Ekonomia społeczna czyli dobra robota na Pomorzu vol. 1

98

Ekonomia społeczna zatacza coraz szersze kręgi, wraz z rosnącą potrzebą zmian w społeczeństwie, które poszukuje wciąż nowych tożsamości. To koncepcja demokratycznego, konkurencyjnego i solidarnego obszaru dobrobytu dla wszystkich obywateli. Ludzie, którzy tą drogą podążają, są niczym frakcja altruistów z trylogii „Niezgodna”. A w każdej społeczności taki obszar jest potrzebny.

PROLOG

Obracając się w kręgach CSR-owych musiałam prędzej czy później otrzeć się o ludzi aktywnie działających na rzecz ekonomii społecznej. Większość osób słysząc hasła „przedsiębiorstwo społeczne” i „spółdzielnia socjalna”, to myśli o jakimś tworze rodem z PRL-u, a te skojarzenia nie są dobre. Dopiero gdy wejdzie się głębiej, gdy pozna się ideę i myśl ekonomiczną, wtedy wszystko staje się jasne.

Jestem romanistką, a nie ekonomistką i wszystko, co dotyczy tej dziedziny było dla mnie jak czarna magia. Od pół roku uczę się czym jest ekonomia społeczna, jakimi prawami się rządzi, jak rozwija się ona na Pomorzu.

Historia siódma o tym, że można zarabiać społecznie.

TEORIA

Ekonomia społeczna to forma aktywności obywatelskiej i społecznej, która realizuje cele społeczne poprzez działalność pożytku publicznego lub działalność gospodarczą, oświatową lub kulturalną w ramach podmiotów ekonomii społecznej.

To forma działalności, która służy:

  • tworzeniu miejsc pracy w celu aktywizacji oraz reintegracji zawodowej i społecznej osób zagrożonych wykluczeniem społecznym,
  • świadczeniu usług społecznych użyteczności publicznej,
  • realizacji zadań́ publicznych w zakresie rozwoju lokalnego.

Podmioty ekonomii społecznej muszą wypełnić bardzo konkretne wytyczne non profit. I tak na przykład przedsiębiorstwo społeczne:

  • jego podstawowym celem jest reintegracja zawodowa i społeczna osób zagrożonych wykluczeniem społecznym,
  • nie dystrybuuje zysku pomiędzy udziałowców, lecz przeznacza na wzmocnienie potencjału przedsiębiorstwa i reintegrację,
  • zarządzane jest na zasadach partycypacji pracowników,
  • zatrudnia nie mniej niż trzech pracowników na podstawie umowy o pracę albo spółdzielczej umowy o pracę,
  • wynagrodzenia nie przekraczają trzykrotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia,
  • zatrudnia osoby zagrożone wykluczeniem społecznym lub niepełnosprawne (mają stanowić określony procent).

PRAKTYKA

Wydawałoby się, że takie założenia trafią tylko do wąskiej wybranej grupy aktywistów z krwi  i kości, gotowych na poświęcenia, ale także z biznesową głową. Jaka jest ekonomia społeczna w pomorskim wydaniu?  (przyp. red. ponieważ pytaniom i odpowiedziom nie było końca, a wszystko okazało się wielce interesujące, podzieliłam tekst na dwie części, dziś siejąc ziarno ciekawości, by w kolejnym odcinku zapodać mięso).

Przez meandry zjawiska przeprowadzą nas dwie ekspertki i propagatorki ekonomii społecznej: Magda Leszczyna-Rzucidło (Bałtycki Instytut Spraw Europejskich i Regionalnych BISER) oraz Maja Kurant (Ośrodek Wsparcia Ekonomii Społecznej Dobra Robota), które spotkałam na szkoleniu „Podstawy Przedsiębiorczości Społecznej” kilka miesięcy temu. Dzięki nim wszystko stało się bardziej przystępne.

Jak wygląda realizowanie założeń ekonomii społecznej?

Magda: „W praktyce zmierza to głównie w kierunku pobudzania do pracy osób wykluczonych. Na to skierowane są zasadnicze fundusze unijne i krajowe, a we wszystkich województwach powstały ośrodki wsparcia ekonomii społecznej (OWES). Chodziło o aktywizowanie bezrobotnych i niepełnosprawnych w ramach spółdzielni socjalnych, jak również o pobudzanie przedsiębiorczości społecznej, które już funkcjonowały  w rożnych formach jak np. banki żywności, czy koła gospodyń wiejskich, czy wsie tematyczne.”

Maja: „W przedsiębiorstwa społeczne (PS) mogą przekształcić się również np. fundacje i stowarzyszenia prowadzące działalność gospodarczą, której zyski przeznaczane będą na cele statutowe.  PS w praktyce to połączenie tradycyjnego biznesu z realizacją celów społecznych. Ważną cechą PS jest demokratyczne zarządzanie oraz współodpowiedzialność za działanie PS – to członkowie przedsiębiorstwa je tworzą, a nie pracują  „ dla kogoś” w związku z tym mogą o nim współdecydować. PS działają w różnego rodzaju branżach i zajmują się różnego rodzaju działalnością od usług społecznych, opieki nad osobami starszymi, przedszkoli, kawiarni, po produkcję lodów rzemieślniczych, piwa czy dostarczanie usług kurierskich rowerami.”

A jak to się ma względem naszej narodowej niechęci do zrzeszania się?

Magda: „Na obecny stan przedsiębiorczości społecznej duży wpływ zaczyna wywierać sięganie do doświadczeń historycznych związanych z kasami spółdzielczymi silnie zakorzenionymi w układach lokalnych.  W tym nurcie przedsiębiorczości społecznej występuje czynnik siły społeczności lokalnej, która doceniać zaczęła integracyjny charakter przedsięwzięć gospodarczych w ramach wsi czy też miasteczek. Oczywiście nasza historycznie powojennie uwarunkowana nieufność i niski poziom zaufania społecznego są ważnym czynnikiem, który należy brać pod uwagę, ale pamiętajmy także, że nadchodzi nowe pokolenie, które tych konotacji już nie ma.”

Maja: „ Ważne aby podkreślać poczucie przynależności do społeczności i budowanie wspólnoty lokalnej. Stąd już tylko krok do wniosku, że dobrze zorganizowany i zróżnicowany sektor ekonomii społecznej wzmacnia zaangażowanie społeczności lokalnej (mieszkańców) w działania społeczne i gospodarcze. Kształtuje ich świadomość społeczną, przekłada się na większą odpowiedzialność oraz partycypację w życiu publicznym ich „małej ojczyzny” „

No właśnie… co z edukacją w tym zakresie w szkołach?

Magda: „Prowadzone przez nas konsultacje i debaty w ramach Pomorskiego Klubu Edukatorów Przedsiębiorczości Młodzieży wykazały, że  przedsiębiorczość społeczna młodzieży rozgrywa się w przestrzeni, w której następuje budowanie relacji społecznych z rówieśnikami i otoczeniem. Najlepszym czasem uczenia się filozofii przedsiębiorczości jest młody wiek, bo wtedy odwaga jest większa i ośmiela do poszukiwania własnych pomysłów na pełne inwencji życie. Młodość to też czas kształtowania wartości społecznego współżycia i budowania wiary w powodzenie inicjatyw gospodarczych dla dobra wspólnego. To doskonały czas na założenie spółdzielni uczniowskiej, będącej doskonałą okazją do rozwijania kompetencji zarówno ekonomicznych, jak i społecznych.”

Czyli lekcje przedsiębiorczości na żywym organizmie?

Magda: „Niestety w polskim szkolnictwie jest dominacja wiedzy teoretycznej nad praktycznymi umiejętnościami oraz brak inicjatywy ze strony organów założycielskich, kuratoriów i dyrektorów szkół nie znajdujących zachęty lub poparcia inicjatyw uczniowskiej przedsiębiorczości.  Konieczne jest większe zrozumienie potrzeby praktycznej edukacji dotyczące etosu pracy i przedsiębiorczości. Tylko w niektórych szkołach występuje zamysł przekroczenia podstaw programowych nauczania przedsiębiorczości w sposób praktyczny. W Gdańsku mamy na szczęście dobre przykłady, bo z danych otrzymanych od Stowarzyszenia Morena, który m.in. realizuje projekt unijny „Rozwijamy kompetencje i programujemy przyszłość” Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Pomorskiego, zostało założonych 28 spółdzielni uczniowskich.

Na tym kończymy dziś pierwszą część rozmowy. W kolejnej odsłonie opowiemy o tym:

– jaka jest droga do założenia własnego przedsiębiorstwa społecznego,

– jak się ma CSR do ekonomii społecznej oraz partnerstwa z biznesem.

 

 

Pytania? Pisz: Magda.jablo@gmail.com

 

Komentarze
var __collector_config = { publisher: '62CD5834-C757-4F9F-A4EA-7451478E0D3C', };