...

BRIEF dociera do polskich firm i ich pracowników – do wszystkich tych, którzy poszukują inspiracji w biznesie i oczekują informacji o ludziach, trendach i ideach.

Skontaktuj się z nami

Rząd powołuje nowego wiceministra finansów. Ma naprawić Polski Ład

W niedzielę rząd premier Mateusz Morawiecki powołał nowego wiceministra finansów, który ma uratować Polski Ład. Kim jest Artur Soboń i co z reformą podatkową PiS-u?

Polski Ład traci zaufanie wśród ekonomistów, przedsiębiorców, jak i samych obywateli RP. By ratować jego rentowność premier Mateusz Morawiecki, podjął (wraz z rządem) decyzję o przeniesieniu Artura Sobonia do Ministerstwa Finansów. W efekcie tego polityk obejmie funkcję wiceministra finansów. Jego zadaniem będzie zreformowanie flagowego programu partii, który już wzbudził wiele negatywnych emocji.

 

Jak podaje RMF FM — Polacy obwiniają Ministerstwo Finansów za błędy w Polskim Ładzie, którego zasady i regulacje wciąż  są niejasne. W ocenie ekspertów ds. księgowości nowa reforma podatkowa posiada wiele pułapek, które mogą doprowadzić niejednego podatnika do poważnych problemów.
Każdy, kto pokusi się o wyższą wypłatę teraz, może mieć w kwietniu 2023 roku duży podatek do zapłaty. Nawet o kilka tysięcy złotych.
RMF FM
Rozgłośnia dodaję, że niepożądane efekty reformy podatkowej odczuli już m.in.: służby mundurowe. Mimo obiecanych podwyżek wynagrodzeń otrzymali w styczniu 2022 roku niższe pensje niż rok wcześniej, a dokładnie w kwietniu 2021 roku.

Rząd przeprasza mundurowych

Przez ostatnie miesiące rząd starał się naprawić reformę. Równocześnie przeprosił za błędy i zapewnił ministerstwo obrony narodowej oraz spraw wewnętrznych i administracji, że mundurowi otrzymają stosowne wyrównanie do pomniejszonych pensji.

Kim jest Artur Soboń?

To polityk, urzędnik i samorządowiec, poseł na Sejm VIII i IX kadencji. Pełnił też funkcję sekretarza stanu w Ministerstwie Inwestycji i Rozwoju i Technologi (8 października 2021 do 20 stycznia 2022). Z wykształcenia historyk i absolwent wielu uczelni. Ukończył m.in.:  Katolicki Uniwersytet Lubelski (historia), Uniwersytet Marii Skłodowskiej-Curie w Lublinie (zarządzanie projektami europejskimi i prawo unii europejskiej), KUL (rachunkowość i finanse).

W ocenie PiS to właśnie on ma uratować ,,Polski Ład”. W ostatnim czasie zasłynął on w środowisku mediowym, jako osoba, która sugeruje, że osoby, które nie są w związku, powinny płacić tzw. podatek ,,bykowy”. Ten rodzaj podatku miałby zachęcić ,,singli” do szybszego zakładania rodzin. Jeszcze przed nominacją Soboń zajmował się restrukturyzacją górnictwa. W tym roku doprowadził on do podpisania umowy społecznej z górnikami. Według PiS było to jak dotąd największe wyzwanie dla posła.

 

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Znamy średnie koszty reklamowe z Facebooka i Instagrama w 2021 roku. Sotrender podsumował wydatki

Sotrender przeanalizował średnie wydatki na reklamę w ekosystemie Facebooka w 2021 roku. To pierwsza taka analiza podsumowująca koszty reklamowe w social media z ubiegłego roku.

W analizie znalazły się między innymi: średni dzienny koszt wyświetlania reklamy w ekosystemie Facebooka, średni CPC i CPM dla każdego miesiąca ubiegłego roku, procentowy podział wydatków na reklamy z uwzględnieniem celu reklamowego, a także dane dotyczące najniższych i najwyższych wskaźników CPC i CPM w wybranych branżach.

72 grosze za jedno kliknięcie w reklamę

Z analizy Sotrendera wynika, że średnia wartość wskaźnika CPC dla reklam na Facebooku i Instagramie w 2021 roku wynosiła 72 gr. Stosunkowo tani, pod kątem kosztów za kliknięcie, był początek roku, zaś najwyższe wartości wskaźnik osiągnął w listopadzie i grudniu. Było to odpowiednio 87 i 89 gr.

Jeśli chodzi o model CPM, 1000 wyświetleń reklamy na Facebooku kosztowało w 2021 roku średnio 6 zł 84 gr. ​​Najwięcej za CPM reklamodawcy płacili tuż przed wakacjami – w maju i czerwcu. Średnia wartość tysiąca odsłon reklamy wynosiła w tych miesiącach odpowiednio 7 zł 76 gr oraz 7 zł 53 gr Okazało się też, że średnio, reklamodawcy płacili za reklamy tyle samo w grudniu, co w czerwcu.

Jednymi z najdroższych reklam okazały się te publikowane na profilach osób publicznych: średni CPC dla tych reklam wynosił 2 zł 53 gr, a średni CPM – aż 33 zł 93 gr. Z kolei jedną z najtańszych kategorii był sektor edukacji, instytucji publicznych i organizacji NGO. Średni koszt CPC wynosił dla tych reklam 1 zł 6 gr, a średni CPM – 5 zł 70 gr.

Wybór odpowiedniego celu reklamowego oraz adekwatne do wartości rynkowych określenie stawek CPC i CPM to najczęstsze wątpliwości, jakie towarzyszą marketerom podczas planowania kampanii reklamowych na Facebooku i Instagramie. Dzięki znajomości średnich kwot wydawanych na reklamę w poszczególnych miesiącach 2021 roku, zaplanowanie kampanii reklamowych na obecny rok może być łatwiejsze, a działania reklamowe bardziej rentowne.

Ponad 10 zł za jeden dzień wyświetlania reklamy

Według analizy Sotrendera, średni koszt wyświetlania reklamy w ciągu jednego dnia w 2021 roku równał się 10 zł 96 gr, a 5 zł 5 gr wynosiła mediana kosztów ponoszonych za jeden dzień aktywności reklamy.

Na które typy kampanii przeznaczone zostały największe i najmniejsze budżety? Okazuje się, że 27% wydatków zostało przeznaczonych na reklamy z celem konwersja, a 18% – na kampanie zasięgowe. Dla porównania, tylko 3% wydanych budżetów miało za cel budowanie świadomości marki, a 2% – polubienie strony. Nie były to jednak cele, na które wydanych zostało najmniej środków reklamowych.

Co więcej, w podziale na 3 grupy celów reklamowych: świadomość, działania i konwersje, aż 43% budżetów zostało przeznaczonych na cele związane z budowaniem świadomości marki (t.j. rozpoznawalność lub zasięg).

Sotrender od niedawna z danymi reklamowymi

Podsumowanie wydatków reklamowych z 2021 roku to pierwsza taka analiza Sotrendera, która dotyczy wyłącznie płatnych działań na Facebooku i Instagramie.

Kilka miesięcy temu swoją premierę miał moduł Sotrender Ads, który ułatwia marketerom analizę i porównywanie prowadzonych przez nich działań reklamowych w ekosystemie Facebooka. W aplikacji możliwe jest także generowanie szybkich, kompleksowych raportów, co znacznie usprawnia pracę osób zajmujących się marketingiem.

Sotrender zapowiada, że to nie koniec nowości, bo już wkrótce w aplikacji pojawią się nowe, konkurencyjne rozwiązania.


Źródło: Sortender

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Rząd wraca z kontrowersyjną reformą

mezczyzna trzyma pieniadze zlotowki

Już niebawem wiele polskich rodzin dostanie po kieszeni. Jak informuje Rzeczypospolita - Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wraca do reformy pełnych składek z tytułu ubezpieczenia społecznego od umów zleceń.

Dziennik wskazuje, że pomysł na pełne oskładkowanie umów zleceń powstał z myślą o ochronie osób, które utrzymują się z takiego rodzaju zatrudnienia oraz korzystają z ubezpieczenia zdrowotnego. W tej grupie znajdują się także pracownicy, którzy w ramach dodatkowej pracy uzyskują drugą pensję w ramach etatu.

Jak szacuje MRPPS w Polsce na zlecenie, pracuje około 1 miliona osób. Po wprowadzeniu kontrowersyjnej reformy spora grupa należąca do klasy średniej odczuje mocny ubytek na swoich pensjach.

Nawet 1 mln osób wykonujących kontrakty cywilnoprawne musi policzyć, ile podatku dopłaci po zmianach, bo nie ma prawa do ulgi dla klasy średniej, a z kwoty wolnej skorzysta dopiero przy rocznym rozliczeniu podatku. Wyższą składkę zdrowotną zapłacą jednak już teraz. 

Rzeczypospolita

Szczegóły dotyczące wszystkich zmian związanych z oskładkowaniem niniejszych umów, można znaleźć w Krajowym Planie Działań na rzecz Zatrudnienia 2022 rok. To właśnie w tym projekcie pojawiła się zapowiedź dotycząca kontrowersyjnych zmian. Dziennik wskazuje, że tego typu dokument został już rozesłany do konsultacji.

Kto na tym straci?

Głównie zatrudnieni na zlecenie, których dochód nie przekracza 4,9 tysięcy zł brutto. Dodatkowo do tego dochodzą także zmiany związane Polskim Ładem.

W tym wypadku zleceniobiorcy są pozbawieni prawa do ubiegania się o zwrot kosztów, za opłacanie 9-procentowej składki zdrowotnej. Co ciekawe, tę składkę nie można odliczyć od podatku dochodowego.

Eksperci z Rzeczypospolitej dokonali bardzo wnikliwych analiz i obliczeń, z których wynika, że jeśli reforma faktycznie wejdzie w życie, to potencjalny zleceniobiorca, który zarabia około 3 tysięcy złotych brutto, otrzyma (po odliczeniu składki, podatku dochodowego)  2266 zł netto, czyli 300 zł mniej.

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Wzrost rentowności polskich obligacji

Wraz z postępującą inflacją i podwyżkami cen rynek polskich obligacji podwyższył swoją rentowność o 4%.

Z najnowszej analizy opublikowanej przez portal Bloomberg wynika, że 10 stycznia 2022 roku, rentowność obligacji 10-letnich wzrosła o 4 procent.  Eksperci portalu podkreślili, że jest to największy wzrost aktywów państwowych.

Pod koniec listopada 2021 roku media ekonomiczne donosiły o przekroczeniu progu 3 procent. We wrześniu wynosiły one ok. 2 procent, a rok temu rentowność wynosiła tylko 1%.

 

 

Na przedstawionym wykresie widać zaskakującą zmianę rentowności polskich papierów. Jest to wzrost rzędu 300 pb. w ostatnich 12 miesiącach.

Od poniedziałku ponad 4% będą płacić również obligacje 5-,6-, i 9-letnie, które określane są przez ekonomistów mianem ,,hurtowych”. Ten rodzaj papieru wartościowego notowany jest na rynku międzynarodowym (np.: Wall Street) i  Catalyst, czyli systemie autoryzacji i obrotu instrumentami finansowymi, tj.: obligacje, prowadzonym na platformach Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie S.A (GPW).


Źródło: Bankier.pl/ Bloomberg

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Nowe dane GUS dotyczące wydatków cudzoziemców w Polsce

Cudzoziemcy zostawiają w Polsce niemałe pieniądze. Jak wynika z najnowszego raportu Głównego Urzędu Statystycznego w trzecim kwartale 2021 roku cudzoziemcy odwiedzający Polskę, pozostawili około 8,5 miliarda zł.

W poniedziałek GUS opublikował raport dotyczący ruchu granicznego oraz wydatków cudzoziemców w Polsce i Polaków za granicą w III kwartale 2021 roku. Wynika z niego, że ruch graniczny cudzoziemców był o prawie 9 procent większy, niż w tym samym okresie poprzedniego roku. Z kolei Polacy przekraczali granicę o prawie 14 proc. częściej niż rok wcześniej.

Można by zatem sądzić, że z kwartału na kwartał i z roku na rok rosną statystyki wydatków i samego ruchu granicznego, jednak poprzedni raport GUS (dotyczący I półrocza 2021 r.) nie rokował zbyt optymistycznie.

Niskie rokowania I półrocza

W I półroczu 2021 r. liczba przekroczeń granicy Polski wynosiła 79,4 mln. W stosunku do analogicznego okresu poprzedniego roku odnotowano mniejszy ruch graniczny zarówno cudzoziemców (o 11,3%), jak i Polaków (o 4,9%). Wartości towarów i usług zakupionych w tym okresie przez cudzoziemców w Polsce (9,3 mld zł) oraz towarów i usług zakupionych przez Polaków za granicą (5,2 mld zł) były mniejsze niż w I półroczu 2020 r. odpowiednio o 22,5% i 11,8%.

Obecny raport dotyczący ruchu granicznego 

Z obecnego raportu wynika, że III kwartał bieżącego roku „nadrobił zaległości” z nawiązką. Od lipca do września liczba przekroczeń granicy Polski wyniosła 62,3 mln. W tym okresie cudzoziemcy wydali w Polsce 8,5 mld zł. To o 22,4 procent kwota większa niż w analogicznym okresie roku poprzedniego. Zatem każdy z cudzoziemców zostawił w naszym kraju średnio 500 zł.

Równocześnie wzrosła też wartość  towarów i usług zakupionych w tym okresie przez cudzoziemców w Polsce oraz towarów i usług zakupionych przez Polaków za granicą. Były one większe niż w trzecim kwartale 2020 roku – odpowiednio o 22,4 i 26,8 proc.

Źródło/ GUS

 

Struktura poniesionych wydatków

Jak wynika ze wspomnianego raportu GUS – cudzoziemcy przekraczający zewnętrzną lądową granicę UE na terenie Polski, przeznaczali 77,8 proc. swoich wydatków na artykuły nieżywnościowe. Żywność i napoje to – 14,9 proc wydatków, a 7,2 procent wydano na usługi.

Z kolei cudzoziemcy przekraczający wewnętrzną granicę UE wydatkowali na towary nieżywnościowe – 49,7 proc. Żywność i napoje bezalkoholowe to 13,2 proc, a na usługi przeznaczono 21,3 procent wydatków.

Kto wydaje najwięcej?

Zestawienia GUS-u nie pozostawiają złudzeń. Jeżeli chodzi o zewnętrzną granicę Unii Europiejskiej – najwięcej wydają cudzoziemcy przekraczający granicę z Ukrainą (707 złotego). Dla wewnętrznych granic UE przodują podróżni przekraczający granicę z Litwą (518 złotego)

Źródło/ GUS

 

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Najnowsze dane GUS w sprawie Inflacji. Satysfakcja konsumentów spada

Najnowsze dane GUS-u z grudnia 2021 roku, wskazują na znaczne pogorszenie nastrojów konsumentów, które w nadchodzącym 2022 roku mogą być nieco chłodniejsze.

Według resortu bieżący wskaźnik tzw. ufności konsumenckiej” (BWUK) w grudniu bieżącego roku wyniósł -27,3 punktu i był o 4 procent wyższy w stosunku do listopada 2021 roku. GUS podkreślił, że wszystkie składowe wskaźnika uzyskały wartości niższe niż przed analogicznym miesiącem.

W grudniu 2021 r. odnotowano pogorszenie zarówno obecnych, jak i przyszłych nastrojów konsumenckich w stosunku do poprzedniego miesiąca. Bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej (BWUK), syntetycznie opisujący obecne tendencje konsumpcji indywidualnej, wyniósł – 27,3 i był o 4,0 p. proc. niższy w stosunku do poprzedniego miesiąca.

GUS

Według urzędników GUS – to najniższy odczyt wskaźnika od listopada 2020 roku, a dokładnie od momentu wprowadzenia przez rząd dwutygodniowego lockdownu gospodarki. Równocześnie spadł kolejny wskaźnik ufności konsumenckiej (WWUK).  Jak informuje serwis Bankier.pl w grudniu wskaźnik obniżył się o 1,6 pkt i ukształtował się na poziomie -19,7 pkt. Wskaźnik wyprzedzający jest więc najniższy od kwietnia 2021 r.

Wartość zadowolenia konsumentów

Oba wskaźniki ufności konsumenckiej mogą przyjmować określone wartości od -100 do +100. Wartość dodatnia oznacza przewagę konsumentów nastawionych optymistycznie nad konsumentami nastawionymi pesymistycznie. Najświeższe notowane przez GUS odczyty sugerują rosnącą przewagę tych, którzy są negatywnie nastawieni do obecnej sytuacji w polskiego gospodarce.

W badaniu przeprowadzono 1101 wywiadów metodą wywiadu telefonicznego w okresie 6-15 grudnia br.

Inflacja kontra konsumenci

Według opinii Marka Zielonki, eksperta ekonomicznego Konfederacji Lewiatan – powód niezadowolenia konsumentów jest dość oczywisty. Głównym ,,motorem” napędowym spadku nastrojów, jest właśnie inflacja:

Głównym motorem spadku nastrojów konsumentów, tych obecnych, jak i przyszłych, jest inflacja. Mimo że większość wskaźników makroekonomicznych gospodarki świadczy o bardzo szybkim odbiciu postpandemicznym i poprawie w wielu sektorach, to nadal najważniejsza dla Polek i Polaków jest inflacja.

Marek Zielonka

Zielonka zauważył, że postrzeganie rosnących cen wielu produktów przełożyło się na spadek wszystkich składowych głównego wskaźnika ufności konsumenckiej.

Równie krytycznie konsumenci oceniają najbliższą przyszłość. Największe obawy wzbudza przyszła sytuacja gospodarcza kraju – poważnie zagrożona nowymi wariantami koronawirusa oraz możliwymi restrykcjami gospodarczymi – i obawa o sytuację finansową własnego gospodarstwa domowego.

Marek Zielonka

Będzie chłodniej

Ekonomiści Banku Pekao na podstawie danych GUS-u skomentowali za pośrednictwem Twittera, że wskaźniki tzw. koniunktury konsumenckie wysyłają niepokojące sygnały. Dodają, że w grudniu bieżącego roku nastroje konsumentów i gospodarstw domowych były na poziomie z przełomu 2013/14. Jak podkreślają ekonomiści – badanie było przeprowadzone w dniach 6-15 grudnia, czyli przed decyzją URE (Urzędu Regulacji Energetyki). Jak prognozują eksperci w styczniu 2022 ,,będzie chłodniej”. Dotyczy to głównie nastrojów kupujących w dobie inflacyjnej huśtawki cen i usług.

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Polacy nie dostają pieniędzy za nadgodziny

mezczyzna-lezy-na-biurku-praca

Coraz więcej Polaków przyznaje, że pracodawcy nie płacą im należnych świadczeń za przepracowane nadgodziny. Jak wynika z badania „Workforce View 2020" firmy ADP, sytuacja ta dotyczy aż 45 proc. polskich pracowników.

Coraz więcej Polaków przyznaje, że pracodawcy nie płacą im należnych świadczeń za przepracowane nadgodziny. Jak wynika z badania „Workforce View 2020″ firmy ADP, sytuacja ta dotyczy aż 45 proc. polskich pracowników. Pandemia i wszechobecny home office wzmagają problem i komplikują work-life balance. Rośnie jednak odsetek nauczonych doświadczeniem osób, które co miesiąc kontrolują wysokość otrzymywanej pensji.

Najnowsze badanie ADP „Workforce View 2020” dowodzi, że niemal co drugi Polak nie otrzymuje wynagrodzenia za przepracowane nadgodziny. W porównaniu do poprzedniej edycji badania jest to wzrost o 2 p.p. Problem niezapłaconych świadczeń najrzadziej dotyczy osób powyżej 55. roku życia
– aż 66 proc. z nich twierdzi, że nie zdarza im się pracować za darmo. Z drugiej strony natomiast,
aż połowa pracowników (50 proc.) z pokolenia Z (w wieku 18-24 lata) przyznaje, że pracuje przynajmniej jedną godzinę w tygodniu za darmo.

Problem niepłatnych nadgodzin dotyka w szczególności osoby znajdujące się na początku swej drogi zawodowej. Fakt występowania nadgodzin wynika najczęściej z nadmiaru obowiązków z jakimi muszą się zmierzyć, a także z presji wykonania zleconych projektów w terminie. Zazwyczaj jest to skutek nieodpowiedniego zarządzania przejawiającego się m.in. w zlecaniu zbyt dużej liczby zadań w stosunku do przewidzianego wymiaru czasu pracy. Długotrwały stres, przepracowanie i permanentne zmęczenie przekładają się bezpośrednio na obniżenie efektywności pracowników oraz pogorszenie ich stanu zdrowia.

Anna Barbachowska, szefowa pionu zarządzania zasobami ludzkimi w ADP Polska

Nadgodziny legalne tylko w uzasadnionych przypadkach

Zgodnie z przepisami prawa pracy, pracodawcy przysługuje możliwość polecenia pracownikowi, wykonania obowiązków poza podstawowym wymiarem czasu pracy tylko w uzasadnionych przypadkach. Nie może być to więc regularna praktyka. Pracodawca ma również obowiązek rozliczenia konkretnej liczby nadgodzin. Ustawodawca przewiduje dla niego dwie możliwości w zakresie wyboru formy – może oddać pracownikowi odpowiednią liczbę wolnych godzin lub odpowiednio wyliczoną kwotę. Sposoby rozliczania są ściśle określone w kodeksie pracy.

Często zdarza się, że pracownicy pracują dłużej, ale ten czas nie do końca spełnia definicję kodeksową nadgodzin. Chodzi o takie sytuacje, kiedy to wydłużenie czasu pracy nie zostało konkretnie i wyraźnie polecone i przewidziane. W takiej sytuacji co do zasady nie mamy uprawnienia, aby domagać się od pracodawcy rozliczenia nadgodzin. W praktyce jednak, ze względu na obecną sytuację epidemiologiczną i przejście większości firm w tryb pracy zdalnej, problem ten narasta, ponieważ w dobie home office granica pomiędzy czasem pracy a czasem wolnym się zaciera. Aktualnie praca często przybiera faktyczną formę pracy zadaniowej w związku z czym pracodawcy bardziej niż dostępności, oczekują od pracownika efektów jego działań. Niekiedy jednak nie przewidują czy jest on w stanie wykonać konkretne zadania w zakresie podstawowego etatu.

Tomasz Czerkies, radca prawny ADP

Brak dialogu powodem wielu niedomówień

Przeniesienie się ze środowiska biurowego na rozproszoną formę współpracy doprowadziło do szeregu wyzwań związanych z komunikacją między przełożonymi, a członkami zespołów. Menadżerowie, chcąc odwzorować tradycyjne modele zarządzania względem pracowników pracujących zdalnie, często naciskają na regularne spotkania w celu monitorowania postępów realizowanych zadań, a pracownicy, chcąc udowodnić swoją efektywność i zaangażowanie, pracują znacznie dłużej niż wcześniej. Zdarza się, że dochodzi do sytuacji, w których czynności związane z raportowaniem pochłaniają więcej czasu, niż sama praca.

Nadia Harris, współzałożycielka Remote School

Dlatego też, biorąc pod uwagę nadchodzący rozwój idei elastycznego miejsca pracy, jednym z głównych wyzwań w nadchodzących latach będzie zmiana samego stylu zarządzania z tzw. menedżera delegującego na lidera motywującego zespół do działania w oparciu o realizację realnych, wspólnie wyznaczonych celów.

Monika Reszko, współzałożycielka Remote School

Kontrola najwyższą formą zaufania

Co ciekawe, Polacy są coraz bardziej czujni w kwestii prawidłowego rozliczania wynagrodzeń. Wyniki badania ADP wskazują, że stale rośnie odsetek pracowników, którzy sprawdzają wysokość swoich wypłat. Zgodnie z wynikami raportu „Workforce View 2019”, aż 73 proc. ankietowanych pracowników przyznało, że zorientowałoby się, gdyby wysokość ich pensji nie była odpowiednia. Natomiast w tegorocznej edycji badania odsetek ten wynosi już 84 proc. Pracownicy otrzymane wynagrodzenie weryfikują z liczbą przepracowanych godzin również pod kątem nadgodzin i innych należnych im świadczeń. Z kolei jedynie 6 proc. zaznacza, że nie wykryłoby nieprawidłowości w otrzymanym wynagrodzeniu, ponieważ nie kontrolują swoich wypłat.

Wydawać by się mogło, że pensja, która wpływa na nasze konto jest zawsze zgodna z umową. Zdarzają się jednak takie sytuacje, które powodują różnice w wynagrodzeniach pomiędzy poszczególnymi miesiącami. Takimi czynnikami mogą być m.in. zwolnienia lekarskie, delegacje, praca w nadgodzinach, bezpłatne urlopy czy premie. Powinniśmy pamiętać o skrupulatnej weryfikacji czy wynagrodzenie otrzymywane w danym miesiącu rzeczywiście zgadza się ze stanem faktycznym.

Anna Barbachowska, ADP Polska


Źródło: badanie „Workforce View 2020″ firmy ADP

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Emocje, prawo i pieniądze w esporcie

WSB debata esport

Gaming i esport w ciągu najbliższych lat rozwiną się w bardzo dynamiczny sposób. Izolacja społeczna spowodowana pandemią doprowadziła do skokowego przyrostu wyświetleń filmów oraz liczby subskrypcji kanałów gamerskich. Bezpośrednie kontakty społeczne częściowo zastępujemy spotkaniami i rozgrywkami w sieci. Czy esport ma szansę stać się dziedziną funkcjonującą na równych prawach z tradycyjnym sportem? Dlaczego branża posiada ogromny potencjał gospodarczy?

Zainteresowanie grami komputerowymi rośnie. Najliczniejszą grupę wiekową stanowią osoby w przedziale 16-24 lata. Wraz z grupą wiekową 25-34 lata stanowią około 70 procent segmentu. Tak przedstawia się piramida wieku na bardzo popularnej platformie do streamowania gier komputerowych oraz rozgrywek esportowych Twitch. Strony internetowe związane z grami odnotowały wyraźne wzrosty wiosną tego roku. Pandemia i izolacja zmieniły nasze przyzwyczajenia. Spotkania towarzyskie zostały częściowo przeniesione w świat wirtualny.

Zauważyłem 20-30 procentowy wzrost liczby subskrypcji mojego kanału na You Tube. To dość gwałtowny wzrost. Dla porównania, przed pandemią film na moim kanale zyskiwał około 25-30 tys. wyświetleń w ciągu 24 godzin, natomiast po tym, jak zamknęliśmy się w domach filmy uzyskiwały wynik 40-50 tys. wyświetleń w ciągu 24 h.

 Jakub „Smarte” Woźniak, gamer i Youtuber

Zaznacza, że nie tylko jego kanał odnotował takie rezultaty. Tendencja została zauważona przez całe środowisko gamerów. Takie wyniki to także konsekwencja zwiększonej aktywności gamerów i częstszego publikowania treści.

Rekordowy miesiąc, maj, to 15 tys. nowych subskrybentów w ciągu 28 dni. Coś takiego wcześniej mi się nie przydarzyło.

 Jakub „Smarte” Woźniak, gamer i Youtuber

Wzrost zatrzymał się latem, kiedy izolacja społeczna osłabiła się i wyszliśmy z domów. Zainteresowanie grami spadło, spadła też liczba wyświetleń filmów. Miało to także związek z działaniem algorytmu Google. Obecnie wyświetlenia znowu rosną, bo dystans społeczny znowu się zwiększył. Podobna tendencja pojawiła się na Twitchu. Zasadnicze staje się pytanie czy liczba subskrybentów zostanie na tym poziomie, kiedy wrócimy do „normalnego” życia?
Esport znalazł się na celowniku marketerów. To stosunkowo nowa i dopiero odkrywana droga dotarcia do konsumentów. Wojciech Jeznach, współwłaściciel Fantasyexpo, agencji, która pomaga markom realizować kampanie promocyjne w branży gamingowej i esporcie, wskazuje na ogromny potencjał marketingowy. Jednak na promocję w wirtualnym środowisku decydują się na razie duże firmy np. związane z komunikacją czy sprzętem i akcesoriami komputerowymi. Jeznach zapewnia, że współpraca ze znanymi gamerami to dobry kierunek, bo każda zainwestowana w to złotówka zwróci się w przyszłości z nawiązką.
Czy warto wiązać przyszłość zawodową z branżą gier? Jak przekuć pasję w sposób na życie i zarabianie pieniędzy?

Mamy wielu graczy, ale z drugiej strony brakuje nam osób, które w sposób profesjonalny zajęłyby się marketingiem, zarządzaniem, kwestiami prawnymi. Warto pasjonować się grami, ale to nie wystarczy. Jeśli ktoś myśli o pracy w tym sektorze to musi zdobyć konkretne kwalifikacje i umiejętności, a zamiłowanie do gamingu może stanowić bardzo dobrą motywację do pracy.

Piotr Janus, brand menager w firmie Komputronik

Regulacje prawne dotyczące gamingu i esportu znajdują się dopiero na etapie rozpoznawania problemów i budowania pewnych struktur.

Przede wszystkim prawo nie powinno przeszkadzać w rozwoju esportu i nie zabijać jego magii. Prawo nigdy nie doścignie rozwoju technologicznego. Esport to branża o dużym potencjale gospodarczym. Mamy do czynienia z profesjonalizacją tego sektora. Relacja między gamingiem (tworzeniem gier), esportem a sportem tradycyjnym powinny być przez prawo rozpoznane. Uważam, że profesjonalizacja esportu jest ściśle powiązana z fundamentami prawnymi. Istota zagadnień związana z esportem, cały ekosystem esportowym powinny być unormowane prawnie.

dr Jacek Markowski, doradca prawny 

Niestety, podobnie jak w tradycyjnym sporcie, esport ma swoje ciemne strony. Długie godziny poświęcone na treningi stanowią realne zagrożenie dla osób, którym granica między rzeczywistością a virtualem może zacząć się niebezpiecznie zacierać.

Dobrze zorganizowany świat wygląda tak, że mamy czas pracy i czas zabawy. Jeśli ktoś cały czas przebywa w świecie wirtualnym to nie jest to dobre. Najlepsi gracze potrafią nacisnąć klawisz 13 razy w ciągu sekundy. To powoduje ogromne napięcie. Nie można funkcjonować w ten sposób przez dłuższy czas. Być może już niedługo takie osoby będą musiały korzystać z pomocy psychologów z powodu rozczarowania tym, że nie odnoszą oczekiwanych sukcesów w esporcie. Taki obraz świata wydaje mi się dystopijny. Czy nie zabraknie nam umiejętności mówienia „dzień dobry” na ulicy? – zastanawia się socjolog i wskazuje na to, że w Japonii jednym z powodów problemów demograficznych i starzejącego się społeczeństwa jest właśnie zatopienie się młodych ludzi w świecie wirtualnym i brak motywacji do nawiązywania kontaktów bezpośrednich.

dr Tomasz Marcysiak,  socjolog z Wyższej Szkoły Bankowej w Bydgoszczy

Do zagrożeń związanych z gamingiem dochodzi także doping w postaci zażywania wszelkiego rodzaju niedozwolonych substancji, ale także doping w postaci elektronicznej, czyli wykorzystywanie błędów w grze czy też używanie nielegalnego oprogramowania, które daje przewagę nad innymi zawodnikami lub drużynami.

Prawo powinno te problemy rozpoznać i znaleźć odpowiednie rozwiązania, zarówno w kwestii profilaktyki jak i w kwestii ewentualnego odwołania od decyzji organizatora rozgrywek, który czasem w sposób automatyczny uznaje, że zachowanie zawodnika budzi wątpliwości. To może skończyć się zbanowaniem zawodnika. W takiej sytuacji potrzebny jest arbitraż.

dr Jacek Markowski, doradca prawny 

Na liście potencjalnie niebezpiecznych zjawisk znajduje się też hazard, na który narażone są w szczególności młode osoby. W tym przypadku rozwiązaniem jest nakładanie na podmioty związane z grami obowiązku edukowania konsumentów gier w zakresie tego, co może być ukrytym hazardem w mechanice gier.

Osoby związane ze środowiskiem graczy podają w kontrze zalety esportu.

Leo Messi jest w stanie rozegrać około 450 meczów w swojej karierze piłkarskiej. Natomiast gracze esportowi mogą rozegrać nawet 450 meczów w ciągu roku. Do tego potrzebna jest bardzo duża koncentracja, a także przygotowanie fizyczne i mentalne. Nie znam innej dziedziny, w której od zera można stać się bohaterem. Bariera wejścia do esportu jest znacznie niższa niż w innych dyscyplinach. Wystarczy komputer o odpowiednich parametrach i dostęp do internetu.

Wojciech Jeznach, współwłaściciel Fantasyexpo

Dodaje także, że poziom emocji towarzyszący turniejom esportowym niczym nie różni się od emocji w czasie rozgrywek ekstraklasy piłkarskiej.

Według raportu 4CS – firmy zajmującej się badaniem przyszłości i doradztwem strategicznym dla firm – w najbliższych latach z pewnością nastąpi rozwój branży gamingowej i najprawdopodobniej ten rozwój będzie bardzo dynamiczny. Jakub „Smarte” Woźniak wskazuje na to, że czynnikiem napędzającym ten proces będzie technologia, w szczególności VR, pozwalający kierować akcją gry poprzez myśli gracza. Brzmi bardzo futurystycznie? Być może to już niedaleka przyszłość.

Wszystkie wątki oraz wnioski dotyczące branży pojawiły się w debacie organizowanej przez Wyższe Szkoły Bankowe. Nagranie ze spotkania online jest dostępne na Facebooku Wyższych Szkół Bankowych.

https://www.facebook.com/WyzszeSzkolyBankowe/videos/373932590381528


Źródło: informacja prasowa Wyższych Szkół Bankowych 

 

 

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Dochodzenie do bogactwa to gra zespołowa. Wytrwałość, nieustające pogłębianie wiedzy i właściwi ludzie, którymi się otaczasz [WYWIAD]

Pixabay

O kluczowych wyborach i nawykach bogatych ludzi rozmawiamy z autorami książki „Nawyki bogatych i biednych” Tomem Corleyem i Michaelem Yardneyem, która właśnie ukazała się nakładem wydawnictwa Kompania Mediowa.

BRIEF: Czy ostatnie miesiące pandemii i lockdown’u zmieniły coś w Waszym dotychczasowym życiu i nawykach?

Michael Yardney: Mam to szczęście, że mieszkam w Australii, dość daleko, w tej najlepszej części świata, gdzie liczba zarażonych wirusem COVID-19 jest stosunkowo niska w porównaniu z innymi obszarami. Pracuję z około sześćdziesięcioma osobami, zatrudnionymi w trzech biurach dużych miast Australii: Melbourn, Sydney i Brisbane, wiem, że znaczna większość z nich pracuje z domu. Dobrze mi się pracuje z domu, również wcześniej dwa-trzy dni w tygodniu tak właśnie pracowałem. Nauczyłem się już być dyrygentem, a nie indywidualistą, grającym na jednym instrumencie w orkiestrze, jaką jest mój biznes.

BRIEF: Pochodzicie z bogatych rodzin? Piszecie o nawykach bogatych nie tylko na podstawie badań, ale własnych doświadczeń?

Tom Corley: Urodziłem się w zamożnym otoczeniu. Ojciec handlował narzędziami przemysłowymi, opanował całe wschodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych. Kiedy sprzedał interes, nabywcy nie wywiązali się z płatności i po niespełna dwóch latach biznes wrócił w ręce ojca. Minęło raptem 18 miesięcy, ale to już był kompletnie inny biznes, zawalili sprawę, wszystko zaprzepaścili. Ojciec popełnił błąd, znów przejmując biznes. W ciągu miesiąca główne magazyny spłonęły, ktoś podłożył ogień. Wiedzieliśmy kto, mogliśmy udowodnić to w sądzie, niemniej ojciec stracił dosłownie wszystko. Miałem wtedy dziewięć lat. Od tamtej pory aż do czasu, kiedy się ożeniłem, a miałem wówczas jakieś 25 lat, niemal biedowaliśmy. Musiałem pracować, byłem woźnym w publicznej szkole średniej w Nowym Jorku. Pracowałem 20 godzin tygodniowo i zarabiałem na naukę w colldge’u. Powoli wychodziliśmy z biedy, pięliśmy się do klasy średniej.

MY: Moi rodzice byli imigrantami z Europy, dziadek urodził się w Polsce. Przyjechali do Australii, rodzice ciężko pracowali. Mam wielu przyjaciół wśród imigrantów, tak się zdarzyło, że ich rodzice przyjaźnili się z moimi. Dobrze sobie radzili, byli bogatsi od nas. Na przykład mieli krowę, a my – nie. Jeździli na wakacje w czasie świąt, a my – nie. Obserwowałem tych bogatych ludzi, widziałem, jakie mają nawyki, jak prowadzą własne interesy, inwestują, kupują nieruchomości. Właśnie od nich uczyłem się nawyków bogatych ludzi. Chciałem być taki jak oni. Rodzice przekazali mi, że trzeba zawsze zachowywać się przyzwoicie, wpoili zasady etyczne, jednak nie przekazali właściwych nawyków dotyczących pieniędzy, bo sami ich nie znali…

WYTRWAŁOŚĆ I KONSEKWENCJA W DZIAŁANIU

BRIEF: Czym jest opóźniona gratyfikacja i dlaczego to takie ważne w biznesie?

MY: U zamożnych osób zauważyłem pewną cechę wspólną: potrafią czekać na nagrodę, odłożyć ją na przyszłość. Żyjemy w czasach konsumpcjonizmu, kiedy wszyscy oczekują natychmiastowej nagrody, najświeższych wynalazków, nowych zabawek. Wystarczy popatrzeć na długie kolejki chętnych, czekających, by nabyć najnowszy model telefonu. Pieniądze i bogactwo. Cierpliwość i odłożona gratyfikacja. Na tym polega różnica. Ludzie cierpliwi są skłonni oszczędzać, mają aktywa, umieją oszczędzać i inwestować. W tym rzecz: wydajesz mniej, niż zarabiasz, masz zasoby. To jeden z nawyków bogatych. Ludzie, którzy osiągnęli sukces, są cierpliwi i potrafią czekać na nagrodę, ciężko pracują, wiedząc, że przyszłość im to wynagrodzi. Wolą taką postawę od natychmiastowego zadowolenia. To kluczowa sprawa. Inwestowanie i oszczędzanie są bardzo ważne dla pomnażania pieniędzy.

BRIEF: Po jakim czasie przychodzi nagroda, czyli wymarzony sukces?

TC: Z moich badan wynika, że marzycielowi-przedsiębiorcy dojście do bogactwa średnio zajmuje 12 lat. W tym czasie potrafi zgromadzić 7,4 miliona. Podróż do celu, jakim jest sukces, wymaga wielu poświęceń. Wyrzeczenia dotyczą głównie sfery finansów. Trzeba się nauczyć, jak zarządzać pieniędzmi, których nie ma zbyt wiele, jak utrzymać płynność finansową. Ci marzyciele przeważnie nie wywodzą się z bogatych rodzin, więc dokonują wszystkiego przy napiętym budżecie. Muszą być gotowi na wyrzeczenia, nie mają wielu dóbr, które posiadają inni. Jednak podążają za marzeniami.

BRIEF: Te poświęcania dotykają często osób najbliższych takich marzycieli-przedsiębiorców?

TC: Tak. Realizacja marzeń jest najważniejsza, rodzina schodzi na drugi plan, nie można jej przeznaczać wystarczająco dużo czasu. Wszystko spada na barki współmałżonka. To duże poświęcenie. Podobnie z przyjaciółmi. Oni także schodzą na drugi plan. Relacje się pogarszają. Zmagasz się z tym, ale jesteś przedsiębiorcą. Nie możecie się widywać tak często, jak byście chcieli, pracujesz na okrągło. Uważam, że to największe wyrzeczenia. Bez rozumiejących i wspierających bliskich często przedsiębiorcy nie byliby w stanie skupić się na realizacji swoich marzeń.

BRIEF: Ale także rodzina bywa często źródłem nawyków, które najbardziej utrudniają osiągnięcie bogactwa…

TC: Tak, moje obserwacje pokazują, że złe nawyki wyniesione z dzieciństwa, odziedziczone po rodzicach, podpatrzone u sąsiadów i znajomych, ale także przejęte od członków dalszej rodziny czy przyjaciół to często najgorsi wrogowie dochodzenia do bogactwa. Te złe nawyki, którymi nasiąkasz jako dziecko, naprawdę trudno przełamać. Ale jest to możliwe, co wyjaśniam w innej mojej książce Zmień nawyki, zmień swoje życie. Częściowo omawiamy to w książce Nawyki bogatych i biednych, pokazujemy, jak pozbyć się szkodliwych przyzwyczajeń.
Bardzo trudno zmienić złe nawyki, jeśli takie same ma współmałżonek. Najtrudniej, jeśli to nawyki dotyczące pieniędzy. Z tym może być prawdziwy problem. Powiedzmy sobie szczerze: małżonkowie mają na siebie duży wpływ. Jeśli nawyki mają ulec zmianie, obydwoje muszą tego chcieć.

CZTERY ŚCIEŻKI DOCHODZENIA DO BOGACTWA

BRIEF: Które nawyki są najważniejsze, jeśli chodzi o powodzenie finansowe?

TC: To pytanie wymaga szerszej odpowiedzi, gdyż wszystko zależy do tego, jaką drogę do bogactwa obrałeś. Wyróżniam cztery ścieżki: inwestor oszczędzający, człowiek robiący karierę w dużej firmie, droga wirtuoza i szlak marzyciela. Inwestor oszczędzający nie musi dużo zarabiać, nie musi mieć wysokiej pensji, niemniej musi umieć utrzymać się za najwyżej 80% zarobków, by oszczędzić 20% lub więcej. Trzeba się nauczyć skromnego życia, nadzorowania własnych wydatków. Inwestor oszczędzający musi trafnie inwestować, pieniądze muszą natychmiast zarabiać, trzeba je zaprząc do pracy. Z moich badan wynika, że ten typ inwestora odnosi sukcesy, gdyż inwestuje w dziedziny, które zna. W części przypadków były to nieruchomości, w innych giełda czy fundusze. Zanim tacy ludzie zainwestowali, badali dany obszar, obserwowali nawet trzy miesiące, śledzili finanse, sprawdzali, kto zarządza daną firmą i tak dalej. Człowiek wybierający karierę w dużej firmie, musi liczyć się z tym, że tam już obowiązują pewne nawyki. W dużych firmach jest dużo polityki. Trzeba umieć nawiązać relacje z osobami wpływowymi. Nazywam je relacjami władzy. Dotyczą kadry zarządzającej. Mogą to być również relacje z wysoko postawionymi osobami z dziedziny, którą się zajmujesz. Budowanie relacji jest bardzo ważne. W dużej firmie zrobisz karierę, jeśli jesteś dobry w tym, czym się zajmujesz.

BRIEF: Wreszcie piszecie także o tym, jak ważne są relacje z ludźmi. Za każdym człowiekiem sukcesu stoi grupa ludzi, którzy go wspierają?

MY: To bardzo ważne, by mieć zespół, otoczyć się pomocnymi ludźmi, którzy motywują. Istotne, by znaleźć kilka osób, z którymi stykasz się codziennie, którzy są twoimi przyjaciółmi. Trzeba mieć dookoła siebie ludzi, którym się udało. Niektórzy z nich zostaną mentorami, innym będziesz musiał zapłacić za to, by zostali twymi mentorami. To mogą też być osoby, z którymi kontaktujesz się za pośrednictwem internetu, czytasz ich bloga czy ich książki.

GŁĘBOKA WIEDZA I KONSEKWENTNE ĆWICZENIE UMIEJĘTNOŚCI

BRIEF: Czy ważniejsze jest pogłębianie eksperckości w danej dziedzinie czy może jednak ciekawość i szukanie inspiracji w skrajnie odległych dziedzinach?

MY: Moim zdaniem, aby zdobyć majątek, trzeba się uczyć, gromadzić głęboką wiedzę w jednej, określonej dziedzinie. Wykształcenie ogólne jest ważne, jednak jeszcze ważniejsza jest gruntowna znajomość wszystkiego, co dotyczy danego obszaru. Zdobycie umiejętności w określonej dziedzinie, które sprawią, że będziecie postrzegani jako fachowiec. Dzisiaj to łatwe, znacznie łatwiejsze niż dawniej, kiedy byłem młody. Jest wiele źródeł czerpania informacji, także podcasty, prasa.
TC: Musisz być wirtuozem. Mieć umiejętności i wiedzę. Być ekspertem. Musisz zaspokajać oczekiwania, nawet z nawiązką. To kolejny nawyk bogatych: spełniać oczekiwania, a często robić więcej, niż się oczekuje. Musisz sprawić, by ludzie, dla których pracujesz, byli zadowoleni, że pracujesz właśnie na ich rzecz i aby byli gotowi wynagrodzić cię za to finansowo, byle cię zatrzymać, gdyż stanowisz integralna część zespołu. Wirtuoz też ma sobie właściwe nawyki prowadzące do bogactwa. Wirtuoz jest jednym z czołowych ekspertów w swojej dziedzinie. Żeby to osiągnąć, często musi skończyć studia, zrobić doktorat, studiować prawo, wybierać studia podyplomowe czy zdobywać dyplomy specjalistycznych kursów. Trzeba stać się ekspertem w określonej dziedzinie. To wymaga formalnego wykształcenia, wiec wielu wirtuozów kończy rozmaite szkoły, inwestuje w siebie – czas i pieniądze. To duża inwestycja. Inna inwestycja ciągła, niekoniecznie prowadząca do zdobycia kolejnego tytułu, to czytanie. Pozwala pogłębiać wiedzę, stajesz się ekspertem w tym, czym się zajmujesz.

DOŚWIADCZENIE I INTUICJA

TC: Przedsiębiorcy-marzyciele mają wyjątkowe nawyki ludzi bogatych. Te nawyki obejmują nie tylko czytanie, zgłębianie wszystkiego związanego z realizacją marzenia, bo należy zostać ekspertem w tym, czego dotyczy marzenie. Zdobycie wiedzy wymaga czasu, no i trzeba się rozwijać. To pomaga dostrzec pułapki i przeszkody, na które można się natknąć i w pokonaniu których pomaga wiedza. Wymaga to także intuicji. Intuicja jest przymiotem bogatych, ale wynika z doświadczenia. Rozwinięcie intuicji wymaga czasu, dalekowzrocznego patrzenia, przewidywania, co się może zdarzyć, dostrzegania problemów, zanim ktoś inny je zauważy. Trzeba też wiedzieć, że się wie. Intuicja to ważny nawyk bogatych przedsiębiorców-marzycieli.

WZORUJ SIĘ NA NAJLEPSZYCH, OTACZAJ SIĘ „DOBRYMI NAWYKAMI”

TC: Chcę też powiedzieć o tym, jak się pozbyć pewnych nawyków. Jedno z najczęściej zadawanych nam pytań brzmi: jakich nawyków najłatwiej się pozbyć. To nawyki niespójne z nawykami otoczenia, nawyki inne od tych, jakie mają ludzie, którymi się otaczasz. Zastanów się, z kim spotykasz się i rozmawiasz każdego dnia. Rodzina, przyjaciele, współpracownicy. Wszyscy zarażają cię własnymi nawykami. Zatem jeśli masz złe nawyki, a oni – dobre, przekażą ci je. Dlatego tak szalenie ważne jest otaczanie się ludźmi mającymi nawyki, jakie chcesz wykształcić u siebie. Dzięki temu łatwo pozbędziesz się złych nawyków. To jak osmoza. Będziesz jak Mojżesz, przejmiesz dobre nawyki. To podstawowa strategia: miej wokół siebie ludzi, których cechują nawyki, które pragniesz w sobie utrwalić.

BRIEF: Sporo miejsca w swojej książce poświęcacie postaci mentora.

MY: Bardzo ważna kwestia. Kiedy poznajesz ludzi, których cele są zbieżne z twoimi, to pomaga. Śledzę cykle ekonomiczne w internecie. Wiele osób pisze książki o cyklach ekonomicznych, udają, że odnieśli sukces, mają strony internetowe, organizują kursy, według mnie niezbyt dobre. Zatem przestrzegam: uważaj, kogo wybierasz na wzorzec. Jeśli ktoś robi coś za darmo, wcale nie oznacza, że robi to dobrze. Szukajcie mentorów. Mam wielu mentorów, z różnych grup. Byłoby niegrzeczne, gdybym stwierdził, że sam do wszystkiego doszedłem, skoro im osiągnięcie sukcesu zabrało 20-30 lat. Wspinałem się po barkach moich mentorów, z wysoka mogłem zobaczyć znacznie więcej.

TC: Jeśli będziecie iść tropami bogatych, macie wielką szansę stać się bogaci. Chcemy skierować was na słuszną drogę, czyli pokazać właściwe nawyki. Chcemy was uchronić od podążania śladami biednych. Biedni i klasa średnia to większość ludzi. Codzienne nawyki mają kluczowe znaczenie dla odniesienia sukcesu, co pokazujemy w książce Nawyki bogatych i biednych. Nasza książka przedstawia nawyki prowadzące do bogactwa i do niepowodzeń, do biedy. Dziękuję, że zainteresowała was nasza książka. Mam nadzieję, że pomoże wam zrozumieć, o co nam chodziło: pomóc ludziom poprawić codzienny byt.

BRIEF: Bardzo dziękuję za rozmowę.

3 egzemplarze książki można wygrać w naszym konkursie, który trwa do 14 czerwca. O konkursie czytaj tutaj.

Joanna Makolus

Intymna pułapka

Prostytuowanie się w miejscu pracy w celu osiągniecia korzyści zawodowych ma tak długą tradycję jak sama prostytucja. Zjawisko tak powszechne w środowisku zawodowym, a jeszcze nigdzie nie zostało ani opisane, ani tym bardziej zbadane.

Polega ono na tym, że skłonna do przemocy kobieta – mobberka, wiedząc, że intelektem kariery nie zrobi, używa swojego ciała jako argumentu przetargowego do utorowania sobie drogi do kariery. Za cel obiera sobie szefa, czyli – w zależności od miejsca pracy – właściciela firmy, dyrektora albo ministra, to jest kogoś, kto może jej tę karierę ułatwić. 

Początki takiego specyficznego systemu wartości sięgają korzeni, to znaczy rodziny, z jakiej taka osoba się wywodzi. Może to być matka, która w ten sposób robiła karierę, pouczając córkę – jeszcze dziecko – że to jest najlepszy sposób. Mogła to być koleżanka, która odnosiła w ten sposób liczne korzyści, ale mogła to też być obserwacja kogoś w pracy, jakiejś innej mobberki, która pokazując swoją władzę nie ukrywała, skąd ją ma. 

Postępowanie rozpoznawcze

Mobberka przychodzi do pracy i rozgląda się, od kogo tu najwięcej zależy. Jeżeli jest to właściciel firmy, szybko okazuje się, że to właśnie ona jest jego ulubioną pracownicą, powiernicą i tylko ona go naprawdę rozumie. Pociesza, gdy szef ma zły humor, bo znów pokłócił się z tą niedobrą, głupią żoną. Szybko wkrada się w łaski szefa; na oczach pozostałych pracowników wychodzi z nim nagle do banku, zawsze zostaje długo po godzinach, a z czasem wiecznie uwieszona na nim na spotkaniach integracyjnych już jest nieodłącznym atrybutem szefa. 

Zaczyna jeździć lepszym samochodem, dostaje stanowisko kierownicze, ale już zanim je zajmie, zaczyna pokazywać pozostałym pracownikom, kto tu naprawdę rządzi. 

Mobberka jest coraz bardziej żądna władzy: szefa już ogłupiła; w końcu wie, jak nim manipulować i nawet tego nie ukrywa. Pracownicy coraz częściej słyszą „ja wiem, jak nim manipulować”, „pamiętaj, ja mam tę moc”, „no, ja nie wiem, co ten pan minister tak o mnie walczy”, „teraz to już mam plecy tak wysoko, że nikt mnie ruszy”, „ja wiem, jak ukręcić faceta”, czy „pamiętaj, kto tu rządzi”.

„Ma się tę moc”

Mobberka nie ukrywa swojego intymnego związku z szefem; w końcu nie po to się odkryła i dała wszystko, co ma, żeby teraz zostać szeregowym pracownikiem. Zdanie szefa się nie liczy, rządzi tylko ona. Zaczyna od pozbycia się konkurencji; w pierwszej kolejności z pracy wylatują pod byle pretekstem kobiety młode i atrakcyjne. Następnie, z uwagi na zbyt rażący kontrast pomiędzy poziomem intelektu mobberki a pozostałymi pracownikami, pracę tracą osoby najmądrzejsze. Mobberka widzi, że między nią a pozostałymi pracownikami jest różnica, są bowiem i tacy, którzy karierę robią swoją ciężką pracą; ich postawa i system wartości są dla niej nie do zniesienia. Mimo, że każdy pracodawca potrzebuje mądrych pracowników, mobberka nie myśli kategoriami dobra firmy, lecz dąży do utrzymania swojej pozycji. Z czasem pracę tracą najbardziej wartościowi, długoletni pracownicy, oddani i zasłużeni dla firmy, którzy przynoszą firmie największe korzyści i generują największy zysk. Jeżeli szef nie zgadza się na zwolnienie wartościowej dla firmy osoby, mobberka wszczyna przeciwko niej całą kampanię hejtu, opartą na kłamstwach, pomówieniach i fałszywych oskarżeniach. 

Niektórzy sami wolą odejść, zanim fala nienawiści mobberki dotrze i do nich. Inni również sami składają wypowiedzenia, zniesmaczeni całą sytuacją, kiedy ani mobberka, ani szef nie kryją się już i wychodzą razem z toalety, na oczach pozostałych pracowników.  Spocona mobberka poprawia włosy, zadowolona z siebie stwierdza „ma się tę moc” i przystępuję do nękania kolejnych osób. Najszybciej ofiarami zostają pracownicy, którzy nigdy nie poddadzą się dyktatowi mobberki, ponieważ mają zbyt wysokie poczucie własnej wartości, żeby kogoś takiego szanować. Pozostają tylko ci, którzy mają zobowiązania finansowe, ci, którzy mają niskie poczucie własnej wartości, ci, którzy boją się, że nie znajdą innej pracy, a także rzesza tanich pochlebców, którzy w celu osiągnięcia korzyści finansowych utwierdzają mobberkę w przekonaniu, że jest świetna.

Równia pochyła

Bez mądrych pracowników żadna firma nie ma możliwości rozwoju; oparcie się na pracownikach, którymi można łatwo manipulować działa w dwie strony: ich brak wyobraźni powoduje, że zrobią wszystko, co im się każe, ale z drugiej strony niczego z siebie nie wygenerują; brak kreatywności, myślenia i zaangażowania odbija się rykoszetem na całej firmie. Następuje stagnacja, bo przecież na kim ma się opierać rozwój firmy – na mobberce?

Eskalacja

Tymczasem rodzina szefa dowiaduje się o romansie, żona wnosi o rozwód, trzeba będzie oddać połowę majątku. Szef chodzi coraz częściej zdenerwowany; interesy idą coraz gorzej: mobberka pozbyła się z firmy całej konkurencji, czyli wszystkich myślących pracowników, potencjał intelektualny firmy obniżył się niemal do zera. Pojawiają się problemy finansowe. Pomiędzy dotychczasowymi kochankami zaczynają pojawiać się konflikty; mobberka coraz częściej wykonuje teatralne gesty: wybiega z gabinetu szefa zapłakana albo pokazuje fochy i urządza awantury przy klientach. Kontrahenci omijają dotychczasowego partnera szerokim łukiem, traktując go, jak kogoś niewiarygodnego. 

On sam dopiero teraz zrozumiał, że stał się obiektem manipulacji, i teraz, gdy w firmie źle się dzieje, okazuje się, że to nie on był dla mobberki atrakcyjny lecz jego pieniądze. Z uwagi na to, że intymny związek emocjonalny jest najsilniejszym ze wszystkich związków, nie reagował na napływające coraz częściej skargi od pracowników na mobberkę. Nie dostrzegał w niej tych wszystkich negatywnych cech, na jakie od dawna zwracali mu uwagę pracownicy: dla niego słodziutka, dla nich – obrzydliwa i bezwzględna. W międzyczasie zauroczony swoją oblubienicą zdążył już ją hojnie obdarować: nowy apartament w modnej dzielnicy, sportowy samochód, wspólne wyjazdy w atrakcyjne miejsca, kosztowne ubrania i biżuteria. Wydrenowany z pieniędzy, z firmą chylącą się ku upadkowi, opuszczony przez rodzinę, świetnie zapowiadający się dotychczas biznesmen zostaje sam.  

Bo jak nie, to….

Tymczasem mobberka nie po to odarła siebie samą ze wszystkiego, zresztą na własne życzenie, żeby teraz zostać z niczym. Jej frustracja rośnie, a wraz z nią agresja, którą teraz już okazuje całkowicie jawnie. Żąda coraz więcej, a jej żądania są coraz bardziej wygórowane. W razie oporu szefa przed spełnieniem kolejnych żądań, zaczyna grozić „bo jak nie, to”: pozwie go o molestowanie seksualne, o nierówne traktowanie, wszystko, czego się dowiedziała o firmie i jej szefie zgłosi do mediów, pójdzie z tym do konkurencji, rozpowie wszystko znajomym i przyjaciołom szefa – jeśli jeszcze ich ma. W przypływie desperacji doprowadza do sytuacji, w której na świecie pojawia się nowy spadkobierca. Szef jeszcze nie umarł, ale jego majątek już został podzielony.  

Obrona

Obrona przed fałszywymi oskarżeniami o molestowanie seksualne jest bardzo trudna; pozostawiony samemu sobie szef nie ma na kogo liczyć: intymne schadzki z mobberką odbywały się na oczach wszystkich pracowników, a oni sami poddawani mobbingowi nie uzyskali ochrony od szefa, do którego przecież składali skargi. Skoro skłonny był poświęcić dobro pracowników kosztem ochrony jednej mobberki w firmie, to trudno teraz liczyć na pomoc pracowników „wdzięcznych” za „dobre” traktowanie. Nie ma w nikim wsparcia – na własne życzenie. 

Ofiara

Pozostawiony bez rodziny, przyjaciół i znajomych, z firmą chylącą się ku upadkowi przedsiębiorca zaczyna podupadać na zdrowiu; jego psychika jest w coraz gorszym stanie, powoli stacza się z otchłań nałogów. Uważa, że padł ofiarą toksycznej kobiety i wszedł w toksyczny związek. Tymczasem toksyczna kobieta – mobberka po prostu ma taki charakter i to się nie zmieni, związek z mobberką może być tylko toksyczny i to też się nie zmieni, a tak naprawdę najbardziej toksyczny jest jego własny brak wyobraźni. 

Konkluzje

Każdy negatywny sygnał od pracowników na temat oblubienicy szefa powinien być dla pracodawcy nie sygnałem lecz alarmem, że coś się dzieje. Jak najszybciej trzeba to sprawdzić. Czy pracownicy skarżą się na nią? W jaki sposób mobberka odnosi się do pracowników, gdy jest z nimi sama? Jak odzywa się do personelu sprzątającego? W jaki sposób mówi o pracownikach? Z szacunkiem czy lekceważąco? Jak odnosi się do osób starszych od siebie? A jak do zwierząt? Należy pamiętać, że brak reakcji oznacza akceptację, więc kiedy pracownicy, którzy oddali firmie całe swoje zawodowe życie sygnalizują, że coś jest nie tak, dostają od mobberki wypowiedzenia, bo nagle zaczęli źle pracować albo wręcz sami zaczynają odchodzić – znaczy nie jest dobrze. Najwyższy czas się ogarnąć; wziąć odpowiedzialność za swoją firmę i zatrudnionych w niej pracowników, za swoje życie zawodowe, prywatne i nie poświęcać wszystkiego dla kogoś, kto nie jest tego wart. W takiej sytuacji toksyczny związek trzeba zakończyć jak najszybciej, a mobberkę wywalić z pracy – zanim skutki będą nieodwracalne.   

Radca prawny; przygotowuje sie do pracy doktorskiej za zakresu mobbingu. Praktyk i specjalista w zakresie przeciwdziałania mobbingowi, którego sama doświadczyła. Prowadzi szkolenia i wdraża skuteczną politykę antymobbingową u pracodawców. Udziela również wsparcia merytorycznego i psychicznego zarówno pracownikom, jak i pracodawcom oskarżanym o mobbing. Prowadzi kampanię uświadamiającą i popularyzujacą politykę antymobbingową. Skuteczna w działaniu. Wygrała wszystkie postępownia przeciwko swoim prześladowcom. Specjalnie dla czytelników Briefu dzieli się swoim doświadczeniem zawodowym i praktyczną wiedzą na ten temat.

Joanna Koczaj-Dyrda