50 Kreatywnych: Historia startupu 4MOSA. Czy ich oprawki podbiją zagraniczne rynki?

10 297

Absolwenci SGH, Paweł Porucznik i Dawid Winter chcą podbić międzynarodowy rynek branży optycznej. Jak zrodził się biznes, który w maju br. otrzymał wyróżnienie w rankingu 50 Najbardziej Kreatywnych w Biznesie? Przypominamy historię polskiego startupu 4MOSA.

Obecnie sprzedają okulary online oraz w showroomach w Warszawie, Poznaniu i Krakowie. Docelowo planują otwarcie większej ilości salonów w całej Polsce oraz wyjście na rynki zagraniczne. Chcą, by wizyta w butiku ich marki tworzyła unikalne przeżycie dla klienta. One-stop-shop, czyli miejsce gdzie klient może razem z ekspertami dobrać odpowiednie dla siebie oprawki, zbadać swój wzrok oraz odebrać gotowe okulary w godzinę. Startup 4MOSA w najbliższych latach zamierza rozprawić się z duopolem włoskich marek na tworzenie wysokiej jakości oprawek okularowych.

 

Egzotyczny design

Wszystko zaczęło się na początku 2013 roku w Akademickim Inkubatorze Przedsiębiorczości przy Szkole Głównej Handlowej. Pomysł na biznes i nazwę 4MOSA narodził się podczas podróży na Tajwan, który Portugalczycy nazywają Formosa – piękna wyspa. Studenci z Polski kupili tam okulary z oprawkami imitującymi drewno i oczarowani ich designem pomyśleli, że na sprzedaży podobnych oprzeć można biznes w Polsce. Chcieli jednak dostarczyć na rynek produkt dużo lepszej jakości. Postawili więc na produkcję okularów z prawdziwego drewna. Dawid oraz Paweł stworzyli startup 4MOSA i swoją pierwszą markę okularów Westwood, a później kolejną – Muscat. Produkcja ruszyła pełną parą, a ekologiczne okulary przebojem wdarły się na rynek.

 

Konkurencja z wysokiej półki

Co ciekawe, 90% rynku optycznego należy obecnie do dwóch włoskich firm – Luxottica i Safilo – produkujących okulary na licencji ekskluzywnych marek, jak Chanel, Ray-Ban czy Dior. Okulary produkowane przez startup z Polski nie odbiegają jakością od wymienionych, jednak ich ceny są znacznie niższe. – To właśnie jest główna siła naszej marki – mówi Paweł Porusznik, współwłaściciel 4MOSA. – Zmieniliśmy tradycyjny model funkcjonujący na rynku optycznym. Omijamy zbędnych pośredników, takich jak hurtownie czy handlowcy. Nie płacimy opłat licencyjnych za używanie cudzej marki, ponieważ sami projektujemy okulary pod naszą własną marką. Dzięki temu wszelkie uzyskane oszczędności możemy przerzucić na klienta, jest to absolutny win-win dla nas i dla naszych klientów – tłumaczy.

 

Efekt kuli śnieżnej

Na sukces, stawiający pierwsze kroki w biznesie studenci SGH, musieli jednak chwilę poczekać. Pierwsi klienci podchodzili bowiem nieufnie do oprawek nowej, nikomu jeszcze nie znanej marki. – Najtrudniej było na samym początku, ale dzięki zaufaniu kolejnych klientów powstał efekt kuli śnieżnej. Teraz jest nieporównywalnie lepiej, wystarczy spojrzeć na oceny na naszym fanpage’u. Wielu klientów przekonuję się do nas przez domową przymierzalnię (możliwość zamówienia 5 par okularów do domu. Płacimy dopiero w momencie, gdy zdecydujemy się na jedne z oprawek) – mówi Paweł Porucznik. W maju br. twórcy startupu zajęli 39. miejsce w rankingu 50 Najbardziej Kreatywnych w Biznesie. Ich biznes doceniła Kapituła złożona z czołowych przedstawicieli polskiego biznesu.

 

::

Fot. Materiały prasowe

 

Komentarze
var __collector_config = { publisher: '62CD5834-C757-4F9F-A4EA-7451478E0D3C', };