Czwartkowy kącik | odc. 11 | Edukowanie o zdrowiu – o skuteczności dotarcia, realnym wpływie i doborze argumentów

110

O zdrowiu od lat, wspierając promocję własnych usług i działań, komunikują nie tylko lekarze, dietetycy czy szkolni edukatorzy zdrowia, ale przede wszystkim trenerzy personalni czy instruktorzy fitness, sportowcy, celebryci i blogerzy.

Zaglądając do mediów społecznościowych można stwierdzić, że praktycznie każdy – nie tylko w kontekście zagrożeń koronawirusem czy działań profilaktycznych (gdzie większość z nas ma swój patent na zachowanie zdrowia – czy to nalewki na miodzie czy trening w przeręblu).

Dotrzeć skutecznie – co to znaczy?

Oczywiście o zdrowiu komunikuje również ogrom specjalistów public relations, działających na rzecz producentów żywności, suplementów, gadżetów i urządzeń treningowych czy kosmetyków. Do tego dochodzą działania placówek medycznych i innych instytucji działających w ochronie zdrowia, organizacji pozarządowych i administracji publicznej. Powstaje ogrom contentu – do czytania i oglądania, niekoniecznie o charakterze edukacyjnym, a często jedynie przyciągającego uwagę do konkretnego wąskiego tematu, z którym związana jest dana działalność. Mierniki efektywności każdy z nich może mieć różne, tak jak odmienne ma potrzeby.

Edukowanie jest jednak czymś zdecydowanie wykraczającym poza komunikację, szczególnie jednostronną, a nawet między odbiorcami (dyskusje, wymiana doświadczeń, abstrahując od źródłowej „wiedzy”). Skuteczne edukowanie o zdrowiu to kształtowanie osobowości, a nie suchy przekaz, wpływanie – a zatem relacja, bazująca na nie tyle autorytecie inicjatora, edukatora, co jego umiejętnym stworzeniu partnerstwa w systemie nauczania. Rozwijanie zdolności do twórczej adaptacji zdrowych zachowań i nawyków.

Choć teoretycznie wiemy, jak dbać o zdrowie, to nie znaczy, że dbamy. Sama informacja nie przekłada się na realny wpływ na jej odbiorców, nawet, jeśli jest podana w atrakcyjnej formie. Wiele osób korzysta z aplikacji treningowych czy dietetycznych w swoich smartfonach, self-trackerów, pomocnych w tworzeniu nawyków, z przypominaczami i pomiarami parametrów organizmu, co rozwija zainteresowanie poprawą zdrowia, ale nie zmienia to faktu, że nie potrzebujemy solidnej rzetelnej wiedzy, zadowalamy się tą najbardziej powierzchowną (z materiałów promocyjnych, a nawet reklam suplementów, informujących, jakie witaminy i minerały mają wpływ na kości, skórę, włosy czy stawy. Niekoniecznie wpływają na realne działania, wprowadzenie zmian w życiu, ale zwracają uwagę na problem i chociaż niektórych zachęcą do badań czy dbałości o stawy, nawet jak będzie to działanie jednorazowe.

Wpływanie a nie bodźcowanie

W edukowaniu chodzi nie o wywołanie reakcji pod wpływem bodźca (strasząc w przekazie reklamowym ryzykiem zawału czy pneumokokami), ale o realny wpływ, działania powtarzalne, długotrwałe. Interaktywność, wirtualizacja w edukacji są pomocne, ale nie mogą zastąpić oddziaływania drugiego człowieka. Kolokwialnie można stwierdzić, że wiedza jest powszechnie dostępna wszędzie, a dzisiejsza edukacja nie może ograniczać się do jej przekazywania. Nacisk powinno się postawić zdecydowanie na rozwijanie pasji i motywowanie do rozwoju w danym obszarze. Współczesna edukacja powinna tak naprawdę korzystać z tego, z czego marketing doświadczeń i relacji.

Gdy celem działań edukacyjnych o zdrowiu jest poprawa jakości życia (jak to często czytam w opisach projektów zdrowotnych) niezwykle trudno dobrać dla nich mierniki efektywności i udowodnić bezsprzecznie, iż realnie poprawiliśmy jakość życia konkretnych osób, na których wpływają też inni, inne media, itd.

Edukacja przyszłości powinna silnie być ukierunkowana na przygotowanie do życia w perspektywie kolejnych 10-20 lat, tylko czy dzisiejsi edukatorzy są w stanie zrealizować taki cel?

Wielość kanałów komunikacji i siła oddziaływania (częstość przekazów, atrakcyjność) są oczywiście pomocne w edukowaniu o zdrowiu. Wciąż zbyt często edukatorzy moralizują czy perswadują, co przez lata w Polsce ugruntowało się jako metoda wpływania na odbiorców. Zamiast wtłaczać wiedzę (także poprzez materiały PR) wspomagajmy proces edukacyjny, by odbiorca chętnie chciał poszerzać wiedzę w danym obszarze, uczył się samodzielnie, a nie był nauczany. Aktywizowanie odbiorców powinno być celem samym w sobie – w wersji komercyjnej udało się to T-Mobile, które przez wiele miesięcy zachęcało Polaków do liczenia kilometrów przekładających się na Pomoc Mierzoną Kilometrami. Akcja była szczytna, ale czy przy okazji spowodowała zmianę stylu życia uczestników na bardziej aktywny także po zakończeniu akcji? Tego niestety nie wiemy.

Dobry dobór argumentów w edukacji

Niestety nie jest tak, że argumenty o zdrowiu są dla wszystkich równie istotne i przekonujące, np. nastolatków mało interesuje szkodliwość palenia dla zdrowia, ale aspekty takie jak smród tytoniu, nieprzyjemny zapach z ust czy wpływ na potencję oddziałują na nich znacznie bardziej. Zatem dopasujmy argumenty do odbiorców (czego skuteczność udowodniono w wielu badaniach naukowych), ale także bazujmy na sprawdzonych naukowo, rzetelnych źródłach wiedzy. Niestety ten aspekt mocno w Polsce kuleje – nie oczekujemy np. od e-serwisów o zdrowiu znaków jakości, gwarantujących prawdziwość informacji.

Medialność i bezustanna potrzeba poszukiwania nowinek wymusza na publikatorach contentu o zdrowiu działania, które nie mają nic wspólnego z rzetelnym edukowaniem, czego odbiorcy nie weryfikują i przyjmują często jak dogmat. Równolegle popularne są wciąż niezdrowe zachowania (sieci fast food mają się świetnie, a ich działania prozdrowotne nie spotykają się z zainteresowaniem ich klientów). Wśród młodzieży fun wciąż często wygrywa z racjonalnymi argumentami, a zdrowie nie jest wartością, stojącą wysoko w ich osobistej hierarchii wartości. Dlatego skuteczne edukowanie o zdrowiu jest największym wyzwaniem w przypadku nastolatków. Nie wystarczy do nich dotrzeć, trzeba też przekonać i zaangażować w realne działania. Skutecznie i na lata.

Edukowanie o zdrowiu to dziś kształtowanie postaw, poglądów, nawyków i rozwój osobowości troszczącej się o zdrowie. To korygowanie wiedzy i stylu życia osoby edukowanej. Nawet niekoniecznie do jednego wzorca, bo niektórzy teoretycy uważają nawet, że nie ma jednego modelu zdrowego stylu życia, to zdecydowanie coś bardziej indywidualnego. Komunikowanie o zdrowiu dziś służy na ogół wychowaniu konsumentów, to niepokojący trend, ale niestety dominujący.

Z drugiej strony nie każdy, kto ma wiedzę nadaje się do bycia edukatorem, jeśli nie potrafi wpływać na ludzi – np. wielu lekarzy nie sprawdza się w tym zakresie (skupiając się na chorobie, przyjmowaniu leków, a nie na zdrowiu i jego poprawie). Edukacji, by była skuteczna nie powinno się na siłę odhumanizowywać, wyręczając się technologią, bo straci się na skuteczności oddziaływania (e- przez wielu studentów jest postrzegany jako niemotywujący do nauki i mniej efektywny).

 

Komentarze
Ładowanie...

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Akceptuję Dowiedz się więcej