...

BRIEF dociera do polskich firm i ich pracowników – do wszystkich tych, którzy poszukują inspiracji w biznesie i oczekują informacji o ludziach, trendach i ideach.

Skontaktuj się z nami

Lokalność znów w cenie – również w sektorze usług dla biznesu [BADANIE]

wieżowce

Niepewność wywołana pandemią kieruje uwagę inwestorów na strategie oparte na nearshoringu. Beneficjentem tego trendu, podobnie jak dekadę temu, może być Polska.

Zakłócenia w globalnych łańcuchach dostaw wywołane przez COVID-19, skłoniły firmy do zweryfikowania swoich strategii outsourcingowych. Na fali ponownie jest nearshoring1, a to kieruje uwagę wielu zachodnioeuropejskich inwestorów (choć nie tylko) na Polskę. Argumentami działającymi na korzyść rodzimego rynku są m.in. jeden z najatrakcyjniejszych w Europie systemów zachęt inwestycyjnych, rozwinięty rynek pracy, a także konkurencyjny i zróżnicowany rynek biurowy, wynika z najnowszego raportu JLL i HAYS Onshore, Nearshore, Offshore: Unsure?.

Według raportu „Klimat inwestycyjny w Polsce”, przygotowanego przez PAIH, Grant Thornton oraz HSBC w 2019 roku, aż 94% międzynarodowych firm było zadowolonych z decyzji o zainwestowaniu w Polsce i zrobiłoby to ponownie. Pandemia ten trend wzmocniła.

Mateusz BocaZ naszych obserwacji wynika, że firmy, które świadczyły usługi biznesowe z krajów oddalonych geograficznie, np. państw azjatyckich, mierzyły się z nieporównywalnie większymi zakłóceniami, aniżeli te, które wcześniej postawiły na tworzenie swoich europejskich hubów. To ponownie kieruje uwagę wielu zagranicznych firm na nearshoring oraz wzmacnia zainteresowanie Polską, która jest postrzegana jako bezpieczny przyczółek dla wielu strategicznych procesów biznesowych. W efekcie, podobnie jak po światowym kryzysie finansowym, możemy się spodziewać napływu nowych inwestycji outsourcingowych, czego w ostatnich miesiącach dowodzi rosnąca liczba potencjalnych inwestorów ze Skandynawii, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Francji i Szwajcarii,

Mateusz Bonca, Dyrektor Zarządzający JLL w Polsce

Wygrywamy stabilnością

Miniony rok, dla wielu firm stojący pod znakiem pracy zdalnej i dążenia do utrzymania ciągłości biznesowej, zamknął się wyjątkowo dobrym wynikiem pod względem przyrostu nowych inwestycji. Spośród bezpośrednich inwestycji zagranicznych obsługiwanych przez PAIH w 2020 roku, najwięcej, bo aż 44, dotyczyło sektora BSS.

Iwona Chojnowska-HaponikStrategiczna lokalizacja Polski w samym sercu Europy, nowoczesna infrastruktura IT, zasobny rynek pracy oraz atrakcyjny system grantów to niewątpliwe atuty, które mogą przyciągnąć nowych inwestorów. W ubiegłym roku ponownie udowodniliśmy, że jesteśmy stabilną lokalizacją także pod względem gospodarczym, zdolną do zachowania ciągłości krytycznych procesów biznesowych. Mimo że spadki na światowych rynkach były nieuniknione, spadek PKB w Polsce w 2020 roku wyniósł jedynie 2,7% i był jednym z najniższych wśród krajów UE, zwłaszcza w porównaniu z największymi gospodarkami w Europie,

Iwona Chojnowska-Haponik, Dyrektor ds. Doradztwa Lokalizacyjnego i Programów Wsparcia dla Biznesu w regionie EMEA, JLL

Co więcej, w rankingu Doing Business 2020, w którym ekonomiści Banku Światowego oceniają regulacje ułatwiające prowadzenie działalności gospodarczej, Polska uzyskała 76,4 pkt na 100, co przełożyło się na 40. lokatę wśród analizowanych 190 światowych gospodarek – to najlepszy wynik wśród krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Co ważne, Polska znalazła się tuż za krajami Europy Zachodniej, takimi jak Niemcy i Francja, które uzyskały w rankingu odpowiednio 79,7 i 76,8 punktów.

W 2019 roku napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych do Polski wyniósł 13,9 mld USD, co oznacza, że całkowite zasoby inwestycji wzrosły o 26% w porównaniu do 2010 roku (wg UNCTAD). Czołowe miejsce naszego kraju potwierdza również „EY Europe’s Attractiveness Survey”, zgodnie z którym w 2020 roku Polska zajęła pierwsze miejsce w regionie oraz siódme w Europie pod względem liczby napływających inwestycji zagranicznych. Co ważne, prognozy dotyczące prawdopodobieństwa realizacji inwestycji mówią o utrzymaniu planowanych przez międzynarodowe firmy projektów na poziomie nawet do 80%. To znacznie więcej niż średni wskaźnik realizacji inwestycji w całej Europie, który wynosi 65%.

Decydujący potencjał rynku pracy

Niezmiennie, od ponad dekady, kluczowym argumentem dla lokowania przez międzynarodowe firmy operacji w Polsce, jest dobrze rozwinięty rynek pracy. Decyzje w dużej mierze opierają się zarówno na dostępności kandydatów o określonych umiejętnościach, jak i potencjale rozwojowym danego regionu.

