Subiektywy przegląd samochodowy

11

„Kiedy będzie tekst?”. To pytanie od dwóch tygodni brzęczy w słuchawce telefonu, niczym korbowód, który zmienił trajektorię pracy. Miało być tak pięknie… W końcu spełnię swoje młodzieńcze marzenie, będę pisał o samochodach, a może i nawet o szeroko pojętej motoryzacji. Poświęcam im każdą chwilę wolnego czasu, każdą nie-wolną złotówkę, a więc teoretycznie powinienem mieć coś do powiedzenia w tym temacie….

…a jednak zadanie to wcale nie jest takie proste. Bo co można napisać o samochodach? Że są wspaniałe? Że niektóre prowadzą się lepiej niż niejedna nastolatka? Przecież to wie każdy… I wtedy mnie olśniło – „A jeśli tak naprawdę nikt nie wie, jak jest naprawdę?”. Jeśli kupując samochód, nie kupujemy już konkretnych rozwiązań, lecz pewne wyobrażenie o nich? Jeśli specjaliści od „marketingów”, „pijarów” i innych magicznych zabiegów doprowadzili do sytuacji, w której określenia typu 4×4, VTEC, Xdrive, Supercharger, AMG, M Power, Bluetec itp. są tym, co więcej ma mówić o właścicielu samochodu niż o jego (auta) realnych właściwościach? Jeśli tak jest, to ludzkość zaczyna mnie przerażać…

Początek zeszłego stulecia to nowy rozdział w dziejach ludzkości. Oto marzenie człowieka o tym, by przemieszczać się coraz szybciej i to w dowolnie wybranym kierunku, zaczęło się spełniać. Inżynierowie zaczęli swój wyścig, by tworzyć samochody coraz szybsze, coraz piękniejsze i coraz mniej zawodne. Przez sto lat motoryzacji powstały tysiące absolutnie wspaniałych pojaz- dów. A gdzie jesteśmy teraz? W świecie, w którym „termin przydatności do spożycia” samochodu wynosi trzy lata. Później już nie wygląda zbyt urodziwie na tle godnego następcy, następnie psuje się i można go wymienić… O czym zatem będę pisał? O samochodach, które próbują nawiązywać do najlepszych czasów motoryzacji.

page2image1822656