Co to jest windykacja polubowna i dlaczego powinien to wiedzieć nie tylko każdy dłużnik?

windykacja

Jak wynika z danych KRD(1), łączne zadłużenie konsumentów-multidłużników, czyli osób, które mają zaległe zobowiązanie wobec co najmniej 3 wierzycieli, wynosi już 22,3 mld zł. Co więcej, w czasie 3 lat ich nieuregulowane należności zwiększyły się o 1,2 mld zł. Niespłacone zobowiązania wszystkich Polaków(2) wynoszą obecnie aż 47,8 mld zł. Mowa o 2,4 mln osób, które na co dzień żyją z długiem. Prawdopodobnie wśród nich jest grupa, która mogłaby pozbyć się swoich problemów finansowych, gdyby nie… unikała kontaktu z windykatorem!

Zadłużeni konsumenci zachowują się w ten sposób, ponieważ bardzo często nie są świadomi, jaką pomoc mogą otrzymać od firmy windykacyjnej. Dla sprawiedliwości należy przyznać, że mają utrudniony dostęp do tej wiedzy. W mediach nadal brakuje rzetelnych informacji na temat mechanizmów windykacji polubownej, za to niestety podtrzymywany jest wizerunek „złego” windykatora, a to szkodzi dłużnikom. W rzeczywistości nawiązanie relacji z taką osobą i skorzystanie z proponowanych rozwiązań pomaga wyjść na finansową prostą i cieszyć się z życia bez kuli u nogi, którą jest np. niespłacany tygodniami kredyt czy pożyczka. Co trzeba wiedzieć o windykacji i roli windykatora? O tym Intrum w kolejnej części swojego cyklu poradnikowego pt. „Ogarniam finanse”. Nie tylko dla zadłużonych!

Każdy może stać się dłużnikiem

W naszym kraju przybywa nierzetelnych dłużników, czyli osób, które mają problem z terminową spłatą swoich zobowiązań finansowych. W zahamowaniu tej tendencji z pewnością nie pomaga korona-kryzys. Jak wynika z danych Intrum3, pandemia zmniejszyła dochody aż 45 proc. konsumentów w naszym kraju, co w praktyce oznacza, że niestety część osób z tej grupy będzie musiała się zadłużyć, by zdobyć środki na bieżące finansowanie swoich potrzeb. W sięganiu po takie wsparcie nie ma nic złego, jeżeli jednak zaciągnięty kredyt czy pożyczka nie są spłacane na czas, wtedy pojawiają się problemy. Jeżeli taka sytuacją trwa przez dłuższy okres, o należność zaczyna upominać się wierzyciel i prawdopodobne, że na swojej drodze spotkamy windykatora.

To oczywiście nie są wszystkie przypadki, w których możemy mieć problem z zaległym długiem. Co więcej, w stosunkowo łatwy sposób możemy stać się dłużnikiem, nawet o tym nie wiedząc.

Wystarczy przeoczony mandat lub niespłacona rata za telefon czy komputer kupiony wiele miesięcy temu. Zaległość początkowo nie musi być wysoka, jednak niespłacana przez dłuższy czas, może prowadzić do sporego zadłużenia, którym zainteresuje się w końcu wierzyciel lub firma windykacyjna, starająca się w jego imieniu odzyskać należność4.

Elżbieta Uklejewska, ekspert Intrum

Przez „przypadek”, z powodu utraty pracy, choroby uniemożliwiającej zarobek czy innego losowego zdarzenia – dłużnikiem może stać się prawie każdy. Dlatego warto wiedzieć, co leży w kompetencjach windykatora i jak wygląda kontakt z taką osobą, bo wokół tych tematów istnieje wiele mitów, które szkodzą przede wszystkim samym zadłużonym.

Windykacja polubowna – prosta droga do rozpoczęcia życia wolnego od długów!

