BRIEF dociera do polskich firm i ich pracowników – do wszystkich tych, którzy poszukują inspiracji w biznesie i oczekują informacji o ludziach, trendach i ideach.

Skontaktuj się z nami

Startup to nie wiek firmy. Startup to ambicja

Czy kopalnia Wieliczka mogła być startupem?

Od takiego pytania zaczęliśmy rozmowę z Borysem Musielakiem. Pytania pozornie absurdalnego, ale tylko pozornie. Bo jeśli chcemy naprawdę rozmawiać o startupach, musimy najpierw zapytać, czym one w ogóle są.

Borys odpowiedział prosto: raczej nie. Kopalni trudno skalować. Startup nie jest bowiem po prostu młodą firmą. Nie jest firmą, która ma trzy albo cztery lata. Nie jest też każdym biznesem, który dopiero zaczyna.

Startup to sposób myślenia. To ambicja. To poszukiwanie modelu biznesowego, który — gdy zadziała — można skalować szybko, szeroko i globalnie.

Warzywniak startupem raczej nie będzie. Żabka już mogła nim być, bo od początku myślała o modelu, który można powielać. Jeden McDonald też nie był jeszcze globalnym biznesem. Ale kiedy okazało się, że model działa, ambicja zaczęła rosnąć.

I tu dochodzimy do sedna.

Polska ma dziś ludzi, którzy myślą globalnie. Nie „kiedyś”. Nie „może za kilka lat”. Teraz.

ElevenLabs, ICEYE, Booksy, DocPlanner i wiele kolejnych firm pokazują, że polski founder nie musi już marzyć wyłącznie o sukcesie na lokalnym rynku. Coraz częściej zaczyna od razu po angielsku, od razu z myślą o klientach globalnych, od razu z ambicją wejścia na największe rynki świata.

To jest ogromna zmiana mentalna.

Przez lata powtarzaliśmy, że mamy świetnych inżynierów, ale brakuje nam menedżerów. Borys słusznie zauważa, że to już nie jest do końca prawda. Wielu polskich inżynierów stało się świetnymi menedżerami. Nauczyli się budować firmy, zespoły, finansowanie, sprzedaż, dystrybucję i relacje z inwestorami.

To nie znaczy, że wszystko działa idealnie. Nie działa.

Polska ma mocny ekosystem startupowy, prawdopodobnie najmocniejszy w Europie Środkowo-Wschodniej. Ale jeżeli chcemy naprawdę grać o najwyższą stawkę, nie powinniśmy porównywać się wyłącznie z regionem. Powinniśmy patrzeć na Szwecję, Francję, Wielką Brytanię, Izrael, Stany Zjednoczone.

I pytać: co trzeba zmienić, żeby Polska nie była krajem dobrych podwykonawców, ale krajem globalnych firm technologicznych?

Borys mówi jasno: państwo nie musi wszystkiego robić za przedsiębiorców. Wystarczy, żeby mądrze pomagało i nie przeszkadzało.

Potrzebujemy łatwiejszego inwestowania prywatnych pieniędzy w startupy. Potrzebujemy większych funduszy venture capital. Potrzebujemy zachęt podatkowych dla aniołów biznesu. Potrzebujemy kapitału, który zostaje w ekosystemie i wraca do kolejnych founderów.

Bo najważniejsza rzecz już zaczyna się dziać.

Ci, którym się udało, inwestują w młodszych. Dają im pieniądze, ale jeszcze ważniejsze: dają im kontakty, reputację i doświadczenie. To właśnie tak urosła Estonia. To tak działa Dolina Krzemowa. To tak buduje się prawdziwy ekosystem.

Nie z konferencji. Nie z deklaracji. Z obiegu zaufania, kapitału i doświadczenia.

W Estonii founderzy Skype’a, Bolta czy Pipedrive stali się bohaterami narodowymi. W Polsce wciąż mamy z tym problem. Przedsiębiorca za często bywa podejrzany. Kapitalista brzmi jak obelga, choć w istocie oznacza człowieka, który bierze ryzyko, zatrudnia ludzi, płaci podatki i buduje wartość.

