Brief for Poland
Ryszard Florek: „Żeby państwo nam nie przeszkadzało”. Po 35 latach czas na współpracę państwa z biznesem
Piętnaście lat temu jako pierwszy element projektu „5 × Polska” zapisaliśmy Partnerstwo Publiczno-Prywatne.
Spis treści
Nie chodziło nam jednak wyłącznie o ustawowe PPP i wspólne finansowanie inwestycji. Pytanie było znacznie szersze:
czy państwo i prywatny biznes potrafią wspólnie pracować na rzecz rozwoju Polski?
W prezentacji z 2011 roku zapisaliśmy trzy proste zdania:
„Biznesman to nie złodziej”.
„Polityk to nie łapówkarz”.
„Złoty środek między kontrolą a efektywnością”.
Dzisiaj powiedziałbym to inaczej: samo wzajemne zaufanie już nie wystarcza. Potrzebny jest system współpracy.
Formalne PPP w Polsce istnieje. Mamy przepisy, politykę państwa, centralną jednostkę PPP i konkretne inwestycje realizowane wspólnie przez sektor publiczny i prywatny.
Ale „5 × Polska” stawiało pytanie trudniejsze:
kto koordynuje strategiczną współpracę państwa z prywatnym biznesem?
Nie chodzi o zarządzanie prywatnymi przedsiębiorstwami. Państwo nie powinno mówić przedsiębiorcy, jak ma prowadzić firmę.
Powinno jednak wiedzieć, jakie są najważniejsze bariery rozwoju polskich przedsiębiorstw, wspierać ich ekspansję, pomagać budować kompetencje, bronić interesów gospodarczych Polski w Unii Europejskiej i tworzyć warunki, w których firmy mogą rosnąć.
Organizacji mamy dużo. A czy mamy wspólny głos?
W samej Radzie Dialogu Społecznego stronę pracodawców tworzy dziś siedem reprezentatywnych organizacji: Konfederacja Lewiatan, Federacja Przedsiębiorców Polskich, Pracodawcy RP, Polskie Towarzystwo Gospodarcze, Business Centre Club, Związek Przedsiębiorców i Pracodawców oraz Związek Rzemiosła Polskiego.
Do tego dochodzą izby gospodarcze, organizacje branżowe, regionalne i sektorowe. Nawet środowisko firm rodzinnych ma kilka własnych organizacji.
I nie chodzi o to, żeby je likwidować albo wszystkich zamykać w jednej strukturze. Różnorodność reprezentacji biznesu jest naturalna.
Problem jest gdzie indziej:
czy z tej wielości głosów powstaje w najważniejszych sprawach wspólne stanowisko polskiego biznesu?
Kto ustala kilka strategicznych interesów polskich przedsiębiorstw?
Kto uzgadnia je z administracją?
Kto pilnuje ich realizacji?
Kto po roku mówi: zrobiliśmy to, tego nie zrobiliśmy, za to odpowiada ten urząd, ta organizacja albo ta instytucja?
Mamy ministerstwa, agencje, organizacje przedsiębiorców, konferencje, kongresy, raporty i debaty.
Czy mamy jednak mechanizm, który zamienia tę aktywność w skoordynowane działanie?
Mamy mocną pozycję w Brukseli. Czy potrafimy ją wykorzystać?
To pytanie jest tym ważniejsze, że Polska ma dzisiaj wyjątkowo mocną pozycję w europejskich strukturach biznesowych.
Maciej Witucki, przewodniczący Rady Głównej Konfederacji Lewiatan, od 1 lipca 2026 roku stoi na czele BusinessEurope — jednej z najważniejszych organizacji reprezentujących europejski biznes.
To ogromny atut.
Ale sukces jednego człowieka i jednej organizacji nie jest jeszcze systemem reprezentowania interesów polskiej gospodarki.
Czy potrafimy tę pozycję wykorzystać wspólnie?
Czy przed najważniejszymi decyzjami zapadającymi w Brukseli polskie organizacje przedsiębiorców uzgadniają kilka wspólnych priorytetów?
Czy administracja wie, jakie to priorytety?
Czy polski biznes włącza się w europejski proces odpowiednio wcześnie — zanim regulacje są już praktycznie przesądzone?
Obecność w Brukseli to jedno.
Zdolność do wspólnego działania to coś znacznie więcej.
„Żeby państwo nam nie przeszkadzało”
Dwa dni temu podczas konferencji Biznes Misja Ryszard Florek, prezes FAKRO — jednej z największych polskich firm i jednego z największych producentów okien dachowych na świecie — powiedział: „żeby państwo nam nie przeszkadzało”.
Rozumiem, skąd bierze się takie oczekiwanie.
Polscy przedsiębiorcy przez ponad 35 lat nauczyli się budować firmy często bardziej dzięki własnej determinacji, intuicji i odporności niż dzięki spójnemu systemowi wsparcia.
Ale czy po 35 latach gospodarki rynkowej naprawdę to ma być szczyt naszych ambicji w relacji państwo–biznes?
Żeby państwo tylko nie przeszkadzało?
Potrzebujemy czegoś więcej.
Państwa, które nie steruje przedsiębiorcą, ale potrafi z nim współpracować.
Państwa, które rozumie gospodarkę, potrafi słuchać przedsiębiorców, koordynuje działania swoich instytucji, wspiera ekspansję i reprezentuje interes gospodarczy kraju tam, gdzie zapadają najważniejsze decyzje.
Być może właśnie między dwiema skrajnościami — państwem, które przeszkadza, i państwem, które chce wszystkim zarządzać — znajduje się prawdziwe partnerstwo publiczno-prywatne.
Local Content — fragment większego systemu
Dobrym przykładem jednego z elementów takiego podejścia jest rozwijany przez Ministerstwo Aktywów Państwowych Local Content.
Pokazuje, że potencjał dużych spółek może być wykorzystywany do wzmacniania polskich dostawców, kompetencji, łańcuchów wartości i przedsiębiorstw.
To ważne.
Ale to tylko fragment większego systemu.
Podmurówka, nie cały budynek.
Bo Marki dla Polski nie zbuduje jeden resort ani jeden program.
Trójkąt Efektywności
W „5 × Polska” próbowaliśmy opisać ten mechanizm poprzez Trójkąt Efektywności:
państwo – wiedza i eksperci – biznes.
Każda z tych stron ma inne kompetencje. Żadna sama nie zbuduje konkurencyjnej gospodarki ani silnej Marki dla Polski.
Dlatego najważniejszym słowem jest dziś:
koordynacja.
Nie potrzebujemy kolejnej konferencji o współpracy.
Potrzebujemy stałego stołu, przy którym spotykają się państwo, biznes i eksperci, ustalają konkretne cele, odpowiedzialność, terminy i mierniki — i nie rozchodzą się po zrobieniu wspólnego zdjęcia.
W 2011 roku pytaliśmy, czy państwo i biznes potrafią sobie zaufać.
Dzisiaj pytanie brzmi:
czy potrafią razem pracować?
Bo Marka dla Polski nie zaczyna się od reklamy.
Zaczyna się między innymi od tego, czy państwo i przedsiębiorcy potrafią wspólnie budować siłę polskiej gospodarki.
Czytasz nas regularnie? Ustaw Brief jako preferowane źródło informacji w Google.