Polska is very cool

5 766

3 czerwca ruszyła kampania wizerunkowa Polski w największych brytyjskich stacjach telewizyjnych. Kampania „Polska. Spring into” realizowana przez MSZ ma przybliżyć zmiany, jakie zaszły w naszym kraju od 1989 roku. Okazją do akcji są 3 rocznice: 25-lecie odzyskania wolności, 15-lecie przystąpienia do NATO i 10-lecie wejścia do Unii Europejskiej.

Niezrozumiałe hasła to nasza narodowa specjalność. MSZ za wiele pieniędzy zlecił przeprowadzenie kampanii w Wielkiej Brytanii, którą zdążyły już wyśmiać media – okazuje się, że hasło „Polska. Spring into” jest niezrozumiałe. Magazyn „Newsweek” cytuje nawet brytyjskiego językoznawcę, który dziwi się takiej kampanii. Znawcy meandrów języka Szekspira twierdzą nawet, że to lapsus. Tak było w przypadku „Feel like at Home” – sloganu, który w połączeniu z uśmiechniętymi twarzami witał cudzoziemców w Polsce. Oficjalnie znaczy to „Czuj się jak w domu”, ale w niektórych kręgach oznacza to „Jedź lepiej do domu”. Język narodu jest giętki i ciągle się zmienia. Język potoczny atakuje oficjalny i zmienia go. Wystarczy wspomnieć czarnego gangstera Wallace’a z filmu„Pulp Fiction”. W pewnym momencie filmu mówi do boksera granego przez Bruce’a Willisa słowami: „Go and stay gone” – czyli „Wyjedź i zostań wyjechany”. Choć wtedy to był slang, dziś za oceanem tak się mówi.

Patrząc na polską kampanię bez wątpienia można stwierdzić, że mamy problem z przekazem. Polskie instytucje maja ambicje artystyczne, czego dowodzi choćby zbiór spotów sponsorowanych przez Instytut Adama Mickiewicza pt. „Come and Complain”. Scenariusz jest zawsze podobny – pokazywany jest Polak, który narzeka na wiele rzeczy, choć nie ma ku temu powodów. Akcja spotkała się nie tylko z obojętnością internautów (najlepszy spot ma zaledwie 170 tys. wyświetleń), ale i niezrozumieniem: nie my jedyni narzekamy i wcale to nie nasza ekskluzywna przypadłość. 

Ostatnią udaną kampanią Polski było odbicie stereotypu polskiego hydraulika. Polska Organizacja Turystyczna przywiozła nad Sekwanę modela z dużym kluczem, na widok którego mdlały dziennikarki. Kampania była ciekawa, choć nie poszliśmy za ciosem, bo nie potrafiliśmy przebić się z informacją, że potrafimy też coś więcej niż naprawiać krany i niańczyć dzieci. Kto wie, że to u nas zaczął się upadek komunizmu wraz z wyborami 4 czerwca? Kto wie, że podwoiliśmy PKB od 1989 roku? Kto wie, że kilka liczących się wynalazców obecnej epoki, z doskonałej jakości grafenem na czele, pochodzi z Polski?

Nie jestem entuzjastą rządowego spotu na X-lecie z McCartneyem pod melodię Hey Jude, ale też nie jestem jego wielkim przeciwnikiem: obrazki z siermiężnych początków nowej Polski w zestawieniu z dzisiejszym wyglądem Polski i Polaków wyglądają krzepiąco. To spot terapeutyczny, bo utwierdza nas, że nie jesteśmy już tacy zgrzebni. Dlatego może lepiej róbmy spoty dla siebie samych. 

Sam spot z Chrisem Niedenthalem „Spring into new” jest sympatyczny, nie budzi żadnego sprzeciwu. To prawda, że jesteśmy pracowici, a Warszawa rośnie jak na drożdżach. Tyle, że sporo jest pracowitych nacji i sporo krajów ma swoje wieżowce. Przykładowo, podobny spot mogliby nakręcić o sobie Litwini – też budują swój downtown w Wilnie. Polacy wykonali jednak w ostatnim ćwierćwieczu większy skok cywilizacyjny niż inne narody Europy Środkowo-Wschodniej. Brakuje nam tylko pomysłu jak sprzedać tę prawdę.

Może ci się spodobać również Więcej od autora

Komentarze

var __collector_config = { publisher: '62CD5834-C757-4F9F-A4EA-7451478E0D3C', };