Kapituła 50 Kreatywnych: rozmowa z Dr Ireną Eris

125

Jaka jest świadomość dotycząca produktów polskiego pochodzenia poza granicami naszego kraju? Jakie czynniki mogą okazać się pomocne przy budowaniu stabilnego biznesu i co wpływa korzystnie na komunikację marketingową marki? W kontynuacji cyklu przedstawiającego Kapitułę 7. edycji rankingu 50 Najbardziej Kreatywnych w Biznesie rozmawiamy z Dr Ireną Eris.

W kilku słowach zacznijmy od 7. edycji rankingu 50 Najbardziej Kreatywnych w Biznesie. Dlaczego zdecydowała się Pani dołączyć do Kapituły?

Bardzo cenię w ludziach kreatywność. Nie wszyscy wierzą jednak w siebie, a inicjatywy mające na celu docenienie, wyłowienie i pokazanie światu ich pomysłowości są czymś bardzo pozytywnym. Sami wyróżnieni  wiedzą dzięki temu, że ktoś zauważa ich ciężką pracę, a inni być może czują się czasem zachęceni do spróbowania swoich sił w biznesie. To ich motywuje. W poprzednich latach naszych laureatów z pewnością łączyło nieszablonowe podejście do biznesu, jednak spektrum tematów, branży, w jakich działali, było niezwykle szerokie. Od piekarza wytwarzającego talerze z otrąb, po startupy oparte w głównej mierze o nowe technologie. Czy są takie branże, idee, na które podczas 7. edycji zwracać Pani będzie szczególną uwagę?

Życie jest bardzo bogate. W tej chwili oczywiście najwięcej mówi się o wspomnianych nowych technologiach, dzięki którym świat bardzo szybko się zmienia. Kreatywność może przejawiać się jednak w bardzo prozaicznych pomysłach. Człowiek, który kocha to co robi, zawsze dużo łatwiej znajdzie nietuzinkowe rozwiązanie dla swojego biznesu. Nowe technologie, fascynujące, a czasem nie do końca zrozumiałe, ciekawią również mnie, ale równie mocno zwrócę uwagę na te mniej oczywiste pomysły, powstałe z pasji, związane ze starymi zawodami, w których, wydawać by się mogło, nie ma już nic do odkrycia.

 

Wspomniała Pani o nowych technologiach. Sama zakładała Pani swoje przedsiębiorstwo w 1983 r. Jak na przestrzeni tych lat zmieniało się pojęcie przedsiębiorczości? Który biznes jest Pani bliższy – tradycyjny, czy ten oparty o nowe technologie, obecny w social mediach?

Najbliższy jest mi mój własny biznes, który łączy w sobie te elementy. Pojęcie przedsiębiorczości faktycznie mocno zmieniało się na przestrzeni tych 34 lat. Kiedy zaczynałam, na rynku obowiązywały zupełnie inne reguły. Wtedy można było (z braku innej alternatywy) być po prosu rzemieślnikiem. Wśród krajów socjalistycznych i tak byliśmy swego rodzaju wyjątkiem, bo jednak można było u nas prowadzić działalność prywatną. Ta rzemieślnicza była więc mocno rozwinięta. Upraszczając, jedni produkowali chleb, inni wędliny, a jeszcze inni kosmetyki. Przed 1989 r. wszystko zaczęło się zmieniać, zaczęły powstawać firmy polonijne, potem przyszedł czas na inwestycje kapitału zagranicznego w kooperacji z polskimi biznesmenami. Firmy polonijne w pewnym momencie powstawały jak grzyby po deszczu i zapełniały luki rynkowe, których było bardzo dużo. Konkretne zmiany przyniósł jednak sam 1989 r. Pojawiła się gospodarka rynkowa, czyli coś, czego jeszcze nie znaliśmy.  Zachodnie koncerny wkroczyły do nas ze swoimi produktami, zapleczem finansowym i ze swoim know-how. Co ciekawe, szybko okazało się, że mimo to pozostaliśmy dość nietypowym, niezdominowanym przez nie rynkiem, z dużym udziałem własnych producentów. Jeśli mowa o branży kosmetycznej, do dziś 50% rynku kosmetyków w Polsce należy do polskich producentów. Jest to swego rodzaju ewenement na skalę świata. Myślę, że stało się tak, dzięki wykształconej przez lata, często z musu, kreatywności i przedsiębiorczości rodaków. Zaczęliśmy tworzyć własne produkty na miarę tych z zachodu i nam się to udawało. Z tej perspektywy mogę powiedzieć, że wciąż patrzę na polski biznes z dumą.

 

A jak, Pani zdaniem, patrzą na nas za granicą? Jaka jest świadomość dotycząca produktów polskiego pochodzenia, używanych również na wspomnianym zachodzie?

To trudne pytanie… W tej kwestii jako Polska mamy trudniejsze zadanie do wykonania. Historia naszego wolnorynkowego rozwoju jest dynamiczna, ale bardzo krótka, a na zbudowanie silnego wizerunku potrzeba czasu. Z moich obserwacji wynika niestety, że nadal jesteśmy postrzegani nieco stereotypowo. Ciągnie się za nami wizja kraju zza żelaznej kutyny, gdzie nic się nie udaje, a w sklepach straszą puste półki. To się oczywiście zmienia, ale jeszcze przez jakiś czas będziemy musieli udowadniać, że jesteśmy postępowi. Cały czas zdarzają nam się sukcesy na skalę świata, jak chociażby te związane z produkcją grafenu czy branżą IT. Jednak to stereotypowe myślenie o Polsce przeszkadza w odniesieniu sukcesu za granicą tym branżom, w których potrzebne jest zaufanie do marki. Są to między innymi kosmetyki. Chociaż tutaj sytuacja powoli ulega zmianie, na co dowodem może być fakt, że nasza marka została zaproszona do organizacji Comité Colbert, do której należą najlepsi twórcy, znanych na całym świecie, produktów luksusowych, odznaczających się wysoką jakością. Na jednym ze spotkań tej organizacji poproszono nas o przedstawienie swojej firmy. W momencie, gdy przybliżyliśmy nasze produkty, pokazaliśmy laboratoria, to wszyscy z niedowierzaniem pytali, czy my na pewno jesteśmy z Polski. To dokładnie obrazuje istnienie tych krzywdzących nas stereotypów.

 

Jeśli mowa o wizerunku firmy, znaczenie ma tu również sprawnie prowadzony marketing. Jakie działania marketingowe w przypadku Pani biznesu przynoszą najlepsze efekty?

Marketing jest naszą mocną stroną. Niemniej nie odrzucamy roli intuicji, która dla mnie osobiście jest niezwykle istotna. Oczywiście, nie da się kierować biznesem  samą intuicją. Trzeba być czujnym, elastycznym, dostrzegać nawet drobne zmiany i reagować na nie z wyczuciem. Prowadzenie własnej firmy nie jest stabilnym zajęciem, tak więc potrzebny jest do tego konkretny zestaw cech. Umiejętność sprawnego podejmowania decyzji to jedna z nich. Myślę, że polskie przedsiębiorstwa (w tym kosmetyczne) często wygrywają właśnie dzięki tej szybkości reakcji, elastyczności. Duże koncerny są bowiem dość bezwładnymi, zbiurokratyzowanymi organizmami, w których każda decyzja wiąże się z konkretnymi procedurami.

 

Wielokrotnie była Pani nagradzana jako jedna z bardziej wpływowych kobiet w biznesie. Chciałam Panią zapytać właśnie o tę rolę kobiet… Z jednej strony zdaje się, że siłą rzeczy zachodzi tu jakaś zmiana, z drugiej, nawet przeglądając w ostatnim czasie listy laureatów naszego rankingu z poprzednich lat (blisko 500 nazwisk), stosunek liczby kobiet do mężczyzn jest zastanawiająco mały. Nie dostrzegamy ich? A może reprezentantek polskiego biznesu nadal jest bardzo niewiele…

Kobiety często nie są dostrzegane, choć są równie kreatywne i sprytne co mężczyźni. Czytałam ostatnio kolejne badania, w których mowa była również o tym, że w naszym kraju są one wciąż lepiej wykształcone… Kobiety dawały sobie radę prowadząc własne biznesy zarówno kiedy zaczynałam, jak i dają sobie radę teraz. Wbrew stereotypom, są bardzo odporne i racjonalne. Cały czas nie do końca docenianie, ale obserwuję, że to również powoli zmienia się na korzyść

 

Wracając do gospodarki, prowadzenia biznesu w naszym kraju – czy potencjał młodych biznesów, w tym również statupów, jest u nas doceniany?

Dużo się ostatnio mówi o startupach. Nie wiem, jakie są dane statystyczne – myślę, że o części powstających przedsięwzięć, nawet nie słyszeliśmy, ale niektóre już zaznaczyły swoją obecność w naszej gospodarczej rzeczywistości. Często te pomysły są bardzo innowacyjne i dynamiczne. Firmy te rozwijają się od razu w skali globalnej. To cieszy. Rozwój przedsiębiorczości jest przecież kołem zamachowym naszej gospodarki, a każda działalność, która niesie ze sobą coś nowego, unikatowego wpływa także na postrzeganie Polski jako kraju innowacyjnego i nowoczesnego. Takie działania z pewnością też zmieniają krzywdzące stereotypy.

::

Fot. Mariusz A. Szachowski

Może ci się spodobać również Więcej od autora

Komentarze

var __collector_config = { publisher: '62CD5834-C757-4F9F-A4EA-7451478E0D3C', };