...

BRIEF dociera do polskich firm i ich pracowników – do wszystkich tych, którzy poszukują inspiracji w biznesie i oczekują informacji o ludziach, trendach i ideach.

Skontaktuj się z nami

Koronawirus zajrzał do portfeli Polaków [RAPORT]

To nie był łatwy czas. Bezrobocie dotknęło aż 10 proc. badanych. W największym stopniu problem ten dotyczył osób w wieku 30-34 lata. Niemal połowie ankietowanych nie zmieniła się wysokość wynagrodzenia, ale wśród respondentów, których pensja w czasie pandemii zmalała, aż 10 proc. musiało zapożyczyć się u rodziny lub w banku. To uświadomiło, jak istotne jest posiadanie oszczędności na czarną godzinę: dwie piąte badanych wskazało właśnie kondycję finansową jako obszar budzący ich niepokój. A kłopoty na tym polu doświadczył blisko co dziesiąty badany, przy czym nieco częściej dotyczyły one osób wychowujących dzieci.

Recepta na kryzys: oszczędności

Katarzyna CzupaZ naszego badania płynie jeden szczególnie ciekawy wniosek. Wraz z wiekiem zmienia się wysokość oszczędności, która dałaby Polakom poczucie bezpieczeństwa. O ile osoby w wieku 25-30 lat wskazywały na oszczędności rzędu 65 tys. zł, to dla osób w wieku 41-50 jest to już ponad 95 tys. Większość jest zgodna co do jednego – pojawienie się COVID-19 uświadomiło, jak ważną rolę odgrywa posiadanie poduszki finansowej, będącej do swobodnej dyspozycji w kryzysowej sytuacji.

Katarzyna Czupa, ekspertka ds. programów emerytalnych z Nationale-Nederlanden

Większa kontrola wydatków

Niepewność dotycząca najbliższej przyszłości skłoniła Polaków do większej kontroli wydatków i gromadzenia kapitału. Niemal 75 proc. ankietowanych zmieniło sposób zarządzania domowym budżetem. 25 proc. przyznało, że od pandemii ostrożniej wydaje pieniądze, np. rezygnując z większych wydatków. Ponad dwóm piątym Polaków udało się zaoszczędzić w tym czasie pieniądze, zaczęli też je wreszcie odkładać lub wykupili dodatkowe ubezpieczenie, na co zdecydowało się 7 proc. badanych. Z drugiej strony niemal jedna trzecia musiała korzystać już z oszczędności lub nawet się zapożyczyć. Z raportu Nationale-Nederlanden wynika, że aż 10 proc. Polaków po finansową pomoc zwróciło się do rodziny albo poszło do banku.

Kluczowa własna pensja i dobre ubezpieczenie

Mimo że zdaniem ponad połowy ankietowanych kluczową rolę w zwiększeniu poczucia komfortu w sferze ekonomicznej odgrywają stabilne, dobre zarobki i oszczędności, to jednak co piąty wskazuje na ubezpieczenie na życie, które zapewnia ochronę w przypadku niespodziewanych  zdarzeń. Nieco mniej Polacy są przekonani do inwestycji i lokat, najmniej zaś do produktów emerytalnych – odpowiednio ponad 17 proc. i niecałe 12 proc. badanych.

 


Źródło: Nationale-Nederlanden

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Ceny w górę, wydatki w dół. Polacy chcą ciąć koszty, wyjątek robią dla żywności, zdrowia i domowych pupili [BADANIE]

Kryzys w wielu branżach, problemy na rynku pracy i niepewność co do przyszłości skłoniły Polaków do większej rezerwy w gospodarowaniu finansami. W badaniu zrealizowanym w czerwcu br. na zlecenie Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor niemal połowa dorosłych rodaków oznajmiła, że pandemia wpłynęła na ich podejście do domowego budżetu i przede wszystkim przekonała, że należy żyć skromniej.

Sławomir GrzelczakTakie deklaracje nie powinny dziwić. Od marca 2020 roku przedsiębiorcy i konsumenci żyją w ciągłej niepewności. Pomimo tego, że obecnie prawie zapomnieliśmy o obostrzeniach to już za miesiąc, dwa możemy wrócić do zamknięcia poszczególnych branż. Polacy martwią się o przyszłość i obecnie aż 42 proc. badanych deklaruje, że stara się wydawać pieniądze w sposób bardziej przemyślany. Częściej taką postawę deklarują kobiety oraz osoby w wieku od 35. do 54. roku życia. Tylko 3 proc. osób chętniej sięga do portfela.

Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor

Wpływ_pandemii_na_stosunek_do_wydatków
Źródło: BIG InfoMonitor
Odsetek osób mniej trzymających się za kieszeń maleje wraz z wiekiem: od 9 proc. wśród osób poniżej 25. roku życia, po 1 proc. wśród osób powyżej 64. roku życia. Stosunku do wydatków nie zmieniło pod wpływem pandemii 40 proc. rodaków. Jedna czwarta z nich tłumaczy, że zawsze starali się ograniczać zakupy do tych najbardziej niezbędnych, a pozostali nie widzą potrzeby wprowadzania zmian.
wykres
Źródło: BIG InfoMonitor
Rodacy mówią o cięciu wydatków na poziomie ogólnym, ale również w stosunku do konkretnych towarów i usług. Jeśli będą konsekwentni, to rozluźnienie obostrzeń wynikających z pandemii wcale nie przywróci wpływów sprzed pandemii m.in. kinom, teatrom, organizatorom koncertów, wydawcom książek, ale także restauracjom czy klubom fitness. Plany cięcia wydatków dotyczą także odzieży i obuwia, krótkich wyjazdów czy usług fryzjerskich i kosmetycznych. Choć akurat w przypadku usług beauty co dziesiąty badany zaplanował wydawać więcej, ale i tak nie równoważy to odsetka osób odwołujących wizyty u fryzjera czy kosmetyczki.

Sławomir GrzelczakNa 15 analizowanych kategorii wydatków, tylko w trzech badani przyznali, że teraz przeznaczają na nie więcej pieniędzy.

Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor

Na przeszkodzie ambitnym planom może jednak stanąć inflacja, która trzeci miesiąc z kolei przekroczyła 4 proc. A jak wynika z najnowszych danych GUS, w I półroczu 2021 w porównaniu z pierwszą połową zeszłego roku wyniosła 3,6 proc. Pojedyncze usługi czy produkty odnotowały większe wzrosty. Paliwo zdrożało o prawie 13 proc., energia elektryczna o 10 proc., wywóz śmieci o 33 proc. Oferta kulturalna, która według badanych ma teraz pochłaniać mniej pieniędzy, zdrożała o niemal 12 proc., a skazywane na cięcia usługi fryzjerskie i kosmetyczne mają ceny wyższe o ponad 9 proc.

 

O 3,5 proc. w górę poszły też ceny usług i towarów związanych ze zdrowiem, z czego usługi lekarskie o ponad 7 proc., a stomatologiczne o jedną dziesiątą. Ale okazuje się, że po miesiącach pandemii zdrowie to jeden z trzech wyjątków, na który Polacy są gotowi wyjąć więcej z portfela. Bez wątpienia mogły na to wpłynąć zaniedbania z czasu, kiedy dostęp do opieki medycznej był ograniczony, ale też refleksja nad własną kondycją zdrowotną. Zdrowie to również odpowiednie żywienie, więc na zakupach spożywczych jesteśmy prędzej gotowi zapłacić więcej niż kiedyś. Badanie wskazuje, że nie zamierzamy też oszczędzać na swoich pupilach. Utrzymanie psów, kotów i innych domowych zwierząt w 11 proc. gospodarstw kosztuje dziś więcej niż przed Covid-19. Nic dziwnego, bo w wielu domach pojawiły się właśnie w czasie pandemii. Warto zwrócić uwagę, że niemal dwie trzecie respondentów przeznacza część domowego budżetu właśnie na zwierzaki. Zyskali na tym również weterynarze, którzy zmniejszyli swoje zaległości wobec dostawców i banków. Według danych z Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK, ich nieopłacone w terminie zobowiązania od marca 2020 r. do maja 2021 r. spadły o ponad 0,6 mln zł do 35,6 mln zł. Niestety producentom gotowej karmy dla zwierząt nie poszło już tak dobrze i ich zaległości wzrosły z 1,1 do 1,6 mln zł.

Sławomir GrzelczakPandemia skłoniła ludzi do refleksji na wiele tematów. Na liście przemyśleń znalazły się m.in. zdrowie, finanse i konsumpcjonizm – zahamowany, gdy niemal wszystko z dnia na dzień zostało zamknięte. Część osób z pewnością poczuła się z tym dobrze i widzi w innym podejściu m.in. szansę na poprawę swojej sytuacji materialnej. Z naszego badania wynika jednak również, że 14 proc. osób ma obecnie znacznie niższe dochody niż na początku zeszłego roku, a kolejne 14 proc. nieznacznie niższe. Odsetek tych, którym się poprawiło wynosi 18 proc. Taki stan rzeczy wraz z inflacją powodują, że 40 proc. respondentów mówi, że dziś stać jest ich na mniej niż przed pandemią. To także może leżeć u podstaw deklaracji 42 proc. Polaków, że będą wydawać pieniądze rozsądniej niż przed pandemią.

Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor

wykres
Źródło: BIG InfoMonitor
Uwzględniając aktualne dochody, oszczędności i poziom cen, 40 proc. Polaków deklaruje, że stać ich na mniej niż przed pandemią. Blisko połowa dorosłych Polaków (47 proc.) mówi, że ich zdolności nabywcze nie uległy zmianie, a 13 proc. dostrzega poprawę i wskazuje, że może sobie pozwolić na więcej.
wykres
Źródło: BIG InfoMonitor

To nie jest dobra wiadomość dla firm, których połowa przed wiosennym zniesieniem obostrzeń wciąż miała daleko do poziomu obrotów sprzed pandemii. Cała sytuacja i zmiana zachowań przekłada się na wzrost zaległości po stronie przedsiębiorstw i spadek po stronie konsumentów. Według danych BIG InfoMonitor oraz BIK od marca ub.r. do maja tego roku nieopłacone na czas zobowiązania firm podwyższyły się o ponad 1 mld zł do 34,2 mld zł. Liczba podmiotów z nieopłaconymi fakturami i kredytami podskoczyła o 8,6 tys. do 322,9 tys. W przypadku branż uwikłanych w lockdowny dane są jednak znacznie gorsze. Jednocześnie, w tym samym okresie liczba osób fizycznych z zaległościami zmalała o 92 tys. do 2,74 mln, a suma ich przeterminowanych długów obniżyła się o ponad 0,3 mld zł do 79,4 mld zł.

Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor


Źródło: BIG InfoMonitor

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Po pierwsze, wydawać rozważniej, po drugie, nie zapożyczać się [RAPORT]

Będę wydawać mniej i w bardziej świadomy sposób

Blisko połowa (48%) konsumentów pytanych przez Intrum przyznaje, że zainteresowanie podejście sustainability, czyli m.in. zrównoważonym, świadomym podejściem do wydawania i zarządzania swoimi pieniędzmi, zmotywowało ich do ograniczenia wydatków.

Ten pozytywny trend jest widoczny nie tylko wśród polskich konsumentów, ale również w całej Europie. Gdy pandemia Covid-19 zmniejszyła budżety gospodarstw domowych (w Polsce ten problem dotyczy 45% konsumentów, a w grupie wiekowej 18-21 lat nawet 63%) i siłę nabywczą konsumentów, wiele osób postanowiło zadbać o swoje finanse, chroniąc je przed skutkami kryzysu, zwracając się właśnie ku „filozofii” sustainability.

Agnieszka Jarmołowicz, ekspert Intrum

Podejście sustainability ma także głębsze znaczenie. Oznacza również podejmowanie odpowiedzialnych decyzji zakupowych – myślenie o tym, skąd pochodzą produkty, które nabywany, zadawanie sobie pytania o to, czy nasze pieniądze trafią do firm, które działają etycznie. W trend sustainability wpisuje się również kupowanie produktów nie od międzynarodowych koncernów, ale od lokalnych marek. 62% respondentów badania Intrum z dumą przyznaje, że po doświadczeniu wpływu Covid-19 obecnie chętniej wspiera lokalne przedsiębiorstwa, niż to miało miejsce przed kryzysem.

Jeżeli chęć wspierania lokalnych biznesów wpiszemy na listę noworocznych postanowień, to świetnie! W ten sposób mamy okazję pomóc rodzimym przedsiębiorstwom, które ucierpiały w korona-kryzysie. Jak pokazuje inne opracowanie Intrum – “European Payment Report 2020”, pandemia dotknęła w największym stopniu przedsiębiorstwa z sektora MŚP. Wiele z nich to właśnie rodzinne, małe i lokalne firmy.

Agnieszka Jarmołowicz

Nie zaciągnę kredytu, póki kryzys się nie skończy

76% konsumentów biorących udział w badaniu Intrum zadeklarowało, że nie chce pożyczać pieniędzy na duże wydatki, póki nie będą mieć pewności, że kryzys związany z pandemią Covid-19 się skończył. Taki sam odsetek badanych przyznał, że teraz bardziej ostrożnie podchodzi do zaciągania długów, mimo że obecnie stopy procentowe są niskie.

Takie deklaracje pokazują odpowiedzialne podejście rodzimych konsumentów do dbania o sprawy finansowe. Niestety, pandemia Covid-19 zmusiła pewną grupę Polaków do zaciągnięcia kredytu czy pożyczki, by załatać dziurę w domowym budżecie. Wyjątkowo niskie stopy procentowe, z którymi mamy teraz do czynienia powinny teoretycznie zachęcać resztę do zapożyczania się, jednak znaczna część konsumentów nie chce podążać tym scenariuszem.

Nie można nie zauważyć, że taka postawa nie wynika tylko z roztropności, ale również z obawy o przyszłość. Blisko 60% rodziców twierdzi, że są teraz bardziej zaniepokojeni o swój dobrobyt finansowy, niż w jakimś innym momencie swojego życia. Te obawy podziela 54% konsumentów, którzy nie są rodzicami. Co więcej, 7 na 10 osób (68%) osób posiadających dzieci, otwarcie przyznaje, że to właśnie pandemia uświadomiła im, że ich finanse nie są na tyle bezpieczne, by mogli wieść życie pozbawione stresu (vs 57% konsumentów bez dzieci). W takiej sytuacji decyzja o dużym zakupie na kredyt czy sięgnięcie po pożyczkę nie jest najlepszym rozwiązaniem.

Agnieszka Jarmołowicz, ekspert Intrum

Będę oszczędzać na niespodziewane wydatki i „czarną godzinę”

Pandemia przyniosła długofalowe konsekwencje w kwestii mniejszej zdolności polskich konsumentów do oszczędzania, szczególnie w perspektywie długoterminowej. 46% Polaków oszczędza teraz mniej niż przed kryzysem, jednak nie zmienia to faktu, że aż 8 na 10 osób (80%) odkłada pieniądze każdego miesiąca i ten wysoki odsetek utrzymuje się od dawna (2019 r. – 79%).

Na co oszczędzamy? Na pierwszych miejscach tej listy znalazły się niespodziewane wydatki – 79% i „ubezpieczenie się” na wypadek pracy lub inne źródła dochodu – 53%.

Oszczędzanie, szczególnie w kryzysie jest nie lada wyczynem, dlatego warto pochwalić polskich konsumentów za taką postawę. Można przypuszczać, że nie zmieni się ona także w 2021 r. i gromadzenie pieniędzy na tzw. „czarną godzinę” jest naszym priorytetem, ze względu na to, że pandemia Covid-19 nie odpuszcza, a wielu ekspertów i ekonomistów jest zdania, że prawdziwy kryzys finansowy dopiero ma nadejść.

Agnieszka Jarmołowicz, ekspert Intrum

12% respondentów badania Intrum przyznało nawet, że w porównaniu z okresem sprzed pandemii, oszczędza obecnie więcej pieniędzy. Z tej grupy 60% deklaruje, że w ten sposób chce zapewnić sobie większe bezpieczeństwo finansowe na wypadek zmniejszenia dochodów w wyniku korona-kryzysu. 46% odkłada gotówkę, bo ma ku temu możliwość – przez restrykcje związane z Covid-19 wydaje mniej pieniędzy na codzienne potrzeby, takie jak transport czy jedzenie na mieście.

O raporcie European Consumer Payment Report 2020

Raport “European Consumer Payment Report” pozwala uzyskać wgląd w codzienne życie europejskich konsumentów: ich wydatki i umiejętność zarządzania finansami domowymi każdego miesiąca. Raport powstał na podstawie zewnętrznego badania przeprowadzonego przez firmę Longitude w 24 krajach Europy, także w Polsce. W tegorocznej edycji badania wzięło udział 24 198 konsumentów. Dane zbierano od 28 sierpnia do 5 października 2020 r.

POBIERZ PEŁNY RAPORT ECPR 2020 


Źródło: informacja prasowa Intrum 

 

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Polacy boją się o dochody i ograniczają wydatki

Co trzeci Polak (32%) twierdzi, że bardzo ograniczył wydatki na artykuły poza spożywcze, czyli np. na ubrania, wyposażenie wnętrz, zaś 43% z nas trochę ograniczyło. Główna przyczyna to obawa o dochody (49%). Jednocześnie aż co trzeci badany (30%) uznał, że w trakcie pandemii uświadomił sobie, jak dużo rzeczy posiada i uznał, że nie są mu potrzebne kolejne. Co piąty badany (19%) przyznaje, że ogranicza wyjścia do galerii handlowych i dużych sklepów ze względu na ryzyko zakażenia.

Z czego rezygnujemy w pierwszej kolejności? Z wyjść do restauracji (81%), do galerii handlowych i dużych sklepów (79%), z długich pobytów w galeriach (76%) oraz z przypadkowych zakupów (72%).

Z kolei jedna trzecia badanych częściej niż przed pandemią zamawia jedzenie z dowozem (34%), co pokazuje, że nie chcemy rezygnować z potraw przygotowywanych przez restauracje, ale wybieramy bardziej bezpieczną opcję.

Jednocześnie duża część Polaków (47%) przyznaje, że częściej niż przed pandemią decyduje się na zakupy online. Nie dziwi najwyższy odsetek wśród osób młodych (56%), jednak warto zauważyć spory wzrost w najstarszej badanej grupie wiekowej (45-65 lat) – 43% przedstawicieli tej grupy deklaruje częstsze dokonywanie zakupów online.

zmiany zwyczajów konsumenckich

Wyniki naszego badania pokazują, że Polacy są obecnie mniej skłonni wydawać pieniądze na produkty inne niż spożywcze. Pierwszy zasadniczy powód to obawa związana z niepewnością związaną z dochodami. Do tego dochodzi czynnik, który nie jest tak oczywisty, a mianowicie czas spędzony w domu spowodował przewartościowanie podejścia do kupowania i wiele osób zaobserwowało, jak dużo rzeczy posiada i jak mało z nich w pełni wykorzystuje. Pojawiła się refleksja, że być może nie mają potrzeby gromadzenia większej ilości rzeczy. Oczywiście, zgodnie z danymi rynkowymi, wzrosła sprzedaż elektroniki, co wydaje się naturalne, gdyż nagle wielu Polaków musiało sobie lub swoim domownikom zorganizować miejsce pracy, zaopatrzyć się w laptopy, być może nośniki pamięci czy w skanery. Wyraźnie widać również tendencję dokonywania zakupów online. Z pewnością wygoda i bezpieczeństwo tutaj wygrały i osoby, które dotychczas okazjonalnie dokonywały takich zakupów lub w ogóle nie dokonywały, częściej się na nie decydowały, co nie oznacza, że w ogóle kupowały więcej niż dotychczas, zmieniły jedynie miejsce dokonywania zakupów.

dr nauk ekonomicznych Adam Czarnecki z ARC Rynek i Opinia

Informacja o badaniu

Badanie zostało przeprowadzone przez ARC Rynek i Opinia metodą CAWI na panelu ePanel.pl w dniach 3-10 czerwca 2020 roku, próba N=1066, reprezentatywna ze względu na płeć, wiek, wykształcenie, region zamieszkania i wielkość miejscowości.


Źródło: Informacja prasowa ARC Rynek i Opinia Sp. z o.o.

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Po zakończeniu okresu izolacji wydatki polskich konsumentów w handlu mogą spaść o niemal 25 proc.

Opierając się własnych danych pochodzących z badań nad potencjałem siły nabywczej Polaków na różne kategorie produktów analitycy GfK oszacowali 4 możliwe scenariusze rozwoju wypadków w polskim handlu detalicznym. W każdej z 4 prognoz uwzględniono założenia dotyczące potencjalnej długości okresu izolacji oraz ilości czasu, jaki zajmie sektorowi powrót do stanu „normalności”, czyli do poziomu sprzedaży sprzed epidemii.

I tak w scenariuszu pierwszym, najbardziej optymistycznym, zakładającym 2-miesięczny okres izolacji oraz powrót do poziomów sprzedaży sprzed epidemii jeszcze w grudniu bieżącego roku, prognozowany ogólny spadek wydatków Polaków w handlu detalicznym może w nadchodzących miesiącach wynieść od 8,3 do 14,2 proc. (w zależności od powiatu).

W scenariusz drugim, zakładającym także 2-miesięczny okres zamknięcia Polaków w domach, ale okres dochodzenia do poziomów sprzedaży sprzed epidemii kończący się w maju przyszłego roku, prognozowany spadek wydatków konsumentów w sklepach wyniesie w tym okresie od 10,7 do 17,7 proc. (w zależności od powiatu).

Scenariusz trzeci zakłada spadek wydatków Polaków w handlu między 11,7 a 19,3 proc. w zależności od powiatu, jeśli izolacja potrwa 2 miesiące, ale powrót do poziomów sprzedaży sprzed epidemii nastąpi dopiero w grudniu 2021 roku.

W scenariuszu czwartym, najbardziej pesymistycznym prognozowana jest największa skala spadków, pomiędzy 14,4 a 23,7 proc. Dojdzie do nich przy założeniach, iż izolacja Polaków potrwałaby łącznie 4 miesiące (2 miesiące wiosną i 2 miesiące jesienią 2020 roku), a powrót do poziomów sprzedaży sprzed epidemii w nastąpiłby w grudniu 2021 roku.

Prognoza_spadki_w_handlu
Źródło: GfK

Polski handel to około 437 miliardów złotych rocznych obrotów. Centra handlowe (pow. 5 tys. m kw.) odpowiadają za około 30 proc. tej wartości, a udział handlu online kształtował się na poziomie około 9 proc. Oznacza to, w pewnym uproszczeniu i bez uwzględnienia sezonowości, że przy zamknięciu centrów handlowych przez miesiąc nie wygenerują one sprzedaży na poziomie około 10,5 miliarda złotych. Długość okresu izolacji i wstrzemięźliwość zakupowa Polaków w okresie po zniesieniu ograniczeń zadecydują o głębokości przeobrażeń, którym z pewnością ulegnie krajowy sektor handlu.

Przemysław Dwojak, Senior Director w GfK

O badaniu

Badanie siły nabywczej Polaków (GfK Purchasing Power) analizuje nominalny dochód rozporządzalny, bez inflacji. Badanie opiera się na danych statystycznych dotyczących wysokości dochodów, podatków i świadczeń społecznych oraz na prognozach instytucji finansowych. Siła nabywcza rozumiana jest jako dochód rozporządzalny na mieszkańca po odjęciu podatków i darowizn na cele dobroczynne. Badanie wskazuje poziom siły nabywczej na osobę w danym roku wyrażony w euro i jako wartość zindeksowana.

Konsumenci wykorzystują ogólną siłę nabywczą do pokrycia wydatków na artykuły spożywcze, mieszkanie, usługi, energię, składki na prywatne plany emerytalne i ubezpieczenia oraz innych wydatków, takich jak wakacje, koszty przejazdów czy wydatki konsumpcyjne.


Źródło: informacja prasowa GfK

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Oszczędzanie czy wydawanie – co nam wychodzi najlepiej?

Prognozy OECD pokazują, że jeszcze w tym roku stopa naszych oszczędności może wzrosnąć z 2% do 2,5%1. To dowód na to, że świadomość finansowa Polaków rośnie i zaczynamy oszczędzać na większą skalę. Co takiego zaszło, że zmieniły się nasze zwyczaje finansowe? Rozwój dobrych nawyków wynika m.in. ze wzrostu płac i rekordowo niskiego wskaźnika bezrobocia. Wciąż jednak nasz przeciętny kapitał zapasowy daleko odbiega od średniej przodujących w oszczędzaniu państw Europy. Przykładowo, według raportu ZBP „InfoKREDYT: Oszczędzanie i Kredytowanie Polaków” w Niemczech od wielu lat stopa oszczędności wynosi około 10%! W 2017 roku w Czechach wyniosła ona 5,5%, natomiast w Szwecji – aż 16%. Inne kraje skandynawskie, w których edukacja finansowa jest na bardzo wysokim poziomie, również mogą stanowić dla nas dobry przykład¹.

Wróćmy na chwilę do naszych południowych sąsiadów. Według Czeskiego Urzędu Statystycznego średnia płaca brutto Czechów w pierwszym kwartale 2018 roku wynosiła 5 046 zł. W tym czasie, według Głównego Urzędu Statystycznego, Polacy zarabiali średnio 4 622,84 zł brutto². Różnica w płacach nie jest wcale miażdżąca, natomiast poziom oszczędności – zdecydowanie tak. W takim razie – czego nam brakuje, aby dogonić bardziej roztropnych sąsiadów?

O tym, czy oszczędzamy, czy też tego nie robimy, nie decyduje jedynie poziom naszych zarobków – mówi Radosław Budnicki, prowadzący podcasty „Lepiej teraz” oraz „Po ludzku o pieniądzach” i autor fiszek „Jak zadbać o finanse?”. I dodaje: Oszczędzanie ściśle wiąże się z edukacją i świadomością finansową. Ludzie mają tendencję do gospodarowania wszystkimi dostępnymi środkami – nawet w tych sytuacjach, kiedy źródłem tych środków są kredyty. W niektórych przypadkach zwiększenie zarobków idzie w parze z pogłębiającymi się problemami finansowymi. Jak temu zaradzić? Powoli, krok po kroku, wprowadzając dobre praktyki i ucząc się jednocześnie mądrego zarządzania pieniędzmi.

Efekt latte – wydatki kontroluj codziennie, a nie – od święta

Chociaż poziom naszej świadomości finansowej rośnie, wśród wielu Polaków wciąż pokutuje przeświadczenie, że nie stać ich na oszczędzanie. Z drugiej strony, wielu z nich stać na drobne, codzienne przyjemności, jak chociażby aromatyczna kawa „na mieście”. To prawda, że zakup kawy jest niewielkim wydatkiem. Zwróćmy jednak uwagę, jaką wielkość osiągnie w skali miesiąca, jeśli będziemy sobie na niego pozwalać każdego dnia pracy. To właśnie wspomniany efekt latte. Pokazuje on, że często to te małe, ale za to regularne wydatki powodują największe szkody w naszych portfelach. Dlatego nie warto patrzeć na koszty związane z drobnymi przyjemnościami przez pryzmat pojedynczego dnia – znacznie lepiej myśleć od razu o całym miesiącu, a nawet roku.

Najpierw oszczędności, potem przyjemności – nigdy na odwrót

Istnieje jeszcze jedna prosta odpowiedź na to, dlaczego wielu Polakom brakuje wolnych środków na czarną godzinę. Doradcy finansowi zalecają, aby oszczędności zaplanować jeszcze tego samego dnia, kiedy wynagrodzenie wpłynie na nasze konto. Warto ustalić z góry, ile z miesięcznych wpływów jesteśmy w stanie przelać na rachunek oszczędnościowy bądź zainwestować w bezpieczne instrumenty finansowe. Pozostałą pulę wynagrodzenia należy rozdysponować tak, aby zaspokoić wszystkie potrzeby. Niestety wiele osób wydaje pieniądze, dopóki je ma, a dopiero pod koniec miesiąca przychodzi refleksja, że znowu zabrakło środków, aby odłożyć kapitał na przyszłość.

Rozrzutność czy oszczędność?

Ludzki mózg dąży do działań, które szybko, tu i teraz, dostarczą mu poczucia zadowolenia. To w zupełności naturalne, że nie lubimy czekać, aż nasze roztropne kroki doprowadzą nas do nagrody. Dlatego m.in. mamy skłonności do niekontrolowanego wydawania pieniędzy. I warto podkreślić, że ta tendencja nie dotyczy jedynie Polaków, ale – w mniejszym lub większym stopniu – mieszkańców wszystkich zakątków świata. Niemniej jednak, w perspektywie czasu, to oszczędność, a nie rozrzutność wpływa pozytywnie na poczucie bezpieczeństwa i poziom życiowej satysfakcji. Dlatego przedstawiciele banków europejskich podczas 1. Międzynarodowej Konferencji Kas Oszczędnościowych w Mediolanie ustanowili 31 października Dniem Oszczędzania. Promowanie finansowej świadomości
i rozważnego zarządzania zawartością portfela przekłada się bowiem nie tylko na stabilizację społeczeństwa, ale także na jego rozwój.

 

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Młody Polak na kredyt kupi czołg i poleci balonem

Młodych dłużników w wieku od 18 do 34 lat jest już 659,5 tys., a ich zaległości wynoszą 9,3 mld złotych – widać w danych BIG InfoMonitor oraz BIK. Statystyki te oznaczają, że w grupie wiekowej liczącej ponad 9 mln osób, kłopoty finansowe ma co 16-sta osoba. W ciągu I półrocza liczba młodych z problemami zwiększyła się o 5 tys., a wartość zaległości o 0,5 mld zł. Wraz z nadejściem wakacji przed młodymi znów większe wydatkowe pokusy.

Młodzi finansowo przewrotni

Z badania „Życie finansowe młodych Polaków” zrealizowanego przez Stowarzyszenie Program Wsparcia Zadłużonych we współpracy z BIG InfoMonitor wynika, że wśród młodych panuje duże zróżnicowanie poziomu świadomości ekonomicznej. Prawie 70 proc. badanych nie ma poczucia rzeczywistej skali problemu i ryzyka związanego z zaciąganiem zobowiązań finansowych i nie traktują go wystarczająco poważnie. Osoby zaciągające poważniejsze zobowiązania najczęściej optymistycznie zakładają, że potrafią uzyskać pieniądze na ich spłatę z własnej pracy lub dodatkowych zajęć – 55,2 proc. oraz oszczędzanie – 44 proc. U osób już zadłużonych sytuacja jest diametralnie inna – są one zdecydowanie częściej skłonne pożyczać dalej, także w instytucjach pozabankowych, a nawet wyprzedawać dobytek ze względu na kłopoty z obsługą posiadanego długu. Z pewnością jest to dla nich bolesne doświadczenie, bo są bardzo krytyczni wobec osób, które nie radzą sobie finansowo. – Młodzi prezentują zdecydowanie negatywny wizerunek „niesolidnego dłużnika”, jako osoby słabej, biernej, uległej, leniwej a nawet „głupiej”, z którą osobiście trudno się im identyfikować. Najczęściej upatrują przyczyn kłopotów w spłacie zobowiązań w nieodpowiedzialności, lekkomyślności, lenistwie i chęci łatwego życia na kredyt. Nie biorą natomiast pod uwagę niepowodzenia ze względu na zdarzenia losowe – mówi Roman Pomianowski, prezes Stowarzyszenia Program Wsparcia Zadłużonych.

Na pożyczanie młodzi patrzą rozsądnie – uważają za uzasadnione zaciąganie zobowiązań na sfinansowanie zakupu środków trwałych np. mieszkania czy samochodu – prawie 89 proc. wskazań, ze względu na zdarzenia losowe – 79 proc. Stosunkowo często dopuszczają także możliwość zapożyczania się ze względu na trudną sytuację osób bliskich – 47 proc. oraz dla sfinansowania ważnych wydarzeń życiowych jak np. wesele – 46 proc. odpowiedzi. Zdecydowanie negatywnie odnoszą się natomiast do zapożyczania się aby poprawić bieżący budżet – 35 proc. poparcia dla takiego pomysłu, nie mówiąc już o rekreacji, która jest powodem do zadłużenia się dla 19 proc. ankietowanych.
wykres młodzi 1.jpg

Źródło: Badanie „Życie finansowe młodych Polaków”

Niespłacone pożyczki i kredyty m.in. na dziwne zakupy

Pożyczki i kredyty są główną przyczyną kłopotów młodych osób. Zarówno w grupie wiekowej 18-24 jak i 25-34 najwięcej osób ma problem z terminowym regulowaniem pożyczek – niemal 248 tys. osób. Jednocześnie jak wynika z danych BIK, ponad 254 tys. osób ma też kłopoty z terminową obsługą kredytów (przy czym w części przypadków jedna osoba może mieć problem i z jednym z drugim). Niestety wbrew deklarowanym zasadom nie zawsze długi zaciągane są na naprawdę zasadne  wydatki. Jak wynika z badania „Życie finansowe młodych Polaków” niektóre z zakupów za pożyczone pieniądze potrafią wprawić w zdumienie. Na liście wydatków, które mogą się wydać zaskakujące, znalazły się m.in. organizacja świąt Bożego Narodzenia i uroczystości rodzinnych jak choćby 18. urodzin, komunii dziecka czy zakup pierścionka zaręczynowego, ale także: ciągnik bez silnika, gry komputerowe, czołg, łódź, konie, psy rasowe, pająk, jachty, quady, zabawki dla dzieci. Spora grupa kredytowanych wydatków dotyczyła też inwestycji we własny wygląd i zdrowie, np. tabletki odchudzające, operacje plastyczne, zabiegi medycyny estetycznej, korekcja zębów, okulary, implanty piersi, sprzęt do manicure czy wyjazd do znachora w Brazylii. Młodym nie brakuje też odwagi do pożyczania pieniędzy na rozrywkę i wypoczynek jak: wyjazdy wakacyjne, zagraniczne wycieczki, loty balonem czy dalekomorskie rejsy.

Rachunki telefoniczne i długi wobec sądów

Wśród 18-24 latków drugim powodem, dla którego wpisywani są do Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor, gdzie widnieją przede wszystkim zaległości pozakredytowe, znajdują się rachunki telefoniczne. Młodzi 18-24 oraz 25-34 latkowie stanowią razem aż 45 proc. dłużników telekomów zgłoszonych do BIG InfoMonitor.

wykres młodzi 2.jpg

Źródło: BIG InfoMonitor

Choć może wydawać się to zaskakujące, sporą część długów osób w wieku 18-34 lata stanowią już także zobowiązania, z którymi wierzyciel udał się do sądu i zostały zgłoszone do BIG już na podstawie prawomocnego wyroku sądowego. Ale to niejedyny kontakt młodych dłużników z wymiarem sprawiedliwości, wśród 18-34 latków znajduje się aż połowa dłużników sądowych, czyli osób, które zostały wpisane do rejestru przez wymiar sprawiedliwości z powodu nieopłacenia sądowej grzywny czy kosztów postępowania sądowego.

tabela młodzi 1.jpg

Źródło: BIG InfoMonitor

Mimo, że najwięcej osób w wieku 25-34 nie spłaca terminowo pożyczek, to jednak wartościowo przewyższają je zobowiązania alimentacyjne. Kwota nieopłaconych na rzecz dzieci świadczeń przekroczyła tu 1,25 mld zł.

tabela młodzi 2.jpg

Źródło: BIG InfoMonitor

Podział na dłużników 18-24 lata oraz 25-34 lata pokazuje, że mimo rosnących doświadczeń, z wiekiem trudniej poradzić sobie ze zwiększającą się liczbą zobowiązań. W efekcie w BIG InfoMonitor oraz w BIK, z nienajlepszą historią kredytową, jest cztery razy więcej osób między 25 a 34 rokiem niż 18-24 latków.

*Badanie zrealizowano w 12.2016 r. na próbie 890 osób, analizę statystyczną oparto o 776 ankiet osób w wieku 18-35 lat – z czego w okresie „młodzieńczym” 18-25 lat – 66% i w okresie „wczesnej dorosłości” 34%. Dominujące zajęcia badanych to: studia 61% i praca zawodowa 38%.

:

Informacja prasowa/opracowanie: Anita Florek

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF

Polacy chcieliby zarabiać około 4 tys. zł miesięcznie

 

Zarobki wzrosły czterokrotnie, oszczędności siedmiokrotnie, a ceny tylko dwukrotnie – tak w skrócie można podsumować ostatnie 20 lat w portfelach Polaków. To spowodowało, że większość z nas jest dziś zadowolona zarówno ze swojej pracy, jak i sytuacji finansowej. A większe bezpieczeństwo finansowe sprzyja konsumpcji.

– W ciągu minionych dwóch dekad nastąpił olbrzymi progres, jeśli chodzi o sytuację finansową i stopę życiową Polakówco widać także na rynku pożyczkowym. Zmieniły się cele, na jakie zaciągamy pożyczki. Coraz rzadziej są to pilne wydatki, coraz częściej pieniądze te służą sfinansowaniu bardziej aspiracyjnych celów – mówi Katarzyna Szerling, członek zarządu firmy Provident Polska, z której usług skorzystały już ponad 4 mln klientów. – Wierzymy w plany naszych klientów i cieszymy się, że możemy ich wspierać w realizacji coraz bardziej ambitnych celów, które podnoszą jakość ich codziennego życia – dodaje.

Zarobki i wydatki w górę

W 1997 roku średnie wynagrodzenie brutto wynosiło zaledwie 1062 zł. Dziś jest to 4354 zł. Ceny – mierzone inflacją – wzrosły w tym czasie niespełna dwukrotnie, co oznacza, że stać nas na coraz więcej. I chętnie z tego korzystamy.

– Średnie wydatki na osobę 20 lat temu wynosiły ok. 430 zł miesięcznie. Gdybyśmy skorygowali tę kwotę tylko o inflację otrzymalibyśmy ok. 800 zł, tymczasem obecne wydatki – jak pokazują oficjalne dane GUS  oscylują na poziomie ok. 1130 zł na osobę miesięcznie. To wyraźny dowód na wzrost konsumpcji. Zmieniła się także struktura naszych wydatków – ocenia Anna Karasińska, ekspert ds. badań rynkowych w Provident Polska.

Coraz więcej konsumujemy, ale i coraz więcej oszczędzamy. Z badań przeprowadzonych na zlecenie Providenta wynika, że podstawowe wydatki, takie jak rachunki, transport czy żywność pochłaniają średnio ok. 62 proc. naszego wynagrodzenia. Na swoje przyjemności przeznaczamy przeciętnie 14 proc. miesięcznych dochodów, zaś na oszczędności jedną dziesiątą tego, co zarabiamy. To dane uśrednione, bowiem nie wszyscy mają jeszcze nawyk oszczędzania – regularnie pieniądze odkłada dwie trzecie z nas. Jedna trzecia nie ma oszczędności i nie oszczędza, co nie zawsze jest pochodną gorszej sytuacji finansowej. Nawet co dziesiąty z grupy osób zamożnych przyznaje, że nie odkłada regularnie środków finansowych. Natomiast z wydatków na przyjemności rezygnuje tylko 13 proc. Polaków, z czego wśród najzamożniejszych jedynie 3 proc. Prymat konsumpcji nad oszczędzaniem jest więc wyraźnie zauważalny.

– Nasze zwyczaje finansowe są charakterystyczne dla społeczeństwa będącego wciąż na dorobku, ale idą w dobrym kierunku. Zarówno wartość naszych oszczędności, jak i liczba oszczędzających systematycznie rośnie – podkreśla Anna Karasińska. Według danych NBP, w 1997 roku wartość oszczędności gospodarstw domowych oscylowała wokół 100 mld zł, dziś przekracza 700 mld zł.

Jesteśmy zadowoleni z tego, co mamy

Wydawać i oszczędzać możemy przede wszystkim dzięki zarobkom, które są coraz bardziej dopasowane do naszych oczekiwań. Provident sprawdził, jakie wynagrodzenie Polacy uznaliby za satysfakcjonujące. Wyniki są o tyle zaskakujące, że większość Polaków deklaruje kwotę zbliżoną do rzeczywistego średniego wynagrodzenia. 51 proc. Polaków chciałoby bowiem zarabiać między 2 a 4 tys. zł na rękę. 6 proc. zadowoliłoby się kwotą niższą niż 2 tys. zł. Jedna piąta z nas za satysfakcjonujące uznałaby wynagrodzenie w przedziale 4-6 tys. zł. Powyżej 6 tys. zł na rękę chciałoby zarabiać tylko 6 proc. Polaków, zaś 16 proc. nie potrafiło wskazać konkretnej kwoty.

– Widać korelację oczekiwań względem wynagrodzenia z poziomem wykształcenia i obecnymi zarobkami. Osoby z wyższym wykształceniem, z wyższymi dochodami mają większe oczekiwania, zaś osoby z wykształceniem podstawowym, które zarabiają mniej, mają te oczekiwania skromniejsze, co ma oczywiście racjonalne uzasadnienie. Dopasowanie oczekiwań do rzeczywistości ma później także przełożenie na nasze zadowolenie z pracy i z sytuacji finansowej, które w naszych badaniach również wypadło dość pozytywnie – zauważa Karasińska.

Z badania „Finanse Polaków” przeprowadzonego na zlecenie Providenta wynika bowiem, że 57 proc. jest zadowolonych ze swojej sytuacji finansowej, zdecydowane niezadowolenie deklaruje jedynie 3 proc. Ponad połowa z nas jest także zadowolona z pracy, a aż 71 proc. wyraża zadowolenie z materialnych warunków bytu. Najwięcej satysfakcji czerpiemy natomiast – co oczywiście nie jest zaskoczeniem – z relacji rodzinnych. Blisko 90 proc. Polaków ocenia je pozytywnie.

:

Informacja prasowa/opracowanie: Anita Florek

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF