...

BRIEF dociera do polskich firm i ich pracowników – do wszystkich tych, którzy poszukują inspiracji w biznesie i oczekują informacji o ludziach, trendach i ideach.

Skontaktuj się z nami

Testuj innowacje w 5G LAB Łódzkiej SSE. Pierwszy w Polsce kampus 5G dla startupów

Marcin Sugak Ericsson

Łódzka strefa od lat z powodzeniem promuje, wspiera i stwarza dobry klimat inwestycyjny do realizacji innowacyjnych projektów technologicznych, także w oparciu o współpracę między światem nauki i biznesu. Pandemia koronawirusa tylko potwierdziła wzrastające zapotrzebowanie na tego typu inicjatywy. 5G LAB może stać się inkubatorem innowacyjnych rozwiązań, a w niedalekiej przyszłości przyczynić się do zwiększenia potencjału polskich firm, w szczególności start-upów.

Grzegorz Piechowiak, wiceminister rozwoju, pracy i technologii i pełnomocnik rządu ds. inwestycji zagranicznych 

Technologia 5G i Internet rzeczy to ogromne szanse dla biznesu. Budujemy dla inwestorów szeroką ofertę wsparcia opartą na nowoczesnych technologiach. Kolejnym krokiem jest 5G Lab – przestrzeń dedykowana młodym technologicznym firmom. Łączymy startupy z inwestorami by wspólnie mogli pracować nad innowacjami 5G i testować je, dzięki stworzonej przez nas wewnętrznej sieci 5G. Między innymi za tak nowatorskie działania zostaliśmy nagrodzeni tytułem 3. najlepszej strefy ekonomicznej na świecie i pierwszej w Europie.

Marek Michalik, prezes ŁSSE

5G Lab w siedzibie Łódzkiej SSE w Łodzi powstało jako odpowiedź na potrzeby startupów. Firmy, które w programie Łódzkiej Strefy o nazwie „S5 – Akcelerator Technologii 5G” tworzą innowacje oparte o 5G potrzebowały miejsca do przeprowadzania testów zanim ich rozwiązania na stałe wejdą do użytku w fabrykach inwestorów i partnerów biznesowych Strefy.

Zbudowany przez nas ekosystem 5G na terenie Strefy otwiera przed młodymi, technologicznymi firmami szerokie możliwości kreowania i testowania innowacji. Tworzone przez startupy rozwiązania oparte o technologię 5G będą korzystać z infrastruktury zapewniającej minimalne opóźnienia umożliwiające zarządzanie fabrykami na odległość, w czasie rzeczywistym, komunikację maszyn oraz przepływ dużej ilości danych. Dzięki akceleratorowi S5 i 5G Lab będziemy świadkami pierwszych w Polsce przemysłowych zastosowań sieci piątej generacji.

Agnieszka Sygitowicz, wiceprezes ŁSSE

Orange Polska od ponad dwóch lat testuje 5G w laboratoriach i w terenie. Operator czerpie też z doświadczeń Grupy Orange w innych krajach europejskich, gdzie pierwsze wewnętrzne sieci 5G już powstały. Sieć 5G w Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej obejmuje budynek siedziby i Centrum Kreatywności Fabryka. Do jej budowy Orange wykorzystał 10 anten działających w docelowym dla 5G paśmie 3,6 GHz i w paśmie 2100 MHz. Zapewniają one zasięg na powierzchni ponad 1000 mkw. Orange gwarantuje też wsparcie swoich ekspertów związane z zastosowaniem technologii 5G w przemyśle.

Bardzo nas cieszy, że mogliśmy uruchomić pierwszą w Polsce wewnętrzną sieć 5G w docelowej częstotliwości. Liczymy na to, że podobnych wdrożeń będzie w naszym kraju przybywać i że szybko pokażą one w praktyce korzyści, jakie niesie ze sobą sieć nowej generacji. 5G to jeden z filarów strategii Orange. Jako dobre przykłady wdrożeń sieci 5G zrealizowanych już przez Orange można wymienić choćby fabrykę Schneider Electric w Le Vaudreuil we Francji, port Le Havre, czy bliższą nam fabrykę Miele w nieodległym od Łodzi Ksawerowie. Jesteśmy przekonani, że 5G LAB przyczyni się do powstania innowacyjnych rozwiązań, które będą miały wpływ na rozwój gospodarczy regionu łódzkiego i całego kraju.

Piotr Jaworski, Członek Zarządu Orange Polska ds. Sieci i Technologii

W budowanie sieci 5G w siedzibie Łódzkiej Strefy zaangażowany był globalny gracz na szeroko pojętym rynku telekomunikacyjnym, wieloletni partner i inwestor strefy, firma Ericsson. Eksperci szwedzkiego giganta zaprojektowali i dostarczyli urządzenia potrzebne do uruchomienia sieci wewnętrznej. Zapewniają również indywidualny transfer wiedzy, nie tylko do specjalistów Łódzkiej Strefy, ale także do partnerów biznesowych i startupów współpracujących z ŁSSE. To wsparcie biznesowe i przede wszystkim technologiczne dla przemysłowych zastosowań technologii 5G.

Wdrożenie 5G niesie za sobą olbrzymi potencjał dla przedsiębiorców z wielu sektorów, ale wymaga również odpowiedniego przygotowania. Kluczową rolę w tym procesie odgrywa transfer wiedzy. Technologia 5G umożliwia rozwój nowych usług, ekosystemów i nowych źródeł przychodów dla polskich firm, jednak jeśli chcemy innowacji, na początek potrzebna jest wiedza. Angażując się w 5G LAB mogliśmy dostarczyć nie tylko technologie umożliwiające budowę sieci, ale przede wszystkim współpracować z młodymi innowatorami pomagając im w tworzeniu rozwiązań, które mogą zrewolucjonizować polską i światową gospodarkę. Z niezwykłą satysfakcją patrzę jak rozwiązania przyszłości powstają na naszych oczach. Już niedługo będzie o nich głośno.

Martin Mellor, szef firmy Ericsson w Polsce

Z wewnętrznej sieci 5G skorzystają startupy działające w akceleratorze S5 Łódzkiej Strefy, gdzie trafia do nich wsparcie merytoryczne, mentorskie i finansowe (skorzysta 40 startupów do których trafi blisko 13 mln zł wsparcia). 5G Lab Łódzkiej Strefy pozwoli osiągnąć prędkość pobierania na poziomie 850 mb/s przy zachowaniu minimalnych opóźnień. Pozwoli to startupom testować przygotowane dla inwestorów i partnerów biznesowych Łódzkiej Strefy innowacje oparte na najnowszej technologii komunikacyjnej.

Zbudowaliśmy system dbający o bezpieczeństwo żywności w handlu, gastronomii i transporcie .Nasze bezprzewodowe sensory wysyłają z wnętrza urządzeń chłodniczych informacje o panującej tam temperaturze. Wykorzystanie technologii 5G powoduje, że nasz system jest energooszczędny i działa nawet w warunkach bardzo słabego zasięgu. Nasz projekt dostrzegła i wspiera ŁSSE w Akceleratorze S5 – to dzięki niemu już wkrótce będziemy mogli pochwalić się pierwszymi wdrożeniami.

Michał Olszewski, cofounder spółki Arktikus

Poprzez współpracę z ŁSSE otrzymałyśmy możliwość stworzenia rozwiązania, które w pełni wykorzystuje kluczowe właściwości technologii 5G jakimi są wysokie prędkości danych, niskie opóźnienia oraz niezawodność sieci. Nasza aplikacja Omniview VR/360 zrewolucjonizuje sposób prowadzenia m.in. zdalnych konferencji, transmisji „na żywo” z wydarzeń kulturalnych oraz sportowych, zapewniając użytkownikom, znajdujących się w zasięgu sieci 5G, odczucie bycia na miejscu danego wydarzenia. Udział w programie „S5 – Akcelerator Technologii 5G” oznacza dla nas wsparcie finansowe, merytoryczne oraz możliwość weryfikacji i testowania naszego rozwiązania w środowisku dojrzałego biznesu skupionego wokół ŁSSE. To w praktyce przełożyło się na nasz niezwykle dynamiczny rozwój.

Firuza Piechucka, która razem z Mają Raczkowską rozwija w ramach Akceleratora startup Omniview

ŁSSE stworzyła jako pierwsza w Polsce wspaniałe warunki do rozwoju systemów opartych na technologii 5G. Dzięki udziałowi w programie S5, cthings może realnie budować innowacyjne rozwiązania dla współczesnego przemysłu. System Intelliventory pozwala w pełni wykorzystać potencjał szybkiej i niezawodnej transmisji ogromnej ilości danych np. dla usprawnienia procesów produkcyjnych w czasie rzeczywistym.

Marcin Urbaniak, Business Development Manager w cthings.co

Nasza technologia WindTAK 5G VG oferuje branży wiatrowej unikalną możliwość synergii między podniesieniem efektywności energetycznej, a monitoringiem turbin z użyciem nowoczesnych czujników i transferu danych sprawiającego, że turbiny dosłownie komunikują się między sobą, z pominięciem stacji centralnej. Doczekaliśmy czasu, kiedy wszystko to jest możliwe tu, w jednym miejscu w centrum kraju będącego u progu przełomowych zmian – razem z właściwymi ludźmi, przestrzeniami innowacji typu 5G LAB i sprzyjającymi warunkami inwestorskimi, a także technologicznymi.

dr inż. Maciej Karczewski, Członek Zarządu WindTAK sp. z o.o.


Źródło: Ericsson

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

iTaxi tworzy jedną z pierwszych w Europie sieci digitalowych mobilnych nośników reklamowych – mobility digital signage

iTaxi

Konsumenci z czasem przyzwyczaili się do formatów reklamowych, które są dostępne na rynku i większość z nich zaczęli odruchowo ignorować. Mobility digital network jest nowością w Polsce, dzięki czemu przyciąga uwagę oraz zwiększa prawdopodobieństwo dotarcia do grupy docelowej. Jak pokazują nasze dane, na terenie Warszawy podczas 1 km trasy styczność z ekranem zewnętrznym ma realnie ok. 50 osób. Przy czym dzięki wykorzystaniu naszych możliwości analitycznych marketerzy korzystający z sieci będą znali dokładną liczbę odbiorców.

Tomasz Soczówka, Strategic Advisory and Partnerships Manager, iTaxi

Zainstalowane na dachach samochodów nośniki są ekranami LED o rozdzielczości 312 x 104 px i wymiarach 96 x 32 cm. Można na nich wyświetlać reklamy statyczne oraz animacje. Urządzenia zostały wyposażone w GPS, czujniki smogu oraz korzystają z oprogramowania umożliwiającego mierzenie liczby kontaktów z ekranem na terenie miasta.

W iTaxi od samego początku korzystamy z najnowszych rozwiązań technologicznych. Teraz wchodzimy w kolejny, świetnie rokujący segment – reklamę zewnętrzną. Wierzę, że mobility digital network dzięki swojej mierzalności, możliwości personalizacji przekazu i automatyzacji wyświetlania w zależności od warunków zewnętrznych będzie bardzo popularnym rozwiązaniem. Obecnie testujemy kompatybilność nośników z samochodami oraz możliwości analityczne wdrożonego rozwiązania. Na chwilę obecną wszystko przebiega pomyślnie. Kolejnym krokiem będzie wdrożenie funkcjonalności, pozwalających na personalizację i automatyzację przekazów.

Jarosław Grabowski, CEO iTaxi

W trakcie najbliższych miesięcy iTaxi będzie stopniowo rozbudowywać rozwiązanie o kolejne funkcjonalności. Dzięki wykorzystaniu sztucznej inteligencji treść komunikatów oraz moment ich wyświetlania będą mogły zostać dostosowane do danych zewnętrznych, takich jak: pogoda, lokalizacja czy jakość powietrza. Wsparciem przy tworzeniu tego rozwiązania jest Justtag. Do zarządzania kampaniami będzie służył dedykowany system. Będzie on również dostarczał marketerom danych, niezbędnych do raportowania wyników działań oraz optymalizacji kampanii, m.in.: liczby wyświetleń reklamy na nośnikach, liczby osób, które miały styczność z przekazem, w ujęciu czasowym i geograficznym. Reklamodawca będzie miał możliwość weryfikacji, czy dany użytkownik poruszał się pieszo, podróżował samochodem bądź komunikacją miejską, a w uzupełnieniu z danymi z innych źródeł – jakie są jego zachowania i potrzeby w świecie offline i online. Wszelkie dane pozyskane we współpracy z Justtag, posłużą do dokładnego raportowania, analiz prowadzonej kampanii i planowania dalszych działań.

Rozwiązanie, które tworzymy wspólnie z iTaxi to naprawdę ekscytująca innowacja na skalę europejską. Dołączamy do tego projektu, ponieważ widzimy w nim ogromny potencjał i wierzymy, że zostanie pozytywnie odebrany przez rynek. Widoczne są już pierwsze efekty naszej współpracy, a przecież to dopiero początek. Stawka jest wysoka, bo taka kombinacja narzędzi pozwoli nam jeszcze skuteczniej i dokładniej mierzyć efektywność kampanii.

Tomasz Chłodecki, CEO Justtag

Pierwszą firmą, która skorzystała z mobility digital network jest Huawei, jeden z największych producentów sprzętu elektronicznego. Obecnie prowadzi na nośnikach kampanię reklamową autorskiej platformy dystrybucji aplikacji – AppGallery.

Oferta Huawei AppGallery stale rośnie, dlatego szukamy ciągle nowych sposobów na atrakcyjne i przede wszystkim innowacyjne prezentowanie naszego sklepu użytkownikom. Bardzo cenimy sobie partnerstwo z iTaxi, dlatego jesteśmy szczególnie dumni, że jako pierwsi pojawimy się na nowych nośnikach.

Witold Walczak, dyrektor rozwoju ekosystemu w Huawei CBG Polska

Faza testowa jest zaplanowana na kolejne tygodnie, po tym czasie pojazdy iTaxi wyposażone w zewnętrzne ekrany reklamowe zaczną się pojawiać w największych miastach Polski.

Mobility digital network jest nowatorskim projektem i wierzymy, że będzie stanowić powiew świeżości na polskim rynku reklamowym ze względu na atrakcyjność przekazu i co ważne – jest odpowiedzią na zmiany regulacyjne, które niesie za sobą ustawa krajobrazowa. Mimo że warszawski projekt ustawy ostatecznie został uchylony, naszym zdaniem rynek reklamy zewnętrznej przejdzie duże zmiany nie tylko w stolicy, ale również na terenie całej Polski.
Reklamodawcy i marki już teraz szukają nowych i ciekawych rozwiązań, które ułatwią im dotarcie do konsumenta. Nośniki LED zainstalowane na dachach samochodów iTaxi są doskonałą alternatywą dla billboardów czy reklam na budynkach – nie ingerują w krajobraz miasta, a jednocześnie są przyjazne w odbiorze.

Sieć, którą tworzymy, jest w pełni mobilna. Pozwala na osiągnięcie statystycznie ok. 50 kontaktów netto przy każdym kilometrze. Kierowca realizując dziennie przejazdy na terenie miasta, pokonuje od 200 do 250 kilometrów, zatem przy obecnej flocie, liczącej 20 aut z zainstalowanymi nośnikami, docieramy z przekazem ok. 4-5 milionów razy w skali miesiąca w przestrzeni miejskiej. Wraz z firmą Justtag Group, która jest technologicznym partnerem projektu, rozwijamy oprogramowanie, które dostarczy szczegółowych danych na temat odbiorców. Reklamodawca będzie miał możliwość weryfikacji, czy użytkownik, który zobaczył reklamę, poruszał się pieszo, podróżował samochodem bądź komunikacją miejską, a w uzupełnieniu z danymi z innych źródeł – jakie są jego zachowania i potrzeby w świecie offline i online.

Mobility digital network, to nowe rozwiązanie na rynku Out-Of-Home, które daje możliwości dotąd nieosiągalne dla analogowych formatów reklamowych umieszczonych na terenie miast.. Dzięki posiadanemu zapleczu technologicznemu oraz nawiązanym partnerstwom możemy stale rozwijać i udoskonalać ten format, dostarczając reklamodawcom narzędzie, które ma szansę stać się przyszłością rynku reklamowego.

Specjalnie dla BRIEF Tomasz Soczówka, Strategic Advisory and Partnerships Manager w iTaxi


Źródło: Informacja prasowa iTaxi

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Przyszłość sztucznej inteligencji jest teraz, a ty już jesteś spóźniony

sztuczna inteligencja

Pierwsi użytkownicy sztucznej inteligencji podzielą się globalnym zyskiem, ale ci, którzy zostaną i będą tylko konsumować, prawdopodobnie nigdy nie nadrobią zaległości. Myślę, że popełniasz ogromny błąd, jeśli po prostu siedzisz i patrzysz, jak reszta się dynamicznie rozwija. Nie myślę o małych firmach, startupach czy gigantach technologicznych. Ich chlebem powszednim jest automatyzacja i znajdowanie zastosowań sztucznej inteligencji.
Myślę o dużych firmach, które powstawały w świecie analogowym. Coraz więcej dowodów wskazuje na to, że większość firm, niezależnie od branży, nie może sobie pozwolić na poruszanie się jak ślimaki po przyjęciu sztucznej inteligencji.

Przyszłość sztucznej inteligencji jest teraz

Niektóre technologie wymagają dalszego rozwoju i nadal wymagają dużego postępu, ale niektóre, takie jak Deep Learning lub uczenie maszynowe, są oparte na badaniach, które rozpoczęły się ponad 40 lat temu. Netflix lub Waymo zdali sobie z tego sprawę i dość wcześnie weszli w świat AI.

Wybrane wyceny firm napędzanych przez AI

firmy napędzane przez AL
źródło: PitchBook

Netflix stosuje uczenie maszynowe w silniku rekomendacji. Algorytmy analizują tysiące czynników, zanim wyświetlą wyskakujące okienko, mówiąc „oto Twój następny film”. Firma przez ostatnie kilka lat doskonaliła technologię. Wynik? Wartość firmy na giełdzie jest wyższa niż Disneya.

Waymo (należące do Alphabet) przeprowadziło tysiące testów i udoskonaliło swoje algorytmy uczenia maszynowego. Algorytmy mogą zdobyć 100 lat doświadczenia w prowadzeniu pojazdu. Oznacza to, że samochody mogą być szkolone, aby zdobywać coraz większe umiejętności w zakresie jazdy. Brzmi ekscentrycznie, prawda? Wcale nie, gdyby Twoje samochody firmowe spędzały na drodze kilka lat i otrzymywały terabajty danych. Waymo jest numerem jeden w świecie pojazdów autonomicznych, z najbardziej zaawansowaną bazą danych obiektów i wszystkiego, co niezbędne, aby jazda była inteligentna i autonomiczna. Obecnie firma „wyprodukowała” 25 000 wirtualnych autonomicznych samochodów jeżdżących do w pełni modelowanych miast.

Chodź, wiemy, że to Google i Netflix to inżynierowie chcą dla nich pracować.

Fishbrain to aplikacja dla wędkarzy. Możesz zobaczyć, gdzie są ryby, a sztuczna inteligencja pomaga przewidzieć „brania”. Aplikacja daje precyzyjne okna czasowe, kiedy jest konkretny gatunek „brania” ryb.

Wyboista droga

Krzywa uczenia się sztucznej inteligencji

nauka AL
źródło: Stanford University Artificial Intelligence Index 2018 annual report

Oprócz kwestii technicznych istnieje jeszcze kilka innych wyzwań związanych z szybkim przyjęciem technologii najwyższej klasy.

Nie ma sztucznej inteligencji w biznesie bez wysokiej jakości danych. Potrzeba czasu na opracowanie systemów AI. Następnie firma musi przeszkolić system i udoskonalić go tak, aby mógł być używany w określonym środowisku. Nie jest to tylko problem kodowania, ponieważ systemy te wymagają dużej ilości symulacji i fachowego nadzoru.

Załóżmy, że zbudowałeś te systemy i masz środowisko napędzane przez AI. Teraz jest czas na zintegrowanie go z istniejącą infrastrukturą. State Farm, jeden z największych amerykańskich ubezpieczycieli, potrzebuje kilku lat, aby włączyć projekty związane z AI do głównego nurtu projektów. Z perspektywy klienta oznacza to, że zanim użytkownik końcowy zobaczy coś na pierwszy rzut oka, firma poświęca kilka lat na budowanie i dostarczanie systemów. Przejście od pilotów i prototypów do systemów produkcyjnych może być bardzo czasochłonne.

Ostatnia rzecz – bardzo niewiele systemów robotyki i sztucznej inteligencji jest w pełni autonomicznych. Nowe systemy napędzane przez sztuczną inteligencję oznaczają zazwyczaj nowe role i umiejętności, a firmy prawie nigdy nie są w stanie wyszkolić istniejącej siły roboczej. Nie da się zbudować samochodu sportowego z ekipą samochodową typu sedan. Nawet jeśli celem systemu wspomaganego komputerowo jest pełna autonomia, może być potrzebny znaczny czas w trybie wspomagania.

Algorytmy będą również musiały być monitorowane pod kątem etycznych wyników. Badacze wykorzystali dane z kredytów hipotecznych i przetestowali modele uczenia maszynowego. Czego się dowiedzieli? Sztuczna inteligencja może bardzo szybko zachowywać się jak rasista. Jest to łatwe, ponieważ sztuczna inteligencja nie ma emocji, a w zależności od zbioru danych może działać inaczej.

Okno przyszłości sztucznej inteligencji zamknie się szybko

przyszłość sztucznej inteligencji
źródło: mattturck.com/data2019

Rozwój i pełna skala projektów z zakresu sztucznej inteligencji może zająć dużo czasu. Gdy technologia ta zostanie pomyślnie wdrożona, skalowanie może nastąpić szybko.

Oto święty Graal.

Ci, którzy zgromadzili wystarczającą ilość danych, następnie przeszkolili modele i odkryli przekonujący argument biznesowy, będą gotowi na masowe skalowanie. Przez skalowanie rozumiem ogromne skalowanie. Ciekawym przykładem może być Harley-Davidson. Firma zainwestowała w projekty z zakresu sztucznej inteligencji i po udanym uruchomieniu systemu napędzanego przez sztuczną inteligencję zwiększyła wiodącą sprzedaż w Nowym Jorku o 2,930%. Kwestia zwrotu z inwestycji jest kluczowa, ale wymaga czasu w pozyskaniu pełnego spektrum informacji. Harley – Davidson wykorzystał dobrze ten czas, nie tylko uzyskując znaczne zwroty z inwestycji, ale także wzmacniając markę firmy. Dziś coraz częściej firma kojarzy się z przedsiębiorstwem zaawansowanym technologicznie, co ma znaczenie dla inwestorów. Więcej o zwrocie z inwestycji w projektach sztucznej inteligencji możesz przeczytać tutaj.

Krótko mówiąc, zwycięzcy mogą wziąć wszystko, a inteligentni zwolennicy lub obserwatorzy mogą nigdy nie nadrobić zaległości. Google, Apple, Amazon, Nvidia, Intel wszystkie te giganty mają na koncie setki projektów z zakresu sztucznej inteligencji. To jest wskazówka; trzeba uruchomić wiele z nich, żeby odnieść sukces, torujący drogę do kawałka o wartości 1 biliona dolarów.

Rada

Jeśli Twoja firma chce być częścią przyszłości sztucznej inteligencji, nie możesz zignorować tego tematu. Nie możesz też uważać AI za element świata Terminatora lub przyszłości, która nadejdzie.

Wyobraźmy sobie, że chcesz odnieść sukces dzięki sztucznej inteligencji i już widzisz zagrożenie ze strony konkurentów napędzanych AI lub nowych uczestników rynku, takich jak startupy oparte na sztucznej inteligencji.

Co powinieneś zrobić?

  • zacznij uczyć się już teraz, jak dostosować sztuczną inteligencję do swojego biznesu;
  • buduj laboratoria AI wewnątrz swoich struktur;
  • połącz laboratoria AI z jednostkami biznesowymi, tak aby rzeczywiste problemy rozwiązać dzięki sztucznej inteligencji;
  • zrób audyt danych i zobacz, jakie modele ML powinieneś rozważyć;
  • jeśli masz nieograniczone środki finansowe lub możesz zebrać fundusze, zastanów się, który startup możesz zakupić i szybciej dogonić sztuczną inteligencję.

Krótko mówiąc, zacznij już teraz!

Arkadiusz Skuza jest strategiem biznesu, ekspertem rozwoju produktów, doradcą wdrażania sztucznej inteligencji w produktach i organizacjach

Arka publikacje można czytać na www.arekskuza.com


Już 28 września o godzinie 19:00 odbędzie się Gala Finałowa 10. edycji rankingu. Sprawdź, kto znalazł się w tegorocznym zestawieniu! Oglądaj transmisję z Gali na www.brief.pl lub na profilu BRIEF na Facebooku. 

Gala Finałowa oficjalnie otworzy Tydzień Kreatywności, w ramach którego odbędą się webinary i wywiady online, skierowane do młodych, kreatywnych biznesów, startupów, laureatów poprzednich edycji rankingu, inwestorów, funduszy akceleracyjnych, a także wszystkich tych, którzy myślą o założeniu własnego biznesu.

→ Wtorek 29 września godz. 15:00

Dlaczego powinieneś zająć się sztuczną inteligencją i dlaczego dzisiaj, a nie jutro?

ZAPISZ SIĘ!

→ Środa 30 września godz. 15:00

Jak zrobić video explainer, który otwiera drzwi do inwestorów?

ZAPISZ SIĘ!

→ 1 października godz. 15:00

Polski ekosystem startupów. 10 lat inwestycji w startupy w Polsce – lessons learned

ZAPISZ SIĘ!

→ 2 października godz. 11:00

Ekosystem startupowy w Izraelu. Czego możemy się nauczyć od jednego z najlepiej funkcjonujących systemów?

ZAPISZ SIĘ!

→ 2 października godz. 15:00

Jak skutecznie skalować globalnie? Rozmowa laureata 10. Edycji Rankingu 50 Najbardziej Kreatywnych Ludzi w Biznesie

ZAPISZ SIĘ!


Autor: Arkadiusz Skuza

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Rewolucja DevOps

Rewolucja DevOps

DevOps to kultura budowy przedsiębiorstw, a w szczególności działów IT. Zakłada ona taki sposób pracy, że rozwój oprogramowania (Dev-Development) jest ściśle powiązany z jego działaniem (Ops-Operations), a odpowiedzialność utrzymuje się w jednym zespole. Jest to diametralnie odmienne podejście w stosunku do kultury, jaka panowała w organizacjach jeszcze na przełomie XX i XXI wieku. Ponad 20 lat temu powszechne było separowanie programistów, którzy podczas tworzenia oprogramowania spełniali określone wymagania niefunkcjonalne i stos technologiczny, od administratorów, którzy utrzymywali maszyny i środowiska produkcyjne. Zespół deweloperski dostarczał gotowe pakiety do wdrożenia aplikacji, a reszta procesu była wyłącznie zadaniem administratorów. Co się zmieniło, że ten podział zniknął, a role tworzenia i utrzymywania oprogramowania połączyły się?

Agile, mikroserwisy i chmura

Poszczególne trendy w branży IT, takie jak agile, mikroserwisy i chmura, wpłynęły na konieczność wprowadzenia nowego podejścia jakim jest DevOps.

Agile stawia nacisk na krótki cykl dostarczania oprogramowania i interdyscyplinarność zespołu projektowego. W trakcie każdego sprintu (zazwyczaj 2 tygodnie) zespół powinien przekazać do produkcji nową funkcjonalność. Pozwala to na elastyczne reagowanie na potrzeby klientów i konkurencji, ale wymaga też dojrzałości w projektowaniu oprogramowania, kompetentnego zespołu oraz automatyzacji, która jest niekwestionowaną królową DevOps. Jeśli budowa aplikacji, testy, wdrożenie i monitorowanie są cykliczne, musi to odbywać się minimalnym nakładem czasu zespołu. Agile to także mnogość kompetencji. Jeśli do uruchomienia systemu potrzebne są określone umiejętności (np. systemów operacyjnych czy sieci), to zespół projektowy powinien je mieć „na pokładzie”. Stąd popularna ostatnio rola „DevOps engineer” – osoby, która zarówno sprawnie posługuje się narzędziami do automatyzacji wdrażania systemów, jaki i ramię w ramię pracuje w samym zespole projektowym.

Gdy mówi się o mikroserwisach, tak naprawdę trzeba przyjrzeć się szerszemu zakresowi zmian, jakie w ostatnich latach nastąpiły w definiowaniu założeń architektonicznych systemów informatycznych. Podczas budowy wielowarstwowej (np. 3-warstwowej – wizualna, logiki biznesowej i danych) i monolitycznej, umówienie się z administratorami było relatywnie proste. Wystarczyło wyspecyfikować potrzebny hardware i jego konfigurację, a samo wdrożenie było relatywnie proste. Można było umówić się na określony serwer aplikacyjny (np. IIS, JBoss, Apache Tomcat), zainstalowane narzędzia (.NET Framework czy określona wersja Javy) i reszta była odpowiedzialnością administratorów. Przy nowoczesnym podejściu, gdzie każdy system jest rozbity na wiele pojedynczych komponentów i każdy może być niezależnie rozwijany, nie jest to takie proste. Niestety w trosce o elastyczność, odporność na awarie, czy skalowalność, ucierpiała łatwość wdrażania. Na szczęście branża IT wypracowała przez ostatnie lata mnóstwo narzędzi, które ułatwiają i automatyzują ten proces. Są to m.in. kontenery, ale także bazy danych, bazy cache, API gateway, systemy kolejkowe i przetwarzania komunikatów – ta lista nie ma końca. Jeśli zespół deweloperski na co dzień decyduje o tym, jakich narzędzi używa, konieczne jest, aby był również odpowiedzialny za ich wdrożenie, konfigurację i integrację.

Chmura publiczna dokłada do tej układanki kolejny poziom złożoności. Dzięki niej, wiele wcześniej wspomnianych komponentów dostępnych jest od ręki (np. tylko Amazon Web Services udostępnia 175 różnych usług i produktów). To zespół deweloperski podejmuje decyzje w jaki sposób najefektywniej stworzyć rozwiązanie. Pisanie każdego komponentu samemu i wdrażanie w modelu IaaS (Infrastructure as a Service) jest stratą czasu i zasobów. Z drugiej strony, to jakich elementów w tej układance należy użyć zależy od licznych czynników m.in. kosztu, elastyczności i odporności na awarie. Chmura publiczna daje jeszcze jeden kluczowy dla DevOps aspekt – dostępność. Każdy zasób jakiego zespół potrzebuje jest dostępny w chmurze po kilku kliknięciach. Dzięki temu, że zasoby są publiczne, oparte na skryptach i komendach, doskonale się automatyzują. Nie dziwi zatem wzrost popularności rozwiązań CI\CD oraz Intrastructure as Code.

Najważniejsze narzędzia DevOps

W ostatnich latach powstało wiele narzędzi DevOps. Wiele z nich ugruntowało już swoją pozycję i stało się wyznacznikiem standardu w danym obszarze. Poniżej opisuję kilka najważniejszych:

  1. SCM (Source Control Management) – umożliwia przechowywanie kodu w sposób dostępny dla wszystkich zainteresowanych, który zapewnia porządek i stabilność. Tu królem jest protokół GIT, który jest oferowany przez wszystkie narzędzia współpracy programistów jak GitLab, GitHub, Bitbucket czy Azure DevOps.
  2. CI (Continuous Integration) – pomaga sprawdzać czy stale integrowany i budowany przez programistów kod jest bezbłędny i spójny. Tu ponownie standardem jest GitLab lub Azure DevOps Pipelines.
  3. Automatyzacja Testów – testy jednostkowe, integracyjne i end-to-end są powszechną praktyką w projektach. Zespół powinien dysponować narzędziem, które regularnie uruchamia testy w sposób niezależny. Wraz z rozwojem architektury w stronę budowania API, popularność zyskują narzędzia do testów (SoapUI czy Selenium).
  4. CD (Continous Deployment) – wymaga zestawu narzędzi, który wdroży artefakty systemu na poszczególne środowiska. Warto wspomnieć o zarządzaniu konfiguracją (Ansible, Chef, Puppet) oraz o definiowaniu wdrożeń poprzez kod (IaC) jak AWS Cloud Formation czy Terraform. Ten ostatni automatyzuje wdrożenie na dowolną chmurę lub do własnego data center w modelu on-prem.
  5. Gdy większość nowych aplikacji wdraża się jako kontenery, do standardowego stosu DevOps dołączył Kubernetes oraz narzędzia, które ułatwiają pracę z kontenerami jak OpenShift czy Docker Swarm. W przypadku chmur publicznych są to usługi takie jak AKS czy EKS.

DevOps niekwestionowaną przyszłością IT

To, że DevOps wszedł do światowego krwiobiegu IT nie powinno już nikogo dziwić. Wymagana szybkość, pewność wprowadzania zmian i oczekiwania względem systemów (elastyczność, skalowalność, odporność), doprowadziły do wyłonienia się tej nowej specjalizacji i całego ogromu narzędzi. Kierunek, w którym całe organizacje, a nie tylko działy IT, implementują filozofię DevOps jest obecnie jedynym oczywistym wyborem dla liderów technologicznych.


Autor: Marcin Dąbrowski, dyrektor ds. innowacji w ITMAGINATION

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Bank BNP Paribas poszerza współpracę z Booksy. Przez aplikację klienci umówią się na wizytę w każdym oddziale w Polsce

Bank BNP Paribas

W maju Bank BNP Paribas, jako pierwsza instytucja finansowa na świecie, umożliwił swoim klientom umawianie wizyt w oddziałach za pomocą aplikacji rezerwacyjnej Booksy. To nowy kierunek rozwoju kontaktów z klientami – dzwonienie na infolinię czy oczekiwanie w kolejce do doradcy przestały być koniecznością.

Bank od początku zapowiadał możliwy rozwój współpracy z Booksy w przypadku pozytywnego przyjęcia nowego rozwiązania przez klientów. Dokładnie po trzech miesiącach od debiutu funkcjonalności, użytkownicy Booksy doczekali się realizacji tych planów. Największą zmianą jest włączenie do systemu wszystkich oddziałów banku w całej Polsce. To jednak nie wszystko. Kilkoma kliknięciami zarezerwujemy termin wizyty u doradcy klienta indywidualnego i doradcy biznesowego, a także spotkanie w języku migowym.

Nawiązanie współpracy z twórcami aplikacji, która wcześniej była wykorzystywana do umawiania wizyt w salonach fryzjerskich czy kosmetycznych to był akt sporej odwagi. Opłaciło się, o czym świadczą ciepłe reakcje użytkowników i przykłady innych banków, które podążają naszym śladem. Jako pionierzy mieliśmy najwięcej czasu na sprawdzenie funkcjonalności Booksy w praktyce, dlatego teraz z pełnym przekonaniem wdrażamy nowe możliwości na dużo większą skalę.

Przemysław Furlepa, wiceprezes Banku BNP Paribas odpowiedzialny za Obszar Bankowości Detalicznej i Biznesowej

W aplikacji Booksy każdy – nie tylko obecni klienci – może umówić wizytę w dowolnej placówce Banku BNP Paribas. Jednym kliknięciem wybieramy oddział, a kolejnym – datę i termin spotkania. Następny krok to wybór tematu spotkania z dostępnej listy. To wszystko trwa mniej niż minutę. Po umówieniu spotkania, użytkownik otrzymuje potwierdzenie mailem, a w przeddzień – przypomnienie.

Nasza dotychczasowa współpraca z bankiem układała się bardzo dobrze, stąd zapadła decyzja o jej rozszerzeniu na sieć placówek w całej Polsce oraz dodanie nowych usług. Szczególnie cieszy nas otwarcie rozwiązania na klientów indywidualnych. Mamy zasadę, że każdy nowy klient biznesowy przechodzi obowiązkowe wprowadzenie do pracy z narzędziem. Jak widać te kroki działają i ułatwiają zapoznanie się z korzyściami płynącymi z wykorzystywania Booksy w biznesie. W końcu Booksy powstało, by zdjąć małym i dużym biznesom z głowy problem pracochłonnego umawiania wizyt i cieszymy się, że coraz więcej przedsiębiorców to zauważa. To z kolei wpływa na bardzo wysoki odsetek osób polecających naszą platformę (NPS), z którego jesteśmy wyjątkowo dumni.

Łukasz Szymak, Country Manager w Booksy

Rezerwacja spotkania jest możliwa maksymalnie tydzień i minimalnie 24 godziny przed wybranym terminem. Zmiany można dokonać nie później niż pół godziny przed umówionym spotkaniem.


Źródło: Informacja prasowa BNP Paribas Bank Polska

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Maska 2.0. O tym jak powstają innowacje ewolucyjne

maski

Maska transparentna

W momencie kiedy noszenie maski stało się obowiązkowe, osoby niesłyszące i niedosłyszące napotkały problem: niemożność odczytania słów z ruchu ust. Wkrótce rozwiązanie znalazły 3 dziewczyny, które stworzyły maskę przezroczystą. Tzw. „maska inkluzywna” ma wbudowaną transparentną wkładkę PET, która odsłania usta. W przedsprzedaży jest już podobna maska, wymyślona też we Francji, o nazwie „Civility”. Maska chroni, a jednocześnie pozwala na korzystanie z całego spektrum możliwości komunikacyjnych, jak zobaczenie „emocji i uśmiechów” na twarzach naszych rozmówców.

Maska samoczyszcząca

Żeby skutecznie chronić się przed wirusem, bawełniane maski powinniśmy prać w temperaturze nie mniejszej niż 60 stopni. Istnieje jednak bardziej zaawansowany sposób na zabicie wirusów. Firma Yanko Design stworzyła maskę, która czyści się sama, dzięki wyposażeniu w system lamp UV-C, które eliminują patogeny znajdujące się na masce i sterylizują jej powierzchnię. Wynalazek został zatwierdzony już w USA, ale można go zamówić jedynie w przedsprzedaży. Nad podobnym rozwiązaniem pracuje też jedna ze spółek należących do Xiomi. Inna firma, LIGC Applications, opracowała z kolei samoczyszczącą maskę, używając systemu filtracji grafenu, maska Guardian G-Volt wkrótce ma być prowadzona na rynek.

Maska ekologiczna

Maska, choć w czasach pandemii niezbędna, to kolejna rzecz, która w pewnym momencie stanie się śmieciem. Firma Sum Studio, z troski o planetę, stworzyła maskę w całości biodegradowalną, wykonaną z pozostałości z trzciny cukrowej. Taka maska chroni nas i ziemię.

maski ochronne
źródło: Newsletter Publicis Groupe

Maska szyta na miarę

Odstająca, albo za ciasna? Problem niedopasowanej maski rozwiązała firma LuxMea Studio, która na co dzień zajmuje się w tworzeniem produktów łączących design, AI, big data i druk 3D. Pracownicy firmy dodali do swojej oferty maskę Nuo 3D, która jest tworzona pod konkretny rozmiar, dzięki temu maska idealnie dopasowuje się do twarzy. Głowna część maski wyprodukowana jest za pomocą drukarki 3D, a do tego ma wymienialny filtr.

Maska LED

No cóż, ta maska nie rozwiązuje „wielkich” problemów, jednak jest najbardziej efektowna. Za 95 dolarów możemy kupić maskę z wbudowanymi światłami LED. Możemy na niej umieścić np. proste hasło „6 stóp” by informować o konieczności zachowania dystansu. Pewien twórca gier, zaprojektował też maskę, która zapala się w momencie kiedy zaczynamy mówić.

SmartMaska łącząca się z telefonem

Stworzona przez japoński startup Donut Robotics, plastikowo-silikowa maska przez wbudowany mikrofon
łączy się z aplikacją w telefonie i jest w stanie przetłumaczyć to, co mówimy na 8 języków: japoński, chiński, koreański, wietnamski, indonezyjski, angielski, hiszpański i francuski. Maska nie chroni sama w sobie przed wirusem, zaprojektowana jest tak, aby nosić ją na standardową maseczkę.

Błyskawiczne powstawanie nowych wersji maseczek to przykład innowacji ewolucyjnej czyli takiej, która istniejący i znany już produkt dostosowuje do wymagań nowych użytkowników. Pandemia i zagrożenie z nią związane spowodowało, że maseczki z produktu przeznaczonego dla wąskich i jednolitych w miarę grup (korzystał z nich właściwie tylko personel medyczny czy osoby pracujące w mocno zapylonym otoczeniu), stały się czymś powszechnym. Takie sytuacje to dla innowatorów idealny motywator do działania, czyli szukania rozwiązań, które zaspokoją potrzeby nowych grup użytkowników (np. osób niesłyszących) oraz wezmą pod uwagę nowe warunki korzystania (noszenie maseczek długo i wszędzie). Na tym właśnie polega innowacja ewolucyjna – można zmienić produkt/usługę, którą znamy od lat by dawała wartość nowej grupie odbiorców.

innowacje
źródło: Newsletter Publicis Groupe

Obecnie ważne jest jedno, czy samoczyszcząca, świecąca, czy prosta materiałowa, nośmy ją!


Autor: Marta Goltz, autorka: Publicis Groupe

Źródło: Informacja prasowa Newsletter Publicis Groupe

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Dlaczego public relations jest ważny dla Twojej firmy?

biale czarne puzzle

Globalny rynek PR był wart w 2018 roku aż 63,8 miliarda dolarów amerykańskich  i prognozuje się, że do końca 2022 roku ta wartość przekroczy 93 miliardów dolarów. Jako specjaliści od PR często jesteśmy pytani, czym różni się public relations (PR) od marketingu, i jakie ma zastosowania w praktyce. Z taktycznego punktu widzenia łatwo to opisać, jednak często pojawia się trudność w określeniu, w jaki sposób każda rola przyczynia się do sukcesu w biznesie.

Nieznane oblicze PR

Specyfiką tego sektora jest dyskrecja, o ile wszyscy dowiadujemy się o dużych kampaniach marketingowych (za sprawą choćby nośnych reklam) to trudno już wskazać, będzie nawet największe kampanie PR. W przypadku działań public relations pozostają one zwykle nie zidentyfikowane, często klienci wręcz formalizują poufność zawieranymi umowami, a autorzy najlepszych realizacji pozostają niewidoczni.

PR to też dziedzina, która często jest źle rozumiana, ponieważ wiele kanałów pokrywa się obecnie ze zwykłymi kanałami marketingu cyfrowego. Ponadto ludzie często mylą PR z tradycyjną komunikacją kryzysową, relacjami medialnymi lub ograniczają do najczęściej nagłaśnianego PR-u politycznego lub „czarnego” PR-u. Inni mylnie uważają, że PR jest zbyt drogi. Mało firm w pełni wykorzystuje jego pełny potencjał. Najczęściej PR jest dodatkiem w nazwie działu marketingu, lub w wielu korporacjach jego zastosowanie ogranicza się do komunikacji z mediami przez stworzenie stanowiska rzecznika prasowego.

Jeśli przyjąć klasyczne definicje to public relations jest profesjonalnym utrzymaniem korzystnego wizerunku publicznego przez firmę, inną organizację lub znaną osobę, a marketing to działanie lub działalność polegająca na promowaniu i sprzedaży produktów lub usług, w tym badania rynku i reklamę. Podstawowa różnica? Marketing koncentruje się na promocji i sprzedaży konkretnego produktu, podczas gdy PR koncentruje się na utrzymaniu pozytywnej reputacji firmy jako całości.

Public relations obejmuje różnorodne programy mające na celu utrzymanie lub poprawę wizerunku firmy oraz oferowanych przez nią produktów i usług. Dla wielu naszych klientów pomyślne wdrożenie skutecznej strategii public relations było kluczowym elementem planu marketingowego, które stanowiło integralną część sukcesu firmy.

Strategia public relations może odgrywać kluczową rolę w promocji organizacji. Planowane podejście do wykorzystywania możliwości PR może być równie ważne, jak reklama i promocje dla sprzedaży. PR to nadal jedna z najskuteczniejszych i najtańszych metod komunikowania się z rynkiem.

Korzyści i zastosowanie PR-u  w marketingu

Głównym celem public relations jest utrzymanie pozytywnej reputacji marki i utrzymanie strategicznych relacji z opinią publiczną, potencjalnymi klientami, partnerami, inwestorami, pracownikami i innymi zainteresowanymi stronami, co prowadzi do pozytywnego wizerunku marki i sprawia, że wydaje się ona uczciwa, odnosząca sukces, ważna i odpowiedzialna. Public relations to również strategiczny proces komunikacji wykorzystywany przez firmy, osoby i organizacje do budowania wzajemnie korzystnych relacji z opinią publiczną.

Najczęstsze zalety wymieniane przez naszych klientów, uzyskane przez działania PR:

  • przyciągnięcie rynku docelowego,
  • budowanie korzystnego wizerunku marki,
  • zwiększenie zainteresowania produktem, usługą lub marką,
  • wpływ na określone grupy docelowe i ich opinie,
  • obrona produktów lub usług, które ucierpiały w wyniku negatywnej prasy, czarnego PR lub postrzegania,
  • poprawa ogólnego wizerunku firmy np. korzyść dla HR to pozyskiwanie najlepszych pracowników,
  • zwiększenie świadomości, informacji o produktach i usługach oferowanych przez organizację.
  • zwiększenie wiarygodności marki,
  • zapewnienie wartości dodanej, pomagającej odróżnić organizacje jako lidera sektora,
  • krótkoterminowe i długoterminowe generowanie potencjalnych klientów.

Od wielu lat za sprawą zmian, chociażby dostępnych nowoczesnych technologii, obydwa sektory ewaluują,  zmienia się marketing, ale też PR. W ostatnich latach nowoczesne public relations zmierza już w kierunku analityki, planowania strategicznego i doradztwa. Przykładowo, dysponowanie najlepszymi narzędziami do obserwacji, monitoringu rynku i mediów, które wykrywają kontent, nawet przed ich zaindeksowaniem w wyszukiwarkach, czy znajomość zaplecza pracy redakcji – daje PR-owcom większe kompetencje w tym obszarze.

W ostatnich latach zaobserwowaliśmy w Core PR znaczną zmianę przechodzenia z tradycyjnego marketingu w kierunku zintegrowanego podejścia marketingowego. Jako ważny aspekt nowoczesnej komunikacji marketingowej, public relations umożliwia firmom skuteczne i autentyczne wzmocnienie przekazu reklamowego. PR to potężne narzędzie do zarządzania dla firm, które pozwala osiągnąć cele biznesowe oraz budować ich wizerunek i obecność na rynku. Jednak efekty synergii public relations i reklamy są często słabo wykorzystywane i zaniedbywane, ponieważ wiele firm nie bardzo wie, co to jest właściwie PR i co może zdziałać. Najlepszym przykładem wykorzystanie pełnej mocy w tym obszarze jest sektor bankowy. Jednocześnie zmiany w marketingu wywierają wpływ na dostosowywanie się nowych narzędzi i procesów PR-owych.

W działach marketingu naszych klientów zauważalny jest progres i zmiany w kilku kluczowych obszarach, jak:

  • wzrost znaczenia CRM czyli  „Customer Relationship Management” -strategii biznesowej polegającej na selekcjonowaniu i zarządzaniu klientami w celu optymalizacji długoterminowych korzyści,
  • transformacje cyfrowe (DX), które są już koniecznością, wraz z optymalizacją doświadczenia klienta (CX),
  • tworzenie treści wspomagane przez sztuczną inteligencję (AI), która stała się dobrodziejstwem dla twórców treści. Już teraz widzimy duże zastosowanie tego narzędzia w buzz marketingu.
  • coraz częstsza automatyzacja, która optymalizuje marketing wielokanałowy,
  • na znaczeniu zyskuje też ochrona danych osobowych i analizy danych w czasie rzeczywistym.

 

fot. Adam Białas
fot. Adam Białas

Dlatego dla lepszego zrozumienia potencjału, który daje PR rok temu wprowadziliśmy na rynek pakiety, które stanowią swoiste uzupełnienie dla bieżących działań marketingowych. Są one jasne i przejrzyste, pozwalają na wybranie szytej na miarę potrzeb „paczki” usług i wykorzystanie w wybranym przez klienta okresie. Zwykle koszt dotarcia do grupy docelowej przez PR to mniej niż 25% ceny reklamy, a prezentowany przekaz jest znacznie bardziej wiarygodny i pozwala uzyskać lepszą konwersję. Ten produkt cieszy się olbrzymim zainteresowaniem. Klienci szczególnie cenią przejrzystość oferowanych usług oraz łatwą weryfikację wyników. 

Adam Białas, manager Core PR

Różnice pomiędzy marketingiem i PR

Marketing ma na celu dotarcie do obecnych i potencjalnych klientów, podczas gdy public relations polega na utrzymywaniu pozytywnych relacji z każdą grupą zainteresowaną organizacją lub marką np. klientami, mediami, pracownikami i akcjonariuszami.

Celem zespołów marketingowych jest dotarcie do konsumentów i skłonienie ich do myślenia, wierzenia lub działania ukierunkowanego na sprzedaż. Zasadniczo chodzi o sprzedaż produktu lub usługi. Natomiast public relations polega na sprzedaży firmy lub marki poprzez pozytywne zarządzanie kanałami komunikacji między firmą a jej targetem. Ogólnie rzecz biorąc, działania marketingowe starają się osiągnąć bezpośredni przychód, podczas gdy PR stara się budować pozytywną reputację poprzez skuteczną strategię PR. Wiadomości dostarczane za pośrednictwem kanałów PR, takich jak artykuły, mówcy konferencyjni lub renomowani blogerzy, są podświadomie uważane przez konsumentów za bardziej uzasadnione niż te prezentowane za pomocą taktyk marketingowych. Należy tu pamiętać, że np. pokolenie Y i Z całkowicie odrzuca typowy przekaz reklamowy, jako niewiarygodny.

Z reguły ludzie wyraźnie rozumieją, że reklama i marketing wynikają z chęci firmy do zwiększenia sprzedaży. Jednak artykuły, które podpisane są znanym nazwiskiem dziennikarza lub prezentacje osoby postrzeganej za eksperta branżowego, są w oczach konsumentów bardziej „prawdopodobne”. Łatwiej jest mu je uznać za wiarygodne źródło. Z doświadczenia dodam, że konwersje sprzedażowe z zastosowaniem narzędzi PR są inne dla sektora B2B i B2C. Ten drugi dla uzyskania najlepszych efektów wymaga zwykle połączenia z  narzędziami z obszaru  np.  remarketingu.

W branży PR decydującą rolę liderów odgrywają głównie lokalne agencje, gdyż bazują one na kontaktach i znajomości rynku. Co prawda są też globalne „banki mediów”, którymi można w pewnym zakresie osiągać planowane efekty, szczególnie że np. nasze wyceny pracy są kilka razy tańsze od zachodnich odpowiedników. Na przykład w czasie blokady związanej z Covid przeprowadziliśmy z Polski, globalną kampanię dla światowego lidera sektora e-edukacji.

 

✔️ doświadczony menedżer i lider zespołu, ✔️dyrektor w agencji komunikacji i marketingu, ✔️ ekspert rynku nieruchomości i budownictwa, ✔️ dziennikarz biznesowy, specjalista od "treści" i nowoczesnych mediów, ✔️doradca w wielu obszarach i dużych projektach biznesowych.

Adam Białas

„Mamy pandemię samotności”. Jak się przed nią uchronić?

samotność

Bezwzględne statystyki

Zebrane w ostatnich latach dane na temat samotności – tej rozumianej nie jako brak kontaktów międzyludzkich, a przede wszystkim subiektywne poczucie izolacji – przerażają. Według raportu komisji rządowej aż 9 mln dorosłych Brytyjczyków doświadcza jej „często lub zawsze”. Osoby w wieku 65 lat i starsze przyznają, że ich główną formą kontaktu ze światem jest telewizja.

Wśród krajów europejskich w niechlubnym rankingu zwycięża jednak Szwecja, w stolicy której samotnie mieszka aż 58 proc.(!) populacji. Z kolei w Stanach Zjednoczonych odsetek ten wynosi 27 proc. (w Nowym Jorku prawie 50 proc.) i cały czas rośnie – dla porównania w roku 1920 jednoosobowe gospodarstwo domowe prowadziło tam 5 proc. obywateli. Problem jest na tyle poważny, że jeden z czołowych amerykańskich psychologów Richard Booth wnioskuje, by wpisać osamotnienie do rejestru psychopatologii, a w Wielkiej Brytanii powołano nawet ministerstwo ds. samotności.

Trend ten nie oszczędził Polski. Chociaż relatywnie wielu z nas wciąż żyje na wsi, gdzie łatwiej o bliskie kontakty z członkami społeczności, postępująca urbanizacja, niespotykana w całej historii mobilność i fenomen mediów społecznościowych sprawiają, że samotność dotyka nas w podobnym stopniu co Amerykanów i pozostałych Europejczyków. Z danych GUS-u i tych zebranych przez portale randkowe wynika, że w Polsce w ciągu ostatnich 10 lat liczba osób żyjących samotnie wzrosła o 34 proc. Już co czwarte gospodarstwo domowe jest prowadzone przez jedną osobę. Szacuje się, że do 2035 roku odsetek takich gospodarstw wyniesie 30 proc. W całym kraju żyje teraz około 7 milionów singli, przy czym do tej grupy zalicza się nie tylko mieszkających jeszcze z rodzicami młodych ludzi, osoby owdowiałe i po rozwodzie, lecz także te pozostające w nieformalnych związkach, ale niemieszkające razem.

Skąd wziął się problem?

John i Stephanie Cacioppo, neurobiologowie społeczni z Uniwersytetu Chicagowskiego, mówią wprost: mamy epidemię samotności, a media społecznościowe są dla niej tym, czym dla koronawirusa sale weselne, galerie handlowe i fabryki – rozsadnikami zarazy w gęstym tłumie. Ale zawiniło nie tylko nasze wirtualne, zastępcze życie.

Swoją pierwotną funkcję rozpraszania samotności straciła też praca, która coraz częściej nie wiąże się konkretnym miejscem, gdzie przez lata spotykamy te same znane twarze. Nowe modele zatrudnienia, w tym zwłaszcza praca zdalna i praca na zlecenie, choć zapewniają większą elastyczność usług, jednocześnie uniemożliwiają nawiązywanie autentycznych kontaktów.

Paradoksalnie do rozprzestrzeniania się plagi przyczynia się w dużej mierze duma naszych czasów – niemal nieograniczona mobilność, z której tak chętnie korzystają szczególnie millenialsi. Częste przesadzanie z miejsca na miejsce niesie jednak ze sobą pewne konsekwencje.

„Prawdą jest, że w miastach nieustannie otaczają nas ludzie, więc trochę tajemniczy zdaje się fakt, że mamy epidemię samotności. Jednak nie wystarczy być fizycznie blisko innych, by nie czuć się osamotnionym, trzeba jeszcze zmobilizować się, by nawiązać z nimi kontakt. I tutaj zaczyna się problem. Większości z nas trudno jest przełamać naturalny dystans wobec obcych” – tłumaczy w rozmowie z brytyjskim tygodnikiem „New Statesman” Colin Ellard, zajmujący się oddziaływaniem miejsc na umysł i ciało neurolog z kanadyjskiego Uniwersytetu w Waterloo.

Samotność groźna jak rak

Naukowcy odkryli, że samotność ma na nas wyniszczający wpływ, i to już na poziomie komórkowym. Profesor Steve Cole, dyrektor laboratorium UCLA Social Genomics Core dowiódł nawet, że z powodu izolacji społecznej w ludzkim organizmie dochodzi do tworzenia się przewlekłego, niedającego jawnych objawów stanu zapalnego.

Z kolei w 2015 roku podczas eksperymentu na myszach uczeni z amerykańskich MIT i Imperial College w Londynie ustalili, że produkcja dopaminy, substancji nazywanej „przekaźnikiem przyjemności”, w mózgach zwierząt, które przebywały w grupie, jest stabilna. Jednak u gryzoni, które poddano izolacji, jej poziom gwałtownie spadł. Następnie zwierzęta wróciły do grupy, a poziom substancji w ich organizmach równie gwałtownie wzrósł.

Do jeszcze bardziej przytłaczających wniosków doszła Julianne Holt-Lunstad, która, posiłkując się wynikami 70 badań naukowych, ogłosiła, że samotność zwiększa śmiertelność w takim samym stopniu co otyłość czy wypalanie 15 papierosów dziennie. Z kolei Nicole Valtorty z Uniwersytetu Newcastle ustaliła, że prawdopodobieństwo ataku serca u osób osamotnionych rośnie o 29 proc., a zagrożenie udarem – o 32 proc. „To niezależny czynnik przyczyniający się do śmierci. Może cię po prostu zabić. Znajduje się na tej samej liście co choroby serca i rak – twierdzi dr Josh Klapow, psycholog kliniczny z Uniwersytetu Alabamy.

Mylne jest też kojarzenie samotności ze starością, bo, jak się okazuje, w dzisiejszych czasach ta powszechna plaga nie oszczędza młodych. Poczucie izolacji wpływa u nich na sen, zwiększa poziom stresu, powoduje spadek odporności, redukuje funkcje poznawcze, wywołując objawy podobne do otępienia oraz zwiększa ryzyko depresji.

Przełamać izolację

By zaradzić problemowi, w Polsce stosuje się cały katalog dobrych praktyk. W miastach popularnością cieszą się uniwersytety trzeciego wieku, na wsiach od pewnego czasu mnożą się kluby seniora. W całym kraju prężnie działają organizacje pozarządowe wspierające osoby samotne i starsze, którym udzielana jest materialna pomoc. Zgłaszać można się też do lokalnych domów kultury, które zwykle oferują szereg spotkań i zajęć.

Dzieci i młodzież coraz częściej mogą liczyć na warsztaty i szkolenia organizowane w ich szkołach.

Placówki z całej Polsce same zgłaszają się do firmy szkoleniowej, którą prowadzę. Zainteresowanie jest duże, od 2015 roku przepracowałem 4 tysiące godzin, robiąc takie warsztaty. W Warszawie, gdzie działam, jest ogromna oferta organizacji pozarządowych prowadzących choćby kluby dla młodzieży. Fundacja „Drama Way” robi taki projekt „Art Generacje”, w ramach którego nastolatki zagrożone wykluczeniem społecznym, czyli samotnością, bo to się łączy, razem z seniorami podejmują różne działania artystyczne. Z kolei stowarzyszenie „Dzieciaki” zabiera młodzież na kolonie i obozy. Albo na przykład w Trójmieście odbywa się Międzypokoleniowy Festiwal Literatury Dziecięcej „Ojcowie i dziatki”, który wspiera kulturę czytelnictwa i jednocześnie prowadzi profilaktykę izolacji.

Michał Maciejak, pedagog i trener dramy zajmujący się wykluczeniem i samotnością wśród młodzieży

Obiecujący, zwłaszcza w kontekście młodszych pokoleń, wydaje się też właśnie wkraczający do Polski coliving, czyli formuła mieszkania polegająca na dzieleniu się z innymi wszystkim tym, czym podzielić się da. Współlokatorzy mają własne sypialnie z łazienkami, korzystają jednak z przestronnych i funkcjonalnie zaaranżowanych części wspólnych. Zyskują dzięki temu przestrzeń, która umożliwia im integrację i spędzanie wolnego czasu choćby na oglądaniu filmów czy grze w planszówki.

Benjamin Webb, który od 8 miesięcy mieszka w jednym z brytyjskich colivingów, przyznał w rozmowie z „Guardianem”, że stał się fanem tej koncepcji. 37-latek zachwala przede wszystkim poczucie swobody, którego nie doświadczył przez dwie dekady wynajmowania lokali w Londynie.

Szukałem elastyczności, nie chciałem już za każdym razem płacić 2 tys. funtów agentom nieruchomości, by potem być związanym umową. Mieszkanie w The Collective dało mi tę elastyczność, ale tak naprawdę tym, co mnie tam zatrzymało, była wspólnota i wszystko, co się z nią wiąże.

Benjamin Webb,  pracownik branży finansowej

Coliving w Polsce

W Polsce pierwsza firma zajmująca się colivingiem wystartowała pod koniec 2019 roku. Na razie Colivia działa w dwóch lokalizacjach w Poznaniu, jednak do końca roku tę często tańszą i bardziej komfortową alternatywę dla tradycyjnego wynajmu będą mogli przetestować mieszkańcy Warszawy, Wrocławia, Krakowa i Trójmiasta.

W colivingu nie dajemy tylko mieszkania, lecz także budujemy lokalną społeczność. Z jednej strony dajemy klientom możliwość poznania nowych osób, a z drugiej mają swoją przestrzeń prywatną. Wprowadza się do nas dużo singli i osób zza granicy, które nie mają tu znajomych. Chcąc, nie chcąc, kiedy mijają się w częściach wspólnych, kogoś zawsze poznają. W każdym z naszych mieszkań są przestronna kuchnia z mikrofalówką i ekspresem do kawy oraz duży salon z wygodną kanapą, do tego telewizor lub rzutnik, czasem też konsola. Zawsze wykupujemy telewizję kablową i dajemy za darmo Netflix. Planujemy też wstawić stoły do ping-ponga.

Marta Telenda, prezes zarządu Colivii

Jak podkreśla przedsiębiorczyni, dla wielu osób, które decydują się na skorzystanie z usług jej firmy, ogromne znaczenie ma właśnie możliwość poznania nowych ludzi. Z jej słów wynika, że coliving jest bunkrem zaprojektowanym tak, by szukających schronienia nie dopadła zaraza.


Źródło: Informacja prasowa COLIVIA

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Technologia Bioavlee pomoże w walce z zabójczymi bakteriami

Technologia Bioavlee

Powodują sepsę, atakują osłabionych pacjentów w szpitalach na całym świecie, przyczyniają się do śmiertelnych chorób. Już teraz infekcje bakteryjne odpowiadają za 700 tys. zgonów rocznie jednak ta szokująca liczba to jedynie zwiastun tego, co może nas czekać. Niektóre scenariusze zakładają bowiem nawet skok do 10 mln zgonów rocznie w 2050 r. (m.in. prognozy brytyjskiego The Review on Antimicrobial Resistance). Stanie się tak w wyniku szalejących epidemii bakterii z najbardziej groźnych szczepów tych patogenów.

Dziś najbardziej zajmującym opinię publiczną patogenem jest COVID-19. Nie zapominajmy jednak, że nie tylko wirusy mogą stanowić śmiertelne zagrożenie dla mas, ale też bakterie i inne drobnoustroje. Np. dżuma, mająca na koncie dziesiątki milionów ofiar, to choroba bakteryjna. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) opublikowała listę kilkunastu najbardziej niebezpiecznych dla zdrowia i życia bakterii, na które nie działają obecnie dostępne antybiotyki. Poszukiwanie skutecznych metod ich diagnostyki i terapii to walka z czasem, którą – jako ludzkość – musimy szybko podjąć.

Michał Wronecki, prezes wrocławskiego Bioavlee

To Bioavlee, jedna z wyróżniających się młodych firm biotechnologicznych w regionie, z sukcesem zakończyła właśnie walidację systemu Avlee 650. Przeprowadził ją renomowany brytyjski instytut Campden BRI. Uzyskany certyfikat, zgodny z normą ISO1614-6, potwierdza, że Avlee 650 jest zdolne do niezwykle, skutecznej oraz wydajnej identyfikacji mikroorganizmów takich jak bakterie, czy niektóre grzyby.

Opracowanie systemu Avlee 650 to przełom w biotechnologicznym sektorze B&R. Opatentowana przez Bioavlee technologia dyfrakcji laserowej pozwala na skuteczne i szybkie odkodowanie szczegółowych informacji o mikroorganizmach, wykorzystując ich właściwości optyczne oraz morfologiczne. Za sprawą dyfrakcji światła na koloniach badanych drobnoustrojów, powstają specyficzne wzorce, swoisty „odcisk palca” danego patogenu.

Michał Wronecki, prezes wrocławskiego Bioavlee

W procesie identyfikacji patogenów, technologii Bioavlee wykorzystuje możliwości chmury obliczeniowej oraz samouczących się algorytmów. Tym samym system redefiniuje sposób identyfikacji mikroorganizmów, eliminując wieloetapowe, manualne procesy. Sprawia, że praca w laboratoriach staje się prostsza i szybsza, a zarazem dokładniejsza.

Jak badanie wygląda w praktyce? Pobraną próbkę umieszcza się w systemie Avlee 650, po czym przepuszcza się przez nią wiązkę lasera i rejestruje obraz z wykorzystaniem dedykowanego systemu optycznego. Samouczące się algorytmy analizują obraz komputerowo, a następnie porównują z bazą wzorców widm dyfrakcyjnych przechowywaną i aktualizowaną w chmurze. Nowoczesna technologia pozwala uzyskać wyniki w krótkim czasie, z dokładnością sięgającą 98 procent. Oznacza to efektywność porównywalną do analizy genetycznej przy drastycznie niższych kosztach.

Zakładamy, że docelowo nasz system będzie obecny w laboratoriach na całym świecie. Szacuje się, że w Polsce zlokalizowanych jest 2,2 tys. laboratoriów, w samej Europie około 50 tys., Ameryce Północnej 70 tys., Azji i Ameryce Południowej ok. 50 tys. 

Michał Wronecki, prezes wrocławskiego Bioavlee

Zgłoś się do 10. edycji rankingu 50. Najbardziej Kreatywnych Ludzi w Biznesie: https://kreatywni.brief.pl/


Źródło: Informacja prasowa Bioavlee

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

PKN ORLEN intensyfikuje współpracę ze startupami!

dron innowacje

Testy drona na potrzeby monitoringu bezpieczeństwa rurociągu Wrocław – Ostrów Wielkopolski rozpoczęły się w kwietniu br. Został on opracowany przez polską spółkę technologiczną BZB UAS. Podczas pilotażu wykonano serię misji lotniczych o łącznej długości ok. 180 km. Miały one na celu zgromadzenie danych, fotogrametrycznych tj. zdjęć o wysokiej rozdzielczości, które następnie umożliwiły stworzenie mapy obszaru przebiegu rurociągu. Zebrany materiał został wykorzystany do zasilenia programu bazującego na sztucznej inteligencji, który w sposób zautomatyzowany przeprowadza analizę materiału zdjęciowego pozyskanego podczas misji drona. Dzięki temu możliwe jest lokalizowanie potencjalnych zagrożeń dla infrastruktury przesyłowej należącej do PKN ORLEN.

monitoring bezpieczeństwa
fot. PKN ORLEN

Inteligentne systemy, wykonujące jednocześnie pracę automatycznie, cyklicznie i z coraz większą dokładnością, stanowią alternatywę dla tradycyjnych metod przeprowadzania inspekcji infrastruktury. Wyniki pilotażowego  wdrożenia  bezzałogowego statku powietrznego są obiecujące. PKN ORLEN  jest otwarty na implementowanie kolejnych innowacyjnych rozwiązań w różnych obszarach biznesowych dlatego postawiliśmy na współpracę z  młodą polską technologiczną spółką. W ten sposób wspieramy również rozwój ekosystemu startupów w Polsce.

Patrycja Panasiuk, Dyrektor Biura Innowacji PKN ORLEN

W ramach prac nad systemem służącym do wykrywania nielegalnych prób ingerencji wykorzystano algorytmy, które pozwalają zidentyfikować różnice tła oraz elementów o ostrych krawędziach. W ten sposób ustala się, czy źródłem ingerencji jest człowiek, czy siły natury.

System oparty na uczeniu maszynowym został opracowany i przetestowany w ramach programu akceleracyjnego Spcae3ac Scale Up II. Jego celem jest zbudowanie relacji biznesowych pomiędzy średnimi i dużymi przedsiębiorstwami, a innowacyjnymi startupami. Współpraca z młodymi firmami umożliwia PKN ORLEN systematyczne rozbudowywanie kompetencji technologicznych w modelu otwartych innowacji. To nie pierwszy projekt realizowany przez Koncern w tym obszarze.

PKN ORLEN w ubiegłym roku wykonał testy autonomicznego garażu i drona, służącego do monitoringu bezpieczeństwa Zakładu Produkcyjnego w Płocku. Przez kilka miesięcy urządzenie pomagało patrolować tereny rafinerii i petrochemii w sposób w pełni zautomatyzowany oraz autonomiczny. Celem projektu było wyeliminowanie do minimum czynnika ludzkiego oraz zapewnienie wysokiej szybkości reakcji w sytuacjach wykrycia zagrożenia bezpieczeństwa infrastruktury. System testowany przez PKN ORLEN składał się ze stacji dokującej, drona i aplikacji monitorującej przebieg misji. Stacja dokująca wchodząca w skład zestawu umożliwiała nie tylko autonomiczny start i lądowanie, lecz także ładowanie baterii oraz stanowiła schronienie dla drona w czasie oczekiwania na realizację kolejnych lotów. Misje patrolowe odbywały się w sposób zautomatyzowany, a operator lotu miał podgląd na przebieg misji i obraz z kamer za pomocą panelu użytkownika. Całością realizacji misji sterowała aplikacja internetowa pozwalająca na planowanie trasy, podgląd stanu urządzeń oraz przeglądanie materiałów zarejestrowanych przez drona w trakcie oblotu.


Źródło: Informacja prasowa PKN ORLEN

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF