„Jak napisał na Facebooku…”, czyli społecznościowe źródło informacji

4 769

W ciągu roku podwoiła się w polskich mediach liczba publikacji odwołujących się do treści zaczerpniętych z portali społczenościowych. Mimo ogromnej różnorodności serwisów i platform monopol na cytowania mają Twitter, Facebook i YouTube. Czy to znaczy, że Twitter odbierze pracę rzecznikom prasowym polityków, Facebook zastąpi pracę w terenie, a YouTube stanie się idealną agencją informacyjną w czasach permanentnego cięcia kosztów?

W kwietniu 2012 roku Instytut Monitorowania Mediów rozpoczął badanie, którego celem było sprawdzenie w jakim stopniu media tradycyjne, czyli prasa, radio i telewizja, korzystają z informacji, doniesień, wypowiedzi zamieszczonych pierwotnie w mediach społecznościowych. Pod lupę wzięto odwołania do treści m.in. z Twittera, Facebooka i YouTube. Po zebraniu kompletu danych nadszedł czas na podsumowanie: jak tradycyjne media w Polsce wykorzystują treści publikowane przez użytkowników social media?

Coraz więcej treści z sieci
W ciągu 12 miesięcy media znacznie zwiększyły częstotliwość korzystania z informacji, historii, filmów, zdjęć i wypowiedzi pozyskanych z sieci społecznościowych. Liczba powołań na newsy z social media wzrosła przez rok z poziomu niecałych 500 do prawie 1000 cytowań miesięcznie. Próba była stała i obejmowała co miesiąc ponad 900 gazet i czasopism oraz 11 stacji telewizyjnych i 9 rozgłośni radiowych. Gdyby wziąć pod uwagę jeszcze szerszy zakres polskiego rynku mediów elektronicznych, liczby byłyby jeszcze wyższe.

Prasa czerpie z Facebooka, radio używa Twittera
Cytowane są w zasadzie wyłącznie materiały z Twittera, Facebooka i YouTube. Pozostałe objęte analizą, m.in. nk.pl, blip.pl, demotywatory.pl, wykop.pl to po zsumowaniu zaledwie 1 proc. całości. Charakterystyczny jest też podział preferencji korzystania mediów z poszczególnych społecznych źródeł informacji.

W prasie znajdziemy głównie odwołania do Facebooka. Informacje z tego serwisu często są uzupełnieniem przekrojowych artykułów lub pojawiają się w formacie reportaży, human stories i informacji typu soft – od  plotek o celebrytach po ciekawostki z różnych stron świata. Zatem, czy reporter musi jeszcze wychodzić w teren, czy wystarczy mu już w zasadzie sam dostęp do internetu?

Telewizja oczywiście częściej niż prasa i radio czerpie z YouTube, bo to dobre źródło darmowych materiałów wideo, często atrakcyjnych, nie tylko ze względu na sensacyjność, ale i swą unikalność.

Radio zdecydowanie stawia na Twittera – tu przyczyny dopatrywać się można w samym formacie przekazu – częste serwisy informacyjne dają możliwość regularnego i natychmiastowego powoływania się na np. tweetujących coraz chętniej polityków.

:: ::

Zachęcamy do przeczytania całego artykułu w czerwcowym wydaniu „Briefu” (nr 164/2013).

Komentarze
var __collector_config = { publisher: '62CD5834-C757-4F9F-A4EA-7451478E0D3C', };