Polska jest postrzegana przez inwestorów jako dojrzała i zdywersyfikowana lokalizacja biznesowa, oferująca szeroki dostęp do wykwalifikowanych pracowników. W efekcie, zagraniczne firmy coraz częściej decydują się na przenoszenie do Polski stanowisk wyższego szczebla, aby wspierać realizację coraz bardziej zaawansowanych procesów i funkcji, a to umożliwia tworzenie w naszym kraju kluczowych centrów decyzyjnych. Co więcej, Polska przyciąga uwagę nie tylko organizacji z sektora IT, nowoczesnych technologii czy finansów. W ostatnim czasie branża farmaceutyczna i urządzeń medycznych coraz częściej postrzega nasz kraj jako lokalizację o dużym potencjale do rozwoju sektora badań klinicznych,

Łukasz Grzeszczyk, Executive Director – Client Relations, Hays

Należy zaznaczyć, że o projekty inwestycyjne w sektorze usług dla biznesu Polska konkuruje przede wszystkim z innymi krajami Europy Środkowo-Wschodniej, ale coraz częściej także z Portugalią, Hiszpanią i Francją.

Granty wzmacniają apetyt inwestorów

Obniżone progi wejścia, uproszczona ocena jakościowa projektów inwestycyjnych oraz wyższy poziom wsparcia w wybranych lokalizacjach to główne zmiany w rządowym programie grantów, które wpisują się w trendy kształtujące sektor nowoczesnych usług dla biznesu.

Spodziewany wzrost zatrudnienia w obecnych w Polsce centrach i rosnące zainteresowanie ze strony nowych zagranicznych inwestorów mogą zostać dodatkowo wzmocnione dzięki uatrakcyjnieniu dostępnych instrumentów wsparcia inwestycji.

Rafał_SzajewskiWcześniej wymogiem otrzymania wsparcia finansowego przez centrum usług biznesowych, było utworzenie 250 miejsc pracy i zainwestowanie 1,5 mln zł. Aktualnie, duży inwestor realizujący pierwszą inwestycję bądź ekspansję na polskim rynku może zadeklarować zatrudnienie 100 pracowników i poniesienie nakładów inwestycyjnych w wysokości miliona złotych w ciągu maksymalnie pięciu lat. Od oceny jakościowej projektu zależy natomiast, jak wysokie będzie wsparcie,

Rafał Szajewski, Dyrektor ds. Doradztwa Lokalizacyjnego i Programów Wsparcia dla Biznesu w regionie EMEA, JLL

Co istotne, Polska jest jednym z krajów UE, który oferuje najwyższy możliwy poziom wsparcia dla nowych inwestycji, od 10% w Warszawie do nawet 50% w czterech województwach Polski Wschodniej.

Usługi idą w parze z biurami

Na tle innych krajów CEE przewagą sektora biurowego w Polsce jest jego zróżnicowanie. Polska oferuje aż dziewięć głównych destynacji biurowych, w tym Warszawę, która została sklasyfikowana na 11. miejscu wśród najbardziej konkurencyjnych lokalizacji na świecie pod względem kosztów najmu obiektów klasy premium. Jak wynika z danych JLL, całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej na dziewięciu kluczowych rynkach w kraju wynoszą już prawie 12 mln mkw. W puli tej 6 mln mkw. przypada na Warszawę, a 5,8 mln mkw. na miasta regionalne. To sprawia, że polski rynek oferuje szereg ciekawych opcji najmu większych modułów (powyżej 1500 mkw.), zarówno w istniejących, jak i powstających obiektach.

Jakub_SylwestrowiczObecnie w budowie znajduje się ponad 1,2 mln mkw. nowoczesnej powierzchni biurowej, w tym aż 800 tys. mkw. w głównych ośrodkach poza Warszawą. Dzięki tak bogatej podaży firmy z sektora usług dla biznesu, które rozwijają swoją działalność w Polsce, mają dostęp do atrakcyjnych biur w lokalizacjach, gdzie znajdują się poszukiwani przez nie pracownicy. Co więcej, są to nieruchomości najwyższej klasy, w których zastosowano rozwiązania w zakresie zrównoważonego rozwoju, a także poprawiające komfort przyszłych użytkowników. A to ważne aspekty dla inwestorów w związku z coraz bardziej świadomym podejściem – szczególnie młodszych pokoleń pracowników – do kwestii środowiskowych, znajdującym odbicie w strategiach działania zarówno globalnych, jak i lokalnych pracodawców,

Jakub Sylwestrowicz, Dyrektor Działu Reprezentacji Najemcy, JLL

Rozwija się również rynek powierzchni elastycznych, które mogą stanowić atrakcyjną propozycję dopełnienia portfela powierzchni wynajmowanej przez firmy z segmentu BSS.

Mateusz BocaPolska ma wszystkie argumenty, aby potwierdzić swoją mocną pozycję wśród głównych lokalizacji dla sektora usług dla biznesu na świecie. Jednak to dziś, bardziej niż przed dekadą, wygrywamy innowacyjnością, wysoką jakością i specjalizacją procesów realizowanych w polskich centrach. Aby dobrze wykorzystać tę szansę, należy zadbać o efektywne wykorzystanie zachęt inwestycyjnych i grantów, a także pracować nad utrzymaniem atrakcyjności krajowego rynku pracy. Ponadto, zrównoważone inwestycje na rynku biurowym to obszar, który w najbliższej przyszłości będzie zyskiwał na znaczeniu, szczególnie w zakresie przyjaznego dla środowiska procesu budowy, a także ekologicznych rozwiązań, wdrażanych z myślą o przyszłych użytkownikach biurowców,

