Ej, nie marnuj! Czyli rzecz o Banku Żywności w Trójmieście

440

Poznałam ich podczas kolejnej edycji „Smakuj Trójmiasto” wiosną tego roku. Moją uwagę przyciągnęło nie tyle stanowisko złożone z prostych palet, uginające się pod bogactwem kolorowych plonów, ile grupa ludzi krążąca obok i przyglądająca się temu, co na blacie zostało im zaoferowane. Nieśmiało wyciągali ręce po warzywa i owoce. „Ale to tak za darmo?”- upewniali się. „Tak! Przecież nie może się zmarnować! Proszę zabrać do domu!” – słyszeli w odpowiedzi.  Serce me zadrgało, bo nie znoszę marnotrawstwa, a jedzenia to już szczególnie.

Historia druga – Bank Żywności w Trójmieście.

Zacznijmy może od początku czyli od przytoczenia kilku statystyk. Są one co prawda z roku 2010, ale jeśli już 7 lat temu takie liczby się pojawiły, to w zasadzie jestem przerażona. Z raportu Komisji Europejskiej wynika, że w Polsce marnowane jest 9 mln ton żywności rocznie – uwaga! …na etapie produkcji! Indywidualny konsument wyrzuca ponad 2 mln ton co roku. Dodatkowo 0,35 mln ton żywności marnowanych jest na innych etapach. Jesteśmy na 5 miejscu w Europie jeśli chodzi o marnowanie jedzenia.  Przed nami są Wielka Brytania, Niemcy, Francja i Holandia. Do wyrzucania żywności przyznaje się 35% badanych.  Jako główne przyczyny marnowania podają:

  • przegapienie terminu przydatności do spożycia,
  • niewłaściwe przechowywanie,
  • zakup złego jakościowo posiłku lub produktu,
  • zbyt duże porcje posiłków,
  • zbyt duże zakupy,
  • brak pomysłów na wykorzystanie składników do różnych dań.

Sama nie raz popełniłam wymienione wyżej błędy, konsumując bez opamiętania przez lata. Tocząc wypełniony po brzegi koszyk, człowiek myśli tylko o tym, że fajnie jest, bo może sobie na to pozwolić, że kupi sobie na zapas, bo była promocja 2 za 1. Może to wynika z odziedziczonej traumy czasów chudszych, kiedy w sklepach królował tylko przysłowiowy ocet.  Jednakże takie wytłumaczenie można by przypiąć do narodów geograficznie usytuowanych niegdyś po tej wschodniej stronie kurtyny. Tymczasem będąc na wyjeździe all inclusive, uświadomiłam sobie, że tu nie chodzi w ogóle o kwestię przeszłości historycznej. W kurorcie byli przedstawiciele każdego narodu i wszyscy oni nakładali sobie na talerze porcje bez opamiętania, kursując parę razy do stanowisk z jedzeniem. Gdy odchodzili od stołów, całe nietknięte dania, pozostawały jako dowody braku wyobraźni. Wszystko to potem lądowało w koszu. Tony jedzenia, którego brakuje innym, które mogłyby zostać wykorzystane. Taka strata. I czyja to wina? W zasadzie niczyja…  to „TYLKO” brak edukacji!

To właśnie tę lukę ma wypełnić działalność takich instytucji jak Banki Żywności ( NB. idea Banków Żywności powstała już pod koniec lat 60-tych w USA, do Polski przyszła w latach 90. ). Organizacje działają lokalnie ze względu na grupę „docelową” czyli potrzebujących, ale także ze względu na często bardzo krótki czas dystrybucji darów (termin przydatności do spożycia). Każda z placówek, każdy oddział dostosowuje swoje projekty i programy edukacyjne do specyfiki swej społeczności. O tym jak funkcjonuje Bank Żywności w Trójmieście opowiedziały mi w rozmowie Aleksandra Kulińska (specjalista ds. projektów społecznych i promocji) oraz Gosia Cieślak (fundraiser).

Bank Żywności w Trójmieście to stowarzyszenie, które pozyskuje, transportuje i dystrybuuje żywność, która trafia do lokalnych organizacji dobroczynnych i placówek pomocy społecznej. Działania czynią otoczenie bardziej ekologicznym, a ludzi bardziej sytymi, zdrowszymi i zintegrowanymi społecznie.

 

 Jakie skutki, oprócz wyrzucenia pieniędzy w błoto, przynosi marnowanie żywności?

Ola: „ To szerszy problemem o istotnych skutkach społecznych. Generuje zwiększoną konsumpcję, może wpływać na wzrost cen żywności. Wyższe koszty żywności sprawiają, że ludzi nie stać na zakup pełnowartościowych produktów spożywczych i zastępują je tańszymi odpowiednikami. Kupowanie produktów gorszej jakości, może prowadzić  do ubóstwa jakościowego spożywanych posiłków.”

Gosia: „ W dodatku jest to nieetyczne. Marnowanie żywności zestawione z ubóstwem i brakiem dostępu do żywności, jakiego doświadcza wiele osób na świecie, sprawia, że to po prostu wstyd.”

Podstawowa misja to pozyskiwanie żywności dla potrzebujących, jednakże prowadzicie także bardzo ciekawe projekty edukacyjne na terenie Trójmiasta o wyraźnym oddźwięku CSR-owym, w który mogą zaangażować się lokalni przedsiębiorcy. Jest to o tyle istotne, że firmy szukają teraz wielotorowych akcji.

Ola: „Staramy się, by nasze działania były różnorodne, wtedy każdy zainteresowany formą wsparcia może znaleźć coś dla siebie.  Absolutnie odbiegamy od stereotypu komunikacji opierającej się na obrazku „wyciągniętej rączki po pomoc”. Programowi Operacyjnemu Pomoc Żywnościowa 2014 – 2020, w ramach którego Bank Żywności realizuje dostawy żywności, towarzyszy bardzo szeroka edukacja w zakresie zdrowego gotowania i zarządzania budżetem. Dzięki temu jesteśmy skuteczniejsi. W 2016 roku w ramach projektu przekazaliśmy potrzebującym 414 ton żywności dla 9 245 osób. „

Chodzi o to, by przemawiać językiem obopólnych korzyści. Sama prośba o wsparcie nie wystarczy, liczy się wartość dodana, którą ta pomoc niesie – motywacja, integracja i współpraca. To są dokładnie te wytyczne, które czynią różnicę pomiędzy płaszczyzną stricte charytatywną a działaniami CSR-owymi.

Gosia: „ Zgadza się. Widzimy jak pozytywny jest odbiór naszych komunikatów, jeśli idzie za tym konkretna wiedza. To kwestia także przyciągnięcia uwagi ludzi – nie mówimy tylko „pomóż”, ale także „zastanów się”!  Przede wszystkim kierujemy nasze działania do różnych grup docelowych. Na przykład projekt Dobre na Bank dotyczy promowania niemarnowania jedzenia wśród punktów gastronomicznych i ich klientów oraz odpowiedzialnego społecznie biznesu. Punkty gastronomiczne, biorące udział w akcji, wybierają ze swojego menu jeden produkt oznaczony jako „Dobry na Bank”. Część z dochodu ze sprzedaży tego dania trafi do Banku Żywności w Trójmieście. Dodatkowo miejsca „Dobre na Bank” to takie, w których: dobrze jest się spotkać, zjeść  coś dobrego oraz… zrobić coś dobrego. My pomagamy szczególnie w tej trzeciej odsłonie pokazując klientom jak rozsądnie gospodarować jedzeniem.”

Ola: „ Bardzo fajną prospołeczną inicjatywą są Otwarte Ogrody Gdyni czyli miejskie ogrody warzywno-owocowe, w których ludzie mogą się spotkać z sąsiadami, podlać roślinę, odpocząć wśród grządek. Budujemy sąsiedzką wspólnotowość. Chcemy, aby mieszkańcy czerpali przyjemność z samego faktu bycia razem, a Otwarte Ogrody Gdyni mają być miejscem, w którym pielęgnacja owoców, warzyw i ziół ma być pierwszym krokiem do spotkania ludzi w różnym wieku, statusie i poglądach. Dodatkowo, ogrodowe plony będzie można zabrać do własnej kuchni, lub przekazać Bankowi Żywności w Trójmieście, który w ciągu kilku godzin rozdysponuje żywność wśród gdyńskich potrzebujących.”

 

 

 

Współpracowałam z Wami przy akcjach związanych z edukacją dzieci w centrach handlowych i widziałam jak chętnie najmłodsi (i pośrednio ich rodzice) słuchają i próbują tego co dla nich nowe. To bardzo ważne, moim zdaniem, by trafiać właśnie do nich, bo przecież to przyszli konsumenci, którzy za 15-20 lat będę decydować o swoich domowych budżetach.

Ola: „Uwielbiamy pracę z dziećmi, bo nawet jeśli na początku warsztatów słyszymy, że najlepsze warzywo to mięsko, ketchup i frytki, to po kilkunastominutowej akcji-edukacji, którą prowadzimy dzieci są zakochane w zdrowym deserze z banana i kakao oraz wiedzą, że lepiej podzielić się kanapką z kolegą niż wyrzucić ją do kosza albo skrzętnie ukrywać w plecaku.

Nasi edukatorzy prowadzą warsztaty między innymi w gdańskich kinach Helios, na festiwalu kulinarnym Smakuj Trójmiasto, w Centrum Handlowy Auchan. W ramach pomocy dzieciom z rodzin poszkodowanych w nawałnicy na Pomorzu prowadziliśmy także w Gdańsku warsztaty o niemarnowaniu żywności. Dzieci mają w sobie tony empatii, są spontaniczne i szczere. Łatwiej się dzielą, a my dorośli powinniśmy się tego od nich uczyć.”

A co ze seniorami? Czy równie chętnie są skłonni zmienić swoje nawyki żywieniowe? Myślę, że starsze pokolenie, ze względu na swój status materialny oraz rzeczywistość, w której dorastali, raczej nie jest z tych, co marnują jedzenie.

Gosia: „Tak to prawda. W tym kontekście bardziej działa zasada integracji przy wspólnym działaniu. Przykładem jest projekt prowadzony od zeszłego roku – Kulinarny Klub Wrzeszczan czyli cykl warsztatów gotowania i jedzenia, skierowany do seniorów zamieszkujących gdańską dzielnicę Wrzeszcz. Zaczynaliśmy od kilkuosobowej grupy przypadkowych osób, teraz przy wspólnym stole pracujemy z kilkunastoosobową grupą zintegrowanych sąsiadów. W czasie zajęć gotujemy wegetariańsko, przy okazji edukując z zakresu chorób związanych z nieprawidłowym żywieniem.  I to jest często dla nich rewolucja. Jak to? Zrobić ciasto bez mąki i cukru? Niemożliwe! My pokazujemy, że można!”

Co macie teraz na widelcu?

Ola:  „Razem przeciwko marnowaniu żywności” to międzysektorowa konferencja, która odbędzie się 16 października 2017 roku, jako część obchodów Światowego Dnia Żywności w Mieście Gdańsk. Głównym celem konferencji będzie nawiązanie współpracy międzysektorowej i wypracowanie rekomendacji dotyczących przeciwdziałania marnowaniu żywności w Gdańsku, a także zwiększenie świadomości skali problemu wśród uczestników konferencji . Konferencja umożliwi przyjrzenie się marnowaniu żywności z różnych perspektyw. „

Gosia: „Zostaną przedstawione dobre praktyki związane z ratowaniem żywności przed zmarnowaniem z kraju i z zagranicy, a także z naszego regionu. W trakcie konferencji przeprowadzimy także debatę związaną z możliwościami zmniejszania skali marnowania żywności w Gdańsku. Ważnym efektem konferencji mają być nawiązane relacje międzysektorowe oraz wypracowane podczas debaty rekomendacje do dalszych wspólnych działań. „

Na koniec dziewczyny zdradziły mi bardzo prostą zasadę 3XP, dzięki której nie będziemy marnować jedzenia:

Planuj. Przechowuj. Przetwarzaj………………………. PODZIEL SIĘ!

Więcej informacji na temat niemarnowania na www.niemarnuje.bankizywnosci.pl

 

 

Komentarze
var __collector_config = { publisher: '62CD5834-C757-4F9F-A4EA-7451478E0D3C', };