Fake news… co to, po co i dla kogo?

94

Maciej Musiał ginący w wypadku samochodowym, Hillary Clinton sprzedająca broń ISIS czy Papież Franciszek popierający Donalda Trumpa… To chyba najbardziej znane i barwne przykłady fake news (z angielskiego „fałszywych wiadomości”).

Bzdurne, nieprawdziwe informacje, rozprzestrzeniane poprzez serwisy informacyjne, media elektroniczne czy serwisy społecznościowe, wprowadzają obecnie coraz więcej chaosu i zamętu w naszej i tak wystarczająco „skomplikowanej” rzeczywistości. Ale dlaczego tak jest? Dlaczego tak chętnie wierzymy w nieprawdę i po co fake news są w ogóle wymyślane i tworzone?

Zagadnienie fake news nie jest tematem nowym. Już bowiem w średniowieczu dochodziło do pogromów Żydów na podstawie absurdalnych doniesień o dokonywanych przez nich rzekomo mordach rytualnych. Również w czasie walki o niepodległość Stanów Zjednoczonych powszechne było rozpowszechnianie fałszywek na temat króla Jerzego. Obecnie jest to zjawisko (problem?) ogólnoświatowy. Międzynarodowa Federacja Stowarzyszeń i Instytucji Bibliotekarskich (IFLA) podała nawet gotową receptę jak się połapać, czy news to tak naprawdę news czy fake news. Rozważyć źródło i autorów wiadomości, czytać treść a nie tylko nagłówek oraz ocenić źródła pomocnicze (czyli sprawdzić czy inne serwisy podają te same informacje) to tylko niektóre jej założenia. Ale czy nam się chce to robić? Czy po prostu wierzymy w to co inni napiszą? W obecnych  czasach mamy do czynienia z sytuacją, że kategorie prawdy i fałszu przestają mieć znaczenie. Zatarciu uległa granica pomiędzy prawdziwym a fałszywym newsem. Często nieprawdziwe informacje w błyskawiczny sposób zostają zdemaskowane, a mimo to nie stawiają one w złym świetle autorów, a czasem, paradoksalnie, zwiększają ich zainteresowanie. Spowodowane jest to między innymi narastającą pogonią mediów za tanią sensacją i popytem na tego rodzaje informacje, a także bazowaniem na emocjach zamiast na rzetelnym przekazie wiadomości. Ponadto „jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi na pewno o… kasę”. Zdecydowanie tak.

Publikowanie sensacyjnych nagłówków i klikanie w nie, jak największej rzeszy odbiorców się po prostu opłaca. Jest to łatwy sposób na zarabianie pieniędzy przez firmy medialne. Obecnie coraz częściej widoczne jest podejmowanie walki ze zjawiskiem fake news. Po amerykańskich wyborach w 2016 roku Facebook zaczął oznaczać niewiarygodne wiadomości i ostrzegać przed nimi czytelników. Również w Polsce podejmuje się tego typu działania. Przykładem organizacji zajmującej się wykrywaniem fałszywych wypowiedzi, głównie polityków, jest Stowarzyszenie Demagog. Pozostaje jednak pytanie czy wymyślanie głupot w Internecie świadczy o głupocie autora, czy raczej odbiorców w nie wierzących?  Kwestię pozostawiam do samodzielnego rozważenia…

Autor artykułu:

Luiza Jasińska – Account Manager  w mr Target, spółki należącej do Grupy Kapitałowej SARE SA.

Komentarze
var __collector_config = { publisher: '62CD5834-C757-4F9F-A4EA-7451478E0D3C', };