Musimy odbudować szacunek do przedsiębiorczości.

Nie ślepy kult sukcesu. Nie bałwochwalstwo pieniędzy. Ale uczciwe uznanie, że bez przedsiębiorców nie będzie bogatego państwa, silnej gospodarki ani nowoczesnej Polski.

Startupy są dziś jednym z najważniejszych motorów światowych gospodarek. Zwłaszcza teraz, gdy sztuczna inteligencja zmienia wszystko: sposób pracy, edukację, programowanie, marketing, inwestowanie, media, zarządzanie.

Borys mówi, że sam dzięki narzędziom AI zautomatyzował pracę, która wcześniej wymagałaby zatrudnienia jednej osoby. Nie w teorii. W praktyce. W swojej firmie. W codziennej analizie pitch decków, kontaktach z inwestorami, organizacji pracy.

To nie jest już zabawka. To jest przewaga.

Ale przewaga nie polega na tym, że „AI coś za nas napisze”. Przewaga polega na tym, że człowiek, który wie, czego chce, może z pomocą AI robić więcej, szybciej i lepiej.

To samo dotyczy Polski.

Nie wygramy, kopiując stare modele. Nie zbudujemy drugiego Stanforda z dnia na dzień. Nie stworzymy polskiego Y Combinatora tylko dlatego, że tak napiszemy w prezentacji.

Ale możemy stworzyć własną kategorię. Możemy być pierwsi w czymś nowym. Voice AI. Agenci AI. Technologie kosmiczne. Cyberbezpieczeństwo. Deep tech. Branże, w których polscy founderzy już dziś mają kompetencje i ambicje.

To jest lekcja także dla marki Polska.

Marki kraju nie buduje się folderem promocyjnym. Buduje się sukcesami ludzi, firm, produktów i idei. Estonia nie stała się startupowym symbolem dlatego, że miała ładne hasło. Stała się nim dlatego, że miała Skype’a, Bolta i kolejne firmy, które udowodniły światu, że z małego kraju można grać globalnie.

Polska też może.

Ale musimy przestać myśleć o sobie jak o kraju, który „dogania”. Musimy zacząć myśleć jak kraj, który w wybranych kategoriach może prowadzić.

To wymaga ambicji. To wymaga odwagi. To wymaga państwa, które rozumie przedsiębiorców. Edukacji, która nie zabija ciekawości. Kapitału, który nie boi się ryzyka. I mediów, które pokazują founderów nie jako egzotycznych milionerów, ale jako ludzi zmieniających gospodarkę.

Dlatego ta rozmowa była dla mnie ważna.

Bo Borys Musielak nie opowiadał bajki o tym, że wszystko jest świetnie. Nie narzekał też dla samego narzekania. Mówił dokładnie to, czego w Polsce bardzo potrzebujemy: jesteśmy w dobrym miejscu, ale możemy być znacznie dalej.

A na koniec padła jeszcze jedna ważna rada — dla młodych ludzi.

Nie zaczynaj od pytania: „kto mnie będzie mentorował?”. Zacznij od pytania: „komu mogę pomóc?”.

Znajdź ludzi, którzy robią ciekawe rzeczy. Pokaż im, że jesteś użyteczny. Daj wartość. Ucz się przy najlepszych. Buduj relacje. Bo kiedyś ten network, ta reputacja i to doświadczenie mogą stać się twoim pierwszym prawdziwym kapitałem.

Startup to nie metryka firmy.

Startup to ambicja.

A Polska bardzo potrzebuje dziś ludzi, którzy mają ambicję większą niż lokalny sukces.

Potrzebuje ludzi, którzy chcą budować firmy z Polski, ale nie tylko dla Polski.

Potrzebuje founderów, którzy nie pytają, czy wolno im grać globalnie.

Po prostu zaczynają grać.