...

BRIEF dociera do polskich firm i ich pracowników – do wszystkich tych, którzy poszukują inspiracji w biznesie i oczekują informacji o ludziach, trendach i ideach.

Skontaktuj się z nami

Podczas pandemii do pracy dojeżdżamy… hulajnogą!

Bolt_Łukasz Stachowiak

Czy Bolt obserwuje wzrost zamówień przejazdów od początku ogłoszenia pandemii?

Obserwujemy systematyczny powrót ruchu ulicznego do sytuacji sprzed pandemii. Nasze dane wskazują wzrost zamówień w aplikacji o 20% tygodniowo. Jako społeczeństwo wracamy do normalności w pewnym stopniu, uczymy się radzić sobie w nowych realiach, w świecie, który stawia przed nami pewne ograniczenia.

Czy obserwujecie również zwiększone zainteresowanie kierowców prywatnych oraz partnerów flotowych dołączeniem do usługi?

Pandemia dotknęła wiele grup zawodowych, także na przykład kierowców taksówek. Krajowy Rejestr Długów podał pod koniec maja, że w tym okresie przewóz pasażerów zmalał o 70%, a przeciętne zadłużenie kierowcy taksówki wynosi 25 800 zł. Ponadto z danych Bisnode wynika, że 6 000 działalności w branży taxi zostało zawieszonych.

Natomiast z danych Bolt wynika, że od rozpoczęcia pandemii do platformy zgłosiło się już o 250% więcej kierowców taksówek i ponad 100 małych przedsiębiorców. To jest dla nas potwierdzenie, że warunki finansowe, jakie daje współpraca z naszą platformą, są atrakcyjne nawet dla najbardziej wymagających kierowców.

Wiemy już, że rośnie zainteresowanie użytkowników przejazdami, a co z pozostałymi Waszymi usługami? Czy hulajnogi Bolt i Bolt Food również cieszą się dużą popularnością ze względu na pandemię? W końcu wszystkie te usługi w pewien sposób pomagają utrzymywać zalecany dystans społeczny i ograniczyć kontakty do minimum.

Hulajnogi wprowadziliśmy do pierwszych dwóch miast w Polsce na początku kwietnia, Bolt Food trafił na platformy z aplikacjami w Polsce w połowie kwietnia – planowaliśmy te działania od pewnego czasu, jednak postanowiliśmy przyspieszyć właśnie ze względu na potrzeby konsumentów. Wraz z zaostrzającymi się ograniczeniami dotyczącymi przemieszczania się wczesną wiosną był to jedyny logiczny krok, by nasi użytkownicy mogli bezpiecznie przemieszczać się do pracy i zachować zalecany dystans społeczny.

Od początku odnotowujemy systematyczne wzrosty w obu usługach, do aplikacji Bolt Food trafiają kolejne restauracje – aktualnie jest ich ponad 330. Natomiast nasze statystyki użytkowania hulajnóg wskazują, najpopularniejsze dni przejazdów to dni robocze, pierwsi pasażerowie wsiadają na jednoślady już o 7 rano i średnio jadą 11 minut. Weekendowe przejazdy hulajnogami są dłuższe – trwają nawet 15 minut. W soboty, kiedy jest więcej przejazdów, użytkownicy decydują się dojechać na hulajnodze do miejsc rozrywki.

Przed wybuchem pandemii wiele mówiło się o znaczeniu sharing economy i konieczności prowadzenia zrównoważonego rozwoju i polityki przestrzennej ze względu na szkody, jakie ma dla środowiska i społeczeństwa, ale także przestrzeni miejskiej zwiększone użytkowanie na co dzień samochodów osobowych w Polsce. W tej chwili wydaje się, że jako większy priorytet stawiamy względy bezpieczeństwa i wybieramy samochód jako najlepszą opcję transportu. W komunikacji miejskiej widzimy o wiele mniej podróżujących, ze względu na wprowadzone obostrzenia. Co jednak stało się ze zrównoważonym rozwojem? Czy to na przestrzeni czasu przestało mieć znaczenie? Czy może jednak to właśnie jest dobry moment do tego, by szukać nowych rozwiązań i wprowadzać zmiany?

Oczekujemy, że długoterminowe trendy napędzające naszą branżę, takie jak rezygnacja z posiadania samochodu i szukanie bardziej ekologicznych sposobów przemieszczania się lub podejmowanie przez miasta działań w celu ograniczenia ruchu ulicznego, się nie zmienią.

Branża transportowa będzie ewoluować w miarę zwiększania dostępności pojazdów elektrycznych, a niektórzy eksperci spodziewają się, że w ciągu najbliższych 20 lat będą one bardziej wszechobecne niż samochody spalinowe. Pojazdy elektryczne są tańsze w eksploatacji i utrzymaniu niż pojazdy napędzane benzyną lub olejem napędowym, co z kolei może uczynić transport bardziej przystępnym cenowo. Pojazdy elektryczne emitują również znacznie mniej zanieczyszczeń, co czyni je bardziej przyjaznymi dla środowiska.

Bolt zobowiązał się do wprowadzenia elektrycznych aut do platformę w 2018 r. Obecnie mamy kategorie samochodów elektrycznych w Warszawie i Krakowie, a e-hulajnogi 9 polskich miastach. To ważny element realizacji “zielonych porządków”, czyli globalnego Green Planu Bolt, który wystartował w październiku 2019 roku. Green Plan jest naszym długoterminowym zobowiązaniem do zminimalizowania wpływu Bolt na środowisko naturalne. W ramach planu zobowiązaliśmy się do zrównoważenia wkładu platformy w emisję CO₂ dla europejskiego sektora transportu o co najmniej 5 milionów ton do 2025, zmniejszenie europejskich emisji CO₂ poprzez uruchomienie większej liczby „zielonych przejazdów” dla pasażerów, uruchamianie kolejnych wypożyczalni elektrycznych hulajnóg i wprowadzenie zrównoważonych rozwiązań do swoich biur na całym świecie w 2020 roku.

Wiele badań z ostatnich miesięcy pokazuje, że Polacy przesiadają coraz częściej z samochodów na rowery. Czy dla podmiotów oferujących usługi taksówkarskie, czy też wynajem samochodów na minuty jest to duże zagrożenie?

Różne środki transportu odpowiadają na różne potrzeby konsumentów. Mimo że Bolt jest już w wielu aspektach dojrzałą organizacją, to pandemia pokazała, że w sercach pozostaliśmy start-upem. Szybkie zmiany, dostosowanie się do pracy z domu i nowe usługi wprowadzone na rynek szybciej niż planowaliśmy, potwierdzają to. Jeśli zobaczymy, że na rynku jest przestrzeń, na pewno długo nie pozostanie pusta. Najlepszym przykładem jest wprowadzenie elektrycznych rowerów w Paryżu na początku lipca. Mamy nadzieję, że trafią one już niedługo do kolejnych miast, jako że są elementem realizacji długoterminowej wizji Bolta, by miasta były mniej zatłoczone, a miejska mobilność emitowała mniej CO2 do atmosfery.

Nasz zespół wykazał się ogromną determinacją i nastawieniem na rozwiązywanie problemów – jestem bardzo dumny z każdej osoby, która przyczyniła się do tego, że przetrwaliśmy ten okres i wyszliśmy z niego silniejsi niż wcześniej.

Dzisiaj na znaczeniu zyskuje cyfryzacja. Na pozycji wygranej są firmy, które oferują konsumentom załatwienie wszelkich spraw bez kontaktu z drugim człowiekiem. W transporcie zbiorowym wydaje się mieć to szczególne znaczenie. Zyskują na popularności aplikacje oferujące w jednym miejscu skorzystanie z wielu usług. Czy Pana zdaniem możliwe jest połączenie wszelkich środków transportu w aplikacjach Maas, włącznie z transportem publicznym? Czy Bolt również dołączy do takich aplikacji?

W Bolt wierzymy, że to jest właściwy kierunek i wraz z odchodzeniem od posiadania własnego auta (przecież dwutonowy pojazd rzadko jest najlepszym sposobem przemieszczania jednej osoby po mieście) użytkownicy będą zyskiwali rozwiązania znacznie lepiej dopasowane do ich potrzeb. Elektryczne hulajnogi czy rowery znacznie lepiej sprawdzają się na krótszych dystansach, ale to przewozy autem są konieczne, jeśli mamy dużo bagażu. W przyszłości ludzie będą mogli korzystać z jednej aplikacji, która połączy wspólne korzystanie z samochodów, e-hulajnóg czy rowerów wraz z informacjami o trasach transportu publicznego, aby polecać sposoby dotarcia do celu – najszybsze i najbardziej ekologiczne.

Bolt jest pierwszą w Europie platformą, która w jednej aplikacji oferuje użytkownikom przewozy oraz wypożyczalnię elektrycznych hulajnóg i rowerów. Oferowanie różnorodnych opcji transportu w aplikacji Bolt pod jedną marką oznacza, że możemy zachęcić użytkowników do wybierania elektrycznych hulajnóg i rowerów na krótszych trasach.

Czy usługi „na żądanie” rozwiązują problemy komunikacyjne wynikające z konieczności wprowadzenia ograniczeń w komunikacji publicznej i mniejsze bezpieczeństwo w środkach transportu zbiorowego?

Wierzę w to, że „lekarstwem” na aktualną sytuację na świecie jest stosowanie się do zaleceń – noszenie maseczki w miejscach publicznych i mycie lub dezynfekowanie rąk. To, co możemy zrobić jako platforma to ułatwić naszym użytkownikom radzenie sobie z codziennymi sytuacjami – dostarczać bezkontaktowo jedzenie, wprowadzić przegrody w autach, oddzielające kierowcę i pasażera, czy wprowadzać do kolejnych miast elektryczne hulajnogi i udostępniać je pracownikom służby zdrowia.

Jednocześnie nie możemy zapominać o osobach, które straciły źródło dochodów w czasie pandemii i lokalach gastronomicznych, które wśród wielu branż szczególnie ucierpiały. Nasze usługi stanowią pewną pomoc też dla nich.

Przewidujemy, że udział przejazdów na żądanie będzie nadal rósł. W zaledwie 6 lat Bolt zyskał 30 milionów pasażerów w 35 krajach na całym świecie. W 2019 roku zarobiliśmy łącznie ponad 1 miliard euro na usługach ride-hailingowych. Ale nadal tylko 4% wszystkich przejazdów jest realizowanych poprzez platformy, szacujemy, że w ciągu najbliższych 10 lat ten ułamek wzrośnie do około 25%.

O ile większe aglomeracje dają swoim mieszkańcom wiele możliwości transportu, od pociągów i autobusów, przez taksówki na rowerach i hulajnogach kończąc, tak mniejsze miejscowości w tej chwili mają bardzo ograniczone możliwości korzystania z tych przywilejów mobilności miejskiej. Jak mieszkańcom małych miejscowości umożliwić swobodne, bezpieczne przemieszczanie się?

W Polsce przewozy Bolt są dostępne w prawie 30 miastach, tylko część z nich to te największe. W Bolcie staramy się jak najlepiej zrozumieć to, jak ludzie się przemieszają, kiedy potrzebują jakich środków transportu i dokąd potrzebują się dostać. Nasze dane pozwalają nam dobierać najlepsze rozwiązania dla konkretnych miast, byśmy jak najlepiej uzupełniali dotychczasową ofertę.

Anita Florek

Bolt uruchamia elektryczne hulajnogi w Krakowie i Warszawie. Akcja Bohaterowie Nie Płacą!

Elektryczne hulajnogi Bolt

Od czwartku, 9 kwietnia, na ulicach Krakowa i Warszawy pojawią się elektryczne hulajnogi Bolt. Estońska platforma chce w ten sposób zapewnić dodatkową, bezpieczną formę transportu dla osób, które nie mają możliwości pozostania w domu, a nie posiadają indywidualnego środka transportu. Dla personelu medycznego przejazdy będą bezpłatne.

Wszystkie pojazdy będą regularnie dezynfekowane, a użytkownicy zachęcani do używania rękawiczek podczas jazdy. Wypożyczenie elektrycznej hulajnogi odbywać się będzie bezdotykowo, przy użyciu aplikacji na telefonie.

Zachęcamy wszystkich, aby postępowali zgodnie z zaleceniami instytucji rządowych i Światowej Organizacji Zdrowia i ograniczali do minimum opuszczanie domu. Jednak niektóre osoby nie mają takiej możliwości i to z myślą o nich zdecydowaliśmy się uruchomić nową usługę, zapewniającą bezpieczną formę przemieszczania się w sytuacjach koniecznych. Dla naszych bohaterów natomiast, pracowników medycznych, wszystkie przejazdy elektrycznymi hulajnogami Bolt będą bezpłatne.

Valerii Romanov, manager operacyjny Bolt

Szpitale, laboratoria i inne placówki medyczne w Warszawie i Krakowie zainteresowane bezpłatnymi przejazdami dla swoich pracowników, proszone są o kontakt: bohaterowie@bolt.eu

Osoby, które są już użytkownikami aplikacji Bolt, zobaczą symbol hulajnogi w swojej aplikacji. Wybranie symbolu przeniesie użytkownika je do interfejsu wypożyczalni elektrycznych hulajnóg. Osoby, które nie mają jeszcze aplikacji Bolt, mogą pobrać ją z Google Play lub Apple Store. Elektryczną hulajnogę można odblokować, skanując kod QR na skuterze. Przy pierwszym użyciu aplikacja wyświetli się instrukcja dla użytkownika ze wskazówkami dotyczącymi bezpiecznej jazdy i parkowania pojazdu.

Odblokowanie elektrycznej hulajnogi będzie kosztowało 1 zł, a każda minuta jazdy 0,6 zł. Po zakończonym przejeździe, pojazd można zaparkować w bezpiecznym miejscu na ulicy, najlepiej w pobliżu stojaka na rowery, a także w centrum miasta w obszarze zaznaczonym na mapie w aplikacji. Wszystkie elektryczne hulajnogi wyposażone są we wbudowane urządzenia śledzące GPS, które dostarczają danych o miejscach odbioru i parkowania. Każdego dnia rano Bolt będzie redystrybuować elektryczne hulajnogi do wyznaczonych miejsc.

W Krakowie i Warszawie będzie możliwość skorzystania ze specjalnego modelu elektrycznej hulajnogi Bolt skonstruowanego na specjalne zamówienie marki. Pojazd może się poruszać z maksymalną prędkością 25 km/h i może przejechać nawet do 40 km przy jednym cyklu ładowania – jest to jedna z najnowocześniejszych i najbardziej ekologicznych hulajnóg na rynku.


Źródło: informacja prasowa Bolt

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Czy gospodarka współdzielenia zmieni sposób myślenia o własności? #eksperci o sharing economy

Planując 9. edycję rankingu 50 Najbardziej Kreatywnych Ludzi w Biznesie, postanowiliśmy urozmaicić program o cykliczne spotkania merytoryczne. Przybrały one formę paneli dyskusyjnych w luźnej atmosferze. Zaprosiliśmy różnych ekspertów, którzy w swoich dziedzinach przybliżali uczestnikom tajniki prowadzenia własnej firmy i największe trendy w biznesie. Wydarzenia spotkały się z dużym zainteresowaniem zarówno uczestników, jak i prowadzących. Postanowiliśmy więc kontynuować ten program i tak oto wracamy z panelami #eksperci w 10. edycji rankingu. 

Czym jest sharing economy? 

Sharing economy płynie z idei wspólnej konsumpcji. To system gospodarczy (ale również społeczny), który zakłada możliwość używania, bez konieczności posiadania na własność.

Z założenia, sharing economy w sensie dosłownym, to użyczanie wolnych lub nie w pełni wykorzystanych zasobów prywatnych (np. BlaBlaCar, AirBnB). Ze względu jednak na rozwój technologii, zmiany społeczno-kulturowe, definicja ta zaczęła się rozszerzać na inne obszary związane z ideą wspólnej konsumpcji jak access economy (gospodarka dostępu) czy on-demand economy (gospodarka „na żądanie). Różnią się one przede wszystkim podejściem komercyjnym i większą rola pośrednika. 

Ze względu na zacieranie się tych definicji w opinii publicznej i stawianie ich na równi ze sobą, postanowiliśmy na naszym spotkaniu rozmawiać o gospodarce dostępu rozumianej w szerszym sensie, a więc z uwzględnieniem gospodarki dostępu i „na żądanie”. 

Ostatnie spotkanie #eksperci wyjątkowo przybrało formę debaty moderowanej przez Pawła Zawadzkiego z Większe Logo. W debacie udział wzięli: Magdalena Marcinowska (Workin Senatorska), Dominik Wolski (Bolt), Marcin Maliszewski (blinkee.city), Leszek Leśniak (Panek CarSharing) oraz Jakub Michałowski (BIRD). 

Jakie wnioski z debaty? 

  • Pojęcie sharing economy bardzo się dzisiaj rozmywa. Obecnie w wynajmie i usługach przeważają modele dostępu, w których znaczącą rolę odgrywa pośrednik, ale nadal są one jednak lepsze niż posiadanie na własność. 
  • Duży wpływ na zmiany w postrzeganiu współdzielenia ma fakt, że posiadanie nie świadczy już o statusie społecznym. 
  • W społeczeństwie funkcjonuje stwierdzenie, że sprzęty współdzielone (hulajnogi, rowery, skutery, samochody itd.) są niczyje. Warto jednak zmieniać tę perspektywę wśród użytkowników i uświadamiać im, że nie są niczyje, a wspólne. To automatycznie zwiększa poczucie odpowiedzialności za użytkowane sprzęty i znacznie ułatwia pracę pośrednikom, a także obniża koszty serwisowania i jednocześnie pozwala utrzymać wysoką dostępność. 
  • Na przykładzie hulajnóg łatwo zauważyć, że klienci na początku — kiedy jest największe zainteresowanie nową technologią — nie dbają o sprzęty. Z czasem jednak wszystko się reguluje i do ludzi dociera, że jeśli nie zadbają o współdzielone rzeczy — sami nie będą mogli z nich kiedyś skorzystać. Uczą się na błędach. 
  • Powody, dla których ludzie zaczynają się przekonywać do gospodarki współdzielenia i z niej korzystać są różne, jednak wszystkie można sprowadzić do kilku najważniejszych: psychologia, wygoda, ekonomia. Grupy motywacji jednak są bardzo zróżnicowane i trudno określić tutaj jakiś standard, choćby demograficzny. 
  • Trudno określić, czy pierwsze było sharing economy, czy zmiana społeczna wywołana rozwojem technologii i dlaczego Polacy zaczęli korzystać ze współdzielenia. Z dużym prawdopodobieństwem u jednych zadecydowało doświadczenie, które pozwoliło przekonać użytkownika do korzystania z sharing economy, u drugich natomiast najpierw nastąpiła zmiana postrzegania własności, co przełożyło się na poszukiwania innych rozwiązań niż posiadanie. 
  • Należy edukować użytkowników w zakresie korzystania ze współdzielonych rzeczy i uświadamiać im, że powinni dbać o nie jak o swoje prywatne — to pozwoli zwiększyć ich żywotność, ale również wpłynie na pewnego rodzaju samokontrolę. 
  • Ogromne znaczenie dla rozwoju współdzielenia ma zaufanie społeczne. Choć naszym rodakom bardzo trudno jest się na nie przestawić, to na przestrzeni ostatnich 10 lat można dostrzec i tak ogromne, pozytywne zmiany. Z dużym prawdopodobieństwem to zmiana technologiczna wywołuje obawy społeczne.
  • W Polsce ogromne znaczenie ma aspekt historyczny i mentalny. Nigdy nie powstanie u nas tak potężny rynek sharing, jak na przykład w Wielkiej Brytanii. Nie lubimy pożyczać prywatnych rzeczy. Mniejszy problem mamy natomiast z pożyczaniem od zewnętrznych operatorów. Dlatego właśnie króluje u nas gospodarka dostępu, a nie gospodarka współdzielenia w sensie dosłownym. 
  • Kontynuowanie i promowanie gospodarki współdzielenia jest bardzo ważne ze względów ekologicznych. Musimy się dzielić tym, co mamy, ponieważ zasoby naszej planety nie są nieograniczone i w pewnym momencie się skończą. Im więcej współdzielimy — tym więcej oszczędzamy zasobów. 
  • Dla prawidłowego funkcjonowania rynku sharing bardzo ważne są odpowiednie regulacje. Bardzo trudno jest jednak doprowadzić do ich wprowadzenia, co odbija się na firmach i ich klientach. Jeśli nie uda się ich wprowadzić, może dojść do takich sytuacji jak w Hiszpanii — gdzie firmy oferujące sharing są blokowane przez rząd z powodu dużych strat w innych sektorach gospodarki. 

Dziękujemy wszystkim za udział w spotkaniu i serdecznie zapraszamy na kolejne wydarzenie #eksperci o kompetencjach przyszłości, które odbędzie się 28 listopada. Szczegóły już wkrótce na naszym Facebook’u i LinkedIn’ie!

Anita Florek

Pokolenie wspólnego dobra – dlaczego lepiej używać niż mieć na własność

Posiadanie, a tym samym wypełnianie swojego życia rzeczami, które mają świadczyć o naszym statusie społecznym to model postępowania, który z roku na rok ma coraz mniej zwolenników. O ile pragnienie posiadania własnych czterech kątów wciąż jest w kręgu aspiracji Polaków, o tyle inne dobra materialne już niekoniecznie, bowiem nowoczesna gospodarka pozwala cieszyć się nimi bez potrzeby posiadania tego na własność.

Ekonomicznie i ekologicznie

Okazuje się, że zjawisko globalnego pożyczania ma już swoją naukową nazwę – sharing economy, czyli po polsku ekonomia współpracy lub inaczej – gospodarka współdzielenia. To zjawisko, które w teorii naukowej opisano już dawno, ale dopiero teraz, dzięki wszechobecnej digitalizacji, ma ono szansę w pełni zaistnieć w rzeczywistości. Jednym z jego elementów jest właśnie współużytkowanie, które rozwinęło się dzięki galopującemu postępowi technologii, który z kolei zrewolucjonizował komunikację. – Głównym założeniem ekonomii współdzielenia jest idea, że dostęp do dóbr jest bardziej wartościowy niż samo ich posiadanie, a co za tym idzie, brak czegoś na własność nie stoi na przeszkodzie w użytkowaniu danej rzeczy. Dotyczy to zwłaszcza tych przedmiotów, na posiadanie których nie można sobie pozwolić ze względu na wysokie koszty lub nie chce się ich mieć z powodu stosunkowo rzadkiej potrzeby korzystania – tłumaczy Marcin Maliszewski. Potwierdzają to badania – aż 81% respondentów twierdzi, że bardziej opłacalne jest dla nich korzystanie z dóbr i usług niż posiadanie ich na własność, a 43% uważa wręcz, że posiadanie niepotrzebnie obciąża budżet[1]. Konsumentów korzystających z współdzielenia nazywa się odpowiedzialnymi, bo ekonomia współdzielenia ma także swoje ekologiczne podstawy. W dobie konsumpcjonizmu i nadprodukcji społeczeństwo zaczyna dostrzegać  negatywne skutki takiego stanu rzeczy, a obroną przed nim ma być właśnie świadome rezygnowanie z posiadania na rzecz korzystania z dostępnego dobra w razie potrzeby, tak aby zmniejszyć zjawisko globalnej nadprodukcji i jej niekorzystnych dla ludzi konsekwencji.

Posiadanie na godziny

Wypożyczyć na określony czas można wszystko to, czego nie musimy mieć na własność, by przeżyć. Oczywistym przykładem są tutaj wypożyczalnie samochodów, ale warto zwrócić uwagę także na inne dobra, które od lat istnieją już nie tylko jako towary, ale przede wszystkim jako usługi. Tak właśnie stało się z muzyką czy kinem, które swoje miejsce znajdują teraz przede wszystkim na platformach internetowych lub w wirtualnych wypożyczalniach, a ich kupowanie i kolekcjonowanie uchodzi raczej za hobby niż typowy sposób korzystania. Taki sam los coraz częściej spotyka luksusowe ubrania, na wypożyczanie których decydują się już nie tylko celebryci, lecz także przeciętni „Kowalscy”. W dużych miastach furorę robi też coworking, który klasyfikowany jest jako jeden z obszarów rozwoju gospodarki współdzielenia. Coworkingiem określa się nowoczesny sposób pracy, który polega na samodzielnym działaniu, ale we wspólnym biurze. Przestrzenie coworkingowe to miejsca, w których na pracy skupiają się niezależnie osoby, najczęściej freelancerzy, którzy chcą pracować samodzielnie, ale nie samotnie.

Biznes w stylu sharing economy

Idea wspólnego dobra budzi kreatywność w przedsiębiorcach, którzy wychodzą do konsumentów z coraz ciekawszymi pomysłami na usługi. Właśnie na tej fali w Marcinie Maliszewskim i jego wspólnikach zrodził się pomysł na blinkee.city, czyli elektryczne skutery do wypożyczania w mieście. – Sercem całego projektu jest aplikacja mobilna, przez którą użytkownik zakłada swoje konto, płaci i wypożycza, a nawet uruchamia skuter. Nie ma żadnej stacji, gdzie trzeba maszynę odprowadzić – tam, gdzie skończyliśmy trasę, tam zostawiamy skuter. To wygodne, proste w obsłudze i ekologiczne, czyli właśnie takie, jakiego chce nowoczesny mieszkaniec miasta i świadomy konsument – mówi Maliszewski. Scooter sharing, tak jak inne elementy globalnego „sharingu” został przyjęty przez polskich konsumentów bardzo pozytywnie, a firma w krótkim czasie z kilku złożonych w domu skuterów rozrosła się do kilkunastu pokaźnych flot (firma ma już w Europie blisko 700 pojazdów) zlokalizowanych w największych polskich miastach oraz za granicą, np. w Walencji czy Budapeszcie.

Czy sharing economy będzie z czasem zataczać jeszcze szersze kręgi? Wszystko na to wskazuje, bo trend ten za podstawę swojego istnienia bierze oszczędzanie, czyli to, co po kryzysie w 2008 roku, w perspektywie globalnej stało się jednym z najważniejszych dążeń. – Nowoczesny konsument chce być wolny od zbędnych wydatków, ale nie zamierza rezygnować z dóbr, które ułatwiają mu życie. Można więc z całą pewnością sądzić, że idea ekonomii współdzielenia będzie się wciąż rozwijać – mówi Marcin Maliszewski.

[1]    http://www.repozytorium.uni.wroc.pl/Content/79622 03_4_W_Ziobrowska-Sharing_economy_jako_nowy.pdf

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF