...

BRIEF dociera do polskich firm i ich pracowników – do wszystkich tych, którzy poszukują inspiracji w biznesie i oczekują informacji o ludziach, trendach i ideach.

Skontaktuj się z nami

50 Kreatywnych #historie AD2020 | Jacek Ryszka – SURROapp.com

Jacek Ryszka

Chciałbyś kupić samochód na drugim końcu Polski, ale rozłożyło cię przeziębienie i nie możesz pojechać go obejrzeć? A może planujesz przeprowadzkę do innego odległego kraju i musisz obejrzeć mieszkanie do wynajęcia w terminie, który Ci nie odpowiada na podróż? A może po prostu chcesz zobaczyć, jak żyje się na innym kontynencie, nie ruszając się z kanapy? To wszystko stało się możliwe, dzięki platformie SURROapp.com, która umożliwia wynajęcie ludzi do płatnego live streamingu. Jacek Ryszka, pomysłodawca platformy został wyróżniony na pierwszym miejscu w 10. edycji rankingu 50 Najbardziej Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

Jak powstało SURROapp?

Prowadząc firmę, niejednokrotnie musimy być w kilku miejscach jednocześnie, a czas jest chyba najdroższym „aktywem” w portfelu. Ciągle głowimy się jak wydłużyć dobę lub jak zrobić kilka rzeczy naraz, stąd pomysł Jacka Ryszki, aby z wygodnego fotela móc zdalnie „być” w tych wszystkich miejscach i wykonać wszystkie zadania dzięki pomocy innych ludzi, czyli SURRO-sów których znajdziemy na platformie.

surroapp
źródło: SURROapp.com

Cele i misja projektu

SURROapp.com ma przede wszystkim pomóc łączyć ludzi, którzy mają coś do załatwienia w odległym miejscu, z ludźmi chcącymi zarobić dodatkowe pieniądze, pomagając innym. To wszystko zdalnie, za pomocą połączenia wideo i automatycznego rozliczenia.

Droga do sukcesu

Jacek rozpoczął pracę nad projektem od skompletowania kreatywnego zespołu i przedstawienia swojej  wizji. Później rozpoczęło się projektowanie i ciągłe doskonalenie produktu, aż do momentu, w którym wiedzieli, że to jest to, co chcą pokazać światu.

Jesteśmy chyba jeszcze przed naszym przełomowym momentem, ponieważ póki co większość prac idzie zgodnie z planem i sukcesywnie realizujemy wyznaczone sobie cele.

Przy tak wizjonerskiej platformie, która łączy wiele różnych funkcji, zespół SURRO nieraz zaskakiwały przeszkody programistyczne, na szczęście ma świetny team, który uporał się z każdą z nich.

Jacek podkreśla, że projekt nigdy nie był uzależniony od czynników zewnętrznych.

kreatywni w biznesie
źródło: SURROapp.com

Jak SURRO pokonało pandemię…

Pandemia skutecznie zatrzymała ludzi w domach, co odbiło się na jednej z funkcji aplikacji, czyli  wirtualnych wycieczkach za pomocą  płatnego streamingu. Jacek, jego zespół i SURRO-si czekają spokojnie na odmrożenie turystyki, a w międzyczasie rozwijają kolejne funkcje umożliwiające zarabianie z domu.

Inspiruje mnie…

Chyba każda historia człowieka sukcesu, którą usłyszałem lub przeczytałem, pchała mnie do przodu. Swiat jest pełen motywacji, trzeba ją tylko dostrzec i umiejętnie wykorzystać w swoim biznesie.

Co dalej?

Platforma  jest  w początkowej fazie rozwoju. Wiele jeszcze przed zespołem SURRO wiec w planach mają ciągły wzrost i doskonalenie funkcji. To jest naszym priorytetem.

10. edycja rankingu
źródło: SURROapp.com

Na pytanie jakiej rady na podstawie własnego doświadczenia mógłby udzielić startującym biznesom, Jacek odpowiada: Wyznacz sobie realny cel i nigdy się nie poddawaj. Nakieruj umysł na sukces, ale nie zapominaj, że przeszkody i porażki są jego nieodłączną częścią, a sposób, w jaki je pokonasz będzie determinował Ciebie jako lidera.

partnerzy rankingu 50 kreatywnych

 

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

50 Kreatywnych #historie | Klaudia Tolman i Maciej Budkowski, ExplainVisually.co

Explainvisually.co Klaudia Tolman Maciej Budkowski

Czy da się narysować każdą myśl? Pierwsza odpowiedź jaka przychodzi do głowy: pewnie nie. A jednak. Codziennie udowadniają, że jest to możliwe i pokazują, że każdy z nas może się tego nauczyć. Klaudia Tolman i Maciej Budkowski, wyróżnieni w 8. edycji rankingu 50 Najbardziej Kreatywnych Ludzi w Biznesie opowiadają o tym, jak powstało ExplainVisually.co, czyli agencja specjalizująca się w skomplikowanych tematach.

Jak powstało ExplainVisually.co?

Na przełomie 2010 i 2011 roku Klaudia trafiła na książkę Dana Roama “Narysuj swoje myśli”. Książka, jak nietrudno się domyślić, dotyczyła myślenia wizualnego. A konkretnie jego zastosowania w biznesie.

Chciała się tego nauczyć, ale nikt w Polsce nie prowadził z tego zajęć. Zaczęła więc uczyć się na własną rękę. Z czasem zaczęła prowadzić szkolenia z myślenia wizualnego dla trenerów. Pracowała wówczas jako trener i ta działka była jej najbliższa.

Z czasem myślenie wizualne stawało się coraz popularniejsze, aż odezwali się do mnie z TEDxWrocław. Wystąpiłam z tematem “It’s half done when you’ve drawn it”, opowiadając jak myślenie wizualne pomaga wyznaczać i osiągać cele.

Screen z YouTube, wystąpienie Klaudii na TEDxWrocław, pierwsze z trzech wystąpień na konferencjach typu TEDx.

Parę tygodni po evencie Klaudia dostała wiadomość na Messengerze. Okazało się, że dzwoni do niej sam Google (oddział we Wrocławiu) z prośbą o poprowadzenie warsztatów w ich firmie. W najbliższych miesiącach obsługiwała coraz więcej dużych marek (takich jak IKEA czy wspomniany Google).

I w ten oto sposób stałam się ‘matką założycielką’ myślenia wizualnego w Polsce.

Chłopak, a później narzeczony Klaudii – Michał – prowadził z kolei własną firmę zajmującą się marketingiem internetowym. Byli więc biznesową parą, pomagając sobie od czasu do czasu.

Screen z YouTube, wystąpienie Klaudii i Michała z 2016 na konferencji TEDxWarsawUniversityOfTechnology.

Wtedy, w ciepły majowy dzień 2014 roku, zadzwonił telefon. W słuchawce usłyszałam głos Wioli, z jednej z agencji:
– Nasz klient, Carlsberg, potrzebuje kilku filmów rysunkowych. Takich jak ten, co wysłałam Ci na maila. Co Ty na to?
– Nigdy czegoś takiego nie robiłam, ale damy radę!

Po odłożeniu słuchawki Klaudia była mocno podekscytowana, ale też zaniepokojona, czy poradzi sobie z wyzwaniem. Powiedziała szybko o całej sprawie Michałowi, który parę tygodni wcześniej nauczył się kręcić i montować filmy.

Michał montujący film

Połączyliśmy więc nasze umiejętności – rysunku i produkcji filmowej – aby stworzyć film rysunkowy. Zwany profesjonalnie whiteboard animation.

Po około miesiącu od tego znamiennego telefonu pierwsze produkcje ujrzały światło dzienne. Bardzo się spodobały. Całe szczęście, bo Carlsberg zamówił aż 3 filmy na raz!

Skoro zgłaszają się duzi klienci, a nikt inny tego w Polsce nie robi, to czemu by nie być pierwszym? – pomyśleliśmy.

Zdjęcie z planu jednego z 3 filmów dla Carlsberg.

Tak narodziło się ich „dziecko” – ExplainVisually.co. Pierwsza w kraju firma skupiona na produkcji filmów typu whiteboard animation. Szybko pozyskali innych, dużych klientów takich jak Orange, ING, TAURON, Pfizer czy TESCO.

Klatka filmowa, którą przez pierwszych kilka lat, gdy Michał żył, kończyliśmy nasze filmy.

Po paru latach i ponad 200 projektach dotyczących takich tematów jak strategie banków, systemy SmartHome czy restrukturyzacja w fabryce silników rakietowych, zdecydowali się nieco rozwinąć profil firmy.

Oczywiście ExplainVisually.co nadal tworzy animacje – zarówno rysunkowe (whiteboardowe) jak i komputerowe (wektorowe). Natomiast trzonem działalności agencji jest umiejętność opowiadania o złożonych rzeczach w prosty i atrakcyjny sposób. Tworzą więc przekazy produktowe dla firm i dopiero na ich podstawie realizują materiały marketingowe – animacje, infografiki czy prezentacje sprzedażowe.

Cele i misja projektu

Jak tłumaczy Maciek – aby lepiej zrozumieć jaki jest cel ExplainVisually.co, trzeba spojrzeć na czasy, w których żyjemy.

Nikt dziś nie ma czasu czytać instrukcji obsługi. Podobnie jest w środowisku biznesowym. Pracownicy są ciągle zajęci. Nie mają czasu czytać 50-stronicowych broszur, odbywać kilku 2-godzinnych spotkań ze sprzedawcami czy domyślać się co autor prezentacji PowerPoint miał na myśli. Wszyscy mają mało czasu. A do tego są przeładowani telefonami, mailami, powiadomieniami ze smartfonów.

Jak w takim razie opowiadać o złożonych rzeczach? O ofertach B2B, innowacjach czy nowej strategii? Czyli wszystkim tym, gdzie same emocje nie wystarczą i potrzebnych jest też sporo twardych faktów?

Odpowiedź jest pozornie prosta – trzeba to robić klarownie, szybko i atrakcyjnie. Tyle, że aby nasz przekaz był prosty, zwarty i atrakcyjny, trzeba włożyć w niego dużo pracy. Jak to mawiał prezydent USA Woodrow Wilson – “Jeśli mam mówić przez dziesięć minut, potrzebuję tygodnia przygotowań. Jeżeli mam mówić przez godzinę, jestem gotów teraz”. I my tę pracę – za naszych klientów – wkładamy.

Robią to dzięki wypracowanej przez lata metodyce szybkiego wgryzania się w trudne tematy, opartej na myśleniu wizualnym, psychologii i storytellingu.

Maciek opowiadający o tym, jak myślenie wizualne wpływa na Customer Experience podczas CEE Marketing Summit ‘16.

Dzięki temu mogą tworzyć przekazy tak, aby fakty szybko docierały do odbiorcy. Żeby zrozumienie ich przekazu było równie proste, co obejrzenie filmu na YouTube, przejrzenie infografiki lub onepagera.

Naszą misją jest więc pomaganie firmom w nie marnowaniu pieniędzy. Bo każdy, zbyt zawiły przekaz, którego pracownik czy klient nie zrozumie, to są zmarnowane pieniądze. Bo materiał został wyprodukowany, media zakupione, czas ludzi zarezerwowany – a efektu nie ma.

Droga do sukcesu

Po tym jak Carlsberg i inne marki zaczęły zamawiać filmy, wyzwaniem stała się realizacja zleceń.

Klaudia jeździła po Polsce prowadząc szkolenia z myślenia wizualnego i wykonując tzw. graphic recording, czyli wielkoformatowy zapis wydarzeń.

Michał prowadził swoją agencję marketingu internetowego. A teraz pojawił się kolejny projekt, który wykorzystywał i tak już ograniczony czas. Byliśmy mocno przemęczeni.Zwłaszcza że nasze ‘studio’ mieściło się w 38-metrowej kawalerce Michała, w której również mieszkaliśmy. Wieczorami zakładaliśmy stół, statyw i lampy i kręciliśmy filmy.

Nocne kręcenie filmu dla Winiary, nasz drugi klient i czwarty film w historii.

Zainteresowanie w pierwszym roku działalności ze strony marek takich jak Carlsberg, CENEO czy Winiary dawało jednak wiarę, że warto i że idą w dobrym kierunku.

Po niecałym półtora roku Maciek przyszedł, żeby przejąć część zadań operacyjnych oraz zająć się stroną marketingowo-sprzedażową. Michał i Klaudia byli tak przytłoczeni realizacją zleceń i bieżącą pracą, że trudno było im wykrzesać czas na promocję firmy.

Explain miał jednak duży potencjał, więc ich działania szybko przyniosły wymierne efekty.

Przełomowych momentów w rozwoju biznesu było kilka.

Pierwszy to oczywiście start, o którym już opowiedzieli

Drugi to rebranding, rozwój marki i zespołu. Kiedy przyszedł Maciek, zmienili logo, sposób opowiadania o usługach, zaczęli tworzyć content. Wtedy Klaudia już nie wyrabiała z kręceniem filmów, więc zrekrutowali wsparcie. Wszyscy pracownicy z tamtej rekrutacji są blisko nich do dziś – część z nich pracuje na co dzień, a część wpada do Explain na Wigilię.

Screen z YouTube, nasz filmik rekrutacyjny, po którym rozbudowaliśmy zespół z trzech do kilkunastu osób.

Trzeci zaś przełom był niecały rok temu, gdy oficjalnie rozszerzyli działalność. Przestali się kojarzyć z tworzeniem animacji, a zaczęli ze wsparciem na poziomie strategicznym.

Bez wątpienia największym ciosem dla nas była śmierć Michała – współzałożyciela firmy, narzeczonego Klaudii i przyjaciela Maćka. Miało to miejsce 31.08.2017r.

Gdy dowiedzieliśmy się, że jego szybowiec się rozbił, byliśmy zdruzgotani. Nie dowierzaliśmy, że to się stało. Przyszła nam do głowy nawet szybka myśl o zamknięciu firmy, ponieważ Michał był naszą siłą napędowa i tym, który znał firmę od podszewki…

Był wówczas czwarty kwartał, zawsze najbardziej zajęty czas w roku. Panował taki bałagan (zarówno w firmie, jak i w naszych życiach prywatnych), że po prostu siłą rozpędu działaliśmy aż do świąt bożonarodzeniowych. Oby tylko przetrwać końcówkę roku, kiedy pracy jest co roku najwięcej… A wtedy, po śmierci Michała, pracy było z pięciokrotnie więcej!

Natychmiast po wypadku dali znać pracownikom i przyjaciołom firmy o tym, że Michał zginął. Dali im ogromne wsparcie w tym trudnym czasie. A było potrzebne, bo poza żałobą i smutkiem do Klaudii i Maćka doszły bardziej prozaiczne trudności. Michał miał mnóstwo wiedzy firmowej w głowie i musieli zrobić ‘reverse engineering’, aby zrozumieć jak przebiegało wiele procesów w firmie.

Pracowałem po 16-17 godzin dziennie. Bo nagle miałem na głowie całą firmę – umowy, faktury, produkcję, marketing, sprzedaż, klientów. Nie byłem na to gotowy. Dlatego bardzo dużo czytałem, uczyłem się na bieżąco. Gdy wracałem do domu, to zasypiałem na łóżku w ubraniu i butach.

Maciek drzemiący w naszym biurze na Pejzażowej.

Klaudia z kolei – mimo żałoby – po miesiącu przerwy wróciła do prowadzenia szkoleń. Co było szczególnie trudne, bo jest znana z bardzo energicznej, eksplozywnej osobowości.

Wtedy nie bardzo czułam, że umiem taka być, ale mieliśmy również zabawne sytuacje.

Michał – informatyk z wykształcenia – był wielkim fanem cybersecurity. Na komputerze miał wiele firmowych dokumentów oraz maili, do których potrzebowali się dostać. Bez nich wiele projektów stało.

Nasi znajomi informatycy rozkładali ręce – nie wiedzieli jak przejść jego zabezpieczenia. Musieliśmy więc skorzystać z wsparcia zawodowych hakerów, pracujących na co dzień dla służb specjalnych. Gdy przyjechaliśmy do nich i opowiedzieliśmy o poziomie zabezpieczeń Michała, to zrobili wielkie oczy. “Czym Wy się zajmujecie? Nawet my czasami nie robimy takich zabezpieczeń!”. Całe szczęście udało się znaleźć w dokumentach Michała kody deszyfrujące, co znacząco ułatwiło im pracę.

Robili to, bo mimo wszystko biznes musiał się kręcić. Klienci zamówili już projekty i czuli się zobowiązani, aby je zrealizować.

Jeden z nich był dla Członka Zarządu IKEA i dotyczył kick-offu ich strategii w Baltimore, Poznaniu i Szanghaju. W prace nad projektem był zaangażowany Michał, więc gdy przekazali im wiadomość o śmierci Michała, wykazali się dużą wyrozumiałością.

Fragment naszego filmu dla IKEA.

Wiedzieliśmy jednak, że nie chcą iść zawieść. Mimo ogromnych trudności w prowadzeniu firmy zdołali zdążyć z ich projektem na czas.

Było przerażająco trudno, ale daliśmy radę.

Na początku 2018 roku, jak już najtrudniejsze 4 miesiące po śmierci Michała były wreszcie za nimi, nie mieli wątpliwości, że skoro przetrwaliśmy taki tajfun, to oczywistym jest, że wspólnie – z Maćkiem w roli Dyrektora Zarządzającego i Klaudią w roli Dyrektor Kreatywnej – kontynuują pracę dalej.

Więc gdy kilka miesięcy później znaleźliśmy się w rankingu 50 Kreatywnych, to była dla nas ogromna radość. Mieliśmy poczucie, że podjęliśmy dobrą decyzję.

Odbieramy nagrodę 50 Kreatywnych ‘18 z rąk Artura Racickiego, CEO Social WiFi.

Cała ta dramatyczna sytuacja dała nam też wielką siłę. Teraz, nasze cele związane z rozszerzeniem działalności firmy, to przy tym nic strasznego.

Pomocna dłoń

Klaudia przyznaje, że z pewnością bardzo pomógł im okres w którym startowali.

W Polsce myślenie wizualne ruszało się wraz z publikacją książki Dana Roama “Narysuj swoje myśli” (oryginalnie: “Back of the napkin”). Poza tym firmy zaczynały mówić głośno o przeciążeniu korpomową i slajdologią, czyli o potrzebie prostej komunikacji.

Rozwój popularności storytellingu również przyszedł im w sukurs, bo na tym znali się dobrze.

Dodatkowym wsparciem byli i są nadal przyjaciele firmy. Do dziś mamy wielu ludzi, którzy cenią naszą pracę i przysyłają do nas klientów.

Zdjęcie z naszego ostatniego świątecznego spotkania zespołowego w 2019. A i tak nie wszyscy współpracownicy są na zdjęciu!

Niedawno byłem na urodzinach kolegi i dowiedziałem się, że na grupie Facebookowej 'Rozmowy o startupach’ jestesmy prawie zawsze wymieniani jako wsparcie do pitchów i explainer video. A my nie mamy nic z tą promocją wspólnego. Są ludzie, którzy bezinteresownie polecają nasze usługi.

Inspiruje nas…

Maćka inspiracją jest Ben Horowitz, partner w funduszu AndressenHorowitz.

Kilkanaście dni po tym, jak Michał zginął, przeczytałem książkę Horowitza pt. “Hard things about hard things”.

Ben opisuje tam jak ratował swoją firmę w trakcie pękania bańki dotcomowej w 2001 roku i dzieli się swoimi wnioskami dotyczącymi zarządzania, sprzedaży i rozwoju produktów. Mimo że większość firm wtedy bankrutowało, w ciągu paru lat udało im się wyjść spod topora aż do sprzedaży firmy w 2007 roku do HP za 1.6 mld $.

Nie jest to jednak zwykła, hurraoptymistyczna książka o startupach. Pokazuje tę trudną stronę – pracę po godzinach, ogromny stres, życie w niepewności, zwątpienie w swoje zdolności managerskie, wyzwania związane ze sprzedażą.

Jest to materiał z serii non-bullshit, zresztą jednym z najbardziej znanych cytatów z tej książki jest: “When I was a CEO I slept like a baby. I woke up every two hours and cried”. I choć u mnie tak źle nie było, to wiele elementów z tej książki wdrożyłem do swojego myślenia oraz naszej firmy. Ostatnio zresztą mieliśmy warsztat z budowy kultury organizacyjnej bazujący właśnie na nowym modelu Horowitza.

Dla Klaudii wielką inspiracją zarówno prywatnie jak i biznesowo jest Janina Bąk, znana jako Janina Daily. Za swoją autentyczność, wrażliwość, sarkastyczne poczucie humoru i uczenie o statystyce w sposób lekkostrawny i przezabawny.

Janina jest jednak nie tylko “heheszkiem” (jak mówię też o sobie), ale ma także wspaniałą zdolność poruszania tematów trudnych, takich jak tolerancja wobec mniejszości narodowych czy seksualnych, depresja, problemy ludzi na emigracji czy troszczenie się o siebie nawzajem (i to nie słowami “O, przytyłaś, jesteś w ciąży?” albo “Co Ty taka wychudzona jak dziecko z Auschwitz?”).

Janina żyje po pierwsze po swojemu, a to także przyświeca mojej dewizie życiowej, a po drugie ma odwagę mierzenia się z tematami trudnymi. Ja – mając doświadczenie śmierci swojego narzeczonego i partnera biznesowego w jednym – wysoko sobie cenię rozmowy na wszystkie tematy: od łatwych i przyjemnych, poprzez tematy tabu i te najtrudniejsze (jak śmierć). Wydałam zresztą darmowego e-booka na temat mojej żałoby.

Co dalej?

Nasz plan rozwoju ma trzy główne filary.

Filar pierwszy to ekspansja międzynarodowa.

Pracowali już z klientami z wielu krajów, przy czym na razie trafiali do nich z polecenia. Teraz chcą podejść do ich pozyskiwania bardziej metodycznie.

Rysunek z naszej strony internetowej pokazujący nasze najbardziej międzynarodowe zlecenie, realizowane zresztą zaraz po śmierci Michała.

Filar drugi to szersze wsparcie klientów.

Pomagają klientom ułożyć przekazy, teraz chcieliby częściej wspierać ich również na poziomie strategii.
Mamy paru zaufanych partnerów, którzy uzupełniają nasze kompetencje.

Filar trzeci, to zbudowanie kilkuosobowego zespołu trenerów myślenia wizualnego oraz kilkuosobowego zespołu graphic recorderów. Klaudia nie wyrabia się z liczbą zleceń, a poza tym chcą być w stanie obsłużyć olbrzymie wydarzenia nawet i w 10 graphic recorderów naraz, którzy dostarczali by równie wysoką jakość, co Klaudia.

Na pytanie jakiej rady na podstawie własnego doświadczenia mogliby udzielić startującym biznesom, odpowiadają:

Przede wszystkim przygotuj się na to, że momentami może być ciężko. Więc dbaj o siebie, bo to maraton a nie sprint. A wypalony nie będziesz zbyt pomocny firmie.

Napisz testament, bo życie bywa nieprzewidywalne, a Twoi wspólnicy (czy najbliżsi) mogą mieć duże problemy. Nie chciałbyś znaleźć się w ich sytuacji, kiedy spadnie na nich lawina formalności i trudów po Twojej śmierci. Przygotuj swoje najbliższe otoczenie na swoją nieobecność, oszczędź im choć garść znoju.

Nie trzymaj całej wiedzy w głowie (i rękach) jednego pracownika (czy założyciela). Stwórz machinę do wymiany wiedzy, tak żeby firma mogła funkcjonować nawet gdy kogoś zabraknie. Zwłaszcza, że nie musi być tak dramatyczne jak u nas – taka osoba może po prostu odejść z firmy.

Współpracuj tylko z ludźmi, którymi ufasz w 100%. Prawdopodobnie czekają Was różne trudne momenty, więc musisz mieć poczucie, że jesteś w dobrym, zaufanym towarzystwie.

Nasz zespół – stan na styczeń 2018.

Cały czas się ucz – czytaj, chodź na szkolenia, słuchaj podcastów, rozmawiaj z mentorami, bądź otwarta i otwarty.

Maciek na przykład wydał bardzo dużo pieniądzy oraz dni urlopu na kursy w Szkole Biznesu Uniwersytetu Cambridge, które otworzyły mu głowę na świat.

Maciek ze swoją grupą, z którą realizowali projekt jadalnych kubków do kawy podczas kursu na University of Cambridge Judge Business School.

Mam mentora – Jacka Olechowskiego, CEO Mediacap, z którym raz na jakiś czas rozmawiam. Czytam i wdrażam w firmie wiedzę z kolejnych książek biznesowych, co czasami wywołuje niepokój naszego zespołu 🙂

Klaudia jeździ na międzynarodowe konferencje – do Hiszpanii czy USA – żeby uczyć się od najlepszych na świecie.

Ciągle rozwijam kompetencje trenerskie (jestem po Szkole Trenerów Grupy SET) czy facylitatorskie (właśnie ukończyłam Szkołę Facylitatorów prowadzoną przez Wszechnicę UJ). Mam gotowość do popełniania błędów i ciągłego cierpliwego wyciągania z nich wniosków.

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

50 Kreatywnych #historie | Grzegorz Krzemień – agencja GoldenSubmarine

zarzad GoldenSubmarine

GoldenSubmarine to agencja marketingu internetowego, która jako jedna z niewielu pozostaje niezależna od prawie dwóch dekad. Jakie wyzwania musiała pokonać na początku ery internetu? Grzegorz Krzemień, prezes zarządu agencji i laureat 4. edycji rankingu 50 Najbardziej Kreatywnych Ludzi w Biznesie przybliża historię powstania marki.

Jak powstała agencja GoldenSubmarine?

Były to, można by rzec, okoliczności dramatyczne. Było tuż po pluskwie milenijnej, ale i bańce internetowej, która zdemolowała raczkujący dopiero rynek usług online (przy zastrzeżeniu, że jak na ówczesne czasy, to określenie nieco na wyrost). Było ich trzech, był początek tysiąclecia, i coś podkusiło ich, aby założyć firmę zajmującą się tworzeniem serwisów WWW.

Teraz, zastanawiając się nad genezą firmy, myślę, że powód był przyziemny, merkantylny. Wtedy niewielu było specjalistów od tworzenia stron w Internecie, co powodowało, że ceny usług sięgnąć mogły astronomicznych kwot – nic, tylko brać.

Cele i misja projektu

Na początku nie mieli świadomości, dokąd zmierzają. Nie było mowy o dalekosiężnych planach, wytyczaniu celów, poszukiwaniu wartości i w ogóle, jakimś metodycznym działaniu. Chcieli po prostu robić serwisy WWW, bo były z tego dobre pieniądze.

Dopiero w momencie, kiedy wygasła fascynacja klientów tym, że posiadają własną stronę internetową, zaczęliśmy zastanawiać się na celach naszego biznesu. Miało to być świadczenie usług internetowych o jak najwyższej jakości i o marketingowym charakterze.

Z firmy tworzącej narzędzia marketingowe przekształcili się w biznes zajmujący się marketingiem internetowym. Oczywiście, nie z dnia na dzień, ale coraz bardziej ewoluowali w tym właśnie kierunku.

Sprawdź także: 50 Kreatywnych #historie | Greg Albrecht Podcast – Wszystkie Twarze Biznesu

Droga do sukcesu

Pierwsze kroki to były przede wszystkim poszukiwania klientów, którzy byliby zainteresowani ofertą firmy. Czasami poszukiwania dość rozpaczliwe. Zaczynali w czasach, kiedy trzeba było wyjaśniać – choć dziś brzmi to zaskakująco – czym w ogóle jest „ten Internet”, jak działa strona, kto to może zobaczyć, czy wręcz tłumaczyć potrzebę kupna modemu, aby połączyć się z siecią.

Pierwszym przełomem był czas pozyskania klientów i zrealizowania dla nich projektów, kiedy można było pójść dalej – mając już czym się pochwalić. GoldenSubmarine miało wreszcie ofertę z prawdziwego zdarzenia, bo zawierającą jakieś portfolio. Nie byli już skazani na obietnice, że „coś” potrafią, i to „coś” naprawdę zrobią.

Wówczas wyzwaniem, z którym trzeba było się zmierzyć, był powszechny brak wiedzy, czym jest Internet.

Wiem, że brzmi to dziś niczym żart, ale kilkanaście lat temu ludzie, nasi potencjalni klienci, nie rozumieli, czemu sieć ma służyć. Może poza jakąś rozrywką powszechnie nazywaną „surfowaniem”. Stąd też nie lada wyzwaniem było przekonanie kogoś, że Internet ma przyszłość w marketingu, że nie jest miejscem zarezerwowanym dla technologicznych freaków, którzy potrafią nie dość, że uruchomić i obsłużyć komputer, to jeszcze… zainstalować modem. Wielu uważało wtedy, że Internet jest jakąś przejściową modą, nietrwałym trendem, czymś, co wkrótce wyczerpie swój potencjał. To był naprawdę nieznany obszar dla większości ludzi, i właśnie dlatego postanowiliśmy postawić na Internet. Choć, jak wspomniałem, okazało się to niezwykle wymagającym zadaniem.

Pomocna dłoń

Cóż, najistotniejszą rolę odegrało chyba… błyskawiczne uzależnienie się ludzi od Internetu. I to, że szybko dostrzegli ten fakt marketerzy, decydując się przeznaczać coraz większe środki na działania w sieci.

Pomocna była ignorancja agencji ATL-owych, których życie od zawsze kręciło się wokół telewizji. Ponieważ zlekceważyły Internet jako potencjalny kanał komunikacji, pojawiła się przestrzeń do działań i rozwinięcia skrzydeł przez takie firmy jak GoldenSubmarine. Komunikacja digitalowa stała się domeną niezależnych agencji wyspecjalizowanych w tym kanale. Zanim duże, sieciowe agencje osadzone w ATL-u się spostrzegły, firma, którą kieruje Grzegorz, zdążyła urosnąć na tyle, aby poczynać sobie coraz odważniej na rynku reklamy. Oczywiście, z czasem pojawiły się akwizycje, kuszenie sporymi pieniędzmi itd. Nie było łatwo się oprzeć. Przetrwali nieliczni. Wiele ATL-owych agencji próbowało rozszerzać organicznie swoje kompetencje o digital, ale okazywało się, że zupełnie nie rozumieją Internetu. Stąd desperackie próby przejęcia istniejących już agencji interaktywnych.

Podjęcie decyzji, że pozostaniemy niezależni i zachowamy własną tożsamość, nie było łatwe. Ale po latach jestem szczególnie z tego dumny.

Zobacz też: 50 Kreatywnych #historie | Maciej Zaremba – Pracownia krawiecka ZAREMBA

Inspirują nas…

Internet rozwijał się tak szybko, że zanim zdążyliśmy się czymś zainspirować, nowe zjawisko stało się nieaktualne albo niemodne. Postanowiliśmy szybko wyławiać dopiero co pojawiające się trendy w branży interaktywnej i adaptować jako część oferty.

Zasadą agencji stało się jak najszybsze odpowiadanie na zmienne potrzeby klientów. Dlatego więc inspiracją dla GoldenSubmarine byli przede wszystkim użytkownicy Internetu. To od nich w największym stopniu zależało, co powinni robić, jak budować w danym momencie ofertę, na jakie kompetencje postawić.

Co dalej?

Ambicją agencji jest realizowanie coraz większych projektów dla coraz większej liczby klientów. Chcą być istotnym graczem na rynku i stale poszerzać swoje kompetencje.

Na pytanie, jakiej rady na podstawie własnego doświadczenia mógłby udzielić startującym biznesom, Grzegorz odpowiada:

To temat książki, którą napisałem i niedawno została wydana, „Własna firma krok po kroku”. Podczas wielu rozmów i w związku z pytaniami, które do mnie kierowano, okazywało się, że doświadczenia i wyzwania towarzyszące rozwijaniu biznesu są z grubsza wspólne. Niezależnie od branży czy charakteru lidera firmy. Książka odpowiada na większość z tych dylematów i proponuje rozwiązania – myślę, że w uniwersalny sposób i użyteczny dla potencjalnych i obecnych przedsiębiorców.

Najważniejszą chyba rzeczą jest determinacja w realizowaniu planu, który na początku zwykle opiera się na osobistych marzeniach. Nie można się poddawać, choć wszystko i wszyscy będą mówić, że to nie ma sensu. Wiara w sukces jest podstawą przetrwania na zawsze trudnym rynku. Nigdy nie można wszystkiego przewidzieć, ale warto uczyć się na błędach innych. Istotne jest więc przyglądanie się rynkowi, wyciąganie wniosków. Zwłaszcza że dziś mamy do czynienia z rynkiem dużo dojrzalszym, o jaśniejszych regułach.

Przeczytaj: 50 Kreatywnych #historie | Piotr Lewandowski – ParrotOne

Ale upór jest kluczowym źródłem powodzenia. To czas, kiedy rodzice mówią ci, że powinnaś czy powinieneś znaleźć „porządną pracę”, ustatkować się, ułożyć sobie życie, zamiast ryzykować i marzyć o zarządzaniu własnym biznesem. Od partnerki czy partnera słyszysz, że nie masz wciąż czasu na życie prywatne, że zaniedbujesz najbliższych i relacje z nimi. Tak, życie prywatne cierpi na chęci do zbudowania własnej firmy. Na domiar złego, od pracowników słyszysz, że oni coś zrobiliby inaczej, a od klienta – że nie „dowozisz” tego, do czego się zobowiązałeś, albo że twoja oferta jest nieinteresująca. Innymi słowy, zewsząd krytyka i narzekanie. Można się zniechęcić. Tylko wspomniana wiara we własne umiejętności i cierpliwość mogą cię uratować.

A kiedy już się uda, i nadchodzi czas na kolejne kroki w rozwoju firmy, jest… jeszcze trudniej. Prowadzenie biznesu to nieustanne zmaganie się z wyzwaniami. O spoczęciu na laurach nie ma mowy jeśli nie chcemy zwinąć żagli i poddać się siłom rynku.

partnerzy 50 kreatywnych

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Fani KFC bohaterami niecodziennego komiksu

warsztaty komiksu z rysownikami

Specjalnie na Święta KFC przygotowało wyjątkowy komiks stworzony z najciekawszych historii fanów marki opowiadanych w sieci w ciągu całego 2019 roku. Wspomnienia gości restauracji KFC ubrane zostały w kolor i kreskę przez jednych z najlepszych rysowników młodego pokolenia w Polsce. W ten właśnie sposób powstał komiks „KFC Stories”, który wydrukowany w limitowanym nakładzie 100 egzemplarzy, już niebawem trafi w ręce najwierniejszych fanów kultowych kurczaków w panierce.

Już w najbliższy poniedziałek swoją premierę będzie mieć wyjątkowy komiks KFC. Unikatowy bo nieczęsto zdarza się, że na pierwszy rzut oka niepozorne zdarzenie może na tyle pobudzić kreatywność, by stać się bazą dla komiksu i okazją dla autora do obserwowania, jak rozwija się jego rysunkowa postać. W „KFC Stories” to właśnie komentarze, zdjęcia i relacje fanów z całego mijającego roku stały się inspiracją do opowiedzenia w komiksowej formie ciekawych historii z KFC w tle.

Indywidualny charakter wybranym historiom fanów nadała grupa najbardziej kreatywnych osób polskiej sceny rysowniczej: Alek Morawski, Rynn Rysuje, Ola Niepsuj i Olsikowa. Młodzi artyści puścili wodze fantazji i sprawili, że historie fanów KFC ożyły. Do tego stopnia, że zostały wydrukowane w limitowanym nakładzie 100 egzemplarzy i zostaną rozdane jako specjalny prezent najwierniejszym fanom marki.

Przygody fanów KFC były tak barwne i smaczne, że do końca nie mogliśmy się zdecydować, czyje historie staną się komiksową inspiracją. W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy mieliśmy okazję przeczytać w sieci setki emocjonujących komentarzy i historii związanych z marką KFC. Cieszymy się, że najciekawsze z nich zyskały wyjątkową oprawę graficzną, a ich autorzy zapisali się – dosłownie – na kartach historii KFC.

Szymon Dyjach, Buzz & Appreciation Manager AmRest

KFC Stories komiks
Źródło: KFC

KFC, zainspirowane aktywnością fanów, postanowiło podtrzymać gorący trend dzielenia się wyjątkowymi historiami. W tym szczególnym okresie, jakim są Święta Bożego Narodzenia, KFC namówiło Colonela Sandersa, by w przebraniu Świętego Mikołaja zachęcił swych fanów do dalszego dzielenia się inspirującymi chwilami spędzanymi w KFC i z KFC. Najciekawsze z nich staną się częścią drugiej edycji komiksu, który zostanie wydany w 2020 roku.

W ramach pracy nad drugą edycją komiksu marka jeszcze mocniej zaangażuje swoich fanów w proces powstawania treści i rysunków. Popularni rysownicy, którzy zostaną zaproszeni do współpracy przy drugiej odsłonie projektu, na początku przyszłego roku przygotują warsztat tworzenia komiksu. Podzielą się na nim swoją wiedzą, ale też pomogą fanom tej formy graficznej najlepiej wyrazić kreską i kolorem to, co czują. Najlepsza historia stworzona podczas warsztatów – poza pracami samych artystów – również znajdzie się w drugiej odsłonie komiksu.

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Partnerzy 50 #historie | VES

Branża eventowa to bardzo ciekawa, ale i niełatwa działka. Każde wydarzenie, poza konkretnym celem i pomysłem kreatywnym potrzebuje swojego „inżyniera”, który cały projekt doprowadzi do skutku, dobierając rozwiązanie technologiczne i je realizując. Firma VES, która została partnerem Gali Finałowej 9. edycji rankingu 50 Najbardziej Kreatywnych Ludzi w Biznesie, od dwudziestu lat kreuje i realizuje razem ze swoimi Klientami niestandardowe oprawy multimedialno-oświetleniowe. Historię firmy opowiedziała Iwona Czarnata — Dyrektor Zarządzająca VES.

Jak powstał VES?

VES jest na rynku już ponad 20 lat, (w październiku 2014 po ponad 15 latach marka przeszła rebranding i od tego czasu działa pod nazwą VES). Od pierwszych dni funkcjonowania firmy wiedzieliśmy, czego chcemy i jak chcemy robić – zawsze naszym celem było realizowanie rzeczy wyjątkowych, przełamywanie pewnego stereotypowego myślenia o technice eventowej.

Droga do sukcesu 

Są pasjonatami nowych technologii. Swoim Klientom oferują niestandardowe rozwiązania opraw wizualnych precyzyjne uszytych pod ich potrzeby i cele. Projekty VES zakładają kreatywne zastosowanie i łączenie dostępnych technologii, oświetlenia i multimediów oraz techniki sceny wykorzystując maximum ich możliwości. Połączenie zespołu specjalistów, wiedzy i innowacyjnej technologii pozwala im myśleć niekonwencjonalnie o eventach Klientów. 

Usługa VES – czyli tworzenie przy pomocy techniki eventowej oprawy wizualnej eventu to zawsze wypadkowa możliwości, jakie daje im technologia, wiedzy i kreacji, jaką posiadają oraz oczywiście oczekiwań i założeń, jakie stawia przed firmą Klient. Nasze usługi wybiegają dużo dalej niż jedynie dostarczenie i montaż urządzeń na evencie. W dużym stopniu są to spotkania, rozmowy, wspólna kreacja oprawy wizualnej z Klientem. Wszystko po to, aby dobrać optymalne rozwiązania. Rozwiązania, które spełnią wszystkie jego oczekiwania – zarówno te wizualne, jak i budżetowe. 

fot. cutRB Oskar Kutryb

VES swoje usługi kieruje do agencji eventowych, organizatorów koncertów i festiwali, stacji telewizyjnych. W swoich działaniach pamięta również o wewnętrznych działach eventowych dużych korporacji, które samodzielnie od podstaw budują swoje wydarzenia. 

Wyróżniamy się!

Najbardziej wśród konkurencji, VES wyróżnia się ze względu na podejście do tematu techniki eventowej. Firma nie jest „rentalownią” – wraz ze sprzętem daje konkretne rozwiązania, pomysły, które mają zapewnić efekt wow! oraz poczucie bezpieczeństwa i powodzenia eventu podczas realizowanych z udziałem swojej techniki eventowej wydarzeń. Specjalnie dla swoich Klientów marka prowadzi portal livecreation.pl, na którym zbiera case’y realizacji eventowych z całego świata. Dzielimy się tym, co nas inspiruje każdego dnia. 

fot. Allegro Agency

Pomocna dłoń

Do pozytywnych czynników wpływających na rozwój naszej firmy na pewno zaliczam ludzi, z którymi współpracujemy. Pełnych pasji do tego, co robią. Chodzi mi tu zarówno o nasz wewnętrzny zespół, jak i Klientów, z którymi pracujemy każdego dnia. Nic tak nie rozwija biznesu, jak to, że wspólnie coś wymyślasz, tworzysz, zarażasz pomysłem innych i wspólnie ten pomysł realizujecie. To, co jest negatywne, to ciągle pokutujące w naszej branży — ale myślę, że w każdej innej też — wybieranie oferty głównie przez pryzmat ceny oraz zostawianie decyzji na ostatnią chwilę.  

Inspiruje nas…

Inspiracją VES może być wszystko: technologia ze swoimi możliwościami, przestrzenie i obiekty eventowe, internet, Klienci i ich potrzeby czy targi branżowe. Pewne jest to, że nieustannie szukają nowych inspiracji, którymi mogą zarażać swoich Klientów i na ich podstawie wspólnie realizować projekty.

Co dalej?

W swojej historii wiele razy już robili coś po raz pierwszy i właśnie taki jest plan na dalszy rozwój VES. Posiadając najlepszych specjalistów na rynku, rozwijając zaplecze techniczne, chcą robić rzeczy niestandardowe. Projekty, które wymagają dużych pokładów kreatywności, umiejętności, doświadczenia, wiedzy i odwagi.

fot. cutRB Oskar Kutryb

Zdecydowaliśmy się wesprzeć ranking 50 Najbardziej Kreatywnych ludzi w Biznesie…

Bo cenimy kreatywność i ludzi, którzy potrafią dzięki niej budować swoje biznesy oraz realizować swoje cele.

Wspieramy kreatywność, innowacyjność i biznes społecznie odpowiedzialny 

Chcielibyśmy współpracować ze start-upami podczas ich własnych gali, konferencji i innych eventów, które w przyszłości będą organizować. Już nie jako młode, małe firmy, a jako najlepsi w swoich kategoriach – czego serdecznie im życzymy!

VES realizuje ponad 500 wydarzeń rocznie wśród nich komercyjne przedsięwzięcia, festiwale, konferencje, pokazy specjalne, jak również wydarzenia, podczas których spółka realizuje swoje autorskie pomysły i instalacje. Wydarzenia z realizowaną przez nich oprawą multimedialną niejednokrotnie były dostrzegane podczas konkursów branżowych zarówno międzynarodowych jak i tych krajowych. Do każdego projektu podchodzą w sposób indywidualny tak, aby zaproponowane rozwiązania w pełni odpowiadały potrzebom i oczekiwaniom Klientów. Jednym z przykładów dobrego zrozumienia potrzeb organizatora i „wyczucia” wydarzenia jest Bella Skyway Festival. Bella Skyway to coroczny festiwal światła, podczas którego artyści i projektanci z całego świata prezentują na terenie miasta swoje autorskie instalacje. W tym roku,VES, organizatorom zaproponował w pełni autorską koncepcję instalacji „Światło Wisły”. Ich pomysł i kreacja  podkreśliła, dotychczas pomijany, a nieodłączny element historii miasta – most drogowy a z drugiej ożywiła, mało uczęszczane podczas poprzednich edycji eventu, bulwary wiślane na czym zależało organizatorom.

Na pytanie jakiej rady na podstawie własnego doświadczenia mogliby udzielić startującym biznesom, odpowiadają: Chyba jest jedna najważniejsza rada dla wszystkich, którzy zaczęli w życiu realizować swój własny biznes – nigdy nie możecie wątpić w powodzenie swoich działań. Oczywiście możecie je korygować, poprawiać, ale nigdy nie możecie wątpić, w to co robicie. 


Iwona Czarnata – Od ponad 26 lat związana z branżą techniki eventowej. Od 2016 r. jest dyrektorem zarządzającym w firmie VES (Grupa TRIAS). To przykład kobiety, której dzięki zaangażowaniu i determinacji udało się przełamać wiele stereotypów panujących w branży techniki eventowej i zdobyć jej uznanie. Jako jedyna kobieta w branży jest laureatką nagrody MP Power Awards – osobowość roku – dostawca multimediów. Dziś odpowiada za realizację największych i najbardziej spektakularnych widowisk w Polsce, zapewniając m.in. oprawę multimedialno-oświetleniową jednego z największych festiwali muzycznych w Polsce – Open’er .

 

 

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Nowa kampania promocyjna Lublina – Historie tworzą się tutaj

Niestandardowa kampania w social media oparta o intrygujące kolaże to najnowszy projekt zrealizowany przez Agencję Oxymoron we współpracy z Urzędem Miasta Lublin. Kampania promowała ofertę turystyczną i kulturalną Lublina w kontekście jubileuszu 450-lecia zawarcia Unii Lubelskiej.

Hasło kampanii: “Lublin. Historie tworzą się tutaj” łączy w sobie historyczne dziedzictwo miasta z jego współczesną tożsamością – miejsca tętniącego życiem i otwartego na ludzi. Kreacje graficzne stanowiły kolaże współczesnych scen z elementami renesansowych fresków i obrazów m.in. słynnego dzieła Jana Matejki pt. “Unia Lubelska”. Graficzne zestawienie historii i teraźniejszości w połączeniu z hasłem “Historie tworzą się tutaj” podkreślało bogate dziedzictwo miasta i jego dynamiczny charakter. 

Kampania skierowana była do turystów krajowych i miała na celu promowanie Lublina
w związku z ustanowieniem roku 2019 przez Senat Rzeczypospolitej Polskiej – Rokiem Unii Lubelskiej w 450-lecie jej zawarcia. Scenariusz kampanii został zaplanowany zgodnie z kalendarzem obchodów jubileuszu, uwzględniając przy tym możliwość wyróżnienia najważniejszych aspektów dziedzictwa historycznego Lublina, jego bogatej oferty wydarzeń kulturalnych i współczesnej atmosfery miasta. Komunikacja prowadzona była głównie za pośrednictwem najpopularniejszych portali społecznościowych: Facebooka oraz Instagrama. Do współtworzenia kampanii zaproszeni zostali influencerzy: Busem przez świat, Maciej je oraz Paragon z podróży, którzy opowiadali o mieście swoim fanom za pośrednictwem kanałów własnych oraz mediów społecznościowych. W ramach działań zrealizowano również dwa konkursy, w których można było wygrać m.in. weekendowy pobyt w mieście czy gadżety związane z Lublinem.

Kampania rozpoczęła się 12 kwietnia i trwała do końca lipca. Wśród promowanych wydarzeń znalazły się m.in.: Sezon Lublin, Miejsca Inspiracji, Przewodnik Inspiracji, Kongres Dwóch Unii, Mistrzostwa Świata FIFA U20, Lubelski Festiwal Legend, Festiwal Inne Brzmienia, Carnaval Sztukmistrzów. Kulminacja obchodów 450-lecia uchwalenia Unii Lubelskiej nastąpiła między 28 czerwca a 4 lipca. Okres ten wypełniły: widowiska historyczne, koncerty muzyki dawnej i współczesnej oraz spotkania z licznymi gośćmi w tym przedstawicielami Polonii z całego świata. 

Cieszę się, że nasza koncepcja kreatywna zwyciężyła w konkursie i że mogliśmy realizować tę kampanię. Mnogość tematów i wątków do zawarcia w strategii była wyzwaniem, tym bardziej cieszy fakt, że nasz pomysł spotkał się z pozytywnym odbiorem ze strony klienta i odbiorców kampanii. Motyw łączenia starego z nowym nie jest niczym nowym, ale postanowiliśmy nadać mu współczesną formę, przez co nasze kreacje były świeże i atrakcyjne. Zapraszamy do zapoznania się z naszą kampanią i do przyjazdu do Lublina, to świetne miasto. – Olek Tryzna współwłaściciel Agencji Oxymoron
– Zarządzanie wizerunkiem Lublina na co dzień realizowane jest przez szereg precyzyjnie zaplanowanych działań podnoszących atrakcyjność oferty miasta oraz wyzwalających inspirację wśród mieszkańców i turystów. Zwieńczeniem tych inicjatyw są lubelskie wydarzenia i produkty turystyczne, które motywują do odwiedzenia miasta. – mówi Agata Patoleta, kierownik referatu ds. turystyki Urzędu Miasta Lublin – Dużym wyzwaniem było zaplanowanie kampanii promocyjnej w social media, która w intrygujący i kreatywny sposób przyciągnie uwagę odbiorców. Agencja Oxymoron doskonale poradziła sobie z tym zadaniem, a kolaże ukazujące jak bogata przeszłość Lublina inspiruje teraźniejszy obraz tego miasta wzbudziły bardzo pozytywne reakcje.

Cieszę się, że nasza koncepcja kreatywna zwyciężyła w konkursie i że mogliśmy realizować tę kampanię. Mnogość tematów i wątków do zawarcia w strategii była wyzwaniem, tym bardziej cieszy fakt, że nasz pomysł spotkał się z pozytywnym odbiorem ze strony klienta i odbiorców kampanii. Motyw łączenia starego z nowym nie jest niczym nowym, ale postanowiliśmy nadać mu współczesną formę, przez co nasze kreacje były świeże i atrakcyjne. Zapraszamy do zapoznania się z naszą kampanią i do przyjazdu do Lublina, to świetne miasto. – Olek Tryzna współwłaściciel Agencji Oxymoron

– Zarządzanie wizerunkiem Lublina na co dzień realizowane jest przez szereg precyzyjnie zaplanowanych działań podnoszących atrakcyjność oferty miasta oraz wyzwalających inspirację wśród mieszkańców i turystów. Zwieńczeniem tych inicjatyw są lubelskie wydarzenia i produkty turystyczne, które motywują do odwiedzenia miasta. – mówi Agata Patoleta, kierownik referatu ds. turystyki Urzędu Miasta Lublin – Dużym wyzwaniem było zaplanowanie kampanii promocyjnej w social media, która w intrygujący i kreatywny sposób przyciągnie uwagę odbiorców. Agencja Oxymoron doskonale poradziła sobie z tym zadaniem, a kolaże ukazujące jak bogata przeszłość Lublina inspiruje teraźniejszy obraz tego miasta wzbudziły bardzo pozytywne reakcje.

 

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

50 Kreatywnych #historie | Łukasz Bzdzion – Bioceltix

Łukasz Bzdzion, CEO Bioceltix zauważył, że 20% populacji psów cierpi z powodu zmian zwyrodnieniowych stawów. Postanowił ułatwić lekarzom weterynarii i opiekunom zwierząt dostęp do leków biologicznych na bazie komórek macierzystych. Takie leki, w przeciwieństwie do chemicznych, nie powodują skutków ubocznych. Łukasz Bzdzion został laureatem 8. edycji rankingu 50 Najbardziej Kreatywnych w Biznesie.

Jak powstał Bioceltix?

Pomysł na firmę zrodził się w 2015 roku. Łukasz czuł potrzebę usankcjonowania terapeutycznego wykorzystania komórek macierzystych w weterynarii tak, aby otrzymały one status weterynaryjnego produktu leczniczego i były wytwarzane w standardzie farmaceutycznym. Podobnie jak w przypadku Produktów Terapii Zaawansowanej (ATMP – Advanced Therapy Medicinal Products) stosowanych u ludzi. Dzięki temu zarówno lekarze weterynarii, jak i opiekunowie zwierząt, mogliby mieć dostęp do leków biologicznych na bazie komórek macierzystych.

Problem jest taki, że zwierzęta, tak samo jak ludzie, cierpią na wiele chorób. Dotychczasowe leczenie zwierząt jest trochę taką „zasłoną dymną”. Rzadko kiedy są one leczone naprawdę – obecna farmakologia skupia się na tym, aby tylko uśmierzyć ich ból. O regeneracji mówi się bardzo cicho albo wcale. – Z pomocą realizacji mojego ambitnego planu przyszedł Paweł Wielgus, kolega z boiska do koszykówki. Wygadałem się w czasie gry, co chodzi mi po głowie, Paweł jest nie tylko inwestorem i biznesmenem, ale przede wszystkim biotechnologiem i doktorem nauk chemicznych. Spółkę założyliśmy już wspólnie – latem 2016 roku.

Cel i misja projektu

Bioceltix rozwija leki biologiczne na bazie komórek macierzystych dla zwierząt domowych. Opracowali własną technologię wytwarzania i aktywacji zwierzęcych allogenicznych komórek macierzystych, dzięki której ich leki biologiczne będą dostępne od ręki, na miejscu w klinice weterynaryjnej i gotowe do podania pacjentowi bezpośrednio po rozmrożeniu. W przypadku terapii z wykorzystaniem komórek autologicznych jest to nieosiągalne. Uruchamiają własną izolowaną linię produkcyjną w standardzie farmaceutycznym cGMP.

Opracowując leki, Bioceltix wykorzystuje właściwości immunomodulacyjne komórek macierzystych i celuje w powszechnie występujące schorzenia o podłożu zapalnym i autoimmunologicznym takie jak choroba zwyrodnieniowa stawów. Stanowią one nowoczesną alternatywę dla objawowego leczenia farmakologicznego. Leczenie objawowe oparte jest głównie o klasyczne (chemiczne) leki przeciwbólowe oraz niesteroidowe i sterydowe leki przeciwzapalne, których przewlekłe stosowanie wiąże się z wieloma skutkami ubocznymi.

Co to znaczy? W odróżnieniu od klasycznych leków chemicznych, leki biologiczne opracowywane przez Bioceltix mają długotrwałe działanie oparte o naturalne procesy zachodzące w organizmie. Dzięki temu nie wywołują skutków ubocznych. Dodatkowo mają zdolność do aktywnego wsparcia odbudowy zniszczonych chorobą tkanek, wykazując silne działanie proregeneracyjne.

Droga do sukcesu

Pierwsze fundusze na działalność Bioceltix zapewnił Startit Fund stworzony i prowadzony przez Pawła Wielgusa i Andrija Włacha, co było niezwykle komfortowe z punktu widzenia tempa prac. W niecałe dwa lata od założenia spółki pozyskaliśmy kolejnych inwestorów, zbudowaliśmy zespół i tworzymy unikalną infrastrukturę. Mamy naprawdę wyjątkową i przemyślaną strategię oraz masę krytyczną niezbędną do dalszego rozwoju.

Obecnie kapitał operacyjny spółki pochodzi od inwestorów prywatnych oraz dofinansowania z działań celowych Bridge Alfa, oraz tzw. „Szybkiej Ścieżki” organizowanych przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR).

To, co najważniejsze, to przełomowość pomysłu, z punktu widzenia regulatora rynku farmaceutycznego. W tej chwili rynek leków biologicznych dla zwierząt towarzyszących jest na wczesnym etapie rozwoju. Dopiero w 2017 roku został zarejestrowany pierwszy weterynaryjny lek biologiczny wykorzystujący przeciwciało monoklonalne w leczeniu atopowego zapalenia skóry u psów. Bioceltix należy do grona kilku firm na świecie, które planują przejść pełną ścieżkę rejestracyjną w EMA dla oryginalnego leku wykorzystującego je jako substancję czynną. Procedura rejestracyjna obejmuje między innymi badania kliniczne potwierdzające bezpieczeństwo i skuteczność rozwijanych leków biologicznych.

W Bioceltix opracowaliśmy skalowalną biznesowo i bezpieczną dla zwierząt technologię wykorzystania w terapii allogenicznych komórek macierzystych (jeden dawca – wielu biorców). Pozwala to na seryjną produkcję leku bez konieczności każdorazowego pobierania materiału biologicznego w celu izolacji komórek macierzystych. W terapiach z wykorzystaniem komórek autologicznych pacjentowi podawane są jego własne komórki macierzyste. Dzięki naszej technologii rozwijane leki biologiczne na bazie komórek macierzystych będą dostępne od ręki na miejscu w klinice weterynaryjnej, co zwiększy komfort i skróci procedurę leczenia.

Z uwagi na to, że jest to projekt biotechnologiczny, związany z rejestracją leku, pochłonie on dużo czasu i pieniędzy. Najtrudniejsze jest znalezienie finansowania na tego typu projekty i trafienie do cierpliwych inwestorów rozumiejących branżę. Na zysk z zainwestowanych pieniędzy muszą poczekać dłużej niż w przypadku projektów IT, ale nie tak długo, jak w przypadku rejestracji leków dla ludzi. Poznanie całej ścieżki legislacyjnej związanej z rejestracją produktów leczniczych i zrozumienie wytycznych regulatora rynku farmaceutycznego także było na początku trudne.

Co więcej, rynek weterynaryjnych leków biologicznych jest rynkiem dopiero powstającym. Pierwsza rejestracja leku biologicznego w weterynarii przez Europejską Agencję Leków miała miejsce w lutym 2017 r. Rynek leków weterynaryjnych w krajach rozwiniętych będzie podążał w kierunku leków biologicznych, podobnie jak kiedyś leki dla ludzi. Trend ten zauważyły duże weterynaryjne firmy farmaceutyczne jak Elanco czy Zoetis. Stwarza to szansę dla małych, specjalistycznych firm biotechnologicznych na zawieranie umów licencyjnych lub dystrybucyjnych.

Pomocna dłoń

Wśród lekarzy weterynarii zainteresowanie naszymi lekami jest naprawdę bardzo duże. Obecnie brakuje alternatywy w postaci leków biologicznych na bazie komórek macierzystych dla objawowego leczenia chorób, których podłożem jest przewlekły stan zapalny. Jestem przekonany, że wprowadzenie na rynek leków biologicznych na bazie komórek macierzystych dla zwierząt towarzyszących będzie kamieniem milowym w ich terapii

Co dalej?

Łukasz skupia się na działaniach prowadzących do rejestracji pierwszego leku biologicznego na bazie komórek macierzystych, który znajdzie zastosowanie w leczeniu zmian zwyrodnieniowych stawów u psów.

Model biznesowy Bioceltix zakłada podpisanie umowy dystrybucyjno-produkcyjnej z globalną firmą farmaceutyczną po uzyskaniu pozytywnej rekomendacji z EMA do dopuszczenia do obrotu. Potencjał rynku jest bardzo duży. Dla przykładu w samej UE żyje ponad 60 mln psów, gdzie 20% populacji tych zwierząt cierpi z powodu zmian zwyrodnieniowych stawów, co w przeliczeniu daje nam 13 mln potencjalnych pacjentów.

Sama procedura dopuszczenia do obrotu oryginalnego leku jest procesem długotrwałym wymagającym przeprowadzenia badań przedklinicznych i klinicznych potwierdzających bezpieczeństwo i skuteczność kandydata na lek. Pierwszy lek biologiczny na bazie komórek macierzystych przeznaczony do leczenia zmian zwyrodnieniowych stawów u psów planują wdrożyć na rynek z końcem 2022.

Docelowo chcielibyśmy, aby nasze portfolio produktowe rozszerzyło się o kolejne leki biologiczne na bazie komórek macierzystych stosowane w leczeniu najczęściej występujących schorzeń u zwierząt towarzyszących o podłożu autoimmunologicznym i zapalnym. W ramach działań B+R prowadzone są badania nad rozwojem leku stosowanego w leczeniu atopowego zapalenia skóry u psów, zapalenia stawów u koni oraz przewlekłego zapalenia jamy ustnej i dziąseł u kotów. Dodatkowo w ramach współpracy z Instytutem Immunologii i Terapii Doświadczalnej im. Ludwika Hirszfelda prowadzimy badania nad lekiem biologicznym wykorzystującym przeciwciało monoklonalne w celowanej terapii przeciwnowotworowej psich chłoniaków i białaczek.

Na pytanie jakiej rady na podstawie własnego doświadczenia mógłby udzielić startującym biznesom, odpowiada: Nie bójcie się działać wspólnie! Zgrany zespół to fundament dobrego pomysłu. Gdy ruszałem ze swoim startupem, rynek biologicznych leków weterynaryjnych nawet nie istniał. Teraz po kilku latach wiem, że nie można się poddawać, a rzeczywistość można czasami kreować samodzielnie. Mimo wielu przeszkód po drodze warto realizować marzenia, które być może pewnego dnia odmienią znany nam świat. To dzięki determinacji można realizować śmiałe cele. Już teraz nowo poznani ludzie dopytują mnie o leki biologiczne, wielu z nich jest naprawdę zainteresowanych alternatywnymi metodami leczenia swoich pupili. Chcę dać im ten wybór – skuteczniejszy i bezpieczniejszy.

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

50 Kreatywnych #historie | Greg Albrecht Podcast — Wszystkie Twarze Biznesu

Jak w łatwy sposób i w formie przystępnej dla odbiorcy przekazać światu wiedzę i zaprezentować ciekawe postacie ze świata biznesu? Odpowiedzią jest podcast, a konkretnie Greg Albrecht Podcast, którego autorem i producentem jest Greg Albrecht — laureat 8. edycji rankingu 50 Najbardziej kreatywnych w Biznesie.

Jak powstał Greg Albrecht Podcast?

Na powstanie pomysłu Greg Albrecht Podcast — Wszystkie Twarze Biznesu wpłynęło kilka czynników. Greg od kilku lat słuchał podcastów i dużo się z nich nauczył, wydały mu się świetnym medium i drogą do poznawania sylwetek ciekawych osób. Szukał sposobu, by dostarczać wartość wielu odbiorcom. Jako doradca, dużo się uczy, ale bezpośrednio pracować może tylko dla małej liczby klientów. Greg pomyślał, że podcast może być medium, dzięki któremu przekaże wartościowe treści wielu osobom. Ponadto dzięki prowadzeniu podcastu ma możliwość poznawania bliżej osób ze swojego środowiska oraz spotkania i zadania pytań osobom, których nie zna, ale go inspirują i są dla niego interesujące.  

Cele i misja projektu

Misją projektu Grega jest dostarczać praktycznych inspiracji i wskazówek osobom prowadzącym biznes. W odróżnieniu od podcastów „poradnikowych”, w których gośćmi są dostawcy usług dla biznesu, w jego podcaście goszczą praktycy. Dostarcza przedsiębiorcom minibiografie interesujących postaci. Prowadzenie biznesu to bardzo samotna droga — moim celem jest zbudować przestrzeń, w której przedsiębiorcy poczują się raźniej.

Droga do sukcesu

Pierwszym krokiem było podjęcie decyzji o nagraniu podcastu — tu wielka zasługa Radka Budnickiego (twórcy podcastów “Lepiej Teraz” i “Po ludzku o pieniądzach”), który przekonał Grega, że to proste i by nie dawał się zwieść swojemu perfekcjonizmowi.

Kolejne kroki to zakup sprzętu, nagranie kilku pierwszych rozmów, wybór jingla, znalezienie świetnego montażysty (Grzegorz Bieniecki), stworzenie identyfikacji wizualnej (Mateusz Machalski — gość podcastu) i wypuszczenie podcastu w eter. Nie byłoby to możliwe bez Agaty Chase, która wspiera Grega w realizacji pomysłów biznesowych w Albrecht&Partners.

Podcast zadebiutował w wystąpieniu Grega  na konferencji Golden Marketing Conference w Poznaniu, co dało swoiste koło zamachowe do pierwszych pobrań i komentarzy. I to było początek drogi.

Wypuścił pierwsze odcinki i czekał na słowa krytyki. Ku zdziwieniu Grega, zaczęło spływać dużo ciepłych komentarzy i słów wsparcia. To dodało mu energii do działania. Obecność wśród laureatów rankingu “50 Najbardziej Kreatywnych w Biznesie” była dla mnie niezwykle miłym wyróżnieniem, gdyż stoi za nim jury złożone z mądrych i barwnych postaci.

Największą trudnością dla Grega było stworzenie procesu produkcji i doskonalenie go.To jest dla mnie ogromne wyzwanie, z którym przychodzi mi się mierzyć cały czas. Zawsze można zrobić coś lepiej.

Drobne wyzwania to przede wszystkim dyskusje dotyczące tytułów czy kontrowersje wokół cytatów z podcastu. Z tego powodu czasem pojawiają się pożary, ale to dowodzi, że ktoś słucha/czyta i się interesuje.

Pomocna dłoń

Greg uważa, że jego mocną stroną jest dobry timing. Słuchanie podcastów w Polsce jest w powijakach, choć teraz widać ich wysyp. Są podcasterzy, którzy mieli dużo lepszy timing i warsztat — jak np. Marek Jankowski, ale jak sam mówi: czas był po mojej stronie.

Dodatkową okolicznością pomocniczą był i jest fakt, że od lat ciekawią go ludzie. Zna wiele barwnych postaci, dlatego dotarcie i przekonanie jego pierwszych gości do udziału było łatwiejsze, niż mogło się wydawać.

Inspiruje mnie…

Największą inspiracją do uruchomienia podcastu był dla mnie Tim Ferriss. Jeśli chodzi o inne działania, Greg nie ma jednego mentora, ale bazuje na sieci zaufanych partnerów biznesowych, których zdanie jest dla niego ważne. Perspektywy nabieram, czerpiąc inspiracje z rozmowy z każdym nowo-poznanym człowiekiem. Nie mam przedsiębiorców w rodzinie i nie skończyłem studiów biznesowych — od zawsze napędza mnie potrzeba tworzenia rozwiązań przydatnych dla innych oraz rozwiązywanie zagadek i podejmowanie wyzwań biznesowych.

Co dalej?

Kolejnym krokiem Grega będzie przekierowanie uwagi z jego osoby, na zespół, z którym pracuje — stworzenie przestrzeni dla osób, które tworzą Albrecht&Partners. Dzięki tej różnorodności chciałby dostarczać wartość właścicielom i liderom firm w postaci rezultatów w obszarze lepiej dopracowanej strategii zarządzania biznesem i kultury organizacyjnej.

Na pytanie, jakiej rady na podstawie własnego doświadczenia mógłby udzielić startującym biznesom, odpowiada: Mniej filozofowania, więcej działania. Mniej Twoich potrzeb, a więcej potrzeb Twoich klientów. Jedna z moich ulubionych maksym to „Anything in life is possible, if you make it happen.” – Jack LaLanne.

Podcastu Grega można posłuchać tutaj: https://gregalbrecht.io/pl/podcast/

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

50 Kreatywnych #historie | Ewelina Kowalik – Zniebaciniespadnie.pl

W internecie istnieje cała masa portali randkowych. Dołóżmy do tego jeszcze aplikacje mobilne działające na tej samej zasadzie i można by pomyśleć, że znalezienie drugiej połówki będzie prostsze niż sznurowanie butów. Nasza laureatka - Ewelina Kowalik - nie była jednak przekonana do tych portali. Postanowiła stworzyć swój własny, który będzie odpowiadał jej kryteriom i tym samym pomóc osobom, które myślą i czują podobnie.

Jak powstał portal Zniebaciniespadnie.pl?

Portal randkowy powstał na bazie własnych, życiowych doświadczeń Eweliny Kowalik a zarazem jest efektem wieloletniej współpracy z ciekawymi ludźmi, organizacji licznych wydarzeń, spotkań i wyjazdów dla singli, wsłuchiwania się w ich opinie na temat portali randkowych oraz z ogromnej chęci niesienia pomocy osobom samotnym.

Zacznijmy od początku, a dokładniej od wydarzeń, nazwijmy to mniej przyjemnych, jednak mających ogromnych wpływ na powstanie tego projektu. W 2012 Ewelina zmieniła status z „zamężna” na „wolna”. Pojęcie „wolna” miało dwa oblicza i asocjowało wiele innych: z jednej strony koniec problemów, komplikacji, swoboda działania, pełen luz, a z drugiej strony to „trudne” do wypowiedzenia słowo na S, czyli samotność. Dla młodej dziewczyny z małą córką u boku pojęcie „samotna” było jej dotychczas obce, szczególnie, że od zawsze wychodziła z założenia, że ludzie powinni łączyć się w pary, że we dwoje jest łatwiej, lepiej. Chcąc stawić czoła nowej sytuacji, w jakiej się znalazła, zaczęła zastanawiać się, jak odnaleźć z niej wyjście.

Na start zalogowała się na znanych portalach randkowych, licząc na poznanie kogoś, z kim będzie można po prostu wyjść do restauracji, aktywnie spędzić czas. Sama jest bardzo aktywną osobą, która lubi spędzać czas poza domem, zdobywać nowe kontakty, odwiedzać nowe miejsca, próbować nowych smaków. Jest osobą ciekawą życia i ludzi.

Wiele godzin rozmów, spotkania, z których nic nie wynikało, choć wcześniejsze rozmowy wskazywały na coś zupełnie innego, ogólne rozczarowanie, poczucie straconego czasu – takie doświadczenia wyniosłam po skorzystaniu z popularnych serwisów, zarówno tych darmowych, jak i tych płatnych.

Wokoło wszyscy mieli już rodziny, ułożone życie, co nie napawało Eweliny optymizmem, gdyż zwyczajnie nie było z kim wyjść do restauracji, na imprezę, do miejsc, gdzie jest realna szansa na poznanie nowych osób lub po prostu na ciekawe, miłe spędzenie „wolnego” czasu. Tak narodził się pomysł na urządzenie własnej imprezy dla singli. To był rok 2015, gdy w lubelskim, niedziałającym już pubie o nazwie „Spinacz” odbyła się pierwsza impreza. Okazała się sporym sukcesem, dlatego od tamtej pory tego typu spotkania organizuje cyklicznie. Organizacja spotkań, a także wyjazdów dla singli stała się pasją, przygodą, zabawą, sposobem spędzania wolnego czasu, a jednocześnie wyzwaniem.

Dzięki zdobytemu doświadczeniu w tematyce „łączenia ludzi” pojawił się pomysł na kolejny, ostateczny, odważny krok, czyli stworzenie portalu, który: będzie się różnił od popularnych serwisów randkowych, będzie łączył fajnych ludzi pełnych pasji, lubiących aktywne życie, odwiedzanie restauracji, pubów, a przede wszystkim ludzi szukających kontaktu w świecie rzeczywistym, a nie wirtualnym.

W połowie 2017 roku rozpoczęły się prace nad portalem Zniebaciniespadnie.pl. Serwis stale był ulepszany, pojawiały się nowe pomysły, by wystartować z pełnym impetem w marcu 2018 roku!

Cele i misja projektu

Głównym celem Eweliny jest stworzenie ogólnopolskiego portalu randkowego, umożliwiającego singlom kontakt w świecie rzeczywistym, a nie tylko wirtualnym. Portal poza możliwością poznawania nowych osób ma zachęcać singli do wspólnego odkrywania nowych miejsc na kulinarnej mapie Polski! Chciałaby łączyć aktywne i wolne osoby, otwarte na nowe kontakty i doświadczenia, a jednocześnie uwielbiające dobrą kuchnię.

Droga do sukcesu

Najpierw zrodziła się inicjatywa Z NIEBA CI NIE SPADNIE. Pod tą nazwą organizowała imprezy i wyjazdy dla fajnych i wolnych osób. Dzięki zdobytemu doświadczeniu w tematyce „łączenia ludzi” pojawił się pomysł na kolejny, ostateczny, odważny krok, czyli stworzenie portalu, który będzie się różnił od popularnych serwisów randkowych.

Na początku przeprowadziła liczne rozmowy z singlami, ich zainteresowanie utwierdziło ją w przekonaniu o założeniu portalu.

Pomysł na stworzenie portalu miałam w głowie od dłuższego czasu, ale będąc samotną matką, ciężko było zaryzykować i postawić wszystko na jedną kartę, odciąć się od stałego źródła dochodu. Niemniej jednak w pewnym momencie życia zostałam bez pracy. Miałam dość szukania pracy, ciągłej niepewności. Postanowiłam zaryzykować . Ponoć w życiu „będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś”.

Zniebaciniespadnie.pl funkcjonuje od marca tego roku, więc Ewelina ciągle boryka się z wieloma problemami. Główną trudnością jest jednoosobowy zespół. Za Zniebaciniespadnie.pl nie stoi sztab ludzi tylko ona sama. Oczywiście współpracuje z wieloma osobami/firmami przy rozwoju portalu , ale często brakuje jej czasu. Poza tym miała wiele problemów z prawidłowym funkcjonowaniem portalu, co często irytowało użytkowników. Obecnie zaczęła współpracę z inną firmą, więc ma nadzieję, że błędy tego typu nie będą miały już miejsca.

Pomocna dłoń

Portal funkcjonuje od niedawna. Ewelina jest przekonana, że jest dopiero na początku swojej drogi. Obecnie poszukuje partnerów biznesowych/inwestorów, którzy pomogą mi w rozwoju projektu na dużo większą skalę.

Dotychczas bardzo pomocne w promocji Zniebaciniespadnie.pl były liczne artykuły w prasie ogólnopolskiej na temat portalu oraz znalezienie się w gronie laureatów Rankingu „50 Najbardziej Kreatywnych w Biznesie”.

Inspiruje mnie…

Myślę, że główną inspiracją w moich działaniach są samotne osoby. Mam wewnętrzną chęć pomagania im. Samotność towarzyszyła mi przez bardzo długi czas. Wiem o niej bardzo dużo. Toteż bazując na własnym doświadczeniu, chcę zachęcić inne wolne osoby do działania, do poznawania nowych osób, do wychodzenia z domu.

 

 

Co dalej?

Niebawem wprowadza nową aktywność na portalu „Spotkania przyStole”, gdzie single w większym gronie (10-15 osób) będą mogli poznawać nowe lokale na kulinarnej mapie Polski. Nowa funkcjonalność serwisu jest nawiązaniem do tradycji spotykania się przy stole, która, mimo upływu czasu, jest silnie zakorzeniona w ludziach. Nic bowiem nie zbliża ludzi bardziej niż wspólne jedzenie. Dzięki „Spotkaniom przyStole” nieznajome sobie osoby będą miały szansę znaleźć bratnie dusze, przyjaciół, a może i drugą połówkę. Wierzy, że pomysł spotka się z dużym zainteresowaniem wolnych osób.

Na chwilę obecną, szuka partnerów biznesowych/inwestorów, którzy pomogą jej w rozwoju portalu. Zależy jej przede wszystkim na wsparciu w działaniach marketingowych oraz na stworzeniu aplikacji mobilnej.

Na pytanie jakiej rady na podstawie własnego doświadczenia mógłby udzielić startującym biznesom, odpowiada: Myślę, że najważniejsza jest wytrwałość, upór i ogromna pracowitość. Trzeba naprawdę kochać to, co się robi i wierzyć w swój sukces.

www.zniebaciniespadnie.pl

https://www.facebook.com/zniebaciniespadnie/

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF