Pierwsza kolejka spotkań Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej za nami – podsumowanie

rosja

Rozpoczęła się druga kolejka spotkań Mistrzostw Świata w Rosji. Dlatego pozwoliłem sobie podzielić się z Wami moimi przemyśleniami na temat pierwszej serii spotkań. Ciekawe jest czy w drugiej kolejce mamy spodziewać się czegoś podobnego. Już wiemy, że Rosja ponownie wysoko wygrała. Przekonamy się już zaraz.

A gdzie miś?

Przed  mistrzostwami sporo się mówiło, że  piłkę na meczu rozpoczęcia poda niedźwiedź brunatny (naturalnego rozmiaru). Szczęście w  nieszczęściu nic się nie  stało. Mieliśmy za  to  bardzo udany mecz. Rosjanie jak zwykle pokazali, że najgroźniejsi są na  swoim terenie i  przejechali się po  Arabii Saudyjskiej 5:0, a  my dostaliśmy pierwszego mema.

Ilość bramek musiała nas zadowolić na  jakiś czas bo potem były dwa mecze w  których łącznie padły dwie bramki :/ Egipt pierwszy mecz zagrał bez  Mo Salaha i stracili punkty w  końcówce meczu. Podobnie Maroko, stracili bramkę w  momencie kiedy wyszedłem już z domu bo uznałem, że  przez minutę wiele się nie zmieni.

CR7>Leo Messi

Kolejne starcie miało kilka podtekstów. W dniu meczu Hiszpania – Portugalia, rząd Hiszpanii postanowił skazać CR7 za podatki. Możliwe, że miało to rozproszyć Portugalczyka. Ten jednak postanowił się pięknie odpłacić i sam wymierzał ciosy z całą reprezentacją Hiszpanii. Ostatecznie skończyło się na remisie, a bohaterami zostali CR7 i świetny w tym meczu Diego Costa. Nie zachwycili inni faworyci. Francja wymęczyła trzy punkty w meczu z Australią, a Argentyna zremisowała 1:1 z Islandią, na której milion osób(na Islandii mieszka około:350 tyś) obejrzało filmik jak ich bramkarz broni rzut karny, wykonany przez Leo Messi(czyżby szykował się kolejny boom narodzin na mroźniej wyspie?), który miał być argentyńską odpowiedzią na Ronaldo na tym turnieju. Nie można powiedzieć, że nie próbował, jednak tym razem presja była chyba za duża. Poza tym, Dania ogrywa Peru skromnym jeden zero, o bramkę więcej zdobyli Chorwaci w meczu z Nigerią, a Serbia pokonuje też jednym golem Kostarykę.

WAS!?

Niemcy kojarzą się z ciężką pracą, dbaniem o siebie i dyscypliną, a Meksyk za to… no cóż, z robieniem ciuchci w basenie z prostytutkami co w sumie czynili podczas zgrupowania. Wszyscy zdają sobie sprawę, że niemiecki czołg trochę zardzewiał ale nikt nie sądził, że pokonają ich Meksykanie i w dodatku będą na boisku lepszą drużyną. Naprawdę można było podejrzewać, że zimni Islandczycy będą się trzymać założeń taktycznych i będą mogli się przeciwstawić Argentynie, ale nikt nie podejrzewał, że Meksykanie mają w ogóle jakąś taktykę. Nie zrozumcie mnie źle, uważam po prostu, że piłkarze z krajów latynoskich mają inną mentalność, opierają swoją grę na bajecznych zagrań technicznych i szybkości. I wielkie szapo ba dla trenera Osorio za wykonaną pracę. Jeśli Meksykanie będą grać tak dalej to mogą namieszać w grupie. Punkty zgubiła także Brazylia, która zremisowała ze Szwajcarią.

Nic się nie stało…

Nasza kochana reprezentacja… Nawet nie chodzi o to, że przegrali, chodzi o to w jakim stylu. Senegal wcale nie pokazał się z dobrej strony i w następnym meczu stawiam na Japonie. Nasi piłkarze chyba nie byli do końca skoncentrowani. Bramki stracone po głupich błędach. Niestety to jest turniej, który nie wybacza słabszego dnia i mecz z Kolumbią powinien być bardzo ciekawy, bo dla obu krajów ten mecz to… no nie bójmy się tego frazesu mecz o wszystko. Na szczęście atmosfera nie jest tak grobowa jak kiedyś. Wszyscy wiemy, że nasi potrafią grać w piłkę i mają jeszcze okazje udowodnić to na tym mundialu.

#ciekawostki

Co jeszcze ciekawego wydarzyło się w pierwszej kolejce? Duuuuuużo karnych, w pierwszej kolejce było ich aż osiem z czego tylko jeden niewykorzystany. Najgłupszy był chyba faul Walkera, który po prostu walnął przeciwnikowi z łokcia. Oliwa sprawiedliwa też w końcu w sytuacji, gdzie jeden z obrońców samoistnie ogłasza się bramkarzem. Sanchez jako jedyny na turnieju dostał czerwoną kartkę, a Kolumbia przegrała z Japonia, jedna bramek padła właśnie po rzucie karnym. Ciekawe też, że w pierwszej jedenastce Kolumbii nie zagrał James Rodriguez. Sposób gry na tych mistrzostwach zmienił się. Tym razem widać przewagę nad indywidualnościami, oczywiście te też są potrzebne ale turniej pokazuje na razie, że dobrze trzymający się założeń taktycznych zespół jest w stanie oprzeć się każdemu. Chyba, że twój plan zakłada pozamienianie swoim zawodnikom koszulek na treningu aby zmylić szwedzkich szpiegów. A myślałem, że ja mam paranoje. No cóż… wszyscy wiedzą, że ta skąd inąd rasistowska uwaga nie przyniosła skutku. Za to zabranie ze sobą szamanów jak widać się sprawdza, przynajmniej w przypadku Senegalu.

Komplet wyników:

Rosja 5:0 Araba Saudyjska

Urugwaj 1:0 Egipt

Iran 1:0 Maroko

Portugalia 3:3 Hiszpania

Francja 2:1 Australia

Argentyna 1:1 Islandia

Dania 1: 0 Peru

Chorwacja 2:0 Nigeria

Serbia 1:0 Kostaryka

Meksyk 1:0 Niemcy

Brazylia 1:1 Szwajcaria

Szwecja 1:0 Korea Płd.

Belgia 3:0 Panama

Anglia 2:1 Tunezja

Japonia 2:1 Kolumbia

Senegal 2:1 Polska

 

 

Zdjęcie: sputniknews


Tekst pochodzi z polskagola.pl

 

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Bramkarza poznasz po tym jak kończy. Co będzie ze Szczęsnym?

szczesny

Zakończył swoją przygodę ze Starą Damą Gigi Buffon. 16 lat gry dla Juve, 678 spotkań, w których 519 razy sięgał do siatki. W Serie A zadebiutował jako 17-latek w barwach Parmy – przeciwko Milanowi. Rok potem był już podstawowym golkiperem ekipy, którą prowadził Nevio Scala. Buffon nie kończy kariery – pożegnanie z Juve ciepło przyjęto w PSG, które złożyło bramkarzowi propozycję 2-letniego kontraktu. Potrzebują tam zawodników doświadczonych – z charyzmą, liderów zdolnych poprowadzić drużynę Szejków dalej niż do ćwierćfinału LM.

Jako bramkarz, pod względem stricte sportowym – postać wybitna: Mistrz Świata z 2006 roku. Jako młody chłopak za wzór upatrzył sobie Thomasa N’Kono  – golkipera Kamerunu z pamiętnego Mundialu Espana 82 oraz Espanyolu Barcelona. Włoch pobił długowiecznością wszystkich wielkich bramkarzy swoich czasów – a przez kilka lat byli nimi m.in Iker Casillas i Artur Boruc. Opanowany, świetnie dyrygujący obroną, znakomicie czujący pozycję, co w połączeniu z warunkami fizycznymi i refleksem – owocowało znakomitymi paradami, które często decydowały o końcowym wyniku meczu. Świetny w rzutach karnych – wymienione cechy predestynowały go do skuteczności przy strzałach z jedenastu metrów. Pierwszy sukces międzyanrodowy odniósł 19 lat temu – był to Puchar UEFA, który podniósł wraz z kolegami – m.in Thuramem, Cannavaro, Veronem, Chiesą i  Crespo. W 2003 roku przegrał finał LM po przegranej w karnych z AC Milan. Gigi obronił dwie jedenastki, ale lepszy był Nelson Dida, który obronił trzy strzały. Na pocieszenie Buffon został wówczas MVP LM – jako pierwszy bramkarz w historii. Juve wyeliminowało wtedy w drodze do finału Barce i Real, z kórymi turyńczycy przegrali finały w 2015 i 17 roku. Te rozgrywki to Bestia Negra – Święty Graal – bramkarza.   Można o nim dyskutować w kategorii najlepszego golkipera wszechczasów – tu zależy co kto lubi i uważa, ale faktem jest, że te kilkanaście lat występów było niepodrabialne  i na najwyższym poziomie. Z pewnością dostałby Złotą Piłkę gdyby nie…no właśnie i tu przechodzimy do drugiej strony medalu: niemal bezbłędny w bramce –  w życiu kontrowersyjny i mocno niedoskonały.

Zacznijmy od początku: czyli posługiwaniem się fałszywym dyplomem księgowego. Zawodnik aplikował na wydział prawa uniwersytetu w Parmie i przedłożył tam dokument, który zweryfikowano w uczelni wystawienia – niestety negatywnie. Sytuacja miała miejsce w roku akademickim 1996/97 – zakończyła się karą finansową: 6500Euro ( ponad 6 milionów lirów  . Grał w Parmie  przez jakiś czas  z numerem 88, co odbierano – numerologicznie – z hasłem Heil Hitler (H to ósma litera alfabetu). Dlaczego tak? Bo Gianluigi Buffon pokazał na jednym meczu koszulkę z hasłem „Boia chi molla” (czyli „kat dla zdrajców/śmierć dla zdrajców – tł. aut) – a było to motto elitarnej formacji wojskowej (Arditi)  armii Królestwa Włoch podczas WWI – z nich wywodzili się późniejsi faszyści, którzy również przysposobili  to hasło. Buffona przyłapano kilka razy w rzymskim salucie faszystów, donoszono o jego poparciu dla Hamasu, a krzyknięcia „Viva Palestina” (podczas meczu Włochy – Izrael w Hajfie), nie udowodniono, ale zganił go za to sam Benjamin Netanjahu.

W 2012 roku był zamieszany w aferę bukmacherską – nielegalnie obstawiał (przez podstawioną osobę) zakłady piłkarskie, na które przeznaczył 1,5 miliona Euro – 8 na 10 zakładów było zwycięskich. Nie powinien był obstawiać jako czynny zawodnik – to raczej nie powinno budzić wątpliwości. Prawnicy wybronili go pokrętnymi wyjaśnieniami z wykorzystaniem  argumentu tajemnicy bankowej, co bardziej kompromituje włoskie prawo i wymiar sprawiedliwości niż samego zawodnika. Wybronił się również z zarzutów w aferze Calciopoli w 2006 roku – oskarżenie oddalono, ale powszechna opinia o tym skandalu we Włoszech jest taka, że skończył się on „a vino e tarallucci” czyli przy ciastkach i winku, czego nie będę komentował – dość wspomnieć, że zamieszany w aferę sędzia Tagliavento, był arbitrem technicznym niedawnego Derby Włoch – kamery wychwyciły jak – z ruchu ust – mówi do prowadzącego mecz „recupero e vinciamo” (wygramy w doliczonym czasie gry). Max Allegri powiedział mu zaś przed kamerami konfidencjonalnie: „Taglia (to koleżeński skrót)  – sędzia (Orsato) zdał egzamin, doskonale się spisał”.  Zostawiam Wam temat do przemyślenia, ale o upadku włoskiej piłki i przyczynach braku Squadra Azzurra na MŚ pisałem Wam wcześniej – tutaj. Oskarżenia (niektórzy powiedzą – pomówienia) o udział w Calciopoli kosztowały bramkarza przesądzony wówczas transfer do Barcelony i niemal pewną Złota Piłkę – nie można mieć wszystkiego.

Buffon dość miałko wypadł na ostatniej konferencji prasowej kilka dni temu –  widziałem jego lepsze wystąpienia.  Mało precyzyjne odpowiedzi,  nie na temat, sporo banałów. Aż takie emocje? Zwłaszcza zapytany o Wojtka Szczęsnego zabrzmiał dziwnie: Fabiana della Valle – z GDS – zapytała: „Jaki największy kapitał zostawiasz Wojtkowi Szczęsnemu?” Odpowiedź była taka: „Hm, według mnie, Sz……Tek jest inteligentnym chłopakiem, który – poza aspektem sportowym, poza boiskiem – od pierwszego dnia był ciekawy jak wygląda przebywanie w takiej szatni jak ta w Juve, w której poza mną miał wiele wzorów z których czerpać i dojrzewać, zdobywać  doświadczenie na miarę klubu w którym jest . Chiellini, Barzagli, Khedira, Lichtsteiner – to zawodnicy, którzy stanowili fortunę klubu – jednak zawsze dzięki samemu klubowi” – interpretację tych słów pozostawiam Wam, zobaczcie od 39:40 na załączonym niżej filmie. Jeśli chcecie znać szczegółowo wypowiedzi Buffona z pożegnalnej konferencji – dajcie <3 (super) w komentarzu na fan page’u serwisu. Znam język i kulturę, tłumaczyłem rozmowy na poziomie rządowym/ministerialnym i w polskim biurze ONZ. Że piłka pasjonuję się dość wnikliwie od lat już pisałem nie raz – gwarantuje wierny i ciekawy materiał poglądowy  Powinny Was zainteresować wypowiedzi dotyczące zajścia w Madrycie („Nie wiem za co wyleciałem, choć wiem, że przesadziłem. Dzisiaj bym objął sędziego i powiedział mu to serdecznie i bez złości” – tyle, że przypomnę: tam poleciało gromkie „ma vai a cagare” czyli polskie sp…aj)

Dlaczego poruszam to zagadnienie? Bo coś mi nie gra w pozycji Wojtka w Turynie – i wiem o czym piszę. Bardzo lubię naszego bramkarza, ale należy zauważyć kilka argumentów: budujących i zastanawiających. Szczęsny rozegrał „mniejszą połowę” gier w sezonie – kilkanaście spotkań Serie A, kilka Coppa Italia (bez finału – zonk numer 1, bo te rozgrywki miały być jego), kilka spotkań – bez stawki – w LM (tu nie ma zonka bo te rozgrywki to fetysz Buffona i było wiadomo, że tak będzie).Nasz golkiper zanotował  znakomite statystyki – tracił gola najrzadziej ze wszystkich bramkarzy w Serie A i pisałem o tym (tutaj)  To świetnie, ale też nie piałbym z zachwytu – zauważając co należne: nie grał najczęściej  i miał przed sobą najlepszą obronę, która często nie doprowadzała do strzałów rywali na własną bramkę. Tak było m.in w meczach z Interem na jesieni, z Fiorentiną i Romą w przedostatniej kolejce – zero interwencji, żadnych zagrożeń. Tym niemniej media i kibice są nim zachwyceni – o czym raportowałem na bieżąco.  Nie ma też – z grubsza – nic dziwnego w doniesieniach, które pojawiały się w trakcie sezonu – a dotyczyły zainteresowania Oblakiem czy Courtois. Juventus to czołowy klub a takie interesują się interesującymi graczami, zwłaszcza takimi, którym kończą się kontrakty. Z drugiej strony – formatów w mediach zrobiło się tyle, że konieczność wypełniania ich treściami doprowadza do sytuacji, w której wypisuje się niestworzone historie – pamiętajmy jednak  o przysłowiowej odrobinie prawdy w każdej z plotek

Kto będzie zmiennikiem Wojtka Szczęsnego? Bezpiecznie będzie jeśli sprawdzą się doniesienia o Franco Armanim z River Plate lub Antonio Mirante z Bolognii – ich nazwiska gwarantują polskiemu bramkarzowi pozycję niekwestionowanego lidera. Pytanie na jak długo. Bardzo mocnym nazwiskiem – które zastanawia w tej kwestii – jest Mattia Perin, który potwierdził ochotę wyrwania się z Genui ….właśnie do Juventusu. Włoch jest tylko dwa lata młodszy od Szczęsnego, ma ciut gorsze warunki fizyczne (188cm) które nadrabia refleksem i sprawnością ogólną. Jego predyspozycje, talent i dotychczasowe występy – spowodowały, że upatruje się w nim bramkarza na miarę Waltera Zengi , a Spiderman, to kultowa postać Interu i Squadra Azzurra (kto kibicuje dłużej pamięta go z Italia ’90).  Jest też starszy od Donnarummy, który ostatnio popełnia proste i kompromitujące błędy, wzbudza kontrowersje w kwestii transferu lub pozostania w AC Milan. Rossoneri kupili Pepe Reine, którego stać na „posadzenie” młodego Włocha na ławce – w takiej sytuacji Perin będzie kandydatem do bluzy numer 1 u Manciniego – tylko z jakiej drużyny klubowej? Wobec odejścia Reiny, Perina kusi Napoli, ale ten wyraźnie powiedział, że chce do Juve bo kusi go też możliwość rywalizacji ze Szczęsnym. Perin w Turynie to groźny konkurent dla naszego bramkarza – Włosi będą chcieli wykształcić kolejnego reprezentanta na lata i to może być „kapitał”, który Buffon pozostawił Wojtkowi Szczęsnemu.  Trzymajcie mnie za słowo lub nie, ale coś w tej sprawie się wydarzy w przeciągu dwóch lat….

 

Opracowano z wykorzystaniem materiałów z: GdS, ilTirreno.it, ilFattoquotidiano.it, calciomercato.com, tuttojuve.eu Zdjęcie: gol.pl


Tekst pochodzi z polskagola.pl

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Dlaczego trzeba wierzyć w drużynę reprezentacyjną

reprezentacja

Kilka składnych akcji, cztery gole, dwa piękne trafienia naszych reprezentantów, trochę chaosu i remis w ważnym sprawdzianie z Chile. Czy zasadny jest brak wiary w drużynę bez Kamila Glika?

Kontuzja podstawowego defensora spowodowała krach mentalny w  sieci: defetyzm, szydera, brak wiary – to  eufemizmy, którymi można opisać stan ducha kibicowskiej części społeczeństwa.  Pisałem o  tym wcześniej (tutaj)  i  mam nadzieję, że  ta zgnilizna nie  przeniknęła do  piłkarzy – a  zwłaszcza sztabu trenerskiego, który  właśnie teraz ma wyjątkową szansę na pokazanie klasy.

Reakcja Adama Nawałki była widoczna od razu: 4-2-3-1 (3-4-2-1?)  z Janem Bednarkiem i  Michałem Pazdanem na środku oraz  Piszczkiem i Rybusem po bokach. Krychowiak i Linetty w defensywnej części pomocy, Grosik, Zielek i  Kuba za  Lewym, którego  bomba z  lewej nogi była wyjątkowej urody i  pokazała, że  kapitan ma celownik w  formie adekwatnej do  mistrzowskiej rangi imprezy, która  przed  nami.

Wiadomo, że  w  Rosji wzrośnie presja oraz  intensywność gry, a  błędy będą kosztowne. Nie  oczekiwałem, że po  dwóch zgrupowaniach gra będzie się kleiła idealnie, nie  można było myśleć, że  nowa para środkowych obrońców zsynchronizuje się od  razu, ale  miejmy świadomość, że  Mistrzostwa Świata to  dla tych chłopaków gra o  przyszłość. Bednarek może zdobyć pozycję, do  której  aspiracje zgłosił dobrą postawą  wiosennych meczach Southampton, Pazdan może podtrzymać opinie zdobytą na Euro2016, Rybus jest Mistrzem Rosji i  tam będzie się czuł jak u  siebie. Krychowiak walczy o  nowego pracodawcę, Grosicki również – jest po diecie, indywidualnym treningu i  szykuje turbo na rywali. Zieliński ma swój czas i miejsce – to ma być jego turniej, zwłaszcza, że  Ancelotti układa nowe Napoli. Podobnie Milik, który  wyglądał wczoraj nieźle, a  w końcówce sezonu Serie A zaliczył kilka efektownych trafień. Kuba -zgodnie z moimi przewidywaniami – potrafił przygotować się do turnieju, mimo sezonu spędzonego u fizjoterapeutów. Lewy walczy o nowe wyzwanie, o transfer, który będzie historyczny w polskiej piłce nożnej. A on jest turbo-motywatorem tego kolektywu – jak prawdziwy kapitan.

Nie ma powodów by  nie  ufać tym zawodnikom czy też trenerowi, który  to  metodycznie i  konsekwentnie układał. Owszem – liga w kraju słaba, jej przedstawicieli nie było w europejskich pucharach, więc zawodnicy się nie ogrywali z lepszymi i nie było skąd brać wartościowego zaplecza dla kadry. Zespół jednak jest i jedzie na mistrzostwa. Ludzie – czy Was to nie nakręca? A powinno – sukces rodzi się w głowie! Zawodnicy nie pompują się buńczucznymi zawowiedziami o medalu. Mówią, że chcą byśmy byli z nich dumni. Dajmy im szansę. Wygrają, przegrają – to jest sport. Szanuj piłkarza swego zwłaszcza jeśli chcesz go mieć medalowego...tak Wam kiedyś pisałem.   A może Kamil Glik wróci? Byłoby to  w  najlepszym – hłaskowskim  – stylu: nadludzkim wysiłkiem woli, ale  takie sytuacje należy antycypować, afirmować – wierzyć przede wszystkim. A  nie  cieszyć się, że  pewna odzieżowa marka wypuściła na  rynek koszulki z napisem „Polacy, nic się nie stało” – toż to  karygodny defetyzm i  kpina….

Mamy w  kadrze zawodników czołowych klubów Bundesligi i  Serie A, zawodników z  Anglii gdzie trzeba ciężko zapracować na  miejsce w  składzie. Nasi zawodnicy odgrywają czołowe role w swoich zespołach i  są chwaleni przez zagraniczne media.  Znają swoich rywali z drużyn w  których  grają lub z  rozgrywek ligowych – to  kolosalny atut – i  sportowy i  mentalny. Mamy graczy doświadczonych i  świadomych czasu i  miejsca. To  już nie są czasy reprezentantów z drużyn – maruderów z Niemiec, Francji czy Turcji. Nazwiska i  kluby rywali nie  wywołają w  naszych zawodnikach drżenia łydek.  Czego bym  chciał dla tego kolektywu? Więcej powietrza – mniej tłumów, autografów, wywiadów, więcej okoliczności do koncentracji  i  treningu mentalnego.  Niemcy przygotowują się w  zacisznych warunkach Pinetiny – obiektu treningowego Interu, Kolumbijczycy są odizolowani w  Milanello – ośrodku AC Milan.

Przede wszystkim jednak chciałbym widzieć więcej życzliwości i  pozytywnego myślenia. Nie  pora na krytykę – teraz jest czas na wiarę, motywację  i  doping. Wszyscy rozsądni kibice wiedzą jakie są ograniczenia, ale  Synowi przed  ważnym sprawdzianem nie  mówisz, że  w  niego nie  wierzysz, tylko  wpajasz wiarę w niego i  pewność siebie.  #PolskaGola

 

Zdjęcie: dziennikbaltycki.pl


Tekst pochodzi z polskagola.pl

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Panie Selekcjonerze, pobudka! Co jest grane?!

Adam-Nawałka

Szok, niedowierzanie, defetyzm, szydera, porównania do epoki Engela czy Janasa, leniwe cioty, mistrzowie reklam – to wszystko spadło na zawodników w wyniku przegranego meczu otwarcia. Czy Selekcjoner Nawałka weźmie to na klatę? Powinien!!!

Mecz kuriozum – w pierwszej połowie powiedziałbym, że najbardziej atrakcyjny z tych najmniej ładnych – mecz taktyczny. Nasi – w zadziwiającym ustawieniu dawali radę – skupieni, uważni – bez okazji, ale nie mogło być inaczej. Tłumaczę: ta kadra nigdy nie grała jednym defensywnym pomocnikiem – zawsze do Krychowiaka był Mączyński, Linetty lub Góralski – ten ostatni w meczach testowych w marcu, przestawiał nigeryjskich dryblasów aż miło. Dlaczego nie zagęszczono tej strefy, w której senegalski hulał wiatr? Dlaczego w linii z Krychowiakiem wystawiono Zielińskiego, którego miejsce jest na 3/4 – w ofensywnej części pomocv, skąd może puszczać szybkie piłki do Grosika i Kuby albo szybkie piłki do Lewego. Cofnięcie go 30 metrów w głąb pola , daje rywalowi – zwłaszcza tak pięknie wybieganemu – możliwość reakcji. A reagują chłopcy, którzy mierzą po 190 cm, ważą 90kg, są silni i wydolni jak pięściarz półciężkiej i biegają na 100metrów poniżej 11 sekund – to dedykuje #JanuszomFutbolu, którzy uważali, że rywale są słabi a naszym nie chciało się biegać. Polecam wyobraźnie, empatię lub milczenie – zwłaszcza wobec braku doświadczeń organoleptycznych z tego rodzaju przeciwnikiem;)

Rywal pięknie biegał, ale nie było oblężenia, ostrzału polskiej bramki – i to mnie frustruje najbardziej. Fala odium wylała się na kadrę niemal przypadkiem – takim samym jak gol samobójczy (może się zdarzyć – to nie ujma, to niefart) czy drugie trafienie, kiedy Niang wyskoczył do piłki zza linii autowej, gdzie zszedł w wyniku urazu. Krychowiak nie widział zagrożenia, podał nonszalancko ( to głównie charakteryzowało jego grę – czyżby wmówił Nawąłce, że on zna tych gości z gry w Rennes lub Anglii?) , Bednarek czekał na sygnał sędziego bo Senegalczyk wyskoczył z autu (to nieregualrny oportunizm) a Szczęsny widział co się święci, ale w ostatniej chwili cofnął nogę, bo miał z tyłu głowy, że byłby to trzeci raz z rzędu, kiedy na wielkim turnieju osłabia drużynę. Panie Wojtku – trzeba było kopać rywala z klatkę piersiową. Nie miałbym pretensji!!!

Ten gol zabił pewność siebie i przesunął nas w czasie o 12 lat w tył – do czasu futbolu, którego się wstydziliśmy. Dzisiaj wstydzić powinien się Adam Nawałka i Arkadiusz Milik, bo w prawdziwej kadrze jej interes jest na pierwszym planie, a indywidualne ambicje schodzą na dalszy plan. Dzisiejsze ustawienie było premierowe i niemądre. Pozbawiło nas atutów Zielińskiego w ofensywie – szybkiej piłki z Grosickim lub klepki z Lewym. Klockowaty Milik był niewidoczny, oby trener zauważył błędy i potrafił odbudować morale, które dzisiaj na pewno dostało potężnego kopa – nie do końca zawinionego przez zawodników, którym nie miało prawa się udać w tych okolicznościach. Piszczek kontrolował Mane, pięknie współpracował z Kubą, były przebłyski dobrej współpracy między Rybusem a Grosickim, ale nie było finalizacji bo metronomem tej strefy jest (zwyczajowo) Piotr Zieliński, którego bez sensu cofnięto a la Pirlo – tak jak zrobił z Modriciem trener Chorwatów. Czy Nawałka stracił autorską koncepcję? Co go podkusio? I to w najważniejszym, pierwszym meczu mistrzostw?!

Nic nie jest stracone oprócz trzech punktów. Od początku mówiłem, że grupa H zweryfikuje nasze profile kardiologiczne, że o awansie zadecyduje ostatnia kolejka. Nie można teraz przegrać w Kolumbią, która też ma nóż na gardle. Że jest czwartą siłą Ameryki Południowej? Owszem, ale ten futbol podupadł, czego dowiodły mecze Brazylii, Argentyny i Urugwaju. Zwycięstwo jest w naszym zasięgu, ale musimy dać z siebie maksa, razem – w najodpowiedniejszym składzie i morale wysokim jak Andy. A potem Husaria musi obficie nałomotać Samurajów, żeby rozstrzygnięcie meczu Cafeteros z Senegalem nie miało znaczenia. I tego się trzymajmy – rozsądku, logiki, doświadczenia i konsekwencji. Na cudowanie przyjdzie czas podczas fety i w reklamach. Chciałbym zapomnieć o meczu otwarcia. Kiedyś Polska przegrywała bo była słabsza – przegrała frajersko. To mnie boli…


Tekst pochodzi z polskagola.pl

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Mistrz, mistrzem, ale kto królem strzelców MŚ?

mundial

Najbardziej pasjonującym wyścigiem podczas MŚ jest ten o trofeum główne: puchar – rzeźbę, którego autorem jest włoski artysta Silvio Gazzaniga. Jego dzieło zastąpiło Złotą Nike – Puchar Julesa Rimeta, który był trofeum światowego czempionatu w latach 1930 – 1970. Obok rywalizacji o to trofeum, toczy się wyścig, który wielu pasjonuje nie mniej – chodzi o tytuł króla strzelców. Kto go zdobędzie na rosyjskich boiskach?

Kandydatów mamy sporo. Zacznijmy od reprezentacji Francji, gdzie w napadzie dzieli i rządzi Antoine Griezmann. Napastnik Atletico Madryt od paru lat jest łączony z przenosinami do jednego z europejskich gigantów, poza tym co sezon strzela bardzo dużo bramek i to on, a nie Giroud jest najważniejszym napastnikiem w reprezentacji(opinia subiektywna). Choć zawodnik Chelsea jako typowa dziewiątka także ma szansę ustrzelić co nieco. Trzecim kandydatem z ekipy trójkolorowych, który – moim zdaniem –  ma duże szanse na sukces podczas tego turnieju (o ile w kadrze będzie spokojnie)  jest Kylian Mbappe. Złote dziecko futbolu nie zostało stłamszone przez presję gry w takim klubie jak PSG i jeśli zachowa swój boiskowy luz na mundialu to może namieszać i udowodnić, że jest prawdziwym objawieniem na skalę „Il Fenomeno”( dla młodszych czytelników, chodzi o Ronaldo, tego z Brazylii). Wszystko w rękach trenera Deschamps i głowach zawodników. Czy Lloris, Varane, Pogba, Poyet, Giroud, Mbappe’ i Griezmann nawiążą do sukcesu Trójkolorowych sprzed dwudziestu lat? Jeśli tak, to ich czołowy striker może zostać królem strzelców.

Na tym turnieju zapewne kły będą chciały pokazać Lwy Albionu. Który to już raz słyszymy o genialnym pokoleniu Anglików? Znowu jadą na MŚ z paką talentów, a największym z nich jest obecnie Harry Kane. Zawodnik Tottenhamu ma za sobą niesamowity sezon, w trakcie którego jeśli tylko dotknął piłki to była bramka. Statystyka wskazuje, że strzelał gola dokładnie co 96 minut, czyli mamy prawie gola na każdy mecz(no dobra, z doliczonym czasem gry). Jest również szansa, że wypali James Vardy choć główna armata Leicester trochę się ostatnio przycięła to mundial jest idealną okazją aby pokazać, że nie jest zawodnikiem jednego sezonu. Czy ultraofensywne 3-4-3 Albionu ułatwi zdobycie tytułu ich czołowemu napastnikowi?

Żelaznymi kandydatami do tytułu powinni być również Leo Messi oraz CR7. Jednak kadra jest skaraniem boskim pierwszego, drugi zresztą też ma problem aby przenieść swoją skuteczność na reprezentację. Poza tym ich umiejętności są wykorzystywane raczej dla dobra całej drużyny. No i nie ukrywajmy, że choć Panowie są z innej planety to ich kiedyś też dopadnie syndrom piłkarskiej dojrzałości i powoli to widać. Jeśli wygrywać, to w Rosji albo nigdy. Czy nadal  są w stanie utrzymać formę na wielki turniej?

Kiedyś Rivaldo, Ronaldo, Ronaldinho teraz Neymar Jr, Gabriel Jesus i Coutinho. Ciężko oprzeć się wrażeniu, że brazylijska reprezentacja gra trójkami. A tutaj każdy z nich może pokazać się w generalnej klasyfikacji. Neymar stał się najdroższym piłkarzem świata i zmienił Barce na PSG gdzie to w końcu on gra pierwsze skrzypce. Jesus nieprawdopodobnie rozwija się w City, a i Coutinho widać, że odnalazł się w Barcelonie.

Hiszpanie jak zwykle ostatnio zagrają bez sprecyzowanych napastników. No poza Diego Costą. Pan Costa odkąd wrócił do Atletico znowu zaczął strzelać. Jego statystyki nie powalają jak innych kandydatów ale w tej ekipie jest jedyną prawdziwą dziewiątką. Dodatkowo może z dobrej strony pokażą się Isco lub Asensio z Realu Madryt. Nie zapomnijmy również, że Furia Roja ma kogoś kto się nazywa David Silva, który formy nie traci i jeśli Hiszpanie zajdą daleko, to on może być tym, który będzie regularnie trafiał do siatki rywali.

Z reprezentacji spoza pierwszej czwórki kandydatów do półfinałów: jest paru graczy, którzy będą mogli udowodnić swoją wartość na arenie międzynarodowej. Belgowie mają ogromnego i silnego Lukaku oraz małego i szybkiego Mertensa(Belgio! Kiedy jak nie teraz?! ) Nie zapomnijmy również o Edenie Hazardzie i Michy Batshuayi, który pięknie wypalił po jego przeprowadzce do Dortmundu. Na papierze ta armada wygląda groźniej niż belgijskie siły zbrojne 😉

Cały Egipt jednocześnie pozywa Sergio Ramosa oraz modli się aby ich największa gwiazda – Mo Salah –  zdążył się wyleczyć na turniej. Faraon już nie raz pokazał, że w pojedynkę jest w stanie zrobić bardzo wiele, a patrząc po tym sezonie jego szanse na złoty but są całkiem spore.

Ameryka Południowa to oczywiście nie tylko Brazylia. Edison Cavani z Urugwaju to już klasa sama w sobie, a Kolumbijczyk James Rodriguez już raz tytuł króla strzelców zdobył. Nie zapominajmy, że w ataku Cafeteros partneruje mu Radamel Falcao…..

Niemcy nie mają dzisiaj zawodnika na miarę Miro Klose, ale mają taki potencjał ludzki, że mogą wystawić trzy równorzędne jedenastki. Co ciekawe: jadą bronić tytułu z tylko dwoma nominalnymi napastnikami w składzie(popatrzcie tutaj) Nie stawiałbym wielkiej kasy, że Mario Gomez dostanie złotego buta za najwięcej bramek na MŚ, ale że Mannschaft taktycznym ordnungiem i siłą pomocy stoi, to jeśli zapytacie mnie o szanse Thomasa Muellera, nie będę już taki ostrożny. Dla niego to ostatni turniej z kadrą i może mieć chrapkę na worek goli – zwłaszcza przy takim potencjale kadry

Last but not east! Robert Lewandowski. Najlepszy strzelec i najlepszy zawodnik reprezentacji Polski. Jeśli któryś z naszych rodaków ma powtórzyć wyczyn Grzegorza Laty i zostać królem strzelców to właśnie RL9. Ma za sobą kontrowersyjny sezon i mimo, że zdobył z Bayernem tytuł mistrza Niemiec, a sam został królem strzelców Bundesligi to czuć w powietrzu niedosyt, na niego zaś spadła fala krytyki. A takie Mistrzostwa Świata z Polską oraz korona króla strzelców turnieju na pewno poprawiłyby mu humor i notowania w mediach. Nie wiemy jak taktycznie zapatruje się Adam Nawałka na ustawienie kadry, ale nie jest wielkim hazardem stwierdzenie, że i Arka Milika może być stać na kilka goli w  turnieju….

Jak widać, gwiazd na tym turnieju będzie mnóstwo i moglibyśmy tak długo  wymieniać i spekulować. Czy lepiej strzelać mniej ale w większej ilości gier, czy – jak  kiedyś Oleg Salenko – zaliczyć dzien konia i jednym meczem zapewnić sobie tytuł? Czas pokaże – ten najbliższy na MŚ i u nas na portalu, gdzie – w kolejnych publikacjach –  przedstawimy Wam postaci najlepszych strzelców MŚ.

Przejdźmy jednak do głównego bohatera. Przedstawiamy Państwu pierwszego króla strzelców Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej!

Cofamy się do czasów sprzed drugiej wojny światowej. Mamy rok 1930, a jesteśmy w Urugwaju i właśnie zaczynają się pierwsze oficjalne Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej. Naszym bohaterem będzie Guillermo Stabile zwany również „El Filtrador”. Urodził się on 17 stycznia 1906 roku w Buenos Aires. Był bardzo mikrym zawodnikiem, miał tylko 168 centymetrów wzrostu i ważył 69 kilogramów.

Zawodowo zaczął grać w piłkę w 1920 roku. Został wtedy piłkarzem zespołu Huracan Buenos Aires, tam spędził 10 lat. Po tym czasie przeniósł się do Włoch, a konkretnie do Genoa CFC, tam spędził pięć lat rozgrywając 41 spotkań w których strzelił 13 goli. Później na rok trafił do SSC Napoli, tam w 20 meczach zdobył trzy gole po czym przeniósł się do Francji do zespołu Red Star 93 w którym to zakończył piłkarską karierę.

Stabile będzie jednak zapamiętany przede wszystkim jako pierwszy król strzelców Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej. Co ciekawe udało mu się zdobyć bramkę w każdym spotkaniu wliczając w to finał. Potem nie zdarzyło się to aż do roku 1970 (ale o tym później). „El Filtrador” zakończył turniej z ośmioma bramkami na koncie.

Dajcie znać w komentarzach kogo Wy uważacie za kandydata do złotego buta?

Tekst pochodzi z polskagola.pl

Polskagola.pl