Mateusz Bonca, Dyrektor Zarządzający JLL w Polsce

1 Przenoszenie procesów biznesowych do rejonów mniej odległych pod względem geograficznym i kulturowym


Źródło: JLL

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Ericsson ConsumerLab: 5G zmienia nawyki konsumenckie [RAPORT]

Ericsson 5G

Wraz z popularyzacją sieci 5G na świecie oraz wprowadzaniem nielimitowanych planów taryfowych przez operatorów zaczynamy obserwować nowe zachowania konsumentów. W najnowszym raporcie ConsumerLab firmy Ericsson zauważono, że 5G zaczyna wypierać Wi-Fi, a zasięg sieci 5G wewnątrz budynków jest ważniejszy dla konsumentów niż prędkość czy czas pracy baterii smartfonu. Użytkownicy 5G spędzają dwie godziny tygodniowo więcej na korzystaniu z gier w chmurze i jedną godzinę więcej na aplikacjach rzeczywistości rozszerzonej (AR) w porównaniu z użytkownikami 4G. Jednocześnie 70% jest niezadowolonych z dostępności innowacyjnych usług i oczekuje nowych aplikacji wykorzystujących łączność 5G.

Badanie Ericsson ConsumerLab „Pięć sposobów na lepsze 5G. Kluczowe trendy konsumenckie wpływające na wdrożenie 5G” pokazuje, że wyższe zadowolenie z wydajności sieci 5G oznacza, że użytkownicy 5G są bardziej skłonni do polecania swoich operatorów komórkowych, ale oczekują również bardziej innowacyjnych usług.

Aplikacje i usługi kluczowe dla konsumentów

Na większości rynków z wdrożoną siecią 5G widzimy, że użytkownicy technologii piątej generacji są bardzo skłonni do polecania usług swojego operatora telekomunikacyjnego. Ponadto, jako pierwsi użytkownicy nowej technologii, są bardziej wyrozumiali i wierzą, że operatorzy dokładają wszelkich starań, aby rozbudować sieć, dlatego cierpliwie czekają na poprawę zasięgu. Cierpliwość konsumentów ma jednak swoje granice. Podczas gdy pierwsi użytkownicy są zadowoleni z szybkości sieci 5G, już teraz wyrażają niezadowolenie z powodu braku nowych i innowacyjnych aplikacji i usług w pakiecie, które w ich odczuciu były obiecane w marketingowej kampanii 5G.

Jasmeet Singh Sethi, Head of ConsumerLab, Ericsson Research

Podczas gdy użytkownicy 5G wydają się być zadowoleni z szybkości sieci, 70% jest niezadowolonych z niewielkiej liczby innowacyjnych aplikacji i usług dołączanych do planów 5G. Operatorzy powinni proponować ekskluzywne treści i usługi, które mogłyby odróżnić korzystanie z 5G od 4G oraz promować poczucie nowości i ekskluzywności.

20% użytkowników 5G zmniejszyło korzystanie z Wi-Fi

W pandemii, kiedy wykorzystanie szerokopasmowego dostępu do internetu w domu jest rekordowo wysokie, konsumenci polegają na łączności komórkowej 5G jako na rezerwowej usłudze w przypadku problemów z wydajnością domowej sieci Wi-Fi. Dlatego też zasięg 5G w pomieszczeniach, w domu oraz miejscach publicznych, takich jak centra handlowe, jest dla konsumentów ważniejszy niż prędkości 5G, a nawet czas pracy baterii smartfonu. Średnio jeden na pięciu użytkowników przechodzących na 5G zmniejszył wykorzystanie sieci Wi-Fi w domu i innych miejscach. Na rynkach gdzie większy odsetek użytkowników 5G korzysta z planów nielimitowanych, 22% abonentów zmniejszyło wykorzystanie Wi-Fi w domu, a 10% twierdzi, że w ogóle przestało korzystać z Wi-Fi na smartfonach po przejściu na sieć 5G.

Użytkownicy 5G chętniej korzystają z usług cyfrowych o wysokiej przepustowości niż użytkownicy 4G. Nie tylko spędzają dwie godziny tygodniowo więcej na strumieniowym przesyłaniu mobilnego wideo o wysokiej rozdzielczości, ale także zaczęli korzystać z aplikacji wideo o rozszerzonym zakresie, np. obejmujących strumieniowe przesyłanie treści wideo 360 stopni. Ponieważ więcej czasu spędzają używając aplikacji wymagających dużej przepustowości, zużywają miesięcznie 2,5-krotnie więcej danych w porównaniu z użytkownikami 4G.

Interesujący jest fakt, że chociaż zestawy okularów wirtualnej rzeczywistości (VR) z obsługą 5G nie są jeszcze szeroko dostępne na rynku i większość konsumentów przy ich użyciu korzysta z sieci Wi-Fi, to użytkownicy 5G już teraz poświęcają więcej czasu na treści VR w porównaniu z użytkownikami 4G. Immersyjne wideo, obejmujące AR i VR, stanowi obecnie 20% całkowitego czasu spędzanego przez konsumentów 5G na korzystaniu z usług cyfrowych.

Jasmeet Singh Sethi, Head of ConsumerLab, Ericsson Research

Polska u progu 5G

Polska jest już na drodze do upowszechnienia komunikacji w sieciach 5G, które dzięki dużej przepustowości łącza i praktycznie zerowym opóźnieniom otworzą nowe możliwości dla gospodarki. Sprzęt firmy Ericsson jest gotowy do pracy w sieci 5G już od 2015 roku. Jest to możliwe dzięki aktualizacji do 5G za pomocą zdalnej instalacji oprogramowania. Do tej pory do operatorów na całym świecie wysłanych zostało ponad 5 milionów anten 5G. Komisja Europejska oczekuje, że do 2025 r. kraje członkowskie będą posiadać szerokie pokrycie siecią 5G.

Polska wnosi duży wkład w budowę sieci piątej generacji dzięki inżynierom R&D firmy Ericsson w Krakowie i Łodzi oraz produkcji urządzeń 5G w Tczewie. 5G w Europie może być budowana na bazie komponentów i rozwiązań „Made in Poland”. Ericsson w Polsce razem z Łódzką Specjalną Strefą Ekonomiczną i Politechniką Łódzką współpracuje ze środowiskiem akademickim, start-upami, przedsiębiorstwami i operatorami telekomunikacyjnymi, aby umożliwić pierwszym branżom w Polsce wdrożenie nowych produktów i usług opartych na technologii 5G.

Ericsson posiada obecnie ponad 138 komercyjnych umów 5G, z których 85 to aktywne sieci działające w ponad 40 krajach. Ericsson jest również liderem w standaryzacji 5G, z większością udziałów dla 4G i 5G. Biorąc pod uwagę deklaracje zgłoszone do Europejskiego Instytutu Norm Telekomunikacyjnych (ETSI), stosując filtr niezbędności, Ericsson jest na szczycie wyścigu patentowego 5G. Według analizy firmy prawnej Bird & Bird, Ericsson posiada największą liczbę znaczących patentów SEP (standard-essential patent) związanych z 5G na świecie (15,8%).

Pełen raport Ericsson ConsumerLab jest dostępny na stronie: https://www.ericsson.com/en/reports-and-papers/consumerlab/reports/five-ways-to-a-better-5g


Źródło: Ericsson

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Co trzecia firma mierzy się z opóźniającymi płatności

opóźnione płatności

W drugim kwartale jedna trzecia firm przyznaje, że ma niesolidnych kontrahentów, opóźniających płatności faktur o ponad 60 dni. Najlepiej pod tym względem wypadają usługi, a najgorzej handel. Pogarsza się sytuacja budownictwa – wynika z badania sektora MŚP zrealizowanego dla Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor. Poszkodowanych przez nierzetelnych zleceniodawców jest mniej niż wcześniej, bo rosnące ryzyko upadłości mobilizuje wierzycieli do działania.

Cykliczne badanie 500 mikro, małych i średnich firm pokazuje, że poprawiły się statystyki dotyczące udziału przedsiębiorstw posiadających kontrahentów opóźniających płatności o ponad 60 dni. Na początku II kwartału o takim problemie mówiło niecałe 35 proc. przedsiębiorstw wobec 39 proc. w I kw. i niemal 46 proc. w ostatnich miesiącach zeszłego roku.

BIG InfoMonitor
Źródło: BIG InfoMonitor

Najbardziej zyskały usługi, w handlu nadal źle, mimo dużej poprawy

W poszczególnych branżach kłopoty z niepłacącymi na czas klientami rozkładają się w różny sposób, inaczej też zmienia się sytuacja. Najbardziej poprawiło się w usługach i obecnie firmy świadczące usługi najrzadziej mają niesolidnych płatników w gronie swoich partnerów biznesowych. Na klientów opóźniających płatności o ponad dwa miesiące skarży się obecnie niemal o połowę mniej firm niż w październiku 2020 r., odsetek wskazań spadł z 43 do 24 proc.
Znacząco ubyło też nierzetelnych płatników branży handlowej, o 17 p.p., ale mimo to handel najczęściej zmaga się z odbiorcami sprawiającymi problemy. Ma ich niemal połowa przedsiębiorstw handlowych (46 proc.). Drugą w kolejności branżą jest obecnie budownictwo z odsetkiem 39 proc. niesolidnych klientów. To nieco zaskakujący obrót sprawy, biorąc pod uwagę, że na tle innych biznesów, budownictwo wypadało wcześniej cały czas lepiej. Trzecią branżą pod względem udziału firm posiadających niesolidnych kontrahentów jest transport. W transporcie od dłuższego czasu na opóźnienia w rozliczeniach skarży się około jednej trzeciej firm. W przemyśle, po spadku o 11 p.p. odsetka firm posiadających w minionych 6 miesiącach kontrahentów opóźniających płatności przez ponad 60 dni, kłopoty z ociągającymi się klientami zgłasza obecnie niespełna co trzeci podmiot (30 proc.).
BIG InfoMonitor wykres 2
Źródło: BIG InfoMonitor

Uwzględniając wielkość przedsiębiorstw, w grupie mikro z max. 9 pracownikami, kłopoty z niepłacącymi na czas zleceniodawcami sygnalizuje 27 proc., wśród małych podmiotów zatrudniających od 10 do 49 osób skarży się na niesolidnych płatników 37 proc. podmiotów, a wśród średnich, gdzie pracuje od 50 do 249 osób, 41 proc.

Sławomir GrzelczakJak pokazują realizowane dla nas badania, negatywne doświadczenie z niesolidnymi kontrahentami jest tym powszechniejsze, im firma ma więcej zleceniodawców. W grupie podmiotów z ponad 50 kontrahentami, aż 60 proc. ma wśród nich takich, którzy każą czekać na zapłatę za otrzymany towar czy usługi przez ponad dwa miesiące. Szczególnie groźne jest posiadanie wielu klientów płacących z odroczonym terminem przez niewielkie firmy, ale nawet średnim, zatrudniającym od 50 do 249 osób jest dziś ciężko, bo na niesolidnych zleceniodawców skarżą się tu dwie na pięć.

Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor

Więcej rozmów, więcej działania

Przedsiębiorcy podejmują szereg działań, aby odzyskać swoje należności. Po tym jak podwoiła się liczba firm oceniających, że istnieje realne ryzyko upadłości ich biznesów – z jednej dziesiątej jesienią ub.r. do jednej piątej wiosną tego roku, wyraźnie przybyło firm, które zmieniły swoje postępowanie wobec dłużników.

Sławomir GrzelczakZ naszych rozmów z klientami wynika, że w ostatnim czasie reagują oni mniej emocjonalnie na trudności, z którymi muszą się mierzyć. Wprawdzie nadal nie robią zbyt dalekosiężnych planów, to jednak rzadziej niż wcześniej popadają w bezradność. Częściej działają i szukają sposobu na poprawienie swojej sytuacji – starają się dogadać ze swoimi dłużnikami i zwracają się ku miękkim rozwiązaniom.

Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor

Jak wynika z badania, w drugim kwartale deklarują, że najchętniej rozmawiają ze swoimi niesolidnymi kontrahentami, wskazało tak 18,5 proc. badanych.

BIg InfoMonitor wykres 3q
Źródło: BIG InfoMonitor
Tym razem znalazło się też więcej odpowiedzi przedsiębiorców decydujących się na wydłużenie klientom terminów płatności. To także wydaje się być elementem dialogu pomiędzy stronami, ale również próbą usilnego ratowania sprzedaży, bo sytuacja firm czekających na uregulowanie zaległości raczej się nie poprawia. Zyskuje też współpraca z podmiotami profesjonalnie zajmującymi się nieterminowymi płatnościami. Przedsiębiorcy częściej rozwiązują problem przedawnień, korzystając z usług firm windykacyjnych lub radcy prawnego.
Co dziesiąte przedsiębiorstwo wybiera również możliwość wpisu niesolidnych kontrahentów do rejestru Biura Informacji Gospodarczej. Ponad jedna trzecia z nich robi tak jedynie w przypadku dużych kwot zaległości i ich długiego przeterminowania (36,7 proc.). Nieznacznie mniej, 28,6 proc. respondentów decyduje się na taki ruch, gdy klienci nie są skorzy do współpracy, nie chcą się polubownie dogadać, nie odbierają wezwań albo nie wywiązują się z kolejnych obietnic zapłaty.
Niestety często wierzyciele sięgają po pomoc rejestru dłużników BIG za późno.

 

Sławomir GrzelczakChoć jest to narzędzie bardzo przydatne na wstępnym etapie windykacji, nie tylko we względu na prostotę i niewielki koszt. Sporą moc sprawczą ma już oferowana przez BIG pieczęć ostrzegawcza przystawiana na fakturach elektronicznych i papierowych. Informuje ona, że jeśli adresat nie zapłaci, to zostanie wpisany do rejestru dłużników prowadzonego przez BIG. Niby drobiazg, ale sygnalizuje, że wystawca takiej faktury już współdziała z rejestrem, jest więc w grupie firm, która rozważania: współpracować z BIG, czy nie, ma za sobą. W tym przypadku wiadomo, że jeśli wierzyciel będzie zmuszony, to wpisze niepłacącą firmę do rejestru BIG. Ale należy też brać pod uwagę, że do takiego wpisu nie dochodzi od razu. Wcześniej należy do ociągającego się z przelewem wysłać wezwanie do zapłaty z zapowiedzią zgłoszenia go do rejestru dłużników. Pismo to potrafi motywować i robić dobrą robotę w odzyskiwaniu zaległości.

Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor

 BIG InfoMonitor wykres 4
Źródło: BIG InfoMonitor

Prawie 34 mld zł zaległości w firmach i bankach

Według ostatnich danych BIG InfoMonitor oraz BIK przeterminowane zobowiązania wobec dostawców i banków, opóźnione o min. 30 dni, na kwotę co najmniej 500 zł wobec jednego wierzyciela, miało na koniec lutego prawie 324 tys. firm. Od początku kwietnia zeszłego roku do końca lutego tego roku, nowych niesolidnych płatników przybyło 9,5 tys. (3 proc.)
Kłopoty z regulowaniem własnych zobowiązań to często efekt braku wpływu na konto należności, na które czeka firma. W ten sposób pojawia się efekt domina, a przedsiębiorstwa wpadają w zatory płatnicze. Kwota zaległości przedsiębiorstw wobec dostawców i banków wyniosła na koniec lutego 33,87 mld zł, przez 11 miesięcy pandemii podwyższyła się o 715 mln zł (2,2 proc.). Wiele branż, szczególnie doświadczonych pandemią, odnotowało jednak w tym czasie kilkudziesięcioprocentowy wzrost zaległości. Co dla ich dostawców oznacza spory wzrost ryzyka współpracy i rozliczeń.

Więcej firm spodziewa się poprawy swojej sytuacji finansowej niż jej pogorszenia

Prognozy kondycji finansowej mikro, małych i średnich firm na trwający jeszcze drugi kwartał można z grubsza podsumować stwierdzeniem, że gorzej być nie może. Połowa uważa bowiem, że nic się nie zmieni, a co piąte przedsiębiorstwo liczy na poprawę. Optymistów jest dwa razy więcej niż przewidujących pogorszenie sytuacji. Niemal jedna piąta pytanych nie chce prognozować.

BIG InfoMonitor wykres 5
Źródło: BIG InfoMonitor

A jak oceniają swoją sytuację przedsiębiorcy? Kolejny kwartał o złej lub bardzo złej kondycji mówi ok. 15 proc. firm, 42 proc. ocenia ją neutralnie, a 40 proc. uważa, że sytuacja jest dobra lub bardzo dobra.


