Mądra dziewczynka pilnuje tyłka, sorry, drinka…*

306

Mój debiut na brief.pl rozpoczął się tekstem o przesuwaniu granic debaty publicznej. Pisząc go nie spodziewałam się ani tak znacznej reakcji, ani chyba tego, że temat jest tak aktualny i palący.
Dziś o kolejnej przesuwanej granicy. Tym razem o tej, która związana jest z płcią – seksizm.

Kilka dni zajęło mi zebranie się do napisania tych słów, gdyż mam świadomość, że oskarżenie o seksizm jest dużego kalibru, a do tego granica seksizmu wciąż w Polsce jest różnie postrzegana. To, co dla jednych będzie seksizmem, inni mogą traktować jako dystans do siebie.
Tym razem trzy sprawy (znów wystąpiły zaledwie w ciągu jednego tygodnia), bardzo różne: tabletka gwałtu, sport i uczelnia. Pozornie odległe, a jednak seksizm stał się wspólnym mianownikiem.

Ale od początku…

Na początku był Główny Inspektorat Sanitarny, który na Facebooku rozpoczął kampanię ostrzegającą przed pigułką gwałtu (GHB). Zobaczyliśmy plakat, który bardzo szybko został skrytykowany – bo głupie hasło, bo brzydka grafika, bo znów akcja ukierunkowana na kobiety, a pomijająca rolę mężczyzn w gwałcie (w sumie chyba kluczową).

Przyznam, że akcja ta nie spodobała mi się, ale też – co dziś dziwi mnie samą – znalazłam dla niej wytłumaczenie. Nawet zdążyłam się o to spiąć z jednym z przyjaciół, z którym często przegadujemy tematy kampanii i przekazów. On był zbulwersowany kampanią GIS, ale też tym, że ja – jako kobieta – nie jestem nią zbulwersowana. Byłam jedynie-aż zniesmaczona. Był zdziwiony, gdy powiedziałam, że nie skrytykuję tej akcji publicznie, bo mimo, że nie podoba mi się, to widzę jej sens.

Jakie wówczas znalazłam wytłumaczenie?
Stwierdziłam, że akcje społeczne rządzą się swoimi prawami i że jeśli kiepskie hasło i kiepska grafika potrafią wywołać dyskusję wokół PROBLEMU, czyli PIGUŁKI GWAŁTU, to jestem w stanie zaakceptować w haśle DZIEWCZYNKĘ, a w grafice stereotypowo przedstawioną kobietę. Pierwszy raz „wrrrrrr”… Poza tym nie widziałam nic złego w tym, że użyto słowa „dziewczynka”, ponieważ przekaz był jednak pozytywnym – „Mądra dziewczynka pilnuje drinka”, a nie „Głupia dziewczynka nie pilnuje drinka”. Drugi raz „wrrrrrrr”… Nawet w jakiś cudowny sposób udałam, że nie widzę charakteru akcji GIS – tego, że znów jest skierowana jedynie do kobiet. To, że do kobiet, to słuszne, bo przecież chodzi o włączenie myślenia, aby nie pozwolić na użycie GHB, ale przecież jeszcze są mężczyźni i do nich też warto byłoby skierować akcję z przekazem, aby nie gwałcili, nie podawali GHB itp. Trzecie „wrrrrrr”…
Słowem, szybko uspokoiłam swoje wewnętrzne zniesmaczenie, ponieważ cel wydał mi się godny drogi nawet po trupach. Za to dziś przepraszam. Nie ma usprawiedliwienia dla takich przekazów, a cel nie zawsze uświęca środki.

Jednak gdy następnego dnia zobaczyłam na Facebooku reklamę pewnej imprezy sportowej, w jednej sekundzie zmieniłam zdanie. Od razu też przeprosiłam znajomego przyznając mu rację. Owa impreza sportowa to prestiżowe już zmagania – Runmageddon. Trudny, ekstremalny i męczący bieg. Start w nim wymaga przygotowań i dobrej kondycji. Podczas biegu często przydatną jest pomoc innych biegaczy – czasami jest to pomoc przy przejściu przez przeszkodę, czasami wsparcie dobrym słowem i motywacja, która pozwoli ukończyć bieg. Na fejsbukowej stronie Runmageddonu zamieszczono więc grafikę – damską wypiętą pupę z hasłem „Nie wyprzedzamy. Zawsze pomagamy”. Śmieszne, prawda? Takie żartobliwe. Wręcz czule pieszczące i doceniające damskie przymioty podczas biegu. Ale dlaczego znów zrobiono przyjemność jedynie panom prezentując grafikę pokazującą damskie pośladki? Dlaczego nie zamieszczono czegoś dla pań? Oczywiście ironizuję.

Co interesujące reakcje pań były różne. Część oburzyła się, ponieważ Runmageddon wyskoczył chwilę po GIS, a to okazało się zbyt wiele. Część jednak stwierdziła, że w grafice nie ma nic nagannego, a kobiety poddające ją krytyce są… po prostu zazdrosne o pupę biegaczki lub jej bieliznę. OK, tutaj wymiękłam. Ten przekaz jest seksistowski i dla niego też nie ma usprawiedliwienia.
Na szczęście administrator usunął grafikę (następnego dnia, ponieważ najpierw bronił swojego dzieła), zamieścił kolejną z przeprosinami , dał 15% zniżki dla kobiet na pakiet startowy i sprawa w miarę ucichła.

I trzeci przypadek dotyczący uczelni. Na wielu uczelniach wciąż trwa rekrutacja, zdecydowałam więc, że zakryję dane uczelni. Ale liczę na to, że może ktoś rozpozna przekaz, z którym spotkał się na uczelni i zareaguje. Ja też zareaguję. Opisywać wiele nie trzeba, spójrzcie poniżej. Przekaz zachęcający do studiowania na jednym z kierunków to 6 plansz, z czego dwie jakby z innej bajki (3 plansze odnoszą się do kierunku studiów, 1 plansza do fotografia roweru).

Co mnie dziwi poza oczywistym brakiem związku kobiet w strojach kąpielowych z kierunkiem studiów?
Plansze te wyświetlane są w ruchliwym miejscu uczelni. W zasadzie miejsce kluczowe, ponieważ jest to droga do windy. Codziennie pewnie mijane jest przez dziesiątki kobiet i mężczyzn. Nie wiem, czy ktoś zareagował.  Nie wiem od kiedy przekaz w tej formie jest tam wyświetlany, ale jeśli to akcja rekrutacyjna, to być może już przynajmniej 2-3 miesiące. Spójrzcie sami.

Na koniec pytanie – jeśli już ma być wykorzystany motyw kobiety, to nie da się zrobić tych przekazów, aby były z polotem, powodowały uśmiech na twarzy, szybkie bicie serca i myśl „Ale fajne! Wow! Jak super”? Czy zawsze trzeba zrobić to najprościej? Wiadomo, wrzucisz cycki i dupę*, to większość zarechocze. Ale czy o rechot chodzi?

*Tyłek, cycki i dupa użyte jedynie w konwencji opisywanych przekazów.

Komentarze
var __collector_config = { publisher: '62CD5834-C757-4F9F-A4EA-7451478E0D3C', };