Niesienie pomocy zadłużonym konsumentom w wyjściu z długów, to obok dbania o płynność finansową przedsiębiorstw drugi kluczowy aspekt działania firm windykacyjnych. Uczestniczą one w procesie odzyskiwania należności, który można podzielić na windykację polubowną i windykację prawną. Ta druga z kolei dzieli się na windykację sądową i komorniczą egzekucję długów. Co kryje się pod każdym z tych pojęć?

Najważniejsza wiadomość dla każdej osoby mającej problemy finansowe – kiedy otrzymujemy pierwszy list, telefon czy nawet sms-a od firmy windykacyjnej, to dobra wiadomość! Dlaczego? Taki kontakt oznacza, że sprawą zaległego długu nie zajął się jeszcze sąd, a wierzyciel chce polubownie rozwiązać kwestię niespłaconego zobowiązania. Dlatego nie warto unikać kontaktu z windykatorem. Taką osobę należy traktować jako negocjatora, pośrednika w kontaktach między podmiotem, który chce odzyskać swoje pieniądze, a zadłużonym „Kowalskim”.

Elżbieta Uklejewska, ekspert Intrum

Windykator dysponuje odpowiednią wiedzą, narzędziami oraz możliwościami – takimi jak np. rozłożenie spłaty zadłużenia na raty dopasowane do sytuacji finansowej dłużnika – które pozwalają w bezpieczny sposób wyjść z długów i wieść dalsze życie już bez problemów finansowych. Windykator pomaga porozumieć się obu stronom „sporu”, czyli wierzycielowi i dłużnikowi bez udziału sądu – to sedno windykacji polubownej.

Rolą windykatora jest wyjaśnienie osobie zadłużonej powodów windykacji, negocjowanie z nią warunków spłaty oraz przekazanie wszelkich informacji dotyczących zaległości tak, by jak najszybciej pomóc jej spłacić zobowiązanie. Ponadto windykator może także podpowiedzieć, co robić, by zapobiec podobnym kłopotom w przyszłości.

Jeżeli więc wierzyciel wyciąga „pomocną dłoń” w postaci udziału firmy windykacyjnej, to warto skorzystać z tej pomocy. Polubowne rozwiązanie problemu dotyczącego zaległego długu pozwala uniknąć dodatkowego stresu i co równie istotne – kosztów – związanych z dalszymi krokami odzyskiwania należności. Mowa w tym przypadku o procesie sądowym, który będzie konsekwencją braku podjęcia dialogu przez zadłużoną osobę.

Elżbieta Uklejewska, ekspert Intrum

windykacja polubowna
Źródło: Intrum

.

Kiedy polubowne odzyskanie środków nie jest możliwe, wierzyciel kieruje sprawę na drogę sądową.

Sądowa egzekucja długów, czyli co może komornik

Skierowanie sprawy do sądu przez wierzyciela ma na celu uzyskanie tytułu egzekucyjnego (wyrok, nakaz zapłaty). Co w tym przypadku jest ważne – po zakończonym postępowaniu spłata zaległego zadłużenia jest nakazana przez sąd. Warto jednak zaznaczyć, że i na tym etapie procesu odzyskiwania należności możliwe są negocjacje z wierzycielem. Jeżeli jednak osoba zadłużona nadal będzie uchylać się od zapłaty zobowiązania, wierzyciel (lub firma windykacyjna w jego imieniu) może wystąpić do sądu o nadanie tytułowi egzekucyjnemu klauzuli wykonalności. Gdy to staje się faktem, wierzyciel zwraca się do komornika z prośbą o wszczęcie egzekucji komorniczej.

windykacja sadowa
Źródło: Intrum
egzekucja komornicza
Źródło: Intrum

Każde działanie egzekucyjne musi posiadać podstawę, bez niej egzekucja nie może zostać wszczęta. Jest nią tytuł wykonawczy, czyli np. prawomocny wyrok sądu zaopatrzony w klauzulę wykonalności. Dodatkowo, komornik musi doręczyć dłużnikowi postanowienie, w którym znajdują się informacje o wszczęciu egzekucji – te najważniejsze to: oznaczenie orzeczenia sądowego, sposób egzekwowania długu oraz pouczenie o możliwości zaskarżenia wydanego postanowienia, wraz z określeniem sposobu i terminu, w którym osoba zadłużona może tego dokonać.