Źródło: BIG InfoMonitor

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Solidarni w biznesie: jak polskie produkty i usługi tworzą nowe miejsca pracy?

Solidarni w biznesie

Wybór rodzimych firm przekłada się nie tylko na wpływy z podatków oraz nowe inwestycje. Warto pamiętać, że patriotyzm ekonomiczny to przede wszystkim tworzenie nowych i utrzymanie obecnych miejsc pracy, co jest szczególnie ważne w dobie koronawirusa. Podejście skupione na wsparciu lokalnego biznesu pozwoli firmom łatwiej wyjść z kryzysu.

Ostatnie miesiące boleśnie odbiły się na kondycji tysięcy rodzimych firm. Według danych opublikowanych przez Fundację Teraz Polska, zmieniające się przyzwyczajenia konsumentów wynikające z izolacji, m.in. rzadkie odwiedziny w sklepach, przełożyły się na kondycję finansową prawie 90 proc. przedsiębiorstw.

– W przypadku ponad 1/3 firm spadek przychodów sięgnął 50 proc. w porównaniu do analogicznego okresu w roku ubiegłym. Dla porównania warto przeanalizować dane GUS – wynika z nich, że w kryzysowym roku 2009 spadek przychodów firm zatrudniających do 250 pracowników nie przekraczał kilku procent w skali roku – informuje organizacja na swojej stronie internetowej.

Grosz do grosza buduje polski kapitał

Pokonanie recesji to wyzwanie dla wielu krajów. Jednym ze sposobów, aby wesprzeć wychodzenie z trudnej sytuacji gospodarczej jest patriotyzm ekonomiczny. Żeby przekonać się, jak bardzo taka postawa może przyczynić się do poprawienia koniunktury, wystarczy spojrzeć na liczby. Według wyliczeń Grant Thornton przygotowanych na potrzeby kampanii wspierającej polskie podmioty „Wybieram 590”, z usług i produktów wytwarzanych przez firmy z rodzimym kapitałem w naszym kraju pozostaje aż 79 gr. z każdej złotówki chociażby w postaci różnych podatków na szczeblu ogólnopolskim i lokalnym, wynagrodzeń dla pracowników, środków na inwestycje. W przypadku produktów wytwarzanych przez firmy zagraniczne w innych rejonach świata, to zaledwie 25 gr. Łatwo zauważyć jak ogromna jest to dysproporcja.

Piotr Pietrzykowski, prezes zarządu Green Factory Logistics

Łatwiej zobrazować sobie tę sytuację analizując, co składa się na koszt każdego produktu czy usługi. Jak podaje Grant Thornton na podstawie danych GUS-u oraz Ministerstwa Finansów podatek VAT stanowi aż 13,8 proc. całej kwoty, materiały 36,8 proc., ubezpieczenie społeczne 3 proc., wynagrodzenie netto 13,2 proc., dystrybucja 5,4 proc., a transport 5,4 proc. Na przykładzie zaledwie tych kilku składowych widać, jak wiele podmiotów może liczyć na przychody w ramach działalności zaledwie jednego przedsiębiorstwa.

Polskie, czyli dobrze znane i godne zaufania

Polacy coraz częściej poszukują w sklepach tego, co rodzime. Badanie zrealizowane przez CBOS, pt. „Patriotyzm konsumencki” pokazuje, że najistotniejsze kryteria, jakimi kierują się konsumenci, kupując produkty codziennego użytku, to cena (81%) i jakość (76%) oraz właśnie polskie pochodzenie. Na ten aspekt zwraca uwagę 46 proc. kupujących. Ankietowani uważają, że krajowy asortyment oznacza wysoką jakość, a polska żywność jest smaczniejsza, zdrowsza i bardziej ekologiczna. Wskazują też, iż mają większe zaufanie do producentów i większą wiedzę o ich produktach. 43 proc. jest przekonanych, iż takie decyzje zakupowe mają pozytywny wpływ na krajową gospodarkę, sytuację przedsiębiorstw i pracowników (w tym większy popyt na pracę).

Innowacja i konkurencyjność, czyli warto stawiać na partnerów z Polski

Sieci handlowe coraz częściej wsłuchują się w ten trend, promując polskich producentów żywności, czy na przykład kosmetyków. W dobie koronawirusa dodatkowo zintensyfikowały tę działalność, np. eksponując krajowy asortyment na swoich półkach lub organizując specjalne dni tematyczne.

Polskich przedsiębiorców warto wspierać nie tylko z powodów ekonomicznych, które oczywiście są kluczowe, ale także ze względu na ich ogromny potencjał i innowacyjność. Warto także, żeby nie tylko konsumenci, ale także rodzime podmioty wybierały polskich podwykonawców. W tym właśnie celu zainicjowaliśmy akcję „Świat na zakręcie: solidarni w biznesie”. Chcemy zainicjować dyskusję, jakie zasady powinny wejść do codziennych standardów, aby ułatwić współpracę pomiędzy krajowymi firmami. To np. przejrzysta polityka cenowa, wspieranie rozwoju partnerów, oferowanie konkurencyjnych rozwiązań, czy wsparcie w optymalizacji kosztów i utrzymania płynności finansowej. Mam nadzieję, że te rozważania z czasem będą znajdowały odzwierciedlenie również w przepisach.

