...

BRIEF dociera do polskich firm i ich pracowników – do wszystkich tych, którzy poszukują inspiracji w biznesie i oczekują informacji o ludziach, trendach i ideach.

Skontaktuj się z nami

Wakacyjna stabilizacja nastrojów konsumenckich w sierpniu [BADANIE]

kobieta płacąca kartą

Sierpień nie przyniósł zmiany w konsumenckich nastrojach Polaków w stosunku do lipca.

Barometr Nastrojów Konsumenckich GfK, czyli syntetyczny wskaźnik ilustrujący aktualne nastroje Polaków w zakresie postaw konsumenckich, wyniósł w sierpniu -4,6 i pozostał na niezmienionym poziomie w stosunku do poprzedniego miesiąca.

W sierpniu składowe Barometru Nastrojów Konsumenckich kształtowały się następująco:

  • nastąpiło nieznaczne pogorszenie ocen bieżącej sytuacji finansowej gospodarstwa domowego – spadek o 0,2 p.p., z poziomu -4,4 do -4,6;
  • nastąpiło pogorszenie ocen przyszłej sytuacji finansowej gospodarstwa domowego – spadek o 1,9 p.p., z poziomu -1,3 do -3,2;
  • nastąpiło pogorszenie ocen przyszłej sytuacji gospodarczej kraju – spadek o 2,2 p.p., z poziomu -24,1 do -26,3;
  • nastąpił wzrost skłonności do zakupów – wzrost o 4,3 p.p., z poziomu 11,5 do 15,8.

Informacje o badaniu

Badanie zrealizowano w dniach 6-11 sierpnia w ramach wielotematycznego badania omnibusowego e-Bus metodą CAWI (wspomaganych komputerowo wywiadów z respondentami z wykorzystaniem ankiety umieszczonej w internecie) na kwotowej, reprezentatywnej przedmiotowo, ogólnopolskiej próbie n=1000 osób. Struktura respondentów została dobrana z zachowaniem rozkładu wybranych parametrów społeczno-demograficznych odzwierciedlającego rozkład tych cech w populacji generalnej.

Barometr może przyjmować wartości od –100 do +100 i jest to saldo pomiędzy opiniami pozytywnymi a negatywnymi. Dodatnia wartość barometru wskazuje na to, iż w danej fali badania liczba konsumentów nastawionych optymistycznie przeważa nad liczbą konsumentów nastawionymi pesymistycznie. Wartość ujemna barometru oznacza odwrócenie tej proporcji.

Barometr jest zagregowanym wskaźnikiem sporządzanym na zlecenie Komisji Europejskiej, wyliczanym od 1985 roku. Obecnie indeks obejmuje 27 krajów. Dane dla Polski pochodzą z badania GfK współfinansowanego przez Komisję Europejską.

Nastroje konsumenckie polaków
Źródło: GfK

Barometr to syntetyczny indeks oparty na poniższych składowych:

Ocena bieżącej sytuacji finansowej gospodarstwa domowego
Składowa oparta na odpowiedziach respondentów na pytanie: Jak zmieniła się ogólna sytuacja finansowa Pana(i) gospodarstwa domowego od okresu sprzed 12 miesięcy?
ODP.: znacznie się poprawiła, trochę się poprawiła, nie zmieniła się, trochę się pogorszyła, znacznie się pogorszyła

Ocena przyszłej sytuacji finansowej gospodarstwa domowego
Składowa oparta na odpowiedziach respondentów na pytanie: Jak zmieni się sytuacja finansowa Pana(i) gospodarstwa domowego w ciągu najbliższych 12 miesięcy?
ODP.: znacznie się poprawi, trochę się poprawi, nie zmieni się, trochę się pogorszy, znacznie się pogorszy

Ocena przyszłej sytuacji gospodarczej kraju
Składowa oparta na odpowiedziach respondentów na pytanie: Jak zmieni się sytuacja gospodarcza kraju w ciągu najbliższych 12 miesięcy?
ODP.: znacznie się poprawi, trochę się poprawi, nie zmieni się, trochę się pogorszy, znacznie się pogorszy

Skłonność do zakupów
Składowa oparta na odpowiedziach respondentów na pytanie: Czy suma pieniędzy, którą wydacie Państwo na zakup dóbr trwałego użytku (np. mebli, telewizorów, aut, pralek, komputerów) w ciągu najbliższych 12 miesięcy zmieni się w stosunku do sumy wydanej na te cele w ciągu minionych 12 miesięcy?
ODP.: wydamy znacznie więcej, wydamy trochę więcej, wydamy tyle samo, wydamy nieco mniej, wydamy zdecydowanie mniej


Źródło: GfK

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Dzień Przedsiębiorcy – ważne święto handlu niezależnego

Dzień Przedsiębiorcy

21 czerwca w Polsce obchodzimy Dzień Przedsiębiorcy. To święto wszystkich właścicieli firm, których z roku na rok przybywa coraz więcej. Ogromna większość z działających w Polsce przedsiębiorstw (99,8%) to mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa(1). Co czwarta polska firma działa na rynku handlu.

Badanie “Przedsiębiorczość Polaków” przeprowadzone w ubiegłym roku przez IQS dla Grupy Eurocash, która od 26 lat wspiera niezależnych przedsiębiorców prowadzących lokalne sklepy detaliczne, pokazuje, że aż połowa badanych Polaków w wieku 16-65 lat uważa się za osoby przedsiębiorcze2. Ponad 40% ankietowanych uważa, że posiada umiejętności i kwalifikacje do prowadzenia działalności gospodarczej. Aż 31% Polaków planuje otworzyć własny biznes w ciągu najbliższych pięciu lat. Co ciekawe, widoczne postawy przedsiębiorcze obserwowane są we wszystkich grupach wiekowych.

Przedsiębiorstwa w Polsce – najciekawsze dane

Przedsiębiorczość Polaków potwierdzają też dane. W 2008 roku w Polsce istniało 1,86 mln przedsiębiorstw, a 10 lat później, w 2018 roku, było ich już 2,15 mln – oznacza to wzrost o 15,5%. Sektor mikro, małych i średnich przedsiębiorstw stanowi zdecydowaną większość wśród polskich firm – 99,8%. Wśród nich najliczniejszą grupą są mikroprzedsiębiorstwa – 96,7%3. Największą grupę przedsiębiorstw pod względem sektorowa stanowią firmy usługowe – 52,1%. Co czwarta firma działa w obszarze handlu (23,6%), a co ósma w budownictwie (14,1%)4.

Polskie przedsiębiorstwa odpowiadają także za ogromną część krajowego PKB – aż 72,3%. Z tego małe i średnie przedsiębiorstwa generują blisko co drugą złotówkę do PKB (49,1%), a mikroprzedsiębiorstwa generują ok. 30,3%5.

Cechy polskich przedsiębiorców

Jak wynika z badania “Przedsiębiorczość Polaków”6, polscy przedsiębiorcy cechują się: wytrwałością, na cechę tę wskazało aż 89% ankietowanych oraz zdolnościami przywódczymi (73%). Wśród ankietowanych rzadziej (chociaż nadal u ponad połowy) występowały postawy związane z gotowością do podejmowania ryzyka.

A czym jest przedsiębiorczość według Polaków? To przede wszystkim kreatywność, którą wskazało aż 37% ankietowanych we wspomnianym badaniu Grupy Eurocash. Poza tym przedsiębiorczość to według Polaków także: konsekwencja, podejmowanie ryzyka, wypracowywanie zysku i umiejętność racjonalnej kalkulacji.

Analizując postawy przedsiębiorcze Polaków można dostrzec, że najmłodsi są najbardziej nastawieni na osiągnięcie wyższych zysków, częściej szukają okazji. Dla nich zakup to inwestycja, na której nie chcą stracić. Tymczasem starsze pokolenia są bardziej ostrożne w swoich zachowaniach – np. są dużo bardziej skłonni ograniczać swoje wydatki i twardo trzymać się planu budżetowego.

Wpływ przedsiębiorców na lokalne gospodarki i społeczności

Przedsiębiorcy mają ogromny wkład w rozwój polskiej gospodarki jako całości, ale także w rozwój lokalnych społeczności, w miejscu swojej działalności. Doskonałym tego przykładem są sklepy niezależne, które stanowią ważny element życia pobliskich mieszkańców, szczególnie w małych miejscowościach, generują wpływy do regionalnych budżetów i stwarzają tysiące miejsc pracy.

By wspierać przedsiębiorców i umacniać pozycję handlu niezależnego, Grupa Eurocash zachęca właścicieli niezależnych sklepów i ich klientów do udziału w konkursie „Herosi Polskiej Przedsiębiorczości. Firma czeka na zgłoszenia jeszcze tylko do 27 czerwca. W ramach tegorocznej edycji akcji organizator nagrodzi aż 100 Herosów. Łączna pula nagród to prawie 700 000 zł!

Dla „młodych” przedsiębiorców Eurocash ogłosił niedawno startupowy konkurs „Herosi na Starcie”. Projekt, przeznaczony dla uczestników w wieku 16-26 lat jest okazją na pozyskanie finansowania na swój biznes, ale też szansą na zdobycie doświadczenia oraz wiedzy w zakresie rozwijania własnej firmy. Grupa czeka na zgłoszenia od „młodych przedsiębiorców” tylko do 11 lipca. Łączna pula nagród to 75 000 zł.

Więcej informacji na: https://www.herosiprzedsiebiorczosci.pl/#/ oraz https://herosi.akademiaeurocash.com.pl


1 PARP, Raport o stanie sektora małych i średnich przedsiębiorstw w Polsce 2020, https://www.parp.gov.pl/storage/publications/pdf/ROSS-2020_30_06.pdf .

2 IQS dla Grupy Eurocash, Przedsiębiorczość Polaków, kwiecień 2020.

3 PARP, Raport o stanie sektora małych i średnich przedsiębiorstw w Polsce 2020, https://www.parp.gov.pl/storage/publications/pdf/ROSS-2020_30_06.pdf .

4 Ibidem.

5 Ibidem.

6 IQS dla Grupy Eurocash, Przedsiębiorczość Polaków, kwiecień 2020.


Źródło: Grupa Eurocash

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

VIII Kongres Business Without Limits – 23-24 czerwca w Jasionce, k. Rzeszowa [BRIEF PATRONUJE]

VIII-Kongres-BWL

Międzynarodowe, biznesowe wydarzenie odbędzie się 23-24 czerwca 2021 r. w formule stacjonarnej w jednym z najnowocześniejszych w Polsce Centrum Wystawienniczo Kongresowym G2A Arena w Jasionce koło Rzeszowa. Kongres Business Without Limits to dwudniowy cykl debat, prelekcji, warsztatów i wydarzeń towarzyszących z udziałem gości z Polski i z zagranicy.

Idea Kongresu Business Without Limits

Biznes bez ograniczeń, którego motorem napędowym jest rozwój, to idea funkcjonowania Centrum Wystawienniczo-Kongresowego G2A Arena. W jej myśl organizowany jest Kongres Business Without Limits, będący przestrzenią do dyskusji na temat innowacyjnego biznesu i gospodarki przyszłości. W dniach 23-24 czerwca 2021 r. odbędzie się 8 edycja tego wydarzenia, połączona z obchodami 5. rocznicy G2A Arena.
Idea Business Without Limits (BWL) towarzyszy od początku funkcjonowania obiektu.

To bardzo ważny moment z punktu widzenia Organizatora Kongresu BWL oraz Zarządcy obiektu. Mam nadzieję, że będzie to czas owocnych dyskusji na tematy ważne z punktu widzenia gospodarki krajowej i globalnej oraz moment istotnych podsumowań, a przede wszystkim czas patrzenia w przyszłość.

Kamil Szymański, Prezes G2A Arena

Program Kongresu

Główne nurty tematyczne kongresu obejmują:

• Lotnictwo i Kosmonautykę
• Media w sieci Internet
• Transformację Gospodarczą i Cyfrową
• Klimat
• Smart City
• Transport i Paliwa

Eksperci omówią, m.in. przyszłość przemysłu lotniczego, nowości z dziedziny eksploracji i podboju przestrzeni kosmicznej, wpływ sztucznej inteligencji na internetową telewizję czy też przedstawią zagadnienie live streamingu, który jest obecnie gorącym trendem. Przedmiotami debat będą także walka z katastrofą klimatyczną, kryzysem gospodarczym oraz pandemią COVID-19. Prelegenci pochylą się nad kwestiami transformacji energetycznej i dążenia do neutralności klimatycznej. Ponadto, dyskutowane będą tematy, takie jak laboratoria miejskie oraz rewitalizacja infrastruktury kolejowej i drogowej. „Nowa normalność” i gospodarka światowa m.in. w kontekście wyzwań klimatycznych zostanie poddana wnikliwej analizie przez zaproszonych ekspertów.

Bilety dostępne są na stronie: http://businesswithoutlimits.pl/

Poprzednie edycje Kongresu: http://businesswithoutlimits.pl/#videorelacje

Dlaczego na Podkarpaciu?

Województwo Podkarpackie to region, który rozwija cztery inteligentne specjalizacje jakimi są: lotnictwo i kosmonautyka, jakość życia, motoryzacja oraz informacja i telekomunikacja. Stolicą Podkarpacia jest Rzeszów – Stolica Innowacji. Strategią rozwoju miasta od 2008 roku jest edukacja, postęp technologiczny i transfer wiedzy. Podkarpacie to po prostu dobre miejsce do rozwoju.

Świętujemy 5 lat G2A Arena

Ten rok jest dla G2A Arena szczególny, ponieważ otwiera się na nowe formaty wydarzeń komercyjnych – without limits. Kongresowi będzie towarzyszyć Jubileuszowa Gala 5-lecia, która będzie obfitować w atrakcje artystyczne, a także stanie się swoistym podsumowaniem dotychczasowej działalności G2A Arena. W tym roku będzie to wydarzenie o charakterze widowiskowym. Oficjalny format biznesowy, przeplatany występami rozrywkowymi, zyska dodatkową przestrzeń do swobodnych rozmów i nawiązania nowych biznesowych relacji.

Zapoznaj się z obiektem

 

 

G2A ARENA - WITHOUT LIMITS! G2A Arena to najnowocześniejsze i największe centrum wystawienniczo-kongresowe w województwie podkarpackim. Działa od 2016 roku, imponuje wyglądem i stanowi przestrzeń otwartą na BIZNES, a od połowy 2021 roku – również na ROZRWYKĘ! G2A Arena Centrum Wystawienniczo-Kongresowe Województwa Podkarpackiego to miejsce, gdzie odbywają się m.in. jedne z największych na Podkarpaciu imprez targowych, międzynarodowe konferencje i kongresy. Obiekt ten nieprzerwanie od prawie 5 lat organizuje, współorganizuje, wspiera i patronuje licznym wydarzeniom. W murach G2A Arena odbywały się konferencje i kongresy, wystawy, wydarzenia kulturalne i sportowe o charakterze lokalnym, krajowym, a także międzynarodowym. Na przestrzeni 5 ostatnich lat w G2A Arena odbyło się ok. 600 eventów, podczas których odwiedziło nas ok. 500.000 osób z 30 krajów.

G2A Arena

Podatek handlowy dla e-commerce byłby bardzo szkodliwy dla gospodarki i samych konsumentów

e-commerce

W przestrzeni publicznej pojawił się ostatnio pomysł objęcia e-handlu dodatkowym podatkiem, który płacą już tradycyjne duże sklepy. Jednak eksperci mają sporo obaw co do słuszności tego rozwiązania. Jak relacjonują, wprowadzenie tej koncepcji w życie mogłoby zaszkodzić nie tylko samej branży, ale też całej gospodarce. Przede wszystkim wypadłyby z rynku małe i średnie e-sklepy. Dodatkowe obciążenie z pewnością zepsułoby też rynek pracy i zniechęciłoby dużą część firm do prowadzenia działalności w Polsce. Ci, którzy by zostali, byliby zmuszeni podnieść ceny, na czym z kolei straciliby konsumenci.

Ostatnio w mediach głośna stała się koncepcja szefa handlowej „Solidarności”, który stwierdził, że podatek od sprzedaży detalicznej, jakim są już obłożone duże tradycyjne sklepy, powinien obejmować również handel w Internecie.

Cały handel, w tym internetowy, płaci już wiele podatków, często w mało sprawiedliwy sposób. To nie pomaga branży ani gospodarce. Wprowadzenie jeszcze dodatkowego obciążenia mogłoby dosłownie zabić sporą część e-sklepów, szczególnie tych średnich i najmniejszych.

Maciej Tygielski, wieloletni ekspert rynku e-commerce, Dyrektor Generalny spółki Modern Commerce

Można wnioskować, że propagatorowi objęcia nową daniną e-handlu właśnie zależy na wyrównywaniu szans konkurencyjnych pomiędzy wielkimi sieciami i małymi sklepami. Jak zauważył w jednym z komunikatów, w czasie pandemii wielkie sieci rozbudowały swoje kanały handlu w Internecie i nie ma powodu, aby ten segment był wyłączony z podatku handlowego. Jednak inni eksperci twierdzą, że efekt może być wprost odwrotny do założonego.

Niektórzy zapewne uważają, że nowy podatek powinny płacić sklepy internetowe z sektora dużego handlu, tj. dyskonty czy hipermarkety. Jednak to odbiłoby się na całym e-commerce. Nie można przecież dzielić podmiotów w obrocie na lepsze i gorsze, tylko dlatego, że należą do większego rynkowego organizmu. Dla wszystkich musi obowiązywać to samo prawo.

Maciej Tygielski, Modern Commerce

Trzeba też dodać, że e-handel, który w ub.r. odnotował wiele historycznych wzrostów, obecnie mierzy się z nowymi wyzwaniami. Sklepy mocno ze sobą rywalizują o utrzymanie klientów. Według ekspertów, niektóre podmioty przeznaczają już nawet połowę marży na podnoszenie sprzedaży. Do tego prognozuje się, że jeszcze w tym roku wydatki na reklamę i promocję mogą wzrosnąć o blisko 25%.

Wiele podmiotów musi teraz mocno zredukować swoje plany sprzedażowe. Z całej ubiegłorocznej nadwyżki tylko 30% może mieć trwałą wartość. Dopiero 3-4 kwartały po zakończeniu pandemii okaże się, kto w branży faktycznie osiągnął długoterminowy sukces. Po ewentualnym wprowadzeniu nowego podatku znaczna część graczy na rynku nie wytrzymałaby tego.

Maciej Tygielski, Modern Commerce

Należy również pamiętać o tym, że e-sprzedaż głównie opiera się na dość niskich marżach. Dodatkowa danina zmniejszałaby jeszcze bardziej ograniczone już zyski. Nałożenie jej postawiłoby gospodarkę w niezwykle trudnej sytuacji, bo z rynku zaczęłyby znikać e-sklepy.

Należałoby raczej iść w drugą stronę, czyli zachęcać Polaków do zakładania nowych e-biznesów, np. poprzez redukcję podatków i wielu niepotrzebnych obowiązków, którymi objęci są przedsiębiorcy. Wówczas cyfrowa gospodarka dynamiczniej rosłaby w siłę. Przecież pandemia dobitnie pokazała, że słaba e-gospodarka musi być poważniej rozwijana.

Maciej Tygielski, Modern Commerce

Warto też dodać, że wprowadzenie proponowanego podatku mogłoby negatywnie wpłynąć na rynek pracy i zahamować przedsiębiorczość w Polsce. Już dziś wielu młodych właścicieli biznesów rozważa ich zamknięcie z uwagi na niepewną atmosferę, nie tylko związaną z pandemią. Osoby rozpoczynające działalność boją się zmian w przepisach, podatków i nowych zobowiązań. Dodatkowe obciążenia mogą jeszcze bardziej spotęgować ich lęki.

Wątpliwości budzi też kwestia samego technicznego opodatkowania, np. zagranicznych sklepów. Przecież niektóre podmioty mogłyby być rejestrowane w innym kraju. Dla klientów nie byłoby to żadnym problemem, ale państwo sporo by na tym traciło. Oczywiście podatek od sprzedaży detalicznej można pobierać od działających w Polsce firm kurierskich, ale byłoby to dość trudnym zadaniem, angażującym kolejną branżę, zresztą zupełnie niepotrzebnie.

Maciej Tygielski, Modern Commerce

Mogłoby dojść także do tego, że wielu przedsiębiorców ograniczyłoby swoją obecność w naszym kraju. Zapewne niektóre podmioty i tak pozostałyby na rynku, nawet w przypadku nałożenia nowej daniny, ale byłyby zmuszone do podniesienia cen. Z okrojonej marży nie byłyby przecież w stanie się utrzymać, a tym bardziej rozwijać. Oczywiście finalnie uderzyłoby to w samych konsumentów. I jak podsumowuje Maciej Tygielski, nic dobrego by z tego nie wyszło dla branży, konsumentów i samego państwa.


Źródło: MondayNews

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Polacy o rynku pracy

pracownicy kierownik magazynier

[Warszawa, 13 lipca 2020 r.] Ostatnich kilka miesięcy zmieniło sytuację europejskiej i rodzimej gospodarki oraz wpłynęło na rynek pracy. Zgodnie z wynikami badania Michael Page, w pierwszym kwartale 2020 r., ponad 29% Polaków ankietowanych przez Michael Page, zadeklarowało, że jest bez pracy. To wzrost o 4,5 p.p. względem analogicznego okresu roku oraz o 7,2 p.p. w porównaniu do ostatniego kwartału 2019 r. Jak polscy pracownicy ominionegoceniają swoją aktualną sytuację zawodową?

Więcej obaw dotyczących pracy

Dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują, że w maju 2020 r. stopa bezrobocia w Polsce wyniosła 6,0% i była o 0,6 p.p. większa niż w analogicznym okresie 2019 r. W porównaniu do statystyk sprzed roku, liczba osób zarejestrowanych w urzędach pracy wzrosła o ponad 105,7 tysiąca. W badaniu Michael Page „Confidence Index” w IV kwartale 2019 r., nieco ponad 18 proc. badanych przyznało, że bezrobocie jest dla nich główną przyczyną szukania nowego miejsca zatrudnienia. W tym roku odsetek respondentów, których główną motywacją do podjęcia pracy jest brak stałego zatrudnienia wzrósł o 6,8 p.p. (osiągając poziom 25%). Zmniejszył się natomiast odsetek pracowników, którzy rozważają odejście od obecnego pracodawcy ze względu na kwestie finansowe. Niewystarczające zarobki to pretekst do zmiany dla 38 proc. ankietowanych. Pocieszające jednak jest to, że nadal większość polskich pracowników (54,7 proc.) rozgląda się za nowym pracodawcą głównie ze względu na chęć zdobycia dodatkowych umiejętności.

Na trudną sytuację ekonomiczną pracodawcy zwróciło w tym roku uwagę ponad 18 proc. ankietowanych. Jeszcze w IV kwartale 2019 r. takiej odpowiedzi udzieliło 11 proc. badanych. Zeszłoroczna edycja naszego badania „Confidence Index”, które przeprowadzone było w analogicznym okresie, czyli I kwartale 2019 r. pokazała, że to zarobki były czynnikiem najbardziej motywującym do zmiany pracy. Na ten aspekt zwracało uwagę ponad 43 proc. respondentów, czyli o ponad 5 p.p. więcej niż obecnie. Coraz mniej z nas traktuje wysokość pensji jako czynnik decydujący o podjęciu nowej pracy. Możemy przypuszczać, że ważniejsza w tym momencie jest perspektywa stabilnego zatrudnienia. Nietrudno zauważyć, że ostatnie kilka tygodni wpłynęło nie tylko na rynek, ale także preferencje pracowników zmieniając ich podejście do niektórych aspektów pracy.

Piotr Dziedzic, senior dyrektor w firmie Michael Page

Więcej czasu zajmuje poszukiwanie pracy

Coraz więcej Polaków deklaruje, że dłużej szuka pracy niż miało to miejsce jeszcze pół roku temu. Co drugi badany w IV kwartale 2019 r. twierdził, że pracę znajdował w czasie krótszym niż miesiąc. Dziś ten odsetek zmniejszył się o 10 p.p. Liczba respondentów, którzy w I kwartale 2020 r. na znalezienie zatrudnienia przeznaczyli od 4 do 6 miesięcy wzrosła niemal dwukrotnie w porównaniu do ostatniej edycji badania „Confidence Index” z 2019 r. Takiej odpowiedzi udzieliło obecnie 12,7% ankietowanych versus 6% w 2019 r.

Dotychczas znajdowaliśmy się w czołówce państw europejskich z najniższym bezrobociem. Rok temu, według danych Eurostatu, bezrobocie w Polsce osiągnęło poziom 3,3 proc., a w zestawieniu państw o najmniejszym bezrobociu wyprzedzały nas jedynie Czechy i Niemcy. Prognozy Komisji Europejskiej wskazują, że w tym roku stopa bezrobocia może wzrosnąć ponad dwukrotnie, nawet do 7,5 proc. Mimo to, przewidywane wzrosty bezrobocia dla pozostałych krajów europejskich są wyraźnie wyższe. Prognozowana średnia dla UE wynosi 9 proc. Nadal będziemy wypadać lepiej niż np. Grecja czy Hiszpania, gdzie w tym roku odsetek osób bez pracy może wynieść nawet 20 proc.

Piotr Dziedzic, senior dyrektor w firmie Michael Page

Rozwojowe, elastyczne i zdalne miejsce pracy

Dobre relacje i zgrany zespół (96,8 proc.), work-life balance (95,5 proc.) oraz dostęp do szkoleń i konferencji branżowych (93,2 proc.) – na to największą uwagę zwracają pracownicy podczas szukania nowej pracy. Home office przyciąga ponad połowę respondentów (56,8 proc.).

Rośnie liczba kandydatów, którym zależy na możliwości pracy zdalnej. W porównaniu do IV kwartału 2019 r., odnotowujemy ponad czteroprocentowy wzrost osób, które chcą mieć możliwość wykonywania obowiązków służbowych z domu. Możemy przypuszczać, że grono osób rozważających pracę w systemie „home office” będzie się zwiększać, na co wpływ mają również doświadczenia ostatnich miesięcy i wprowadzenie na większą skalę okresowego modelu pracy na odległość w wielu firmach. Wkrótce praca zdalna może stracić status atrakcyjnego benefitu, a stanie się codziennością wielu polskich przedsiębiorstw.

Piotr Dziedzic, senior dyrektor w firmie Michael Page


Źródło: informacja prasowa Michael Page 

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Ekonomiczna wiarygodność państwa [ALERT GOSPODARCZY]

ekonomiczna wiarygodność

Postanowiliśmy w naszym ostatnim „epidemicznym” Alercie Gospodarczym (AG15) zająć się wiarygodnością Państwa, ponieważ w tym zagadnieniu skupia się – jak w soczewce – większość problemów, które w poszczególnych Alertach opisywaliśmy.

Kluczowe znaczenie ma zrozumienie, co gospodarczo zyskujemy, gdy nasze Państwo jest wiarygodne i co tracimy, gdy nie jest. Spróbujmy zrobić taki bilans.

Po stronie „zyskujemy” zapisujemy:

  • niskie administracyjne i transakcyjne koszty działalności gospodarczej,
  • wysoką skłonność do inwestowania i wprowadzania innowacji,
  • wysoki poziom wykorzystania potencjału gospodarczego, przekładający się na trwałą poprawę jakości życia obywateli,
  • zaufanie inwestorów z rynku finansowego,
  • wysoką międzynarodową konkurencyjność gospodarki.

Po stronie „tracimy” zapisujemy:

  • wysoki poziom ryzyka gospodarczego i kosztów z nim związanych,
  • niską efektywność gospodarowania,
  • niską produktywność wykorzystania własnych zasobów,
  • wysokie koszty obsługi długu,
  • podatność i niską odporność na zewnętrzne szoki.

I z tej perspektywy przyjrzyjmy się podstawowym faktom gospodarczym.

Utrzymanie wiarygodności jest jednym z najważniejszych czynników wpływających na możliwości i koszty pozyskania środków na sfinansowanie deficytu i długu publicznego. W tym obszarze do najważniejszych kwestii należą: relacje pomiędzy podstawowymi instytucjami polityki makroekonomicznej – budżetem i bankiem centralnym oraz przejrzystość polityki pieniężnej i polityki fiskalnej.

Obecnie sytuacja sektora finansów publicznych jest szczególnie nieprzejrzysta. Formalnie deficyt budżetowy na koniec maja 2020 wynosił 25,9 mld zł. Oficjalnie deficyt wynika w całości z niewykonania planu dochodów (około 24,5 mld zł). Przedsiębiorstwa i gospodarstwa domowe zostały jednak wsparte dotacjami na dużą skalę. Tymczasem nie znajduje to odzwierciedlenia w budżecie państwa, w którym całkowicie pominięto wydatki antykryzysowe. Twierdzenie, że rzeczywisty deficyt budżetowy po maju wynosi 25,9 mld zł zafałszowuje rzeczywisty stan rzeczy. Istnieje niebezpieczeństwo, że w wyniku planowanego skupu przez NBP obligacji wyemitowanych przez PFR, a także wcześniejszych wykupów obligacji rządowych, deficyt budżetowy zostanie ukryty w NBP, co poważałoby wiarygodność sektora finansów publicznych, a także banku centralnego.

Niepokojący jest także brak aktywności ministra finansów w kształtowaniu różnego rodzaju programów antykryzysowych. Większość decyzji oraz działań podejmowana jest przez BGK i PFR, co rodzi obawy co do odpowiedzialności konstytucyjnej za wydatkowanie olbrzymich środków publicznych.

Wiarygodne państwo musi być solidnie „wypłacalne”. Jeśli nadmiernie zwiększy się nierównowaga w bilansie płatniczym, potrzeby finansowe związane ze spłatą zadłużenia zagranicznego oraz potrzeby związane z finansowaniem deficytu SFP, wówczas wiarygodność państwa wobec instytucji finansowych obniży się w skrajnym w przypadku – „do zera”. Prowadzi to do osłabienia waluty krajowej oraz wzrostu rentowności obligacji denominowanych zarówno w walucie krajowej, jak i walutach zagranicznych. Obecnie osłabienie złotego jest nieznaczne (kilkuprocentowe), ale już spready między polskimi „10-latkami” a 10-letnimi obligacjami niemieckimi zaczynają się zbliżać do 200 bp (2 pkt. proc.). To oznacza odczuwalny wzrost kosztów rosnącego długu.

Jednym z głównych problemów związanych z porządkiem prawnym stało się to, że w istocie najważniejszym źródłem prawa stały się konferencje prasowe premiera i ministra zdrowia. Pomijano regularnie, że ograniczenia podstawowych praw i wolności powinny być dokonywane mocą ustawową. Ogromnym problemem pospiesznej legislacji były też późniejsze, zupełnie nieczytelne i chaotyczne nowelizacje. Co więcej, przy tej okazji „przemycano” także regulacje wysoce kontrowersyjne, a nawet w ogóle niezwiązane z walką z kryzysem – jak na przykład uprawnienie dla służby więziennej do używania paralizatorów w przypadku biernego oporu.

Warunkiem wiarygodności państwa jest stabilność reguł gospodarowania. Pod względem inflacji prawa Polska daleko za sobą zostawiła nie tylko wszystkich swoich sąsiadów, ale nawet Francję czy Włochy, czyli kraje uchodzące często za liderów biurokracji. Obszarem, w którym szczególnie potrzebne jest powstrzymanie inflacji prawa są podatki. Ostatnie półtora roku, dla którego publikowane są odpowiednie dane były czasem nasilonej zmienności prawa podatkowego. Od 15 czerwca 2018 do końca 2019 roku (według barometrprawa.pl) zmieniono blisko jedną trzecią przepisów zawartych w ustawach podatkowych – największe zmiany dotyczyły, odpowiednio ustaw o PIT (36,9% objętości tekstu jednolitego ustawy), CIT (34,1%) i akcyzie (32,2%). Przeciętny czas, który przedsiębiorcy musieli poświęcić na wywiązanie się z obowiązków podatkowych wydłużył się od 2015 roku z 269 do 334 godzin, czyli o jedną czwartą.

W Unii Europejskiej już tylko w Bułgarii przedsiębiorcy tracą więcej czasu na biurokrację podatkową.

Zaufanie do niezależnego systemu sądowego jest fundamentem zaufania do państwa. Przeprowadzane w ostatnich latach zmiany zamiast rozwiązywać jakiekolwiek problemy tylko je potęgują, przez co spada szybkość rozstrzygania sporów w sprawach gospodarczych w sądach. Wśród licznych zmian w wymiarze sprawiedliwości trudno wskazać chociażby jedną, która sprzyjałaby usprawnieniu jego działania.

Inwestycje spadły z poziomu powyżej 20% PKB w latach 2008-2015, do poziomu 17-18% w latach 2016-2019. Ograniczona wiarygodność państwa przełożyła się w tym wymiarze na ograniczenie potencjału polskiej gospodarki na przyszłość.

O sukcesie polskiej transformacji zadecydował sposób przeprowadzania reform gospodarczych i jakość tworzonych w ich trakcie instytucji. Sposób prywatyzacji długo chronił gospodarkę przed ingerencją polityki i zapobiegł pojawieniu się w Polsce oligarchów. Reformy lat 90. i z początku obecnego wieku stworzyły korzystne warunki dla przedsiębiorczości i dzięki temu sektor małych i średnich przedsiębiorstw do dzisiaj cechuje wyjątkowy na tle innych krajów dynamizm.

Gospodarczą wiarygodność państwa silnie warunkuje niezależność instytucji publicznych i wysokie kompetencje zatrudnionych w nich osób. Państwo działa także poprzez udział w realnej gospodarce – jest właścicielem akcji/udziałów w przedsiębiorstwach, które działają w strategicznych obszarach gospodarki (energetyka, sektor surowcowy, sektor bankowy). Niska wiarygodność państwa oznacza, że regulacje dotyczące sektorów, w których państwo jest obecne jako właściciel, ograniczają konkurencję i deformują strukturę rynku z negatywnymi konsekwencjami dla efektywności tych sektorów. Firmy z udziałem skarbu państwa są jednocześnie wykorzystywane do celów pozabiznesowych, co osłabia ich rentowność i zdolność do rozwoju. Wystarczy spojrzeć na nasz sektor energetyczny by od razu zauważyć jak to wygląda i do czego prowadzi. Według OECD w Polsce utrzymuje się największy zakres państwowej własności przedsiębiorstw wśród krajów OECD i UE.

To, co – ze smutkiem – opisujemy przekłada się na pozycję Polski w powszechnie respektowanych międzynarodowych rankingach.

W rankingu Wolności Gospodarczej (Index of Economic Freedom) w oparciu o dane sięgające pierwszej połowy 2015 Polska była na 39 miejsce. W edycji najnowszej jest na 46 pozycji.

W rankingu Doing Business w 2015 roku Polska zajmowała 25 miejsce, w 2020 – 40 miejsce.

A w rankingu konkurencyjności (Global Competitiveness Index) Polska jest na 41 pozycji. Na uwagę zasługuje szczególnie niska ocena niezależności naszego sądownictwa (121. na 141 krajów) oraz ocena ochrony praw własności (pozycja 90.).

Rekomendujemy przyjęcie ze zrozumieniem następujących konkluzji:

  1. Nie ma wiarygodności bez przestrzegania ustanowionych reguł. Przestrzeganie reguł daje przewidywalność. A bez przewidywalności nie ma stabilizacji. Fundamenty efektywności i konkurencyjności są wówczas podważane.
  2. Państwo wiarygodne respektuje fundamentalne wolności i prawa ekonomiczne podmiotów gospodarczych i gwarantuje możliwość korzystania z nich.
  3. Gwarancją jest zaś nadzór nad przestrzeganiem prawa sprawowany przez niezależny i sprawny system sądownictwa.
  4. Wiarygodność ekonomiczna nierozerwalnie związana jest z respektowaniem prawa do swobodnego stanowienia kontraktów między stronami. Katalog dopuszczalnych ingerencji w swobodę stanowienia kontraktów musi być wąski oraz ustanowiony ustawowo i literalnie przestrzegany.
  5. Bezpieczeństwo obrotu gospodarczego jest jednym
    z fundamentów wiarygodnego państwa.
  6. Nadmiar regulacji – ich skomplikowanie i zmienność, rujnują wiarygodność ekonomiczną państwa i destabilizują prowadzenie działalności gospodarczej.
  7. Nawet doskonale skrojone i mocno osadzone w aktach prawnych najwyższej wagi instytucje są obsadzane przez ludzi. Jeśli władze kierują do tych instytucji ludzi niekompetentnych, podporządkowanych, lojalnych nie wobec powierzonego im mandatu, a wobec politycznych mocodawców, to rujnują wiarygodność instytucji.
  8. Na propagandzie i manipulowaniu danymi można przez jakiś czas poprawiać nastroje, ale nie da się niczego zbudować.
  9. Wiarygodność ekonomiczna wymaga także respektowania przez państwo zobowiązań międzynarodowych podjętych w ramach organizacji, do której kraj dobrowolnie przystąpił. Nie buduje wiarygodności kwestionowanie korzyści z członkostwa w Unii Europejskiej i podważanie wartości i reguł, które ją konstytuują.
  10. Nasze państwo ma niską wiarygodność ekonomiczną, ponieważ nie spełnia lwiej części wymienionych tu warunków koniecznych dla jej pozyskania i utrzymania w dłuższym okresie.

Budowanie i utrzymywanie wiarygodności przez państwo powinno być celowym, zorganizowanym procesem, dzięki któremu możliwe jest zmniejszanie asymetrii informacji w gospodarce, ograniczanie tendencji do działań oportunistycznych, ograniczanie konfliktów interesów, a w konsekwencji zmniejszanie kosztów transakcyjnych.

Sytuacja powyższa nie jest wyidealizowanym stanem rzeczy. Szczególnie wyraziście występuje w krajach skandynawskich, gdzie odpowiednia niezależność kluczowych instytucji sektora publicznego i wysokie kompetencje administracji publicznej są ważnym źródłem wiarygodności państwa w oczach obywateli. Kraje skandynawskie należą do nielicznej grupy państw UE, które w ostatnich dekadach znacząco unowocześniły strukturę swych gospodarek, zwiększając znacznie udział wysoko zaawansowanej technologicznie produkcji. Związek między jednym i drugim zjawiskiem jest tu dostrzegalny i decydujący. I w konsekwencji oznacza małą lub dużą lukę między wypracowaną wartością dóbr i usług a realnym dobrobytem społeczeństwa.

Ten Alert został pomyślany i przygotowany jako ostatni z cyklu Alertów Gospodarczych. Zespół ekspertów gospodarczych nie rozwiązuje się jednak. Teraz podejmuje nowe zadanie: przygotowania na podstawie swoich 15. Alertów, ale także ekspertyz innych osób, syntetycznego raportu, który przedstawiałby doświadczenia wynikające z funkcjonowania gospodarki w okresie epidemii oraz zawierałby nawiązujące do nich rekomendacje.

Raport zostanie ogłoszony w październiku, z intencją poddania go otwartej debacie.

Alert Gospodarczy to inicjatywa think tanku Open Eyes Economy oraz Kolegium Gospodarki i Administracji Publicznej Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

Wszystkie alerty eksperckie dostępne są na: www.oees.pl/dobrzewiedziec

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Alert Biznesowy – De-Globalizacja/Re-Lokalizacja

De-Globalizacja/Re-Lokalizacja

Przetrwają nie najwięksi czy najsilniejsi, ale ci, którzy umieją się zaadaptować. Na globalnym i usieciowionym rynku pracy będzie zyskiwał model „kontraktacji” – pracodawcy będą szukać globalnie najlepszych ludzi za pośrednictwem wyspecjalizowanych firm – pracowników posiadających wiedzę, umiejętności i kompetencje cyfrowe.

Szósty Alert Biznesowy dotyczy problemów związanych z globalizacją, które nasiliły się poprzez kryzys wywołany pandemią SARS CoV-2. Od dłuższego czasu wiadomo, że prócz możliwości rozwoju tzw. gospodarek wschodzących, globalizacja przyniosła szereg negatywnych skutków, takich jak m.in. rosnący rozdźwięk między zamożnością różnych regionów świata, eskalacja konfliktów politycznych i migracji, a także dewastację środowiska naturalnego. Grono ekspertów skupione wokół prof. Jerzego Hausnera analizuje trendy z tym związane – czy czeka nas pełna deglobalizacja i radykalne skrócenie łańcuchów dostaw? A może istnieje rozwiązanie alternatywne, pośrednie? To bardzo ważne i kompleksowe zagadnienie, nad którym świat musi się pilnie pochylić.

Specjalnie dla BRIEF Dominiki Bettman, prezeska Siemens Polska i wiceprezydentka Konfederacji Lewiatan

Kryzys związany z wirusem COVID-19 obnażył tektoniczne pęknięcia na naszym globie:

  • tylko część mieszkańców globu, zużywając nieproporcjonalnie więcej zasobów, produkując więcej odpadów, konsumując więcej energii, poprawia standard życia;
  • ponadnarodowe i ponadkontynentalne koncerny kontrolują dziś przepływy surowców, produktów, technologii, cyberprzestrzeni: 1% społeczeństwa dysponuje majątkiem 2 razy większym niż pozostałe 99%;
  • narasta zagrożenie związane z zaburzeniami klimatu, pochodne masowego niszczenia środowiska naturalnego, lekceważenia praw natury i pędu do niczym nieograniczonego wzrostu produkcji i konsumpcji;
  • prowadzi do licznych regionalnych konfliktów oraz wzmocnienia sił skrajnie konserwatywnych i fundamentalistycznych;
  • kryzysy migracyjne są tego efektem, a bogatsza część globu odgradza się murami w obawie przed utratą swojego standardu życia, robiąc bardzo niewiele dla budowy sprawiedliwszego, solidarniejszego i bardziej zrównoważonego świata.

Globalizacja produkcji stała się możliwa dzięki powstaniu międzynarodowych korporacji dysponujących budżetem wyższym niż wiele gospodarek państw, pozostających praktycznie poza kontrolą rządów krajowych. Wg Global Justice Now, na 100 największych podmiotów gospodarczych 69 to korporacje, a tylko 31 to kraje (w 2017 Apple miał przychody w wysokości ponad 800 mld USD, Google – 700 mld USD, czyli więcej niż gospodarka Polski – 620 mld USD). Globalizację produkcji wspomagała liberalizacja handlu, będąca wynikiem kolejnych rund negocjacji i porozumień państw w ramach Światowej Organizacji Handlu (WTO). 

Rosnąca wymiana handlowa podnosiła konkurencyjność i efektywność biznesu, który przemieszczał się z jednego krańca świata na drugi, w poszukiwaniu możliwości optymalizacji kosztów pracy, produkcji i usług. W efekcie doszło do delokalizacji działalności wytwórczej i deindustrializacji całych gospodarek. Wielkie firmy większość swoich kapitałów i miejsc produkcji mają poza granicami kraju macierzystego (np. Bayer – 90%). O wyborze lokalizacji decydują koszty produkcji, czyli tańsza siła robocza i niższe podatki, ale też słabsze związki zawodowe czy poziom zabezpieczenia społecznego i ochrony pracy. 

Globalizacja wielu krajom słabo rozwiniętym umożliwiła uprzemysłowienie, zdynamizowanie wzrostu gospodarczego i podniesienie materialnego poziomu życia ich ludności. Stały się one „gospodarkami wschodzącymi” (emerging markets). Ale też wywołała szereg niekorzystnych konsekwencji i zagrożeń w skali globalnej. Powiększa się dystans dzielący kraje wysoko rozwinięte gospodarczo i kraje ubogie (z dobrodziejstw globalizacji korzysta zaledwie 20% światowej populacji). A to rodzi niekontrolowaną migrację ludności i stanowi podłoże terroryzmu. Najgroźniejsze jest masowe niszczenie środowiska naturalnego, prowadzące do zaburzeń klimatycznych.

Już przed pandemią, w globalnej machinie gospodarczej zaczęło trzeszczeć, najpierw na skutek kryzysu finansowego 2009/2008 (indywidualizacja zysków i uwspólnianie strat), a potem na skutek wojny handlowej USA – Chiny i widma globalnej katastrofy klimatycznej. W systemie globalnego outsourcingu pojawiły się zaburzenia.

Przykład: Aby zmniejszyć koszty pracy, Boeing powierzył oprogramowanie i testy software’u nowego modelu Boeing 737 Max indyjskiemu producentowi oprogramowania, HCL Technologies Ltd., który nie miał żadnego doświadczenia w lotnictwie i zatrudniał inżynierów zarabiających 5-9 USD na godzinę (ok. 6 razy mniej niż doświadczeni inżynierowie amerykańscy). Testowany przez nich system MCAS, z powodu złych danych z jednego czujnika, zepchnął dwie maszyny linii Lion Air i Ethiopian Airlines do niekontrolowanych nurkowań. Zginęło 346 osób, wszystkie maszyny 737 MAX musiały zostać uziemione, a firma stanęła przed widmem bankructwa. Co więcej, okazało się, że oszczędności były pozorne: per saldo stawka godzinowa hinduskich inżynierów wyniosła 80 USD z powodu konieczności nadzoru i naprawy błędów w czasie projektowania…

Tak więc kryzys finansowy 2009/2008, wojna handlowa USA – Chiny i refleksja nad prawdziwymi kosztami globalnej produkcji już przed pandemią skłonił globalne firmy do przemyślenia skutków rozbudowanych łańcuchów dostaw, działania bez rezerw i zgodnie z zasadą „just-in-time”, zaczęły zlecać więcej produkcji lokalnie lub wręcz odbudowywać fabryki w kraju pochodzenia.

Czy pandemia oznacza kres globalizacji?

Wpływowi politycy partii rządzącej w Polsce nawet się z tego cieszą – a nie powinni. Bo Polska jest jednym z największych beneficjentów globalizacji. Nasz sukces wziął się w znacznej mierze właśnie stąd, że potrafiliśmy wykorzystać szansę otwarcia na świat. Polska zarobiła w 2019 na eksporcie towarów 235,8 mld euro, czyli 20 razy więcej niż w 1990 roku i cztery razy więcej niż w chwili wejścia do Unii Europejskiej. Nie mieliśmy własnego kapitału, więc błogosławieństwem globalizacji były bezpośrednie inwestycje zagraniczne, których wartość wyniosła na koniec 2018 r. prawie 200 mld euro (Holandia: 42,6 mld euro, Niemcy: 34,8 mld euro, Luksemburg: 28,3 mld euro i Francja: 18,1 mld euro).

Globalizacja „sieciowa” zamiast globalizacji „kontenerowej”

W najbliższej przyszłości globalizacja, jaką znamy, tzw. „globalizacja kontenerowa”, kojarzona z rozbudowanym łańcuchem dostaw wielkich korporacji, które w poszukiwaniu niższych kosztów pracy i produkcji „przeskakują” z kraju do kraju, z kontynentu na kontynent, eksploatując lokalne zasoby oraz importując części zamienne wielkimi kontenerami na wielkie odległości, ustąpi miejsca innej formie globalizacji, tzw. globalizacji „sieciowej”.

Globalizacja sieciowa jest oparta na otwartych platformach i transgranicznym przepływie danych, które obok przepływu kapitału, produktów i usług są największą wartością dla gospodarki i biznesu. W globalizacji sieciowej zamiast rozbudowanych łańcuchów dostaw będą sieci i otwarte platformy pośredniczące, łączące kupującego i oferenta. Firmy będą szukać zasobów i dostawców przez platformy internetowe. To się dzieje w wielu branżach (handel i usługi na platformach GroupOn czy WellMe), choć wymaga od biznesu głębokich zmian procesowych i organizacyjnych. Ale są one tego warte, bo oznaczają większą przewidywalność i efektywność dostaw, radykalne skrócenie dróg transportowych, a w konsekwencji oszczędność zasobów. Za pomocą nowych technologii (np. block chain) firmy mogą śledzić łańcuchy dostaw nie tylko pod kątem odziaływania na środowisko, ale i poszanowania praw człowieka (wydobycie kobaltu w Kongo). Globalizacja sieciowa to szansa, która może doprowadzić do reindustrializacji wielu obszarów (m.in. Europy).

Re-Lokacja?

Mówiąc o powtórnym uprzemysłowieniu Europy, „powrocie fabryk”, politycy lubią epatować wyborców wizją milionów dobrze płatnych miejsc pracy. A to niestety nie do końca prawda. Fabryki 4.0 są radykalnie zautomatyzowane, zrobotyzowane i wykorzystują cyfryzację do współpracy systemów cyber-fizycznych. Szacuje się, że sztuczna inteligencja zastąpi 40% globalnej siły roboczej w ciągu 15 lat. McKinsey ocenia, że potencjalnie połowa istniejących dziś w świecie miejsc pracy może zostać zautomatyzowanych – choć tylko 5% w pełni, a 60% w jednej trzeciej.

Niebezpieczne jest myślenie w kategoriach narodowych czy też zbytniej ingerencji państwa w gospodarkę. Można (jak czyni to rząd Niemiec) chronić strategiczne branże (robotyka, farmaceutyka czy produkcja półprzewodników i baterii elektrycznych), natomiast „patriotyzm gospodarczy” tylko po to, żeby coś było „polskie” skończy się fiaskiem. Dlatego ostatni pomysł polskiego rządu, aby stworzyć państwową sieć sklepów spożywczych jest z przeszłej, słusznie minionej epoki.

W Polsce mamy ogromną przestrzeń do automatyzacji i robotyzacji. W europejskim przemyśle przetwórczym jest 106 jednostek (robotów) na 10000 pracowników. Średnia światowa wynosi 85 (liderem w Europie są Niemcy: 322), natomiast w Polsce jest tylko 36 robotów na 10000 pracowników. To z jednej strony szansa na innowacje, z drugiej ciągle jeszcze w produkcji czynnik ludzki będzie odgrywał niepośrednią rolę. Pod warunkiem, że przedsiębiorstwo się przystosuje do nowej formy globalizacji.

Przetrwają nie najwięksi czy najsilniejsi, ale ci, którzy umieją się zaadaptować. Na globalnym i usieciowionym rynku pracy będzie zyskiwał model „kontraktacji” – pracodawcy będą szukać globalnie najlepszych ludzi za pośrednictwem wyspecjalizowanych firm – pracowników posiadających wiedzę, umiejętności i kompetencje cyfrowe.

Kilka wskazań dla biznesu z obecnej lekcji da się łatwo wyprowadzić:

  • zwiększa się rola dobrej informacji gospodarczej: partnerami biznesowymi w kluczowych obszarach nie powinni być anonimowi tani dostawcy, a sprawdzeni kontrahenci, którzy systematycznie potwierdzają swoją rzetelność i model biznesowy;
  • globalizacja jest w kodzie genetycznym gospodarki rynkowej. Jednak nie wszystko musi podlegać globalizacji, szczególnie jeśli nie jesteśmy w stanie oszacować i kontrolować ryzyka z nią związanego oraz uruchomić alternatywnego scenariusza;
  •  firmy powinny bardzo mocno zweryfikować podejście do sfery rezerw bezpieczeństwa: kapitałowych, technologicznych, procesowych. Należy krytycznie spojrzeć na dominującą w myśleniu ekonomicznym tezę iż „zapas to strata” i połączyć „rachunek wyniku” z „rachunkiem zasobów”, aby właściwie skalkulować krótko- i długoterminowe konsekwencje przyjętego modelu organizacji i zarządzania i wypracować odporniejsze strategie rozwojowe firmy;
  •  przeciwwagą dla procesów, które pozostaną globalne lub mocno odmiejscowione, powinno być większe zaangażowanie firm w budowanie lokalnych ekosystemów gospodarczych;
  • dlatego warto postawić na większe zaangażowanie firm w moderowanie i wspieranie lokalnych społeczności; na przykład poprzez partycypację w edukacji (choćby wspieranie lokalnego szkolnictwa zawodowego), wolontariat pracowniczy nastawiony na rozwiązywanie lokalnych problemów (np. środowiskowych) czy wspieranie rozwoju lokalnej infrastruktury;
  •  duże, międzynarodowe firmy powinny zweryfikować związki marki i oferty z lokalnymi rynkami (rozumianymi jako kraj, region, etc.). Powinny np. rozważyć czy zawsze eliminowanie lokalnej (np. przejętej) marki to optymalne rozwiązanie; jest wiele przykładów (choćby ze Skandynawii), które pokazują, że siła świadomości i reputacja społeczna lokalnych brand’ów czynią racjonalnym pozo- stawianie ich przy życiu i czynienie z nich cennych aktywów, wpływających na zachowania klientów. Nie chcemy żyć w świecie „czarnych Fordów T”, nawet jeśli zapewniają producentom krocie dzięki globalnym synergiom i optymalizacji.

Pandemia dramatycznie ukazuje jak lokalne czy regionalne klęski żywiołowe szybko przeradzają się w globalne. Sposoby reakcji na takie zagrożenia nie są zharmonizowane, nie ma globalnych sztabów antykryzysowych, a wpływ takich instytucji jak WHO czy ONZ jest nader ograniczony, albo wręcz kontestowany. Podobnie dzieje się z ochroną klimatu, gospodarką zasobami wody i kluczowymi surowcami.

Pandemia pokazała te dziedziny, które nie mogą być uzależnione od długiego łańcucha dostaw i pozbawione tych dostaw. Smutnym przykładem są tu substancje czynne leków generycznych, dziedzina zmonopolizowana przez Chiny, Indie i Izrael. Szukając oszczędności kosztowych, Europa importuje większość tych substancji i w ten sposób utraciła bezpieczeństwo lekowe. Taniej nie zawsze znaczy lepiej. Podobnie z aparaturą medyczną, czy przysłowiowymi maseczkami. Dotyczy to wielu surowców, w tym energetycznych, ale także metali (pierwiastków) ziem rzadkich, niezbędnych dla rozwoju nowoczesnych technologii.

Pandemia jest więc ostrzeżeniem pod adresem możliwych negatywnych konsekwencji dotychczasowej żywiołowej i czasami nieprzemyślanej globalizacji, polegającej głównie na stałym poszukiwaniu minimalizacji kosztów i krótkofalowych optymalizacjach. Podstawową jest brak rezerw i taka kompleksowość powiązań, która czyni świat mało odpornym na zakłócenia i kryzysy. Świat nie przeżył jeszcze kryzysu spowodowanego przykładowo globalnym cyberatakiem, który grozi katastrofą przed wszystkim krajom wysoko rozwiniętym, ich infrastrukturze krytycznej, finansowej, obronnej itd. Choć dziś można to sobie łatwo wyobrazić – nie jesteśmy na taki kryzys przygotowani.

Alert Biznesowy to inicjatywa think tanku Open Eyes Economy oraz Kolegium Gospodarki i Administracji Publicznej Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

Wszystkie alerty eksperckie dostępne są na: www.oees.pl/dobrzewiedziec

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Alert gospodarczy – Inwestycje – słabe ogniwo polskiej gospodarki

alert gospodarczy inwestycje słaby element polskiej gospodarki

Nakłady na środki trwałe brutto w Polsce są w relacji do PKB na bardzo niskim poziomie. Szczególnie dotyczy to inwestycji sektora przedsiębiorstw. W 2019 r. Polska była w UE na 6. miejscu od końca pod względem nakładów ogółem i na 2. od końca w przypadku nakładów prywatnych. Niska stopa inwestycji w porównaniu do innych gospodarek unijnych utrzymuje się w Polsce od dłuższego czasu.

W wyjątkowo niekorzystnym z tego punktu widzenia 2016 r. kontrybucja inwestycji we wszystkich czterech kwartałach miała wartość ujemną, a zatem redukowała wskaźnik bieżącego wzrostu. W kolejnych latach w warunkach wzrostu PKB zbliżonego do 5% r/r kontrybucja inwestycji oscylowała wokół 1 p.p. (wyjątek stanowił przełom lat 2018/2019, gdy udział inwestycji podniósł się za sprawą samorządów – głównie w wyniku dokonanej przez nie modernizacji lokalnej infrastruktury drogowej). Był to szczytowy okres wykorzystania środków unijnych z obecnej perspektywy budżetowej (2014-2020).

Inwestycje prywatne – jak zwykle w okresach wstrząsów – mają w br. spaść silniej niż PKB. Według prognoz Komisji Europejskiej ich spadek – w ujęciu nominalnym – ma wynieść 9%. W efekcie ich udział w PKB obniży się do zaledwie 13,3%. Niższy był tylko w latach 1992-1993.

Przy tak niskim poziomie inwestowania polska gospodarka ma nikłe szanse na dalsze redukowanie dystansu w poziomie dochodu na mieszkańca wobec najzamożniejszych krajów Zachodu. Zwłaszcza, że na naszym wzroście gospodarczym coraz poważniej będzie ważyć kurczenie się populacji w wieku produkcyjnym w następstwie starzenia się ludności Polski. Bez znaczącego podniesienia poziomu inwestycji prywatnych nie da się zwiększyć wartości dodanej produkcji zaawansowanej technologicznie. A to będzie negatywnie rzutować na międzynarodową konkurencyjność naszej gospodarki i przyszły wzrost gospodarczy.

Niska stopa inwestycji prywatnych wynika m.in. z nadreprezentacji w naszej gospodarce mikrofirm, które niewiele inwestują. Inwestycje na pracującego są w mikroprzedsiębiorstwach ponad trzykrotnie niższe niż w pozostałych firmach, a w porównaniu do dużych przedsiębiorstw – zatrudniających powyżej 250 pracowników – prawie czterokrotnie. Taka struktura gospodarki powoduje też znacząco większą niż w rozwiniętych krajach UE lukę produktywności (productivity gap) między małymi i większymi firmami, co obniża przeciętną produktywność całej gospodarki.

Do wzrostu przeciętnego rozmiaru firm potrzebna jest presja konkurencyjna, która zmuszałaby słabe firmy do rozwoju, albo je eliminowała. Polityka gospodarcza w ostatnim okresie jest nakierowana na mikro firmy i samozatrudnionych, a nie firmy średnie i duże, które relatywnie dużo inwestują.

Obecnie występują dwa dodatkowe niezwykle ważne czynniki, które będą ograniczały inwestycje przedsiębiorstw:

a) niepewność wywołana obawami o długość trwania epidemii oraz obawami o skalę recesji w gospo- darce polskiej i europejskiej;
b) duży spadek dochodów firm w sytuacji, gdy środki własne stanowią u nas główne źródło finansowania inwestycji przedsiębiorstw.

Ponad 80% firm obawia się nawrotu epidemii, a 70% boi się wzrostu podatków.

Nawet jeśli zwiększą się z czasem depozyty przedsiębiorstw w bankach, najprawdopodobniej nie będzie to oznaczać wzrostu źródeł finansowania inwestycji, lecz będzie to raczej wynikało z motywu przezornościowego i konieczności gromadzenia środków na dokonanie odroczonych płatności, np. na rzecz ZUS.

W kraju obok dotychczasowych ograniczeń konkurencji, może pojawić się dodatkowa bariera – duża grupa firm „zombie”, tzn. takich przedsiębiorstw, które nie byłyby w stanie funkcjonować, gdyby musiały pokrywać normalny koszt wynajmu kapitału. Sprzyjać temu może nieprzejrzysta pomoc publiczna, która trafia nie tylko do zdrowych firm osłabionych w następstwie pandemii, ale też do przedsiębiorstw, które popadłyby w problemy finansowe i bez niej.

Udział inwestycji w PKB nigdy nie był w Polsce wysoki jak na gospodarkę rozwijającą się i wymagającą modernizacji. Pandemia może utrwalić tę niekorzystną sytuację, bo do niestabilności politycznej i regulacyjnej, zabijającej w ostatnich czterech latach skłonność firm inwestowania, dodaje niepewność wywołaną obawami o długość trwania epidemii i pogarsza sytuację finansową firm. Tymczasem polska gospodarka jak nigdy potrzebuje inwestycji. I tych publicznych (rządowych i samorządowych), i tych prywatnych. Pandemia pokazała bowiem słabości polskiego systemu opieki zdrowotnej, nieprzygotowanie systemu edukacji do wyzwań ery cyfryzacji i państwa do kontaktu z obywatelami z wykorzystaniem nawet najprostszych narzędzi ICT. Inwestycji wymagać będzie też konieczność zapewnienia neutralności klimatycznej. Pandemia zmieniać będzie także układ sił na świecie, o czym muszą pamiętać przedsiębiorstwa, jeśli chcą zachować swoje pozycje konkurencyjne, a także wykorzystać szanse, bo i one będą się coraz częściej pojawiać.

dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek ,Wydział Nauk Ekonomicznych, Uniwersytet Warszawski

Czynnikiem mogącym wpłynąć na inwestycje może być przyspieszony przez epidemię proces zmian w strukturze międzynarodowych sieci produkcyjnych, który zaczął się jeszcze przed epidemią COVID-19, przejawiając się w postaci relatywnego spadku napływu FDI¹ do gospodarek wschodzących. Przyczyną tego zjawiska była automatyzacja produkcji w przemyśle oraz rosnące obawy międzynarodowych firm, że w długim okresie ryzyka związane z przenoszeniem produkcji do państw o niższych kosztach pracy mogą okazać się większe niż korzyści. Pandemia obawy te potęguje, ponieważ do czasu pojawienia się skutecznej szczepionki istnieje zagrożenie, że mogą powstać kolejne centra zakażeń, w tym zwłaszcza w gospodarkach wschodzących, gdzie warunki życia dużych grup społecznych i relatywnie słabo rozwinięta służba zdrowia będą utrudniały opanowanie epidemii.

Epidemia osłabi także inwestycje samorządowe (przedstawia to Alert Samorządowy 8²) w następstwie drastycznego spadku ich bieżących dochodów. Dodatkowo zmniejszy to ich zdolność do zaciągania kredytów ze względu na konieczność dostosowywania się do przewidzianej w ustawie o finansach publicznych zasady, że relacja wielkości spłat rat kapitałowych i odsetek od kredytów do planowanych dochodów bieżących nie może być większa niż relacja średniej wielkości nadwyżki operacyjnej z ostatnich siedmiu lat do osiąganych dochodów bieżących.

Obawy o przyszłą koniunkturę mógłby złagodzić sukces negocjacji dotyczących stworzenia ERF (European Recovery Plan), co sprzyjałoby szybszemu wydobyciu się gospodarki europejskiej z recesji. Dla polskiej gospodarki to wielka szansa. Dostęp do tych środków będzie warunkowy i nie będzie wcale łatwy, bo nie ma tu automatyzmu, który w dużej części dotyczy funduszy strukturalnych czy wsparcia rolnictwa. Trzeba będzie przedstawić dobre programy krajowej odbudowy gospodarki, oceniane przez KE według kryteriów zgodności z zarysowanymi przez nią priorytetami i warunkami.

Przed nami wyzwania związane z długofalowym wymogiem neutralności klimatycznej, co wymaga poniesienia dużych nakładów inwestycyjnych. Szczególne braki dotyczą sektora energetycznego, który musi przejść gruntowną modernizację, co wymusza ponoszenie wielomiliardowych nakładów. Niskie inwestycje w sektorze energetycznym są pochodną wysokiego stopnia upaństwowienia tego sektora. To powoduje, że istotne decyzje strategiczne co do jego modernizacji nie są oparte na rzetelnej kalkulacji ekonomicznej, czego skrajnym przykładem jest elektrownia Ostrołęka (zob. Alert Biznesowy 5³). W okresie epidemii sytuacja finansowa sektora energetycznego uległa dalszemu pogorszeniu, co jeszcze bardziej ogranicza jego zdolności modernizacyjne.

Generalnie wysoki udział państwa w sektorze przedsiębiorstw powoduje, że strategie firm są krótkookresowe, raczej skorelowane z kadencjami politycznymi i polityczną rotacją kadry kierowniczej, niż z podejmowaniem długookresowych wyzwań.

Przed nami również konieczność poniesienia dużych nakładów inwestycyjnych w sektorze ochrony zdrowia. W tym zakresie konieczne jest określenie trwałych jasnych zasad finansowania ochrony zdrowia jako całości. To określi długofalowe strategie firm sektora medycznego.

Szczególnie pożądanym kierunkiem inwestycji byłyby inwestycje w modernizację i budowę nowej infrastruktury transportowej, termomodernizacji, transformacji energetycznej, gospodarki wodnej (szczególnie retencja) czy ICT. Nie mogą jednak sprowadzać się wyłącznie do inwestycji publicznych.

Inwestycje finansowane ze środków publicznych mają w polskiej gospodarce relatywnie wysoki udział, co przede wszystkim wynika z szerokiego dopływu środków unijnych. Jednak wiele z nich jest nieefektywnych, a nawet chybionych. Przykłady: miliard złotych utopiony w jedynie zapoczątkowanej budowie bloku węglowego w Elektrowni Ostrołęka, miliony włożone w modernizację praktycznie nie prowadzącego działalności przedsiębiorstwa ST 3 w Szczecinie czy miliony aktualnie wydawane na przekopywanie Mierzei Wiślanej. Znajdą się one w statystyce inwestycji, ale ich znaczenie dla przyszłości gospodarki jest co najmniej wątpliwe.

Dlatego nie wolno zlekceważyć opinii środowisk eksperckich dotyczących Centralnego Portu Komunikacyjnego (CPK). W tej sprawie wypowiedział się między innym Komitet Przestrzennego Zagospodarowania Kraju PAN, gremium o uznanym powszechnie autorytecie. W opinii Komitetu można m.in. przeczytać, że: „Policentryczna (wieloośrodkowa) struktura osadnicza Polski jest atutem wyróżniającym na skalę europejską (podobny układ posiadają tylko Niemcy). Proponowana obecnie koncentracja inwestycji na kierunkach do CPK (a w praktyce do stolicy) oznacza natomiast wzmocnienie układu monocentrycznego i relatywne osłabienie bezpośrednich więzi między innymi metropoliami. Proponowany monocentryczny układ byłby też w znacznie mniejszym stopniu odporny na rozmaite zagrożenia np. związane z awariami technicznymi.”

Zastrzeżenia Komitetu wywołuje także rządowa propozycja scentralizowania zarządzania udostępnionymi Polsce środkami unijnymi w nowej perspektywie budżetowej. A tym samym ograniczenie Regionalnych Programów Operacyjnych i roli samorządu województw.

Inwestycje publiczne wiążą się nieuchronnie z cyklem związanym z kończeniem i rozpoczynaniem kolejnych unijnych perspektyw budżetowych dla funduszy unijnych. To niepotrzebnie destabilizuje cykl w gospodarce oraz powoduje napięcia podażowo-cenowe w okresach kumulacji wydatków inwestycyjnych. Bardzo negatywnie rzutuje to na kondycję budownictwa.

Przypominamy więc, że po kryzysie z 2008 r. w Polsce doszło do znaczącego spadku zaufania do inwestorów instytucjonalnych, przede wszystkim otwartych fun- duszy emerytalnych. Rząd, aby ograniczyć wzrost długu publicznego powyżej konstytucyjnych progów podjął decyzję o demontażu otwartych funduszy emerytalnych – grupy największych i najbardziej stabilnych inwestorów instytucjonalnych, będących źródłem akumulacji krajowego kapitału.

Polska gospodarka potrzebuje długoterminowych inwestorów, którzy wpływają stabilizująco na rynek kapitałowy i dostarczają kapitału wspierającego rozwój przedsiębiorstw. Dlatego tak ważne jest, aby budować zaufanie ludzi do instytucji finansowych i zachęcać ich do inwestowania. Długoterminowe oszczędności mogą stanowić ważne źródło wsparcia inwestycji w gospodarce. Nie stać nas na dalsze podważanie zaufania do podmiotów, które są pośrednikami w lokowaniu długoterminowych oszczędności.

Najbardziej pożądanym kierunkiem inwestycji w świetle zmian byłyby inwestycje w modernizację i budowę nowej infrastruktury transportowej, termomodernizacji, transformacji energetycznej, gospodarki wodnej (szczególnie retencja) czy ICT. Dodatkowym czynnikiem otwierającym możliwości inwestycyjne w Polsce może się okazać transformacja pracy oraz zmiany w globalnych łańcuchach wartości (aczkolwiek krótkoterminowo takie inwestycje mogą spaść). 

Nie dość również, że ma miejsce dramatyczny spadek inwestycji samorządowych przez kryzys COVID, to rządowa propozycja scentralizowania zarządzania udostępnionymi Polsce środkami unijnymi w nowej perspektywie budżetowej może ograniczyć Regionalne Programy Operacyjne i rolę samorządu województw w inwestycjach, na rzecz centralnego sterowania. 

Robert Kowalski, Stanford University 

Wymagałoby to jednak radykalnych zmian w polityce gospodarczej, w tym zwłaszcza powrotu do prywatyzacji, zatrzymania nadprodukcji prawa, ograniczenia preferencji (w tym podatkowo-składkowych) zniechęcających do zwiększania skali działalności gospodarczej, czy wreszcie przywrócenia praworządności, bez której znikają gwarancje własności (a bez nich trudno myśleć o inwestycjach i zwiększaniu skali działalności).

Alert Gospodarczy to inicjatywa think tanku Open Eyes Economy oraz Kolegium Gospodarki i Administracji Publicznej Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

Wszystkie alerty eksperckie dostępne są na: www.oees.pl/dobrzewiedziec

 

¹ FDI (z ang. Foreign Direct Investment) – bezpośrednie inwestycje zagraniczne
² Alert dostępny na stronie: www.oees.pl/dobrzewiedziec
³ Alert dostępny na stronie: www.oees.pl/dobrzewiedziec

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Alert gospodarczy – funkcjonowanie przedsiębiorstw w okresie epidemii i ich restrukturyzacja

Kryzys gospodarczy

Przedsiębiorstwa tworzą 75% wartości dodanej brutto w Polsce, w tym 30 p.p. to efekt działania mikrofirm, a prawie 25 p.p. - firm dużych. Pozostałe ponad 20 p.p. wartości dodanej tworzą firmy małe i średnie. Od działalności przedsiębiorstw, ich zdolności do konkurowania i standingu finansowego, zależy wzrost polskiej gospodarki i perspektywy jej rozwoju. Nie działają one jednak w próżni, a w określonym otoczeniu instytucjonalnym, w tym regulacyjnym, administracyjnym i politycznym, a ostatnio – zdrowotnym. Jako część gospodarki światowej uczestniczą w globalnych łańcuchach wartości (GVC).

Badania prowadzone przez różne instytucje po ogłoszeniu stanu epidemii, a także bezpośrednie rozmowy z przedsiębiorcami wskazywały, że duże firmy mogą utracić płynność w ciągu 3-6 miesięcy (uwzględniając posiadane kredyty obrotowe), a mikroprzedsiębiorstwa mogą nie przetrwać miesiąca. Uruchamiane przez rząd kolejne Tarcze Antykryzysowe miały wesprzeć przede wszystkim najmniejsze firmy, głównie w utrzymaniu zatrudnienia (m.in. zwolnienie wynagrodzeń pracowników ze składek na FUS, dofinansowanie wynagrodzeń w przypadku przestoju ekonomicznego lub obniżonego wymiaru czasu pracy, a także pożyczka w wysokości 5 tys. zł). Wstępne dane dotyczące bezrobocia rejestrowanego w marcu i kwietniu wskazują, że wzrosło ono „jedynie” o ok. 55 tys. osób, co może wskazywać, że większości firm udało się utrzymać zatrudnienie. Należy jednak pamiętać, że osoby zwalniane, które pracowały na umowach o pracę, mają z reguły 1-3 miesięczne okresy wypowiedzenia, a tym samym nie rejestrują się jeszcze w urzędach pracy. Rzeczywista liczba zwolnień może być znacznie większa.

Potwierdzają to dane dotyczące spadku zatrudnienia w przedsiębiorstwach 10+ w kwietniu br. W stosunku do lutego br. ubyło prawie 190 tys. etatów.

Stan epidemii i jego następstwa będą wywierać istotny wpływ na warunki funkcjonowania przedsiębiorstw. Wyzwaniem dla działających w Polsce przedsiębiorstw będzie szok recesyjny, którego nigdy de facto nie przechodziły, wywołany nakazowym (administracyjnym) zamknięciem gospodarki i większości struktur organizacyjnych państwa, zarówno na poziomie centralnym, jak i regionalnym oraz lokalnym. Szczególnie trudno będzie odbudowywał się popyt gospodarstw domowych – badania koniunktury konsumenckiej wskazują na głęboką zmianę w nastawieniu gospodarstw domowych do wydatków i silny wzrost obaw związanych z możliwością utraty pracy.

Bezrobocie w okresie pnademii
fot. Nathan Cowley/pexels.com

Głęboka recesja wystąpi u wszystkich naszych głównych partnerów gospodarczych. Spadną znacząco obroty handlu zagranicznego. Szereg państw będzie prowadzić politykę protekcyjną, jawnie lub ukrycie faworyzując „swoje” przedsiębiorstwa, doprowadzając w ten sposób do defensywnego skracania międzynarodowych powiązań kooperacyjnych (insourcing). W przypadku państw UE oznacza to podważanie i redukcję wspólnego rynku. To dla polskiej gospodarki byłoby szczególnie groźne. Poziom zewnętrznej niepewności i skala zagrożeń będą nieporównywalnie większe, niż w okresie po wybuchu i rozlaniu się globalnego kryzysu finansowego.

Niekorzystne staną się też makroekonomiczne uwarunkowania powadzenia działalności gospodarczej, co będzie się objawiać nierównowagą i strukturalnym niedopasowaniem na rynku pracy, presją kosztowo- płacową, nasilaniem się inflacji, zmiennością kursu złotego. Te zjawiska wystąpią nawet w przypadku płytkiej (rzędu 2-3 proc. spadku PKB) i stosunkowo krótkiej recesji (dwa-trzy kwartały).

Taki scenariusz wydaje się dzisiaj najbardziej prawdopodobny, o czym napisaliśmy w poprzednim Alercie (AG9, zob. www.oees.pl/dobrzewiedziec). Nie można jednak wykluczyć scenariusza bardziej niekorzystnego. Ostatnie dane dotyczące produkcji sprzedanej przemysłu zdają się być sygnałem ostrzegawczym. Głębsza recesja będzie się wiązać z wystąpieniem głębokich i gwałtownych zmian strukturalnych w gospodarce oraz zmian zachowań konsumentów, nie tylko związanych ze znaczącą utratą dochodów realnych.

W tych warunkach część firm będzie zmuszona do ogłoszenia upadłości, wystąpienia z wnioskiem o postępowanie układowe i restrukturyzację. Ten proces już się zaczął. Trudno oszacować, jaka może być jego skala. Jednak należy pamiętać, że efektem będą rosnące zatory płatnicze w sektorze przedsiębiorstw, a w bankach rosnące rezerwy na niespłacone kredyty zmniejszające nie tylko rentowność ich działalności, ale przede wszystkim obniżające wskaźniki adekwatności i wskaźniki płynnościowe (LCR).

Szczególnie zagrożone upadłością są przedsiębiorstwa w następujących działach naszej gospodarki, w tym również firmy będące dla nich dostawcami komponentów: górnictwo i wydobycie, przemysł samochodowy, produkcja mebli, produkcja maszyn i urządzeń, produkcja urządzeń elektrycznych, transport i gospodarka magazynowa. Większość tych działów stanowi o dynamice polskiego eksportu.

Nie wolno się przy tym dać zwieść oficjalnym danym o liczbie upadłości. Przede wszystkim dlatego, że proces upadłości wymaga czasu. Nawet wtedy, gdy sądy pracują normalnie. A dzisiaj tak nie jest, bo od dwóch miesięcy ich praca zamarła. Tak więc rzeczywistą skalę upadłości poznamy najwcześniej za kilka miesięcy. Nie będzie to jednak dotyczyć spółek z udziałem skarbu państwa. One mogą liczyć na różne formy pomocy publicznej, w tym niedopuszczalne.

Zagrożenie upadłością dotyczy w pierwszej kolejności przedsiębiorstw mikro i małych. Martwi jednak systematycznie rosnący od wielu kwartałów poziom zagrożenia upadłością w przypadku przedsiębiorstw średnich. To one bowiem, w większości o kapitale krajowym, powinny szczególnie mocno dynamizować i unowocześniać naszą gospodarkę, i umiędzynarodawiając swoją działalność zmieniać formułę jej konkurencyjności – z kosztowo-cenowej na innowacyjno-jakościową.

Trzeba pamiętać, że większość przedsiębiorstw poniosła straty nie tylko z powodu braku lub ograniczenia sprzedaży. Firmy muszą bowiem ponosić koszty stałe, niezależnie od tego czy mają przychody, czy nie. A teraz czeka je kolejne dodatkowe koszty związane z uruchomieniem działalności.

Biznes w epidemii
fot. Breakingpic/pexels.com

Stan epidemii dla pewnej grupy przedsiębiorstw okazał się szansą. Jego beneficjentami były na pewno firmy logistyczne (przynajmniej część z nich), nastąpił bowiem bardzo silny wzrost sprzedaży online (w wyniku zamknięcia części placówek handlowych, a także w wyniku ograniczania przez konsumentów ryzyka zarażenia). Na pewno duża część klientów pozostanie przy tej formie zakupów i dostaw, a kolejni będą dołączać. Oznacza to, że przedsiębiorstwa dostarczające na rynek dobra finalne muszą się do tego dostosować i rozbudować e-commerce, jeśli chcą te zmiany wykorzystać. Niezbędna będzie także lepsza segmentacja klientów i dostosowanie do niej polityki cenowej. Zyskali również producenci środków sanitarnych i odzieży ochronnej, a także przedstawiciele branży IT – dzięki większemu popytowi na sprzęt i oprogramowanie wykorzystywane do zdalnej pracy oraz nauki, a także producenci gier.

Wraca teraz temat zakazu handlu w niedzielę. Badania pokazują coraz silniejsze oczekiwanie społeczne jego zniesienia. Również przedsiębiorcy dostrzegają w tym szansę na choćby częściowe zrekompensowanie strat z ostatnich miesięcy. Ponadto, koronawirus zmienił sytuację na rynku pracy, bo o ile redukcja liczby miejsc pracy w momencie wprowadzania zakazu handlu w niedziele była łatwa do przyjęcia z uwagi na niskie bezrobocie, to obecnie nie byłoby to już tak akceptowalne. Tymczasowe odejście – przynajmniej do końca 2020 r. – od zakazu handlu w niedziele jest potrzebne gdyż pozwoliłoby uniknąć upadłości wielu przedsiębiorstw i utrzymania dziesiątek tysięcy miejsc pracy, oraz zwiększenia wpływów do budżetu w tak trudnym czasie.

Zakaz handlu w niedziele
fot. fotografierende

Polskie przedsiębiorstwa po pandemii będą potrzebowały restrukturyzacji. Część z nich będzie wymagała restrukturyzacji finansowej ze względu na straty wywołane pandemią, których skala może uniemożliwiać im kontynuowanie działalności w niezmienionej formie. Wiele innych będzie musiała zmienić model biznesowy, gdyż pandemia na trwałe zmieni strukturę popytu, jak również rozkład kosztów w poszczególnych sektorach.

Wbrew obiegowym opiniom łańcuchy dostaw nie ulegną trwałemu skróceniu. Bardziej prawdopodobne jest ich rozproszenie (ten sam komponent będzie wytwarzany w większej liczbie miejsc, co z kolei będzie oznaczało, że wzrośnie liczba podmiotów zaangażowanych w produkcję dla różnych, konkurujących ze sobą łańcuchów wartości). Proces wytwórczy i zarządzanie jego logistyką stanie się więc jeszcze bardziej złożony niż dotychczas.

Jeżeli chodzi o koszty, to będą one podnoszone przez konieczność/chęć zabezpieczenia się przed kolejną pandemią i jej następstwami.

Nie chodzi tu wyłącznie o prawdopodobny wzrost pożądanego poziomu płynności czy stanu zapasów, ale też m.in. o nakłady na ograniczenie ryzyka zarażenia, np. przez zwiększenie fizycznego dystansu między klientami/pracownikami. W wielu krajach koszty podniosą się także na skutek wzrostu ciężarów podatkowych lub inflacji.

Dla przeprowadzenia koniecznej restrukturyzacji przedsiębiorstw wskazane jest:

  • uproszczenie procedur i regulacji w zakresie podstawowych działań restrukturyzacyjnych, upadłości i likwidacji, fuzji i przejęć, zasilenia w kapitał i podziału przedsiębiorstw;
  • przygotowanie koncepcji instytucjonalnego wsparcia działań antykryzysowych, np. utworzenie tzw. „bad banku” lub/i wprowadzenie pozasądowego postępowania restrukturyzacyjnego.

Restrukturyzację mogą opóźniać polityka fiskalna i pieniężna oraz banki – osłabione przez wstrząs wywołany pandemią oraz politykę regulacyjno- podatkową sprzed kryzysu. Wsparcie publiczne może trafić nie tylko do zdrowych firm osłabionych w następstwie pandemii, ale też do przedsiębiorstw, które nie byłyby w stanie kontynuować działalności i bez niej. Poza tym, duże emisje obligacji skarbowych będą zapewniać bankom strumień dochodów bez restrukturyzacji portfela kredytów, angażowania kapitału, zmniejszenia płynności aktywów oraz ponoszenia kosztów identyfikacji zyskownych projektów.

Duży dług publiczny, łagodząc wszystkie główne problemy banków (pogorszenie się jakości portfela kredytów, zmniejszenie ich kapitałów, wzrost zapotrzebowania na płynność, zawężenie możliwości osiągania dochodów przy wysokich kosztach ich identyfikacji) będzie sprzyjać odwlekaniu restrukturyzacji.

Podobny skutek będzie miała obniżka stóp procentowych niemal do zera – chociażby dlatego, że przy takim ich poziomie niemal każdy podmiot staje się zdolny do obsługi zadłużenia.

Problemy będzie zaostrzać wadliwie ukierunkowana i utrwalana interwencja państwa w mechanizm rynkowy. Może ona prowadzić między innymi do jego upaństwawiania (etatyzmu), zwodniczo nazywanego patriotyzmem gospodarczym. Głównym narzędziem tej strategicznej i doktrynalnej orientacji może się okazać Polski Fundusz Rozwoju, wspomagany przez Narodowy Bank Polski, banki państwowe i największe spółki skarbu państwa.

Z tego punktu widzenia szanse gospodarcze Polski upatrujemy po przeciwnej stronie – w prywatnej przedsiębiorczości i mechanizmie rynkowym, bez działania w którym nie ma innowacyjności odnoszącej się do potrzeb konsumentów, pracowników i obywateli. Nie może być też mowy o systematycznym wzroście jakości kapitału ludzkiego i rozwijaniu nowoczesnych kompetencji. Kluczowym kryterium sukcesu polskiej gospodarki w zakresie popandemicznej regeneracji jej potencjału będzie przede wszystkim to, czy przedsiębiorstwa prywatne zaczną inwestować, nie tylko w kilku rosnących dziś szybko sektorach. To warunek zdynamizowania eksportu. Bez wysokiej dynamiki inwestycji prywatnych i eksportu nie można będzie trwale wprowadzić polskiej gospodarki na ścieżkę wzrostu. Sama konsumpcja krajowa już nie wystarczy do podtrzymania wzrostu PKB. Dlatego rząd powinien pracować nad przygotowaniem instrumentów podatkowych wspierających decyzje inwestycyjne przedsiębiorstw, w tym nad tzw. podatkiem estońskim.

COVIDowe tsunami i będące jego konsekwencją zamrożenie gospodarki może zmieść z rynku wiele przedsiębiorstw. Skalę tego procesu można i trzeba ograniczać poprzez restrukturyzację finansową. Bez niej będą rosły zatory płatnicze, niespłacone kredyty w bankach, zmniejszać się będzie zatrudnienie i dochody gospodarstw domowych oraz dochody budżetu państwa. Restrukturyzacja finansowa firm wymaga jednak wsparcia regulacyjnego i kapitałowego ze strony państwa, ale nie może ono zostać wykorzystane do zwiększania udziału państwa w gospodarce. Restrukturyzacja finansowa jednak nie wystarczy. Przedsiębiorstwa będą musiały zmienić swoje modele biznesowe, zwiększyć nakłady na cyfryzację, budować cyfrowe kompetencje swoich pracowników, rozbudowywać e-commerce, uelastycznić modele pracy

dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, Wydział Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego

Alert Gospodarczy to inicjatywa think tanku Open Eyes Economy oraz Kolegium Gospodarki i Administracji Publicznej Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. 

Wszystkie alerty eksperckie dostępne są na: www.oees.pl/dobrzewiedziec


Źródło: OEES

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Alert Gospodarczy – cotygodniowy cykl opinii

Alert Gospodarczy eksonomiści koronawirus

Kryzys związany z koronawirusem dotyka nas wszystkich. Już 2,6 miliarda ludzi na całym świecie jest dotkniętych obostrzeniami, blokadami, kwarantanną. Obok strachu o zdrowie i życie naszych bliskich, pojawia się zaniepokojenie tym, jaki wpływ na gospodarkę będzie miała rozwijająca się pandemia. Kluczowego znaczenia nabiera pogodzenie bezpieczeństwa zdrowotnego z bezpieczeństwem gospodarczym

Odpowiedzi na to pytanie postara się udzielić prof. Jerzy Hausner wraz z jedenastoma wybitnymi ekonomistami, których zaprosił do współpracy przy tworzeniu cyklu opinii: „Alert Gospodarczy”.

W skład specjalnej grupy dyskusyjnej wchodzą:

  • prof. SGH dr hab. Agnieszka Chłoń-Domińczak – Szkoła Główna Handlowa w Warszawie
  • prof. dr hab. Jan Czekaj – Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie
  • dr hab. Dariusz Filar – emerytowany profesor Uniwersytetu Gdańskiego
  • dr Mirosław Gronicki – b. Minister Finansów
  • prof. dr hab. Jerzy Hausner – Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie
  • dr Janusz Jankowiak – Główny Ekonomista, Polska Rada Biznesu
  • Robert Kowalski – Stanford University
  • prof. SGH dr hab. Krzysztof Marczewski – Szkoła Głowna Handlowa w Warszawie
  • prof. UG dr hab. Leszek Pawłowicz – koordynator Europejskiego Kongresu Finansowego, wiceprezes zarządu Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową
  • prof. SGH dr hab. Andrzej Rzońca – Szkoła Główna Handlowa w Warszawie
  • prof. dr hab. Andrzej Sławiński – Szkoła Główna Handlowa w Warszawie
  • dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek – Uniwersytet Warszawski

Wyniki dyskusji grupy będą przedstawiane i upubliczniane co tydzień w formie opinii na temat najważniejszych bieżących problemów gospodarczych.

Alert Gospodarczy będzie publikowany w każdy piątek (do odwołania). Pierwszym zagadnieniem, którego się grupa podjęła będzie sformułowanie właściwego układu priorytetów polityki gospodarczej na czas epidemii. Publikacje będą dostępne pod tym linkiem: www.oees.pl/dobrzewiedziec.

Powyższe działanie to inicjatywa Open Eyes Economy Summit oraz Kolegium Gospodarki i Administracji Publicznej Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

Dodatkowo, już w najbliższą sobotę (28 marca 2020) o godz. 17.00 odbędzie się streaming live dyskusji pt.: „Recepta dla gospodarki” z udziałem ekspertów:

  • prof. Jerzy Hausner – Uniwersytet Ekonomiczny, Przewodniczący Rady Programowej OEES
  • prof. dr hab. Dariusz Filar – Uniwersytet Gdański
  • Robert Kowalski – Stanford University
  • dr Małgorzata Starczewska-Krzysztofek – Uniwersytet Warszawski

Eksperci odpowiedzą na pytania – Jakie powinny być obecnie priorytety polskiej gospodarki? Czy potrzebujemy sektorowego podejścia? Jakie sektory polskiej gospodarki są obecnie najbardziej zagrożone? W czym może nam teraz pomóc Unia Europejska?

Zachęcamy do udostępnienia dyskusji w Państwa kanałach.

Streaming online będzie dostępny pod tym linkiem oraz na www.oees.pl/2803przystanekidea


Źródło: informacja prasowa OEES

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF