Czy grozi nam cyberwojna?

1 801

Rządy USA i Rosji postanowiły wrócić do korzystania ze znanej z czasów Zimnej Wojny gorącej linii – czytamy w serwisie theverge.com. Słynny „czerwony telefon”, który kiedyś łączył Moskwę i Waszyngton, ma teraz pomóc w zapobieganiu konfliktom w cyberprzestrzeni. Taka decyzja zapadła w trakcie zakończonego 18 czerwca szczytu najbardziej wpływowych państw – G8, który tym razem odbył się w Irlandii Północnej.

Intensywny rozwój technologii internetowych sprawia, że pojawiają się nowe zagrożenia. Takie, jak chociażby – przeprowadzane z wielu komputerów jednocześnie – ataki DDoS. Celem są często niewygodni konkurenci, media czy instytucje finansowe. To tylko jeden z przykładów, bo zagrożeń jest znacznie więcej. Popularyzacja urządzeń mobilnych – smartfonów i tabletów – oraz korzystanie z przenośnych pamięci USB także może zwiększać naszą podatność na przypadkowe zainstalowanie szkodliwego oprogramowania. Mało tego – hakerzy mogą sprawić, że nasze urządzenie stanie się częścią grupy tzw. zombie. To zarażone wirusami komputery, które czasami są wykorzystywane w masowych cyberatakach. 

Reaktywowana gorąca linia ma umożliwić USA i Rosji regularną wymianę informacji na temat ataków hakerskich i innych cyberprzestępstw. W komunikację między dwoma państwami zaangażowane jest amerykańskie centrum NRRC (Nuclear Risk Reduction Center), do którego spływają informacje o zagrożeniach. NRRC funkcjonuje przez całą dobę i ściśle współpracuje ze swoim odpowiednikiem w Rosji. Dane mają być przekazywane zarówno drogą elektroniczną jak i przez bezpośrednie połączenie telefoniczne. Pozwoli to zorientować się, gdzie aktualne może kryć się cyberzagrożenie i – jeśli dojdzie do sytuacji kryzysowej – szybko reagować

Choć cyberwojna między mocarstwami prawdopodobnie nam jeszcze nie grozi, to jednak ryzyka aktów cyberterroryzmu nie można bagatelizować. Z drugiej strony – po aferze z PRISM – nasuwa się pytanie, ile w tego rodzaju monitoringu zagrożeń jest troski o bezpieczeństwo obywateli, a ile realizowanej przy okazji komercyjnej inwigilacji. Żyjemy w erze informacji. Mówi się, że ten ma władzę, kto pozyska właściwą informację we właściwym czasie. A może ten, kto nagłośni odpowiedni temat w odpowiednim momencie?

Komentarze
var __collector_config = { publisher: '62CD5834-C757-4F9F-A4EA-7451478E0D3C', };