Jak powstała „Rybia noc” – polski film serii „Miłość, śmierć i roboty”

484

Na platformie Netflix pojawiła się długo wyczekiwana przez fanów animacji antologia „Miłość, śmierć i roboty”. Jednym z 18 krótkometrażowych filmów serii jest „Rybia noc” stworzona przez artystów z polskiego studia Platige Image.

David Fincher i Tim Miller, reżyserzy największych kinowych hitów ostatnich lat i twórcy serialu prezentującego nieskończoną różnorodność animacji, który powstał dla Netflixa, do projektów wybrali kilkanaście bardzo różnych zespołów z całego świata. W ten sposób powstało 18 niezależnie opowiedzianych, animowanych historii reprezentujących gatunki od fantasy, przez erotyk, horror i sci-fi aż po czarny humor.

Jednym z zespołów, który stał się częścią globalnej, kreatywnej sieci animatorów był zespół artystów z Platige Image. Na jego czele stanął Damian Nenow, reżyser polskiego filmu „Rybia noc”. Na swoim koncie ma wielokrotnie nagradzany na międzynarodowych festiwalach filmowych krótki metraż „Ścieżki nienawiści”, zrealizowany dla Muzeum Powstania Warszawskiego dokument „Miasto ruin” oraz oparty na prozie Ryszarda Kapuścińskiego pełnometrażowy film animowany „Jeszcze dzień życia’’, który przyniósł mu Europejską Nagrodę Filmową. Rzucająca wyzwanie współczesnej popkulturze seria to jego kolejny projekt.

– „Miłość, śmierć i roboty” to projekt buntowniczy i rockendrolowy. Cieszę się, że mogłem być jego częścią wraz z zespołem kilkudziesięciu artystów z całego świata. Na czas jego trwania stanowiliśmy zgraną, choć bardzo liczną i zróżnicowaną drużynę. Wielu z nas do dziś wspomina chwile, kiedy łączyliśmy się w wypełnionych ludźmi salach konferencyjnych, żeby pokazywać kolejne etapy naszej pracy. Nie było w tym ducha rywalizacji, a ogromne zainteresowanie tym, co mieli do prezentowania nasi koledzy – mówi Damian Nenow, reżyser filmu „Rybia noc”.

Krótki metraż wyprodukowany przez Platige Image jest oparty na opowiadaniu Joe R. Lansdale’a z 1982 roku o tym samym tytule. Sam autor, który ma na koncie 45 powieści i 30 zbiorów opowiadań uznaje je za jedno z kluczowych dzieł w swojej karierze. Adaptacji opowiadania na potrzeby serii Netflixa podjął się Philip Gelatt.

– To bardzo dziwna, tajemnicza i cudowna opowieść. Stworzyłem kilka draftów. Pierwszy był zbyt krótki i zbyt tajemniczy, drugi zbyt rozwlekły i mówiący wszystko wprost. Dopiero przy trzecim udało się wejść na właściwą ścieżkę. Zdumienie, strach i dziwactwa, czyli najlepsze elementy całej serii są świetne do oglądania, ale bardzo podstępne przy pisaniu scenariusza – podsumowuje Philip Gelatt, scenarzysta filmu „Rybia noc”.

Zicz, producent filmu, który wcześniej pracował między innymi przy nagrodzonym Oscarem filmie krótkometrażowym „Piotruś i wilk” w reżyserii Suzie Templeton, wspólnie z Timem Millerem wybrał opowiadanie, na podstawie którego został oparty scenariusz filmu. Z projektem „Miłość, śmierć i roboty” jest związany od dwóch lat.

– Literatura miała wpływ na moją codzienność od wczesnego dzieciństwa. Pamiętam wycieczki, które jako mały chłopiec odbywałem w poszukiwaniu książek i komiksów, widzianych gdzieś przez kogoś w kiosku Ruchu na drugim końcu miasta. Pamiętam je jako małe podróże w poszukiwaniu fantastycznych historii, które odbywały się poza wiedzą dorosłych. Legendarny był magazyn Relax, uważany przez małoletnich kolekcjonerów za swojego rodzaju relikwię, zawsze wywoływał wypieki na naszych twarzach. To był taki nasz „Heavy Metal”. Zresztą niektóre z tych historii pamiętam do dziś – mówi Zicz.

Nad 10-minutową animacją przez rok pracował ponad stuosobowy zespół artystów. Oprócz dopracowanej w każdym szczególe warstwy wizualnej, bardzo ważna była także muzyka. W roli kompozytora szybko do projektu dołączył Paweł Górniak, który za muzykę do trailera „Crossfire HD” wyprodukowanego przez studio Platige Image (również w reżyserii Damiana Nenowa) zdobył nagrodę Hollywood Music i Media Awards 2018. – Praca dla tak wspaniałych twórców na arenie międzynarodowej to ogromne wyróżnienie. Moim zadaniem było pomoc przeprowadzić widza emocjonalnie przez ten piękny i tajemniczy świat. Końcowy efekt wywołuje ciarki na skórze. To, że mogłem być częścią tej historii to prawdziwa radość i wielki zaszczyt – mówi Paweł Górniak, kompozytor muzyki do filmu.

Za udźwiękowienie filmu był odpowiedzialny Platige Sound, a finalne zgranie odbyło się w studio Technicolor Sound – Naszym zadaniem było ożywienie każdego, nawet najmniejszego detalu animacji – od dyskretnych odgłosów kroków i ubrań, czy nawet całej pustyni, poprzez świszczące przewody wysokiego napięcia i psujący się silnik auta, aż po grozę i magiczny podwodny świat w drugiej części filmu. Przyjemnie było wymyślać dźwięk zapalającej się żarówki czy stukającej, wyrzucanej butelki. Najwięcej czasu zajęło nam znalezienie brzmienia kości do gry rzucanych na maskę samochodu. Ostatecznie za blachę posłużyła… mikrofalówka – relacjonuje Wojciech Chołaściński z Platige Sound.

Serię „Miłość, śmierć i roboty” oraz krótkometrażowy film studia Platige Image można zobaczyć na platformie Netflix od 15 marca.

var __collector_config = { publisher: '62CD5834-C757-4F9F-A4EA-7451478E0D3C', };