Dlaczego dziś, setki małych firm po prostu musi upaść??

558

Sytuacja na polskim rynku przedsiębiorstw, na przełomie ostatnich 20 lat diametralnie się zmieniła. Za tą zmianę głównie odpowiada wzrost konkurencyjności. Od czasów, w których brakowało dosłownie wszystkiego przeszliśmy do momentu, kiedy w średniej wielkości mieście mamy po kilkanaście lub kilkadziesiąt firm oferujących ten sam asortyment czy usługę i niewiele się od siebie różniących. Dziś po prostu jest wszystkiego zbyt wiele a w tym niestety i nas samych, przedsiębiorców. Każdego dnia jesteśmy bombardowani przez 3000 różnych przekazów marketingowych. Nasze mózgi musiały sobie, z tym poradzić i po prostu przestały na to zwracać uwagę.

Badania mówią, że nasza uwaga na przełomie ostatnich 50 lat zmniejszyła się o 80%. Fakt ten nikogo nie powinien dziwić, bo chcąc świadomie dostrzegać wszystkie„atakujące” nas reklamy, prawdopodobnie oszalelibyśmy. Sprawia to, że jeszcze trudniej jest nam się wyróżnić i zwrócić na siebie uwagę potencjalnego klienta. W obecnych czasach standardowa reklama przestała już wystarczać… To jest właśnie jedna z przyczyn, dla których konsumenci w naszym kraju, tak mocno przejmowani są przez duże korporacje. Koncerny mogą sobie pozwolić na drogie kampanie reklamowe i kupienie uwagi klientów. Z punktu widzenia lokalnego przedsiębiorcy okazuje się to być często, mordercza konkurencja. Przejęcie konsumenta przez koncerny znacznie zubaża miejscową gospodarkę. Giganci rozliczają się centralnie i są bezpośrednią przyczyną ucieczki kapitału z danego rynku. Pytanie brzmi, comożemy z tym zrobić? Musimy oczywiście szukać nowych kanałów dystrybucji i sposobów na wyróżnienie się w tłumie.

Zastanów się drogi czytelniku jak się zachowasz, gdy dostaniesz na święta, bon o wartości 500 zł do znanego marketu ze sprzętem elektronicznym ? Czy nagle nie zaczniesz dostrzegać reklam tego konkretnego sklepu i być czujnym na jego ofertę? To oczywiste, że tak, bo wiesz, że ten bon możesz tylko tam zrealizować, więc jesteś zainteresowany ich przekazem. Tylko, jaki z tego płynie morał …?Tu z pomocą mogą przyjść, znane na świecie, już od dawna, waluty lokalne. Wykorzystują one, ten właśnie model w ulepszonej wersji,z korzyścią dla lokalnych przedsiębiorców. Główną ideą walut lokalnych jest posługiwanie się w transakcjach,pomiędzy zrzeszonymi przedsiębiorcami, umowną jednostką rozliczeniową. Zazwyczaj jest tak, że jedna jednostka waluty lokalnej odpowiada jednej jednostce oficjalnie używanego w danym kraju pieniądza,dzięki czemu nie występuje żadne ryzyko kursowe. Na świecie funkcjonują różne modele, ale w wielu przypadkach lokalnej waluty nie da się kupić ani sprzedać za pieniądze, da się ją jedynie zarobić anastępnie wydać.

Niestety w większości naszych firm występują wolne moce przerobowe, czy to w postaci niewykorzystanego czasu pracowników, czy towaru zbyt długo zalegającego na półkach czy marnujących się zasobów. Uczestnicy takich systemów mogą sprzedać swoje produkty i usługi nowym klientom za lokalną walutę. Tak wygenerowanym dodatkowym przychodem, pokrywamy swoje dotychczasowe koszty. Jeśli jesteś hotelarzem to zazwyczaj masz wolne pokoje. Korzystniej jest sprzedać je za ten inny rodzaj pieniądza niż gdyby miały stać puste. Następnie za te środki,  możemy kupić np. materiały reklamowe, nowy sprzęt komputerowy czy środki czystości. Dzięki takiemu mechanizmowi, pomiędzy przedsiębiorcami budują się trwałe relacje, a pieniądz który krąży w zamkniętym obiegu, szybciej do nas wraca i zwiększa nasze dochody. Narzędzie jest tak skonstruowane, że samoczynnie wymusza efekt wzajemności i zmienia sposób myślenia na taki, który nastawiony jest na współpracę.

W klasycznej strukturze obiegu narodowej waluty, rynek jest tak duży i głęboki, że nie mamy żadnej kontroli nad tym, co się dzieje z pieniędzmi. Często nie odczuwamy, abyludzie, u których dokonujemy zakupów wracali do nas i odwdzięczali się tym samym. Czy nie byłoby to jednak słuszne i co ważniejsze uczciwe, gdyby firmy, w których wydajemy pieniądze, również wydawały je u nas ? Wyobraźmy sobie sytuację, w której właściciel lokalnego sklepu spożywczego, naprawiaswój samochód u lokalnego mechanika. Ten natomiast, robi zakupy każdorazowo w jednej z zagranicznych korporacji. Po czasie, okazuje się, że właściciela lokalnego sklepu nie stać już na dokonanie kolejnej naprawy. Taki przypadek możemy porównać do wykrwawiania się organizmu, czyli -w biznesowym krwioobiegu zaczyna brakować „krwi”. Przy takim modelu działania, na lokalnym rynku powoli każdemu zaczyna brakować pieniędzy, co już dziś wielu małych przedsiębiorców mocno odczuwa. Nie dość, że muszą walczyć, aby się wyróżnić i zostać dostrzeżonym, to dysponują coraz mniejszymi środkami, aby sobie z tym poradzić.