Dla wierzyciela uruchomienie działań komornika to ostateczność, bo jemu także zależy na polubownym odzyskaniu należności. Dlatego nierzadko przed tym krokiem stara się raz jeszcze podjąć negocjacje z osobą zadłużoną. Jeżeli nie odnoszą one sukcesu, komornik zajmuje składniki majątku osoby zadłużonej (kwestia ta jest w każdym przypadku ustalana indywidualnie), by pokryć roszczenia wierzyciela.

Nie warto dopuszczać do rozwoju takiego „czarnego scenariusza”, bo wtedy tracimy kontrolę nad swoją sytuacją finansową. Brak kontaktu i prowadzenia negocjacji z wierzycielem, a w praktyce bardzo często z firmą windykacyjną, na wcześniejszych etapach sprawia, że musimy spłacać zadłużenie w takiej formie, jaką nakazał nam sąd. Komornik działa na podstawie tytułu egzekucyjnego, a to oznacza, że praktycznie nie ma już szans na „dogadanie się” z wierzycielem, co jest przede wszystkim możliwe w trakcie windykacji polubownej. Im szybciej podejmiemy działania, które doprowadzą do spłaty zaległego zadłużenia, tym prędzej staniemy się ponownie prawowitymi uczestnikami rynku finansowego. Rzadko pamiętamy o tym, że dług to nie tylko problem finansowy, który musimy rozwiązać. To również wpisanie przez wierzyciela na „czarną listę” dłużników, co z kolei utrudnia w przyszłości zaciągnięcie pożyczki, kredytu czy nawet dokonania zakupów na raty.


 Elżbieta Uklejewska, ekspert Intrum

Pierwszy kontakt z windykatorem – co warto wiedzieć

Co robić w sytuacji, kiedy otrzymamy list od firmy windykacyjnej? Przede wszystkim nie panikować! W takim piśmie znajdziemy podstawowe informacje dotyczące zaległego długu, czyli m.in.: kwotę, którą należy spłacić, termin płatności i rachunek bankowy, na który powinniśmy wpłacić pieniądze, dlatego należy je uważnie przeczytać. Tym bardziej, że z dokumentu dowiemy się, jakie jest pochodzenie naszego długu (np. czy jest to zaległa faktura za prąd, czy nieopłacona rata kredytu). Po zapoznaniu się z informacjami zawartymi w liście skontaktujmy się z firmą windykacyjną, bo jej zadaniem jest wyjaśnienie sprawy i pomoc w znalezieniu najlepszego rozwiązania.

Rozmowa z windykatorem pozwoli nam także rozwiać wszelkie ewentualne wątpliwości związane z naszym zadłużeniem. O co warto zapytać?

Zapytajmy np., ile wynoszą odsetki od naszej nieuregulowanej należności i w jaki sposób są dalej naliczane, a także o to, jakie mamy możliwości wyjścia z trudnej sytuacji, w której się znaleźliśmy. Na jaki okres możemy rozłożyć spłatę zadłużenia i czy ten plan będzie zadowalał wierzyciela. Najgorsze, co możemy zrobić, to unikać kontaktu z przedstawicielem firmy windykacyjnej. W ten sposób nie tylko pozbawiamy się możliwości negocjowania warunków spłaty zadłużenia, ale także powiększamy dług, co w konsekwencji może grozić postępowaniem sądowym i egzekucją komorniczą. Niespłacone należności narastają, a problem – pozostaje nierozwiązany.

Elżbieta Uklejewska, ekspert Intrum

1  Krajowy Rejestr Długów, Multidłużnik to nie multimilioner, czerwiec 2021.
2  Chodzi o osoby wpisane do KRD.
3  Intrum, European Consumer Payment Report 2020, listopad 2020.
4  Firma windykacyjna może kontaktować się z osobą zadłużoną na prośbę wierzyciela pierwotnego lub we własnym imieniu, kiedy przejmuje (kupuje) dług od wierzyciela pierwotnego i sama staje się wierzycielem. Materiał dotyczy tego pierwszego przypadku.


Źródło: Intrum

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Ceny w górę, wydatki w dół. Polacy chcą ciąć koszty, wyjątek robią dla żywności, zdrowia i domowych pupili [BADANIE]

metki zakupowe

Z danych GUS wynika, że w porównaniu z pierwszą połową ub.r. inflacja w pierwszym półroczu 2021 r. wyniosła 3,6 proc. Najbardziej wzrosły koszty transportu, utrzymania mieszkania i łączności czy edukacji. Znacząco zdrożała też oferta restauracji i hoteli oraz rekreacji i kultury. Ceny rosną, ale równolegle ponad 40 proc. Polaków, pod wpływem pandemii, chce ograniczać wydatki. Oszczędzamy głównie na przyjemnościach – książkach, kinie, usługach fryzjerskich czy jedzeniu na mieście. Tylko 3 proc. osób uświadomiło sobie w czasie pandemii, że trzeba korzystać z życia i mniej przejmować się pieniędzmi – wynika z badania dla Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor.

Kryzys w wielu branżach, problemy na rynku pracy i niepewność co do przyszłości skłoniły Polaków do większej rezerwy w gospodarowaniu finansami. W badaniu zrealizowanym w czerwcu br. na zlecenie Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor niemal połowa dorosłych rodaków oznajmiła, że pandemia wpłynęła na ich podejście do domowego budżetu i przede wszystkim przekonała, że należy żyć skromniej.

Sławomir GrzelczakTakie deklaracje nie powinny dziwić. Od marca 2020 roku przedsiębiorcy i konsumenci żyją w ciągłej niepewności. Pomimo tego, że obecnie prawie zapomnieliśmy o obostrzeniach to już za miesiąc, dwa możemy wrócić do zamknięcia poszczególnych branż. Polacy martwią się o przyszłość i obecnie aż 42 proc. badanych deklaruje, że stara się wydawać pieniądze w sposób bardziej przemyślany. Częściej taką postawę deklarują kobiety oraz osoby w wieku od 35. do 54. roku życia. Tylko 3 proc. osób chętniej sięga do portfela.

Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor

Wpływ_pandemii_na_stosunek_do_wydatków
Źródło: BIG InfoMonitor
Odsetek osób mniej trzymających się za kieszeń maleje wraz z wiekiem: od 9 proc. wśród osób poniżej 25. roku życia, po 1 proc. wśród osób powyżej 64. roku życia. Stosunku do wydatków nie zmieniło pod wpływem pandemii 40 proc. rodaków. Jedna czwarta z nich tłumaczy, że zawsze starali się ograniczać zakupy do tych najbardziej niezbędnych, a pozostali nie widzą potrzeby wprowadzania zmian.
wykres
Źródło: BIG InfoMonitor
Rodacy mówią o cięciu wydatków na poziomie ogólnym, ale również w stosunku do konkretnych towarów i usług. Jeśli będą konsekwentni, to rozluźnienie obostrzeń wynikających z pandemii wcale nie przywróci wpływów sprzed pandemii m.in. kinom, teatrom, organizatorom koncertów, wydawcom książek, ale także restauracjom czy klubom fitness. Plany cięcia wydatków dotyczą także odzieży i obuwia, krótkich wyjazdów czy usług fryzjerskich i kosmetycznych. Choć akurat w przypadku usług beauty co dziesiąty badany zaplanował wydawać więcej, ale i tak nie równoważy to odsetka osób odwołujących wizyty u fryzjera czy kosmetyczki.

Sławomir GrzelczakNa 15 analizowanych kategorii wydatków, tylko w trzech badani przyznali, że teraz przeznaczają na nie więcej pieniędzy.

Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor

Na przeszkodzie ambitnym planom może jednak stanąć inflacja, która trzeci miesiąc z kolei przekroczyła 4 proc. A jak wynika z najnowszych danych GUS, w I półroczu 2021 w porównaniu z pierwszą połową zeszłego roku wyniosła 3,6 proc. Pojedyncze usługi czy produkty odnotowały większe wzrosty. Paliwo zdrożało o prawie 13 proc., energia elektryczna o 10 proc., wywóz śmieci o 33 proc. Oferta kulturalna, która według badanych ma teraz pochłaniać mniej pieniędzy, zdrożała o niemal 12 proc., a skazywane na cięcia usługi fryzjerskie i kosmetyczne mają ceny wyższe o ponad 9 proc.

 

O 3,5 proc. w górę poszły też ceny usług i towarów związanych ze zdrowiem, z czego usługi lekarskie o ponad 7 proc., a stomatologiczne o jedną dziesiątą. Ale okazuje się, że po miesiącach pandemii zdrowie to jeden z trzech wyjątków, na który Polacy są gotowi wyjąć więcej z portfela. Bez wątpienia mogły na to wpłynąć zaniedbania z czasu, kiedy dostęp do opieki medycznej był ograniczony, ale też refleksja nad własną kondycją zdrowotną. Zdrowie to również odpowiednie żywienie, więc na zakupach spożywczych jesteśmy prędzej gotowi zapłacić więcej niż kiedyś. Badanie wskazuje, że nie zamierzamy też oszczędzać na swoich pupilach. Utrzymanie psów, kotów i innych domowych zwierząt w 11 proc. gospodarstw kosztuje dziś więcej niż przed Covid-19. Nic dziwnego, bo w wielu domach pojawiły się właśnie w czasie pandemii. Warto zwrócić uwagę, że niemal dwie trzecie respondentów przeznacza część domowego budżetu właśnie na zwierzaki. Zyskali na tym również weterynarze, którzy zmniejszyli swoje zaległości wobec dostawców i banków. Według danych z Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK, ich nieopłacone w terminie zobowiązania od marca 2020 r. do maja 2021 r. spadły o ponad 0,6 mln zł do 35,6 mln zł. Niestety producentom gotowej karmy dla zwierząt nie poszło już tak dobrze i ich zaległości wzrosły z 1,1 do 1,6 mln zł.

Sławomir GrzelczakPandemia skłoniła ludzi do refleksji na wiele tematów. Na liście przemyśleń znalazły się m.in. zdrowie, finanse i konsumpcjonizm – zahamowany, gdy niemal wszystko z dnia na dzień zostało zamknięte. Część osób z pewnością poczuła się z tym dobrze i widzi w innym podejściu m.in. szansę na poprawę swojej sytuacji materialnej. Z naszego badania wynika jednak również, że 14 proc. osób ma obecnie znacznie niższe dochody niż na początku zeszłego roku, a kolejne 14 proc. nieznacznie niższe. Odsetek tych, którym się poprawiło wynosi 18 proc. Taki stan rzeczy wraz z inflacją powodują, że 40 proc. respondentów mówi, że dziś stać jest ich na mniej niż przed pandemią. To także może leżeć u podstaw deklaracji 42 proc. Polaków, że będą wydawać pieniądze rozsądniej niż przed pandemią.

Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor

wykres
Źródło: BIG InfoMonitor
Uwzględniając aktualne dochody, oszczędności i poziom cen, 40 proc. Polaków deklaruje, że stać ich na mniej niż przed pandemią. Blisko połowa dorosłych Polaków (47 proc.) mówi, że ich zdolności nabywcze nie uległy zmianie, a 13 proc. dostrzega poprawę i wskazuje, że może sobie pozwolić na więcej.
wykres
Źródło: BIG InfoMonitor

To nie jest dobra wiadomość dla firm, których połowa przed wiosennym zniesieniem obostrzeń wciąż miała daleko do poziomu obrotów sprzed pandemii. Cała sytuacja i zmiana zachowań przekłada się na wzrost zaległości po stronie przedsiębiorstw i spadek po stronie konsumentów. Według danych BIG InfoMonitor oraz BIK od marca ub.r. do maja tego roku nieopłacone na czas zobowiązania firm podwyższyły się o ponad 1 mld zł do 34,2 mld zł. Liczba podmiotów z nieopłaconymi fakturami i kredytami podskoczyła o 8,6 tys. do 322,9 tys. W przypadku branż uwikłanych w lockdowny dane są jednak znacznie gorsze. Jednocześnie, w tym samym okresie liczba osób fizycznych z zaległościami zmalała o 92 tys. do 2,74 mln, a suma ich przeterminowanych długów obniżyła się o ponad 0,3 mld zł do 79,4 mld zł.

Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor


Źródło: BIG InfoMonitor

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Firmy w Europie widzą światełko w tunelu i mają apetyt na dalszy rozwój po pandemii. Intrum publikuje raport EPR 2021 [RAPORT]

Inturm

Intrum przedstawia 23. edycję “European Payment Report 2021”*. Połowa europejskich firm biorących udział w badaniu przyznaje, że ma szczęście, że przetrwała pandemiczny 2020 rok. Jednak covidowa rzeczywistość nie okazała się tak ponura, jak się spodziewano, częściowo dzięki wsparciu rządowemu, ale także dzięki nowym, cyfrowym modelom biznesowym i szybkim przystosowaniu się firm do funkcjonowania w nowych warunkach. Mimo tego optymizmu, wiele biznesów w Europie zostało dotkniętych przez kryzys, ale jednocześnie czeka na nowe możliwości rozwoju.

Pomimo wsparcia rządowego, które pozwoliło przedsiębiorstwom przetrwać trudny okres, połowa firm w Europie zapytanych przez Intrum przyznaje, że ma szczęście, iż przetrwała rok 2020. Z drugiej strony, wiele z nich poradziło sobie dzięki cyfryzacji swoich modeli biznesowych i odpowiedniemu podejściu do zarządzania firmowymi finansami. Obecnie większość europejskich biznesów z entuzjazmem patrzy w przyszłość, planując kolejne kroki, pozwalające na rozwój, a także zabezpieczając przepływy pieniężne i płynność finansową. Jednak „prawdziwy” wpływ pandemii na sytuację przedsiębiorstw dopiero może ujrzeć światło dzienne. Część respondentów naszego badania przyznaje, że nigdy wcześniej nie było tak zaniepokojonych zdolnością płatniczą swoich dłużników, jak ma to miejsce obecnie.

Anders Engdahl, Prezes i CEO Grupy Intrum

Mimo że pandemia kompletnie zmieniła naszą rzeczywistość i spowodowała konkretne zawirowania w gospodarce, właściciele biznesów dziś o wiele bardziej optymistycznie patrzą w przyszłość, niż to miało miejsce rok temu i obecnie podejmują nowe inicjatywy. 4 na 10 przedsiębiorców z sektora MŚP w Europie przyznaje, że w wyniku pandemii Covid-19 przyspieszyli proces cyfryzacji swoich firm. Jeżeli chodzi o Polskę, ten odsetek jest nieco niższy i wynosi 35 proc.

Jednocześnie nie wiadomo jeszcze, jaki będzie rzeczywisty wpływ pandemii na zachowania płatnicze. Pomoc rządowa oferowana w pandemii przez poszczególne państwa w połączeniu z „niechęcią” przedsiębiorstw do negocjowania dłuższych terminów płatności, którą to tendencję obserwujemy od zeszłego roku, przyczyniły się do poprawy płynności finansowej firm w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Większość respondentów badania Intrum (62 proc) twierdzi, że nigdy wcześniej nie obawiała się tak bardzo o zdolność swoich dłużników (klientów) do terminowego regulowania płatności, przewidując, że ryzyko opóźnień w płatnościach wzrośnie w ciągu najbliższego roku (Polska – 61 proc. przedsiębiorców). Blisko połowa europejskich i 46 proc. polskich przedsiębiorstw przewiduje wzrost ryzyka opóźnień i braku płatności, a w miarę wycofywania wsparcia rządowego, sytuacja będzie stawała się coraz trudniejsza.

Prawdziwy wpływ pandemii na firmy w Europie jest ukrywany przez wsparcie rządowe, ale to nie wszystko…

Europejskie przedsiębiorstwa przetrwały korona-kryzys nie tylko dzięki wsparciu rządowemu i rozwojowi cyfrowych technologii. Raport Intrum pokazuje, że firmy starały się skrócić czas czekania na zapłatę i bardziej rygorystycznie podchodzić do warunków płatności oferowanych swoim klientom. W stosunku do poprzedniej edycji badania, w 2021 r. odnotowano 20 proc. spadek liczby firm, które zaakceptowały dłuższe terminy płatności niż te, z którymi czują się komfortowo, po to, by nie narażać dobrych relacji ze swoimi klientami. Jeżeli chodzi o Polskę, ten spadek jest jeszcze większy i wynosi 35 proc. Co więcej, pandemia zmotywowała firmy do przyjęcia bardziej proaktywnego podejścia do sposobu łagodzenia negatywnych skutków opóźnień w płatnościach. Ponad 6 na 10 (65 proc.) małych i średnich biznesów w Europie twierdzi, że korona-kryzys zmotywował je do poprawy w tym obszarze.

Przedsiębiorstwa postrzegają opóźnienia w płatnościach jako problem społeczny i wzywają do opracowania narzędzi, które pomogą go rozwiązań

W świetle pandemii Covid-19 osoby decyzyjne w europejskich przedsiębiorstwach przewidują niepewność gospodarczą przez kilka najbliższych lat, blisko połowa firm, które odnotowały spadek zysków, twierdzi, że powrót do normalnej działalności nastąpi dopiero w 2022 lub 2023 r. (firmy w Polsce – 35 proc.)

3 na 4 przedsiębiorstwa w całej Europie spodziewają się jednak, że szczepionka będzie mieć pozytywny wpływ na ich wyniki w drugiej połowie 2021 r., a 45 proc. z nich jest bardziej entuzjastycznie nastawionych do wzrostu, niż to miało miejsce w przeszłości (Polska – 45 proc.). W porównaniu z zeszłorocznym raportem, dzisiejsze obawy w mniejszym stopniu dotyczą przetrwania, a w większym stopniu skupiają się na wzroście i zatrudnianiu nowych pracowników.

Przedsiębiorcy w Europie twierdzą, że opóźnienia w płatnościach hamują wzrost gospodarczy i że szybsze regulowanie płatności przez dłużników umożliwiłoby im inwestowanie w działania związane ze zrównoważonym rozwojem oraz dążenie do innowacji poprzez cyfrowe strategie. Wiele firm jest przekonanych o tym, że indywidualne działania nie wystarczą, aby poradzić sobie z opóźnieniami
w płatnościach. Postrzegają je jako problem społeczny, który powinien znaleźć odzwierciedlenie w nowym, ogólnoeuropejskim prawodawstwie.

Raport “European Payment Report 2021” pokazuje, że ożywienie gospodarcze w Europie w dużym stopniu zależy od odpowiedzialnej obsługi płatności, rozsądnego zarządzania kredytami i „zdrowej” konkurencyjności. Zrównoważone przepływy pieniężne i długoterminowa rentowność są dla firm ważniejsze niż kiedykolwiek wcześniej, aby umożliwić im uchwycenie potencjału wzrostu, który już widzą na horyzoncie.

pobierz pełny raport


Źródło: Intrum

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF