Kiedy narzędzia zaczęły udawać strategię
Jak w Polsce narodził się popmarketing. I dlaczego zastąpił marketing
Brief interpretuje
W pierwszej części punkt wyjścia był prosty.
Marketing zaczynał się od decyzji.
Od odpowiedzi na pytania:
co robimy,
dla kogo,
dlaczego,
w czym chcemy wygrać.
Dziś coraz częściej zaczynamy od działania.
Ale to nie jest nagła zmiana.
To proces.
Najpierw przyszły nowe kanały.
Technologie.
Formaty.
Rynek się rozwijał.
Agencje rosły.
Specjalizacje się pogłębiały.
To była dobra zmiana.
Potrzebna.
Ale w pewnym momencie wydarzyło się coś więcej.
Coś, co było trudne do zauważenia.
Narzędzia przestały być tylko narzędziami.
Zaczęły zastępować myślenie.
Marketing zaczął być utożsamiany z komunikacją.
A komunikacja — z działaniem.
Zmieniły się pytania.
Zamiast:
co robimy, dla kogo, dlaczego, w czym chcemy wygrać,
Zaczęliśmy pytać:
jaki format, jaki kanał, jaki budżet, jaki zasięg.
To nie jest ewolucja.
To jest zamiana fundamentu.
Komunikacja przestała wynikać z decyzji.
Zaczęła je zastępować.
Zamiast decyzji pojawiło się działanie.
Zamiast wyboru — aktywność.
Zamiast strategii — plan kampanii.
I dokładnie w tym miejscu rodzi się popmarketing.
Nie jako teoria.
Jako praktyka.
Jako sposób pracy.
Jest szybki.
Jest atrakcyjny.
Dobrze wygląda.
Daje poczucie, że coś się dzieje.
Ale nie rozwiązuje problemów.
Sprawia, że przestajemy je widzieć.
A kiedy przestajemy je widzieć,
przestajemy też podejmować decyzje.
I wtedy marketing przestaje być marketingiem.
Zostaje jego imitacja.
W kolejnej części pojawia się pytanie, którego nie da się już ominąć:
kto naprawdę odpowiada za marketing —
i dlaczego bardzo często nikt?