Kapsuła Czasu Briefu: Rewolucja on-line. Wrzesień 2002
„Rewolucja on-line” – taki tytuł pojawił się na okładce wrześniowego numeru Briefu w 2002 roku.
Czytając dziś tę debatę, miałem momentami wrażenie, że jej uczestnicy rozmawiają nie o Internecie, ale o sztucznej inteligencji.
Bo wtedy, podobnie jak dziś, więcej było pytań niż odpowiedzi.
Jak mierzyć skuteczność nowego medium?
Czy zagrozi dotychczasowym narzędziom?
Jak oddzielić modę od rzeczywistej wartości?
Jak wykorzystać nowe możliwości, nie ulegając jednocześnie zbiorowej ekscytacji?
W dyskusji uczestniczyli przedstawiciele firm i instytucji współtworzących rodzący się rynek internetowy w Polsce. Po blisko ćwierć wieku zaskakuje mnie nie to, jak bardzo się mylili, ale jak wiele rzeczy przewidzieli.
Już wtedy mówili, że Internet nie zastąpi innych mediów, lecz stanie się częścią całej komunikacji marketingowej.
Już wtedy przestrzegali przed ocenianiem skuteczności wyłącznie przez liczbę kliknięć.
Już wtedy zwracali uwagę na znaczenie danych, jakości pomiarów i zachowań użytkowników.
Już wtedy dostrzegali zagrożenia związane z anonimowością sieci i zjawiskami, które dziś nazwalibyśmy hejtem czy dezinformacją.
A jednocześnie wielu ludzi nadal uważało Internet za medium niszowe.
Najbardziej uderzyło mnie jednak coś innego.
Zmieniają się technologie, ale nie zmieniają się ludzie.
W 2002 roku uczyliśmy się żyć z Internetem.
W 2026 roku uczymy się żyć ze sztuczną inteligencją.
I być może właśnie dlatego warto wracać do archiwów.
Bo odpowiedzi na wiele pytań, które zadajemy sobie dzisiaj, ktoś próbował znaleźć już 24 lata temu.
Było w Briefie.
Wrzesień 2002. „Rewolucja on-line”.
Wtedy była to prognoza.
Dziś wiemy, że był to początek świata, w którym żyjemy.