Dobrostan to nie luksus. To fundament biznesu. Rozmowa z Ewą Stelmasiak w Business in Brief (wideo)
Czy można budować skuteczny biznes, nie mając strategii na… samego siebie? Można. Tylko pytanie: jak długo? W najnowszym odcinku Business in Brief rozmawiałem z Ewą Stelmasiak – założycielką Instytutu Dobrostanu, autorką książki „Lider Dobrostanu” i współautorką najnowszych badań dotyczących kondycji psychofizycznej polskich liderów. Rozmowa, która – przyznaję – zaczęła się niewinnie, szybko zeszła na bardzo głębokie tory. Bo dobrostan to dziś nie jest temat „miły”. To temat strategiczny.
Dobrostan: proces, nie stan
Na początku padło pytanie podstawowe: czym właściwie jest dobrostan?
Ewa odpowiedziała krótko i bardzo konkretnie: to proces dokonywania świadomych wyborów na rzecz lepszej egzystencji. Nie stan, nie chwilowa euforia, nie „haj”. Proces.
I co ważne – proces wielowymiarowy. Fizyczny (sen, zdrowie, odżywianie), psychiczny (balans, odporność, sens), relacyjny (jakość relacji, wsparcie, zaufanie). Ten ostatni – relacyjny – okazał się w naszej rozmowie kluczowy. Bo dobrostan nie dzieje się w izolacji. Dobrostan to gra zespołowa.
Możesz mieć strategię na biznes. Ale czy masz strategię na siebie?
Podzieliłem się anegdotą sprzed lat, kiedy przez pół roku chodziłem na siłownię trzy razy w tygodniu, pod hasłem: „chudszy biznesmen – grubsze interesy”. Brzmiało zabawnie, ale sens był śmiertelnie poważny:
możesz mieć najlepszą strategię biznesową na świecie, ale jeśli nie masz strategii na własne zdrowie – fizyczne i psychiczne – to ta strategia może się po prostu nie doczekać realizacji.
Ewa była w tym bezlitosna: dobrostan to nie dodatek do przywództwa. To jego fundament. Od kondycji lidera zależy jakość decyzji, kreatywność, relacje, atmosfera w zespole i – w efekcie – wyniki.
Miliony na koncie, pustka w środku
Przywołałem historię Jarka Tadli – człowieka, który zrobił w USA wielką karierę deweloperską, zarobił miliony dolarów, a po czterdziestce wpadł w głęboką depresję. „Nie mogłem patrzeć na siebie w lustrze” – mówił mi w tym samym programie.
I to jest moment, w którym pęka mit: że sukces zawodowy i pieniądze automatycznie dają satysfakcję.
Nie dają. Jeśli nie ma sensu, relacji, równowagi – nie dają nic.
Relacje. Nie zadania. Relacje.
Ewa powiedziała coś, co powinno być wydrukowane i powieszone w każdej sali zarządu:
jeśli miałabym wybrać jeden wymiar dobrostanu – wybrałabym relacyjny.
Bo to relacje amortyzują stres. To relacje dają poczucie sensu. To relacje chronią przed wypaleniem. A my – w wielkich miastach, w kulturze „każdy do swojej bramki” – dramatycznie je zaniedbujemy.
Dobrostan w firmie to nie owoce w kuchni
Rozmawialiśmy też o dobrostanie organizacyjnym. I tu ważne rozróżnienie:
nie chodzi o ad hocowe akcje, benefity, jogę w piątki i banany w kuchni.
Chodzi o kulturę zarządzania.
Ewa opowiedziała o swoim badaniu na 130 prezesach, wiceprezesach i top managerach oraz 22 wywiadach pogłębionych. Efekt? Powstał model kompetencji liderskich wspierających dobrostan – oparty nie na intuicji, tylko na danych.
Kluczowe wnioski:
-
najlepiej działa zarządzanie partycypacyjne – współtworzenie dobrostanu z zespołem,
-
potrzebne są normy kulturowe, a nie deklaracje (np. czy naprawdę wolno wyjść, gdy źle się czujesz?),
-
potrzebny jest budżet – bo bez pieniędzy nie ma powagi tematu,
-
i co ciekawe: liderzy nie oczekują finansowego ROI z dobrostanu, tylko zaangażowania, lojalności, wizerunku, energii zespołu. A to i tak finalnie przekłada się na wyniki.
Dobrostan i wyniki to nie jest sprzeczność
To bardzo ważne: według liderów biorących udział w badaniu dobrostan i efektywność nie stoją w sprzeczności. Da się dowozić cele i dbać o ludzi. Tylko trzeba to robić świadomie, strategicznie, a nie „przy okazji”.
Synergia międzypokoleniowa ma sens. Biznesowy sens.
Dla mnie ta rozmowa idealnie wpisała się w tegoroczne hasło naszego rankingu 50 Najbardziej Kreatywnych Ludzi w Biznesie: synergia międzypokoleniowa.
Bo zespoły różnorodne – wiekowo, kulturowo, doświadczeniowo – są po prostu skuteczniejsze. I to nie jest ideologia. To są twarde dane.
To rozmowa nie tylko dla startupów. To rozmowa dla inwestorów.
Na koniec powiedziałem Ewie coś, co uważam za bardzo ważne:
to nie była rozmowa tylko dla młodych, tylko dla startupów, tylko dla ludzi „na początku drogi”.
To była rozmowa dla inwestorów.
Bo dziś pytanie nie brzmi: w co inwestujesz?
Dziś pytanie brzmi: w jakiej kondycji są ludzie w firmie, w którą inwestujesz?
Czy są wypaleni? Czy zaraz odejdą? Czy mają energię, żeby pociągnąć innowacje?
Na koniec – najprościej jak się da
Dobrostan to nie moda.
Dobrostan to nie fanaberia.
Dobrostan to nie „miękki temat”.
Dobrostan to twardy fundament skutecznego biznesu.
I im szybciej to zrozumiemy – jako liderzy, przedsiębiorcy, inwestorzy – tym mniej będzie dramatów, wypaleń, rozczarowań i pustych sukcesów.
A więcej: sensu, energii i… po prostu normalnego, dobrego życia.