BRIEF dociera do polskich firm i ich pracowników – do wszystkich tych, którzy poszukują inspiracji w biznesie i oczekują informacji o ludziach, trendach i ideach.

Skontaktuj się z nami

Mapa europejskich startupów bez Polski. Diagnoza niewykorzystanego potencjału

Patrząc na opublikowaną niedawno mapę „15 najgorętszych startupów technologicznych w Europie”, można odczytać ją na dwa sposoby.

Pierwszy — powierzchowny, optymistyczny: Europa przyspiesza. Londyn, Kopenhaga, Sztokholm, Berlin, Paryż, Barcelona, Budapeszt czy Bukareszt budują firmy, które pozyskują dziesiątki i setki milionów euro finansowania, skalują technologie AI, fintech, biotech, SaaS czy deeptech i coraz śmielej konkurują globalnie.

Drugi — znacznie bardziej dla nas interesujący, a zarazem niewygodny: na tej mapie nie ma ani jednego startupu z Polski.

Ani jednego.

W kraju o jednej z największych gospodarek Unii Europejskiej.

Z ogromnym zapleczem talentów technologicznych.

Z silnym rynkiem usług IT.

Z ambicją bycia liderem regionu CEE.

To nie jest przypadek. To jest sygnał systemowy.

Potencjał mamy. System — wciąż nie działa

Nie zaczynamy od zera.

Polska ma:

jednych z najlepszych programistów na świecie

świetnych inżynierów i matematyków

rosnący rynek venture capital

dostęp do ogromnych środków unijnych

coraz lepszą infrastrukturę technologiczną

liczne programy akceleracyjne i grantowe

Problem polega na tym, że te elementy funkcjonują obok siebie — a nie razem.

Ekosystem startupowy nie buduje się pieniędzmi. Buduje się koordynacją.

A z tym od lat mamy fundamentalny problem.

Pieniądze z UE: dystrybucja zamiast strategii

Polska była i jest jednym z największych beneficjentów środków unijnych przeznaczonych na innowacje, badania i rozwój oraz przedsiębiorczość technologiczną.

I tu pojawia się pierwsza niewygodna teza:

Skala finansowania nie przełożyła się na skalę globalnych sukcesów startupowych.

Dlaczego?

Bo w wielu przypadkach środki:

trafiały w projekty „grantowe”, nie rynkowe

finansowały infrastrukturę zamiast skalowania firm

wzmacniały instytucje, nie founderów

premiowały poprawność formalną, nie odwagę biznesową

Powstał ekosystem wypełniania wniosków, nie budowania jednorożców.

Startup, który chce wygrać globalnie, musi myśleć kategorią rynku, produktu i ekspansji.

System publiczny wciąż myśli kategorią rozliczeń, wskaźników i procedur.

To dwa różne światy.

Instytucje wsparcia: rozproszenie zamiast sprawczości

Drugi obszar diagnozy dotyczy instytucji otoczenia biznesu.

Agencje rozwoju, fundusze publiczne, akceleratory, parki technologiczne, klastry, inkubatory — powstała ich w Polsce imponująca liczba.

Tyle że liczba nie równa się efektywności.

Najczęstsze problemy:

brak specjalizacji branżowej

niska praktyka biznesowa kadr

rotacyjność zespołów

brak międzynarodowych kompetencji skalowania

funkcjonowanie w logice projektowej, nie rynkowej

W efekcie founderzy często traktują system wsparcia jako etap przejściowy — po którym i tak muszą szukać kompetencji za granicą.

Koordynacja: największa nieobecna

Największym brakującym elementem jest jednak coś jeszcze — koordynacja między trzema filarami:

Państwo — Biznes — Kompetencje/eksperci

W dojrzałych ekosystemach te trzy światy współpracują:

Państwo tworzy ramy i strategię

Kapitał prywatny finansuje wzrost

Eksperci i praktycy skalują globalnie

W Polsce każdy z tych światów działa osobno.

Państwo buduje programy.

Biznes buduje firmy.

Eksperci budują raporty i konferencje.

Za rzadko budują wspólne projekty wzrostu.

Festiwalizacja zamiast systemowości

Nie oznacza to, że nic się nie dzieje.

Dzieje się bardzo dużo:

konferencje

hackathony

konkursy

rankingi

festiwale innowacji

programy dla młodych kreatywnych

Problem polega na tym, że często kończą się one na inspiracji.

Nie przechodzą w:

finansowanie wzrostu

mentoring globalny

wsparcie ekspansji

budowę partnerstw międzynarodowych

Ekosystem startupowy nie rośnie od liczby wydarzeń.

Rośnie od liczby firm, które wychodzą na świat.

Paradoks talentu: eksportujemy ludzi, nie firmy

Jest jeszcze jeden paradoks, o którym mówi się zbyt rzadko.

Polacy robią spektakularne kariery technologiczne na świecie:

w Dolinie Krzemowej

w Londynie

w Berlinie

w Sztokholmie

w Singapurze

w Tel Awiwie

Budują globalne produkty, zarządzają funduszami, rozwijają AI, deeptech, biotech.

Problem nie leży więc w kapitale ludzkim.

Leży w tym, że:

eksportujemy talenty, zamiast skalować ekosystem u siebie.

Najbardziej przedsiębiorczy, odważni i globalnie myślący founderzy bardzo często wybierają budowę firm poza Polską — bo tam szybciej znajdują:

kapitał wzrostowy

partnerów technologicznych

kompetencje skalowania

dostęp do rynków

Widoczność = siła marki ekosystemu

Mapa startupów to nie tylko zestawienie firm.

To narzędzie budowy percepcji.

Jeśli na takich mapach regularnie pojawiają się:

Dania

Szwecja

Holandia

Estonia

Izrael (poza Europą, ale w podobnych analizach)

— to znaczy, że ich ekosystemy zbudowały globalną widoczność.

Polska wciąż jest postrzegana jako:

hub usług IT

zaplecze programistyczne

rynek outsourcingowy

Za rzadko jako źródło globalnych produktów technologicznych.

To różnica w marży, kapitale i prestiżu.

Co musiałoby się zmienić?

Jeśli chcemy, by na kolejnych mapach pojawiały się polskie firmy, potrzebne są zmiany systemowe:

1. Od grantów do skalowania

Finansowanie powinno premiować globalną ekspansję, nie lokalne przetrwanie.

2. Profesjonalizacja instytucji wsparcia

Więcej praktyków skalowania, mniej administracji projektowej.

3. Koordynacja ekosystemu

Realna współpraca państwa, biznesu i kapitału prywatnego.

4. Wsparcie marek technologicznych

Nie tylko technologii, ale też ich globalnej narracji i widoczności.

5. Zatrzymywanie talentów

Tworzenie warunków, w których founder nie musi wyjeżdżać, by rosnąć.

Mapa jako lustro

Brak Polski na tej mapie to nie powód do obrażania się na ranking.

To informacja zwrotna.

Mapa startupów jest lustrem:

ambicji

skuteczności instytucji

jakości finansowania

zdolności do skalowania

Potencjał mamy ogromny.

Ale potencjał, który nie przekłada się na globalne firmy, pozostaje tylko potencjałem.

A ekosystemy wygrywają nie liczbą talentów — lecz liczbą firm, które potrafią z tych talentów zbudować światowe produkty.

I to jest dziś najważniejsze wyzwanie dla polskiej gospodarki innowacyjnej.

AI edited Human-written, AI-edited.

Grzegorz Kiszluk