...

BRIEF dociera do polskich firm i ich pracowników – do wszystkich tych, którzy poszukują inspiracji w biznesie i oczekują informacji o ludziach, trendach i ideach.

Skontaktuj się z nami

Biuro przyszłości i nowe style pracy [RAPORT]

praca zdalna home office

Biuro przyszłości to część odpornego rozproszonego środowiska pracy, które wspiera nowe style pracy, związane z nowymi wzorami mobilności wyłaniającymi się wskutek zmian wywołanych pandemią. Przy aranżowaniu takiej przestrzeni trzeba uwzględnić style pracy czterech grup pracowników i wynikające z nich odmienne potrzeby. Jak projektować biura, by odpowiednio wspierały pracę biurowych kotwic, cyfrowych nomadów, cyfrowych żeglarzy oraz cyfrowych kotwic? Wyjaśniają eksperci Forbis Group.

Przyszłość biur po pandemii? Przed nami nie ma ani powrotu do tego, jak było, ani całkowitej rewolucji polegającej na rezygnacji z przestrzeni biurowych. Jednak przeobrażenia w organizacji pracy i wprowadzenie niezbędnych zmian w biurach związanych z funkcjonowaniem w warunkach dystansowania fizycznego, wyraźnie wytyczają kierunek, w jakim należy podążać, by środowiska pracy wspierały dalszy rozwój firm. Przestrzenie biur są scenografią codziennych interakcji – nie są tylko neutralnym tłem, wręcz przeciwnie: aktywnie kształtują sposoby, w jakie osoby z zespołów komunikują się i wykonują swoje zadania. Dlatego ponownego przemyślenia wymaga to, jak powinny funkcjonować jako miejsca pracy indywidualnej, współpracy i spotkań, tworzenia i wymiany wiedzy oraz budowania relacji.

Przez cały okres kwarantanny intensywnie pracowaliśmy nad tym, jakie zmiany trzeba wprowadzić w przestrzeniach biurowych, by dobrze wspierały biznes, który z dnia na dzień stanął przed zupełnie nowymi wyzwaniami. Dla nas jako zespołu ekspertów kluczowe jest zawsze wspólne działanie, synergia wynikająca z wymiany wiedzy różnych specjalistów. Tworzymy przestrzenie w formule design and build i dlatego dobrze wiemy, że zintegrowanie usług i różnych aspektów tworzenia przestrzeni biurowej jest po prostu niezbędne, by dostarczyć wartość dodaną w procesach, za które jesteśmy odpowiedzialni. Zaczęliśmy od opracowania planu koniecznych zmian, by zapewnić bezpieczne przestrzenie, ale teraz koncentrujemy się na tym, jak zaprojektować biuro przyszłości. Nasza odpowiedź na dzisiejsze wyzwania to model rozproszonego, odpornego środowiska pracy, uwzględniający nowe style pracy i będący ekosystemem różnych przestrzeni. W naszym rozumieniu zatem to nie tyle abstrakcyjna koncepcja miejsca czy futurystyczna wizja, ile strategia na najbliższe miesiące i lata. Opisaliśmy ją w naszym raporcie.

Mateusz Laskowski, członek zarządu Forbis Group, architekt

Rozproszone odporne środowiska pracy. A co ze „starymi stylami”?

Biuro przyszłości to tylko część środowiska pracy. Pozostałe elementy ekosystemu to miejsca pracy w domach (home office), coworkingi i inne przestrzenie. Pomiędzy tymi przestrzeniami odbywa się ciągły ruch: jednego dnia ktoś pracuje w domu a innego w biurze, część zespołu spotyka się w coworkingu, żeby omówić bieżące kwestie. Właśnie z tą mobilnością wiążą się nowe style pracy.

Koncepcja „stylów pracy” i przekonanie, że powinno im być podporządkowane projektowanie przestrzeni biurowych, ma swoje korzenie w latach 90. XX wieku. Wówczas architekci zaczęli mówić o typologiach pracy i różnych potrzebach przestrzennych wynikających z tego, że poszczególne grupy pracowników wykonują różne zadania, w inny sposób się komunikują i wykorzystują różne narzędzia.

Frank Duffy, brytyjski architekt, zaproponował cztery typy przestrzeni biurowych w zależności od charakteru wykonywanej pracy – opisywanego przez określenie stopnia autonomii i liczby interakcji. Nazwał je den, hive, club i cell. Według Duffy’ego większość organizacji powinna oferować zespołom dopasowane zestawienie stref odpowiednich dla rodzaju ich działalności. Na przykład w strefie dla zespołów (den), w których jest dużo interakcji pomiędzy poszczególnymi osobami, ale jednocześnie specjaliści mają względnie małą autonomię przy wykonywaniu zadań, powinny znajdować się przestrzenie otwarte ze stanowiskami pracy przy tzw. benche’ach (duże stoły, przy których pracować może kilka osób), oraz salki konferencyjne wspierające współpracę. Później pojawiły się typologie stylów pracy uwzględniające różne rodzaje działań tworzących codzienne zwyczaje, a także takie, które wykorzystywały koncepcję różnych stopni mobilności. Ta ostatnia, niezwykle popularna w Polsce, opracowana w latach 2008-2009 przez Jeremy’ego Myersona i Catherine Greene w ramach badań nad efektywnością pracy kreatywnej, wyróżniała 4 typy pracowników, przy czym w praktyce doradczej stosowany był uproszczony model wyróżniający kotwice, łączników (networkerów) i nomadów.

To niezwykle ważny dorobek, którego nie należy przekreślać, tylko dlatego, że nie całkiem już pasuje do obecnej rzeczywistości organizacyjnej, gdyż może dziś być cenną inspiracją. W książce o polskich przestrzeniach biurowych „Koniec ery calvadosu” opisałam ten historyczny rozwój myślenia o tym, jak projektować, i pokazałam, jak u nas te pomysły zostały włączone do praktyk aranżacji. Dziś pora na napisanie kolejnego rozdziału: style pracy po narodowej kwarantannie zmienią się na tyle, że konieczna będzie rewizja sposobów, w jakie projektowane są biura.

Karolina Dudek, Workplace Strategy Director w Forbis Group

Nowe style pracy

Ruch w ramach ekosystemu rozproszonego odpornego środowiska pracy nie dla wszystkich będzie równie intensywny. Trzeba też dodać, że nie we wszystkich organizacjach zmiany wynikające z pracy zdalnej będą tak daleko idące. Będę jednak takie organizacje, które zdecydowanie postawią na home office i inne przestrzenie. Na razie dominuje narracja, że dzięki pracy zdalnej będą możliwe oszczędności – najem mniejszej powierzchni i niższe koszty zapewnienia dostępu do biura. To jednak o wiele więcej korzyści. To możliwość zrekrutowania dobrych specjalistów na innych rynkach niż miasto, w którym znajduje się siedziba firmy. A w dłuższej perspektywie to także lepszy employer branding.

Można również spodziewać się polepszenia jakości życia pracowników. O 8.55 pod windą nie będzie kolejki, a godzina 17.00 przestanie się kojarzyć z tłokiem i korkami. W biurze częściej będziemy pojawiać się, aby dokonać konkretnych, wcześniej zaplanowanych czynności a rzadziej, aby „podbić kartę”.

Andrzej Grabowski, Chief Operational Officer w Forbis Group

Tak, home office wciąż może być benefitem, ale zmienią się oczekiwania co do tego, jak on będzie definiowany. Jeśli kandydat będzie miał do wyboru pracodawcę, który wdrożył model rozproszonego środowiska pracy i oferuje pracę w formule „2 dni w biurze, 3 gdzie chcesz”, i takiego, który pracuje wciąż tradycyjnie, może wybrać tego pierwszego. Poza tym firmy, które poszukują rozwiązań gwarantujących nieprzerwane działanie operacyjne bez względu na dalszy rozwój epidemii i szukają elastycznych, odpornych strategii zapewniających przetrwanie, będą postrzegane jako pewni i stabilni pracodawcy.

Karolina Dudek, Workplace Strategy Director w Forbis Group

Nowe style pracy, nawet jeśli nie wszędzie równie szybko i w takim samym zakresie, będą wdrażane zarówno w dużych korporacjach, jak i w mniejszych firmach.

Biurowe kotwice

To grupa osób, których obecność fizyczna w biurze jest istotna dla jakości ich pracy. Będą to też osoby, które po prostu wolą pracować z kolegami z firmy w tej samej przestrzeni. Zwyczajnie obecność innych osób ich mobilizuje, a samo wyjście do biura ułatwia organizację pracy. To rutyna, której potrzebują, by dobrze funkcjonować. Do tej grupy mogą należeć także osoby, które nie mają odpowiednich warunków w domu. Czego będą potrzebowały biurowe kotwice?

Własne stanowisko pracy, odpowiednie warunki ergonomiczne i akustyczne, miejsca do przechowywania rzeczy, z których codziennie korzystają, przestrzenie do spotkań. W dużej mierze to „stare” wymagania, dobrze nam znane. Nowa jakość wiąże się jednak z tym, że będą to osoby pracujące w zespołach rozproszonych: nawet jeśli one będą na stałe w biurze, ich koledzy mogą być gdzie indziej. Dlatego będą też potrzebowały miejsc do prowadzenia spotkań wirtualnych, zarówno indywidulanych, jak i grupowych.

Anna Oksiuta-Strzałkowska Head of Design Team w Forbis Group

Dla tych osób szczególnie ważne będzie, by biuro było bezpieczne, bo będą w nim spędzać najwięcej czasu. Znacznie większą uwagę będziemy przykładać do prawidłowej wentylacji czy do dostępu do świeżego powietrza. Nietrudno sobie przypomnieć biura, w których nie można otworzyć okna, bo zaburza to bilans cieplny budynku. Zwiększy się ilość rozwiązań technologicznych: począwszy od umożliwiających ograniczenie kontaktu fizycznego poprzez zastosowanie rozwiązań bezdotykowych i wszelkiego rodzaju urządzeń dezynfekujących opartych na UV, ozonie czy węglu, kończąc na czujnikach, które wesprą eliminowanie zachowań i sytuacji niebezpiecznych dla użytkownika przestrzeni.

Andrzej Grabowski, Chief Operational Officer w Forbis Group

On-site/off-site mix – cyfrowi nomadzi

Drugi styl pracy będzie się wiązał z połączeniem wykonywania zadań z domu lub innych przestrzeni z pracą w biurze np. jeden lub dwa w tygodniu. To model dla osób, których obecność w biurze przez cały czas nie jest niezbędna dla funkcjonowania organizacji, szczególnie jeśli część zadań realizuje się im efektywniej zdalnie. Do biura przychodzić będą po to, by spotkać się kolegami, wymienić informacjami, wiedzą, popracować wspólnie nad projektami.

Biuro będzie dla cyfrowych nomadów pełnić funkcję miejsca integracji, budowania relacji z zespołem. Dobrze zatem, by sprzyjało budowaniu nieformalnej atmosfery spotkań. Dobrze oddaje to angielskie słowo „cosy”, co w Polsce tłumaczymy jako „udomowione”. Budowanie relacji nie uda się w białej salce z białym stołem i szarymi krzesłami. Biuro powinno być manifestacją kultury organizacyjnej, budować tożsamości zbiorową, by mogli poczuć, że są częścią określonej społeczności. Ich miejsce pracy powinno być wyraziste. Dobry design nie wypadnie z łask, wręcz przeciwnie będzie jeszcze bardziej w cenie.

Karolina Dudek, Workplace Strategy Director w Forbis Group

Biuro powinno zapewnić cyfrowym nomadom miejsce do pracy zespołowej, kreatywnej, koordynacji działań, które poszczególni członkowie wykonują samodzielnie. Nie może też zabraknąć miejsca, gdzie mogą przez chwilę popracować sami – odpisać na pilny email albo uzupełnić notatki po zakończeniu spotkania. Mogą to być jednak miejsca współdzielone i powinny być przy nich zapewnione środki do dezynfekcji. Cyfrowi nomadzi będą potrzebowali szafek, w których mogą zostawić swoje rzeczy i miejsca, gdzie inne osoby mogą dla nich zostawić informacje lub dokumenty. Firma powinna ich wyposażyć w lekki laptop z filtrem prywatyzującym na ekran i słuchawki z mikrofonem do wideokonferencji. Warto też zapytać tę grupę osób, co jeszcze poprawiłoby ich produktywność pracy poza biurem. Jeśli poza biurem pracują głównie z domu, a pracują na różnych systemach i dokumentach, warto zapewnić duży ekran.

Cyfrowi żeglarze

To osoby, które do tej pory często jeździły w delegacje a teraz, zamiast części podróży będą odbywać wideokonferencje. Osobisty kontakt jest niezastąpiony w wielu sytuacjach. Pomaga zbudować relacje i zaufanie. Delegację służbową, by odbyć dwugodzinne spotkanie, które wymaga wyjazdu wcześnie rano i wiąże się z późnym powrotem, a także uniemożliwia lub znacznie utrudnia pracę na komputerze przez cały dzień, i dodatkowo męczy, w wielu wypadkach będzie można zastąpić wideokonferencją. Po doświadczeniach czasu kwarantanny spotkania wideokonferencyjne stały się biznesową normą, powszechnie akceptowaną, która dziś nikogo nie zdziwi. To o wiele bardziej zrównoważone rozwiązanie. To niższe koszty, lepsze wykorzystanie czasu pracy na efektywne wykonywanie zadań, większa dostępność osób z zespołu dla klientów i współpracowników, mniejszy ślad węglowy. A z perspektywy osoby zatrudnionej – mniejsze obciążenie i większa możliwość zachowania równowagi między życiem zawodowym a prywatnym. W czasach pandemii to także po prostu o wiele bardziej bezpieczne rozwiązanie.

Dla cyfrowych żeglarzy biurko w open spasie i zestaw słuchawkowy to zdecydowanie za mało. Powinny być im zapewnione salki konferencyjne dwuosobowe i do większych spotkań wyposażone w urządzenia do wideokonferencji oraz programy i narzędzia do współpracy online. I podobnie jak cyfrowi nomadzi powinni zostać wyposażeni w zestaw komputerowy do pracy zdalnej. Warto też pomyśleć o odpowiednim zarządzaniu zmianą, by cyfrowym żeglarzom pomóc się odnaleźć w ich roli.

Spotkanie o charakterze warsztatowym online to nie to samo, co spotkanie offline. Wymaga zupełnie innej formuły, jeśli ma być efektywne i zaangażować uczestników. Wiele osób, które siłą rzeczy stały się cyfrowymi żeglarzami w czasie pandemii, tego już osobiście doświadczyła. Jednym udało się wypracować swoje sposoby na prowadzenie takich spotkań, innym mogło iść to bardziej opornie i mogli się zrazić. Istotne, by rozpoznać doświadczenia poszczególnych osób w tym zakresie i jeśli potrzebują wsparcia – zapewnić je: może to być wymiana dobrych praktyk w ramach zespołów lub dodatkowe szkolenie z zakresu projektowania doświadczeń komunikacyjnych. Rozwój nowych kompetencji to jedna z priorytetowych dziś kwestii, a zaangażowanie osób z zespołów we wprowadzanie rozwiązań, które będą dopasowane do ich potrzeb, jest kluczowym elementem zarządzania zmianą.

Karolina Dudek, Workplace Strategy Director w Forbis Group.

Cyfrowe kotwice

Ostatni styl pracy to cyfrowe kotwice, czyli osoby pracujące całkowicie zdalnie. Nie znaczy to jednak, że one nigdy nie będą bywały w biurze, wręcz przeciwnie – do biura będą przychodzić, tylko bardzo rzadko. Będą to osoby, które pracują dosyć autonomicznie. Komunikacja online nie wpływa negatywnie na to, co i jak robią. Firmom zatrudnienie osób, które pracują całkowicie zdalnie, zapewni elastyczność rekrutacyjną: będą mogły szukać pracowników na różnych rynkach i wybierać takie, których kompetencje najlepiej odpowiadają poszukiwanemu profilowi.

Cyfrowe kotwice będą się pojawiały w biurze, by odbyć szkolenia i popracować warsztatowo z innymi członkami zespołu na przykład w ramach kick-offu wielomiesięcznego projektu. Mogą to być również reprezentanci firmy na rynkach regionalnych, którzy częściowo pracują z domu, coworkingu i innych miejsc. Kiedy już się pojawią w biurze, ważne, by czuli się komfortowo, by było dla nich intuicyjne w obsłudze. Będzie to dla nich kontakt z marką, dla której pracują, więc wizyta w biurze powinna wzmacniać poczucie, że to jest fajna marka, firma, którą tworzą fajni ludzie. Biuro nie może być jak hala lotniska, przez którą przepływamy.

Karolina Dudek, Workplace Strategy Director w Forbis Group

Ważnym elementem środowiska pracy cyfrowych kotwic będzie home office. Zapisy regulujące pracę z domu pojawiły się pierwszy raz w toku legislacji. Warto jednak rozważyć także, jakiego rodzaju wsparcie powinien zapewnić pracodawca, by praca była jak najbardziej efektywna a warunki pracy zgodne z przepisami BHP określającymi wymogi dotyczące stanowisk pracy w biurze. Może wystarczy krzesło ergonomiczne i monitor? A może warto też przeszkolić cyfrowe kotwice, jak zaaranżować miejsce pracy by było im wygodnie?

Biuro przyszłości. Dostępne do zaraz

Nowoczesne przestrzenie według zaproponowanego przez Forbis Group modelu odpornego rozproszonego środowiska pracy to miejsca wspierające cztery style pracy wyłaniające się po pandemii. Te rozwiązania dostępne są już dziś, ale ważne, by zmiany wprowadzać rozważnie i by były poprzedzone analizą potrzeb i możliwości organizacyjnych. Strategia środowiska pracy, jeśli ma wspierać rozwój organizacji, zapewnić jej elastyczności i przetrwanie, musi być dopasowana do potrzeb.

Więcej na temat zmian w przestrzeniach biurowych wprowadzanych w związku z pandemią w najnowszym raporcie Forbis Group.

POBIERZ RAPORT RESILIENT DISTRIBUTED WORKPLACE


Źródło: informacja prasowa Forbis Group 

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Przedsiębiorca na krańcu świata. Coraz więcej Polaków wybiera cyfrowy nomadyzm

Gdy do pracy potrzebny jest jedynie dostęp do Internetu, biurem może stać się cały świat. Technologia zmieniła już rynek pracy. 47% amerykańskich millenialsów pracuje jako freelancerzy, a samozatrudnionych jest 4,8 milionów Brytyjczyków. Również nad Wisłą coraz więcej młodych ludzi rozpoczyna karierę jako cyfrowi nomadzi, pracując zdalnie w różnych zakątkach świata. E-migracja Polaków to rosnące w siłę zjawisko, które postanowili zbadać naukowcy z Muzeum Emigracji w Gdyni oraz fundacja PLUGin.

Wolni strzelcy podbijają rynek

Siłą napędową zmieniającego się rynku pracy jest generacja Y, nastawiona na zmiany i globalny rozwój. Z raportu „Freelancing in America”, przygotowanego przez Upwork i Freelancing Union wynika, że w pokoleniu millennialsów swobodę zatrudnienia (freelance) wybiera już 47% mieszkańców USA, z czego największą grupę (47%) stanowią osoby w wieku 18-34 lata. W Polsce ten trend również dynamicznie się rozwija.

Na freelancing decyduje się też coraz więcej młodych ambitnych Polaków, działających w branży nowych technologii czy mediów. Posiadają specjalistyczną wiedzę, obycie i międzynarodowe kontakty. Freelancerów zajmujących się elektronicznymi usługami dla biznesu jest obecnie ok. 120 tysięcy. To w większości samozatrudnieni specjaliści – programiści, graficy, projektanci czy tłumacze. Ich liczba do 2021 roku wzrośnie do co najmniej 200 tys. osób, a rynek urośnie do wartości 14 mld zł, prognozują autorzy raportu „Freelancerzy w Polsce 2018” przygotowanego przez portal Useme.eu.

Zdaniem futurologa Martina Forda „zawody przyszłości to zawody wyspecjalizowane. Ludzie z fachem w ręku nie muszą bać się o przyszłość, […] bo świat będzie potrzebował kreatywności.” Widoczne zmiany na rynku pracy wyselekcjonują jednostki budujące relacje z otoczeniem i posiadające pożądane na rynku unikatowe umiejętności. To właśnie potrzeba specjalizacji i wyróżnienia się na tle innych sprawia, że młodzi ludzie coraz częściej rozpoczynają działania jako freelancerzy i cyfrowi nomadzi, łącząc pracę zdalną z podróżowaniem po świecie.

Zmiana to ich drugie imię

– Biorąc pod uwagę limitowaną ilość czasu, która pozostała mi przed wylądowaniem w trumnie wychodzę z założenia, że ciągłe przebywanie w jednym miejscu i brak kontroli nad trybem własnej pracy jest prostą drogą do szaleństwa. Do tego bardzo nie lubię śniegu i jestem w ciągłym poszukiwaniu miejsca, które mógłbym nazwać moim zimowym domem. Jednym z moich ulubionych miejsc, które mają pozytywny wpływ na moją produktywność jest Medellin w Kolumbii – opowiada jeden z cyfrowych nomadów Paweł Borkowski, programista specjalizujący się w aplikacjach mobilnych. Pracuje nad zleceniami, które trwają od 6 do 12 miesięcy. Przerwy między kontaktami wykorzystuje na podróże.

Magdalena Daniluk jest marketerem on-line, rozwija marki Holistica i FlipFlop.mobi. Od prawie półtora roku żyje pomiędzy Polską a Meksykiem.
Od kiedy pamiętam, chciałam podróżować, lubię się przemieszczać, a zmiana miejsca pobudzała u mnie kreatywność, motywowała do nowych projektów i inspirowała do zmiany perspektywy. Wyjechałam na kilka tygodni, a prowadziłam wtedy firmę marketingową i szkolenia… stacjonarne. Powoli z grafika znikały wydarzenia stacjonarne organizowane w Polsce, a klienci stopniowo wymieniali się na tych, którzy akceptują system pracy zdalnej w innej strefie czasowej! Wyjeżdżałam kilka razy, poprzednią firmę zamknęliśmy, a ja przestawiłam się całkowicie na działania on-line. Pomimo tego, że sama budowałam moim klientom biznes w sieci przez 18 lat, to jednak współpraca wcześniej była w dużej mierze osobista połączona ze spotkaniami w realu. Sama z początku nie wiedziałam, czy będę w stanie pracować z nimi w taki sposób. Jak się okazało, klienci, którzy ze mną są teraz, szanują i nawet popierają ten styl działania, a ja skupiłam się głównie na działaniach mierzalnych, pracy na efekt opowiada o początkach swojej pracy Magdalena.

Elastyczni i wyspecjalizowani

W przypadku cyfrowych nomadów nierzadko decyzją o zmianie pracodawcy lub podjęciu działań na własny rachunek jest brak poczucia rozwoju w pierwszych latach kariery. Według badań przeprowadzanych cyklicznie przez portal LinkedIn osoby w wieku 20-30 lat zmieniają pracę aż trzykrotnie w ciągu 5 lat. Cyfrowi nomadzi, reprezentowani głównie przez pokolenie millenialsów, nastawione jest na poszukiwanie szerokich perspektyw zawodowych i inspiracji. Kierują się potrzebą dynamicznego rozwoju i ciągłych zmian. Są nastawieni na elastyczne podejście do pracy w wyspecjalizowanych dziedzinach takich jak: branża IT, grafika komputerowa, dziennikarstwo czy e-marketing. Te zawody łączy jedno – mogą być wykonywane z dowolnego miejsca na ziemi, a do realizacji zleceń potrzeby jest jedynie laptop i dostęp do internetu. Zlecenia mogą znaleźć na dedykowanych dla nich stronach z ofertami pracy jak remoteok.io czy workingnomads.co.

– Mamy social media, a dzięki nim mogę znaleźć każdego klienta. To jest naprawdę możliwe i wygodne. Cały proces sprzedaży i współpracę można oprzeć o maile, messenger, WhatsApp. Dzięki eliminacji czasochłonnych spotkań, wyjazdów do klienta, odzyskałam 80% czasu, który mogę z czystym sercem poświęcić na relaks, plażę, naukę nowych rzeczy i własne projekty, a nawet przyjmowanie gości z Polski – mówi Magdalena Daniluk

Poszukując szerokiej perspektywy i nowych wyzwań, młodzi specjaliści coraz chętniej decydują się na wykorzystanie możliwości pracy zdalnej i wyruszenie w e-migracyjną podróż zawodową poza granice kraju. Chcą pracować i zwiedzać świat. Młodzi kreatywni przedsiębiorcy pewni swoich możliwości chcą, by ich innowacje miały szanse zaistnieć na rynku globalnym, a przystępność wielu zagranicznych rynków tylko umacnia ich w postanowieniu.

Sebastian Schabowski prowadzi platformę e-learningową 1000-slow.pl, która uczy zabieganych, dorosłych Polaków 1000 najczęściej używanych angielskich i niemieckich słów, by mogli szybko zacząć rozumieć te języki. Prowadzi również swój kanał na YouTube jednoslowo.pl. – To zaczęło się już na studiach, biznes internetowy dobrze łączy się z podróżami. Można go prowadzić studiując dziennie, odbywając praktykę czy intensywnie podróżując po świecie. Zamiast siedzieć w biurze, można pracować i jednocześnie robić kurs nurkowania w Panamie, skakać ze spadochronem w Argentynie czy też nagrywać filmiki w parku w Singapurze – przekonuje Sebastian.

Przyjaciele (i konkurencja) z całego świata

Sebastian w pracy cyfrowego nomada ceni wolność podróżowania i organizowania sobie czasu. – Dzięki temu nie trzeba czekać na emeryturę, by zacząć korzystać z życia. Osobiście lubię testować skrajności – spróbować najdroższych i najtańszych restauracji w jakimś mieście, pobyć przez jakiś czas w luksusowym apartamencie w centrum, a potem skontrastować to z wynajęciem pokoju w akademiku na obrzeżach miasta. Poczuć całe spektrum opcji, jakie są dostępne w danym miejscu. Ostatnio wielką wartością jest też społeczność nomadów – można spotkać niesamowicie ciekawe osoby i wiele się od nich nauczyć.

Codzienność cyfrowego nomady wbrew pozorom nie jest usłana różami. Niestety przenoszenie się w kolejne miejsce wymaga zawsze wielu pożegnań. Praca zdalna oznacza konkurencję nie tylko z ludźmi we własnej okolicy ale też z całej strefy czasowej albo całego świata. Rynek dla zdalnych kontraktów czy zleceń freelance jest dużo mniejszy – twierdzi Paweł Borkowski

Kim są polscy nomadzi i e-migranci?

Cyfrowy nomadyzm jako produkt digitalizacji i współczesnego rynku pracy kusi młodych ludzi, i wciąż ciekawi badaczy takich jak analityczka trendów Natalia Hatalska, która opisała to zjawisko i sylwetki współczesnych nomadów. Jak wynika z „Wędrowcy. Raport o współczesnych nomadach” stworzonego przez Infuture Hatalska Foresight Institue, współcześni nomadzi to osoby stosunkowo młode, to nowocześni obywatele świata. Aż 70% biorących udział w badaniu zgadza się ze stwierdzeniem, że „świat jest globalną wioską, mój dom jest tam, gdziekolwiek będę”.

Teraz próbę zbadania polskich e-migrantów i cyfrowych nomadów podjęło Muzeum Emigracji w Gdyni i fundacja PLUGin. Projekt “E-migracja. Polska Diaspora Technologiczna” to pierwsze kompleksowe badanie społeczności polskich profesjonalistów zatrudnionych w innowacyjnych sektorach gospodarki. – Chcemy zidentyfikować i zbadać społeczność polskiej „diaspory technologicznej” na świecie, czyli osób o polskich korzeniach i Polaków, którzy wyemigrowali. Badanie kierujemy także do coraz liczniejszej grupy cyfrowych nomadów, a także profesjonalistów, którzy realizują swoje kariery globalnie. Interesuje nas czym się zajmują, gdzie mieszkają, co stało za ich decyzją o emigracji. Pierwszy etap badania to ankieta składająca się z 30. pytań dotyczących różnorodnych emigracyjnych doświadczeń – mówi dr Rafał Raczyński, kierownik działu historyczno-badawczego w Muzeum Emigracji. Partnerem i inicjatorem badania jest fundacja PLUGin, która buduje globalną społeczność liderów środowiska innowacji i technologii związanych z Polską. Zdaniem Macieja Halbryta, współzałożyciela fundacji PLUGin w Polakach pracujących za granicą tkwi niewykorzystany potencjał. – Dzisiaj niewiele wiemy o Polakach w sektorze innowacji, którzy pracują za granicą. Nie wiemy, jakie mają problemy, przed jakimi wyzwaniami stają czy też co ich skłoniło do wyjazdu i trzyma poza Polską. Badanie “E-migracja. Polska Diaspora Technologiczna” pozwoli nam i całemu społeczeństwu lepiej to zrozumieć, co będzie podstawą do tworzenia lepszych programów, zachęt i sposobów współpracy z tymi ludźmi gdziekolwiek się znajdują.

Szczegóły projektu E-MIGRACJA. Polska Diaspora Technologiczna oraz ankietę dla e-migrantów można znaleźć na stronie E-migracja.eu

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF