...

BRIEF dociera do polskich firm i ich pracowników – do wszystkich tych, którzy poszukują inspiracji w biznesie i oczekują informacji o ludziach, trendach i ideach.

Skontaktuj się z nami

Tani Armani. Skąd pochodzą ubrania, które nosisz?

rynek ubrań i podróbek

Niemal wszystkie kraje na świecie wprowadziły ograniczenia, żeby zminimalizować rozprzestrzenianie się wirusa SARS-CoV-2. Rządy zaaplikowały jedyny znany i według ekspertów słuszny lek – lockdown. Skutkiem ubocznym terapii było wygaszenie życia gospodarczego. Handel i gastronomia doświadczyły tego najsilniej. Wyjątkowy ból głowy miała branża odzieżowa, nie tylko dlatego, że kupowaliśmy mniej, ale też z powodu spadku zainteresowania eleganckimi czy biurowymi stylizacjami, na rzecz wygodnych dresów.

Szafa na minusie

Jak wynika z raportu przygotowanego przez Eurostat (Europejski Urząd Statystyczny), w porównaniu z 2019 r., w 2020 import odzieży do państw członkowskich UE zmniejszył się o 14%. Tąpnięcie odnotowano także w statystykach eksportu – w porównaniu z 2019 r. zarejestrowano spadek jego całkowitej wartości także o 14%.
Analitycy zwracają uwagę na olbrzymią różnicę w bilansie wymiany handlowej. Okazuje się, że na tej “transakcji” jesteśmy stratni blisko 40 mld euro rocznie. Podczas gdy państwa członkowskie Wspólnoty importowały spoza UE odzież o wartości 69 mld euro w 2020 r., wartość tego, co wysyłaliśmy wyniosła w tym samym czasie 30 mld euro w 2020 r.

Analizując dane historyczne gromadzone przez Eurostat, dotyczące importu i eksportu ubrań do i z UE, można łatwo zauważyć, że 2020 był przełomowym rokiem. Właśnie wtedy nastąpiło przerwanie łańcucha nieustannych wzrostów. Analiza danych historycznych, pokazuje, że od 2010 do 2020 import odzieży wzrósł o jedną czwartą, natomiast eksport o 64%.

Na skutek rozwoju globalnych platform marketplace, takich jak Amazon, eBay czy Aliexpress, handel transgraniczny przestał być postrzegany jako przywilej zarezerwowany wyłącznie dla klientów biznesowych. Pionierzy w pośrednictwie handlu byli trochę jak mitologiczny Prometeusz, który przemycił ogień dla ludzi. Tak ogień, jak i zakupy z drugiego końca świata, stały się czymś normalnym, nawet dla przysłowiowego Kowalskiego.

Aleksandra Szarmach, Chief Marketing & Sales Officer z Nethansy, która pomaga polskim i niemieckim firmom wystartować na platformie Amazon, gdzie kompleksowo zarządza ich obecnością.

Project Runway po pekińsku

Liczby z baz Eurostatu wskazują jednoznacznie, że głównym beneficjentem europejskiej słabości do strojenia się są Chiny. To właśnie stamtąd do krajów Wspólnoty trafia najwięcej odzieży. Chiny do UE wysyłają tony ubrań, których wartość szacuje się na niemal 21 mld euro, co stanowi około 30% wartości całości sprowadzanych do krajów Wspólnoty ubrań. Na drugim miejscu znalazł się Bangladesz (12 mld euro, 18%), a na najniższym stopniu podium Turcja (8 mld euro, 12%).

Biorąc pod uwagę cenę, rodzimym producentom odzieży ciężko jest nawiązać równą walkę z dalekowschodnią konkurencją, gdzie koszty pracy są o wiele niższe. Co ciekawe, kwota na metce przestaje być koronnym argumentem w dyskusji o zakupie. Coraz więcej uwagi poświęca się natomiast jakości, trwałości i unikalności nabywanych wyrobów. Wzrasta także znaczenie ruchów antykonsumpcyjnych, które promują przekaz: kupuj mniej, ale lepiej. W Polsce około 7 na 10 ubrań, które mamy w szafie, zostaje już w niej na zawsze nienoszonych. Jeszcze gorzej jest w takich regionach jak Stany Zjednoczone czy Belgia, gdzie wskaźnik ten wynosi odpowiednio 8 i 9 na 10.

Aleksandra Szarmach. Ekspertka Nethansy powołuje się na badania niemieckiej firmy Movinga, która zbadała 18 tys. gospodarstw domowych w 20 krajach.

Trend redukcji odpadów i zużycia zasobów bryluje w social media, gdzie znajduje poparcie wielu internautów, którzy utożsamiają się z nową filozofią zakupów. W ubiegłym roku media informowały o tym, że organizacja Projekt Klimatyczny założyła na Facebooku wydarzenie „Nie kupię nowych ubrań przez cały rok 2020”. Nowa inicjatywa spotkała się z pozytywnym przyjęciem zarówno mediów, jak i użytkowników sieci.

Podróbki zabierają pieniądze i miejsca pracy

Choć jakość i trwałość są coraz ważniejszymi wyznacznikami, a cena nierzadko schodzi już na dalszy plan, to problemem regionalnych sprzedawców nadal są podróbki. Trudno jest jednak stwierdzić, ile wart jest rynek podrabianych ubrań. Szacuje się, że w 2020 roku mogło być to od 500 milionów dolarów do nawet 2 miliardów. Firmy modowe miałyby stracić na tym procederze – według portalu statista.com – nawet 30 miliardów dolarów. Tylko europejski rynek składa się z ok. 10% podrobionych ubrań, a to wpływa nie tylko na mniejszy zysk firm, ale też na pracowników. Sprowadzanie podrabianych towarów sprawia,że tylko we Włoszech w sektorze modowym pracuje ok. 50 tys. mniej osób niż mogłoby.

Niezwykle problematyczna kwestia wzornictwa i praw autorskich działa na korzyść producentów z Azji, bo tam – według narastających mitów – tego typu roszczenia się często lekceważy.

Marek CzyżewskiJednak warto pamiętać, że poprawnie zastrzeżony znak towarowy może uratować majątek firmy. Przykłady sporów sądowych – nawet w Chinach – pokazują, że europejskie marki nie są bezsilne w starciu z azjatyckimi podmiotami, a sądy gospodarcze nie kierują się w swoich orzeczeniach pobudkami nacjonalistycznymi.

Marek Czyżewski, prezes zarządu grupy Pravna.pl, zajmującej się m.in. pomocą prawną przy zastrzeganiu znaków towarowych.

Poprawnie przeprowadzona procedura gwarantuje monopol, czyli nikt inny nie będzie mógł używać zastrzeżonego znaku. Taki argument z reguły zamyka sprawę przed odpowiednim urzędem czy sądem, a firma której prawa zostały naruszone może liczyć na odszkodowanie.

Duma Starego Kontynentu

W ciasnych rzymskich uliczkach, między Via del Corso i Via del Babuino, znajdują się jedne z najbardziej ekskluzywnych butików Starego Kontynentu. Przy witrynach sklepów gromadzą się tłumy gapiów, którzy podziwiają ekspozycję. Spadkobiercom Cesarstwa Rzymskiego trzeba oddać co cesarskie – potrafią sprzedawać, jak mało kto i z tego mogą być dumni.

To słoneczna Italia, jak pokazują dane Eurostatu, jest czempionem eksportu odzieży. Według urzędu to dziś największy eksporter ubrań regionu UE. Spośród wszystkich państw członkowskich Wspólnoty, w 2020 r. Włosi odpowiedzialni są za dokładnie 1/3 (33%) wartości całego pozaunijnego eksportu odzieży. Dzięki temu udało się im wyprzedzić Niemców (5 mld Euro, 17%), Hiszpanię (4 mld Euro, 14%) i Francję (prawie 4 mld Euro, 13%).

Jeżeli chodzi o możliwości nabywcze, Europa już dawno przestała być pępkiem świata. Firmy, które chcą osiągnąć sukces komercyjny, muszą patrzeć daleko poza granice swojego kraju, a nawet kontynentu. Taką możliwość oferują dziś globalne platformy marketplace. To olbrzymia szansa dla rodzimych producentów, którzy niejednokrotnie zjedli zęby, realizując produkcję kontraktową dla globalnych brandów, np. z Włoch czy Niemiec. Zebrane doświadczenie zaprocentuje, gdy tylko zdecydują się opuścić własne podwórko.

Aleksandra Szarmach, Chief Marketing & Sales Officer z Nethansy

Dawna Hanza była związkiem miast, które dzięki wzajemnemu wsparciu przeżywały imponujący rozwój gospodarczy. Współczesna Nethansa wspiera polskie i niemieckie firmy w ekspansji na zagraniczne rynki za pośrednictwem największej platformy handlowej świata. Nethansa opiekuje się swoimi klientami na każdym etapie sprzedaży na Amazonie: od wprowadzenia w ekosystem serwisu, przez optymalizację wszystkich procesów i obsługę klienta w wymaganych językach, po pełną automatyzację sprzedaży, która odbywa się przy pomocy autorskiego systemu Clipperon, wykorzystującego algorytmy sztucznej inteligencji.

Nethansa

Nie reklamują się, bo boją się podszywaczy. Ekspert: To błąd

reklama w intrnecie

Wydawać by się mogło, że prowadząc biznes, a już szczególnie w branży e-commerce, promowanie swoich produktów jest oczywistością. Przecież hasło „reklama jest dźwignią handlu” funkcjonuje co najmniej od czasów PRL, a w pełnej krasie rozkwitło w dobie otworzenia się polskiej gospodarki w latach 90. ubiegłego wieku. Jak się jednak okazuje – w czasach gdy reklama atakuje nas w każdym zakątku internetu – są sprzedawcy, którzy działają w myśl zasady „ciszej jedziesz, dalej zajedziesz”. I to na Amazonie – globalnym liderze w segmencie e-commerce.

Reklama? Nie, dzięki

Ludzie szukają dobrze sprzedających się produktów, z jakimi mogą wejść na Amazona. Jeżeli mówiłabym dokładnie, co wytwarzam i sprzedaje, mogłoby być tak, że ktoś podrobiłby nasz produkt albo wszedł w to samo. Dlatego próbujemy minimalizować to ryzyko i nie mówimy o tym co robimy. Tak to jest w tej niszy, że się o tym po prostu nie mówi. Wielu jest takich sprzedawców, którzy działają w social media i nie chwalą się tym, co sprzedają. Właśnie ze względu na to, że na grupach poświęconych Amazonowi ludzie czyhają, żeby znaleźć jakiś fajny produkt.

Ada, instagramerka, która wspólnie z partnerem prowadzi swój biznes na Amazon, ale nie wykorzystują np. na swoich „instastories” dla reklamowania swoich produktów.

W pełni wygodnie na Amazonie możemy rozsiąść się od marca. Polska wersja serwisu przyciąga zarówno klientów szukających ciekawych promocji, jak i samych sprzedawców. Warto pamiętać, że większość produktów nie jest sprzedawana bezpośrednio przez Amazona, a właśnie przez zewnętrznych sprzedawców, którzy wystawiają swoje produkty za pośrednictwem serwisu.

Według serwisu Marketplace Pulse aktywnych kont sprzedawców zewnętrznych jest ok. 6 milionów. Ich udział w sprzedaży wynosi ok. 55%. Europejski segment Amazona (Niemcy, Wielka Brytania, Włochy, Hiszpania, Szwecja, Holandia i Polska), to blisko 1,5 miliona sprzedawców, którzy najczęściej sprzedają swoje produkty do więcej niż jednego kraju. Handlować można zarówno towarem sprowadzanym np. z Chin, ale też własnym produktem lub takimi rzeczami, na które mamy wyłączność.

Rynek zbytu jest ogromny, a przy użyciu odpowiednich aplikacji każdy może sprawdzić co w tym momencie sprzedaje się najlepiej. Stąd rodzi się pokusa pójścia na skróty, a na tej ścieżce możemy spotkać podróbki czy plagiaty. Nie trzeba ich nawet produkować. Można je całymi kontenerami sprowadzać z rynku azjatyckiego.

Reklamujcie się, ale wcześniej zabezpieczcie swój towar

Marek Czyżewski – CEO serwisu Pravna.pl, który świadczy usługi prawne dla biznesu, takie jak m.in. zastrzeżenie znaku towarowego – jest zdziwiony tym, że sprzedawcy nie chcą reklamować swoich produktów.

Jeśli przedsiębiorca wytwarza i sprzedaje własne produkty to warto się tym chwalić w social media i innych kampaniach reklamowych. Działania takie wpłyną bowiem na rozpoznawalność marki, jej umocnienie na rynku, a także wzmocnią tzw. wtórną zdolność odróżniającą znaku towarowego – komentuje Czyżewski, ale podkreśla, że działania marketingowe najlepiej wdrożyć już po zastrzeżeniu znaku towarowego.

Marek Czyżewski, CEO serwisu Pravna.pl

Co istotne, przy rejestracji znaku towarowego należy powiązać go z konkretnymi produktami czy usługami. Dzięki temu każdy podmiot, który będzie sprzedawał bądź świadczył usługi podszywając się pod zarejestrowaną markę, będzie naruszał znak towarowy.

W przypadku stwierdzenia zawinionego naruszenia znaku towarowego można domagać się naprawienia wyrządzonej szkody na zasadach ogólnych albo poprzez zapłatę sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej opłacie licencyjnej albo innego stosownego wynagrodzenia.

Marek Czyżewski, CEO serwisu Pravna.pl

Sama procedura zastrzeżenia znaku towarowego na poziomie polskimi oraz europejskim wygląda podobnie. Są dwie różnice. Opłata w przypadku procedury unijnej jest wyższa, ale szybciej otrzymamy decyzję.

Po opłaceniu wniosku jest on badany przez eksperta pod kątem braków formalnych oraz bezwzględnych przesłanek odmowy rejestracji wniosku. W przypadku braku nieprawidłowości znak podlega publikacji, co jest równoznaczne z rozpoczęciem trzymiesięcznego okresu sprzeciwowego. W tym czasie podmioty, które uważają, że znak podlegający rejestracji narusza ich prawa, mogą zgłosić ten fakt do odpowiedniego urzędu.

Jeśli żaden podmiot nie zgłosi sprzeciwu, Urząd wydaje decyzję o udzieleniu prawa ochronnego na znak towarowy, na dowód czego wydawany jest certyfikat. Znak towarowy ma charakter monopolu, a więc takie prawo jest prawem wyłącznym i przysługuje tylko jego właścicielowi.

Marek Czyżewski , CEO serwisu Pravna.pl

Podróbki to czysty zysk

Obawa przed plagiatem jest jednak uzasadniona. Według danych zebranych przez InfoTracer – portal, który zajmuje się m.in. cyberbezpieczeństwem, oszustwa w handlu elektronicznym w 2020 roku warte były około 3,8 biliona dolarów. To wzrost o ponad 49,6% w ciągu ostatnich 10 lat. Podróbki to nie tylko produkty tańsze, często ich jakość zagraża zdrowiu konsumentów. Amerykańskie media informowały m.in. o sytuacjach, gdy podrobione rękawice kuchenne (wizualnie niemal identyczne z oryginałem) spowodowały poparzenia. Natomiast AmSafe, producent sprzętu lotniczego, stworzył opatentowaną uprząż, która miała zapewnić bezpieczeństwo i komfort podróży w samolocie małym dzieciom – bez konieczności używania ciężkich fotelików. Sprzęt uzyskał wszelkie możliwe certyfikaty bezpieczeństwa, a w badania zainwestowano setki tysięcy dolarów. Nie minęło kilka miesięcy, gdy na Amazonie pojawiła się podróbka. Bez certyfikatów, wyprodukowana z gorszych materiałów, ale pięciokrotnie tańsza. Mimo że Amazon usunął ofertę, to i tak ciągle pojawiała się na kontach nowych sprzedawców.

Amazon stawia złodziejom pułapki

W ciągu ostatnich kilku lat Amazon wprowadził kilka inicjatyw, które mają na celu walkę ze sprzedawcami podróbek. W marcu 2019 roku firma uruchomiła Project Zero, który wykorzystuje sztuczną inteligencję do wykrywania i usuwania podejrzanych towarów podrobionych. W zeszłym roku przeprowadzono natomiast pilotaż programu weryfikacji wideo na żywo, który pomaga zdalnie sprawdzać potencjalnych sprzedawców. Firma współpracuje również z niektórymi markami w sprawach procesowych z nieuczciwymi kontrahentami.

Dodatkowo Amazon umożliwia sprzedawcy założenie konta w Amazon Brand Registry, gdzie po potwierdzeniu uprawnień do znaku towarowego sprzedawca odblokowuje zestaw narzędzi wspierających budowę i ochronę marki.

Po wprowadzeniu informacji o zarejestrowanej marce Amazon automatycznie będzie wyszukiwał podejrzane treści mogące naruszać prawa do marki, powodując zablokowanie ich dalszego wyświetlania do czasu wyjaśnienia sprawy. Oczywiście właściciel marki może dokonać zgłoszenia naruszenia również samodzielnie.

Marek Czyżewski, CEO serwisu Pravna.pl

Ekspert dodaje również, że podobne rozwiązania wprowadzane są także na innych portalach np. Allegro.


Źródło: Pravna.pl

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

W Chinach więzienie, a w Polsce – ugoda. Niemiecki gigant wygrywa z podróbkami

trademark znak towarowy laptop ekran

Chińskie media nie podają nazwy ukaranej firmy. Wiadomo, że swoją siedzibę miała w mieście Niangbo, gdzie znajduje się jeden z największych portów na świecie. Według doniesień chińska firma wypuściła na rynek ponad 19 tys. pił łańcuchowych opatrzonych symbolem Stihl. Wartość towaru wyniosła ok. 35 tys. dolarów.

Spór pomiędzy niemieckim gigantem w segmencie pilarek i kosiarek a chińską firmą trwa co najmniej od 2014 roku. Już wtedy przedsiębiorstwo z Niangbo zostało ukarane karą administracyjną za podrabianie znaku towarowego Stihl. Siedem lat temu niemiecka firma wystąpiła dodatkowo na drogę sądową i została wsparta w swoich działaniach przez chińską prokuraturę. Stihl zażądał natychmiastowego zaprzestania naruszeń oraz rekompensaty. Była to pierwsza taka sprawa w prowincji Zhejiang.

Surowa kara na oczach tysięcy ludzi

Na ławie oskarżonych zasiadło trzech przedstawicieli chińskiej firmy – kontroler, osoba odpowiedzialna za sprzedaż oraz za produkcję. W kwietniu zapadł wyrok przed sądem w Yuyao, a rozprawa była transmitowana przez kilka platform internetowych i oglądało ją prawie 160 tys. internautów.

Wyrok, choć sprawcy przyznali się do zarzuconego im czynu, jest surowy. Oskarżeni zostali skazani od dwóch do czterech lat więzienia w zawieszeniu, a także wysokie grzywny, które wahały się od 45 tys. zł do 70 tys. zł. Grzywną w wysokości 70 tys, zł ukarane zostało także przedsiębiorstwo z Niangbo, ale znacznie bardziej odczuwalna będzie dodatkowa kara odszkodowania w wysokości ok. 3 mln. zł.

Od początku sprawy do wyroku minęło aż siedem lat. Jednak sprawa łamie kilka mitów. Po pierwsze ten, że prowadzenie biznesu w Chinach z gruntu oznacza, że w przypadku sporu sądowego europejska firma jest na straconej pozycji. Po drugie pokazuje wyraźnie wskazuje jak ważne jest posiadanie zastrzeżonego znaku towarowego. Bez tego nawet przychylny sędzia, który zdawałby sobie sprawę z kradzieży, miałby związane ręce. Po trzecie – kary za naruszenie znaków towarowych mogą być naprawdę brzemienne w skutkach.

Marek Czyżewski, CEO grupy Pravna.pl – serwisu, który zajmuje się m.in. pomocą prawną przy zastrzeganiu znaków towarowych.

Chiński sąd podkreślił jednak zaangażowanie firmy z Ningbo w rozwiązanie sprawy. Stąd kara więzienia w zawieszeniu. Co więcej sami oskarżeni…podziękowali sądowi za wyrok, a jak cytują chińskie media jeden z oskarżonych miał powiedzieć: „Dziękuję prokuraturze za udzielenie nam żywej lekcji. Można to uznać za błogosławieństwo!”.

Sąd nakazał też, aby Biuro Inspekcji Własności Intelektualnej w Yuyao, lokalny chiński organ kontroli, wypracowało system, który uchroni inne chińskie firmy przed nadużyciami wynikającymi z niewiedzy.

W Polsce królują ugody

W polskim systemie prawnym kary również mogą być wysokie. Kto używa podrobionego znaku towarowego lub zarejestrowanego nie mając do tego prawa, może trafić do więzienia na dwa lata oraz musi liczyć się z karą grzywny, która może wynieść nawet kilkadziesiąt procent rocznego przychodu firmy.

Dziś większość spraw o bezprawne użycie znaku towarowego rozwiązywana jest na drodze ugodowej. Wynika to m.in. z tego, że dochodzenie odszkodowań z tytułu praw autorskich czy własności przemysłowej w Polsce nadal raczkuje. Jednak zwiększająca się świadomość przedsiębiorców powoduje coroczny wzrost spraw sądowych. Można więc spodziewać się, że coraz częściej takie konflikty będą kończyły się wyrokami, tak jak dzieje się to w innych krajach Unii Europejskiej czy jak widzimy również w Chinach.

Marek Czyżewski z Pravna.pl

Polski Instytutu Ekonomiczny w swoim raporcie zaznacza, że aktywa niematerialne (takie jak reklama, prawa do własności intelektualnej czy wzornictwo) mają coraz większe znaczenie w rozwoju nowoczesnych gospodarek i firm. Jednak w Polsce tylko 14% eksporterów wskazuje, że to marka, patenty lub wzory użytkowe stanowią o ich przewadze konkurencyjnej, podczas gdy dla 44 proc. są to niskie koszty w relacji do jakości pracy.

Wraz z transformacją cyfrową gospodarki z pewnością wzrastać będzie relatywne znaczenie aktywów niematerialnych i przewaga firm, które w nie inwestują. Silny i rozpoznawalny znak towarowy może przynieść firmom dodatkowy atut, który będzie generował konkretne przychody.

Im wcześniej przedsiębiorca zda sobie z tego sprawę i zadba o prawne uregulowanie sytuacji swoich znaków towarowych, tym mniej naraża się na ryzyko kradzieży. Zastrzegać warto nawet te znaki towarowe, co do których nie mamy konkretnych planów. W dzisiejszej sytuacji biznesowej tak naprawdę nie wiemy kiedy nasz produkt stanie się nagle hitem sprzedażowym. Warto zabezpieczyć się zawczasu.

Marek Czyżewski , CEO Pravna.pl


Źródło: Pravna.pl

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Jak pandemia wpłynęła na kobiety w IT? [RAPORT]

Women IT

Według raportu “Women in tech report 2021” sporządzonego przez serwis TrustRadius 57% programistek czuje się bardziej wypalona w swojej pracy, 43% z nich pracuje dłużej, a 42% wykonuje więcej obowiązków domowych niż ich partnerzy. Wpływ koronawirusa na pracę kobiet w IT i poza nią jest bardzo duży. Zmieniły się nie tylko takie kwestie jak zarobki czy wykonywanie pracy zdalnie, ale również aspekty życia prywatnego. W tym samym badaniu 47% pracowników IT wskazało, że bilans wykonywania przez nich obowiązków domowych zmienił się pod wpływem obostrzeń epidemiologicznych.

Również aż 41% kobiet w IT uważa, że praca zdalna wpłynęła na nie negatywnie. Tak samo myśli tylko 23% mężczyzn. Co ciekawe mimo to możliwość pracy zdalnej w obliczu pandemii staje się dla programistek w Polsce coraz ważniejsza. W raporcie firmy No Fluff Jobs “Kobiety w IT 202134% kobiet wskazało home office jako jedną z najważniejszych kwestii w pracy. W analogicznym badaniu z I kwartału 2020 r. 23% programistek możliwość podjęcia pracy zdalnej uważało za najważniejszy aspekt zatrudnienia. Według raportu No Fluff Jobs w pracy w IT najważniejsze dla kobiet są dobra atmosfera (66%), wysokie zarobki (65%), a także możliwości rozwoju (64%). Home office zajęło czwartą pozycję.

Marek Czyżewski Pandemia koronawirusa wymusiła na rynku IT szybkie wdrożenie pracy zdalnej. Wiele firm z sektora nowych technologii poradziło sobie z tym bardzo dobrze. Co ciekawe paradoksalnie COVID-19 pozytywnie odbił się na zarobkach programistów, zwłaszcza tych pracujących w trybie home office. Pokazują to badania firmy Inhire pt. “IT 2020 Market Snapshot”. Według nich juniorzy w segmencie IT w I kwartale 2020 r. pracując zdalnie, zarabiali średnio 7151 zł, w IV kwartale ich honorarium wyniosło już 9322 zł. Dla porównania w analogicznym okresie programiści pracujący stacjonarnie zarabiali 8938 zł w I kwartale i 8798 zł w IV.

Marek Czyżewski, CEO PRAVNA.pl, serwisu specjalizującego się m.in. w pozyskiwaniu ulgi IP BOX dla programistów

Prawie 1⁄4 programistek chce pracować na podstawie umowy B2B

21% kobiet pracujących w IT wykazuje chęć zawiązania współpracy z firmami na podstawie kontraktu B2B. Według raportu “Kobiety w IT 2021” aż 70% programistek pracuje w oparciu o umowę o pracę. Dzięki kontraktowi B2B kobiety mogłyby liczyć na wyższe zarobki. Te średnio dla juniorek zamykają się w granicach 3001-4000 zł netto, dla bardziej zaawansowanych – midów – 5001-6000 zł, a dla seniorek 10 001-15 000 zł. Badanie No Fluff Jobs pokazuje, że najbardziej usatysfakcjonowaną grupą pod względem zarobków w IT są seniorki. Ich oczekiwania finansowe najczęściej pokrywają się z realnymi wynagrodzeniami. To również przeważnie ekspertki i seniorki pracują w oparciu o kontrakty B2B. Łącznie 20% kobiet w IT ma umowy B2B.

Marek CzyżewskiNiecała 1⁄4 programistek pracuje na podstawie kontraktów B2B. To drugi najczęstszy – po umowie o pracę – rodzaj zatrudnienia w firmach IT. Przeważnie kontrakty B2B mają najbardziej wyspecjalizowane i wykwalifikowane programistki, których praca wiąże się z wysokimi, niekiedy kilkunastotysięcznymi miesięcznymi wynagrodzeniami. Takie zarobki to również duże podatki i opłaty – dzięki uldze IP BOX, wiele kobiet pracujących w IT może dzięki temu rozliczać się na podstawie referencyjnej 5% stawki podatku CIT/PIT w odniesieniu do dochodów z kwalifikowanych praw własności intelektualnej. Nasza praktyka pokazuje, że do uzyskanie pozytywnej opinii wymagane jest zebranie odpowiedniej argumentacji, a cały proces bazujący na uzyskaniu interpretacji trwa około 3-4 miesięcy.

Marek Czyżewski, CEO PRAVNA.pl, serwisu specjalizującego się m.in. w pozyskiwaniu ulgi IP BOX dla programistów

Ulga IP BOX przewidziana jest dla firm (w tym jednoosobowych), które zajmują się badaniami czy rozwojem, a także szeroko określonej działalności innowacyjnej. Oprócz naukowców czy pracowników badawczych, do rzeczonej ulgi kwalifikują się również programiści i inni pracownicy sektora IT.

Kobiety chcą pracować w IT, ale mają problem ze znalezieniem pracy

W ubiegłorocznym raporcie “Kobiety w IT 2020” firmy No Fluff Jobs aż 58% respondentek odpowiedziało, że było zainteresowane pracą w IT. Przyjmuje się, że w Polsce obecnie 30% programistów stanowią kobiety i trend coraz większej feminizacji tego zawodu rośnie. Polki widzą potencjał w sektorze nowych technologii i chcą pracować. Jako główne motywatory najczęściej wymieniają wyższe zarobki (70%), możliwości rozwoju osobistego (51%) czy pasjonowanie się branżą IT (40%). Przeważnie kobiety, które chcą podjąć pracę jako programistki, po prostu przebranżawiają się i kształcą samodzielnie. 49% Polek, które dąży do rozpoczęcia kariery w IT jest na etapie samodzielnej nauki, 25% chce ukończyć specjalistyczne kursy, a tylko 7% myśli o studiach w tym kierunku.

Niestety, ciągle wiele kobiet napotyka spore trudności w swojej drodze do kariery IT. 39% ankietowanych badania firmy No Fluff Jobs z 2021 r. wskazało, że mają problem ze znalezieniem właściwej oferty pracy. 34% z kolei twierdzi, że nie wie od czego zacząć. Po drodze pojawiają się także takie problemy, jak niezdecydowanie co do wyboru specjalizacji (28%), strach przed zmianą pracy (24%) czy koszty nauki programowania (23%). Co zaś tyczy się samych specjalizacji, to okazuje się, że najpopularniejszą wśród kobiet IT jest testing (16%), który jeszcze w 2020 r. był na 3. miejscu w badaniu No Fluff Jobs. Polki również bardzo często dobrze radzą sobie w cyberbezpieczeństwie, na które także rośnie zapotrzebowanie.

Podczas pandemii rynek IT nieustannie mierzy się z nowymi wyzwaniami. Przejście dużej części pracowników na całym świecie na home office zwiększyło potrzebę korzystania z infrastruktury internetowej, co sprzyja pojawianiu się nowych cyberzagrożeń. Jednocześnie rola specjalistów ds. cyberbezpieczeństwa każdego roku nabiera większego znaczenia ze względu na rosnącą liczbę ataków w sieci związanych nie tylko z pandemią COVID-19.

Wiktoria Olszewska, cybersecurity analyst w Accenture

Obecna sytuacja dodatkowo zwiększyła zapotrzebowanie na pracowników zajmujących się cyberbezpieczeństwem, dlatego firmy aktywnie rekrutują specjalistów w tym obszarze i jednocześnie starają się rozwiązać już wcześniej zaadresowany problem, którym jest mała liczba kobiet w branży.

Wierzymy, że zdywersyfikowane zespoły są skuteczną odpowiedzią na wyzwania sektora. Jako Accenture aktywnie wspieramy kobiety pragnące rozpocząć karierę w cyberbezpieczeństwie oraz kobiety będące już doświadczonymi specjalistkami w tej dziedzinie.

Wiktoria Olszewska, cybersecurity analyst w Accenture

Link do raportu: https://www.trustradius.com/buyer-blog/women-in-tech-report?utm_source=pr&utm_medium=pressrelease&utm_campaign=womenintech2021


Źródło: Pravna.pl

 

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Efekt COVID-19: rośnie zainteresowanie programowaniem

programista

Pandemia koronawirusa zmusiła wielu do przedefiniowania swoich celów zawodowych. Niektóre sektory gospodarki zostały zamrożone. Część z nich – jak branża turystyczna, gastronomiczna czy eventowa – nadal boryka się z ogromnymi problemami, a co za tym idzie zwolnieniami. Tym zmianom opiera się sektor IT. Marcowe dane Biura Statystyki Pracy – agencji rządowej w USA – wskazują, że w ciągu następnej dekady zatrudnienie w branży technologicznej wzrośnie o 11%, a to przyniesie około pół miliona nowych miejsc pracy w USA do 2029 roku. W Polsce – według portalu pracuj.pl – gotowość przebranżowienia deklaruje 40% zatrudnionych i aż 65% bezrobotnych.

Tuż przed wybuchem pandemii zmieniłam jedną agencję eventową na drugą. Z dnia na dzień klienci odpłynęli, a mój pracodawca optymalizował koszty. To oczywiste, że chciał być lojalny wobec pracowników z dłuższym stażem. Zostałam bez zajęcia, skromnymi oszczędnościami i sporą ilością czasu.

Zaczęło się niewinnie. Uznałam, że umiem pisać, więc chciałam zwiększyć swoje kompetencje robiąc kursy online z SEO. Potem zaczęłam stawiać pierwsze kroki w CSS i HTML, oglądałam coraz poważniejsze tutoriale, aż w końcu zdecydowałam zapisać się na dużo bardziej zaawansowany kurs testera. Przeprowadzony online i tak teraz też pracuję – zdalnie. To też miało wpływ na wybór. Nie muszę już obawiać się obostrzeń sanitarnych i pracuję tam gdzie aktualnie się znajduję, a wybór pracodawcy nie jest ograniczony tylko do jednego miasta.

Katarzyna Bocianowska, dziś testerka oprogramowania IT 

Humaniści też chcą kodować

Według raportu opublikowanego w marcu przez Red Hat, międzynarodową firmę z branży IT, programowanie było głównym wyborem dla osób, które chcą zmienić zatrudnienie. Ogólnoeuropejskie badanie – Red Hat ma również przedstawicielstwo w Polsce – przeprowadzony wśród ponad 31 tys. dorosłych wykazało, że 51% ankietowanych nabyło nową umiejętność od początku pandemii COVID-19, a kodowanie było najpopularniejszym sposobem na poprawę perspektyw zawodowych.

Z danych Red Hat można wysnuć wniosek, że o karierze w branży IT coraz częściej myślą osoby, które do tej pory w żaden sposób nie były związane z sektorem technologii cyfrowej. Aż 79% badanych nie pracowało nigdy w sektorze IT, a 71% nie posiadało wykształcenia naukowego, technicznego ani udokumentowanych wysokich umiejętności matematycznych. Główną motywacją związaną z przebranżowieniem było poszukiwanie nowej pracy, która da stabilność i bezpieczeństwo zatrudnienia.

Wysokie płace, korzystne opodatkowanie

Po początkowych zawirowaniach w sektorze IT, spowodowanych głównie problemami kontrahentów, branża nowych technologii przeszła do ofensywy wywołanej przez nowe okoliczności. Ludzie zmuszeni są w dużej mierze do pracowania czy uczenia się z domu. Natomiast wiele firm zdało sobie sprawę z tego, że muszą przyspieszyć swoją cyfrową transformację. Dlatego popyt na narzędzia automatyzujące pracę, komunikację, rozwiązania chmurowe czy dotyczące cyberbezpieczeństwa znacząco wzrósł.

Na rynku pracy zwiększyło się zapotrzebowanie na osoby wysoko wykwalifikowane, które z miejsca są wartością dodaną dla firmy. Najbardziej pożądanymi na rynku pracy w sektorze IT są specjaliści Security, Big Data czy DevOps.

Marek Czyżewski, CEO serwisu Pravna.pl

Wysokiej klasy specjaliści z branży IT są poszukiwani na rynku pracy, a odbicie tego widać w zarobkach. Według „Raportu z badania społeczności IT 2021”, przygotowanego przez portal Bulldogjob – ponad połowa pracowników IT otrzymała podwyżki w 2020 roku. Natomiast aż 75% respondentów spodziewa się wzrostu wynagrodzenia w 2021 roku. Według analizy osoby zatrudnione na specjalistycznych stanowiskach w IT mogą liczyć nawet na 18 tys. zł przy zatrudnieniu w formie B2B.

Wpływ na zarobki ma też system podatkowy.

Wielu programistów może skorzystać z tzw. ulgi IP BOX. Przysługuje ona tym, którzy poprzez zajmowanie się badaniem i rozwojem zwiększają udział nowych technologii w polskim PKB. Innowacyjne firmy lub osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą mogą rozliczać się na podstawie referencyjnej 5% stawki podatku CIT/PIT w odniesieniu do dochodów z kwalifikowanych praw własności intelektualnej. (Kwalifikowanym prawem własności intelektualnej mogą być m.in. autorskie prawa do programu komputerowego.) Nasza praktyka pokazuje, że do uzyskanie pozytywnej opinii wymagane jest zebranie odpowiedniej argumentacji, a cały proces bazujący na uzyskaniu interpretacji trwa około 3-4 miesięcy.

Marek Czyżewski, CEO serwisu Pravna.pl

Testujemy na potęgę

Sektor IT to jedna z tych branż, którego nie zalała fala zwolnień, ale według portalu nofluffjobs.com, aż 77% juniorów w Polsce miało lub ma problem ze znalezieniem pracy w branży. To niepokojąca tendencja, na którą mogła wpłynąć pandemia i czasowe wstrzymanie rekrutacji juniorów. Szefowie firm decydowali się na bezpieczniejsze rozwiązania, czyli przyjmowanie bardziej doświadczonych i zweryfikowanych pracowników. Wpływ na mniejsze zatrudnienie wśród juniorów miało też przejście na pracę zdalną – mentorzy mieli bowiem utrudnioną możliwość współpracy z nowymi osobami na rynku IT, a ich pomoc szczególnie w pierwszych miesiącach pracy jest często niezbędna.

Dane z ankiety Red Hat potwierdzają, że nie jest to tylko polska tendencja. Spośród nowych programistów 49% pracowało w pełnym wymiarze czasu, a 11% nadal było bezrobotnych.

Więcej powodów do zadowolenia mają testerzy, którzy swojego pierwszego zajęcia szukają w branżach niezwiązanych wprost z programowaniem. Zapotrzebowanie na testerów w sektorze medycznym, finansowym czy e-commerce wzrósł o ponad 15%. Jak na dłoni widać, że to te branże najlepiej radzą sobie w czasie pandemii np. dlatego, że coraz więcej zakupów robimy w sieci czy chętniej korzystamy z bankowości mobilnej. Nowe technologie pozwalają firmom odzyskać stabilność i podnieść konkurencyjność, ale zanim wypuszczą one nowy produkt (aplikację), który będzie ich wizytówką muszą zająć się nim testerzy.

Aplikacje są coraz bardziej skomplikowane, rośnie liczba funkcji, które należy sprawdzić, więc w pierwszej kolejności potrzebni są testerzy manualni, a następnie automatyczni, którzy zajmują się m.in. cyberbezpieczeństwem. Według raportu Devire, jedna piąta testerów na polskim rynku mogła liczyć w 2020 roku na wzrost zarobków nawet o 30%. Zarobki testerów początkujących zaczynają się już od 4 tysięcy netto, a seniorzy automatyczni mogą liczyć na ok. 15 tys. zł.


Źródło: Pravna.pl

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Chcesz zarobić fortunę? Zostań programistą bitcoina – to zawód przyszłości

programista bitcoin

Bitcoin jest najpopularniejszą z kryptowalut i ich pierwowzorem. To cyfrowy środek pieniężny, który został w całości oparty o technologię blockchain, czyli zdecentralizowaną, rozproszoną cyfrową księgę z informacjami dot. transakcji online. Dane te zabezpieczane są przez zaawansowane algorytmy kryptograficzne, praktycznie uniemożliwiające dostęp do nich osobom niepowołanym. Bitcoin stał się jedną z najbardziej rozchwytywanych kryptowalut na świecie, a wartość pojedynczej cyfrowej monety przekracza już 200 tys. zł i stale rośnie.

Kryptowaluta bitcoin została stworzona przez Satoshiego Nakamoto w 2009 r., aby umożliwić użytkownikom całkowitą kontrolę nad ich finansami. Bitcoin nie podlega kontroli państw, regulacjom, nie stoi za nim scentralizowany bank, a jego wartość uzależniona jest jedynie prawu popytu i podaży. 22 maja 2010 r. po raz pierwszy dokonano płatności za pośrednictwem bitcoin. Wówczas za 10 000 cyfrowych środków płatniczych zakupiono dwie pizze. Wtedy 10 tys. Bitcoinów miało cenę 40 dolarów. Dziś, po 11 latach, to już równowartość ok. 547 mln dolarów.

Marcin Wituś, CEO polskiej platformy giełdowej Geco.one do handlu aktywami cyfrowymi, należącej do Polsko-Estońskiej Izby Gospodarczej.

Blockchain, na podstawie którego stworzono bitcoin czy inne kryptowaluty takie, jak np. Ethereum, ma jednak więcej możliwości i zastosowań niż tworzenie cyfrowych środków płatniczych. Bloki technologii przechowują informacje o transakcjach i użytkownikach w postaci jednokierunkowej listy rekordów. Blockchain wykorzystuje się również m.in. do tworzenia cyfrowej tożsamości czy bezpiecznego i transparentnego głosowania online. Amerykański miliarder, Jeffrey Berns, ma w planach nawet stworzenie całego futurystycznego miasta w oparciu o technologię blockchain. Choć pomysł zdaje się szalony, to prezes Blockchains LLC jest już w trakcie rozmów z władzami stanu Nevada.

Deweloper bitcoin – zawód z przyszłością

To właśnie z powodu licznych możliwości i szerokiego zastosowania blockchain oraz dużego zainteresowania kryptowalutami, zawód programisty bitcoin będzie wkrótce rozchwytywany. Trend ten zauważa Jimmy Nguyen, prezes szwajcarskiej firmy Bitcoin Association, zajmującej się rozwojem biznesu w technologii blockchain. Twierdzi on, iż na rynku wkrótce pojawi się wyjątkowo duże zapotrzebowanie na nowe stanowiska dla branży IT związanej z kryptowalutami. Według Nguyena świat coraz bardziej zmierza w stronę efektywnego wykorzystania płatności i danych osobowych, które pozwolą na zrobienie użytku z mikropłatności nawet mniejszych niż jeden cent. Prezes Bitcoin Association przekonuje także o zrobieniu użytku z innowacyjnych funkcji biznesowych, takich jak inteligentne kontrakty czy tokenizacja aktywów w czasie rzeczywistym.

Nguyen zauważa, że rozwój kryptowalut oraz technologii blockchain będzie otwierać nowe drzwi do kariery w całym przekroju branż. Poza programistami, wkrótce wzrośnie zapotrzebowanie na badaczy naukowych, analityków czy doradców i radców finansowych oraz podatkowych, specjalizujących się stricte w aktywach cyfrowych i blockchain. Jimmy Nguyen uważa, że karierę w nowym segmencie rynku zbudują ci, którzy już teraz zaczną uczyć się, jak działa bitcoin. Według niego to coś więcej niż dokonywanie cyfrowych transakcji czy budowanie aplikacji działających na blockchain. Nguyen postrzega bitcoin jako klucz do zrozumienia całego protokołu sieciowego, który przeplata dane i wartość pieniężną i zapewnia platformę do rozwoju ponad internetem.

Marcin Wituś, CEO Geco.one

Jak zatem zostać programistą bitcoina? Prezes Bitcoin Association przekonuje, że najważniejsza jest znajomość systemu cyfrowej waluty i blockchain. Zrozumienie, że to nie tylko system płatności, a cała potężna sieć danych ze szczegółowymi informacjami. Firma Nguyena odpowiada zresztą za platformę BItcoin SV Academy, która oferuje darmowe kursy dla osób, chcących dowiedzieć się czym jest kryptowaluta oraz jak działa technologia blockchain – zarówno od strony czysto technicznej, jak i biznesowej.

Deweloperzy bitcoin mogą liczyć na ulgi podatkowe

Technologią blockchain i kryptowalutami warto zainteresować się także od strony wszelkich zobowiązań finansowych związanych z prowadzeniem firmy. Programiści blockchain mogą kwalifikować się do ulgi IP BOX dla innowacyjnych przedsiębiorstw, która zapewnia zmniejszenie podatku dochodowego do 5%.

Nowe technologie są kluczowe dla rozwoju innowacji gospodarek na całym świecie. Zauważył to też polski rząd, który wprowadził ulgę dla firm i przedsiębiorców zajmujących się nowymi technologiami. Ulga IP BOX pozwala na opłacanie referencyjnej 5% stawki podatku CIT/PIT w odniesieniu do dochodów z kwalifikowanych praw własności intelektualnej. Podlegają pod nią wszystkie firmy, których celem są badania i rozwój innowacyjnych technologii. Skorzystają z niej zatem programiści, naukowcy czy wynalazcy. Nasza praktyka pokazuje, że do uzyskanie pozytywnej opinii wymagane jest zebranie odpowiedniej argumentacji, a cały proces bazujący na uzyskaniu interpretacji trwa około 3-4 miesięcy.

Marek Czyżewski, prezes zarządu PRAVNA.pl, jednego z największych polskich serwisów świadczących usługi prawne dla biznesu przez internet

Z ulgi IP BOX skorzystać mogą też osoby spoza branży IT. Dotyczy ona również patentów czy firm, które zarejestrowały własny produkt leczniczy. Ulga podatkowa przysługuje również naukowcom, którzy zarejestrowali nowe odmiany roślin bądź rasy zwierząt.


Źródło: Geco.one

 

 

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF