Co wpływa na koszt kredytu hipotecznego?

O tym, jak kosztowny może być kredyt hipoteczny, boleśnie przekonują się ostatnio osoby, które zaciągnęły taki kredyt oparty o zmienną stawkę oprocentowania. Miesięczne raty wzrosły niekiedy o ponad 100% i wpędziły wiele gospodarstw domowych w poważne problemy finansowe. Od czego zależy koszt kredytu hipotecznego? W jaki sposób można się zabezpieczyć na wypadek wzrostu stóp procentowych?

 

Ile kosztuje kredyt hipoteczny?

Warunki oferowane przez banki dla kredytów hipotecznych dynamicznie się zmieniają. Nie jest zatem łatwo odpowiedzieć na pytanie, ile kosztuje kredyt hipoteczny. Szczególnie że szereg czynników ma wpływ na proponowane przez bank warunki – nie tylko moment wnioskowania o kredyt, ale również nasza osobista sytuacja finansowa, cena planowanej nieruchomości czy posiadany wkład własny.

W celu zorientowania się, jak wysokie są obecnie marże, prowizje czy oprocentowanie kredytów o stałej stopie, warto zajrzeć do rankingów oraz porównywarek kredytów hipotecznych. Takie działanie pozwoli szybko zorientować się, który bank oferuje obecnie najkorzystniejsze warunki i które oferty warto dokładniej przestudiować.

Co ma wpływ na koszt kredytu hipotecznego?

Wpływ na koszt kredytu hipotecznego ma przede wszystkim jego oprocentowanie. Do niedawna na rynku dominowały kredyty o zmiennej stopie procentowej, których oprocentowanie było powiązane z wysokością właściwej stawki WIBOR. Dynamiczny wzrost stóp procentowych po pandemii doprowadził do znacznie większego zainteresowania kredytami o stałej stopie procentowej (na przynajmniej 5 lat). Decydując się na taki kredyt, można spać nieco spokojniej – bez obaw o wzrost miesięcznej raty w konsekwencji poważniejszych zawirowań na rynkach finansowych.

Nie bez znaczenia jest marża, jaką bank dolicza do oprocentowania. Marża jest co do zasady znana już na etapie wnioskowania o kredyt, jednak można ją negocjować. Pomaga w tym dobry profil kredytowy klienta lub niski wskaźnik LTV (stosunek kwoty kredytu do wartości nieruchomości). Zasada jest bardzo prosta – im ryzyko finansowania dla banku mniejsze, tym bardziej skłonny jest on do negocjowania wysokości marży.

Na koszt kredytu składają się również: prowizja, opłata przygotowawcza, ubezpieczenie, ewentualna wycena nieruchomości i wszelkie dodatkowe usługi i produkty.

Gdzie szukać najkorzystniejszych ofert?

Znalezienie dobrej oferty kredytowej wymaga niewątpliwie czasu. Konieczne jest bowiem przeanalizowanie warunków oferowanych przez wiele różnych banków i przestudiowanie regulaminów wielu promocji. Oczywiście nie trzeba wszystkiego robić we własnym zakresie. Warto posiłkować się najróżniejszymi rankingami i zestawieniami najkorzystniejszych ofert. Dlaczego? Gdyż pozwalają one szybko zawęzić wyniki poszukiwań do zaledwie 2–3 ofert, które w naszym przypadku będą najkorzystniejsze.

Podobny efekt można uzyskać poprzez skorzystanie z profesjonalnego wsparcia doradców kredytowych. Dobry doradca będzie w stanie nie tylko przedstawić najkorzystniejsze oferty, ale również przeprowadzić przez cały proces wnioskowania. Oszczędzi nam tym samym nie tylko czasu, ale również pieniędzy.

 

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Decyzja po posiedzeniu RPP

logo nbp

Ostatnie tegoroczne spotkanie Rady Polityki Pieniężnej przyniosło kolejne decyzje o zaostrzeniach.

Po środowym posiedzeniu RPP zdecydowała o podniesieniu referencyjnej stopy procentowej o pół punktu procentowego. Co oznacza rekordowy poziom 1,75%, najwyższy od 2015 roku. Według wyliczeń ekspertów oznacza to wzrost raty kredytu średnio o kolejne 90 złotych miesięcznie. A w stosunku do października tego roku, może to być w zależności od szacunków między 300 a 400 złotych.

W efekcie poszczególne stopy procentowe kształtują się następująco:

▪ stopa lombardowa 2,25%
▪ stopa depozytowa 1,25%
▪ stopa redyskontowa weksli 1,80%
▪ stopa dyskontowa weksli 1,85%

W tym samym czasie Prezes NBP wziął udział w dorocznym spotkaniu przedstawicieli środowiska bankowego. W swoim wystąpieniu odniósł się do sytuacji na rynku kredytów, sugerując, że banki powinny zwiększyć czujność i ograniczyć udzielanie kredytów.

„(…) w celu uniknięcia kolejnych wyzwań związanych z portfelem kredytów hipotecznych, banki powinny teraz uważnie monitorować wysoką aktywność na rynku mieszkaniowym i zwiększyć czujność w ocenie zdolności kredytowej klientów chcących sfinansować zakup mieszkania. Tym bardziej, że niektóre banki ze szczególną intensywnością koncentrują swoją aktywność właśnie w tym segmencie kredytów. Z punktu widzenia rozwoju polskiej gospodarki taka tendencja nie cieszy” Adam Glapiński, prezes NBP

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Alert Gospodarczy – Stabilność sytemu bankowego

Stabilność sytemu bankowego

W Polsce sektor bankowy jest dominującym źródłem finansowania gospodarki, a rola rynku kapitałowego jest stosunkowo skromna (według danych Banku Światowego w 2018 r. kapitalizacja rynku kapitałowego stanowiła 148% PKB w USA, 54% w strefie euro i 27% w Polsce). Stąd sprawność i efektywność sektora bankowego będzie miała istotny wpływ na głębokość i czas trwania obecnej recesji oraz późniejsze tempo wzrostu gospodarczego.

Przeżywające kłopoty i obciążone portfelem złych kredytów banki ograniczają finansowanie nowych przedsięwzięć i akwizycje nowych kredytów, a znaczną część swoich środków przeznaczają na podtrzymanie płynności klientów, którzy popadli w kłopoty.

Następuje w efekcie wypaczenie mechanizmu alokacji finansowej, gdyż środki dystrybuowane przez bank nie trafiają tam, gdzie mogłyby być najbardziej efektywnie wykorzystane, lecz służą również podtrzymywaniu nieefektywnych przedsiębiorstw. Dlatego kryzys bankowy może prowadzić do recesji w gospodarce lub spowodować przedłużenie recesji wywołanej innymi przyczynami.

W rezultacie kryzysu podażowo-popytowego, gwałtownego wzrostu bezrobocia, zatorów płatniczych wynikających z przerwania łańcuchów dostaw, także w skali globalnej, fali niewypłacalności przedsiębiorstw i innych negatywnych zjawisk nastąpi pogorszenie portfela kredytowego banków. Oczekuje się, że w perspektywie kilku kwartałów koszt ryzyka kredytowego wzrośnie do 20-30 mld zł, a zysk sektora bankowego w roku 2020 może oscylować wokół zera. Trudno przewidzieć jak szybko będziemy wychodzić z kryzysu, ale perspektywy dla banków są również z kilku innych powodów, charakterystycznych dla naszego systemu bankowego, pesymistyczne.

Po pierwsze, relatywnie wysoki poziom kapitalizacji może okazać się niewystarczający wobec wyzwań obecnego kryzysu oraz niekonwencjonalnych działań NBP. Dokapitalizowanie może nastąpić tylko z trzech źródeł: przez właścicieli, w wyniku rynkowych emisji lub ze środków publicznych. Pierwsze dwa sposoby pozyskania kapitału są w obecnych warunkach mało realne; ten trzeci sposób – może być niebezpieczny.

Warto przypomnieć, że polski sektor bankowy charakteryzuje się skrajnym niedopasowaniem terminów zapadalności aktywów i pasywów. Jaskrawie widać to na przykładzie kredytów mieszkaniowych. Źródłem finansowania 20-30-letnich kredytów hipotecznych są krótkoterminowe depozyty i osady na rachunkach bieżących. Listy zastawne nie pokrywają nawet 2% ich wartości, podczas gdy w większości krajów UE są źródłem finansowania kilkudziesięciu procent.

Informacje o pogarszających się wynikach finansowych banków i ogólna niepewność wywołana epidemią COVID-19 wymagają podjęcia działań poprawiających sytuację banków i ich wiarygodność w oczach klientów.

Po drugie, upaństwowienie Alior Banku i Pekao S.A. niebezpiecznie poszerzyło partyjne władztwo nad polityką kredytową banków. Problem jest dodatkowo nasilony przez podważenie wiarygodności KNF na skutek ujawnionego w 2018 roku skandalu korupcyjnego z udziałem jego ówczesnego przewodniczącego. Doświadczenia międzynarodowe pokazują, że w upartyjnionych bankach często górę nad rachunkiem ekonomicznym bierze kalkulacja polityczna. Złe skutki upartyjnienia banków zaczęły się ujawniać i u nas – w spadku wartości rynkowej Aliora i Pekao S.A., który zaczął się na długo przed pandemią COVID-19.

Charakter relacji właścicielskich między największymi graczami polskiego sektora finansowego sprawia, że sytuacja banków odzwierciedla się w wynikach finansowych innych podmiotów. Znakomicie można to zaobserwować na przykładzie PZU, w którym Skarb Państwa posiada 34% akcji oraz dwóch banków – Alior (PZU ma 32% akcji) i Pekao SA (PZU ma 20% akcji). Pogarszająca się sytuacja w obu bankach wpływa na słabsze wyniki PZU. Na tym przykładzie widać, jak słabnąca kondycja banków odciska piętno na stabilności całego sektora finansowego.

Widzą to inwestorzy, którzy dość pesymistycznie oceniają perspektywy banków. W okresie ostatnich trzech miesięcy akcje banków (WIG-Banki) straciły ponad 1/3 wartości, podczas gdy WIG stracił 5%, a spółki branży motoryzacyjnej, która najbardziej ucierpiała w trakcie zamrożenia gospodarki, straciły 8% (WIG-Moto).

Po trzecie, nie tylko nacjonalizacja ale również zastosowane rozwiązania regulacyjne i podatkowe spowodowały, że wypaczony został rynkowy mechanizm alokacji kapitału przez sektor bankowy. Zwolnienie z podatku bankowego i zerowa waga ryzyka dla obligacji skarbowych spowodowały, że od 5 lat tempo wzrostu kredytów korporacyjnych i dla ludności jest ok. dwa razy niższe niż tempo wzrostu kredytowania budżetu. Spadek zainteresowania udzielaniem kredytów wskutek kryzysu dodatkowo wzmocni te negatywne trendy. Ponadto, rozwiązanie to jest wysoce niemoralne, ponieważ Państwo zwalniając z podatku bankowego obligacje skarbowe pokazuje jak omijać ten podatek. W każdym z największych polskich banków ich wartość przekracza wielkość kapitałów własnych. W efekcie, muszą one, a nie tylko mogą, wyceniać ich portfel po bieżącej cenie rynkowej. To zwiększa ich wrażliwość na ewentualną przecenę polskiego długu.

Po czwarte, dołączenie przez NBP do banków centralnych, które utrzymują praktycznie zerowe stopy procentowe, obniży zyskowność sektora bankowego, w tym zwłaszcza banków w najsłabszej kondycji, które muszą konkurować o depozyty wysokością oprocentowania, a dużą część ich kredytobiorców stanowią podmioty niemogące uzyskać finansowania w innych bankach. Tymczasem zyskowność sektora bankowego już od kilku lat jest niższa niż sektora przedsiębiorstw niefinansowych i nie wystarcza do pokrycia kosztu wynajmu kapitału. Od 2016 roku odstaje od zyskowności banków w innych krajach naszego regionu, a od 2018 roku jest zbliżona do zyskowności banków w strefie euro. Za to efektywne opodatkowanie banków należy u nas do najwyższych w Europie i to nawet jeśli pominąć podatek bankowy. Z jego uwzględnieniem wynosi niemal 50% i jest około dwa razy wyższe niż przeciętnie w UE – i trzy razy wyższe niż średnio w regionie.

W latach 2011-2019 wynik finansowy polskich banków wykazywał stagnację, natomiast wynik finansowy netto lekką tendencję spadkową. Równocześnie następowały niekorzystne zmiany struktury czynników tworzenia wyniku finansowego. Spadał udział wyniku z tytułu prowizji i opłat, wzrastał udział wyniku z tytułu odsetek. Dochody odsetkowe z kolei rosły nieznacznie (o 1,5 mld zł), w związku z czym głównym czynnikiem, który przy wzroście kosztów działania banków pozwalał utrzymywać wynik brutto na zbliżonym poziomie w całym okresie, były spadające koszty odsetek. Przy wzroście wartości depozytów o 87%, koszty odsetek spadły o 43%. Z makroekonomicznego punktu widzenia jest to niekorzystne, gdyż zniekształca decyzje dotyczące oszczędzania i inwestowania. Utrzymanie dodatnich wyników finansowych banków w kolejnych latach będzie bardzo trudne, gdyż:

  • dalsze obniżanie kosztów odsetek nie będzie możliwe,
  • ze względu na obniżki stóp procentowych NBP przychody z tytułu odsetek zmniejszą się,
  • pojawią się negatywne skutki pogorszenia portfela kredytowego banków ze względu na nasilającą się recesję.

W tych warunkach niektóre banki, zwłaszcza banki spółdzielcze BS, mogą się znaleźć na skraju bankructwa lub wręcz zbankrutować. W przypadku BS rentowność aktywów indeksowanych do WIBOR nie ma powiązania z procesem wyznaczania kosztu pasywów jak również możliwością i szybkością dostosowania kosztu pasywów. Struktura bilansu banków spółdzielczych z 44% udziałem aktywów, których obecna rentowność wynosi 0% p.a., stawia te instytucje w ponadprzeciętnie trudnej sytuacji. Dostosowanie struktury bilansu nie jest możliwe w szybkim tempie i wymaga co najmniej 2-3 lat, aby doprowadzić rentowność banków spółdzielczych do zerowego poziomu

Banki spółdzielcze mają proporcjonalnie znacznie większą niż banki komercyjne ekspozycję bilansową na sektor mikro, małych i średnich przedsiębiorstw, które w największym stopniu ucierpiały z racji na kryzys COVID-19. Dlatego też zamknięcia i upadłości przedsiębiorstw mocniej uderzą w bilanse BS niż banków komercyjnych, a ewentualne bankructwa banków spółdzielczych pogłębią problemy płynnościowe firm kredytowanych przez BS, pogłębiając recesję i zwolnienia w szczególności na terenach małomiasteczkowych i wiejskich.

Zapaść BS spowoduje konieczność interwencji ze strony Bankowego Funduszu Gwarancyjnego (BFG), co pociągnie za sobą wzrost poziomu obowiązkowych składek i kolejne koszty dla banków.

W związku z wprowadzeniem tzw. tarczy finansowej, zaciemnieniu ulegają relacje pomiędzy budżetem, bankiem centralnym oraz bankami komercyjnymi. Obligacje emitowane przez PFR i BGK, które z założenia nie będą w całości (do 75%) wykupione przez emitentów, są nabywane przez banki, które, w dalszej kolejności, będą nabywane przez NBP, co skomplikuje relacje pomiędzy budżetem a NBP. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że mające w 75% charakter dotacji subwencje udzielane przez PFR i BGK zostaną sfinansowane emisją pieniądza banku centralnego, co zaciemni sytuację sektora finansów publicznych i może prowadzić do spadku wiarygodności Polski.

Skupowanie obligacji przez NBP będzie zachęcać osłabione banki do dalszego zwiększania portfela skarbowych papierów wartościowych, kosztem rozwijania akcji kredytowej. Jest bowiem dla nich sygnałem, że nie muszą się obawiać konieczności wyceny obligacji po bieżących cenach rynkowych (w związku z przekroczeniem przez ich portfel wielkości kapitałów własnych). Nabywanie obligacji będzie miało dla nich, obok dotychczasowych, dodatkowe korzyści. Zapewni strumień dochodów bez restrukturyzacji portfela kredytów, zmniejszenia płynności aktywów oraz ponoszenia kosztów identyfikacji zyskownych projektów. Będzie więc słabnąć pozytywny wpływ sektora bankowego na jakość alokacji kapitału w gospodarce i – w rezultacie – efektywność jego wykorzystania, a narastać uzależnienie sektora bankowego od stanu finansów publicznych, który – co nieuniknione – dramatycznie się pogarsza.

Doświadczenia międzynarodowe pokazują, że ewentualny kryzys bankowy mógłby trwale obniżyć poziom PKB o 5 do 10%. Firmy i konsumenci musieliby się zmierzyć z poważnymi problemami w dostępie do zewnętrznego finansowania. Najbardziej ucierpiałyby te podmioty, które są od niego najsilniej uzależnione.

Stabilność i sprawność sektora bankowego, który jest dominującym źródłem finansowania polskiej gospodarki, będzie miała istotny wpływ na głębokość i długość recesji jak i dalsze tempo wzrostu. W kolejnych kwartałach nastąpi istotne pogorszenie portfela kredytowego banków w wyniku kryzysu, wzrostu bezrobocia, zatorów płatniczych i niewypłacalności firm. Perspektywy dla banków są pesymistyczne, co widać w okresie ostatnich trzech miesięcy gdy akcje banków (WIG-Banki) straciły ponad 1/3 wartości, gdy WIG stracił tylko 5%. 

Wyśrubowane rozwiązania regulacyjne i podatkowe psują polski rynek bankowy. Efektywne opodatkowanie banków należy w Polsce do najwyższych w Europie, a podatki wobec banków są tak konstruowane aby wykorzystywać oszczędności depozytariuszy na finansowanie długu państwa a nie rozwoju gospodarczego poprzez zwolnienie obligacji skarbowych z podatku bankowego i zerową wagę ryzyka dla obligacji skarbowych co spowodowało, że od 5 lat tempo wzrostu kredytów dla rozwoju gospodarki jest dwa razy niższe niż tempo wzrostu kredytowania budżetu.

Wyzwania kryzysu i niekonwencjonalnych działań NBP podważają stabilność sektora bankowego. Skupowanie obligacji przez NBP pogłębia negatywne zjawisko finansowania państwa a nie rozwoju gospodarczego, gdy efektywne zerowe stopy procentowe NBP radykalnie ograniczyły przychody banków, w szczególności banków w słabszej kondycji. Niektóre banki, zwłaszcza banki spółdzielcze z gorszą strukturą bilansu i większą ekspozycją na sektor mikro i małych przedsiębiorstw, mogą się znaleźć na skraju bankructwa, pogłębiając recesję i zwolnienia w szczególności na terenach małomiasteczkowych i wiejskich.

Negatywnie wpływa na sektor poszerzenie władzy partii nad polityką kredytową banków poprzez upaństwowienie Alior Banku i Pekao S.A., nasilone przez podważenie wiarygodności KNF na skutek ujawnionego w 2018 roku skandalu korupcyjnego z udziałem jego ówczesnego przewodniczącego. 

Specjalnie dla brief.pl Robert Kowalski – Stanford University

Zespół Alertu Gospodarczego dziękuje Stefanowi Kawalcowi i Tomaszowi Mirończukowi za wkład w przygotowanie tego Alertu (AG12).

Alert Gospodarczy to inicjatywa think tanku Open Eyes Economy oraz Kolegium Gospodarki i Administracji Publicznej Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

Wszystkie alerty eksperckie dostępne są na: www.oees.pl/dobrzewiedziec

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Kupujemy na raty, żeby złapać okazję i koszty rozłożyć na okres po pandemii

Kupujemy na raty

Polacy kochają okazje, chętnie kupują na raty, a w czasie pandemii więcej niż dotychczas przez internet. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy aż co 10-ta osoba zrobiła zakupy na raty. Co czwarta przyznała, że skusiła ją do tego wyjątkowo dobra cena, promocja, atrakcyjna oferta. Ten wzmożony popyt potwierdza Biuro Informacji Kredytowej, które w ciągu ostatnich trzech tygodni odnotowało większe zainteresowanie kredytami ratalnymi niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Czy to już przejaw powolnego powrotu do normy czy reakcja na liczne akcje reklamowo – marketingowe?

Pomimo stopniowej odwilży reżimu sanitarnego, obawa o bezpieczeństwo zdrowotne wpływa na ostrożne podejście co do powrotu do dużych, zamkniętych przestrzeni galerii handlowych, spędzaniem czasu w miejscach publicznych, w skupiskach ludzi. Dlatego firmy handlowe i gastronomiczne oraz właściciele galerii handlowych szukają sposobów na zainteresowanie klientów, by już możliwie najaktywniej rekompensować straty związane z zamknięciem swoich sklepów stacjonarnych. Z obserwacji wynika, że klienci przyciągani są za pomocą spotów telewizyjnych, smsów, newsletterów czy postów reklamowych w mediach społecznościowych, promujących zakupy przemyślane, dobierane w oparciu o ofertę sklepową, prezentowaną na stronie internetowej.

Zakupy na raty są na topie

Przekaz reklamowy poskutkował – w poniedziałek 4 maja br., gdy w Polsce ponownie zostały otwarte galerie handlowe, padł rekord liczby zapytań o kredyty ratalne. Jak komunikowało Biuro Informacji Kredytowej, wzrost o ponad 60% w porównaniu z tygodniem poprzedzającym, uplasowało segment kredytów ratalnych w czołówce wszystkich kredytów w tygodniu 04-10.05.2020 r.

Od 4 maja br., można powiedzieć, utrwalił się trend w kredytach ratalnych. Wprawdzie w kolejnych tygodniach w ujęciu t/t wystąpiły niewielkie liczbowe spadki zapytaniach o kredyt ratalny: 11-17.05. (-5,0%) oraz 18-24.05. (-3,1%), to można je tłumaczyć efektem stabilizacji po gwałtownym wzroście w tygodniu 4 – 10 maja. Ciekawą obserwacją jest to, że nadal w trzech ostatnich tygodniach, zapytań o kredyty ratalne było więcej niż w analogicznych tygodniach rok wcześniej. W zapytaniach o kredyty ratalne mamy więc powrót do normalności w układzie V, czy jest to trwała tendencja dowiemy się w kolejnych tygodniach.

prof. Waldemar Rogowski, główny analityk BIK

Doświadczenie dwóch miesięcy izolacji, ograniczenie strony podażowej w związku z lockdownem, utrwaliłypraktyki dobrowolnego zachowywania dystansu społecznego, wyraźnie wpłynęły na zmianę dotychczasowych przyzwyczajeń zakupowych.

Nie wiadomo, jak prędko Polacy powrócą do swoich dawnych przyzwyczajeń i zachowań zakupowych czyli, kupowania dla przyjemności podczas spacerów po galeriach handlowych. Już widać zmianę postaw na zakupy planowe, realizowane sprawnie, bo w mniejszych, lokalnych sklepach lub z dostawą do domu. Dynamicznie rosną przychody w e-commerce. Trudno się zatem dziwić, że handlowcy wabią „łowców okazji”, zwłaszcza smartfonów, sprzętu RTV, AGD, wyposażenia mieszkań i domów, które to produkty najłatwiej finansować za pomocą kredytu ratalnego. Dla nabywców oferta jest bardzo atrakcyjna nie dosyć, że maja niższą cenę to dodatkowo płatności są rozłożone na nieoprocentowane raty.

prof. Waldemar Rogowski, główny analityk BIK

30-latkowie najbardziej łakomi na promocje

W trudnym czasie kwarantanny, zmuszeni do zmiany swoich dotychczasowych nawyków i do pozostania w tzw. czterech ścianach, zmagamy się z podobnymi problemami, mamy zbliżone potrzeby. Większą część czasu spędzamy w domach, skupiamy uwagę na najbliższym otoczeniu, gospodarstwie domowym, które chcemy ulepszać, odnawiać, zmieniać. Odpowiedzią na takie marzenia Polaków jest szereg ofert, podkreślających dobre strony bycia w domu, reklamy sprzętów RTV i AGD w atrakcyjnych cenach oraz w dogodnej formule zakupowej.

Jednym ze sposobów wyposażenia domu w nowe meble i sprzęty gospodarstwa domowego jest kredyt ratalny, z którego w okresie pandemii postanowiła skorzystać znacząca część społeczeństwa. Procedurę zakupu w formie rat umożliwiają zarówno sklepy stacjonarne, jak i internetowe.

Badanie opinii, przeprowadzone przez agencję 4P Research na zlecenie BIK w okresie 20-25 kwietnia br. potwierdziło, że co dziesiąta osoba w ciągu ostatnich dwóch miesięcy kupowała coś na raty. Co siódma osoba dokonała swoich zakupów przez internet, tylko 3% badanych wybrało się w tym celu do sklepów stacjonarnych. Najwyraźniej zakupy online to trend, za którym podąża coraz więcej konsumentów, doceniając, nie tylko w czasach koronawirusa, możliwość łatwego porównania cen różnych e-sklepów, doboru najlepszych metod płatności.

Na zakupy ratalne skusili się trzydziestolatkowie, a dokładnie osoby w wieku 30-39 lat, podejmując decyzje zakupowe rodzinnie wraz z dziećmi. Numer jeden na liście zakupów to sprzęt AGD (21%), drugie miejsce na podium popularności zajął sprzęt elektroniczny (16%), a trzecie sprzęt RTV (15%). Wśród produktów kupionych na raty ankietowani wymieniali także sprzęt do aktywnego wypoczynku, odzież, obuwie, kosmetyki, a nawet produkty spożywcze.

 

Lista zakupów ratalnych
źródło: Biuro Informacji Kredytowej

Artykuły AGD w większości kupowały osoby z małych miast do 100 tys. mieszkańców, z północno – zachodniej Polski, najczęściej prowadzące działalność gospodarczą. Sprzęt RTV cieszył się największym zainteresowaniem wśród osób w wieku 50 – 59 lat, mieszkających na wsiach.

Co ciekawe, główną przesłanką decyzji zakupowych nie zawsze jest oferta specjalna czy atrakcyjne rabaty. Przed promocją, która skusiła 26% badanych, aż 37% ankietowanych wskazało, że głównym powodem ich zakupu na raty była usterka lub zużycie sprzętu, z którego dotychczas korzystali. Na drugim miejscu wymieniano nagłą potrzebę zakupu (29%).

Czym spowodowany był zakup ratalny?
źródło: Biuro Informacji Kredytowej

Taka hierarchia powodów zakupowych może skłaniać do refleksji. Z pewnością okres pandemii ostudził zapał do nadmiernej konsumpcji ze względu na obawę utraty zarobków i pogorszenia swojej sytuacji finansowej, innym czynnikiem jest troska o swoje bezpieczeństwo, przedkładanie względów zdrowotnych nad potrzeby. Jak dowiodło badanie, przeprowadzone na zlecenie BIK, zakupy dokonywane przez Polaków stały się bardziej planowe i wynikają z konkretnych potrzeb. Należy jednak zwrócić uwagę, że zakup na raty, pomimo że dokonany w sklepie, to kredyt. Wprawdzie koszt kupionego towaru rozkłada się w czasie, nie blokujemy swojego budżetu na raz, jednak trzeba pamiętać o regularnej spłacie swojego zadłużenia. Terminowe i sumienne spłacanie rat zaprocentuje w postaci dobrej historii kredytowej, a to ważne gdy chce się korzystać z zewnętrznego finansowania w przyszłości.


Źródło: Biuro Informacji Kredytowej

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Polacy zmieniają podejście do FinTechów. Nasze zaufanie do nowoczesnych usług finansowych powoli rośnie

Ponad połowa FinTechów, funkcjonujących na polskim rynku, dostarcza rozwiązania z zakresu płatności, a co trzeci udziela pożyczek i kredytów[1]. Bez popytu nie byłoby podaży – Polacy coraz częściej decydują się na skorzystanie z nowoczesnych usług finansowych. Mimo, że ogólne zaufanie wciąż jest niskie, to sympatia do nich konsekwentnie rośnie, a każdy kolejny sukces FinTechu udowadnia, że realnie zmieniają świat finansów. Przykładem mogą być firmy, które już teraz dla przedsiębiorców są jednym z głównych źródeł dodatkowego finansowania.

Polacy zasadniczo nie mają problemów z przyswajaniem nowych rozwiązań – 8 na 10 internautów korzysta z urządzeń mobilnych, a co trzeci posiadacz smartfonu płaci za jego pomocą [2]. Otwartość na nowe technologie i dynamicznie rozwijająca się rzeczywistość sprawiają, że na rynku pojawia się coraz więcej firm, które zmieniają sektor usług finansowych.

Rośnie także zaufanie do FinTechów. Jeszcze w 2016 roku 81 proc. Polaków twierdziło, że nie skorzysta z usług oferowanych przez inne podmioty niż tradycyjne instytucje finansowe, podczas gdy w 2018 roku było to już tylko 44 proc. Jednocześnie 15 proc. Polaków jest zainteresowanych ofertą mniejszych firm technologicznych, za którymi nie stoi żaden duży gracz [3].

– To naturalne, że Polacy coraz częściej szukają sposobów na wygodniejsze zarządzanie pieniędzmi, skoro i tak na co dzień muszą zajmować się rozwiązywaniem domowych problemów finansowych – zauważa Alexander Beresford, CMO Finiata – Zależy nam na opinii naszych klientów, dlatego ostatnie 12 miesięcy spędziliśmy na rozmowach z nimi aby ustalić jakich rozwiązań potrzebują. Tak stworzyliśmy FlexKapitał, który stanowi konkurencję dla innych produktów finansowych, jest o 40-60 proc. tańszy, z 60 proc. wyższymi limitami finansowania w porównaniu do faktoringu. Co też bardzo ważne, od przedsiębiorcy nie wymaga się żadnych zbędnych dokumentów.

Ponad połowa klientów FinTech to małe i średnie przedsiębiorstwa (56 proc.), prawie połowa (49 proc.) to instytucje finansowe, a konsumenci stanowią 44 proc. odbiorców rozwiązań badanych firm [4]. Co sprawia, że tak różnorodne grupy docelowe decydują się sięgnąć po nowoczesne usługi finansowe?

Zaufanie do podmiotu

W 2018 roku dla niemal co trzeciego badanego (27 proc.) zaufanie do instytucji finansowej było istotnym czynnikiem wpływającym na korzystanie z jej usług [5].

Finanse są delikatną materią i wymagają sporego zaufania. To naturalne, że klient chce być pewny, że może zaufać danemu FinTechowi. Na pewno bardziej wiarygodne są firmy, które cieszą się dużym zainteresowaniem klientów – wyjaśnia Alexander Beresford, CMO Finiata.  

Szybkość i komfort

Wygoda to sztandarowa zaleta FinTechów. Korzystanie z usług nowoczesnych instytucji finansowych łączy się przede wszystkim z prostotą i brakiem skomplikowanych procedur. To nie powinno jednak zmylić: za tym nierzadko stoją potężne mechanizmy takie jak sztuczna inteligencja czy modele scoringowe, które rozwiązują realne problemy klientów, umożliwiając im zaoszczędzenie czasu czy pieniędzy.

– W Finiacie wykorzystujemy nowoczesne algorytmy i sztuczną inteligencję, dzięki temu jesteśmy w stanie szybko ocenić ryzyko i wiarygodność każdego z naszych klientów. Cały proces ubiegania się o dodatkowe finansowanie jest w pełni elektroniczny, a informacja zwrotna z decyzją przyznanego limitu zostaje wysłana nawet w 10 min. Zależy nam, żeby przedsiębiorcy oszczędzali jak najwięcej czasu, a my im pomagamy – wyjaśnia Alexander Beresford.

Odpowiedź na problemy

Rozwiązania oferowane przez FinTechy to przede wszystkim odpowiedzi na problemy przedsiębiorców – dzięki nim codzienne czynności związane z zarządzaniem finansami stają się łatwiejsze i mniej czasochłonne. Wśród największych problemów właściciele firm wskazują m.in. ciągłe zmiany w prawie, split payment oraz coraz mniej korzystne warunki uzyskania dodatkowego finansowania. Za największy z nich nadal uważają brak płatności na czas i komplikacje ze ściąganiem należności od kontrahentów (20,5 proc.). Dlatego posiadanie awaryjnych funduszy jest konieczne do przetrwania na rynku. Rozwiązaniem jest dostęp do finansowania, które może być wykorzystane na dowolnie wybrany cel. Jedną z takich usług na polskim rynku jest FlexKapitał – swobodna linia kapitałowa, która może sięgać nawet 100 tys. złotych.

 

[1]  „Mapa Polskiego Fintechu 2018”, Cashless, FinTech Poland, Accenture
[2]„Bankowość społeczna”, Leonardo Hub, Mobile Institute
[3] „Podejście Polaków do fintechu”, Blue Media
[4] „Mapa Polskiego Fintechu 2018”, Cashless, FinTech Poland, Accenture
[5] „Podejście Polaków do fintechu”, Blue Media

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF