Nie wolno tak robić

Zapytacie jak?

V90CC US Launch Colorado
200

Odpowiedź jest bardzo prosta, siadać do pisania tekstu o samochodzie, miesiąc po tym jak się go testowało …. To była pierwsza myśl jaka mi przyszła do głowy gdy tylko zacząłem nasze spotkanie wspominać. Biczowałem się dalej, przecież moc wspomnień maleje, nie czuję już tego zachwytu, moje odczucia nie są już tak emocjonalne, na „korby urywane” przecież nie będę wymyślał – pomyślałem!

I nagle mnie olśniło. A może jest tak, że właśnie dopiero kiedy opadną emocje, zaczynamy dostrzegać
to co wartościowe i prawdziwe? Tego postaram się poszukać w swoich wspomnieniach jakie
towarzyszą mi na myśl o nowym Volvo V90 Cross Country.

Volvo jest marką, która zawsze podążała swoją drogą. Od samego początku założyciele firmy Assar i
Gustaf stawiali na bezpieczeństwo swoich projektów. Dzięki temu z czasem Volvo zaczęło uchodzić
za producenta najbezpieczniejszych samochodów na świcie. Pierwsi wprowadzili laminowaną szybę
przednią, pierwsi wprowadzili pasy trzypunktowe, pierwsi wprowadzili zintegrowany fotelik
dziecięcy…. czy późniejszy system BLIS. No jest się czym chwalić. Jednak we współczesnym świecie,
obowiązkowych testów zderzeniowych, konkurencji powielającej każdą nowinkę techniczną,
bezpieczeństwo Pasażerów nie jest już niczym tak nadzwyczajnym, jest standardem. A więc co
pozostało Volvo z tamtych lat?

Elegancja i szacunek.
Nie mam najlepszego zdania o współczesnej motoryzacji. Samochody owszem powstają doskonałe,
ale mam wrażenie, że zostały sprowadzone do przedmiotów, które należy maksymalnie po trzech
latach zutylizować. Dla mnie samochód to zdecydowanie coś więcej, więc nie godzę się z takim
stanem rzeczy. Volvo mam wrażenie także. Model V90 pozostaje samochodem na lata, to samochód
ponadczasowy, który za jakiś czas mam nadzieję nadal będzie pełen szyku i elegancji. Nie zestarzej się
tak szybko jak konkurencja.

Szacunek swój także okazuję za to, że projektantom Volvo udało się pogodzić nawiązanie do tradycji z
nowoczesnością. Model 960 był jednym z najlepiej narysowanych kombi lat 90tych. Mimo upływu lat
zachował swój charakter, styl i szyk. Myślę, że właśnie do tego nawiązali projektanci współczesnego
V90 kreśląc jego linie, a spece od marketingu wymyślając slogan „powrót legendy”. Dla uściślenia
warto dodać, że model 960 w ostatnim roku produkcji w ramach unifikacji nazewnictwa w grupie
nosił nazwę właśnie ……V90. Jedynie tylne lamy nowego modelu wymykają się ocenie, traktuję jako
artystyczne szaleństwo. Inaczej nie potrafiłbym znaleźć dla ich kształtu wytłumaczenia.

Volvo V90 Cross Country to samochód olbrzymi. Mierzy prawie pięć metrów i ma prawie dwa metry
szerokości. Jeżdżąc nim naprawdę czujemy się bezpiecznie. Zaskakujące jest to, że mimo tych
gabarytów prowadzi się go jak auto kompaktowe. Co ciekawe dużo gorzej prowadziło mi się jego
mniejszego poprzednika czyli Volvo XC70. Drugi bardzo duży plus należy się V90 za właściwości
jezdne i dynamikę jazdy. Sceptycznie podchodziłem i w sumie nadal podchodzę do downsizingu.
Kiedy Volvo ogłosiło, że w swoich autach będzie stosowało tylko dwulitrowe jednostki, pomyślałem….
świat się kończy, a jednak się nie skończył. Silnik w wersji D5 bardzo sprawnie napędza to duże i
ciężkie auto. Robi to bez wysiłku. Układ kierowniczy jest optymalnie zestrojony pod miejskie warunki.

Samochód prowadzi się jak po szynach. Skrzynia działa sprawnie, nie gubi się w interpretacji
zamiarów kierowcy. Pamiętajmy jednak, że to topowy model. Czy niższe wersje byłby by równie dopracowane? Tego nie wiem.

Przejechałem tym samochodem w ruchu miejskim kilkaset kilometrów po mniej i bardziej wyboistych
drogach. Czy by mnie zawiódł na dłuższym dystansie? Tego też nie wiem i się pewnie nie dowiem.
Auto, którym miałem przyjemność jeździć kosztuje tyle co małe mieszkanie. Pozostawię to bez
komentarza. Przecież dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach.
Zaskoczyły mnie w tym aucie najbardziej dwie rzeczy, jedna pozytywnie, to twarde fotele,
spodziewałem się miękkiej kanapy, a tu taka proszę niespodzianka. Dobrze wyprofilowane, wygodne i
twarde. Lubię to! Druga to….. olbrzymie lusterka boczne. Z jednej strony to gwarancja dobrej
widoczności a więc poprawa bezpieczeństwa, ale akurat przy moim wzroście ( 187cm) i pozycji za
kierownicą ( lubię siedzieć jak najniżej) wyglądając przez boczne szyby w momencie skręcania
widziałem tylko….. olbrzymie lusterka. A to już bezpieczne nie jest. Przecież tam mogą być piesi.
Jak widać nie można mieć wszystkiego.

Resumując.
Nie przychodzi ma myśl, żaden rodziny samochód, który miałby w sobie tyle elegancji nawet jeśli na
tylnej kanapie trójka Dzieci rozsmaruje swoje ulubione smakołyki. To naprawdę fajny klimatyczny,
wymykający się współczesnym trendom samochód. Zdecydowanie w szarym macie wygląda najlepiej.
Kto nie wierzy niech zobaczy reklamę tego modelu. Idealnie oddaje ducha tego samochodu. Jak
widać nowi właściciele marki Volvo dobrze odrobili prace domową.

Komentarze
var __collector_config = { publisher: '62CD5834-C757-4F9F-A4EA-7451478E0D3C', };