Piotr Pietrzykowski, prezes zarządu Green Factory Logistics


Źródło: Informacja prasowa Green Factory  Logistics

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Tajemniczy klient – najlepsze rozwiązanie dla firm usługowo-handlowych

tajemniczy klient

Firma działająca w sektorze usług lub handlu, skupia swoje działania przede wszystkim na odbiorcy. Tworzenie strategii marketingowej czy sam proces powstawania i ewaluacji produktu, opiera się o wymogi rynku, jego popyt. Sama sprzedaż natomiast pozostawiona zostaje w rękach zatrudnianego personelu. To pracownik doprowadza do finalizacji zakupu i to jego zaangażowanie i profesjonalizm ma ogromny wpływ na pozytywne decyzje konsumenckie. Jak zatem prowadzić politykę szkoleń i kontroli przestrzegania standardów pracy? Na to pytanie odpowiem Państwu w dzisiejszym wpisie.

Podstawowym warunkiem prawidłowego funkcjonowania pracownika w strukturach firmy są standardy pracy. Dzięki nim możemy we właściwy sposób zarządzać tak organizacją w przedsiębiorstwie jak i zasobami ludzkimi. Standardy pracy wbrew niektórym opiniom nie ograniczają możliwości, a stanowią solidny fundament w stabilnym rozwoju przedsiębiorstwa. Pomagają także w sprawny sposób przeprowadzać procesy szkolenia i kontroli pracy pracowników. Niemożliwe jest bowiem dla firm działających sieciowo, efektywne zarządzanie bez usystematyzowania zasad pracy i wymogów stawianych pracownikom. Kiedy firma już dopasuje stworzone indywidualnie standardy, kolejnym krokiem powinno być opracowanie narzędzi kontrolujących ich przestrzeganie. Jakie to narzędzia? Dla mnie jako osoby z kilkuletnim doświadczeniem w branży, odpowiedź jest prosta- audyt jakościowy. Uszczegóławiając, dla punktów usługowo-handlowych będzie to audyt na zasadach „mystery shopping”.

Kim jest „tajemniczy klient” i dlaczego to najlepsze rozwiązanie?

„Mystery shopping” to usługa, która ma na celu sprawdzenie jakości obsługi klienta, a w tym; wiedzy produktowej personelu, znajomości standardów oraz wizji marki, umiejętności sprzedażowych, podejścia pro klient, a także kontroli samego punktu usługowo-handlowego. Firma audytująca starannie wybiera i przeprowadza gruntowne szkolenia osobom, które jako potencjalny klient, odwiedzać będą dany punkt. Wizyta audytora musi oczywiście mieć anonimowy charakter, aby w sposób najbardziej rzetelny sprawdzić poziom pracy obsługi. Raport z takiej wizyty pomaga ocenić poziom jakości pracy, jaki reprezentują przed klientami nasi pracownicy. Im większa ilość takowych badań w danym czasie, tym bardziej satysfakcjonujące wyniki, które dają odpowiedź na pytanie o dalszy kierunek działań firmy w relacji sprzedawca-klient. Bardzo często stosowanie kontroli poprzez „tajemniczego klienta” przynosi zaskakująco dobre rezultaty. Wynikiem bowiem analiz audytowych ma być poprawa jakości obsługi, a co za tym idzie i technik sprzedażowych więc wzrost wskaźników finansowych.

Bardzo ważny jest moment wyboru firmy zajmującej się tego typu audytami. Warto zwracać uwagę na kompleksowość działań. Ciekawym i bardzo efektywnym rozwiązaniem jest połączenie ze sobą audytu jakości, audytu produktu oraz w jego efekcie przeprowadzenie poaudytowych szkoleń personelu. Koncepcję taką, a więc innowacyjność w tematyce audytowej, wprowadziła krakowska firma A&T Concept i osobiście stałam się ogromnym zwolennikiem i popularyzatorem takiej metody pracy dla znaczącego wzrostu efektywności działań. Najważniejsze to pamiętać o tym, iż pracownicy reprezentują przed klientami naszą wizję i produkt, działajmy więc tak, aby pracował dla nas najlepszy team!


Autor:

AT Concept

Barbara Marszałek-Barnaś, specjalista ds. zarządzania zasobami ludzkimi oraz koordynator ds. audytu w firmie A&T Concept

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Usługi i handel wybierają nowe technologie

mastercard

Rosnący udział płatności bezgotówkowych we współczesnym biznesie to trend, który nikogo już nie dziwi. Kierunek wytycza np. Szwecja, gdzie tylko 15% płatności odbywa się gotówkowo. Przedsiębiorcy mają wiele namacalnych korzyści z obrotu bezgotówkowego, jak np. redukcja kosztów, zwiększenie lojalności klientów, oszczędność czasu czy lepsza kontrola przepływów pieniężnych. Co więcej, coraz częściej sami konsumenci domagają się takiej formy płatności, więc terminal płatniczy może przyczynić się do rozwoju biznesu.

Technologia przyzwyczaja konsumentów do tego, że kupowanie jest szybkie i wygodne. Te rosnące oczekiwania wobec sprzedawców szczególnie dobrze widać w naszym kraju, ponieważ Polacy są otwarci na nowe rozwiązania w handlu i chętnie uczą się z nich korzystać. Ułatwienia dla konsumentów to nie tylko zakupy online czy nowe technologie w sklepach stacjonarnych, ale też płatności bezgotówkowe. Dane[1] pokazują, że Polacy szczególnie polubili transakcje zbliżeniowe, które postrzegają jako rozwiązanie skracające kolejki do sklepowych kas i które w ciągu 10 lat od ich wprowadzenia w Polsce stały się codziennością. Już prawie 80% wszystkich transakcji kartami z logo Mastercard w naszym kraju to płatności zbliżeniowe. W efekcie Polacy płacą zbliżeniowo 20 razy częściej niż np. Niemcy.[2]

Jednocześnie niemal co drugi konsument zgłasza, że wciąż ma w okolicy sklep, w którym nie może płacić bezgotówkowo, co pokazuje, że sieć akceptacji takich transakcji w Polsce nie jest jeszcze wystarczająca. Dla niemal 1/5 badanych Polaków (18%) jest to niedogodność, ponieważ chcieliby płacić bezgotówkowo w punktach sprzedaży w swojej okolicy, ale te nie oferują takiej możliwości.  Pytani o to, gdzie najtrudniej znaleźć terminal płatniczy, ankietowani w badaniu Mastercard najczęściej wskazują targi i bazarki (75%), automaty z napojami lub przekąskami (56%), punkty usługowe, takie jak warsztat samochodowy, szewc czy stolarz (53%). Terminali płatniczych nadal brakuje też w małych sklepach osiedlowych (47%).

Nie wszyscy przedsiębiorcy zdają sobie sprawę, ile korzyści może przynieść ich biznesowi akceptowanie płatności bezgotówkowych. Przede wszystkim można zwiększyć swoje przychody. Klienci chętniej korzystają ze sklepów i punktów usługowych, gdzie można płacić kartą. Często również wydają więcej, ponieważ nie są ograniczeni ilością gotówki w portfelu. Zainstalowanie terminala pomaga zatem podnieść konkurencyjność firmy i przyciągnąć nowych kupujących. Co więcej, obrót bezgotówkowy usprawnia funkcjonowanie firmy i pozwala uniknąć ukrytych kosztów, generowanych przez gotówkę, które nie są widoczne na pierwszy rzut oka, ale są dla przedsiębiorcy realnym obciążeniem. Dzięki bezgotówce może on skupić się na tym, co najważniejsze, czyli na generowaniu przychodów dla swojej firmy.

Mastercard angażuje się w projekty zmierzające do poszerzenia sieci akceptacji kart płatniczych
i ułatwienia firmom przyjmowania transakcji bezgotówkowych.

Jedna z takich inicjatyw to Program „Polska Bezgotówkowa”, dzięki któremu mali i średni przedsiębiorcy, którzy do tej pory nie akceptowali płatności bezgotówkowych, mogą otrzymać terminal za darmo, jak również przez 12 miesięcy nie będą ponosić żadnych kosztów, związanych
z jego użytkowaniem. To świetna okazja do sprawdzenia, jak umożliwienie klientom płatności bezgotówkowych wpłynie na rozwój firmy. W cytowanym wcześniej badaniu Mastercard, połowa Polaków zadeklarowała, że w takiej placówce będzie kupować częściej, a 2/3 poleci go innym. Większy ruch to oczywiście wyższe przychody przedsiębiorcy. 1/3 konsumentów jest skłonna wydawać wyższe kwoty w punkcie sprzedaży, który udostępni terminal płatniczy.

Kolejna szansa dla przedsiębiorców na skok technologiczny to pilotaż innowacyjnego rozwiązania softPOS, dzięki któremu smartfon ma się stać jedynym urządzeniem niezbędnym do przyjmowania płatności zbliżeniowych. Opcja ta jest opracowywana z myślą o małych i średnich przedsiębiorcach, którzy do tej pory nie akceptowali płatności gotówką, i ma im umożliwić prowadzenie działalności
w prostszy i bezpieczniejszy sposób. Uczestniczący w pilotażu przedsiębiorcy muszą jedynie zainstalować na swoim telefonie dedykowaną aplikację mobilną i utworzyć w niej konto użytkownika. Osobne terminale płatnicze, ani żadne inne urządzenia peryferyjne nie są konieczne. Program pilotażowy potrwa do lata 2018 r. W fazie pilotażowej maksymalna wartość transakcji akceptowanej na urządzeniu mobilnym pełniącym funkcję terminala wynosi 50 PLN, co stanowi limit płatności bez konieczności autoryzacji kodem PIN.

Pionierskie wdrożenie usługi Carrefour Scan&Go zintegrowanej z portfelem Masterpass również pokazuje, jakie korzyści z automatyzacji procesu zakupowego mogą odnieść detaliści wprowadzający cyfrowe innowacje. Sieć handlowa uruchomiła (na razie w formie pilotażu w 3 sklepach w Warszawie) przełomową usługę oferującą samodzielne skanowanie produktów oraz możliwość samodzielnego regulowania płatności online, z pominięciem sklepowej kasy. Obu czynności klient dokonuje za pomocą własnego smartfona. Usługa docelowo ma być dostępna we wszystkich placówkach sieci w Polsce. To pierwszy krok w kierunku automatyzacji płatności. W przyszłości ograniczy ona kolejki przy kasach i przyspieszy czas obsługi klientów. Badania opinii przeprowadzone przez Mastercard potwierdzają, że polscy konsumenci są chętni korzystać z tego typu rozwiązań automatycznych, jeśli przyspieszają one codzienne zakupy.

Otwartość polskich konsumentów na nowe rozwiązania zwiększające wygodę zakupów i chęć korzystania z płatności bezgotówkowych będzie w najbliższych latach wpływać na rozwój biznesów. Przedsiębiorcy, którzy wyjdą naprzeciw oczekiwaniom klientów, poprzez wdrażanie innowacyjnych rozwiązań, mają szansę wyróżnić się na tle konkurencji i przyspieszyć rozwój swojej firmy.

mastercard

[1] Ogólnopolskie badanie telefoniczne na reprezentatywnej grupie N=1000 Polaków w wieku 15+; listopad 2017 r.; Kantar TNS na zlecenie Mastercard.

[2] Badanie Mastercard pt. „MasterIndex”, marzec 2017 r.

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF