Fish and Chips w Varanasi

Autorka: Magdalena Jaworska

196

Nigdy nie sądziłam, że trafie kiedykolwiek do takiego miejsca jak Varanasi (zwane również Benares). 

Do tej pory mam wrażenie, że to cud, że przeżyłam ten pobyt i nie złapałam żadnej choroby. Byłam święcie przekonana, że nie może się to dla mnie dobrze skończyć.

Varanasi to miasto liczące ponad 3 mln mieszańców położone na północnym wschodzie Indii. Ośrodek kultu wyznawców hinduizmu i buddyzmu powstał około 3000 lat temu.

Całe Indie marzą o śmierci w tym świętym miejscu. Nawet pośmiertnie transportuje się ciała czy prochy.

Przyjechałam do Varanasi zaledwie na 3 dni. Przed świtem chciałam się znaleźć nad Gangesem celem podziwiania pięknego wschodu słońca. Wsiadłam do tuk tuka a kierowca widząc białą turystkę (więc zapewne ma kasę) umówił bez mojej wiedzy przewodnika. Muszę przyznać- pokazał mi miejsca do których sama bym nie dotarła.

  

  

Mój dzień rozpoczął się od pływania łódką po Gangesie. Zdumiewające ile osób można spotkać o 6 rano przy brzegu. Właściwie to ciężko było się przecisnąć przez tłumy, które przez całą dobę przybywają nad Ganges. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom- cale rodziny, turyści, mieszkańcy, dzieci, zwierzęta (te święte i te nie), śmieci, szmaty przygotowane do prania…wszystko w Gangesie. Przewodnik (nazwę go Lou) powiedział, że on od urodzenia o 5 rano bierze kąpiel w Gangesie bo to oczyszczające i odbywa w niej modlitwy. Płynąc łódką nagle zahaczyliśmy o coś wystającego z rzeki. Przerażona krzyknęłam- co to jest?!

Lou uspokoił mnie– spokojnie, to tylko martwa krowa!

Martwa krowa? To w rzece pływają również martwe zwierzęta? A ci wszyscy ludzie się tu modlą, kąpią, piorą rzeczy? Jakie tu musi być skażenie i brud!

– Rzeka jest czysta, to ludzie są brudni- odparł Lou.

  

  

  

  

Dopłyneliśmy na brzeg do miejsca, które z oddali jawiło mi się jak miejsce, w którym spokojnie można by nakręcić niejeden horror oszczędzając środki na dekoracje czy efekty specjalne.

TO miejsce to najstarsza palarnia ludzkich ciał w Varanasi. Znajduje się centralnie przy Gangesie, mocno brudny osmolony budynek, otoczony niezliczona ilością drewna. Wokół unoszą się białe dymy i płomienie. Po prawej stronie budynek spełniający funkcję umieralni.

Wdrapując się do góry przechodziłam koło palących się ciał ludzkich zawiniętych w prześcieradło, przykrytych drewnem. Wystawała tylko głowa i nogi. Ciało skierowane w stronę słońca- tak, żeby nieboszczyk po raz ostatni mógł podziwiać piękne widoki.

Gdziekolwiek by nie spojrzał tam nawet w oddali widać biały dym- wszędzie przy brzegu palą się ciała. Wszędzie leżą prochy zmarłych, włosy- gdyż przed spaleniem należy ogolić zmarłego.

Przechodzimy wyżej, dochodzimy do osmolonego głównego budynku gdzie odbywają się modły ale i przygotowania zmarłych do spalenia. Ciała i włosy na posadzkach. Kadzidełka, świeczki i modlitwy. Przechodzimy dalej, idąc wzdłuż drewien dochodzimy do umieralni. Tu mi nie można wejść.

  

  

Generalnie jest to miejsce, gdzie przeważnie wdowy po zmarłych mężach przychodzą i czekają na śmierć. Czy ich miłość była aż tak wielka ze godzą się na taki koniec swojego żywotu? Że nie wyobrażają sobie dalej życia bez tej zmarłej osoby? A może to również ze względów ekonomicznych.. to mężczyzna jest głową rodziny,zarabia na wszystkich a po jego śmierci nie ma komu przynosić pieniędzy… to trudny temat.

Kobiety- wdowy- przeważnie odziane w białe szaty- siedzą bez jedzenia i picia czekając na śmierć.

Oczywiście w to miejsce przychodzą również inni- biedni, chorzy ale ponoć i przylatują z całego świata i czekają na śmierć bo to najlepsze miejsce żeby umrzeć….

Smutny krajobraz choć Lou przekonywał mnie, że to najszczęśliwsze miejsce na świecie. Śmierć to najlepsza rzecz jaka nas może spotkać a umrzeć w Varanasi to jest dopiero wyróżnienie!

To dołujące miejsce pomyślałam, ale czułam dziwna moc/ energie, która unosiła się w tym miejscu. Coś trudnego do zdefiniowania.

Ale czy każdy może być spalony? Co jest lepsze- zostać wrzuconym w całości do Gangesu, spalonym czy jest jakaś inna opcja?

Generalnie nie wszystkich się pali. Są wyjątki kiedy to wrzuca się w całości ciała do rzeki. Takimi wyjątkami są:

– święte krowy

– święte małpy

– jogini itp

– niepełnosprawni

– dzieci do 15 roku życia

– kobiety w ciąży

– ludzie ugryzieni przez skorpiona

Od mojego pobytu w Varanasi mija 3 lata a ja i żyje i mam się dobrze! Wewnętrznie czuję, że muszę tam jeszcze wrócić, dokładniej poznać obyczaje, ludzi! W tym mieście jest niesamowita energia. Żeby to zrozumieć, trzeba to przeżyć.

 

Amerykańska aktorka Goldie Hawn, tuż po wizycie w Varanasi powiedziała, że wcale się nie dziwi, że ci ludzie nie boją się śmierci bo co może być gorszego od tego miejsca!

 

Magda Jaworska na co dzień zajmuje się produkcją filmowo-telewizyjną i reklamową. Ma swoją firmę produkcyjną Baboo Production. Pracowała zarówno przy filmie Hollywood jak i Bollywood oraz brała udział w największych polskich produkcjach. Pasję do pracy uwielbia łączyć z pasją podróżniczą. I tak, organizowała zdjęcia m.in. w USA, na Filipinach, w RPA, Indiach, na Maderze. Sama postanowiła nakręcić swoją wyprawę pod Mount Everest Base Camp. Bezsprzecznie jest żądna wrażeń i emocji, które są nieustającym żródłem inspiracji. Jeśli się zatrzymuje, to po to by obmyślić kolejny plan działania.