9 rzeczy, które straszą w social mediach

585

Dostrzega je z pewnością każdy, kto choć trochę interesuje się branżą social media marketingu: błędy i zaniedbania, które odstraszają użytkowników od firmowych kont większych oraz mniejszych marek i skutecznie uśmiercają wszelkie działania reklamowe. Halloween to dobry moment, by o nich przypomnieć – ku przestrodze 🙂

Content żywych trupów

Walor merytoryczny i autentyczność publikowanych wpisów to obecnie największa siła contentu. Działa tu
prosta zasada: warto dzielić się treściami tylko wtedy, gdy ma się coś interesującego i wartościowego do
przekazania. W przeciwnym wypadku nasze posty będą wymyślonymi na siłę życzeniami z okazji Dnia,
powiedzmy, Cynamonowej Bułeczki (sic!).
Tego rodzaju wpisy mają niestety mały potencjał angażowania fanów, dlatego lepiej ich unikać i skupić się na
tym, co mamy najlepszego do pokazania: estetycznych zdjęciach i opisach zalet naszych produktów czy
artykułach eksperckich z dziedziny, w której się specjalizujemy.

Inwazja sociali

Często zdarza się, że firmy rozpoczynające swoją przygodę z social media marketingiem chcą założyć profil
na każdym możliwym kanale: Facebook, Instagram, YouTube, Twitter, Snapchat, Pinterest… Lista potrafi
ciągnąć się w nieskończoność. Tymczasem każdy z tych kanałów posiada swoją specyfikę i służy realizacji
nieco innych celów niż pozostałe.
Jeśli zignorujemy ten fakt i będziemy prowadzić działania marketingowe wszędzie naraz, bardzo prędko
zaczniemy publikować to samo na wszystkich profilach, a do tego utopimy spore koszty w obsłudze naszych
licznych stron – po to tylko, by uzyskać nieznaczne i rozproszone zasięgi na każdej z nich. O wiele lepiej więc
zastanowić się, które platformy SM mają największy potencjał dotarcia do interesującej nas grupy odbiorców,
a później działać aktywnie i kreatywnie tylko na tych wybranych.

Cmentarzysko trendów

Co chwila słyszy się o nowym trendzie w social mediach, który w nadchodzących miesiącach z pewnością
zawojuje całą branżę. Jednak po chwilowej euforii i wprowadzaniu modnych nowinek przez kolejne marki
okazuje się, że ich potencjał nie jest aż tak wielki, jak się na początku wydawało. Nowość powszednieje i
stopniowo odchodzi w zapomnienie.
Nic w tym złego, bo taka jest natura trendów. Dobrze jednak o tym pamiętać, nim na fali popularności tego czy
innego trendu, podejmiemy szybką decyzję o wydaniu firmowego budżetu na jego zainstalowanie także u nas.
Przemyślmy najpierw, jakie miałoby być konkretne zastosowanie danej nowości w naszych social mediach.
Jeśli je znajdziemy – warto rozważyć taki wydatek; jeżeli nie – trendy dla samych trendów nie są warte naszej
uwagi.

Martwa analityka

Nie ma chyba nic bardziej frustrującego niż zmarnowany potencjał. Klasycznym tego przykładem w branży SM
jest niewykorzystywanie bezpłatnych, prostych w obsłudze narzędzi analitycznych. Każdy dzień bez
skonfigurowanego piksela Facebooka czy konta w Google Analytics jest stratą cennych informacji na temat
naszych potencjalnych klientów.
Warto więc sprawdzić już teraz, czy na pewno zadbaliśmy o to podstawowe zaplecze analityczne dla naszych
działań marketingowych. Nie pomijajmy także tagowania linków, by móc śledzić zachowania użytkowników po

ich przejściu na naszą stronę, wgrywania baz maili dotychczasowych klientów, regularnego zaglądania do
statystyk strony. To pozwoli nam działać świadomie i w oparciu o fakty.

Grafik nożycoręki

Na większości kanałów social media znajdziemy wytyczne co do tego, jakie obrazy są wspierane przez dany
system. Nie zmienia to jednak faktu, że wciąż na wielu profilach możemy znaleźć obrazy w zupełnie
nietrafionych formatach, ze zbyt dużą ilością (i tak niewidocznego) tekstu. Równie szkodliwe dla naszych
zasięgów i aktywności fanów są posty przygotowane na bazie sztampowych zdjęć ze stocka.
Bije od nich sztuczność, która z pewnością nie wzbudzi zaufania do marki i która spowoduje, że w walce o
uwagę użytkowników przegramy z choćby kiepskiej jakości, ale autentycznym zdjęciem. Dlatego nie powinno
się oszczędzać na sesji fotograficznej, która pomoże nam w estetyczny i naturalny sposób zaprezentować
naszą firmę czy produkt. A gdy już dysponujemy odpowiednimi zdjęciami, ich obróbkę graficzną powierzmy
osobie, która zna się na specyfice formatów preferowanych w social mediach.

Paranormal user activity

Startegię działań w social mediach opieramy często na założeniu, że nasz modelowy klient postąpi w ten czy
inny sposób. Problem w tym, że modele mają często niewiele wspólnego z rzeczywistością, gdyż są tylko
wypadkową danych statystycznych. Może się więc okazać, że precyzyjnie opracowana pod ich kątem
strategia nie sprawdza się w praktyce.
Aby uniknąć niemiłych niespodzianek, warto rozważyć zawsze kilka scenariuszy: od najczarniejszego do
najbardziej optymistycznego. W ten sposób przygotujemy się na rozmaite sytuacje i gdy któryś z wariantów się
sprawdzi, będziemy wiedzieli, jak na niego zareagować.

Strategia z ulicy Wiązów

Ten punkt jest mocno powiązany z poprzednim. Jeżeli znajdziemy się już w sytuacji, w której żadne z naszych
przewidywań się nie sprawdziło, a zaplanowana strategia po prostu nie działa, nie powinniśmy iść w zaparte i
za wszelką cenę tłumaczyć przyczyny niepowodzenia różnymi okolicznościami zewnętrznymi.
Tutaj z pomocą przychodzi nam właśnie analityka: spójrzmy na fakty, wypróbujmy alternatywne kreacje
reklamowe i grupy odbiorców, dokonajmy testów i niezbędnych korekt. Branża social mediów zmienia się
szybko, dlatego my jako marketerzy musimy wykazywać się elastycznością.

Milczenie Admina

Brak kontaktu z fanami demaskuje naszą nieautentyczność. W końcu jeśli nie dla fanów, to dla kogo
prowadzimy dany kanał SM? Bieżąca moderacja komentarzy i zapytań to absolutna podstawa skutecznych
działań. Jeśli mamy kłopot z odpowiadaniem w czasie rzeczywistym, skonfigurujmy autoresponder lub
przekażmy utrzymywanie kontaktu z użytkownikami komuś innemu. Nie warto przecież tracić klientów przez
zwykłe zabieganie lub zaniedbanie.

Zombie real time marketing

W social mediach wszystko dzieje się szybko, a natychmiastowe reakcje na bieżące wydarzenia cieszą się
dużym powodzeniem. Dlatego na real time marketingu można ugrać naprawdę wiele – trzeba tylko się
pospieszyć. Ten sam news, który dziś ma potencjał zebrania kilkuset reakcji, jutro może już pozostać
niezauważony. Podobnie jest z okolicznościowymi zniżkami i akcjami promocyjnymi. Jeżeli chcemy, by
przyniosły nam one rzeczywisty i długotrwały efekt biznesowy, pomyślmy o nich na miesiąc, a nie na tydzień przed świętami Bożego Narodzenia czy Wielkanocy.

Tekst powstał na podstawie materiałów Social Tigers

Komentarze
var __collector_config = { publisher: '62CD5834-C757-4F9F-A4EA-7451478E0D3C', };