Marketing zmienia perspektywę. To zdanie powtarzam od lat. I nie jest to tylko efektowny slogan. To mój sposób patrzenia na świat.
Od ponad 35 lat zajmuję się marketingiem. Byłem jednym z pierwszych dziennikarzy ekonomicznych w Polsce, którzy traktowali marketing nie jako reklamę czy promocję, ale jako metodę rozumienia rzeczywistości.
Dla mnie marketing zawsze był czymś znacznie szerszym – sposobem myślenia o wartości, potrzebach ludzi, strategii i długim horyzoncie działania.
Dlatego kiedy patrzę na Polskę – na państwo, gospodarkę, miasta czy regiony – zadaję sobie jedno pytanie:
dlaczego tak rzadko myślimy marketingowo?
— Bo marketing, dobrze realizowany, nie jest manipulacją.
— Nie jest też tylko komunikacją.
Marketing to sposób myślenia, który pomaga budować firmy, marki osobiste, miasta, regiony i państwa.
Patrząc z tej perspektywy, widać kilka problemów, które w Polsce powracają od lat.
Po pierwsze – brak silnego etosu państwa.
Przez znaczną część historii Polska nie miała własnej państwowości. Instytucje państwowe były przerywane, odbudowywane, znów tracone. To zostawiło ślad w mentalności. Państwo bywa traktowane nie jako wspólne dobro i wspólny projekt, lecz jako coś zewnętrznego – coś, co zmienia się wraz z kolejną władzą.
Po drugie – myślenie w rytmie kadencji.
W krajach o długiej ciągłości instytucjonalnej naturalne jest planowanie w perspektywie dekad. W Polsce wciąż częściej myśli się w rytmie wyborów. Tymczasem marka państwa nie powstaje w cztery lata.
Po trzecie – nieufność wobec marketingu.
Wciąż pokutuje przekonanie, że marketing to manipulacja albo po prostu promocja. Tymczasem marketing – w klasycznym rozumieniu choćby Philipa Kotlera – zaczyna się od produktu, wartości i systemu działania, a dopiero na końcu pojawia się komunikacja.
Po czwarte – brak profesjonalizmu.
— Paradoks polega na tym, że o marketingu najczęściej mówi się w kontekście kampanii i sloganów.
— Ten błąd popełniają nawet ci, którzy przekonują, że kochają marketing.
— Tymczasem prawdziwy marketing zaczyna się od strategii, od budowania realnej wartości i przewagi.
Po piąte – napięcie między logiką partyjną a logiką państwową.
— W praktyce politycznej krótkoterminowa logika partyjna zbyt często wygrywa z długofalowym interesem państwa.
— A budowanie marki kraju jest projektem pokoleniowym, nie kadencyjnym.
Dlatego Polska nie potrzebuje przede wszystkim kolejnych kampanii promocyjnych.
Potrzebuje marketingowego sposobu myślenia.
Marketing – dobrze rozumiany – pomaga zrozumieć potrzeby ludzi, budować wartość i tworzyć projekty, które mają sens w długiej perspektywie. Pomaga porządkować rzeczywistość i nadawać jej kierunek.
Od lat powtarzam jedno zdanie:
marketing zmienia perspektywę.
A kiedy zmienia się perspektywa – zaczynają zmieniać się decyzje.
I dopiero wtedy marketing robi to, do czego naprawdę służy:
buduje siłę ludzi, firm i państw.