...

BRIEF dociera do polskich firm i ich pracowników – do wszystkich tych, którzy poszukują inspiracji w biznesie i oczekują informacji o ludziach, trendach i ideach.

Skontaktuj się z nami

Polska wśród 10 najtrudniejszych do prowadzenia biznesu państw w Europie

Polska znalazła się na 10. miejscu w Europie wśród państw posiadających najbardziej złożone przepisy regulujące prowadzenie biznesu, wynika z najnowszego raportu opracowanego przez TMF Group, globalną firmę świadczącą usługi biznesowe dla firm działających lokalnie i międzynarodowo.

W raporcie zatytułowanym Global Business Complexity Index , eksperci TMF Group porównali główne wymagania poszczególnych krajów w ramach 76 jurysdykcji na całym świecie, w zakresie wymagań administracyjnych i zapewnienia zgodności działalności z regulacjami prawnymi stawianych przed przedsiębiorcami planującymi prowadzić swój biznes na wybranym rynku. 

Z raportu wynika również, że Polska znalazła się na 21. miejscu na świecie pod kątem złożoności środowiska biznesowego. Oznacza to m.in., że w Polsce można prowadzić firmę łatwiej niż na Słowacji i w Niemczech (odpowiednio szóste i siódme miejsce w zestawieniu), ale trudniej niż w Czechach (48. miejsce) czy w Rosji (44. miejsce). 

Raport jest kombinacją opracowania statystycznego oraz analizy jakościowej dokonanej przez lokalnych ekspertów firmy działających w ponad 80 krajach. Przy jego opracowaniu wzięto pod uwagę trzy obszary: zasady, przepisy oraz kary obowiązujące w danym kraju, uwarunkowania podatkowo – księgowe oraz przepisy dotyczące zatrudniania, zwalniania oraz wynagradzania pracowników. 

Stosunkowo wysokie miejsce Polski w rankingu oznaczające złożone warunki do prowadzenia biznesu wynika z często zmieniających się przepisów prawa; relatywnie trudnego dla inwestora zza granicy procesu zakładania firmy a także wyjątkowo uciążliwych wymogów administracyjnych w obszarze sekretariatu korporacyjnego. 

Firmy z zagranicy chcące rozpocząć działalność w Polsce spotykają się z dużym wyzwaniem. Wszystkie dokumenty korporacyjne muszą być wypełnione w języku polskim, a założenie firmy w przypadku podmiotów, których spółki-matki zlokalizowane są poza Polską może trwać bardzo długo. Takie czynniki powodują, że tak istotny rynek europejski jak Polska ma wysokie bariery wejścia, co z kolei zmusza inwestorów do bliskiej współpracy z lokalnymi partnerami, poruszającymi się swobodnie w zakresie krajowych regulacji – tłumaczy Dagmara Witt-Kuczyńska, Dyrektor Operacyjny TMF Group w Polsce. 

Z raportu TMF Group wynika, że najłatwiej obecnie założyć i prowadzić firmę na Kajmanach (terytorium zależne Wielkiej Brytanii), Curaçao (terytorium zależne Holandii), na wyspie Jersey (de facto terytorium zależne Wielkiej Brytanii) i w Tajlandii. Wśród lokalizacji o warunkach najbardziej wymagających dla biznesu na pierwszym miejscu znalazła się Grecja, a za nią Indonezja, Brazylia i Zjednoczone Emiraty Arabskie. 

Zrozumienie jak prowadzenie biznesu w danej lokalizacji może być skomplikowane jest kluczowe, szczególnie wtedy, gdy planuje się ekspansję zagraniczną. Każda jurysdykcja na świecie różni się pod względem sposobu prowadzenia księgowości i rozliczania podatków, naliczania wynagrodzeń dla pracowników i prowadzenia innych spraw związanych z ich zatrudnieniem. Analiza i rozeznanie się w tych zawiłościach pozwala firmom uniknąć problemów i skupić się na swojej podstawowej działalności – mówi Juraj Gerzeni, dyrektor TMF Group na obszar EMEA, obejmujący Europę, Bliski Wschód i Afrykę. 

 

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Nowy rok i kolejna niedziela bez handlu

Na Węgrzech, po niespełna roku wycofano zakaz handlu w niedzielę, Francja przeszła pod tym względem proces liberalizacji. W Polsce natomiast czeka nas zaostrzenie przepisów. Od 1 stycznia zakupy zrobimy jedynie w ostatnią niedzielę miesiąca. Co na to branża handlowa?

Coraz mniej handlu rok po roku

Zgodnie z ustawą, która weszła w życie 1 marca 2018 roku, handel w niedzielę jest dozwolony w pierwszą i ostatnią niedzielę każdego miesiąca. Od 1 stycznia 2019 roku zrobimy zakupy jedynie w ostatnią niedzielę miesiąca, co oznacza, że sklepy będą otwarte w 15 niedziel, a zamknięte w 37. Dla porównania w 2018 roku mogliśmy zrobić zakupy w 29 niedziel, a zakaz handlu obowiązywał 23 niedziele. W 2020 roku sklepy będą zamknięte już w 45 niedziel, co oznacza wprowadzenie całkowitego zakazu handlu. Wyjątek stanowić będą dwie niedziele przed Świętami Bożego Narodzenia, jedna przed Wielkanocą oraz ostatnie niedziele stycznia, kwietnia, czerwca i sierpnia. Przy czym w Wigilię Bożego Narodzenia i sobotę przed Wielkanocą będzie można zrobić zakupy do godziny 14. Jak wynika z zapisów ustawy, osoba, która złamie zakaz handlu w niedzielę, zostanie obciążona karą grzywny w wysokości od 1000 do 100 000 zł.

Dodatkowe ograniczenia od ustawodawcy

W tym roku zakaz handlu nie obowiązywał m.in. w sklepach z pamiątkami, aptekach, kwiaciarniach, piekarniach, cukierniach, w sklepach z prasą, czy na stacjach benzynowych Otwarte w niedziele były również placówki pocztowe, które najprawdopodobniej od nowego roku będą objęte zakazem handlu.

W nadchodzącym roku niehandlowe niedziele staną się dla nas o wiele bardziej dotkliwe. Tak naprawdę w 2018 połowa niedziel była handlowa, a więc można było sobie ten czas zaplanować; jeżeli nie wybrałem się w tę niedzielę na zakupy, to zrobiłem to w kolejną. W nowym roku o takie wyjście będzie trudniej, a niedzielna aktywność kolejnej grupy klientów przeniesie się do sklepów internetowych – mówi Piotr Panek, Business Director z Workshop.re.

Jedni tracą, drudzy zyskują

Według danych zamieszczonych przez Retail Institute od 1 stycznia do 14 października 2018 roku odwiedzalność centrów handlowych obniżyła się się o 3,07 proc. w porównaniu do tego samego okresu w 2017 roku. Największe straty dotyczą centrów handlowych położonych na obrzeżach miast bądź tych, w których  dominującą rolą pełni supermarket spożywczy. Przy czym o 3,7 proc. więcej osób zdecydowało wybrać się do galerii handlowej w sobotę.

Retail Institute podaje, że sieci handlowe odnotowały w zestawieniu z rokiem poprzednim o 2,2 proc. wyższe obroty. Jednak zyski takich kategorii jak moda damska, mieszana, branże rozwijające się w obszarze galerii oraz elektronika obniżyły się o 3-12 proc.

Ustawa o zakazie handlu w niedzielę, która tak naprawdę weszła w życie z dnia na dzień, to ogromny cios dla centrów handlowych. Wyobraźmy sobie, że najemca na początku 2017 roku podpisał umowę z centrum na 10 lat, zakładając konkretne obroty, a pod koniec roku okazało się, że obroty te ze względu na zakaz handlu będą mniejsze o jakieś 13-16 proc., co może być w ogóle progiem rentowności całego przedsięwzięcia. Najbardziej straciły na tym restauracje, kawiarnie, lokale usługowe, mieszczące się na terenie centrum, dla których motorem napędzającym sprzedaż są sklepy z ubraniami oraz supermarket. Sieć odzieżowa tego, czego nie sprzeda w niedzielę, może jeszcze sprzedaż w piątek lub sobotę. Natomiast tej kawy, której ludzie nie wypiją w niedzielę, nie wypiją już wcale – zwraca uwagę Piotr Panek. – Jak wiadomo, rynek nie znosi próżni, dlatego ten ruch z galerii przekierowuje się w inne miejsca. Popatrzmy na Warszawę, gdzie planowane jest rozbudowanie ulic handlowych; Marszałkowska i Aleje Jerozolimskie mają stać się głównymi punktami śródmiejskiego handlu. Z jednej strony rozbudowa ulic handlowych jest naturalnym trendem, który jest bardzo popularny na Zachodzie. Z drugiej strony katalizatorem do podjęcia tego typu działań mogły stać się właśnie niehandlowe niedziele – dodaje.

Polska w mniejszości

Poza Polską, do państw w których obowiązuje ograniczenie handlu w niedzielę, należą Niemcy, Austria, Belgia, Holandia, Luksemburg oraz Francja. Przy czym Francja w ostatnich latach przeszła pod tym względem proces liberalizacji. Podobnie jest w Holandii, gdzie aż 68 proc. gmin zezwoliło na handel we wszystkie niedziele.

Prawie bez ograniczeń zakupy zrobimy w Czechach, na Litwie, Łotwie, Węgrzech, w Słowacji, Słowenii, Chorwacji, Bułgarii, Finlandii, Danii, Estonii, Szwecji, Rumunii, Cyprze, Malcie, Irlandii, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Portugalii oraz we Włoszech.

Ciekawym przykładem są Węgry, gdzie wprowadzony w 2015 roku zakaz handlu napotkał silny sprzeciw społeczny. Większa część obywateli była zdania, że nie jest w stanie zmienić swoich nawyków i zaakceptować robienia zakupów w inne dni tygodnia. Po niecałym roku obowiązywania ustawy, zaniechano jej kontynuowania.

Państwa, które zdecydowały się na wprowadzenie zakazu handlu w niedziele i z niego zrezygnowały bądź wprowadziły znaczną liberalizację tej ustawy, są dobrym przykładem krajów, które zdały sobie sprawę z tego, że system ten nie działa i nie przynosi spodziewanych korzyści, a wręcz przeciwnie – odbija się negatywnie na gospodarce i nastrojach społecznych.  W przypadku Węgier, a teraz również i Polski widzimy, że spodziewany zysk lokalnych sklepików ma się nijak do ich rzeczywistych obrotów. Ludzie przyzwyczaili się do usieciowienia handlu, zwłaszcza ze względu na niższe ceny oraz szeroką ofertę produktów. Małe sklepy nigdy nie będą w stanie sprostać takim oczekiwaniom – komentuje Piotr Panek z Workshop.re. – W praktyce okazuje się, że jeżeli ktoś nie zrobi zakupów w supermarkecie w niedzielę, to skuszony atrakcyjnymi promocjami i tak pójdzie do tego supermarketu tylko w sobotę – dodaje.

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF