Jak Indonezja nauczyła mnie punktualności

140

Punktualność nigdy nie była moją silną stroną. Mam zwyczaj zatracania się we wszystkim co robię, czy to w pracy z komputerem czy rozmowie podczas spotkania – zazwyczaj tracę poczucie czasu. Na dodatek mam talent do przeceniania swoich możliwości dotarcia z miejsca A do B. Byłem już gotów uznać że to się nigdy nie zmieni, aż do pojawienia się w moim życiu Indonezji…

 

Jakartę, stolicę Indoenezji, po raz pierwszy odwiedziłem 3 lata temu i w ciągu paru miesięcy to niesamowite miasto stało się moim azjatyckim domem. Musicie wiedzieć, że Jakarta to miasto szczególne. Prawie 30 milionów mieszkańców, czyli mniej więcej ¾ populacji Polski w jednym mieście! Choć sama Jakarta liczy 12 milionów obywateli, to cała metropolia składa się jeszcze z przyległych miejscowości Tangerang, Bekasi, Depok i kilku mniejszych obszarów, które razem dają prawie 30 milionów ludzi. Powierzchnia miasta jest tak duża, że planowanie więcej niż jednego spotkania dziennie musi odbywać się z uwzględnieniem geografii. Jeżeli jedno spotkanie mamy na południu miasta, drugiego lepiej nie umawiać na północy. W sprzyjających warunkach, podróż skuterem na drugi koniec miasta to półtorej godziny. Ten sam dystans samochodem, który stoi w korku może zająć 2 albo 4 godziny. Wszystko w zależności od korków i oczywiście umiejętności kierowcy. Oba parametry to loteria. Nigdy nie wiadomo gdzie , kiedy i z jakiego powodu w Jakarcie powstaje albo znika korek uliczny.

Dla przybyszy z Europy jedną z najbardziej zaskakujących i męczących cech indonezyjskiej kultury biznesowej są spóźnienia. W Indonezji spóźnienia to norma. Nie uchodzą za brak szacunku, są raczej złem koniecznym do którego wszyscy już przywykli. Praktyka jest taka, że o spóźnieniu 30-40 minut wiele osób nawet was nie powiadomi. Po prostu przyjdą a spotkanie pół godziny później. Czas w Indonezji jest z gumy. Indonezyjczycy mówią na to jam karet.Przykłady tego jak działa spóźnianie się w Indonezji mógłbym wymieniać bez końca. Oto te najciekawsze:

  1. Jesteśmy umówieni z poważnym indonezyjskim biznesmenem. Spotkanie o 9 rano w kawiarni w jednym z centrów handlowych (co jest jednym z najbardziej praktycznych miejsc na tego typu spotkania). Ok 9:40 mój wspólnik wysyła smsa z pytaniem, czy nasz partner biznesowy jest już w drodze. W odpowiedzi dostajemy informacje, że „tak, jestem w drodze”. Zero konkretu. Czy dopiero wyruszył i będzie za godzinę, czy już prawie jest na miejscu. Pozostało nam czekać, co trwało jeszcze dodatkowe 20 minut. Spotkanie rozpoczęliśmy z godzinnym opóźnieniem i było bardzo udane.

 

  1. Wraz z klientem z Polski odbywaliśmy road show po potencjalnych partnerach biznesowych z jego branży. Jedno ze spotkań odbywało się w biurze dużej międznarodowej korporacji. My oczywiście byliśmy na czas, zostaliśmy zaprowadzeni do sali konferencyjnej w której podano nam kawę, wodę oraz jedzenie. Prawie 2 h później zjawiła się dyrektor departamentu z którą byliśmy umówieni, bardzo przeprosiła. Jako powód spóźnienia podała inne spotkanie które po prostu odbywało się równolegle. Był to już trzeci dzień tego klienta w Jakarcie, więc przyjął ze zrozumieniem.

 

  1. Mam w Indonezji znajomego dziennikarza z którym regularnie spotykam się na lunch albo wieczornego drinka. Cechą wyróżniającą go spośród większości moich tamtejszych znajomych jest to, że zawsze jest na czas. Kiedyś zapytałem go jak to możliwe, że jest taki punktualny skoro w Jakarcie nie jest to nawet oczekiwane. Wszyscy się przecież spóźniają. Jego odpowiedź bardzo mnie rozbawiła. Okazało się, że nie spóźnia się tylko na spotkania ze mną, gdyż jestem z Europy. Wie, że Europejczycy są punktualni i z szacunku do mnie stara się też przychodzić na czas. Gdy jednak spotyka się z lokalnymi znajomymi, zazwyczaj jest 20-30 minut po czasie.

I to właśnie w tej spóźnialskiej w Indonezji ja nauczyłem się być punktualnym. Po pierwsze moja punktualność zawsze jest zauważana przez drugą stronę i traktowana z dużym szacunkiem. W końcu udowadniam swoim zachowaniem, że nawet w takim mieście jak 30 milionowa Jakarta można dobrze zaplanować dzień i być na czas na wszystkie spotkania. To oczywiście jest możliwe, tylko w sytuacji kiedy dziennie nie umawiam więcej niż 3-4 spotkania na przestrzeni ok 10h oraz, że po mieście poruszam się głównie motocyklem. Korki samochodowe w Jakarcie to jest inny pozbawiony jakiejkolwiek logiki świat i lepiej trzymać się od niego z daleka.

Moja punktualność w Jakarcie już kilka razy pomogła mi zająć silną pozycję negocjacyjną, wzbudzając szacunek po drugiej stronie czasem też widoczne poczucie winy związane z własnym spóźnieniem. Dodatkowym ice breakerem jest mój pomarańczowy kask motocyklowy, który zawsze wzbudza dużą sympatię. Prawda jest taka, że obcokrajowcy rzadko korzystają ze skuterowych taksówek. Pracownicy zachodnich korporacji zazwyczaj mają nawet zakaz poruszania się innym środkiem niż samochód ze względów bezpieczeństwa i wymagań ubezpieczenia. Ja tymczasem staram się żyć i zachowywać zgodnie z lokalnymi zwyczajami, co przez Indonezyjczyków jest zawsze odbierane z sympatią.

Przyznam, że nowa jakość mojego życia zawodowego bez spóźnień jest bardzo przyjemna. Zwyczaj bycia punktualnym przeniósł się również na moje funkcjonowanie poza Indonezją. Dzięki temu moje dni również w Europie stały się lepiej zorganizowane. Spotkania bardziej efektywne a ja sam jestem w ciągu intensywnego dnia pracy mniej zestresowany. Także paradoksalnie to właśnie w kraju gdzie moja słabość jest normą i to często w formie ekstremalnej, byłem wstanie wypracować nowe lepsze nawyki.

Komentarze
var __collector_config = { publisher: '62CD5834-C757-4F9F-A4EA-7451478E0D3C', };