BRIEF dociera do polskich firm i ich pracowników – do wszystkich tych, którzy poszukują inspiracji w biznesie i oczekują informacji o ludziach, trendach i ideach.

Skontaktuj się z nami

Auta w wersji demo na celowniku Polaków. Ile można zaoszczędzić? Na co uważać?

Na rynku dostępnych jest nawet kilkanaście tysięcy aut demonstracyjnych z 2025 roku, które można kupić sporo taniej od nowych samochodów bez przebiegu.

Spis treści
  1. „Demówki” prawie nowe
  2. Ile można zaoszczędzić?
  3. Bonus dla osób fizycznych
  4. Koniec wyprzedaży rocznika
  5. Uwaga na gwiazdki

Oferta „demówek” jest szczególnie atrakcyjna dla osób fizycznych, które nie mogą liczyć na tak wysokie rabaty na nowe auta, jak firmy, a jednocześnie szukają oszczędności w erze drogiego paliwa.

Średni upust względem, już i tak mocno zredukowanych stawek za nowe auta z rocznika 2025, wynosi 12 tys. zł – wynika z symulacji Superauto.pl.

Na auta demonstracyjne polują osoby, które chcą taniej kupić samochód przed liftingiem, auto w skromniejszej wersji silnikowej/wyposażeniowej lub też pojazd z rocznika 2025, gdy oferta wyprzedażowa nie jest już dostępna.

Na co trzeba uważać? Ekspert podpowiada.

Można szacować, że na rynku jest ok. 9-18 tys. pojazdów demonstracyjnych wystawionych na sprzedaż. W tego typu ofercie dominują auta z rocznika 2025, natomiast zdarzają się też wcześniejsze roczniki – informuje Bartosz Chojnacki, wiceprezes Superauto.pl.

„Demówki” prawie nowe

Samochody demonstracyjne, tzw. demówki, to auta z przebiegiem, wynoszącym zwykle od kilkuset do 10 tys. km. – Są prawie nowe, zarejestrowane na dilera, wcześniej służyły do jazd testowych z klientami lub też były wykorzystywane przez pracowników – wyjaśnia Oskar Jedliński, dyrektor działu rozwoju rynku w Superauto.pl.

Jak zauważa Bartosz Chojnacki, „demówki” cieszą się obecnie dużym zainteresowaniem użytkowników, m.in. ze względu na poszukiwanie oszczędności w erze drogiego paliwa. – Popularność aut demonstracyjnych rośnie także sezonowo, gdy kończy się wyprzedaż rocznika i wiele modeli nie jest już dostępnych. – Zakup demówki to też często jedyna okazja, aby zdobyć pojazd, którego produkcja w obecnej wersji już się skończyła, a na nową trzeba poczekać kilka miesięcy lub dłużej i oczywiście liczyć się z podwyżką ceny – mówi wiceprezes Superauto.pl. Ruch w sekcji „demo” na stronie superauto.pl podskoczył o 30% w lutym względem stycznia i w marcu utrzymał się na podwyższonym poziomie.

Ile można zaoszczędzić?

Eksperci Superauto.pl wytypowali ponad 20 modeli aut demonstracyjnych z 2025 roku, zarówno z segmentu masowego, jak i segmentu premium. Porównali ich ceny sprzedaży z nowymi samochodami wyprzedażowymi z 2025 r., identycznymi lub o możliwie najbardziej zbliżonych parametrach. Na liście znalazły się popularne modele Dacii, Opla, Skody, Hyundaia, Citroena, Peugeota, Nissana czy Renaulta, chińczyków – MG i Jaecoo – a także Mercedesa i BMW. Różnica w aktualnej cenie, czyli z rabatem, wyniosła od 600 zł (Hyundai Kona 1.6 GDI N Line DCT) do ponad 41 tysięcy złotych (Renault Austral Iconic 1.2 E-Tech Full Hybrid) na korzyść „demówek”. Średnio wersje demonstracyjne okazały się tańsze o ponad 12 tys. zł. To dodatkowe 6% upustu cenowego w stosunku do już i tak mocno przecenionego rocznika 2025, a w skrajnych przypadkach – ekstra rabatu sięgającego ponad 20%.

Bonus dla osób fizycznych

Jeśli ktoś szuka nowego samochodu, ale akceptuje fakt, że ma on nieduży przebieg, to oferta aut demonstracyjnych może być bardzo korzystanym rozwiązaniem – ocenia Oskar Jedliński. Podkreśla, że tego typu samochodami interesują się przede wszystkim osoby fizyczne, które nie mogą liczyć, na tak duże rabaty na nowe auta, jak firmy. – Kupując „demówkę” można otrzymać upust względem nowego pojazdu, który nierzadko jest większy od rabatów, jakie marki motoryzacyjne przyznają przy zakupach flotowych, obejmujących kilkanaście czy kilkadziesiąt pojazdów – informuje szef działu zamówień Superauto.pl.

Koniec wyprzedaży rocznika

W przypadku trzech modeli aut ujętych w zestawieniu samochód demonstracyjny to obecnie jedyna opcja zakupu samochodu z 2025 roku, ponieważ oferta wyprzedażowa już się skończyła. Tak jest w przypadku Skody Kamiq (Edition 130 1.5 TSI DSG), Jaecoo 7 (1.6 T-GDI OffRoad AWD DCT) oraz Skody Octavi (Edition Selection 130 DSG 1.5 TSI mHEV). W przypadku Hyundaia Kony (1.6 GDI N Line DCT) dostępne są pojedyncze sztuki z 2025 r. bez przebiegu, ale po rejestracji na dilera. O niewielkiej dostępności możemy też mówić w odniesieniu do popularnego chińczyka MG HS (1.5T HEV+ Excite aut), a z kolei BMW Serii 3 (320d xDrive M Sport) jest prawie nieosiągalne w dieslu z napędem na cztery koła.

Uwaga na gwiazdki

Pomimo faktu, że na liście „demówek” można znaleźć prawdziwe perełki, przeglądając tego typu oferty trzeba zachować ostrożność. – Należy przede wszystkim porównać cenę takiego auta z ofertą zakupu nowego pojazdu z tego samego rocznika. Demówki nie zawsze są tańsze od nowych samochodów, zwłaszcza, gdy marka ma w danym momencie duże rabaty na nowe auta. Trzeba też ocenić, czy oferowany upust rekompensuje stopień zużycia pojazdu – podkreśla Oskar Jedliński. Uczula także, aby porównać wersje silnikowe i wyposażenia. – Może się zdarzyć, ze wersja demo ma słabszy silnik, który nie jest już produkowany lub niższy standard wyposażenia. Z jednej strony są to korzyści, na które poluje wielu kupujących, natomiast powinno być to zrekompensowane odpowiednim rabatem względem nowego auta o wyższym standardzie – podsumowuje szef działu zamówień Superauto.pl. Z taką sytuacją mamy do czynienia w przypadku Dacii Sandero Stepway (Expression LPG 1.0 TCe). Wersja demo jest tańsza o 3 tys. zł od nowego pojazdu z 2025 r., natomiast ma słabszy silnik (1.1 l vs 1,2 l).

Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.

BRIEF