Dla tego właśnie my, przedsiębiorcy powinniśmy się zrzeszać i zmieniać zasady gry na takie, w których mamy szanse zawalczyć o swoje ?. Gdy jeden z przedsiębiorców wejdzie w posiadanie waluty lokalnej, zaczyna się rozglądać gdzie może ją wydać a jego wzrok kieruje się w stronęfirm, które również posługują się nią. Czy dziwi w takim razie fakt, że najwięcej walut lokalnych jest w najbardziej rozwiniętych krajach? USA – 500, Japonia – 300, Hiszpania – 40, w Szwajcarii do jednego sytemu należy obecnie 80000 firm i współpracują ze sobą na takich zasadach od prawie 100 lat. Kraje, którerozumieją, że należy wspierać własny biznes, tworzą tego typu systemy. Przedsiębiorczość rozwija się i wszystkim żyje się dostatnio. Pora, żebyśmy wyciągnęli nauki z tej lekcji i skierowali swoje zakupowe oczy na produkty i usługi wytwarzane i sprzedawane przez naszych rodzimych przedsiębiorców. Obecnie w Polsce również funkcjonują waluty lokalne. Na przełomie ostatnich 10 lat podjęto parę inicjatyw stworzenia systemów walut lokalnych. Z danych z grudnia 2017 roku, wynika, że największe w Polsce zrzeszenie przedsiębiorców, którzy obok pieniądza państwowego posługują się również walutą lokalną ma już ponad 600 członków. Patrząc również na dane z ubiegłych lat i analizując szybkość rozwoju tego przedsięwzięcia, widzimy jak bardzo waluta lokalna staje się popularna w naszym kraju.

Nic w tym dziwnego, patrząc na dane statystyczne, ile polskich firm zamyka się rok rocznie. Jak wynika z danych GUS jedynie w samym 2017 roku swoją działalność zakończyło ponad 90.000 firm. Według portalu bankier.pl, tylko niespełna połowa firm świętuje swoje trzecie urodziny. BanFiGroup oraz Kancelaria Cytowski LLC, przeprowadzili badania dotyczące między innymi przyczyn zamykania przedsiębiorstw ”(…) wśród najczęstszych przyczyn likwidacji firm przedsiębiorcy podają złą organizację pracy, zbyt dużą konkurencję, nieudane inwestycje wiążące się z utratą płynności finansowej. Prawo i polityka finansowa często także nie pomagają rodzimym przedsiębiorcom (…)”. Przedstawiają oni mało optymistyczne dane dotyczące żywotności Polskich firm. Do pięciu lat dociera jedynie około 9% działalności gospodarczych, natomiast do dziesiątego roku zaledwie 2%. Jeszcze gorzej wypadają spółki jawne. Piąty rok obchodzi zaledwie 5% spółek a dziesiąty rok już tylko 1%.

Jeśli możemy współpracować w sposób uczciwy, zgodny z polskim prawem i dający korzyści dla naszych klientów, to może jest to czas, aby zainteresować się takimi narzędziami jak waluty lokalne. Ciekawym może być fakt, że tego typu systemy oferują często o wiele więcej korzyści niż sama idea współpracy. Uczestnicy mogą aktywnie się poznawać i wymieniać doświadczenia, korzystać z programów lojalnościowych, czy wspólnie taniej kupować. Często idea współpracy oparta jest na dostępnie do bez odsetkowego i darmowego debetu, co w istotny sposób zwiększa płynność finansową i możliwościzakupowe przedsiębiorców. Teoretycznie nie są nam potrzebne specjalne narzędzia żeby móc od siebie kupować i współpracować, jednak niestety praktykabardzo mocno odbiega od teorii. Doświadczenie pokazuje, że nawet do dobrych nawyków, należy ludzi zachęcać. Jak wynikaz danych statystycznych, firmy które wprowadziły u siebie taki model współpracy, zwiększyły dochody swoich firm nawet o 15%

Waluty lokalne to na pewnocoś, co wymaga zaangażowania i zmiany utartych nawyków.  Rozwój jednak wymaga wyjścia ze strefy komfortu. Przedsiębiorcy i firmy, które chcą utrzymać się na dynamicznym rynku, muszą być gotowi na zmiany i mieć otwarte nastawienie na nowe rozwiązania.
Filip Prokop

Przedsiębiorca z 20 letnim doświadczeniem, inwestor, dyplomowany trener biznesu, publicysta, współautor książki „Sprzedaż jest Sexy albo nie ma jej wcale – Zielona Rewolucja”, propagator idei współpracy. 

Komentarze
var __collector_config = { publisher: '62CD5834-C757-4F9F-A4EA-7451478E0D3C', };