KISZLUK DEFINIUJE – Marketing jest prosty, bo jest logiczny
Przez ostatni tydzień opublikowałem pięć krótkich tekstów. Każdy dotyczył jednego elementu marketingu. Razem tworzą jednak jedną całość.
Ich wspólnym celem było pokazanie, że marketing nie jest zbiorem modnych pojęć, sztuczek sprzedażowych ani synonimem reklamy. Jest prostym i logicznym sposobem myślenia o tym, jak tworzyć wartość dla ludzi i dzięki temu uczciwie budować własny biznes.
Od lat powtarzam jedną definicję:
Marketing to zaspokajanie czyichś potrzeb z korzyścią dla siebie.
W tym jednym zdaniu mieści się cała filozofia marketingu.
Jeżeli naprawdę zrozumiemy jego sens, większość sporów o reklamę, PR, media społecznościowe, content marketing czy marketing internetowy przestaje mieć znaczenie. Wszystkie te pojęcia opisują jedynie narzędzia albo obszary działania.
Największy bałagan zaczyna się wtedy, gdy ktoś mówi „marketing”, mając na myśli tylko reklamę, tylko post na Facebooku, tylko PR albo tylko film na YouTube.
Marketing nie jest tylko reklamą.
Nie jest tylko PR-em.
Nie jest tylko działaniami w internecie.
Nie jest tylko tworzeniem treści.
Marketing jest procesem podejmowania decyzji.
Najpierw trzeba odpowiedzieć na pytanie, czyją potrzebę chcemy zaspokoić.
Potem stworzyć produkt lub usługę, które na tę potrzebę odpowiadają.
Następnie ustalić cenę.
Zorganizować dystrybucję.
I dopiero wtedy zdecydować, jak poinformować o tym ludzi.
To właśnie dlatego od kilkudziesięciu lat tak użytecznym narzędziem pozostaje model 4P:
produkt, cena, dystrybucja i promocja.
Nie jest to pełna definicja marketingu.
Jest natomiast bardzo dobrym porządkiem myślenia.
To swoista komoda z czterema szufladami. Każda ma swoje zadanie. Żadna nie zastępuje pozostałych.
Produkt ma odpowiadać na potrzebę.
Cena musi być akceptowalna dla klienta i opłacalna dla firmy.
Dystrybucja ma sprawić, że oferta będzie dostępna.
Promocja ma pomóc klientowi ją zauważyć, zrozumieć i wybrać.
I właśnie tutaj wracamy do największego nieporozumienia.
Reklama nie jest całym marketingiem.
Reklama jest jednym z narzędzi promocji.
A promocja jest tylko jednym z czterech elementów marketingu.
Obok reklamy mogą działać także PR, sprzedaż osobista, promocja sprzedaży, sponsoring, eventy, newslettery, podcasty, artykuły, media społecznościowe czy filmy.
Każde z tych narzędzi może być bardzo skuteczne.
Żadne nie zastąpi jednak całego marketingu.
Dobry podcast nie stworzy produktu.
Film na YouTube nie ustali ceny.
Post na LinkedIn nie zbuduje sieci dystrybucji.
Dobry PR nie naprawi złej oferty.
Mogą natomiast pomóc klientowi zrozumieć wartość produktu, zaufać firmie i wybrać ją zamiast konkurencji.
Dlatego z dużą ostrożnością podchodzę do określeń takich jak „marketing internetowy”, „content marketing” czy „marketing sportowy”.
Najczęściej nie opisują one nowych rodzajów marketingu.
Opisują kanał komunikacji, narzędzie albo obszar zastosowania.
Marketing pozostaje jeden.
Zmieniają się jedynie sposoby jego realizacji.
To właśnie dlatego przez cały tydzień przypominałem pięć prostych zasad:
- Marketing nie zaczyna się od produktu. Zaczyna się od człowieka.
- Marketing zaczyna się od potrzeby.
- Marketing nie zaczyna się od reklamy.
- Marketing tworzy wartość.
- Marketing może służyć dobru albo manipulacji.
Ostatnia zasada jest szczególnie ważna.
Marketing sam w sobie nie jest ani dobry, ani zły.
Tak samo jak reklama, PR, sponsoring czy media społecznościowe.
Są narzędziami.
Tak jak nóż może służyć kucharzowi albo przestępcy, tak marketing może budować zaufanie albo manipulować ludźmi.
Oceniamy nie narzędzie.
Oceniamy człowieka, który z niego korzysta.
Dlatego marketing wymaga nie tylko wiedzy i doświadczenia.
Wymaga również odpowiedzialności.
Marketing jest prosty nie dlatego, że jest łatwy.
Jest prosty dlatego, że jest logiczny.
Trzeba tylko zachować właściwą kolejność, nie mylić narzędzi z całością i pamiętać, że wszystko zaczyna się od człowieka oraz jego potrzeb.
Bo kiedy wszystko jest na swoim miejscu, marketing przestaje być skomplikowaną teorią.
Staje się po prostu zdrowym rozsądkiem.
I właśnie dlatego tak często wracam do słów Philipa Kotlera:
„Marketingu nauczę Cię w jeden wieczór. Marketerem będziesz stawał się przez całe życie.”
Im dłużej zajmuję się marketingiem, tym bardziej jestem przekonany, że nie chodzi w nim o poznawanie kolejnych modnych pojęć czy narzędzi.
Chodzi o coraz lepsze rozumienie ludzi, ich potrzeb i sposobów tworzenia dla nich wartości.
Reszta jest już tylko konsekwencją tej prostej, logicznej zasady.
Marketing jest prosty. Trzeba tylko zachować porządek.