Internet Rzeczy wkracza na salony. Duży wzrost wartości rynku, ale i sporo wyzwań

132

561 mld dolarów będzie wart rynek Internetu Rzeczy w 2022 r. – wynika z wyliczeń analityków MarketsandMarkets. Oznacza to, że w ciągu 5 lat jego wartość wzrośnie blisko trzykrotnie. Firma szacuje, że w 2017 r. sprzedaż rozwiązań IoT sięgnie 170 miliardów.

Głównym czynnikiem wzrostu ma być rozwój technologii sieci bezprzewodowych, a także coraz częstsze wdrażanie platform chmurowych oraz zaawansowanej analityki danych przez przedsiębiorstwa. Nie bez znaczenia będzie również spadek cen technologii. To o tyle istotne, że im bardziej złożone zastosowanie IoT, tym droższe jest korzystanie z Internetu Rzeczy.

Aby lodówka komunikowała się z Internetem nie potrzeba ani zaawansowanego czujnika, ani łączności LTE, do transmisji wystarczy nawet sieć 2G. W przypadku hal produkcyjnych, gdzie dane pomiędzy urządzeniami, maszynami a oprogramowaniem wspierającym zarządzanie muszą być przekazywane w czasie rzeczywistym, wymagania są już znacząco wyższe. Dotyczy to zarówno transmisji danych, jak i zaawansowania samych czujników – zwraca uwagę Lucjan Giza, Dyrektor R&D w firmie BPSC dostarczającej systemy wspierające zarządzanie firmami produkcyjnymi.

Według Ericssona, pod koniec ubiegłego roku w ekosystemie IoT działało 5,6 mld urządzeń, z czego tylko ok. 400 mln współpracowało z sieciami mobilnymi, a pozostałe z sieciami bliskiego zasięgu takimi jak Wi-Fi, Bluetooth czy ZigBee. W 2021 r. tych urządzeń ma być już blisko 3 razy więcej.

Rynek IoT rozwija się szybko nie tylko za Oceanem. Również w Polsce widać coraz większe zainteresowanie tą technologią. Zdaniem IDC w Polsce w przyszłym roku sprzedaż rozwiązań ma sięgnąć 3,1 mld dolarów. Choć na tle globalnego rynku to niewielka wartość, to średni wzrost rok do roku na poziomie 19%, jest znaczący. Analitycy wskazują, że w 2018 r. największą wartość będzie miał rynek monitorowania pojazdów (344 mln USD), smart grid (227 mln USD) oraz produkcji (183 mln USD).

IoT pełni istotną rolę w koncepcji Przemysłu 4.0, a tę ziszcza już część polskich fabryk. Coraz więcej realizowanych przez nas projektów uwzględnia obszar komunikacji pomiędzy maszynami. Firmom zależy na automatyzacji procesu planowania i pełnej informacji na temat produkcji, bo w istotny sposób wpływa to na obniżenie jej kosztów – zauważa Sławomir Kuźniak, Dyrektor ds. Zarządzania Produktem z BPSC.

Cienie nad Internetem Rzeczy

Choć rynek IoT rośnie, to analitycy MarketsandMarkets zwracają uwagę na kilka czynników, które mogą wpłynąć na jego wolniejszy rozwój. Po stronie zagrożeń wskazują obawy związane z bezpieczeństwem informacji oraz brak standardów wymiany informacji. To, że są one słuszne, wskazują wyniki analizy przeprowadzonej przez unijną agencję bezpieczeństwa. ENISA zwróciła uwagę, że ze względu na brak stosownych regulacji i przepisów dotyczących wymaganych zabezpieczeń, ekosystem IoT nie jest bezpieczny. To ułatwia działalność cyberprzestępcom. W ubiegłym roku wykorzystali oni blisko 200 tys. zhakowanych urządzeń IoT do ataku na system informatyczny należący do francuskiego dostawcy usług sieciowych. Były one w stanie „zapchać” łącze o przepustowości ponad 1,5 terabajta na sekundę.

Eksperci zwracają także uwagę na to, że Internet Rzeczy nie jest panaceum na problemy – efekty zastosowania tej technologii zależą od wielu czynników. W obszarze produkcji jest to np. ogólny poziom informatyzacji i dostęp do systemów takich jak ERP czy MES.

Nie sztuką jest zebrać dane z maszyn, sztuką jest je przetworzyć i przeanalizować. Dopiero wówczas możemy mówić o prawdziwych korzyściach z wdrożenia IoT: możliwości skrócenia czasu wprowadzania nowych produktów na rynek czy obniżenia kosztów produkcji – przekonuje Sławomir Kuźniak z BPSC.

Komentarze
var __collector_config = { publisher: '62CD5834-C757-4F9F-A4EA-7451478E0D3C', };