Miasto też człowiek: Lublin

3 900

Lublin bywa czarownicą… To atrakcyjna pięćdziesiątka, która na przekór wschodnim rysom, hołduje zachodnim modom. Jest zafascynowana kuchnią pięciu przemian, ale jej popisowym daniem są, cóż, ruskie pierogi. Zapraszamy do lektury kolejnej części cyklu „Miasto też człowiek”.

LUBLIN

Lublin to atrakcyjna pięćdziesiątka, która właśnie złapała zakręt.

W przeszłości podjęła kilka nieudanych życiowych decyzji, ma pewien nadbagaż doświadczeń, ale to właśnie czyni ją interesującą, zarówno dla wielu młodszych mężczyzn, znudzonych przelotnymi romansami z młodymi, ale niedoświadczonymi dziewczętami, jak i dla dawnych kochanków, którzy gotowi są poznawać ją od nowa.

Lublin bywa rozdarta – czerpiąc ze swoich doświadczeń, stara się podkreślać godność i dostojeństwo wieku, jednocześnie nie chce uchodzić za konserwatywną, matronowatą, przez co potrafi wpaść w pułapkę pobieżnej renowacji i nadmiernego usuwania zmarszczek.

Jakby na przekór wschodnim rysom, można przyłapać ją na hołdowaniu zachodnim modom. W poszukiwaniu korzeni i inspiracji zarówno zagląda na zajęcia zumby, jak i wiąże kabalistyczny sznureczek wokół nadgarstka.

Jest zafascynowana kuchnią pięciu przemian, ale jej popisowym daniem są, cóż, ruskie pierogi. Jej wiek, doświadczenie i pochodzenie składają się na to, czego nigdy nie będą miały młodsze i szczuplejsze – bywa czarownicą…

::

Więcej „portretów pamięciowych” polskich marek miast w wakacyjnym numerze magazynu „Brief”. Zapraszamy do lektury!

Komentarze
var __collector_config = { publisher: '62CD5834-C757-4F9F-A4EA-7451478E0D3C', };