50 Kreatywnych #historie | Maciej Zaremba — Pracownia krawiecka ZAREMBA

302

Jak ze starej i trochę zakurzonej marki odzieżowej z długimi tradycjami zrobić modną, prestiżową markę ubrań męskich szytych przede wszystkim na miarę? Maciej Zaremba — laureat 3. edycji rankingu 50 Najbardziej Kreatywnych w Biznesie przybliża historię zmiany pracowni krawieckiej Zaremba w znaną i popularną na rynkach zagranicznych markę.

Jak powstała pracownia krawiecka Zaremba?

Trudno jest nazwać projekt Macieja młodym. Marka rodziny Zaremba liczy sobie ponad sto lat. Sam w biznesie znalazł się niejako przypadkowo. Ojciec Macieja zmarł niespodziewanie, mama prowadziła biznes krótko, właściwie tylko przez tyle czasu, ile było niezbędne, by przekazać firmę synowi. Mając dwadzieścia kilka lat, otrzymał markę, starą i z tradycjami, może nieco przykurzoną. Jego zadaniem było tchnąć w nią nowe życie.

Cele i misja projektu

Im bliżej Maciej przyglądał się marce i rynkowi, tym jaśniejsze stawały się dla niego potrzeby.
Nie chciałem mieć marki „starej” ani chyba nawet przesadnie tradycyjnej. Chciałem markę, która będzie łączyła w sobie doświadczenie pokoleń, solidność rzemiosła, z najnowszymi, światowymi trendami męskiej mody spod znaku high-end.

Droga do sukcesu

Pierwsze kroki nie były łatwe. Maciej przejął markę sam, posiadając właściwie zerowy kapitał startowy, z całym dobrodziejstwem inwentarza. Okazały się nim nieuregulowane sprawy lokalowe, księgowe, starzejąca się grupa klientów oraz zespół jedną nogą na emeryturze, którym nagle ma zarządzać dwudziestolatek bez krawieckiego dyplomu.

Pierwsze dwa, może trzy lata określiłbym jako remont. I nie mam na myśli, tylko remontu lokalu. Pierwsze kroki często kończą się upadkiem, przyznaję, że poobijałem się kilka razy o chybione współprace i pomysły. Potem przyszedł czas na gruntowny remont (a właściwie rewolucję) stylu naszych ubrań.

Od wyróżnienia w rankingu 50 Kreatywnych w 2013 roku zmieniło się bardzo dużo. Maciej podwoił liczbę pracowników, znacząco odmłodziła się grupa odbiorców marki. Nadal specjalnością pracowni Zaremba pozostaje szycie na miarę, ale z sukcesami rozszerzają markę o nowe linie produktów, takich jak kurtka Z-65, adresowanych do mniej konserwatywnego, młodszego odbiorcy. Kampanie przy współpracy z innymi markami jak New Balance, Zaremba x New Balance x Grenson czy Zaremba Pop up Cafe by STOR również odniosły ogromny sukces.

Przełomów w biznesie było co najmniej kilka: ewolucja stylu, pierwszy wyjazd na targi Pitti Uomo, uruchomienie szycia na miarę w systemie made to measure (czyli drugiej, tańszej i uproszczonej linii, co pozwoliło na poszerzenie oferty i dotarcie do nowej grupy klientów, a także zwiększyło znacząco moce przerobowe), uruchomienie sprzedaży dodatków oraz sklepu internetowego… Ostatnim jednak z pewnością było otrzymanie pierwszych zaproszeń od klientów ze Skandynawii, wejście w ten sposób na rynki zagraniczne i zdobycie rozpoznawalności na świecie. Maciej ma nadzieję, iż kolejny przełom dzieje się tu i teraz wraz z rozszerzeniem marki o linię ubrań gotowych RTW (ready to wear).

Maciej stale odnosi wrażenie, że nie ma lekko. W swojej branży ma do czynienia z rynkiem pracownika, zgarnięcie z rynku tych naprawdę najlepszych wymaga wiele wysiłku, a z biegiem lat będzie zapewne pod tym względem tylko trudniej. Wskazuje również na nieprzyjazny system podatkowy oraz wysokie koszty zatrudnienia. Ponadto ceny surowców: materiały i dodatki pracownia kupuje od dostawców europejskich, są one takie same dla odbiorców z Anglii, Finlandii, Nowej Zelandii, USA, Hongkongu i Polski. Tymczasem cena produktu finalnego musi pozostać polska. Nadal odczuwają skutki socjalizmu i trudnych lat transformacji ustrojowej – przedstawiciele krawieckich rodzin z wieloletnią tradycją, chociażby w Anglii czy Włoszech startują z zupełnie innego poziomu i dysponują możliwościami nieporównywalnymi do tych, które ma Maciej.

Pomocna dłoń

Z pewnością pracowni Zaremba pomogła moda na produkty na miarę i spod znaku „slow” w ujęciu globalnym. Nie bez znaczenia jest także wzrost siły nabywczej wśród polskich klientów. Nie wiadomo czy można uznać to za okoliczność zewnętrzną, ale wzrost rozpoznawalności marki na świecie zmienił bardzo wiele. Polską markę doceniły prestiżowe, opiniotwórcze tytuły, takie jak np. „The Rake” czy “Plaza Uomo”.

Inspiruje mnie…

Zdecydowanie jest to mój dziadek, Tadeusz Zaremba. Niestety w sensie biznesowym nigdy się nie spotkaliśmy – kiedy on stał na czele firmy, ja byłem dzieckiem, on zaś nie doczekał niestety chwili, kiedy ja objąłem stery. Bardzo żałuję, że nie miałem i nie mam okazji porozmawiać z nim o firmie, o moich planach i działaniach. Natomiast jego wizja marki jest mi znana i świetnie ją rozumiem.

Co ciekawe, Maciej uważa, że w sensie biznesowym, dziadek i jego wizja są mu bliżsi, niż ojciec, który patrzył na markę zupełnie pod innym kątem. Dziadek jest jego inspiracją, ponieważ widział w nazwisku ZAREMBA markę, na wiele lat przed powstaniem terminów typu marka, branding, marketing. Pomimo iż tradycje krawieckie w ich rodzinie sięgają 1894 roku, uważa, że MARKĘ jako taką stworzył właśnie Tadeusz Zaremba w okresie międzywojnia i po wojnie. W chwilach zwątpienia, kiedy Macieja coś przytłacza, myśli o dziadku: „Jest trudno? Dziadek przeżył wojnę, pożary lokali, rewizje milicji komunistycznej walczącej z tzw. prywatną inicjatywą i burżuazyjną modą, a potem kompletne załamanie rynku w latach 90. I przeprowadził przez to wszystko naszą firmę”.

Co dalej?

Najnowszy projekt, który będą rozwijać w najbliższych sezonach, są kolekcje RTW.

Na pytanie, jakiej rady na podstawie własnego doświadczenia mógłby udzielić startującym biznesom, odpowiada: Bądź autentyczny i rób swoje, dopisane sztucznie marketingowe historie czy działania podpatrzone u innych, zawsze pachną fałszem, a klienci mają nos lepszy, niż Ci się wydaje.

Komentarze
var __collector_config = { publisher: '62CD5834-C757-4F9F-A4EA-7451478E0D3C', };