BRIEF dociera do polskich firm i ich pracowników – do wszystkich tych, którzy poszukują inspiracji w biznesie i oczekują informacji o ludziach, trendach i ideach.

Skontaktuj się z nami

BRIEF definiuje KISZLUK rozmawia

Innowacji nie kupisz

Można kupić komputery. Można wyposażyć szkoły w drukarki 3D. Można wdrożyć sztuczną inteligencję, zbudować platformy cyfrowe, uruchomić granty i programy wspierania startupów.

Spis treści
  1. Nie komputer. Szkoła
  2. Technologia to za mało
  3. Szkoła kontra innowacja
  4. Marka ponad kadencją
  5. Ekosystem, nie silosy

Nie można kupić innowacyjności.

O tym właśnie rozmawiam z Danielem Bajerem, reprezentującym w Polsce Enterprise Estonia i pracującym przy Ambasadzie Republiki Estonii. Punktem wyjścia jest Estonia. Ale bardzo szybko okazuje się, że tak naprawdę rozmawiamy o Polsce.

Bo Estonia jest interesująca nie dlatego, że ma cyfrową administrację. Interesujące jest dlaczego ją ma.

Nie komputer. Szkoła

W latach 90. komputer kosztował w Estonii równowartość wielu miesięcznych wynagrodzeń. Nie można było więc zbudować cyfrowego państwa, zakładając, że każdy obywatel będzie miał komputer w domu.

Gdzie go postawiono?

W szkole.

I nie tylko dla uczniów. Do szkoły mógł przyjść dorosły, emeryt, każdy obywatel, nauczyć się korzystania z komputera i dzięki temu wejść w nową relację z państwem.

To pozornie drobny szczegół. W rzeczywistości – decyzja strategiczna.

Technologia została potraktowana nie jako gadżet, lecz jako narzędzie zmiany społecznej.

Technologia to za mało

To jeden z najważniejszych wątków naszej rozmowy.

Możemy kupić dokładnie takie same urządzenia jak Estończycy czy Finowie. Możemy mieć równie nowoczesne laboratoria, komputery i aplikacje.

I nadal nie osiągnąć ich rezultatów.

Bo przewaga nie znajduje się w sprzęcie. Znajduje się w sposobie organizacji państwa, szkoły, gospodarki i współpracy między ludźmi.

Technologia zmienia się błyskawicznie. Jeszcze kilka lat temu nie rozmawialiśmy o generatywnej sztucznej inteligencji. Dziś zdominowała dyskusję o edukacji, biznesie i pracy.

Jeżeli więc strategia państwa polega na kupowaniu kolejnych technologii, zawsze będziemy spóźnieni.

Szkoła kontra innowacja

I tu dochodzimy do pytania, które moim zdaniem powinno być zadawane znacznie częściej.

Przez kilkanaście lat uczymy młodego człowieka siedzieć cicho. Słuchać. Zapamiętywać. Odtwarzać. Odpowiadać zgodnie z kluczem. Reagować na dzwonek. Pracować według narzuconego programu.

A potem, kiedy kończy szkołę, mówimy:

bądź kreatywny.

Podejmuj ryzyko.

Współpracuj.

Kwestionuj schematy.

Buduj startupy.

Twórz innowacje.

Jest w tym fundamentalna sprzeczność.

Daniel Bajer mówi w naszej rozmowie o estońskich i skandynawskich szkołach, w których zmienia się nawet architektura klasy. Uczniowie siedzą razem, pracują projektowo, rozmawiają, rozwiązują problemy. Nauczyciel nie jest wyłącznie dostawcą wiedzy. Jest organizatorem procesu.

To nie jest kwestia mebli.

To jest kwestia modelu człowieka, którego chcemy wychować.

Marka ponad kadencją

Drugi wielki temat naszej rozmowy to marka kraju.

Estonia przez lata konsekwentnie budowała skojarzenie z nowoczesnością, cyfryzacją i innowacyjnością.

Nie poprzez jedną kampanię.

Nie poprzez slogan.

I nie poprzez zmianę strategii po każdych wyborach.

Marka kraju powstaje wtedy, kiedy komunikacja jest konsekwencją rzeczywistości.

Jeżeli państwo jest cyfrowe – może mówić o cyfrowości.

Jeżeli przedsiębiorcy tworzą globalne firmy technologiczne – może mówić o innowacyjności.

Jeżeli system edukacji wspiera samodzielność i współpracę – zaczyna powstawać kultura, która później ujawnia się w gospodarce.

Dopiero wtedy promocja ma sens.

W Polsce zbyt często zaczynamy od końca.

Najpierw pytamy, jak się wypromować.

Może najpierw powinniśmy odpowiedzieć na pytanie: co właściwie chcemy zbudować?

Ekosystem, nie silosy

Innowacyjność nie powstaje w jednym ministerstwie.

Nie powstaje również w pojedynczej uczelni, firmie czy startupie.

Powstaje wtedy, kiedy edukacja, administracja, nauka i biznes zaczynają działać w jednym ekosystemie.

Do tego potrzebna jest jeszcze jedna rzecz: zaufanie.

Bez zaufania każda z tych części systemu zaczyna bronić własnego terytorium.

Administracja przed biznesem.

Biznes przed administracją.

Nauka przed rynkiem.

Instytucje przed innymi instytucjami.

Wtedy zamiast synergii mamy konkurujące ze sobą wyspy.

Estonia pokazuje, że można to zrobić inaczej.

Nie dlatego, że jest małym krajem.

Dlatego, że przez lata konsekwentnie budowała określony sposób funkcjonowania państwa.

I dlatego po tej rozmowie zostaje mi jedno zdanie:

Innowacji nie kupisz.

Możesz kupić technologię.

Możesz kupić sprzęt.

Możesz przeznaczyć miliardy na programy wsparcia.

Ale jeżeli wcześniej nie zbudujesz kultury współpracy, edukacji opartej na samodzielności, zaufania i konsekwentnej strategii państwa – będziesz kupował narzędzia do systemu, który nadal działa po staremu.

I właśnie dlatego rozmowa o Estonii jest w gruncie rzeczy rozmową o Polsce.

BRIEF definiuje | Kiszluk rozmawia

Rozmowa z Danielem Bajerem.

Czytasz nas regularnie? Ustaw Brief jako preferowane źródło informacji w Google.

Obserwuj w Google