...

BRIEF dociera do polskich firm i ich pracowników – do wszystkich tych, którzy poszukują inspiracji w biznesie i oczekują informacji o ludziach, trendach i ideach.

Skontaktuj się z nami

Konsumenta pogoń za samym sobą

Społeczeństwo nadmiaru rzeczy i bodźców

XXI wiek przyniósł nie tylko ogromne zmiany technologiczne, ale także – będące w części ich skutkiem – duże zmiany w sposobie funkcjonowania społeczeństw. Widoczne są one także w sferze konsumpcji. Bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej, konsumpcja jest dziś częścią życia społecznego. By nie rzec „życia społecznościowego”, zważywszy na fakt, jak wiele o decyzjach i zwyczajach konsumenckich można dowiedzieć się z mediów społecznościowych i w jakim stopniu to właśnie sfera konsumpcji dla wielu ludzi jest sposobem na wyrażenie siebie. W dobie marketingu 2.0, 3.0, 4.0 …., wszechobecnych mediów społecznościowych, cyfryzacji nie tylko mediów, ale także wielu innych przejawów życia codziennego (edukacji, transportu, relacji towarzyskich, kultury itd. itp.), upowszechniającej się sztucznej inteligencji, konsumenci zyskują nieograniczone wręcz możliwości budowania swego statusu społecznego na płaszczyźnie zachowań konsumenckich.

Dziś już ponad 5 godzin dziennie spędzamy online, w tym 40% na smartfonie – które to urządzenie będzie w posiadaniu 9 na 10 osób w Polsce do roku 2030 (według raportu Future of Apps). W ciągu ostatnich 7 lat odsetek osób korzystających z internetu codziennie lub prawie codziennie wzrósł z 43 do 64%. Połowa z nas wolałoby mieć dostęp online do wszystkich usług instytucji państwowych, z których korzysta, zaś 38% jest otwartych na model „tylko online” w obsłudze klienta. Jak pokazują dane KANTAR TNS z 2017 r. około 70% z nas szuka w internecie rzeczy, które planuje kupić.

To, co jemy, czym jeździmy, gdzie bywamy, z kim się pokazujemy, bywa metodą na określenie – i pokazanie! – siebie. Punktem odniesienie takiej „konsumpcji na pokaz” stają się różne grupy społeczne (zawodowe, sąsiedzkie), do których należymy, do których aspirujemy, a także te, które są po prostu dla nas ważne (jak autorytety życia publicznego). Owe „referencyjne” grupy społeczne są nie tylko efektem świadomego (?) wyboru konsumentów, ale także swoistej gry, którą toczą z konsumentami twórcy przekazów marketingowych. Swoje opinie o tym, co jest modne, a co nie, ale także swój obraz społeczeństwa, norm, a być może i siebie samych kształtujemy – przynajmniej w części – w oparciu o przekazy medialne, w tym przekazy reklamowe czy treści generowane przez specjalistów od public relations.

Podłączeni nieustannie do mediów (zwłaszcza społecznościowych), otoczeni przez ekspertów, blogerów, influencerów i trendsetterów, dostajemy trudną do zliczenia liczbę sugestii, podpowiedzi, a niekiedy kategorycznych wskazań, co kupować, co konsumować, czyli… jak żyć.  

Konsumenci ekstremalnie normalni 

Wielu konsumentów odczuwa przytłoczenie tak wielką liczbą, często sprzecznych, komunikatów, które do nich docierają i zmęczenie nadmierną ilością informacji o tym, jakim konsumentem warto, czy należy być. Niezależnie od tego, jak bardzo świadomymi konsumentami chcemy się stać, dużą część naszych decyzji konsumenckich podejmujemy spontanicznie, pod wpływem chwili, nastroju, emocji, okazji, czy wcześniejszych skumulowanych doświadczeń. Zdaniem Open Research aż 70% decyzji zakupowych podejmowanych jest przy półce. Wielość i różnorodność bodźców marketingowych i społecznych może prowadzić do olbrzymiej różnorodności, niekoniecznie spójnych, postaw i zachowań konsumentów. Ucieczką od bezrefleksyjnego poddawania się coraz to nowszym trendom rynkowym jest normcore czyli ekstremalna („hardcorowa”) normalność, przejawiająca się między innymi ucieczką od znanych marek i bojkotowaniem aktualnych trendów konsumenckich. Ale nawet i ona jest przecież pewną konsumencką manifestacją i samookreśleniem, rosnącym trendem, będącym wyrazem sprzeciwu wobec gonitwy mody i trendów narzucających konsumentom co jest fajne, a co fajne już nie jest. W mojej ocenie normcore jest niezgodą na swoiste etykietowanie konsumentów, którzy wolą być post-status, niż zamknięci w marketingowej szufladzie z innymi konsumentami tego samego statusu, jak generacja X, Y, czy Z. Bycie post-status nie oznacza przy tym bycie „nijakim”, lecz niezgodę na to, aby o tym, kim się jest, decydował status konsumencki. Jest to poszukiwanie poczucia własnej wartości gdzie indziej, niż w wartości, czy prestiżu nabywanych dóbr i usług.

I to jest bodaj najciekawszy trend konsumencki: próba odwrócenia relacji „pokaż mi, co kupujesz, a powiem Ci, kim jesteś” i zastąpienia jej relacją „powiedz mi, jaki jesteś, a pokażę Ci, co kupujesz”. Jak każdy (lub prawie każdy) współczesny trend nie ma oczywiście waloru powszechności i unicestwienia innych trendów. Nadal obserwujemy takie trendy, jak „kupuj cokolwiek, gdziekolwiek”, czy „era niecierpliwości”, które są obrazem społeczeństwa dość neurotycznego, niezaspokojonego, o rozbudzonych potrzebach i oczekiwaniach, które mają być spełniane przez rynek. Jednak z drugiej strony widzimy umacniający się trend używania  oraz trend poszukiwania doświadczeń (wrażeń, doznań, wspomnień) zamiast prestiżu posiadania. Ich efektem jest między innymi powstawanie i dynamiczny rozwój nowych branż wg modelu ekonomii współdzielenia.

Konsumpcja z sensem, czyli pogoń konsumenta za sobą samym 

W pogoni konsumenta, podsycanej przez rozwój technologii, powszechny, szybki i tani dostęp do komunikacji, rosnącą mobilność ludzi i kapitału, udział biorą nie tylko przedsiębiorstwa (dysponujące doskonałymi specjalistami od marketingu i zaawansowanymi narzędziami reklamy, media relations, czy merchandasingu), ale także sami konsumenci. Gonią za modą, za innymi konsumentami, za swoim ego i wyobrażeniem o sobie samych, ale również – i oby coraz częściej – za sensem w swoich postawach i decyzjach zakupowych.

Drogą do sensu w konsumpcji bywa zadanie sobie pytania, jakie wartości się wyznaje oraz pytania o to, jaki większy, niźli tylko egoistyczny, hedonistyczny wymiar, może mieć konsumpcja. Wyrazem jakich wartości może być konsumpcja i jakie potrzeby społeczne, czy środowiskowe może realizować? Taki sposób myślenia, który można nazwać odpowiedzialną konsumpcją, jest przejawem szerszego zjawiska, nazywanego ekonomią sensu (meaningful economy).

Rodzina i zdrowie niezmiennie, od wielu lat (zgodnie z wynikami badań CBOSu) są najważniejszymi wartościami deklarowanymi przez Polaków, a jednocześnie tymi sferami życia, w których najczęściej szukamy sensu życia – to właśnie szczęście rodzinne i zdrowie zdaniem największej części respondentów nadają naszemu życiu sens. Znacznie rzadziej upatrujemy sensu naszej egzystencji w religii, wartościach moralnych, sprawach społecznych, czy całkiem przyziemnych. Jednak około jednej dziesiątej badanych swoje cele życiowe wiąże z pracą, a nieznacznie mniej ze sferą dóbr materialnych. Choć konsumpcja dla większości z nas nie stanowi o sensie życia (i oby nie stanowiła – choć wg cytowanych badań CBOS miłość jest dalej w rankingu wartości nadających sens życia, niż dobra materialne…) nie oznacza to, że konsumpcji nie można nadawać sensu, albo czynić z niej obszaru do manifestowania swoich wartości. W najprostszym ujęciu można powiedzieć, że konsumpcja jest tą sferą życia, w której znaczna część ludzi po prostu chce się sprawdzić. Chce pokazać swoją zaradność, swoją samodzielność, racjonalność. Firmy badawcze MANDS oraz Pollster nazwały to „pragmatyzacją codzienności”, wskazując na to, że sfera zachowań zakupowych to świetny poligon doświadczalny dla osób, które chcą trenować pewność siebie, samowystarczalność i twarde stąpanie po ziemi.

Konsumenci chcą wiedzieć, że ich decyzje mają jakiś sens, który wyrasta poza prozaiczny fakt dokonania prostej, przyziemnej czynności, jaką jest np. zakup koszulki, czy soku. Chcą widzieć w swoich wyborach element jakiejś wyższej racji – np. że są one korzystne dla środowiska naturalnego, czy wspierają lokalny rynek pracy.

Im bardziej marketing kształtuje sposób, w jaki konsumenci postrzegają produkty, marki i generalnie rzeczywistość rynkową, tym bardziej konsumenci przywiązują wagę do swojej świadomości. To właśnie świadomość konsumencka okazała się być drugą najsilniej reprezentowaną przez polskich konsumentów grupą wartości rządzących decyzjami zakupowymi (zaraz po ochronie tożsamości i zainteresowaniu nauką). Osobami, które znają i korzystają ze swoich praw konsumenckich, w tym nie wahają się korzystać z prawa do reklamacji produktów, są najczęściej konsumenci dojrzali (pow. 45 roku życia), pracujący, żyjący w raczej większych, niż mniejszych gospodarstwach domowych. Wg tego samego raportu „Wartości Polaków” (IMAS International, 2016), w czołówce wartości konsumentów znajduje się też patriotyzm konsumencki. Zważywszy choćby na fakt, że w tym roku obchodzimy 100 lecie odzyskania przez Polskę niepodległości warto zauważyć, że patriotyzm konsumencki może być – i faktycznie staje się coraz bardziej – wygodną dla konsumentów sferą realizowania idei „zakupów z sensem”, czyli nadawania swoim wyborom konsumenckim nieco większego sensu, niż tylko egoistyczne zaspokajanie swoich potrzeb.

Jakość i krajowe pochodzenie w duecie 

Z badań przeprowadzonych przed kilkoma tygodniami przez agencję ASM na zlecenie Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego wynika, że około 2/3 konsumentów jest skłonnych płacić więcej za produkty wyższej jakości. Rosnąca grupa konsumentów wiąże przy tym jakość produktów z ich konkretnym pochodzeniem – krajowym czy regionalnym. Mamy więc do czynienia z ciekawym zjawiskiem, polegającym na tym, że konsumenci wybierający np. określone regionalne pochodzenie sera, wina, czy ubrań, wyrażają nie tylko swoje preferencje co do skojarzonego z tym pochodzeniem rodzaju jakości, ale także swoje zapatrywania patriotyczne.

Badania ASM na zlecenie Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego są dowodem na to, że patriotyzm zakupowy ma wysoką pozycję wśród popieranych przez polskie społeczeństwo przejawów patriotyzmu, zaraz po dumie z bycia Polakiem, przywiązaniu do polskiej kultury oraz historii.

Czym jest dla Pana/i patriotyzm dziś? (N=1 000, %)

*wskazania nie sumują się do 100% ponieważ badani mogli wskazać więcej niż jedną odpowiedź, zaprezentowano wskazania >1,0%

Źródło: badanie omniASM, ASM – Centrum Badań i Analiz Rynku

Przy tym (według badań CBOS z 2016 r.) ponad ¾ z nas zgadza się z twierdzeniem, że Polacy powinni kupować przede wszystkim polskie produkty. Najważniejszymi kryteriami wyboru produktów są oczywiście nadal cena i jakość, przy czym najnowsze badania ASM na zlecenie Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego (fale badań z 2017 i 2018 r.) pokazują, że jakość doskonale konkuruje z ceną, wybijając się nawet na pierwsze miejsce w rankingu ważności kryteriów zakupowych.

Mając wiedzę o rosnącej sile tzw. efektu miejsca pochodzenia, czyli o tym, że to, skąd pochodzą produkty, istotnie wpływa na preferencje konsumentów, wielu marketerów decyduje się właśnie na lokalnym pochodzeniu produktów oprzeć wyróżnik marki. Wydaje się, że jest to rozwiązanie korzystne dla wszystkich, pod warunkiem, że lokalne pochodzenie w sposób wiarygodny sygnalizuje wysoką jakość produktów. Producenci zyskują lojalnych konsumentów, a konsumenci nie tylko poszukiwaną jakość, ale i satysfakcję z tego, że hołdują swoim wartościom patriotycznym, a ich zakupy mają nieco większy sens. PKN Orlen realizując program „Pij polskie soki” dobrze zrozumiał i zastosował w praktyce to rozwiązanie.

 

dr Jarosław Górski – adiunkt na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego, członek zarządu Fundacji Best Place – Europejski Instytut Marketingu Miejsc, doradca prezesa Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego. Specjalizuje się w marketingu terytorialnym, w szczególności w tematyce strategii marek miejsc oraz etnocentryzmu konsumenckiego.

 

Nowoczesny gracz na rynku paliw i energetyki, największa firma w EŚW notowana w światowych zestawieniach Platts TOP250 czy Thompson Reuters TOP100. Dysponuje zintegrowanymi aktywami zdolnymi do przerobu ponad 35 mln ton ropy rocznie, a sprzedaż detaliczna prowadzi poprzez największą w regionie EŚW sieć blisko 2800 stacji paliw. PKN ORLEN jest również największym przemysłowym producentem energii elektrycznej o mocach na poziomie 1,9 GWe, zaś w obszarze wydobycia dysponuje własną bazą zasobów ropy i gazu (2P) w Polsce i Kanadzie, które na koniec 2017 r. wyniosły 153 mln boe.

PKN ORLEN

Polskie produkty żywnościowe już skutecznie promują Polskę

7 lat później uzyskaliśmy certyfikat rolnictwa ekologicznego jako działalność gospodarcza.

 

Do dziś kontynuujemy działalność jako tłocznia soków, ale również dynamicznie rozwijamy nasz asortyment o kolejne produkty. Pod dachem Owocowych Smaków powstała Agrestada – pierwszy w Polsce napój z agrestu i Bio Sok – 100% sok tłoczony z owoców i warzyw bez dodatku wody czy cukru. Ze wszystkich naszych produktów jesteśmy dumni i śmiało możemy powiedzieć, że wszystkie są równie ważne i pozytywnie odbierane przez klientów.

 

Nasze ekologiczne soki i napoje mają bardzo uniwersalny charakter – sięga po nie naprawdę szeroki przekrój konsumentów. Wiek nie gra tu większej roli. Nasi klienci to najczęściej osoby świadome, które dbają o siebie i swoje zdrowie oraz szukają produktów najlepszej

jakości. Są też tacy, którzy wybierają nasze napoje i soki ze względu na ich niebanalne walory smakowe, a także oryginalny charakter. Nasze wyroby kierujemy więc do każdego, komu zależy na zdrowiu i dobrym samopoczuciu, kto tęskni za naturą, letnim smakiem

dojrzałych w słońcu owoców i świeżych warzyw, kto szuka produktów lokalnych, przywracających najlepsze wspomnienia.

 

Nasze wyroby tworzymy z pasją, z miłości do polskich skarbów natury. Owoce i warzywa do produkcji pochodzą z południowo-wschodniej części naszego pięknego kraju – głównie z Roztocza i Pogórza Karpackiego. Kupujemy je od rolników z wieloletnim doświadczeniem w produkcji ekologicznej. Te czynniki sprawiają, że nasze soki i napoje mają doskonałą jakość i smak, za którymi kryje się coś więcej niż tylko gaszenie pragnienia. Dzięki jednej butelce nasz klient może znaleźć się bliżej natury, wrócić wspomnieniami na rodzinną działkę, gdzie zrywał owoce prosto z krzaczka, poczuć lato niezależnie od pory roku, zrelaksować się i poprawić sobie humor, jakby znów były wakacje. Ten cały świat przeżyć, który udało nam się ukryć w naszych produktach i którego doświadczają nasi klienci jest niewątpliwym sukcesem i wyróżnia nas na tle konkurencyjnych marek.

 

Projekt “Pij polskie soki” pokazuje nam – wszystkim Polakom, że warto docenić i wybierać nasze rodzime produkty. To za nimi kryje się najwyższa jakość i zdrowie. Dzięki temu, że surowce pochodzą od lokalnych plantatorów, którzy prowadzą ekologiczne uprawy, wspieramy

ich działalność i pomagamy im się rozwijać. Dzięki takim akcjom produkty nieznanych wcześniej marek stają się bardziej dostępne i trafiają w ręce nowych klientów. Dążymy do tego, żebyśmy wszyscy byli dumni z naszych polskich skarbów natury i sięgali po nie na co dzień, a polskie, małe przedsiębiorstwa mogły rosnąć w siłę i promować nasz kraj poza jego granicami.

 

Akcja “Pij polskie soki” to świetna inicjatywa, która pomaga małym, nieznanym do tej pory markom zaistnieć. Bardzo skorzystaliśmy na tym my, ale i konsumenci, którzy dostali szansę odkrycia nowych, produktów, wspierających polską gospodarkę. Także rolnicy, którzy dostarczają surowce, otrzymali ogromne wsparcie. Dzięki zwiększonej sprzedaży soków i napojów, a co za tym idzie zwiększonej produkcji, mogli sprzedać większą ilość owoców i

warzyw. Tegoroczne warunki atmosferyczne były bardzo sprzyjające, co wpłynęło na urodzajność i wielkość plonów. Gdyby nie projekt “Pij polskie soki”, te cenne surowce mogłyby się zmarnować. Jak widać akcja ma same zalety i powinna być kontynuowana, a kolejne

inicjatywy tego typu powinny być na niej wzorowane i wspierane przez jak największą liczbę organów, żeby zwiększyć ich skalę.

 

Polskie produkty żywnościowe już skutecznie promują Polskę, widzimy to np. po zainteresowaniu zagranicznych firm polskimi produktami na targach. Szczególnie produkty ekologiczne są cenione za granicą i powinniśmy wykorzystać tę sytuację, by rozpowszechniać wizerunek Polski jako kraju dbającego o najwyższą jakość i zdrowie

konsumentów. Do tej pory mniejsze marki sprzedawały swoje produkty głównie w regionalnych sklepach, jednak teraz, dzięki zwiększonej popularności ekologicznej żywności, mamy szansę znacząco zwiększyć dystrybucję i zaistnieć na rynku światowym. Dbamy nie

tylko o najwyższą jakość i smak produktów, ale również o kwestie wizualne i marketingowe, dzięki czemu jesteśmy łatwiej zauważalni i doceniani poza granicami kraju.

 

Nowoczesny gracz na rynku paliw i energetyki, największa firma w EŚW notowana w światowych zestawieniach Platts TOP250 czy Thompson Reuters TOP100. Dysponuje zintegrowanymi aktywami zdolnymi do przerobu ponad 35 mln ton ropy rocznie, a sprzedaż detaliczna prowadzi poprzez największą w regionie EŚW sieć blisko 2800 stacji paliw. PKN ORLEN jest również największym przemysłowym producentem energii elektrycznej o mocach na poziomie 1,9 GWe, zaś w obszarze wydobycia dysponuje własną bazą zasobów ropy i gazu (2P) w Polsce i Kanadzie, które na koniec 2017 r. wyniosły 153 mln boe.

PKN ORLEN

Współpraca owocna

Zdecydowanie nie. Ale kto powiedział, że kraj może mieć tylko jeden unikatowy atrybut? Kto tak twierdzi, ten nie ma racji. Niemców cenimy przecież także za solidność i mercedesa. Francuzów, oprócz serów, za wino i miłość. Szwajcarów za szwajcarskie sery, Włochów za włoskie wina i Toskanię, Greków za zorbę i Ateny, Hiszpanów za temperament i Gaudiego, Szkotów za oszczędność, Brytyjczyków za piwo i… No, z nimi ostatnio trochę gorzej. Ale zawsze można ich podziwiać za Polaków, którzy się tam osiedlili.

Dlatego Polska może spróbować podbić świat również tym, z czego jeszcze nie jest najlepiej znana. Do tego potrzebny jest, po pierwsze, jak zawsze i wszędzie, produkt, który nie tylko zaspokaja rzeczywiste racjonalne, użytkowe potrzeby konsumentów pod względem technologii i jakości, ale posiada także odpowiednią i nieodpartą aurę emocjonalną. Po drugie, cena dostosowana do kieszeni i stanu emocjonalnego konsumenta, po trzecie, sieć dystrybucyjna, która zapewni dotarcie do właściwych konsumentów, po czwarte zaś, porywająca perswazja, zwana potocznie reklamą. Wszystkie te cztery czynniki współzależą od siebie, tworząc razem spójną kompozycję marketingową, która warunkuje powodzenie przedsięwzięcia.

Jaki produkt mógłby zatem spełnić tak odpowiedzialne zadanie dla naszej umiłowanej Ojczyzny? Jaka sieć mogłaby temu zadaniu podołać? Zacznijmy od dystrybucji, której potencjał ma ogromne znaczenie zwłaszcza za granicą. Jest taka polska marka. Okrzepła, dojrzała, silna i sprawdzona w licznych bojach w kraju i za granicą, którą, o ile dobrze pamiętam, poddano na przełomie wieku gruntownej restrukturyzacji z myślą o dalszym rozwoju w kraju i ekspansji zagranicą. Jej znak i nazwa budzą jednoznacznie skojarzenia z naszym godłem — dumnym, bystrym, szybującym wysoko polskim orłem, oraz energią. Chodzi głównie o energie paliw, ale liczy się także energia ludzka, narodowy potencjał gospodarzy i polska przedsiębiorczość. Chodzi więc o PKN Orlen.

Ekspansja zagraniczna koncernu przebiega pomyślnie. Oprócz 1771 stacji w Polsce sieć Orlen posiada 581 stacji w Niemczech ( pod marką STAR), 405 w Czechach ( Benzina i Benzina Plus) i 25 na Litwie (Orlen-Lietuva). Liczba stacji we wszystkich tych krajach rośnie. Mamy więc dynamicznie rozwijającą zagraniczną sieć dystrybucyjną.

A produkt, który miałby rozsławiać Polskę na świecie co najmniej tak, jak tamagotchi rozsławiły Japonię?

Tadam! To polskie soki, czyli soki z owoców uprawianych i zbieranych w Polsce — unikatowe, ekologiczne, naturalne i wyjątkowo smaczne. Do nabycia na stacjach sieci Orlen w Polsce i za granicą w ramach poza paliwowej oferty zdrowej żywności ze świeżych składników, zwłaszcza dla rodzin z dziećmi i wegetarian, obejmującej szeroką gamę potraw tradycyjnych z naciskiem na zdrowe odżywianie”. Na kilku stacjach PKN Orlen byłem i różne soki piłem, niektóre polubiłem. Myślę też, że na tym nie koniec, bo program „Pij polskie soki” ma trwać. Ale nazw ani marek soków nie wymieniam, bo — gdyby ktoś pytał — nie zajmuję się tutaj ich promocją, lecz interesującym procesem marketingowym.

Wymieniam natomiast śmiało markę Orlen, która dystrybuując i tym samym reklamując ekologiczne polskie soki w kraju, przez co wspiera rozwój lokalnej przedsiębiorczości, oraz za granicą uprawia w gospodarce zagranicznej coś w rodzaju dyplomacji publicznej, podobnie jak w dziedzinie kultury czynią to podległe MSZ Instytuty Kultury Polskiej.

Swoją drogą, te ostatnie mogłyby z powodzeniem i pożytkiem dołączyć do programu „Pij polskie soki” skoro, jak nie bez racji powiada poeta „Sokami niejednego wiekopomnego dzieła są soki żołądkowe”.

 

Nowoczesny gracz na rynku paliw i energetyki, największa firma w EŚW notowana w światowych zestawieniach Platts TOP250 czy Thompson Reuters TOP100. Dysponuje zintegrowanymi aktywami zdolnymi do przerobu ponad 35 mln ton ropy rocznie, a sprzedaż detaliczna prowadzi poprzez największą w regionie EŚW sieć blisko 2800 stacji paliw. PKN ORLEN jest również największym przemysłowym producentem energii elektrycznej o mocach na poziomie 1,9 GWe, zaś w obszarze wydobycia dysponuje własną bazą zasobów ropy i gazu (2P) w Polsce i Kanadzie, które na koniec 2017 r. wyniosły 153 mln boe.

PKN ORLEN

Bracia Sadownicy na stacjach PKN ORLEN

Nowoczesny gracz na rynku paliw i energetyki, największa firma w EŚW notowana w światowych zestawieniach Platts TOP250 czy Thompson Reuters TOP100. Dysponuje zintegrowanymi aktywami zdolnymi do przerobu ponad 35 mln ton ropy rocznie, a sprzedaż detaliczna prowadzi poprzez największą w regionie EŚW sieć blisko 2800 stacji paliw. PKN ORLEN jest również największym przemysłowym producentem energii elektrycznej o mocach na poziomie 1,9 GWe, zaś w obszarze wydobycia dysponuje własną bazą zasobów ropy i gazu (2P) w Polsce i Kanadzie, które na koniec 2017 r. wyniosły 153 mln boe.

PKN ORLEN

Sok z gór na stacjach PKN ORLEN

– Pomysł na SOK Z GÓR narodził się w czasie wyjazdów Janusza Kozy (założyciela tłoczni) do pracy sezonowej w Austrii, gdzie w gospodarstwach rolnicy posiadali małe tłocznie. Sadownicy tłoczyli na bieżąco soki na własne potrzeby. Postanowił on wtedy założyć również u siebie taką tłocznię. Dzięki pomocy rodziny kupił niewielką prasę do tłoczenia soku na własne potrzeby. Na początku tłoczył soki dla rodziny i znajomych, ponieważ chciał pić prawdziwy, dobry sok.

Sok cieszył się jednak tak dużym uznaniem wśród znajomych i sąsiadów, że postanowił rozszerzyć swoją działalność, założył firmę i dostarczał naturalne soki tłoczone w regionie. Tak w 2013 roku powstała rodzinna tłocznia ZPO Janusz Koza, w której dbamy o unikatowy smak naszego SOKU Z GÓR.

Janusz Koza powiedział kiedyś takie słowa, które wiele mówią o naszej pracy: „Wierzymy, że w rodzinie i przyjaciołach siła! Wzajemne wsparcie, motywacja i radość z tego co robimy, to najlepsza droga do autentyczności. Czerpiąc z mądrości starszych pokoleń i napędzając się energią młodszego pokolenia mamy pewność, że możemy dążyć do bycia najlepszymi w tym co umiemy robić najlepiej.”

SOK Z GÓR to wysokiej jakości, naturalny sok rzemieślniczy, kraftowy i w tym właśnie tkwi jego siła. Już dziś sok dostępny jest w ośmiu smakach. Nowością są smaki jabłko-porzeczka i jabłko-brzoza, które znakomicie trafiają w potrzeby konsumentów. Miłośnikami SOKU Z GÓR są zarówno osoby dorosłe, młodzież jaki i dzieci, które uwielbiają m.in. smaki jabłko-gruszka i jabłko-wiśnia.

– Postanowiliśmy, że będziemy tłoczyć najwyższej jakości sok jaki tylko możemy i nie będziemy rezygnować z jakości na rzecz ilości. Dlatego proces wytwarzania jest bardzo prosty: tłoczenie – pasteryzacja – nalewanie. W czym zatem tkwi tajemnica naszego rzemiosła? Owoce tłoczymy na zimno. W czasie pasteryzacji nie klarujemy, nie wirujemy, nie dolewamy wody, nie dosładzamy, nie dodajemy przeciwutleniaczy jak witamina C. Nie poprawiamy natury, a w naszą pracę wkładamy serce, bo tylko wtedy możemy dać naprawdę wartościowe soki.

– Współpracę z Orlenem rozpoczęliśmy od projektu regionalnego pod nazwą Spiżarnia Regionów i Produkty Regionalne. Orlen poszukiwał wyjątkowych soków wysokiej jakości i w ten sposób trafił na SOK Z GÓR. Udział w programie Orlenu „Pij polskie soki” spopularyzuje SOK Z GÓR wśród Polaków, wzmocni rozpoznawalność naszych soków na rynku, oraz pomoże w dotarciu z wysokiej jakości sokami do konsumentów. Liczymy też na współpracę z Orlenem poza granicami Polski, ponieważ jak wynika z wypowiedzi Prezesa Orlenu Daniela Obajtka, koncern będzie oferował również polskie produkty poza granicami kraju i z tym, że to wspaniały pomysł trudno się nie zgodzić.

– Bardzo wysoko oceniamy pomysł Orlenu na współpracę i wspieranie polskich rolników, sadowników i przetwórców. Jesteśmy rodzinną tłocznią, która ma swoje sady już od 4 pokoleń. Projekt okazuje się być tak znakomitym przedsięwzięciem, że już dziś widzimy potrzebę dodatkowych zakupów owoców i warzyw w naszej w okolicy, od sąsiadów i z gospodarstw rodzinnych. To jest duża pomoc w sytuacji urodzaju owoców jaki mamy w tym roku, bo poprzez współpracę z Orlenem pomagamy innym rolnikom i sadownikom.

– Dostrzegamy powrót ludzi do wysokiej jakości produktów naturalnych. Dlatego współtworzymy i rozwijamy również rodzinny projekt pod nazwą PRAWDZIWE PRODUKTY, który łączy we współpracy polskie firmy rodzinne, wytwarzające naturalne produkty wysokiej jakość, wspierające się wzajemnie i pomagające sobie w rozwoju. Wiemy, że w jedności siła i że dobra współpraca da nam prawdziwe możliwości wzrostu.

Na poziomie regionów, promocja poprzez produkty lokalne działa od kilku lat. Gminy starają się dbać o rozwój produktów regionalnych i promocję przez nie i przez lokalnych producentów. Natomiast teraz, tak mocne i duże organizacje i koncerny narodowe takie jak Orlen, dostrzegają potrzebę promocji kraju i także siebie, poprzez wysokiej jakości polskie produkty. Promujemy i pokazujemy to co mamy najlepsze, nasze zabytki, kulturę i nasze produkty. W krajach takich jak Francja, Austria czy Hiszpania, nikt się nad tym nawet nie zastanawia czy taka promocja jest potrzebna. To się dzieje od wielu lat i przynosi znakomite rezultaty zarówno dla krajów, regionów jak i dla producentów lokalnych. Dlatego PRAWDZIWE PRODUKTY to współpraca wytwórców wysokiej jakości żywności, a SOK Z GÓR jest znakomitym przykładem tego, że wysoka jakość ma ogromne znaczenie.

                             

Nowoczesny gracz na rynku paliw i energetyki, największa firma w EŚW notowana w światowych zestawieniach Platts TOP250 czy Thompson Reuters TOP100. Dysponuje zintegrowanymi aktywami zdolnymi do przerobu ponad 35 mln ton ropy rocznie, a sprzedaż detaliczna prowadzi poprzez największą w regionie EŚW sieć blisko 2800 stacji paliw. PKN ORLEN jest również największym przemysłowym producentem energii elektrycznej o mocach na poziomie 1,9 GWe, zaś w obszarze wydobycia dysponuje własną bazą zasobów ropy i gazu (2P) w Polsce i Kanadzie, które na koniec 2017 r. wyniosły 153 mln boe.

PKN ORLEN

„Pijcie polskie soki” – tekst ekspercki Adama Mikołajczyka

Kilkanaście lat temu, pracując dla Polskiej Agencji Rozwoju Turystyki (nieistniejąca już agenda zajmująca się wspieraniem destynacji turystycznych), byłem uczestnikiem debaty dotyczącej opracowania narodowej kampanii promującej jabłko jako symbol Polski. Było to na kilka lat przed pojawieniem się w Polsce słynnego eksperta od nation brandingu – Walliego Olinsa, który miał opracować założenia marki Polski i wykreować symbole promocyjne naszego kraju. Pomimo, że debata nad jabłkiem wypadła pozytywnie, projekt nie został wtedy wdrożony… a może szkoda? Z perspektywy czasu, tak sobie myślę, że może nie byłby to najgorszy pomysł? Podywagujmy chwilę na ten temat, ok?

Francja słynie z produktów luksusowych, jak i elegancji, ale także z wysokiej jakości serów i win. Szwajcaria to zegarki i banki, ale i czekolada oraz także sery. Chorwacja, oprócz swojego krajobrazowego piękna, słynie również z produkcji mocnych trunków tj. maraschino (likier z wiśni), kruskovac (likier z gruszki), czy rakija, którą można kupić niemal w każdym domu na wybrzeżu. Włochy to całe spektrum produktów oraz potraw – od oliwy, sera i wina, przez nutellę i kawę na pizzy i spagetti kończąc. W Japonii mamy sushi i sake. Rosja to wódka i kawior. Czechy to piwo i słodycze – czekolada Studentska i Lentilky. Węgry to papryka, ostre salami, Palinka i gulasz. To czemu nie jabłko i jego przetwory w Polsce?  

Polska jest czołowym producentem jabłek w Unii Europejskiej oraz jednym z kluczowych na świecie (zazwyczaj w pierwszej piątce). Każde dziecko chyba to wie. Z jabłek mamy różnego rodzaju przetwory – soki, dżemy, powidła, marmolady, musy i kompoty. A także niezliczone potrawy – desery, ciasta i dodatki do dań głównych. Nie zapominajmy o cydrze oraz destylatach, które idealnie uzupełniają spektrum produktów powiązanych z tym owocem. Z jabłkiem związana jest również niezwykła symbolika oraz historie i legendy, które mogą być świetnym źródłem nowoczesnej komunikacji marketingowej. Jabłko jest symbolem zdrowia i urody – „zdrowy jak jabłko, rumiany jak jabłko” (staropolskie przysłowie). Również symbolem urodzaju i płodności, stąd popularne powiedzenie – „niedaleko pada jabłko od jabłoni”. Owoc ten symbolizuje także władzę królewską, pojawiał się przy koronacjach (dostojnik duchowny przekazywał królowi berło do prawej ręki, a jabłko do lewej). Według popularnej legendy, Isaac Newton miał odkryć prawo powszechnego ciążenia dzięki jabłku, które spadło mu na głowę. A w USA Big Apple, czyli „Wielkie Jabłko”, to potoczna nazwa Nowego Jorku. W psychologii reklamy z kolei czerwień (jabłka) zaliczana jest do barw bardzo intensywnych emocjonalnie i odzwierciedla siłę, energię, determinację, pasję oraz jest kolorem miłości.

Wreszcie, także współcześnie, jabłko stało się symbolem walki o sprawiedliwość i honor, kiedy to w sierpniu 2014 roku Putin wprowadził embargo na jabłka z Polski. W Internecie pojawiły się wtedy memy komentujące i nawołujące do bojkotu embarga poprzez akcję rozdawania i zjadania jabłek w jak największych ilościach pod hasłem „Jedz jabłka. Zrób na złość Putinowi”. I tu wracamy do początku historii. Uruchomiona wtedy kreatywność i spryt Polaków, którą wspomniany już Wally Olins nazwał, po miesiącach badań i analiz – „twórcze napięcie” (creative tension), doprowadziła do obejścia zakazu. Najpierw eksportując jabłka przez Białoruś, później w postaci przecieru.

Prawda, że brzmi to jak całkiem smaczny potencjał? Zatem jedzmy jabłka, pijmy z nich soki (także te z regionalnych upraw, dostępne na Orlenie), nie wstydźmy się go i promujmy ten wspaniały owoc i jego przetwory w kraju i na świecie. Wtedy, dość szybko może okazać się, że od jabłka, do… nadgryzionego jabłka… dzieli nas tylko krok.

 

Adam Mikołajczyk – Międzynarodowy ekspert marketingu terytorialnego, pasjonat brandingu i rozwoju miast. Z dziedziną doradztwa marketingowego dla sfery publicznej (w tym głównie JST) związany od ponad 15 lat. Od 2010 r. inicjator powołania i prezes zarządu Fundacji Best Place – Europejskiego Instytutu Marketingu Miejsc, która jest szeroko rozpoznawalną i cenioną organizacją ekspercką świadczącą dla sfery publicznej usługi doradcze na najwyższym poziomie.  Współtwórca strategii marek terytorialnych, strategii marketingowych i strategii promocji dla JST w Polsce i za granicą, m.in. dla Warszawy, Krakowa, Gdańska, Województwa Małopolskiego, Łódzkiego oraz Gruzji.

Nowoczesny gracz na rynku paliw i energetyki, największa firma w EŚW notowana w światowych zestawieniach Platts TOP250 czy Thompson Reuters TOP100. Dysponuje zintegrowanymi aktywami zdolnymi do przerobu ponad 35 mln ton ropy rocznie, a sprzedaż detaliczna prowadzi poprzez największą w regionie EŚW sieć blisko 2800 stacji paliw. PKN ORLEN jest również największym przemysłowym producentem energii elektrycznej o mocach na poziomie 1,9 GWe, zaś w obszarze wydobycia dysponuje własną bazą zasobów ropy i gazu (2P) w Polsce i Kanadzie, które na koniec 2017 r. wyniosły 153 mln boe.

PKN ORLEN

Wiedza o uprawie jabłek przekazywana jest z pokolenia na pokolenie

Sady są w naszej rodzinie od początku XX wieku i to właśnie wokół nich toczy się niemal całe nasze życie. Wiedza o uprawie jabłek przekazywana jest w naszej rodzinie z pokolenia na pokolenie, a my  właściwie wychowaliśmy się w sadzie. Powstanie marki „Bracia Sadownicy” było więc kontynuacją rodzinnej tradycji.

Jest to pierwsza w Polsce marka jabłek i przetworów z jabłek. Chcemy dostarczać konsumentom wysokiej jakości produkty na bazie tych owoców, które są wytwarzane w szczery i uczciwy sposób. Oprócz świeżych jabłek oferujemy również soki, które sami nazywamy po prostu Tłoczonym Jabłkiem. Dodajemy do nich również inne owoce i warzywa z polskich sadów i ogrodów. Poszliśmy jednak o krok dalej i stworzyliśmy w pełni naturalny napój na bazie naszego soku tłoczonego, czyli Musujące Jabłko. Dodaliśmy tylko wodę i bąbelki, ale dzięki odpowiednim proporcjom otrzymaliśmy zdrową wersję gazowanych napojów, ale bez dodatku cukru, barwników czy konserwantów. Stale jednak rozwijamy portfolio naszych produktów, kierując się zasadą „im mniej, tym lepiej”, bo wierzymy, że to co dobre i naturalne, nie musi być dodatkowo ulepszane. Już wkrótce na rynek wejdzie nasz kolejny produkt, o którym mogę jedynie powiedzieć, że będzie w szklanej butelce.

 

Nasze jabłka, soki i napoje kierujemy do świadomych konsumentów, czytających etykiety i doceniających polskie, naturalne i rzemieślnicze produkty wytwarzane w uczciwy sposób. Dla konsumentów ważne jest, by to, co spożywają było naturalne i jak najmniej przetworzone. My właśnie kierujemy się tymi samym wartościami. Dlatego też nasza etykieta jest przejrzysta i czytelna , a produkty mają  krótkie listy składników. Myślę, że nasza siła tkwi również w tym, że mamy pełną kontrolę nad każdym etapem produkcji – od sadzonki jabłoni aż po finalny produkt, jakim jest sok czy napój.

Cieszymy, że nasze produkty są coraz bardziej dostępne. Byliśmy dostawcą  PKN Orlen zanim rozpoczęła się akcja „Pij polskie soki” , a udział w niej to właśnie efekt naszej wcześniejszej współpracy. Klienci stacji Orlen już wcześniej mogli kupić nasze produkty, ale dzięki temu projektowi ich dostępność na pewno się zwiększyła. To bardzo ciekawa inicjatywa dająca możliwość dotarcia do szerszej grupy odbiorców, co dla nas, jako młodej marki, jest bardzo istotne.  Na rynku zdominowanym przez dużych graczy, niezwykle trudno jest zaistnieć w świadomości konsumentów, a promowanie polskich produktów jest bliskie naszej filozofii działania, dlatego z przyjemnością uczestniczymy w tej akcji.

Według nas polskie produkty mogą skutecznie promować nasz kraj – zresztą już tak się dzieje. Mamy nadzieję, że coraz więcej rodzimych produktów wypłynie na międzynarodowe wody, bo swoją wysoką jakością, naturalnością i dobrym smakiem przekonają  do próbowania wyrobów polskich marek.

 

Nowoczesny gracz na rynku paliw i energetyki, największa firma w EŚW notowana w światowych zestawieniach Platts TOP250 czy Thompson Reuters TOP100. Dysponuje zintegrowanymi aktywami zdolnymi do przerobu ponad 35 mln ton ropy rocznie, a sprzedaż detaliczna prowadzi poprzez największą w regionie EŚW sieć blisko 2800 stacji paliw. PKN ORLEN jest również największym przemysłowym producentem energii elektrycznej o mocach na poziomie 1,9 GWe, zaś w obszarze wydobycia dysponuje własną bazą zasobów ropy i gazu (2P) w Polsce i Kanadzie, które na koniec 2017 r. wyniosły 153 mln boe.

PKN ORLEN

„Pijcie polskie soki” – felieton Leszka Stafieja

Moja Mama była stomatologiem, brat jest lekarzem a bratanek prowadzi aptekę.  Więc leczyłem zęby u Mamy, inne organa leczę u brata, a w leki zaopatruję się w aptece bratanka. Mimo że nie wszyscy mamy taki sam gust czy takie same poglądy. Jak to w rodzinie. Jeśli Polska jest Rodziną – a przecież jest – to bez względu na nieuchronne różnice,  trzeba się kochać i wspierać. Co, oczywiście, nie powinno oznaczać, że wspieramy wyłącznie swoich.

Co powiedziawszy,  chciałem wyrazić szczere uznanie, a nawet podziw dla marki PKN Orlen, która  postanowiła włączyć się w promocję polskich soków produkowanych przez firmy regionalne i lokalne w całym kraju.

Zapyta ktoś:  Dlaczego Orlen? Co ma piernik do wiatraka a benzyna, diesel  i LPG do soku?

Otóż na oficjalnej stronie PKN Orlen poświęconej korporacyjnej odpowiedzialności społecznej (CSR) czytamy między innymi,  że firma dba „o swoich pracowników, konsumentów, partnerów biznesowych, lokalne społeczności oraz środowisko naturalne.”  To dobrze, że w tym ostatnim obszarze PKN Orlen nie zadowala się tylko opieką nad gniazdem sokołów, które można oglądać na żywo na jego stronie CSR lecz angażuje się również we wspieranie rodzimej  przedsiębiorczości lokalnej i rodzinnej w dziedzinie tak naturalnej i ekologicznie wrażliwej jak produkcja soków owocowych. Program „ Pij polskie soki” wpisuje się zatem w korporacyjną deklarację budowania relacji, kształtowania postaw, przewodzenia zmianom i odpowiedzialnego oraz zrównoważonego rozwoju. „Prowadzone przez nas programy” deklaruje PKN Orlen, „ zaszczepiają na rynku standardy społecznego zaangażowania biznesu.”

Rzeczywiście. Tegoroczny  urodzaj owoców stanowi doskonałą okazję do wsparcia polskiej gospodarki poprzez wzbogacenie oferty i zachętę do spożywania polskich soków.  Oprócz walorów czysto użytkowych i komercyjnych, buduje się w ten sposób społeczne więzi, zdrowe poczucie wspólnoty, wzajemne zaufanie i bezcenny kapitał społeczny.

A mało kto potrafi zrobić to lepiej, bo mało kto posiada, jak PKN Orlen,  tak ogromną i dynamiczną, całodobową sieć 1771 stacji paliw w kraju, nie mówiąc o zagranicy ( o której następnym razem).

Szczególną zaletą tej akcji – czy też, miejmy nadzieję, długookresowego programu – jest to, że  nie promuje on wyłącznie soków największych graczy na rynku, których nazw tu nie wymienię, bo każdy je zna. Na stacjach PKN Orlen znajdziemy soki i soczki regionalne i lokalne,  o nazwach nieznanych, tajemniczych, dziwnych lub wdzięcznych, smakach polskich lecz nie tylko znanych z dzieciństwa i ulubionych lecz także oryginalnych i bogatych, wreszcie o etykietach tak rozmaitych i niekiedy fikuśnych, jakby się w nich cała Polska przeglądała. Aż serce rośnie, kiedy patrzy się na tę obfitą paradę  gustów i stylów.

Nic dziwnego, że – jak wynika z badań przeprowadzonych na zlecenie PKN Orlen przez Instytut badawczy Kantar –  dla większości Polaków (87%), z których wielu to zapewne także kierowcy, krajowe pochodzenie produktów stanowi zachęte do ich nabywania. Nic dziwnego, że  większość Polaków (80%) ceni rodzime produkty za jakość i ekologiczność, i że większym powodzeniem (70%) cieszą się u nas towary produkowane w małych firmach rodzinnych.  

Ponieważ  – jak wskazuja badania  – dla większości Polaków najważniejsza jest Zdrowa Rodzina.  

 

Leszek Stafiej – Niezależny doradca ds. strategii marketingowej, komunikacji społęcznej i mediów. Ekspert ds. komunikacji instytucji publicznych, spółek państwowych i organizacji pozarządowych. Wykładowca akademicki ( Uniwersytet Warszawski, ASP, SGH, Akademii L. Koźmińskiego, WSB, Uczelni Łazarskiego). Wieloletni dyrektor kreacyjny agencji reklamowych (DDB-Nedham, McCann-Erickson, DKS). Juror krajowych i zagranicznych konkursów marketingowych i reklamowych ( Crackfilm, Złote Orły, Kreatura, Welcome, Cresta, Clio, Golden Drum). Współzałożyciel i były wiceprezes Radia Zet, Radia BRW, dziennika Życie. Publicysta marketingowy (Brief, Rzeczpospolita, GW, Newsweek, Wprost, Polityka, Onet, WP, Interia, TVP, TVN, Polsat, PR1, Trójka, RDC, TOK FM).Autor  Gwoździem w mózg. Felietony marketingowe (Brief, Wyd. Słowa i myśli).

Nowoczesny gracz na rynku paliw i energetyki, największa firma w EŚW notowana w światowych zestawieniach Platts TOP250 czy Thompson Reuters TOP100. Dysponuje zintegrowanymi aktywami zdolnymi do przerobu ponad 35 mln ton ropy rocznie, a sprzedaż detaliczna prowadzi poprzez największą w regionie EŚW sieć blisko 2800 stacji paliw. PKN ORLEN jest również największym przemysłowym producentem energii elektrycznej o mocach na poziomie 1,9 GWe, zaś w obszarze wydobycia dysponuje własną bazą zasobów ropy i gazu (2P) w Polsce i Kanadzie, które na koniec 2017 r. wyniosły 153 mln boe.

PKN ORLEN

Po produktach ich poznacie

Poznacie ich po ich owocach” (Mt 7,15-20) – słowa Ewangelisty, które wskazują w jaki sposób oddzielić dobro od zła. Są one bliskie idei, która przyświeca naszej platformie Brief for Poland już od 15 lat.

Kiedy mówimy o budowaniu silnych marek i rozpoznawalności poszczególnych krajów oraz kiedy mówimy o kreowaniu pozytywnego wizerunku regionów mamy do wyboru dwie drogi.

Pierwsza, to konstruowanie symbolu, znaku, logo lub sloganu, które będą charakteryzowały państwo. Ta droga zazwyczaj prowadzi na manowce. Bardzo dużo w niej deklaracji, które niekoniecznie da się udowodnić. Bo cóż z tego, że powiemy o sobie, że jesteśmy „kreatywnie napięci” albo „sprężyści”… Jak tego dowieść?

Na szczęście jest droga, którą w swojej ewangelii wskazał święty Mateusz. Dziś powiedzielibyśmy: „po produktach ich poznacie” albo „poznacie ich po markach”. Przeciętny Polak, poproszony o scharakteryzowanie niektórych krajów – jest w stanie z pamięci i natychmiast wymienić około dziesięciu charakterystycznych dla tych krajów produktów lub marek. Dotyczy to Niemiec, Francji, Hiszpanii, USA, Włoch czy nawet Węgier lub Rosji.

A jakie polskie marki zna przeciętny Polak (a co dopiero obcokrajowiec!)? Czy jest w stanie z pamięci i natychmiast wymienić produkty i marki, które przynoszą nam sławę na świecie? Albo takie, o których wie z jakich regionów Polski pochodzą?

Chcemy być pozytywnie rozpoznawani jako kraj! Chcemy, żeby polskie firmy miały ułatwiony start na rynkach zagranicznych. Chcemy, żeby inwestorzy z całego świata mieli zaufanie do polskich kontrahentów. Aby przekonać innych, że umiemy robić wartościowe produkty oraz stworzyć silne, rozpoznawalne marki, musimy być najpierw sami o tym przekonani. Musimy znać „owoce”, dzięki którym rozpozna i zapamięta nas świat.

Po produktach nas poznacie! – oto główne przesłanie regionów w takich krajach jak Niemcy, Włochy, Francja, Szwajcaria, Korea Południowa, USA, Szwecja… Skuteczna sprzedaż produktów i usług jest w dużym stopniu uzależniona od miejsca ich pochodzenia (place of origin).

Stąd idea „Pij polskie soki”, którą urzeczywistnia już PKN ORLEN zasługuje nie tylko na pochwałę, ale również na wsparcie i rządu i nas wszystkich…

Nowoczesny gracz na rynku paliw i energetyki, największa firma w EŚW notowana w światowych zestawieniach Platts TOP250 czy Thompson Reuters TOP100. Dysponuje zintegrowanymi aktywami zdolnymi do przerobu ponad 35 mln ton ropy rocznie, a sprzedaż detaliczna prowadzi poprzez największą w regionie EŚW sieć blisko 2800 stacji paliw. PKN ORLEN jest również największym przemysłowym producentem energii elektrycznej o mocach na poziomie 1,9 GWe, zaś w obszarze wydobycia dysponuje własną bazą zasobów ropy i gazu (2P) w Polsce i Kanadzie, które na koniec 2017 r. wyniosły 153 mln boe.

PKN ORLEN

„Pijcie polskie soki” – tekst ekspercki Piotra Lutka

Uwielbiam Włochy. W zasadzie każdy wyjazd wakacyjny może być w tamtym kierunku. W tej miłości nie jestem ani pierwszy, ani ostatni. To, co może mnie różnić od pozostałych miłośników to pierwiastek zawodowy, który daje znać o sobie podczas każdej wizyty. Bo przecież doskonale wiem, że oliwę, szynkę, sery czy wino należy przed powrotem do kraju kupić w supermarkecie. Oczywiście najlepiej byłoby zagłębić się w prowincję i poszukać bezpośrednich wytwórców, ale na to zazwyczaj nie ma czasu. A i tak tuż przed granicą zatrzymuję się na ostatnim Autogrillu (być może jest ktoś kto tego nie doświadczył – sieciowe połączenie stacji benzynowej i restauracji przy autostradach) i kupuję dodatkowo kilka specjałów. Przede wszystkim w hołdzie włoskiemu podejściu do efektu pochodzenia.

Pracuję z miastami i regionami ponad 10 lat. Równocześnie realizuję również projekty dla przedsiębiorstw. Bardzo często tych z sektora spożywczego. Mam więc doskonały ogląd sytuacji, a moja rodzina ewidentny motyw do wybrzydzania na standardowe produkty dostępne w detalu. Wiem kto produkuje doskonały olej rzepakowy, a kto dojrzewające sery żółte. Wiem też, gdzie zjeść niesamowitą babkę ziemniaczaną i u kogo kupić wysokoprocentową palinkę (karpacki wynalazek z owoców). To kapitał człowieka zajmującego się budowaniem marek miejsc.

Żałuję przy tym, że w wielu przypadkach te produkty, oparte o unikalne receptury i niezwykle smaczne są dostępne w bardzo wąskiej dystrybucji lub jedynie incydentalnie, przy okazji kulinarnych spędów typu jarmarcznego. To dziś największa bolączka i element, który spowalnia kreowanie wizerunku polskich produktów spożywczych i kulinarnych i nie pozwala realizować odpowiedniej premii cenowej. A należy się nam ona jak psu kość. Po latach zachwytów nad towarami eksportowymi, dojrzeliśmy jako konsumenci. Dojrzał też nasz etnocentryzm konsumencki. Nie jest zapalczywy, ale coraz bardziej świadomy. I słusznie, bo polskie jedzenie to bardzo efektywna mieszanka wielowiekowego dziedzictwa i coraz lepszego reżimu i zaawansowania technologicznego. Rozumiemy to i doceniamy. Czas z tym wyjść szeroko i dać szansę poznać się od tej strony. Na pierwszy rzut nie ma lepszego kanału dystrybucji aniżeli stacje benzynowe. Co nie znaczy, że to wystarczy. Brakuje regionalnych mechanizmów promocyjnych i trwałości kluczowych procesów. Ale Włosi też od czegoś zaczynali.

 Piotr Lutek – Absolwent Szkoły Głównej Handlowej na kierunku Zarządzanie i Marketing oraz The Chartered Institute of Marketing. Przez blisko 15 lat związany z międzynarodowymi i krajowymi firmami z różnych kategorii jako menadżer marketingu, dyrektor sprzedaży i doradca. Jako kluczowe umiejętności wskazuje strategiczne zarządzanie marką z wykorzystaniem obszaru badań marketingowych. Członek PTBRiO.

Od 2007 roku założyciel i Prezes Zarządu Synergia Sp. z o.o., firmy doradczej specjalizującej się w budowaniu i pobudzaniu marek produktów, usług i miejsc. Kierownik ponad 30 projektów doradczych w zakresie marki i jej komunikacji dla klientów samorządowych i przedsiębiorstw. Autor kilkudziesięciu publikacji dotyczących marketingu, marki i komunikacji promocyjnej. Współzałożyciel firmy badawczo-doradczej BlueFox integrującej zaawansowane metody pomiaru deklaratywnych i niedeklaratywnych danych o zachowaniach konsumentów..
Ekspert w zakresie przekładania rezultatów badawczych w unikalne rozwiązania rynkowe, w tym kreowanie nowych kategorii produktów i budowanie aliansów rynkowych. Doświadczenia i zainteresowania badawcze związane z insightami konsumenckimi, konsultingiem badawczym, marką (strategia, pozycjonowanie, komunikacja), produktem (innowacje, optymalizacja, ceny), oraz U&A (potrzeby, motywacje, segmentacje).

Nowoczesny gracz na rynku paliw i energetyki, największa firma w EŚW notowana w światowych zestawieniach Platts TOP250 czy Thompson Reuters TOP100. Dysponuje zintegrowanymi aktywami zdolnymi do przerobu ponad 35 mln ton ropy rocznie, a sprzedaż detaliczna prowadzi poprzez największą w regionie EŚW sieć blisko 2800 stacji paliw. PKN ORLEN jest również największym przemysłowym producentem energii elektrycznej o mocach na poziomie 1,9 GWe, zaś w obszarze wydobycia dysponuje własną bazą zasobów ropy i gazu (2P) w Polsce i Kanadzie, które na koniec 2017 r. wyniosły 153 mln boe.

PKN ORLEN