...

BRIEF dociera do polskich firm i ich pracowników – do wszystkich tych, którzy poszukują inspiracji w biznesie i oczekują informacji o ludziach, trendach i ideach.

Skontaktuj się z nami

Pieniądze szczęścia (nie) dają

Rosnąca inflacja, niepewność zatrudnienia i coraz większe wymagania zawodowe – taka rzeczywistość maluje się przed polskimi pracownikami. Jak wynika z badania ADP „People at Work 2022: A Global Workforce View” – blisko siedmiu na dziesięciu ankietowanych Polaków (68,37 proc.) deklaruje, że to wysokość wynagrodzenia decyduje o wyborze pracodawcy, a co czwarty (25 proc.) rozważa zmianę miejsca pracy.

 

Nie rozwój, lecz pieniądze 

Obecna sytuacja gospodarczo-ekonomiczna w Polsce sprawia, że pracownicy coraz częściej zaczynają upominać się u swoich szefów o podwyżkę wynagrodzenia związanego
ze wzrastającą inflacją. Według badania „People at Work 2022: A Global Workforce View”, przeprowadzonego przez globalnego lidera usług kadrowo-płacowych firmę ADP, aż 68,37 proc. Polaków twierdzi, że obecnie najważniejsza w jego pracy jest wysokość wynagrodzenia. Kolejne miejsca w zestawieniu zajmują: bezpieczeństwo zatrudnienia (49,69 proc.)
oraz możliwość elastycznego dostosowania godzin pracy (34,04 proc.). Druga wymieniona wartość coraz bardziej liczy się dla Polek, deklaruje 37,54 proc. W przypadku mężczyzn wskaźnik ten wynosi 30,61 proc. Możliwość rozwoju zawodowego znajduje się dopiero na piątym miejscu w zestawieniu (21,57 proc.).

Nie każda firma może pozwolić sobie na podwyżki płac. Istnieją jednak sposoby na zmniejszenie obciążeń finansowych pracowników, które nie wiążą się z podnoszeniem pensji czy premią. Dobrą praktyką może okazać się kreatywność pracodawców związana z oferowanymi benefitami, jak np. umożliwienie pracownikom pracy zdalnej, by mogli zaoszczędzić na kosztach dojazdu, zwrot kosztów za prąd czy internet podczas pracy zdalnej, płacenie wyższej kwoty za ubezpieczenie zdrowotne pracownika oraz dopłacanie do ubezpieczenia dla członków rodziny lub dofinansowanie do szkoleń i korepetycjitwierdzi Anna Barbachowska, Dyrektorka HR w ADP Polska.

 

Choć mówi się, że pieniądze szczęścia nie dają, to jednak są niezbędne do życia. Ułatwiają je, w związku z tym są niezwykle istotne. Pieniądze zapewniają nam możliwość przetrwania, dzięki nim możemy doświadczać bardziej lub mniej poczucia bezpieczeństwa, stabilizacji, mieć możliwości do rozwoju, realizacji siebie, zaspokajania swoich potrzeb. Dla bardzo wielu ludzi są jedynym i najważniejszym celem. Ludzie boją się pogorszenia sytuacji materialnej. Bardzo często mówimy tutaj o pojawiających się uczuciach lęku, strachu, obawy, stresu, niepokoju, niepewności – komentuje Kinga Rochala, psycholog i psychoterapeuta
w Mazowieckim Szpitalu Mind Health im. prof. Antoniego Kępińskiego. – Warto wspomnieć, iż na satysfakcję z pracy wpływa wiele czynników m.in. zarobki, stanowisko, warunki pracy, profity, myśli o pracy oraz pojawiające się w związku z nimi emocje. Zadowolenie z życia oraz zasobność portfela są ze sobą mocno związane. Pieniądze tak naprawdę budzą bardzo skrajne emocje – dodaje psycholog.

 

Zmiany, zmiany, zmiany 

Pandemia sprawiła, że Polacy coraz częściej zaczęli myśleć o zmianie miejsca zatrudnienia. Z badania ADP wynika, że aż ¼ ankietowanych rozważa aktualnie zmianę pracy (25 proc.), a blisko 12 proc. Polaków deklaruje, że dokonało zmiany jeszcze w trakcie pandemii. Częściej na taki ruch decydowały się osoby pracujące z domu 16,88 proc. niż te wykonujące swoje obowiązki w trybie stacjonarnym (10,09 proc.)

Angażowanie i budowanie tożsamości pracowników z firmą pozostaje istotną kwestią zarówno w momentach korzystnej koniunktury gospodarczej, jak i kryzysu. Należy zwrócić uwagę, że mimo wszystko to kapitał ludzki w znacznym stopniu decyduje o szansie przedsiębiorstwa na pomyślne przetrwanie gorszego czasu. Równie ważne pozostaje promowanie wartości tożsamych z poglądami pracowników i zwracanie uwagi na kulturę włączającąocenia Barbachowska.

 

źródło: ADP

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

6 na 10 firm na naszym kraju nie wie, jak radzić sobie z negatywnymi skutkami inflacji. Intrum publikuje ”European Payment Report 2022”

Jak wynika z danych zebranych przez Intrum, korona-kryzys odcisnął piętno na polskich biznesach. Aż 54 proc. pytanych przedsiębiorców przyznaje się, że ich firmy są dziś w gorszej sytuacji niż przed wybuchem pandemii. Przedsiębiorstwa ledwo wyszły „na prostą” z covidowej zapaści, a na horyzoncie pojawiło się nowe zagrożenie – galopująca inflacja. 60 proc. respondentów Intrum stwierdza, że ich firmy nie posiadają odpowiednich kompetencji, aby skutecznie zarządzać negatywnym wpływem inflacji na prowadzoną działalność. Co więcej, ponad połowa (55 proc.) przyznaje, że jest ona znaczącą przeszkodą w dalszym rozwoju przedsiębiorstwa. Inflacja sprawia również, że jeden z głównych problemów rodzimej gospodarki – opóźnione płatności – przybrał na sile. Klienci niepłacący na czas stanowią już problem dla blisko 8 na 10 (77 proc.) firm w naszym kraju, które są zmuszane do wydłużania terminów zapłaty zarówno przez konsumentów, jak i partnerów biznesowych. Luka płatnicza, która zauważalnie powiększyła się w ciągu ostatnich 12. miesięcy, jest największa w sektorze publicznym – 22 dni. Raport ”European Payment Report 2022” kolejny rok z rzędu pokazuje, że najbardziej rzetelnymi płatnikami są konsumenci – luka płatnicza w sektorze B2C wynosi 9 dni. W jaki sposób przedsiębiorcy w Polsce radzą sobie z konsekwencjami opóźnionych płatności i czy są gotowi na kolejny kryzys?

Jaka jest kondycja rodzimych biznesów po dwóch latach funkcjonowania w korona-kryzysie? Ponad połowa, bo 54 proc. respondentów Intrum przyznaje, że ich firmy są w gorszej sytuacji niż przed wybuchem pandemii w marcu 2020 r. Tylko co 5. pytany (21 proc.) deklaruje, że jego/jej przedsiębiorstwo ma się teraz lepiej niż przed pandemią. Dla porównania, 49 proc. europejskich przedsiębiorców zauważa, że kryzys pogorszył sytuację ich firm.

Części biznesów w naszym kraju z trudem udało się przetrwać, dlatego nie dziwią deklaracje respondentów naszego badania. 55 proc. pytanych przyznaje, że jeśli w ciągu kolejnego roku lub dwóch lat miałby nastąpić kolejny kryzys, ich firmy nie poradzą sobie lepiej z problemami, np. z kwestią zachowania płynności finansowej, niż przed pandemią Covid-19. A wiele wskazuje na to, że firmy powinny przygotować się na kolejną falę problemów, którą wywoła inflacja szalejąca w całej Europie. Ta w naszym kraju wynosi już 13,9 proc. Dwucyfrowa inflacja jest obciążeniem nie tylko dla budżetów konsumentów (68 proc. pytanych uważa, że w ciągu następnych dwunastu miesięcy będzie ona stanowić największe wyzwanie dla klientów chcących być rzetelnymi płatnikami), ale również dla biznesów.

Krzysztof Krauze, Prezes Intrum w Polsce

Jest to o tyle znaczący problem, ponieważ aż 60 proc. respondentów z Polski uważa, że ich firmy nie posiadają odpowiednich kompetencji, aby skutecznie zarządzać negatywnym wpływem inflacji na prowadzoną działalność. Aż 55 proc. pytanych przyznaje, że inflacja uniemożliwia ich biznesom dalszy rozwój, co jest problemem, ponieważ 48 proc. jednocześnie deklaruje, że rozwój działalności jest najważniejszym priorytetem dla jego/jej organizacji w 2022 roku. Polscy przedsiębiorcy obawiają się także, że w okresie wysokiej inflacji nie będą w stanie zaspokoić żądań pracowników dotyczących wyższych płac (58 proc.). Z powodu rosnącej inflacji 61 proc. firm już ma problem z płaceniem swoim dostawcom na czas.

8 na 10 firm doświadcza opóźnień w płatnościach

Jak pokazuje badanie Intrum, paradoksalnie pandemia ma także pozytywne skutki. 6 na 10 przedsiębiorców (60 proc.) w naszym kraju uważa, że to wydarzenie zmusiło ich firmy do lepszego zarządzania ryzykiem związanym z opóźnionymi płatnościami.

Takie podejście jest bardzo potrzebne rodzimym biznesom, ponieważ aż 77 proc. firm przyznaje, że ma problem z opóźnionymi płatnościami, czyli klientami niepłacącymi na czas. Nie mniejszym problemem dla zachowania płynności finansowej firm są także długie terminy płatności (74 proc.) i zła sytuacja finansowa klientów – ich bankructwa (68 proc.).

Krzysztof Krauze, Prezes Intrum w Polsce

Kolejny rok korona-kryzysu powiększył lukę płatniczą w naszym kraju. Chodzi o różnicę między terminem, jaki przedsiębiorcy dają swoim klientom na uiszczenie należności, a czasem, w którym ci realnie dokonują zapłaty. Raport ”European Payment Report 2022” ponownie pokazuje, że najbardziej rzetelnymi płatnikami są konsumenci – w przypadku sektora B2C luka płatnicza wynosi 9 dni i od zeszłego roku wzrosła o 1 dzień. W sektorze B2B luka płatnicza w ciągu roku wzrosła z 10 (2021) do 17 dni (2022). Jednak niechlubnymi rekordzistami są klienci w sektorze publicznym – obecnie luka płatnicza wynosi 21 dni, a w zeszłym roku „tylko” 9 dni.

Blisko 3/4 (75 proc.) pytanych przedsiębiorców z Polski przyznaje, że ich firma w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy zgodziła się na dłuższy termin płatności, niż ten, z którym czułaby się komfortowo. Takie zachowanie ma swoje powody. Połowa (50 proc.) respondentów przyznaje, że ich organizacja zgodziła się na taki krok, by nie popsuć sobie relacji z klientami. Podobny odsetek (49 proc.) podaje, że ich przedsiębiorstwo musiało zaakceptować dłuższe terminy płatności, by uniknąć ryzyka bankructwa – w myśl zasady: opóźniona płatność jest lepsza niż żadna. 45 proc. ankieto-wanych zaznacza również, że warunki płatności, które obecnie ich firmy oferują klientom, są zbyt korzystne i szkodzą ich przedsiębiorstwom.

Rosnąca luka płatnicza jest niemałym problemem dla polskich przedsiębiorców. Często godzą się na dłuższy termin płatności z obaw o utratę ważnego klienta czy partnera biznesowego. Zapewne istnieje taka grupa, która patrzy przychylniej na klientów płacących po terminie – szczególnie w sektorze B2B – bo firmy oczekiwałyby podobnej wyrozumiałości, gdyby same znalazły się w podobnej sytuacji.

Krzysztof Krauze, Prezes Intrum w Polsce

Opóźnione płatności są realnym problemem dla polskich przedsiębiorstw. Jakie działania podejmują firmy, by efektywnie sobie z nim radzić?

Lepsze zarządzanie wierzytelnościami to priorytet

Z jednej strony, aż dla 72 proc. pytanych przedsiębiorców z Polski poprawa zarządzania wierzytelnościami/ zaległościami klientów jest ważną inicjatywą strategiczną w ich organizacjach na rok 2022. Te firmy, które już podejmuje kroki w tym obszarze, przede wszystkim skupiają się na: uchwyceniu momentu, kiedy wierzytelność powstaje (tzw. wczesne zaległości) – 71 proc. i współpracy z firmami windykacyjnymi – 21. proc. Jednocześnie 52 proc. ankietowanych przyznaje, że chcielibyśmy poprawić sposób zarządzania opóźnionymi płatnościami, ale jest to trudne ze względu na brak umiejętności i zasobów wewnątrz ich firm. Ale czy rzeczywiście jest tak źle?

Wśród środków stosowanych przez polskie firmy, które mają je chronić przed skutkami opóźnionych płatności, na pierwszym miejscu znalazło się wymaganie przedpłaty od klientów (43 proc.). A po jakie rozwiązania sięgają przedsiębiorstwa, gdy klienci niepłacący na czas stają się faktem? Tutaj zdecydowanie pierwsze miejsce zajmuje sięganie po rozwiązania, które oferuje prawo (63 proc.). Pocieszający jest fakt, że tylko 6 proc. firm nie podejmuje jakichkolwiek działań, kiedy ma do czynienia z nierzetelnymi klientami.

Klienci płacący na czas gwarantem zrównoważonego rozwoju firm

Dokonywanie terminowych płatności przez klientów bez wątpienia jest warunkiem „zdrowego” funkcjonowania firm na rynku. Według aż 65 proc. polskich przedsiębiorców umożliwiałoby to ich biznesom inwestowanie w działania i poprawę wyników w obszarze zrównoważonego rozwoju. Na drugim miejscu (63 proc.) znalazła się możliwość rozszerzenia gamy oferowanych produktów i usług. Szybsze płatności od klientów pozwoliłby także rodzimym firmom na szybsze wywiązywanie się ze zobowiązań finansowych – terminowe płacenie swoim własnym dostawcom (62 proc.) i zatrudnianie większej liczby pracowników (43 proc.).

Klienci płacący na czas są warunkiem koniecznym do tego, by firma mogła bez przeszkód funkcjonować na rynku. Jednak, jak pokazuje nasze badanie, dla przedsiębiorców w Polsce to również warunek inwestowania w zrówno-ważony rozwój. Z roku na rok obserwujemy, jak filozofia sustainability staje się coraz ważniejsza dla polskiego biznesu.

Krzysztof Krauze, Prezes Intrum w Polsce

Polskie firmy stawiają na zrównoważony rozwój, ponieważ coraz częściej są świadome „konsekwencji” lekceważenia podejścia sustainability w biznesie. Przykład – 56 proc. respondentów Intrum uważa, że jeżeli ich firmy nie będą postrzegane jako podmioty poważnie traktujące swoje obowiązki w zakresie ochrony środowiska, szybko stracą klientów.

RAPORT


źródło: Intrum

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Inflacja sprzyja przebranżowieniu. Jednak pracę zmieniamy też z innych powodów

Inflacja sprzyja myśleniu, aby zmienić pracę i tym zabiegiem zwiększyć swoje zarobki. Jednak czynników, które zwiększają chęć do zmiany branży jest więcej – choćby bardzo ważny aspekt mentalny, bo wypalenie zawodowe dosięga coraz większą grupę ludzi. Na polskim rynku pracy coraz aktywniejsze będą szczególnie kobiety z Ukrainy. Gdzie będą szukać możliwość godnych zarobków? Specjaliści przekonują, że niekoniecznie w wyuczonym zawodzie.

Nawet Narodowy Bank Polski, który z reguły nie epatuje negatywnymi danymi gospodarczymi, nie pozostawia złudzeń. W 2022 roku inflacja utrzyma się na poziomie 10%, a niemal identycznie wzrost cen będzie kształtował się w 2023 roku. Uspokojenie ma przyjść dopiero w 2024 roku, gdy stopa inflacji wróci do akceptowalnego przez ogół społeczeństwa poziomu ok. 4%. Dane NBP to jedno, ale eksperci z instytucji prywatnych są mniej powściągliwi i przewidują jeszcze większe wzrosty i zaznaczają, że w dotychczasowych prognozach nie zawarto jednego czynnika – wojny i konsekwencji, które za sobą niesie. Nawet jeśli nie przekroczy ona granic Ukrainy.

Presja inflacyjna pcha do zmian

Wzrost cen to mniej pieniędzy w portfelu, a pracodawcy wiedzą, że to właśnie na nich zostanie skierowany wzrok. Podwyżka, albo odejście ważnego pracownika, to coraz częstsza praktyka. Choć według Monitora Rynku Pracy Instytutu Badawczego Randstad, aż 40% pracowników uważa, że nie będzie prosić o wyższe zarobki, ale zmieni pracę, gdy tylko otrzyma większe pieniądze na start w innej firmie. Gdy do tego dodamy, że według serwisu Pracuj.pl aż 85% pracowników zmieni pracę, gdy tylko w innej firmie będzie zarabiać więcej, to rysuje nam się nieciekawy obraz sytuacji pracodawców, a warto pamiętać, że ich stan finansowy też nie jest różowy. Wzrost cen energii czy niektóre rozwiązania Polskiego Ładu rzucają kłody pod nogi wielu firmom.

Presja inflacyjna jest ogromna. Trudno się dziwić, gdy z dnia na dzień zakupy są coraz droższe. O ile jednak specjaliści wysokiej klasy mają inną pozycję negocjacyjną, to cała reszta, która, choć wykonuje swoją pracę rzetelnie, to i tak jest w znacznie gorszej sytuacji. Od lat obserwujemy jednak pewien trend. Gdy na rynku pracy zaczynają się dziać nieco mniej przewidywalne sytuacje to pracownicy, szczególnie ci którzy osiągnęli finansowy sufit na obecnie zajmowanym stanowisku, inwestują w siebie poprzez kursy, które mają doprowadzić do przebranżowienia. W ostatnich latach widzieliśmy to choćby w momencie wybuchu pandemii, gdy wiele miejsc pracy zostało zamrożonych

Radosław Pawlak, Symetria UX

Nie tylko młodzi skłonni do zmiany branży

W grupie najbardziej dotkniętych problemami na rynku pracy spowodowanymi pandemią byli głównie młodzi ludzie, którzy pracowali w branżach gastronomicznej, kulturalnej czy też pracowali na stanowiskach biurowych, które zostawały wygaszane. – W tej grupie obserwowaliśmy największą chęć do zmian, bo i ryzyko w ich przypadku było niewielkie. Wiek, choć to nie jest kluczowe, również odgrywa rolę, bo adaptacja do nowych wyzwań jest nieco łatwiejsza. Decyzje podjęte szybko, ułatwiły im też sytuację na rynku pracy i otworzyły nowe perspektywy finansowe – zaznacza Radosław Pawlak z Symetrii UX. Tak jak choćby w przypadku UX designera, gdyż mediana zarobków oscyluje wokół 8 tys. złotych i do tego pułapu można dojść w ciągu ok. dwóch lat.

Aktywnie poszukują nowych rozwiązań również specjaliści, którzy mają kilkunastoletnie doświadczenie, ale są zawodowo wypaleni. Jak pokazują choćby brytyjskie badania Censuswide aż 40% pracowników jest gotów zmienić pracę, aby poprawić nie tylko swój status materialny, ale też aspekt mentalny.

Posiadane oszczędności pozwalają im na kilka miesięcy przerwy i zdobycie nowych umiejętności, które dadzą odpowiednie narzędzia, aby sprostać nowym wyznwaniom.

Radosław Pawlak

Polski rynek pracy zmienią Ukrainki?

Ekspert z zespołu Symetrii zauważa jeszcze jedną grupę, która może stać się ważną częścią polskiego rynku pracy. – Uchodźcy z Ukrainy zapewne w dużej części będą chcieli jak najszybciej wrócić do swojego kraju. Jednak już dziś obserwujemy ich zainteresowanie pracą. Nie tylko dorywczą, niekoniecznie związaną z ich wyuczonym zawodem, ale choćby osoby z branży IT już przesyłają swoje zawodowe portfolio. Możemy być pewni tego, że część z nich zostanie w Polsce na dłużej. Szczególnie ci, którzy pochodzą z terenów najbardziej dotkniętych wojną i najbardziej zniszczonych miast – przekonuje Pawlak z Symetrii UX.

Co oczywiste, dziś w Polsce żyją głównie kobiety i dzieci zza wschodniej granicy, ale szczególnie branża IT jest na nie otwarta. Z siódmej edycji raportu „UX i Product Design w Polsce”, w którym autorzy przepytali blisko 700 osób (co jak sami podali stanowi „znaczną część” branży UX w Polsce), wynika, że najchętniej na zmianę branży decydują się kobiety. Świadczy o tym fakt, że blisko 75% osób, które mają staż krótszy niż dwa lata w zawodzie UX designera, stanowią właśnie kobiety.

 


źródło: Lightbe

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Paliwo będzie jeszcze tańsze

W niedzielę odbyła się rządowa konferencja prasowa, na której premier Mateusz Morawiecki zapowiedział od 1 lutego 2022 roku obniżkę VAT z 23 do 8 procent. Całe wydarzenie skomentował Daniel Obajtek, który wspomniał o kolejnych obniżkach cen paliw.

Podczas audycji Polskiego Radia prezes zarządu Orlenu Daniel Obajtek stwierdził, że wprowadzona obniżka przyczyni się do znacznego spadku cen paliw, które w ostatnim czasie są znaczące dla całej polskie gospodarki.

To bardzo ważne dla całej gospodarki, bo paliwo jest cenotwórcze.

Daniel Obajtek dla Polskiego Radia

Dodał, że mimo inflacji, pandemii i innych czynników mamy najtańsze paliwo w Europie, co tego dowodem jest masowe skupywanie surowca przez Niemieckich kierowców na polskich stacjach. W ocenie Obajtka krajowe ceny paliw zależą w 80% od rządu, a w 20% od grupy Orlen. Ku zaskoczeniu słuchaczy zadeklarował, że jemu, jak i zarządowi największej spółki paliwowej w kraju nie zależy na wysokich cenach, a wręcz przeciwnie.

W tej chwili są one warte po 80 euro. A my dzięki temu zakupowi możemy utrzymywać niskie ceny paliwa. Ja mam prowadzić firmę tak, by generowała zyski, ale je się nie zawsze, wypracowuje marżą, można też szerokim wolumenem sprzedaży.

Danie Obajtek dla Polskiego Radia

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Węgierski sposób na kryzys

viktor orban

Inflacja na Węgrzech w listopadzie osiągnęła poziom 7,4%, najwyższy od 14 lat. Od tego czasu rząd podejmuje różne kroki, aby ją zwalczyć. Jakie są najnowsze decyzje premiera?

Premier Węgier ogłosił kolejne kroki walki z kryzysem. Dotychczas strategia jego rządu była dość drastyczna, a wczorajsza decyzja podtrzymuje takie podejście. Zgodnie z nowymi regulacjami ceny podstawowych produktów spożywczych nie mogą przekroczyć cen obowiązujących 15 października. Mowa o takich pozycjach jak cukier, Mąka pszenna, Olej słonecznikowy, Udziec wieprzowy, Pierś z kurczaka i Mleko krowie. Narzucanie ceny maksymalnej dóbr nie jest nową strategią, od listopada zeszłego roku takie regulacje obejmują ceny paliw. Zamrożenie dotknęło również stopy procentowe, które utrzymywane są na poziomie z października. Wszystkie te decyzje najprawdopodobniej spowodowane są nadchodzącymi wyborami, które odbędą się na Węgrzech 3 kwietnia.

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Rzecznik rządu informuje – od 1 lutego możliwa obniżka cen benzyny i autogazu

Podczas sobotniej konferencji prasowej rzecznik rządu Piotr Müller poinformował, że w przyszłym tygodniu zostaną przedstawione kolejne rozwiązania dotyczące walki ze skutkami inflacji. Wspomniał także o obniżce cen paliw.

W swojej wypowiedzi Müller wspomniał o obniżce VAT na paliwa, która pozwoliłaby obniżyć ceny benzyny o ok. 70 gr na litrze, natomiast autogazu o 40 gr.

Wśród rozwiązań, które zostaną zaproponowane, będą m.in. obniżka VAT na paliwa z 23 do 8 proc. To znaczy, że od 1 lutego można by się spodziewać obniżki cen benzyny mniej więcej o 70 groszy, autogaz o ok. 40 groszy.

Piotr Müller

Rzecznik dodał, że jest to kolejny ważny element do walki z postępującą drożyzną i inflacją. Dodał także, że we wtorek premier Mateusz Morawiecki wskaże inne działania, które mają ograniczyć skutki postępującej inflacji. Warto też wspomnieć, że niedawno Główny Urząd Statystyczny ogłosił, iż inflacja przekroczyła prognozowane 8 procent i wyniosła 8,6 procent.

Kto jest odpowiedzialny za inflację i wysokie ceny paliw?

Zdaniem rzecznika rządu inflacja powstała wskutek szantażu gazowego Rosji i zaostrzenia polityki klimatycznej Unii Europejskiej. Podczas konferencji Müller zapowiedział, że rząd będzie podejmował działania, by doszło do reformy handlu misjami CO2, a także podejmowanie solidarnych działań w ramach UE wobec Rosji, która ostatnio skutecznie manipuluje cenami energii w całej Europie.

 

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Kolejne wzrosty inflacji i odpowiedź rządu

inflacja

Od ponad pół roku inflacja nieprzerwanie rośnie, bijąc kolejne rekordy. Rząd już szykuje kolejną rozwiązania mające pomóc polakom w walce z rosnącymi cenami.

Główny Urząd Statystyczny podał dziś informacje na temat inflacji za ubiegły miesiąc. W grudniu wyniosła ona 8,6% co oznacza wzrost o 0,8% w stosunku do listopada. Informacja ta zbiegła się w czasie z wypowiedzią Premiera Mateusza Morawieckiego. Który w rozmowie z Interią zapowiedział, iż w przyszłym tygodniu ogłoszona zostanie Tarcza Antyinflacyjna 2.0. Ma ona ze sobą nieść między innymi obniżki VAT na paliwa z 23% na 8%. Sama ta obniżka kosztować ma budżet państwa 1,5 miliarda złotych kwartalnie. Na obniżkę powinna wyrazić zgoda Komisja Europejska, jednak Premier nie ma zamiaru czekać i mówi o wejściu w życie zmiany już od 1 lutego.
W przyszłym tygodniu oczekiwać możemy również informacji o kolejnych zmianach mających ulżyć portfelom polaków. Mowa między innymi o ewentualnej obniżce stawki VAT na żywność.

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

RPP podwyższa stopy procentowe

Kilka godzin temu zakończyła się posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej, podczas której zdecydowano podnieść stopy procentowe. Skala tych podwyżek wpisała się w większość prognoz ekonomistów.

Podczas pierwszego posiedzenia RPP dokonano podwyższenia referencyjnej stopy procentowej z 1,75 proc. do 2,25 proc. Dodatkowo podwyżkom uległy także inne stopy NBP, które (od teraz) będą kształtować się następująco:

  • Stopa referencyjna: 2,25 proc. w skali rocznej (wcześniej 1,75 proc.),
  • stopa lombardowa: 2,75 proc. w skali rocznej (2,25 proc.),
  • stopa depozytowa: 1,75 proc. w skali rocznej (1,25 proc.),
  • stopa redyskonta weksli: 2,3 proc. w skali rocznej (1,8 proc.),
  • stopa dyskontowa weksli: 2,35 proc. w skali rocznej (1,85 proc.).

Jak podaje serwis Bankier.pl – to już czwarta z rzędu podwyżka stóp procentowych w Polsce. Równocześnie po podwyżce stopa referencyjna osiągnie najwyższy poziom od sierpnia 2014 roku. Nowa uchwała o podwyższeniu stóp wchodzi w życie z dniem 5 stycznia 2022 roku.

Historia podwyżek stóp

Pierwsza podwyżka stóp została dokonana przez RPP na początku października 2021 roku. Wtedy Rada podwyższyła główną stopę o 40 pb do 0,50 proc. Była to pierwsza, historyczna podwyżka od 9 lat, zrywając z najniższymi w historii stopami procentowymi, które podczas pandemii sprowadzono o 0,1 procent. Do kolejnej z podwyżek doszło w listopadzie 2021 roku o kolejne 75 pb do 1,25 proc. Z kolei w grudniu podwyższono ją o 50 pb. do 1,75 proc, czyli tak jak przewidywano w prognozach.

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Prognozy inflacyjne w górę

W wywiadzie dla serwisu Business Insider Polska prezes resortu Adam Glapiński przewiduje, że blisko połowę inflacji w 2022 roku odpowiadać będą ceny energii, a jego szczytowy wzrost cen będzie miał miejsce w czerwcu.

Prezes NBP Adam Glapiński poinformował, że Bank centralny dysponuje nowymi, przybliżonymi prognozami wskaźników makroekonomicznych na najbliższe dwa lata. Przewidywania zostały sporządzone 20 grudnia 2021 r. i mają tylko charakter wstępny.

Spostrzeżenia Biznes Insider

Ze wstępnych prognoz NBP wynika, że w przyszłym roku średnioroczna inflacja wyniesie 7,6 proc. wobec 5,1 proc. w 2021 r. 

Bisnes Insider

Dziennikarze serwisu podkreślili, że z ostatniej projekcji inflacji zaprezentowanej przez analityków Banku centralnego na początku listopada 2021 roku, wynika, że w przyszłym roku średnioroczna inflacja wyniesie 5,8 proc. Jednak jak zakłada serwis najnowsza prognoza (choć wstępna) będzie istotnie wyższa.

Prognozy NBP

W opinii Narodowego Banku Polskiego maksymalny poziom inflacji będzie miał miejsce w czerwcu 2022 roku. Wyniesie ona 8,3 proc., a następnie będzie się stopniowo obniżać — do 6,2 proc. w grudniu 2022 r.

W artykule BI – Adam Gapliński przyznaje, że prognoza bierze pod uwagę zatwierdzony przez prezesa URE wzrost taryf na energię elektryczną i gaz dla gospodarstw domowych.

W prognozie uwzględniono także wprowadzenie tarczy antyinflacyjnej w zakresie cen energii oraz w zakresie cen żywności (obniżki stawki VAT na żywność do 0 proc. w okresie od lutego do lipca 2022 r.). Dodatkowo portal wskazał, że w prognozie nie uwzględniono ewentualnych dalszych zmian stóp procentowych NBP.

Decyzja Prezesa URE dotycząca taryf na energię elektryczną i gaz została podjęta w ślad za rekordowym wzrostem cen energii elektrycznej, gazu i  emisji CO2 na rynku europejskim i krajowym. Rachunki za energię elektryczną i gaz dla gospodarstw domowych od 2022 r. wzrosną przeciętnie odpowiednio o ok. 24 proc. i 54 proc. Jedynie w I kwartale 2022 r. wzrost tych cen będzie słabszy ze względu na działanie tarczy antyinflacyjnej. W całym 2022 r. znacząco wyższe będą również ceny opału i energii cieplnej, a także ceny żywności.

Adam Gapliński

Czynniki powyższe powodują, że średnioroczna inflacja CPI (consumer price index — wskaźnik cen konsumpcyjnych — red.) w 2022 r. wyniesie 7,6 proc., czyli więcej niż przewidywane 5,1 proc. w 2021 r. Maksymalny poziom inflacji CPI będzie miał miejsce w czerwcu 2022 r. (8,3 proc.), a następnie będzie ona się stopniowo obniżać — do 6,2 proc. w grudniu 2022 r.

Adam Gapliński

Inflacja odpowiada za wzrost cen energii

W przesłanych odpowiedziach dla serwisu prezes NBP podkreślił, że blisko połowę inflacji w 2022 r. odpowiadać będą ceny energii. Dodał, że roczna dynamika CPI cen energii może wzrosnąć do 27 procent w czerwcu 2022 roku. Gapliński stwierdził, że w warunkach szybkiej odbudowy aktywności gospodarczej i bardzo niskiego bezrobocia wzrost cen energii będzie podwyższał inflację. Wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych (CPI) zarówno bezpośrednio, jak i pośrednio, podnoszą koszty działalności przedsiębiorstw i ustalane przez nie ceny pozostałych dóbr i usług oraz stymulując dalszy wzrost oczekiwań inflacyjnych i płac. W efekcie wysoka inflacja już obejmuje większość grup towarów i usług, i proces przenoszenia wysokich wzrostów cen na pozostałe grupy towarów i usług może się utrwalać.


Źródło/ Biznes Insider/TVN24.pl

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Polacy uciekają przed inflacją inwestując w złoto.

Rosnąca inflacja budzi wiele negatywnych emocji wśród Polaków. Niektórzy spanikowani zaistniała sytuacja na rynku, sięgają po swoje oszczędności, lokując między innymi w złoto inwestycyjne, które (według dilerów złota) biją wszelkie rekordy sprzedaży w 2021 roku. Czy inwestycja jest warta uwagi?

Prezes giełdowej Mennicy Skarbowej – Jarosław Żołędowski podkreśla, że nasz kraj znalazł się już w europejskiej czwórce pod względem zakupu złota inwestycyjnego i radzi, by wstrzymać się teraz z inwestycją do stycznia 2022 roku, kiedy to sytuacja nieco się uspokoi, a złoty umocni – kruszec kupowane w polskiej walucie będzie tańszy.

Nowe dane Mennicy Skarbowej wskazują, że po trzech kwartałach 2021 roku –  notowany jest prawie 87-procentowy wzrost sprzedaży w odniesieniu do poprzedniego roku (do ponad 651 mln zł). W tym czasie sprzedano już 2,7 tony kruszcu w porównaniu do 2,1 ton sprzedaży w roku 2020. Co ciekawe Mennica przewiduje, że ostatni kwartał 2021 roku będzie jeszcze lepszy.

Wysoka sprzedaż złota inwestycyjnego 

Analitycy branżowi przewidują – to będzie rekordowy rok na złotym rynku. Statystyki są nieugięte – mimo wysokiej ceny grama kruszcu z 2020 roku jego kurs ponownie wzrósł. Z powodu pandemii i postępującej inflacji polscy inwestorzy kupili już ok. 9,3 ton złota. To niemal dwa razy więcej niż w roku ubiegłym i najwięcej w historii notowań tego rynku.

Inwestycja i dane dotyczące  złota 

Dziennik Gazeta Prawna wskazuje, że wzrost popytu na tego typu inwestycję widać m.in. w danych GUS dotyczących importu złota. Po 10 miesiącach w ciągu tego roku sprowadzono ponad 5 ton ,,surowego złota” lub jego półproduktu (np. do produkcji sztabek). To o ponad jedną trzecią więcej niż w całym 2020 roku. Dane GUSu obejmują także import sztabek oraz większość popularnych złotych monet bulionowych.

Branża jubilerska kwitnie 

Branża jubilerska także zauważa wzrost zainteresowania kruszcem inwestycyjnym. Firma Aparat już w pierwszej połowie grudnia uruchomiła specjalny sklep internetowy, dla osób, które chcą zainwestować w sztabki, monety i biżuterię. Natomiast Łukasz Biernacki – prezes sieci jubilerskiej W.KRUK potwierdza, że firma, po trzech kwartałach zanotowała 37-procentowy wzrost przychodów detalicznych (do przeszło 323 mln zł) w zakresie złota inwestycyjnego.

Czy Polacy słusznie inwestują w złoto? Inwestycja w tego typu stal szlachetną nie jest tak intratna, jakby się wydawało. W ciągu ostatnich 105 lat cena kruszcu w dolarach amerykańskich wzrosła średnio o 4,36% rocznie. Dane ostatnich 40 lat wskazują, że złoto przynosi przeciętnie 3% zysku rocznie. Jak widać, pozwala to jedynie zrekompensować inwestorom spadek wartości pieniądza powodowany inflacją. A może alternatywą byłyby meteoryty? Podobno wartość jednego grama niektórych z nich jest 40 razy większa od złota. Zdaniem naukowców z NASA fragmenty meteorytu, który eksplodował nad Czelabińskiem, są wartę fortunę. Szacuje się, że gram tej skały może w przyszłości osiągnąć cenę nawet 2,2 tysiąca dolarów amerykańskich (czyli grubo ponad 6 tys. zł).

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF