...

BRIEF dociera do polskich firm i ich pracowników – do wszystkich tych, którzy poszukują inspiracji w biznesie i oczekują informacji o ludziach, trendach i ideach.

Skontaktuj się z nami

Dokąd zmierza uberyzacja biznesu? Szanse i zagrożenia sharing economy w czasach pandemii

laptop sharing economy

Ekonomia współdzielenia, czyli sharing economy, ma krótką historię. Rozpowszechniła się mocniej zaledwie kilkanaście lat temu i zrewolucjonizowała rynek konsumencki, dając każdej osobie prywatnej możliwość dotarcia ze swoim produktem lub usługą globalnie. Najnowsze raporty prognozują, że w 2022 roku Europa będzie odpowiadać za 19,2% całkowitych dochodów sektora sharing economy, a wartość gospodarki współdzielenia wyniesie 40,2 mld dolarów(1). Jednak trwająca obecnie pandemia znacząco osłabia erę prosumentów. Jak sharing economy będzie się zmieniać w nowych warunkach ekonomiczno-społecznych? Jakie nowe usługi mają szansę na rozwój dzięki cyfryzacji oraz czym są platformy B2B? Ekspert rynku i twórca platformy brief4U.com ocenia zagrożenia i szanse dla ekonomii współdzielenia w czasach pandemii.

Jak sobie poradzi sharing economy w 2021 roku?

Ekonomia współdzielenia jest określana jako najszybciej rozwijający się trend biznesowy w historii ekonomii. Tak było do niedawna. Obecnie największe biznesy sharing economy muszą się mierzyć z ograniczeniami gospodarczymi i nowymi uwarunkowaniami społecznymi. System udostępniania dóbr i informacji innym użytkownikom oparty jest na dwóch głównych filarach – zaufaniu oraz cyfryzacji. Nowoczesne technologie rozwijają się bez przeszkód, ale niektóre usługi wiele straciły przez tzw. lockdown’y i wzmożone środki bezpieczeństwa. Uber jeździ teraz głównie z jedzeniem, wynajem prywatnych apartamentów powoli zaczyna się odradzać z uwagi na zbliżający się okres wakacyjny, hulajnogi prawdopodobnie zaczną pojawiać się na drogach późną wiosną, ale czy ich popularność powróci? Nie wiadomo.

Podobnie jak wiele innych produktów i usług udostępnianych i wypożyczanych na godziny czy współdzielonych z innymi klientami. Najnowsze badanie „Wpływ Covid-19 na działalność w zakresie ekonomii współdzielenia”2 wskazuje, że usługodawcy odczuwają zmniejszenie dochodów i strach przed „efektem Covid-19”. Mówią też o nieprzewidywalnej przyszłości. Dezorientację i niepewność podkreślają również odbiorcy usług, argumentując to faktem „braku możliwości rezerwacji” lub często też po prostu aktualnym brakiem „potrzeby korzystania z usług sharing economy”.

sharing economy

Pandemia oddziałuje bezpośrednio na firmy, które dotychczas znakomicie prosperowały w segmencie biznesowym opartym na sharing economy. Choć istnieją też platformy, które nie są kojarzone wprost z ekonomią współdzielenia, ale przez ekspertów rynku zaliczane są do takich biznesów. To wszelkie miejsca wymiany informacji, agregujące freelancerów, którzy świadczą usługi niepodlegające obostrzeniom społecznym. Tutaj widzimy prawdziwy rozkwit zleceń i usługodawców, szczególnie w obszarze świadczeń dla klientów z segmentu B2B. Odbiorca biznesowy również musi zaufać, by zlecić komuś wykonanie konkretnego dzieła, bardzo precyzyjnie dobiera on nie tylko partnerów do współpracy, ale także w pierwszym kroku pośredników. Rozwijając brief4U.com, platformę łączącą profesjonalistów z obszaru marketingu z agencjami reklamowymi oraz freelancerami, stawiamy przede wszystkim na jakość. Bez tego nie ma zaufania, a bez zaufania nie ma współpracy i wzajemnych korzyści. Sharing economy to także współdzielenie informacji i danych, z których mogą korzystać inne przedsiębiorstwa. Rozwiązania technologiczne w tym zakresie są nieograniczone i rezultaty gospodarcze wywołane przez pandemie nie mają na nie wpływu. Przeciwnie – platformy wymiany wiedzy i bazy wyselekcjonowanych usługodawców – cieszą się dużym zainteresowaniem, a klienci coraz częściej i śmielej z nich korzystają, optymalizując w ten sposób swój czas i ograniczając koszty oraz ryzyko podejmowanych decyzji.

Marcin Chyliński, założyciel platformy brief4U.com

Nie tylko Uber i Airbnb.com

Pojęcie uberyzacji biznesu powstało od jednej z najbardziej znanych aplikacji do zamawiania przejazdów prywatnymi samochodami zarejestrowanymi w systemie Uber. Jednak samo zjawisko nie dotyczy wyłącznie aplikacji Ubera. Owszem, polega na łączeniu zleceniodawców i zleceniobiorców przez wspólną platformę i pozwala indywidualnym usługodawcom na dotarcie do klienta, co bez takich rozwiązań cyfrowych było wcześniej znacznie trudniejsze. Jednak uberyzacja odnosi się do biznesów z różnych branż. Za sukcesem Ubera czy Airbnb.com w ciągu ostatnich lat rozwinęło się wiele innych podobnych aplikacji, które zrzeszają oferty na przykład opieki nad dziećmi, gastronomię, usługi z zakresu opieki zdrowotnej czy sprzątania.

Ekonomia współdzielenia nie jest kategorią zamkniętą. To zjawisko cały czas ewoluuje i będzie się rozwijało nadal. Przetrwają biznesy, które będą potrafiły dostosować się do nowych warunków ekonomicznych i społecznych, dopasują swój model działania do potrzeb klientów oraz umiejętnie wykorzystają narzędzia cyfrowe w celu dotarcia do konsumentów, a także zweryfikowanych zleceniodawców. Rynek sharing economy będzie rósł w siłę. Czy przewidywania, że osiągnie on globalnie wartość ponad 300 mld dolarów w 2025 roku sprawdzą się? To się okaże. Obecnie firmy działają w warunkach, na które nie były przygotowane, a zleceniobiorcy dopiero oswajają się z nową rzeczywistością. Jednak im bardziej będziemy połączeni cyfrowo, tym ekonomia współdzielenia będzie się umacniać, co pozwoli też na dostęp do usług i towarów w zasięgu globalnym. Nowoczesne aplikacje pozwalają ludziom na całym świecie dzielić się samochodem, mieszkaniem, a nawet swoim czasem i talentami. Co więcej, wciąż powstają kreatywne pomysły na biznesy sharing economy, wkraczające w nowe branże. Marketing jest jednym z tych obszarów, który rozumie taką wymianę informacji i usług, z czego coraz śmielej korzystają marketerzy oraz agencje reklamowe, dzięki czemu oszczędzają swój czas i środki finansowe.

Marcin Chyliński, założyciel platformy brief4U.com

Udział B2B w e-commerce i sharing economy

Z szacunków przytaczanych przez Deloitte wynika, że branża e-commerce sektora B2B w Europie miała wartość 720 miliardów euro w 2017 roku, a w 2020 prognozowano już ponad 2 biliony euro. Roczny wzrost o 32 proc. na starym kontynencie nie jest aż tak imponujący jak w przypadku udziału w handlu elektronicznym sektora B2B Chin czy Stanów Zjednoczonych. Mimo to pokazuje skalę i potencjał rozwoju wszelkich platform biznesowych, w tym między innymi tych, które wpisują się w segment sharing economy.

Ekonomia współdzielenia, która nie istniałaby bez innowacyjnych platform i zaawansowanych rozwiązań cyfrowych, daje firmom możliwość zbudowania przewagi konkurencyjnej, dzięki czemu stają się one bardziej dynamiczne i elastyczne, mogą się skupić na swoich mocnych stronach, a żmudne aspekty administracyjne pozostawić rozwiązaniom technologicznym. W Europie gospodarka współdzielona B2B jest wciąż za mało wykorzystywana. Klienci uczą się, na czym polega uberyzacja biznesu, a sam rynek szybko dojrzewa i specjalizuje się. Widzimy to choćby po wzroście liczby zapytań i odwiedzalności naszej platformy oraz wysokim zadowoleniu zarówno usługodawców, jak i usługobiorców z funkcjonalności platformy.

Marcin Chyliński, założyciel platformy brief4U.com

Badania PwC pokazały, iż 86% dorosłych Amerykanów uważa, że ekonomia współdzielenia sprawia, że życie staje się bardziej przystępne. 83% respondentów postrzega sharing economy jako wygodę, a 63% twierdzi, że dzięki temu modelowi biznesowemu kontakt z usługodawcami jest łatwiejszy niż dotychczasowe, „tradycyjne” relacje z firmami.

Zadowolenie klientów, racjonalne koszty, niska bariera wejścia nowych zleceniodawców oraz często również zniesienie ograniczeń geograficznych to niezaprzeczalne korzyści biznesów współdzielonych. Jednak samo sharing economy nie jest do końca regulowane prawnie, dlatego trudno jest tu kontrolować jakość świadczonych usług. Sprawdzone i rozpoznawalne platformy biznesowe zyskują stałych klientów. Liczy się rzetelna weryfikacja firm i osób indywidualnych, chcących świadczyć usługi oraz transparentność całej współpracy na linii zleceniodawca -zleceniobiorca. Tylko tak dobrze skrojone platformy i aplikacje, działające w duchu ekonomii współdzielenia, mają szansę faktycznie rozwijać się na szeroką skalę.

Marcin Chyliński, założyciel platformy brief4U.com


1  Statista Research Department, 2021
2  www.sciencedirect.com, styczeń 2021


Źródło: brief4U.com

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Kiedyś sharing economy, a teraz?

kierowca w samochodzie przewoznik kierownica

Problemy wywołane pandemią i izolacją są dobrą okazją - jak zewsząd słychać - aby na nowo przemyśleć model społeczny w którym żyjemy. Powszechne urynkowienie, szalejący konsumpcjonizm i egoizmy na wielu poziomach mogą być teraz podważone i zastąpione czymś nowym, lepszym, bardziej odpowiedzialnym i sprawiedliwym. Ale… to już było. Całość, ujmując w skrócie, można by sprowadzić do jednego hasła: uberyzacja. Jakie wnioski wyciągniemy tym razem z niedawnej przeszłości?

Wiosną tego roku – kiedy wielu z nas zostało przymusowo zamkniętych w czterech ścianach – zaczęliśmy na poważnie myśleć, co poszło nie tak. Z relacjami społecznymi, z gospodarką. Zaczęliśmy trzeźwiej przyglądać się własnej nieodpowiedzialności choćby wobec zasobów naturalnych. Wreszcie zrozumieliśmy, że wszystko szło w złym kierunku… Żartuję! Oczywiście myśleliśmy, jak uchronić się przed bezrobociem. Jak łatwiej i bezpieczniej robić zakupy i w jaki sposób sprawić, że home office będzie znośne.

Jaka wspaniała promocja to była

Nie dało się nie zauważyć naprędce kręconych spotów telewizyjnych odwołujących się do zbiorowej solidarności wobec tych, co narażają zdrowie i życie, a także – ułatwiania codziennych zakupów. Coraz więcej mówiło się o rosnącym potencjale e-commerce. Wiadomo, bezpieczeństwo, ale trochę też wygoda, którą odczuliśmy już wcześniej. Na ulicach i w sieci roiło się od super promocji. Przyznam szczerze, że kiedy dostrzegłem oszałamiające, idące w kilkadziesiąt procent, rabaty dotyczące zakupów gastronomicznych dostarczanych pod drzwi, uznałem, że te wielkie platformy online służące zamówieniom posiłków, oszczędzają na dostawcach; głównie imigrantach, którzy pędzą ulicami miasta na rowerach i skuterach, aby w jak najkrótszym czasie obsłużyć możliwie dużą liczbę rozpuszczonych mimo pandemii i czekających na lunch mieszczuchów. Ale nie – z nich więcej zedrzeć się nie da. Pamiętają państwo co i rusz pojawiające się poruszenie: mobilni dostawcy muszą pracować za głodowe stawki, ale widać i tak lepsze to niż życie w ojczyźnie.  Zresztą, to samo dotyczyło kierowców Ubera, zwłaszcza w okresie wejścia na rynek i rozprawiania się z taksówkową konkurencją. W przypadku dostawców posiłków w czasie pandemii rzeczywistość okazała się równie brutalna, a może banalna: koszty tej skierowanej do nas, konsumentów „promocji”, przerzucono na właścicieli lokali gastronomicznych.

uber eats na rowerze
fot. Kai Pilger/Unsplash

„Zamawiasz jedzenie na wynos i myślisz, że pomagasz restauracjom? W rzeczywistości nabijasz kabzę zagranicznym korpo, które pobierają zwykle od 32 do 37% prowizji!” – grzmiał na Facebooku Krzysiek Rzyman, działacz społeczny i przedsiębiorca, prowadzący w Warszawie dwie niezależne kawiarnie. Na początku maja akcją „zniżkową” największych operatorów na tym rynku (wspomnianego Uber Eats, ale i Glovo czy Volt Polska) zajął się UOKiK.

A sprawa przedstawiała się naprawdę miło i, mimo tandetnego przekazu reklamowego, mogła chwytać za serce. Bo oto nadeszły trudne czasy, łączymy się, znów jesteśmy zwarci, aby sobie pomagać. Ale Uber Eats nie mówi: „Klient mi pomógł, to i ja pomagam”. Przykro mi.

Nowe rozwiązania na nowe czasy?

Dlatego włos mi się na głowie jeży, kiedy słyszę o nowym solidaryzmie społecznym, którego katalizatorem miałaby być pandemia i jej konsekwencje. O nowym przemyśleniu kondycji świata – w skali makro. O własnych postawach konsumenckich – w skali mikro. Wystarczy cofnąć się myślami w nie tak odległą przeszłość, aby dojść do wniosku, iż to tylko mrzonki. Tylko życzeniowe myślenie, choć w gruncie rzeczy szlachetne. Cofnijmy się zatem do 2008 roku.

Przeszło dekadę temu runęły rynki finansowe w Stanach Zjednoczonych, a wkrótce potem gospodarcze tsunami przeszło przez Europę. Okazało się, że wielcy są zbyt wielcy, by upaść – żeby posłużyć się zręcznym zwrotem Sorkina.

W idealnym świecie Zachód podniósłby się ze zgliszczy, mając w pamięci katastrofalne skutki swoich działań: odpuszczenie ze strony rządów wielkim, wpływowym biznesom. Finansiści z Wall Street i londyńskiego City, strzepując ze swych drogich garniturów resztki bitewnego kurzu, zdaliby sobie sprawę z dopiero co popełnianych grzechów. Bo przecież naturą człowieka jest kierowanie się zdrowym rozsądkiem. Tak byłoby w idealnym świecie, a w każdym razie takim, którego chyba większość z nas mogłaby oczekiwać. Rzeczywistość okazała się, rzecz jasna, zgoła inna. Nie znaczy to jednak, że nie narodziły się wielkie, szczytne idee. Tyle że chyba z góry były skazane na porażkę, bo po wielkim finansowym i gospodarczym wstrząsie, zaczęto budować na dokładnie tych samych fundamentach. Właśnie dlatego tzw. ekonomia współdzielenia (sharing economy) poniosła już chyba definitywnie porażkę. Przyklejono jej niechlubną łatkę „uberyzacji” pracy i stosunków społecznych. Dziecko nowej gospodarki, do którego niewielu dziś chce się przyznać.

Współdzielenie, od idei do rzeczywistości

Jeszcze w 2011 roku „Time” ogłaszał ekonomię współdzielenia jedną z najważniejszych myśli zmieniających świat. Wówczas mieliśmy prawo tak myśleć. Dziś wiemy, jak historia się potoczyła. Ekonomia współdzielenie ze szczytnej misji – zresztą na wielu polach, na małą skalę, realizowanej z sukcesami – przerodziła się w zjawisko symbolizujące nowy model wyzysku i braku transparentności.

O walce na wielu europejskich rynkach z Uberem – często skutecznym – mogliśmy w ostatnich latach słyszeć dość często. Pod lupę brano nierówne szanse taksówkarzy oraz niegodziwe wynagrodzenia kierowców. Podobne boje toczono z Airbnb. Największe europejskie metropolie kładły na szalę zachowanie tkanki społecznej i uczciwą konkurencję.

Uber palma rondo de Gaulle'a
fot. Krzysztof Ratnicyn

Spoglądając na wielkoformatową reklamę Ubera w centrum Warszawy nie miejmy więc wątpliwości: to nie zręczna metafora, to rzeczywistość. Jedyną palmą, pod którą może nas podwieźć, jest instalacja Rajkowskiej przy rondzie de Gaulle’a. Prawdziwe, egzotyczne palmy zostawmy władzom tej korporacji (były CEO, Travis Kalanick, być może przejdzie do historii nie tyle jako autor biznesowego sukcesu, ile za sprawą nonszalancji i toksycznej bro-culture).

***

Tam, gdzie na horyzoncie pojawia się perspektywa większych zysków (jeszcze większych), nie ma miejsca na szczytne cele. Sharing economy – jako ciekawa propozycja i nie byle jaka idea – padła ofiarą chciwości. Jak wiele jej poprzedniczek w dziejach naszej cywilizacji. Czy znów nie odrobimy lekcji z przeszłości i historia potoczy się jak zwykle?

 

 

 

 

 

Doświadczony praktyk PR i komunikacji marketingowej. Wieloletni dziennikarz i redaktor pism branżowych (m.in. „Brief”, „Harvard Business Review Polska”, „THINKTANK”). Autor książki „Jak nowe technologie zmieniają biznes” (2016). Zajmuje się takimi obszarami, jak marketing, zarządzanie i reklama, nowe technologie w biznesie, społeczny wymiar gospodarki.

Krzysztof Ratnicyn

Podczas pandemii do pracy dojeżdżamy… hulajnogą!

Bolt_Łukasz Stachowiak

Jak zmieniła się mobilność miejska w pandemii? Czy wprowadzone ograniczenia spowodowały większe zainteresowanie usługami sharing economy? Zapraszam do przeczytania rozmowy z Łukaszem Stachowiakiem, Country Managerem Bolt w Polsce.

Czy Bolt obserwuje wzrost zamówień przejazdów od początku ogłoszenia pandemii?

Obserwujemy systematyczny powrót ruchu ulicznego do sytuacji sprzed pandemii. Nasze dane wskazują wzrost zamówień w aplikacji o 20% tygodniowo. Jako społeczeństwo wracamy do normalności w pewnym stopniu, uczymy się radzić sobie w nowych realiach, w świecie, który stawia przed nami pewne ograniczenia.

Czy obserwujecie również zwiększone zainteresowanie kierowców prywatnych oraz partnerów flotowych dołączeniem do usługi?

Pandemia dotknęła wiele grup zawodowych, także na przykład kierowców taksówek. Krajowy Rejestr Długów podał pod koniec maja, że w tym okresie przewóz pasażerów zmalał o 70%, a przeciętne zadłużenie kierowcy taksówki wynosi 25 800 zł. Ponadto z danych Bisnode wynika, że 6 000 działalności w branży taxi zostało zawieszonych.

Natomiast z danych Bolt wynika, że od rozpoczęcia pandemii do platformy zgłosiło się już o 250% więcej kierowców taksówek i ponad 100 małych przedsiębiorców. To jest dla nas potwierdzenie, że warunki finansowe, jakie daje współpraca z naszą platformą, są atrakcyjne nawet dla najbardziej wymagających kierowców.

Wiemy już, że rośnie zainteresowanie użytkowników przejazdami, a co z pozostałymi Waszymi usługami? Czy hulajnogi Bolt i Bolt Food również cieszą się dużą popularnością ze względu na pandemię? W końcu wszystkie te usługi w pewien sposób pomagają utrzymywać zalecany dystans społeczny i ograniczyć kontakty do minimum.

Hulajnogi wprowadziliśmy do pierwszych dwóch miast w Polsce na początku kwietnia, Bolt Food trafił na platformy z aplikacjami w Polsce w połowie kwietnia – planowaliśmy te działania od pewnego czasu, jednak postanowiliśmy przyspieszyć właśnie ze względu na potrzeby konsumentów. Wraz z zaostrzającymi się ograniczeniami dotyczącymi przemieszczania się wczesną wiosną był to jedyny logiczny krok, by nasi użytkownicy mogli bezpiecznie przemieszczać się do pracy i zachować zalecany dystans społeczny.

Od początku odnotowujemy systematyczne wzrosty w obu usługach, do aplikacji Bolt Food trafiają kolejne restauracje – aktualnie jest ich ponad 330. Natomiast nasze statystyki użytkowania hulajnóg wskazują, najpopularniejsze dni przejazdów to dni robocze, pierwsi pasażerowie wsiadają na jednoślady już o 7 rano i średnio jadą 11 minut. Weekendowe przejazdy hulajnogami są dłuższe – trwają nawet 15 minut. W soboty, kiedy jest więcej przejazdów, użytkownicy decydują się dojechać na hulajnodze do miejsc rozrywki.

Przed wybuchem pandemii wiele mówiło się o znaczeniu sharing economy i konieczności prowadzenia zrównoważonego rozwoju i polityki przestrzennej ze względu na szkody, jakie ma dla środowiska i społeczeństwa, ale także przestrzeni miejskiej zwiększone użytkowanie na co dzień samochodów osobowych w Polsce. W tej chwili wydaje się, że jako większy priorytet stawiamy względy bezpieczeństwa i wybieramy samochód jako najlepszą opcję transportu. W komunikacji miejskiej widzimy o wiele mniej podróżujących, ze względu na wprowadzone obostrzenia. Co jednak stało się ze zrównoważonym rozwojem? Czy to na przestrzeni czasu przestało mieć znaczenie? Czy może jednak to właśnie jest dobry moment do tego, by szukać nowych rozwiązań i wprowadzać zmiany?

Oczekujemy, że długoterminowe trendy napędzające naszą branżę, takie jak rezygnacja z posiadania samochodu i szukanie bardziej ekologicznych sposobów przemieszczania się lub podejmowanie przez miasta działań w celu ograniczenia ruchu ulicznego, się nie zmienią.

Branża transportowa będzie ewoluować w miarę zwiększania dostępności pojazdów elektrycznych, a niektórzy eksperci spodziewają się, że w ciągu najbliższych 20 lat będą one bardziej wszechobecne niż samochody spalinowe. Pojazdy elektryczne są tańsze w eksploatacji i utrzymaniu niż pojazdy napędzane benzyną lub olejem napędowym, co z kolei może uczynić transport bardziej przystępnym cenowo. Pojazdy elektryczne emitują również znacznie mniej zanieczyszczeń, co czyni je bardziej przyjaznymi dla środowiska.

Bolt zobowiązał się do wprowadzenia elektrycznych aut do platformę w 2018 r. Obecnie mamy kategorie samochodów elektrycznych w Warszawie i Krakowie, a e-hulajnogi 9 polskich miastach. To ważny element realizacji “zielonych porządków”, czyli globalnego Green Planu Bolt, który wystartował w październiku 2019 roku. Green Plan jest naszym długoterminowym zobowiązaniem do zminimalizowania wpływu Bolt na środowisko naturalne. W ramach planu zobowiązaliśmy się do zrównoważenia wkładu platformy w emisję CO₂ dla europejskiego sektora transportu o co najmniej 5 milionów ton do 2025, zmniejszenie europejskich emisji CO₂ poprzez uruchomienie większej liczby „zielonych przejazdów” dla pasażerów, uruchamianie kolejnych wypożyczalni elektrycznych hulajnóg i wprowadzenie zrównoważonych rozwiązań do swoich biur na całym świecie w 2020 roku.

Wiele badań z ostatnich miesięcy pokazuje, że Polacy przesiadają coraz częściej z samochodów na rowery. Czy dla podmiotów oferujących usługi taksówkarskie, czy też wynajem samochodów na minuty jest to duże zagrożenie?

Różne środki transportu odpowiadają na różne potrzeby konsumentów. Mimo że Bolt jest już w wielu aspektach dojrzałą organizacją, to pandemia pokazała, że w sercach pozostaliśmy start-upem. Szybkie zmiany, dostosowanie się do pracy z domu i nowe usługi wprowadzone na rynek szybciej niż planowaliśmy, potwierdzają to. Jeśli zobaczymy, że na rynku jest przestrzeń, na pewno długo nie pozostanie pusta. Najlepszym przykładem jest wprowadzenie elektrycznych rowerów w Paryżu na początku lipca. Mamy nadzieję, że trafią one już niedługo do kolejnych miast, jako że są elementem realizacji długoterminowej wizji Bolta, by miasta były mniej zatłoczone, a miejska mobilność emitowała mniej CO2 do atmosfery.

Nasz zespół wykazał się ogromną determinacją i nastawieniem na rozwiązywanie problemów – jestem bardzo dumny z każdej osoby, która przyczyniła się do tego, że przetrwaliśmy ten okres i wyszliśmy z niego silniejsi niż wcześniej.

Dzisiaj na znaczeniu zyskuje cyfryzacja. Na pozycji wygranej są firmy, które oferują konsumentom załatwienie wszelkich spraw bez kontaktu z drugim człowiekiem. W transporcie zbiorowym wydaje się mieć to szczególne znaczenie. Zyskują na popularności aplikacje oferujące w jednym miejscu skorzystanie z wielu usług. Czy Pana zdaniem możliwe jest połączenie wszelkich środków transportu w aplikacjach Maas, włącznie z transportem publicznym? Czy Bolt również dołączy do takich aplikacji?

W Bolt wierzymy, że to jest właściwy kierunek i wraz z odchodzeniem od posiadania własnego auta (przecież dwutonowy pojazd rzadko jest najlepszym sposobem przemieszczania jednej osoby po mieście) użytkownicy będą zyskiwali rozwiązania znacznie lepiej dopasowane do ich potrzeb. Elektryczne hulajnogi czy rowery znacznie lepiej sprawdzają się na krótszych dystansach, ale to przewozy autem są konieczne, jeśli mamy dużo bagażu. W przyszłości ludzie będą mogli korzystać z jednej aplikacji, która połączy wspólne korzystanie z samochodów, e-hulajnóg czy rowerów wraz z informacjami o trasach transportu publicznego, aby polecać sposoby dotarcia do celu – najszybsze i najbardziej ekologiczne.

Bolt jest pierwszą w Europie platformą, która w jednej aplikacji oferuje użytkownikom przewozy oraz wypożyczalnię elektrycznych hulajnóg i rowerów. Oferowanie różnorodnych opcji transportu w aplikacji Bolt pod jedną marką oznacza, że możemy zachęcić użytkowników do wybierania elektrycznych hulajnóg i rowerów na krótszych trasach.

Czy usługi „na żądanie” rozwiązują problemy komunikacyjne wynikające z konieczności wprowadzenia ograniczeń w komunikacji publicznej i mniejsze bezpieczeństwo w środkach transportu zbiorowego?

Wierzę w to, że „lekarstwem” na aktualną sytuację na świecie jest stosowanie się do zaleceń – noszenie maseczki w miejscach publicznych i mycie lub dezynfekowanie rąk. To, co możemy zrobić jako platforma to ułatwić naszym użytkownikom radzenie sobie z codziennymi sytuacjami – dostarczać bezkontaktowo jedzenie, wprowadzić przegrody w autach, oddzielające kierowcę i pasażera, czy wprowadzać do kolejnych miast elektryczne hulajnogi i udostępniać je pracownikom służby zdrowia.

Jednocześnie nie możemy zapominać o osobach, które straciły źródło dochodów w czasie pandemii i lokalach gastronomicznych, które wśród wielu branż szczególnie ucierpiały. Nasze usługi stanowią pewną pomoc też dla nich.

Przewidujemy, że udział przejazdów na żądanie będzie nadal rósł. W zaledwie 6 lat Bolt zyskał 30 milionów pasażerów w 35 krajach na całym świecie. W 2019 roku zarobiliśmy łącznie ponad 1 miliard euro na usługach ride-hailingowych. Ale nadal tylko 4% wszystkich przejazdów jest realizowanych poprzez platformy, szacujemy, że w ciągu najbliższych 10 lat ten ułamek wzrośnie do około 25%.

O ile większe aglomeracje dają swoim mieszkańcom wiele możliwości transportu, od pociągów i autobusów, przez taksówki na rowerach i hulajnogach kończąc, tak mniejsze miejscowości w tej chwili mają bardzo ograniczone możliwości korzystania z tych przywilejów mobilności miejskiej. Jak mieszkańcom małych miejscowości umożliwić swobodne, bezpieczne przemieszczanie się?

W Polsce przewozy Bolt są dostępne w prawie 30 miastach, tylko część z nich to te największe. W Bolcie staramy się jak najlepiej zrozumieć to, jak ludzie się przemieszają, kiedy potrzebują jakich środków transportu i dokąd potrzebują się dostać. Nasze dane pozwalają nam dobierać najlepsze rozwiązania dla konkretnych miast, byśmy jak najlepiej uzupełniali dotychczasową ofertę.

Anita Florek

Łukasz Stachowiak został nowym Country Managerem Bolt w Polsce

Bolt_Łukasz Stachowiak

Łukasz Stachowiak został Country Managerem Bolt, wiodącej platformy transportowej, w Polsce. Będzie odpowiadał za rozwój firmy i usług w kraju. Bolt jest Partnerem 10. edycji rankingu 50 Najbardziej Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

Wcześniej przez prawie 10 lat Łukasz Stachowiak był związany z WABCO, globalnym dostawcą systemów sterowania hamowaniem i innych zaawansowanych technologii pojazdów użytkowych. Pracował na różnych stanowiskach, w tym jako lider rozwoju biznesu i lider sprzedaży w regionie EMEA, prowadząc szeroko zakrojone projekty z obszaru rozwoju biznesu i sprzedaży, mające na celu rozwój biznesowy firmy.

Cieszymy się, że Łukasz poprowadzi polski oddział ku realizacji naszej globalnej wizji transformacji miejskiej mobilności. Jego wcześniejsze doświadczenia w rozwijaniu biznesu w skali regionalnej jest ogromną korzyścią dla operacji Bolt w Polsce. W związku z rozwojem naszego biznesu w obszarze ride-hailing uważam, że to doskonały czas, aby doświadczony manager poprowadził nasz zespół.

Roman Sysel, Regional Manager Central Europe w Bolt

Bolt jest jedną z najszybciej rozwijających się platform transportowych w Europie i Afryce z ponad 30 milionami pasażerów w 35 krajach. W 2020 Bolt rozszerzył działalność w Polsce – wprowadzając elektryczne hulajnogi do 6 miast i dostawy jedzenia z Bolt Food w Warszawie.

Dla mnie Bolt jest czymś więcej niż platformą transportową. Naszą misją jest zapewnić Polakom wygodne i przystępne cenowo sposoby na przemieszczanie się po mieście. Cieszę się, że mogę dołączyć do wyjątkowej grupy ludzi, którzy przyczynili się do rozwoju Bolt w Polsce. Zaangażowanie w życie społeczne oraz kwestie, które go dotyczą sprawia, że Bolt jest miejscem, w którym chcę być. Liczę, że nadal będziemy wspólnie zapewniać naszym pasażerom atrakcyjne pod względem ceny przejazdy, a kierowcom satysfakcjonujące źródło dochodów.

Łukasz Stachowiak o swojej nowej roli

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Bolt uruchamia elektryczne hulajnogi w Krakowie i Warszawie. Akcja Bohaterowie Nie Płacą!

Elektryczne hulajnogi Bolt

Bolt, platforma łącząca kierowców i pasażerów, wprowadza nową opcję bezpiecznego transportu dla mieszkańców Krakowa i Warszawy. Już w czwartek, 9 kwietnia, na ulicach tych miast pojawią się elektryczne hulajnogi. Brand zdecydował się uruchomić nową usługę także aby wspomóc personel medyczny w walce z pandemią COVID-19 - dla pracowników szpitali, placówek medycznych i laboratoriów przejazdy będą bezpłatne. Bolt jest Partnerem 10. edycji rankingu 50 Najbardziej Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

Od czwartku, 9 kwietnia, na ulicach Krakowa i Warszawy pojawią się elektryczne hulajnogi Bolt. Estońska platforma chce w ten sposób zapewnić dodatkową, bezpieczną formę transportu dla osób, które nie mają możliwości pozostania w domu, a nie posiadają indywidualnego środka transportu. Dla personelu medycznego przejazdy będą bezpłatne.

Wszystkie pojazdy będą regularnie dezynfekowane, a użytkownicy zachęcani do używania rękawiczek podczas jazdy. Wypożyczenie elektrycznej hulajnogi odbywać się będzie bezdotykowo, przy użyciu aplikacji na telefonie.

Zachęcamy wszystkich, aby postępowali zgodnie z zaleceniami instytucji rządowych i Światowej Organizacji Zdrowia i ograniczali do minimum opuszczanie domu. Jednak niektóre osoby nie mają takiej możliwości i to z myślą o nich zdecydowaliśmy się uruchomić nową usługę, zapewniającą bezpieczną formę przemieszczania się w sytuacjach koniecznych. Dla naszych bohaterów natomiast, pracowników medycznych, wszystkie przejazdy elektrycznymi hulajnogami Bolt będą bezpłatne.

Valerii Romanov, manager operacyjny Bolt

Szpitale, laboratoria i inne placówki medyczne w Warszawie i Krakowie zainteresowane bezpłatnymi przejazdami dla swoich pracowników, proszone są o kontakt: bohaterowie@bolt.eu

Osoby, które są już użytkownikami aplikacji Bolt, zobaczą symbol hulajnogi w swojej aplikacji. Wybranie symbolu przeniesie użytkownika je do interfejsu wypożyczalni elektrycznych hulajnóg. Osoby, które nie mają jeszcze aplikacji Bolt, mogą pobrać ją z Google Play lub Apple Store. Elektryczną hulajnogę można odblokować, skanując kod QR na skuterze. Przy pierwszym użyciu aplikacja wyświetli się instrukcja dla użytkownika ze wskazówkami dotyczącymi bezpiecznej jazdy i parkowania pojazdu.

Odblokowanie elektrycznej hulajnogi będzie kosztowało 1 zł, a każda minuta jazdy 0,6 zł. Po zakończonym przejeździe, pojazd można zaparkować w bezpiecznym miejscu na ulicy, najlepiej w pobliżu stojaka na rowery, a także w centrum miasta w obszarze zaznaczonym na mapie w aplikacji. Wszystkie elektryczne hulajnogi wyposażone są we wbudowane urządzenia śledzące GPS, które dostarczają danych o miejscach odbioru i parkowania. Każdego dnia rano Bolt będzie redystrybuować elektryczne hulajnogi do wyznaczonych miejsc.

W Krakowie i Warszawie będzie możliwość skorzystania ze specjalnego modelu elektrycznej hulajnogi Bolt skonstruowanego na specjalne zamówienie marki. Pojazd może się poruszać z maksymalną prędkością 25 km/h i może przejechać nawet do 40 km przy jednym cyklu ładowania – jest to jedna z najnowocześniejszych i najbardziej ekologicznych hulajnóg na rynku.


Źródło: informacja prasowa Bolt

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Co ma wspólnego coworking z sharing economy?

Solutions.Rent Plac Małachowskiego

Ostatnie lata to podbój usług konsumenckich przez ideę ekonomii dzielenia się. Przykładów nie trzeba długo szukać. BlaBlaCar, Uber, Airbnb to tylko “wierzchołek góry lodowej” firm, które z powodzeniem pojawiły i utrzymały się na rynku. Kolejny przykład sharing economy? Coworking.

O sharing economy mówi się, jak o nowym trendzie, jednak nie jest to prawda. Każdy z nas przynajmniej kilka razy w roku zgadza się na współpracę barterową, w myśl zasady “przysługa za przysługę”. Co wpłynęło na rozwój filozofii dzielenia się w XXI w.? Powszechna dostępność internetu i urządzeń mobilnych.


– Elastyczny czas pracy, coraz więcej osób wybierających pracę zdalną, pracujących na kontrakcie lub stricte projektowo – charakter pracy się zmienia i wymaga elastycznego środowiska, które dopasuje się do potrzeb. I właśnie coworking idealnie wpisuje się zarówno w trend sharing economy, jak i w popularny slogan there’s no limits. To pracownik chce decydować, kiedy pracuje i wymaga dostępności przestrzeni do pracy 24/7 – mówi Rafał Wilk z Solutions Rent.

Sharing economy to nowoczesność

Oprócz wcześniej wspomnianej globalnej dostępność internetu – rozwój ekonomii współdzielenia jest mocno sprzężony z ciągle postępującą zmianą myślenia wśród konsumentów. Posiadanie jest dla nich mniej istotne, nie decyduje już w takim stopniu o statusie społecznym. Natomiast coraz więcej osób zwraca się w kierunku rynku tymczasowego korzystania z dóbr i usług.

Codzienność jest pełna przykładów. Rowery miejskie, wynajem samochodów na minuty czy już dawno spopularyzowany couchsurfing. I nie inaczej jest z przestrzenią biurową. Po co wynajmować lub kupować biuro na stałe, jeżeli można mieć własne biurko w coworkingu? Takie pytania zadaje sobie coraz więcej osób. Koniec końców nikt nie lubi martwić się rachunkami, dbaniem o porządek, zakupami lub serwisowaniem urządzeń biurowych. Ludzie w XXI w. wolą skupiać się w pracy na… pracy.

Nie wspominając o tym, że idea dzielenia się wpływa również na zacieśnianie więzi społecznych.

Oszczędnym być

Filozofia dzielenia się to w głównej mierze dbanie o swój portfel i przeniesienie odpowiedzialności na innych. Zamiast kupować rzeczy, płacisz tylko za ich wypożyczenie na potrzebny Ci okres. To niekwestionowana oszczędność czasu i pieniędzy.

Elastyczność mieć

Kolejną składową sukcesu filozofii dzielenia się jest możliwość korzystania z usług, kiedy ich rzeczywiście potrzebujesz. Decydując się na pracę w coworkingu, nie wiążesz się umową na kilka lat, a z biura możesz korzystać codziennie, bez limitów, bez względu na godzinę.

Więzi społeczne budować

– Oprócz oczywistych korzyści finansowych, sharing economy to także codzienny networking. Dzielenie się wiedzą i doświadczeniem świetnie sprzyja współpracy biznesowej, szczególnie przy realizacji projektów w zespołach – mówi Marta Kamińska z Solutions.Rent.

Dzięki pracy w coworkingu możesz nie tylko skupić się na rozwoju własnej firmy, ale także nawiązać nowe, wartościowe kontakty biznesowe. Badania przeprowadzone przez Global Coworking Survey wskazują, że aż 83% badanych ma większą motywację do pracy w open space’ie, natomiast aż 92% zgadza się z twierdzeniem, że wspólne środowisko pracy służy budowaniu trwałych relacji.

Jedna wspólna przestrzeń, a tak wiele możliwości.


Autor: Solutions.Rent 

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Co-living na emeryturze, czyli ekonomia współdzielenia dla seniorów

co-living emerytura seniorzy Cushman Wakefield

O współdzieleniu przestrzeni na rynku nieruchomości mówi się coraz częściej. Okazuje się, że z dzielenia przestrzeni, zainteresowań i wartości mogą korzystać nie tylko młodzi ludzie, pracownicy dużych firm czy studenci. W najnowszym raporcie firmy doradczej Cushman & Wakefield, „Co-living – nowa era na inwestycyjnym rynku nieruchomości w Polsce” eksperci postanowili zgłębić temat senior housingu.

Nie bez powodu – prognozy Głównego Urzędu Statystycznego wskazują, że liczba mieszkańców w wieku 60+ wzrośnie do 2050 roku o około 52%. Jest to zatem nie tylko szansa na nowy poziom życia ludzi na emeryturze, ale także trend, który ma ogromny potencjał rozwoju.

Dane, które aktywizują trend

Co-living na emeryturze jest rosnącym trendem, który ma ogromny potencjał rozwoju. Wszystko przez demografię, której wyniki mówią same za siebie – społeczeństwo w Polsce coraz bardziej się starzeje. Wraz z przewidywanym spadkiem liczby ludności o 4,5 mln do 2050 r. spodziewany jest jednocześnie systematyczny wzrost liczby osób w wieku 60 lat i więcej. Prognozy Głównego Urzędu Statystycznego wskazują, że liczba mieszkańców w wieku 60+ wzrośnie do 2050 r. o około 52% (z 9 mln do około 13,7 mln), a udział osób z tej kategorii wiekowej w ogólnej liczbie ludności przekroczy w 2050 r. 40%. Co więcej, począwszy od 2026 r. rozpocznie się dynamiczny wzrost liczby osób w wieku 80 lat i więcej. Pomiędzy 2025 a 2040 r. liczebność osób w tym wieku zwiększy się z 1,7 mln do 3,4 mln, czyli dwukrotnie. Dane demograficzne motywują trendy na rynku. Rosnąca liczba ludzi w starszym wieku tworzy potencjał rozwoju usług dedykowanych seniorom.

Potrzeba współobecności

Rozwój senior housingu powodowany jest rosnącymi potrzebami osób starszych. Wraz z wiekiem maleje poziom zdolności do codziennej samoobsługi. Jak pokazują wyniki ostatniego badania EHIS (European Health Interview Survey), co trzecia osoba w wieku 65 lat i więcej miała trudności z wykonaniem codziennych czynności. W grupie osób najstarszych (80 lat i więcej) już niemal 6 osób na 10 deklarowało problemy z samoobsługą, a blisko 45% tych osób musiało samotnie zmagać się z tymi problemami. Co więcej, pojawia się także problem potrzeb społecznych. Zgodnie z wynikami „Badania spójności społecznej 2015”, co dziesiąta osoba starsza ma bardzo ograniczone kontakty społeczne. Warto podkreślić, że wyłączenie się z życia zawodowego nie musi oznaczać rezygnacji z życia towarzyskiego i społecznego. Jest to wręcz doskonały moment na kontynuację aktywnego trybu życia, bądź nawet rozpoczęcie go. Wiele projektów senior housing pozwala bez przeszkód realizować swoje pasje i zainteresowania, zachowywać kontakt z ludźmi i lepiej radzić sobie z codziennymi wyzwaniami.

Przyglądając się życiu seniorów

Wyzwanie na rynku stanowi dotychczasowe budownictwo senioralne. Duże mieszkania na wyższych kondygnacjach bez dostępu do windy stają się problematyczne i stanowią przeszkodę w komfortowym funkcjonowaniu. Co więcej, osoby starsze potrzebują zróżnicowanego zakresu pomocy. W Polsce nowoczesne ośrodki dla seniorów to na razie rzadkość. Pod względem oferowanego standardu nasz kraj znacznie odbiega od USA i Europy Zachodniej. W naszym społeczeństwie ośrodki dla osób starszych nadal postrzegane są jako domy starców. W większości z nich brakuje pomieszczeń rehabilitacyjnych na wysokim poziomie, a rozrywka sprowadza się najczęściej do sali z telewizorem. Problemem jest także fakt, iż część domów opieki w Polsce jest zbyt duża, co nie sprzyja integralności mieszkańców, nawiązywania kontaktów i budowania małych społeczności. Aby ośrodki senioralne spełniały swoje zadanie, oprócz zapewnienia opieki medycznej i rehabilitacyjnej, szczególnie ważne jest zadbanie o warunki sprzyjające integracji z innymi ludźmi.

Nowoczesne rozwiązania

Nowoczesne budownictwo senioralne daje ogromne możliwości rozwoju nowego sektora nieruchomości dopasowanego do potrzeb ludzi starszych. Dzięki odpowiedniej koncepcji i lokalizacji tego typu projektów, seniorzy w nich zamieszkujący bez przeszkód mogą realizować swoje pasje i zainteresowania, zachowywać kontakt z innymi ludźmi i lepiej radzić sobie z codziennymi wyzwaniami.

Projekty typu „independent living”, czyli umożliwiające niezależne i godne życie ludziom w starszym wieku, są już bardzo popularne w Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej. Ciekawym rozwiązaniem są budynki integrujące osoby starsze z ludźmi w młodszym wieku, rodzinami, dziećmi i osobami czynnymi zawodowo (np. The Palms of Largo w Stanach Zjednoczonych). Natomiast w holenderskim Deventer dom opieki Humanitas umożliwia studentom mieszkanie bez opłat czynszowych wraz z osobami starszymi w ramach projektu mającego na celu zapobieganie negatywnym skutkom starzenia się. Pierwsze obiekty senior housing działają także w Polsce. Przykładem takiego projektu jest Rezydencja Na Dyrekcyjnej we Wrocławiu, firmy ORPEA Polska. Budynek dzieli się na niezależne od siebie części: mieszkania dla seniorów i dom opieki z rozbudowanym centrum Alzheimera. Obie części działają w ramach jednego kampusu, jednak do każdej prowadzi oddzielne wejście. Do dyspozycji mieszkańców są komfortowe apartamenty z aneksem kuchennym i łazienką. Podopieczni mogą korzystać ze wsparcia medycznego, pomocy w codziennych czynnościach, a także uczestniczyć w wydarzeniach kulturalnych i zajęciach aktywizujących.

Małgorzata Dziubińska, Associate Director, Consulting & Research, Cushman & Wakefield

Więcej w raporcie „Co-living – nowa era na inwestycyjnym rynku nieruchomości w Polsce”.

Pełna wersja raportu do pobrania TUTAJ.

 

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Czy gospodarka współdzielenia zmieni sposób myślenia o własności? #eksperci o sharing economy

6 listopada w przestrzeniach Workin przy Placu Zamkowym odbyło się pierwsze spotkanie #eksperci w ramach 10. edycji 50 Najbardziej Kreatywnych Ludzi w Biznesie. Spotkanie miało formę debaty, w której wzięli udział eksperci - przedstawiciele firmy wykorzystujących ideę sharing economy.

Planując 9. edycję rankingu 50 Najbardziej Kreatywnych Ludzi w Biznesie, postanowiliśmy urozmaicić program o cykliczne spotkania merytoryczne. Przybrały one formę paneli dyskusyjnych w luźnej atmosferze. Zaprosiliśmy różnych ekspertów, którzy w swoich dziedzinach przybliżali uczestnikom tajniki prowadzenia własnej firmy i największe trendy w biznesie. Wydarzenia spotkały się z dużym zainteresowaniem zarówno uczestników, jak i prowadzących. Postanowiliśmy więc kontynuować ten program i tak oto wracamy z panelami #eksperci w 10. edycji rankingu. 

Czym jest sharing economy? 

Sharing economy płynie z idei wspólnej konsumpcji. To system gospodarczy (ale również społeczny), który zakłada możliwość używania, bez konieczności posiadania na własność.

Z założenia, sharing economy w sensie dosłownym, to użyczanie wolnych lub nie w pełni wykorzystanych zasobów prywatnych (np. BlaBlaCar, AirBnB). Ze względu jednak na rozwój technologii, zmiany społeczno-kulturowe, definicja ta zaczęła się rozszerzać na inne obszary związane z ideą wspólnej konsumpcji jak access economy (gospodarka dostępu) czy on-demand economy (gospodarka „na żądanie). Różnią się one przede wszystkim podejściem komercyjnym i większą rola pośrednika. 

Ze względu na zacieranie się tych definicji w opinii publicznej i stawianie ich na równi ze sobą, postanowiliśmy na naszym spotkaniu rozmawiać o gospodarce dostępu rozumianej w szerszym sensie, a więc z uwzględnieniem gospodarki dostępu i „na żądanie”. 

Ostatnie spotkanie #eksperci wyjątkowo przybrało formę debaty moderowanej przez Pawła Zawadzkiego z Większe Logo. W debacie udział wzięli: Magdalena Marcinowska (Workin Senatorska), Dominik Wolski (Bolt), Marcin Maliszewski (blinkee.city), Leszek Leśniak (Panek CarSharing) oraz Jakub Michałowski (BIRD). 

Jakie wnioski z debaty? 

  • Pojęcie sharing economy bardzo się dzisiaj rozmywa. Obecnie w wynajmie i usługach przeważają modele dostępu, w których znaczącą rolę odgrywa pośrednik, ale nadal są one jednak lepsze niż posiadanie na własność. 
  • Duży wpływ na zmiany w postrzeganiu współdzielenia ma fakt, że posiadanie nie świadczy już o statusie społecznym. 
  • W społeczeństwie funkcjonuje stwierdzenie, że sprzęty współdzielone (hulajnogi, rowery, skutery, samochody itd.) są niczyje. Warto jednak zmieniać tę perspektywę wśród użytkowników i uświadamiać im, że nie są niczyje, a wspólne. To automatycznie zwiększa poczucie odpowiedzialności za użytkowane sprzęty i znacznie ułatwia pracę pośrednikom, a także obniża koszty serwisowania i jednocześnie pozwala utrzymać wysoką dostępność. 
  • Na przykładzie hulajnóg łatwo zauważyć, że klienci na początku — kiedy jest największe zainteresowanie nową technologią — nie dbają o sprzęty. Z czasem jednak wszystko się reguluje i do ludzi dociera, że jeśli nie zadbają o współdzielone rzeczy — sami nie będą mogli z nich kiedyś skorzystać. Uczą się na błędach. 
  • Powody, dla których ludzie zaczynają się przekonywać do gospodarki współdzielenia i z niej korzystać są różne, jednak wszystkie można sprowadzić do kilku najważniejszych: psychologia, wygoda, ekonomia. Grupy motywacji jednak są bardzo zróżnicowane i trudno określić tutaj jakiś standard, choćby demograficzny. 
  • Trudno określić, czy pierwsze było sharing economy, czy zmiana społeczna wywołana rozwojem technologii i dlaczego Polacy zaczęli korzystać ze współdzielenia. Z dużym prawdopodobieństwem u jednych zadecydowało doświadczenie, które pozwoliło przekonać użytkownika do korzystania z sharing economy, u drugich natomiast najpierw nastąpiła zmiana postrzegania własności, co przełożyło się na poszukiwania innych rozwiązań niż posiadanie. 
  • Należy edukować użytkowników w zakresie korzystania ze współdzielonych rzeczy i uświadamiać im, że powinni dbać o nie jak o swoje prywatne — to pozwoli zwiększyć ich żywotność, ale również wpłynie na pewnego rodzaju samokontrolę. 
  • Ogromne znaczenie dla rozwoju współdzielenia ma zaufanie społeczne. Choć naszym rodakom bardzo trudno jest się na nie przestawić, to na przestrzeni ostatnich 10 lat można dostrzec i tak ogromne, pozytywne zmiany. Z dużym prawdopodobieństwem to zmiana technologiczna wywołuje obawy społeczne.
  • W Polsce ogromne znaczenie ma aspekt historyczny i mentalny. Nigdy nie powstanie u nas tak potężny rynek sharing, jak na przykład w Wielkiej Brytanii. Nie lubimy pożyczać prywatnych rzeczy. Mniejszy problem mamy natomiast z pożyczaniem od zewnętrznych operatorów. Dlatego właśnie króluje u nas gospodarka dostępu, a nie gospodarka współdzielenia w sensie dosłownym. 
  • Kontynuowanie i promowanie gospodarki współdzielenia jest bardzo ważne ze względów ekologicznych. Musimy się dzielić tym, co mamy, ponieważ zasoby naszej planety nie są nieograniczone i w pewnym momencie się skończą. Im więcej współdzielimy — tym więcej oszczędzamy zasobów. 
  • Dla prawidłowego funkcjonowania rynku sharing bardzo ważne są odpowiednie regulacje. Bardzo trudno jest jednak doprowadzić do ich wprowadzenia, co odbija się na firmach i ich klientach. Jeśli nie uda się ich wprowadzić, może dojść do takich sytuacji jak w Hiszpanii — gdzie firmy oferujące sharing są blokowane przez rząd z powodu dużych strat w innych sektorach gospodarki. 

Dziękujemy wszystkim za udział w spotkaniu i serdecznie zapraszamy na kolejne wydarzenie #eksperci o kompetencjach przyszłości, które odbędzie się 28 listopada. Szczegóły już wkrótce na naszym Facebook’u i LinkedIn’ie!

Anita Florek

Sharing economy w hotelowym lobby | Materiał partnera

Nowe technologie sprawiają, że gospodarka szybko się zmienia. Wraz z nadejściem łatwo dostępnego internetu i wzrostem zaufania do start-upów rozwija się nowoczesny model gospodarczy – sharing economy. Stajemy się uczestnikami ekonomicznej rewolucji, która zmienia dotychczasowe rozumienie konsumpcji oraz prawa własności. Jest to czas, w którym dostęp do usług i rzeczy przybiera nową formę i poszerza klasyczne atrybuty uprawnień właścicielskich.

Na świecie cały czas rośnie liczba biur coworkingowych. Obecnie działa niemal 14 tysięcy, a jeszcze rok temu było ich nieco ponad 11 tysięcy. W Polsce pod tą nazwą funkcjonuje ponad 200 miejsc, ale przestrzeni  do pracy i nawiązywania nowych kontaktów jest jeszcze więcej. Aż 92 proc.  osób korzystających z przestrzeni wspólnych potwierdza, że ich środowisko pracy stało się dzięki temu bardziej przyjazne i pozwala im budować relacje wykraczające poza pracę w coworku. Ekonomia współdzielenia wkracza do kolejnych stref życia. 

Jak wykazują badania, sharing economy bezpośrednio przyczynia się także do zmniejszenia poczucia samotności wśród osób z niego korzystających. Aż 83 proc. korzystających z przestrzeni coworkingowych czuje się mniej samotna, a 98 proc. uważa się z tego powodu bardziej szczęśliwa. Aktualnie w Polsce ponad połowa mieszkańców mieszka w aglomeracjach miejskich. W dużych miastach powstają mieszkania działające na zasadzie co-living. Żyjący w pojedynkę, często szukają współlokatorów, by nie tylko móc podzielić się z nimi kosztami wynajmu, ale również mieć towarzystwo. To pokazuje, że w stosunkowo nowych modelach biznesowych polegających na współdzieleniu, to nie czynnik finansowy, ale ludzki odgrywa najważniejszą rolę.

Economy sharing zagościł także w branży hospitality. Wcześniej części wspólne zarezerwowane wcześniej zwykle dla moteli, pojawiają się w hotelach, promując nowy styl życia. Współczesny — aktywny i świadomy — gość hotelowy nie jest zainteresowany spędzaniem czasu wyłącznie w czterech ścianach pokoju. Dobrze zaprojektowana część wspólna czyni z hotelu nie tylko „wygodną sypialnię”, ale także miejsce wyjątkowych doświadczeń, budujących wizerunek marki w świadomości klienta.

Aktualne trendy w projektowaniu przestrzeni hotelowych wyrażają tendencję do ograniczania powierzchni pokoi gościnnych i coraz mocniejszego rozbudowywania części wspólnych. Właściciele hoteli starają się zachęcić swoich gości do opuszczenia zamkniętych przestrzeni sypialnianych i zapewnić im warunki do aktywnego spędzania wolnego czasu w wyjątkowym otoczeniu i klimacie. Dotyczy to w szczególności segmentu hoteli biznesowych, w których często gościmy krótko i w pojedynkę, przez co duża powierzchnia mieszkalna jest zbędna. Wieczorne wyjście z pokoju to moment oderwania się od biznesowej rzeczywistości. Jest okazją do relaksu czy nawiązania nowych znajomości po aktywnym dniu pełnym obowiązków.

Koncepcja ekonomii współdzielenia pojawiła się również w naszym hotelu Indigo Warsaw Nowy Świat – ta butikowa, lifestylowa marka świetnie wpisuje się w trend dzielenia się przestrzenią. Wyjątkowy hol w zabytkowej kamienicy z designerskimi meblami i  imponującym żyrandolem z 900 szklanymi kulami skutecznie zachęca do spędzania w nim czasu. Cieszy się popularnością zarówno jeśli chodzi o spotkania biznesowe, jak i odpoczynek po pracy i spotkania nieformalne. Zależy nam, by nasi Goście czuli się komfortowo – dlatego dodatkowo mają do dyspozycji strefę do pracy z bezpłatną kawą oraz napojami orzeźwiającymi. To, że chcemy być wyjątkowi jak nasi Goście, nie jest pustym hasłem – tu naprawdę jest atmosfera 😊

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Jaki wpływ może mieć digitalizacja na redukcje emisji CO2 w sektorze transportowym?

W najbliższej perspektywie, jednym z największych wyzwań na rynku motoryzacyjnym będzie bez wątpienia regulacja dotycząca redukcji CO2. Przyjęte przez Unię Europejską nowe progi dotyczące tzw. dekarbonizacji, czyli ograniczenia emisji dwutlenku węgla budzą kontrowersje. Przemysł motoryzacyjny w Polsce skupiony jest wciąż na konwencjonalnych technologiach. Presja na producentach samochodów ciężarowych jest duża, bo cele dotyczące redukcji emisji CO2 są niezwykle ambitne. Emisje będą musiały być o 15% niższe w 2025 r. niż obecne i o 30% w 2030 r.

Za tą decyzją stoją dwie przesłanki, po pierwsze, transport drogowy jest jednym z głównych czynników przyczyniających się do globalnego ocieplenia; po drugie, postępy w tej dziedzinie są realizowane w pojazdach. Chociaż powyższe stwierdzenia nie są nieprawidłowe, to powinny zostać dopracowane.

Wszechobecny a często lekceważony transport drogowy jest zaangażowany we wszystkie gałęzie gospodarki. Większość towarów i produktów, dociera do nas drogą lądową. Tylko w Europie istnieje około 500 000 przedsiębiorców transportu drogowego o obrotach blisko 300 miliardów euro. Rozwój transportu drogowego niesie za sobą negatywne skutki, a w szczególności emisję zanieczyszczeń z silników spalinowych do atmosfery, gleby i wody. Ponadto Energy Saving Trust podaje, że udział procentowy samochodów w zanieczyszczeniu atmosfery stanowi ogółem 30%. Według raportu przedstawionego przez koncern Daimler, ciężarówki odpowiadają za 4% światowej emisji CO2, z czego 10%, czyli 0,4% emisji przypada na Europę. Powołując się na dane Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców za rok 2017, ciężarówki w Polsce stanowiły około 3,5 mln pojazdów. Liczba wszystkich zarejestrowanych pojazdów, wynosiła około 30 milionów. Aby zmniejszyć emisje i poprawić bilans ekologiczny, Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM) uruchomił w tym miesiącu „Licznik Elektromobilności”. Elektromobilność jest obecnie jednym z kluczowych obszarów rozwoju branży motoryzacyjnej i wynika między innymi z odpowiedzialności producentów pojazdów za środowisko. Działania branży są też stymulowane przez legislację na poziomie krajowym i unijnym – mówi Jakub Faryś, Prezes PZPM. Postęp w technologii sprawił, że współczesne pojazdy są znacznie bardziej ekologiczne. We Francji pojawiły się ciekawe inicjatywy, takie jak agencja TK’Blue, która oferuje nadawcom i przewoźnikom możliwość obliczenia wskaźników zanieczyszczenia, hałasu lub wypadków, w celu podkreślenia ich poziomu zaangażowania ekologicznego.

Maxime Legardez, dyrektor generalny firmy Everoad, która łączy obecnie ponad 800 firm transportowych, na terenie całej Europy oraz ponad 200 nadawców, minimalizując puste przebiegi mówi, że po stronie nadawców odczuwa rosnące pragnienie kupowania „zielonego transportu” lub przestrzegania standardów CSR. Maxime dodaje, że postęp ten jest jednak niewystarczający w obliczu ekologicznych wyzwań i perspektyw wzrostu. OECD szacuje, w ITF Transport Outlook 2017, że ilość ładunków drogowych potroi się do 2050 roku. Jeśli podążymy za trendem ostatnich 60 lat, gdzie efektywność energetyczna samochodów ciężarowych rosła o 1% rocznie, to wpływ CO2 podwoiłyby się do 2050 roku. Kalkulacje mogą być błędne, bo musielibyśmy założyć, że producenci ciężarówek będą przestrzegać nowych norm europejskich i że przewoźnicy masowo odnowią swoją flotę pojazdów. Innymi słowy, największym wyzwaniem przed jakim stoi teraz transport drogowy to problem ekologiczny. Pomimo niepokojącej sytuacji, raport OECD zwraca uwagę, że „optymalizacja tras, możliwość dzielenia się ciężarówkami i dostępność do magazynów między firmami zwiększyłoby współczynniki obciążenia i obniżyłoby ilość tak zwanych pustych przejazdów. Wydajność uzyskana w ten sposób mogłaby doprowadzić do redukcji emisji CO2 o jedną trzecią przez samochody ciężarowe. Maxime Legardez, Dyrektor Generalny firmy Everoad, mówi, że „pusty transport”, który reprezentuje aż 35% przejechanych kilometrów, jest nadzieją na zwiększenie redukcji CO2 przez branżę transportową.

Niestety, niewielu przewoźników ma narzędzia do obliczania, planowania i współpracy z innymi przewoźnikami. Narzędzia i technologie są dla małych firm transportowych zazwyczaj zbyt drogie i skomplikowane w użyciu. W rezultacie, większość przejazdów nie może zostać zoptymalizowana i 1/3 ciężarówek jeździ pusta, co ma ogromny wpływ na środowisko. W ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat sektor przewozów drogowych pozostał w dużej mierze poza modernizacją reszty gospodarki. Europejski rynek transportu drogowego jest bardzo rozdrobniony – aż 90 procent firm transportowych posiada w swojej flocie mniej niż 10 samochodów ciężarowych, lub zatrudnia mniej niż dziesięciu pracowników. Ze względu na brak narzędzi małe firmy, często rodzinne, wciąż zarządzają swoją działalnością w bardzo rzemieślniczy sposób.

Rozwiązaniem wydaje się być platforma cyfrowa, która pozwoli zgromadzić licznych graczy, aby w prosty, szybki i niedrogi sposób udostępniać informacje o wolnych pojazdach w czasie rzeczywistym. Platforma cyfrowa pozwala zgromadzić wiele danych i informacji dotyczących transportu drogowego i pomóc w problemie niedoboru pracowników oraz zredukować puste kilometry, a powyższe są kluczem do optymalizacji ładunków. Nawet najmniejsi przewoźnicy mogą uzyskać dostęp do zaawansowanych technologii czy narzędzi śledzenia pojazdów Track&Trace, poprawiając w ten sposób zarówno wydajność środowiskową, jakość i cenę usług oferowanych klientom, co w oczywisty sposób wpływa na konkurencyjność. Platforma cyfrowa, taka jak Everoad może już dziś pomóc w redukcji CO2, dzięki temu, że opiera się na zaawansowanych algorytmach. Unia Europejska na pewno musi wypracować kompromis pomiędzy priorytetami ekologicznymi, gospodarczymi i społecznymi. Transport drogowy jest niezwykle ważny, bez niego e-commerce i firmy takie jak np. Rossmann, Biedronka, Empik lub Zalando oraz wszelkie gałęzie przemysłu nie mogą funkcjonować. Przyszłość należy do Sharing Economy i warto ją zastosować również wśród firm transportowych, producentów i sieci handlowych.

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF