Jak zepsuć akcelerator innowacji – part 2

" ale na spotkaniu jest Prezes Zarządu...."

428

Kontynuując myśli z poprzedniego posta, dzisiaj chciałbym przyjrzeć się pierwszemu z czterech punktów:

  • Portfel jest wyrazem zaufania jakie buduje się pomiędzy innowatorem a korporacją. Każda ze stron siebie nie potrzebuje, aby przetrwać, ale jeśli się zapnie w klamrę synergii może zawładnąć istotną częścią czegoś (wartości dodanej, zysku, technologii). Rozwinę ten bullshit talk później.

Po pierwsze straszny to bullshit, dlatego czym prędzej śpieszę, aby go w konkret (mam nadzieję) zamienić.

Mowa tutaj o portfelu startupów z którymi korporacja nawiązała bliską (wspólny projekt, połączenie zespołów, akceleracja) współpracę lub w który dokonała inwestycji. Czy korporacje w Polsce takie portfele posiadają? Nie ma oczywiście jeszcze w Polsce analiz i badań, ale jak się poskacze po stronach internetowych, to widać, że większość portfela nie posiada, ale zaprasza do niego. W Polsce jest niewiele przykładów takich dużych organizacji, które portfela startupów się dorobiły (nie mówiąc już o sukcesach w portfelu). Nie chodzi mi tutaj o krytykę tych korporacji. Zależy mi na czymś innym…….

Możemy zaobserwować w Polsce sporo korporacji, które do posiadania portfela startupów dążą. Organizują konkursy na innowacje, wydarzenia, spotkania. Wciąż jednak niewiele z nich potrafi zachęcić startup do współpracy. Tak, startup trzeba zachęcić do współpracy z korporacją.

Dlaczego?

Przecież w świecie startupów korporacje postrzegane są jak słonie, wieloryby, tankowce, titanici. Wejście z nimi w mariaż to droga przez mękę trwającą miesiącami (postrzeganie). Czasami się słyszy, że sprint w korporacji trwa kwartał. Synergia startupów z korporacjami jest możliwa tylko wtedy, jeśli droga do tej synergii jest zrozumiała, posiada jasno zdefiniowane milestony. Niestety tego już większość korporacji nie oferuje.

„ale na spotkaniu jest Prezes Zarządu” powiedziała korporacja, która ze startupami współpracować zamierza. Co z tego wynika – odpowiedział startup do którego korporacja podeszła podczas randki w ciemno w pięknych biurowcach Warszawy. What ????? Przecież każdy chciałby porozmawiać z Prezesem Zarządu – ocenia korporacja. Pytanie o czym i co będzie po tej rozmowie. W jakim czasie będzie coś się działo po tej rozmowie? Jaka będzie agenda tej rozmowy? Czego szukacie w tej rozmowie? – skwitował startup.

Zdecydowana większość korporacji mierzy okoliczności własną miarą. Ocenia, że sama możliwość rozmowy z Prezesem jest atrakcyjna. Startup wyczuwa, że pali się jego czas jeśli poza ofertą rozmowy nie pojawia się konkret kolejnych kroków. Jeśli korporacja nie może udowodnić, że posiada portfel startupów, to tym bardziej startup jest sceptyczny co do współpracy. Nikt tutaj nie ma złej woli. Dwa światy inaczej definiują swoje oczekiwania.

Posiadanie portfela startupów z którymi się współpracuje to wyraz zaufania. Ono powstaje wtedy kiedy korporacja jasno mówi czego szuka, jak długo trwa proces szukania, jak długo trwa proces oceny i z kim startup będzie obcował. Wszystko musi mieć swój tył czyli zorganizowany back end, kuchnię działania w której gotuje się ta współpraca. Inaczej nie będzie portfela.

Przecież startup nie potrzebuje siedzieć w portfelu korporacji (zawsze może po prostu sprzedać swoją usługę do korporacji). To jest dla niego szansa a nie konieczność. Identycznie dla korporacji. Tym czasem randka z Prezesem Zarządu może zamienić się w 12 miesięcy obrad poprzecinanych milczeniem. Startup tego nie chce!

Dlatego dobry startup stroni od korporacji, które nie mają transparentnych procesów współpracy z innowatorami.

Arek Skuza – jest współtwórcą i partnerem w K2 Digital Ventures, www.k2dv.com

Komentarze
var __collector_config = { publisher: '62CD5834-C757-4F9F-A4EA-7451478E0D3C', };