Świat niegotowy na RODO? | RODO od kuchni cz.I

627

O kulisach przygotowań do RODO, grzechach branży reklamowej i tym, ile warte są nasze dane opowiada Maciej Zawadziński – CEO Clearcode i Piwik PRO, platformy, która rywalizuje z Google dzięki ochronie prywatności użytkowników.

Jak oceniasz przygotowanie branży reklamowej do RODO?

Jeszcze przed wejściem w życie regulacji miałem wrażenie, że to przygotowanie jest dość oszczędne lub wręcz sprzeczne z większością zapisów i samą ideą ochrony prywatności.
Z ciekawości przeprowadziliśmy krótką ankietę wśród firm z branży AdTech/MarTech
– wydawców, agencji reklamowych, firm dostarczających technologie marketingowe
i reklamowe.

Na niespełna miesiąc przed wejściem RODO 63% firm było zdania, że regulacja będzie miała umiarkowany lub niewielki wpływ na ich biznes. Tylko 45% firm zadeklarowało pełną gotowość na nowe przepisy, a 36% przyznało, że nadal się przygotowuje.

W przypadku faktycznych kontroli, myślę, że te wyniki wypadłyby znacznie gorzej. I chociaż zadziwiająco wiele firm zadeklarowało, że nie zamierza współpracować z partnerami biznesowymi, którzy nie dostosują się do nowego prawa, trudno ocenić, jak te deklaracje przełożyły się na rzeczywistość.

 

Zarówno w Polsce jak i całej Unii Europejskiej, firmy nagminnie wymuszają zgody lub w ogóle o nie nie pytają. Najlepszym przykładem są darmowe aplikacje mobilne, które zbierają między innymi identyfikator czy lokalizację naszego urządzenia i utrzymują się wyłącznie dzięki sprzedaży tych danych.

Wiele firm jest bardzo dobrze przygotowanych do tego, by obchodzić RODO, a nie go przestrzegać.

Jak bardzo wyróżnia się podejście polskich firm na tle Europy?

Wszędzie mamy do czynienia z podobnymi nadużyciami – wymuszanie zgody na przetwarzanie danych przez blokowanie dostępu do treści, gromadzenie danych mimo braku zgody użytkownika czy zbieranie łącznej zgody na wszystkie możliwe sposoby przetwarzania danych, w tym na przekazywanie ich setkom (ujawnionych lub nie) partnerów biznesowych. Pod tym względem polskie firmy nie są zbyt oryginalne.

To, co jest naszym niewątpliwym wyróżnikiem na tle innych krajów europejskich, to niechęć samych organów państwowych do egzekwowania unijnych przepisów. Tylko w Polsce padła jawna, publiczna deklaracja, że PUODO (następca GIODO) nie dysponuje wystarczającą ilością środków, by przeprowadzać kontrole i weryfikować czy polskie firmy przestrzegają RODO.

We Francji, Holandii, Wielkiej Brytanii czy Niemczech od dwóch miesięcy trwają aktywne działania w tym zakresie. Padły też pierwsze kary w kwotach przekraczających 200,000 Euro. W Polsce raczej się na to nie zapowiada.

Jaka jest szansa na to, że ochrona prywatności stanie się światowym trendem a nie martwym prawem?

To już się dzieje. W Stanach Zjednoczonych – Kalifornia, która liczy blisko 40 milionów mieszkańców, przyjęła właśnie Consumer Privacy Act, który wejdzie w życie w 2020r. i będzie chronić prywatność obywateli w porównywalnym zakresie, co RODO. Podobne regulacje istnieją już w Kanadzie i Korei Południowej.

Na poziomie legislacyjnym widać ogromny postęp w stosunku do tego, jak rynek danych funkcjonował jeszcze parę lat temu. Wciąż jednak brakuje świadomości wśród konsumentów, użytkowników, czyli nas wszystkich, jak korzystać z tych nowo nadanych praw.

Z ochroną prywatności jest trochę jak ze szczepionkami – dopóki większość z nas nie będzie dbać o profilaktykę ochrony swoich danych, dopóty firmy, które żyją z ich sprzedaży, nie zmienią swoich przyzwyczajeń i modelu biznesowego. Potrzebna jest edukacja, której w Polsce po prostu nie ma.

Musimy sami sobie uświadomić, że nasze dane i preferencje konsumenckie są walutą na równym poziomie, co polskie złote w naszym portfelu. Czemu oddajemy te dane za tak niską cenę?

 

Komentarze
var __collector_config = { publisher: '62CD5834-C757-4F9F-A4EA-7451478E0D3C', };