BRIEF dociera do polskich firm i ich pracowników – do wszystkich tych, którzy poszukują inspiracji w biznesie i oczekują informacji o ludziach, trendach i ideach.

Skontaktuj się z nami

BRIEF definiuje.KISZLUK rozmawia

Bez wody nie ma AI, energii ani gospodarki. Magdalena Rzeczkowska: Polska musi zacząć myśleć strategicznie

Przez lata traktowaliśmy wodę jak coś oczywistego. Odkręcamy kran — jest. Polska ma rzeki, jeziora, opady. Problem w tym, że z punktu widzenia nowoczesnej gospodarki takie myślenie staje się coraz bardziej niebezpieczne.

Spis treści
  1. Woda ma wartość. Tylko wciąż zachowujemy się tak, jakby jej nie miała
  2. Biznes mierzy zużycie wody. Ale to jeszcze nie jest zarządzanie ryzykiem
  3. Chcemy Giga AI. Tylko czy ktoś policzył wodę?
  4. Przez dziesięciolecia pozbywaliśmy się wody
  5. Oczyszczona woda nie musi być odpadem
  6. Woda to nie tylko środowisko. To bezpieczeństwo
  7. Nie chcemy kolejnego Zielonego Ładu, tym razem niebieskiego
  8. Jeśli nie jesteś przy stole, jesteś w menu
  9. Polityka nie zarządza
  10. Minister znaczy sługa
  11. Przyzwyczailiśmy się do bylejakości?
  12. A właściwie czym jest marka Polski?
  13. Woda pokazuje większy problem Polski

Woda jest dziś zasobem równie strategicznym jak energia. Bez niej nie ma przemysłu, energetyki, centrów danych, AI ani bezpieczeństwa żywnościowego. A Polska wciąż nie zarządza nią w sposób systemowy.

O tym rozmawiałem z Magdaleną Rzeczkowską — byłą minister finansów, przez ponad 20 lat związaną z administracją skarbową i celną, dziś wiceprezeską Federacji Przedsiębiorców Polskich, zaangażowaną również w reprezentowanie interesów polskiego biznesu w Brukseli.

I bardzo szybko okazało się, że rozmowa o wodzie jest tak naprawdę rozmową o czymś znacznie większym: o zdolności państwa do strategicznego myślenia.

Woda ma wartość. Tylko wciąż zachowujemy się tak, jakby jej nie miała

Jedną z najważniejszych tez Magdaleny Rzeczkowskiej jest konieczność zmiany sposobu, w jaki patrzymy na wodę.

Przez lata przyzwyczailiśmy się do tego, że woda jest tania, powszechnie dostępna i właściwie niewyczerpywalna. Tymczasem w gospodarce jej znaczenie gwałtownie rośnie.

Federacja Przedsiębiorców Polskich już kilka lat temu zaczęła zajmować się gospodarką wodną, traktując ją nie tylko jako zagadnienie środowiskowe, lecz jako problem gospodarczy, społeczny, inwestycyjny i finansowy.

Rzeczkowska mówi o potrzebie spojrzenia na wodę „360 stopni” — jako na zasób wpływający jednocześnie na życie ludzi, środowisko, produkcję, inwestycje i bezpieczeństwo.

I stawia rzecz podstawową:

musimy wreszcie zrozumieć, że woda ma wartość.

Nie tylko cenę na rachunku. Wartość dla funkcjonowania całej gospodarki.

Biznes mierzy zużycie wody. Ale to jeszcze nie jest zarządzanie ryzykiem

Świadomość przedsiębiorców rośnie. Wiele firm już mierzy zużycie wody, analizuje procesy produkcyjne i wyznacza cele jej ograniczania.

Ale — jak zauważa Rzeczkowska — to dopiero pierwszy poziom świadomości.

Znacznie ważniejsze pytanie brzmi: co zrobi firma, jeżeli wody zabraknie?

Niewielka część przedsiębiorstw posiada plany reagowania na niedobór wody. A właśnie taki plan oznacza przejście od prostego mierzenia zużycia do rzeczywistego zarządzania ryzykiem.

W sytuacji niedoboru priorytetem zawsze będzie zapewnienie wody mieszkańcom. Przemysł może więc znaleźć się w sytuacji, w której jego dostęp zostanie administracyjnie ograniczony.

Firma, która nie przygotowała alternatywy, może w jednej chwili stanąć przed problemem ciągłości produkcji.

I tutaj pojawia się podstawowa odpowiedzialność państwa: przedsiębiorca potrzebuje nie tylko regulacji, lecz także informacji, danych oraz możliwie wczesnego ostrzegania o ryzyku.

Nie można zarządzać bezpieczeństwem wodnym reaktywnie.

Chcemy Giga AI. Tylko czy ktoś policzył wodę?

Jednym z najmocniejszych momentów rozmowy był wątek nowych technologii.

Polska chce rozwijać sztuczną inteligencję, centra danych i wielkie moce obliczeniowe. Mówimy o ambicjach związanych z Giga AI i budowaniem infrastruktury cyfrowej.

Tylko że cyfryzacja także potrzebuje wody.

Centra danych wymagają chłodzenia. Podobnie ogromna część energetyki i przemysłu.

Rzeczkowska zwraca uwagę na paradoks: w polskich planach transformacji energetycznej woda nadal nie zajmuje miejsca odpowiadającego jej rzeczywistemu znaczeniu.

Planujemy inwestycje energetyczne i cyfrowe, nie zawsze stawiając równolegle pytanie: skąd będzie pochodziła woda potrzebna do ich funkcjonowania?

To pytanie może za kilka lat okazać się równie istotne jak pytanie o energię.

Technologie pozwalają już stosować obiegi zamknięte, ograniczać zużycie czy wykorzystywać inne systemy chłodzenia. Problem nie polega więc wyłącznie na braku technologii.

Problem polega na tym, że woda nie została jeszcze włączona do głównego nurtu strategicznego myślenia o rozwoju gospodarki.

Przez dziesięciolecia pozbywaliśmy się wody

Skąd w ogóle bierze się problem kraju, który ma rzeki, jeziora i opady?

Częściowo — sami go stworzyliśmy.

Przez dziesięciolecia rozwój oznaczał osuszanie terenów, meliorację i jak najszybsze odprowadzanie wody. Potrzebowaliśmy ziemi pod rolnictwo, budownictwo i infrastrukturę.

Woda przeszkadzała.

Dziś potrzebujemy procesu odwrotnego.

Rzeczkowska zwraca uwagę, że zamiast jak najszybciej odprowadzać wodę do rzek, a następnie do morza, musimy nauczyć się zatrzymywać ją w środowisku.

To oznacza małą retencję, zatrzymywanie wody w glebie, zmianę sposobu melioracji i wykorzystywanie rozwiązań pozwalających wodzie pozostawać jak najdłużej tam, gdzie spadła.

Skutki wcześniejszego sposobu gospodarowania widzimy również podczas gwałtownych opadów. Wysuszona gleba oraz infrastruktura nie są w stanie w krótkim czasie przyjąć ogromnej ilości wody.

Paradoks polega więc na tym, że susza i powódź mogą być dwiema stronami tego samego problemu: nie potrafimy zatrzymywać wody.

Oczyszczona woda nie musi być odpadem

Jeszcze jeden przykład pokazuje, jak bardzo problem wody zależy nie tylko od technologii, ale również od prawa.

Oczyszczona woda z miejskich oczyszczalni może mieć jakość umożliwiającą jej ponowne wykorzystanie. Tymczasem obecne regulacje w wielu przypadkach powodują, że zamiast ponownie wykorzystać ją w gospodarce, trzeba ją odprowadzić.

Rzeczkowska wskazuje na rozpoczętą zmianę umożliwiającą wykorzystanie takiej wody w energetyce.

To dobry kierunek. Ale dlaczego ograniczać go wyłącznie do jednego sektora?

W przemyśle nie każda czynność wymaga przecież wody jakości pitnej. Innej jakości potrzebuje produkcja półprzewodników, innej mycie powierzchni przemysłowych, a jeszcze innej nawadnianie.

Kluczem powinno być podejście „fit for purpose” — jakość wody odpowiednia do konkretnego zastosowania.

Technologia już to umożliwia.

Prawo powinno stworzyć warunki, żeby z tych możliwości można było korzystać.

Woda to nie tylko środowisko. To bezpieczeństwo

W pewnym momencie rozmowy pada zdanie, które zmienia perspektywę:

„Woda to jest bezpieczeństwo”.

Nie chodzi tylko o ciągłość produkcji czy dostęp mieszkańców do kranu.

Infrastruktura wodna może być również elementem bezpieczeństwa państwa. Jej zakłócenie, zniszczenie czy zatrucie może stać się narzędziem destabilizacji.

A wody — w przeciwieństwie do wielu innych produktów — nie da się po prostu wyprodukować.

Mamy tyle, ile daje nam natura. Możemy natomiast znacznie mądrzej nią gospodarować.

Rzeczkowska wskazuje, że Polska od lat doświadcza w różnym stopniu suszy hydrologicznej.

Dlatego polityka wodna nie może być kolejnym obszarem, w którym reagujemy dopiero wtedy, kiedy pojawia się kryzys.

Nie chcemy kolejnego Zielonego Ładu, tym razem niebieskiego

Europa również zmienia sposób myślenia o wodzie.

Woda staje się częścią polityki gospodarczej, inwestycyjnej i konkurencyjnościowej Unii Europejskiej.

I tutaj pojawia się ważne ostrzeżenie.

Polska nie powinna po prostu czekać na rozwiązania przygotowane w Brukseli, a następnie narzekać, że zostały jej narzucone.

Rzeczkowska mówi wprost: powinniśmy wyciągnąć wnioski z doświadczeń transformacji energetycznej i Zielonego Ładu, aby nie obudzić się za kilka lat z kolejnym wielkim systemem regulacyjnym — tym razem „niebieskim”.

Polska powinna uczestniczyć w tworzeniu zasad, a nie tylko reagować na zasady stworzone przez innych.

Jej pointa jest mocna:

„Powinniśmy być aktywni i proponować własne rozwiązania, a nie czekać, aż ktoś nam urządzi nasz kraj.”

Jeśli nie jesteś przy stole, jesteś w menu

To prowadzi rozmowę do kolejnego problemu: obecności Polski w Brukseli.

Przyzwyczailiśmy się mówić: „Unia coś nam narzuciła”.

Tymczasem — przypomina Rzeczkowska — Unia Europejska nie jest zewnętrznym bytem. Polska jest jej częścią.

Powinniśmy być współgospodarzami Europy.

Do tego potrzebna jest jednak rzeczywista obecność przy stole: rzecznictwo interesów, budowanie koalicji, profesjonalny lobbing i uczestnictwo w procesie od chwili definiowania problemu — a nie dopiero wtedy, gdy gotowe rozwiązanie trafia na biurko.

Bo jeżeli jesteśmy nieobecni podczas definiowania problemu i tworzenia rozwiązania, pozostaje nam później głównie protestowanie.

W rozmowie wraca stare powiedzenie:

„Jeśli nie jesteś przy stole, jesteś w menu”.

Rzeczkowska nie boi się przy tym słowa „lobbing”. Problemem nie jest lobbing rozumiany jako transparentne rzecznictwo interesów oparte na danych i wiedzy.

Problemem jest jego brak.

Polityka nie zarządza

I właśnie tutaj rozmowa przestaje już dotyczyć wyłącznie wody.

Stawiam pytanie, czy przyczyną wielu problemów nie jest po prostu brak kompetencji zarządczych po stronie polityki.

Minister, prezydent czy urzędnik nie musi być najmądrzejszą osobą przy stole. Przeciwnie — powinien potrafić zgromadzić ludzi, którzy wiedzą więcej od niego w swoich specjalnościach, słuchać ich i łączyć wiedzę w decyzje.

Magdalena Rzeczkowska odpowiada bardzo mocno:

„Polityka nie zarządza”.

Jej zdaniem szczególnie w ostatnich latach politycy skupiają się na emocjach społecznych. Co więcej — wydaje im się, że nimi zarządzają.

Nie zarządzają.

„Oni płyną na tych emocjach” — mówi Rzeczkowska, używając dalej metafory Titanica i góry lodowej.

To jedna z najważniejszych myśli całej rozmowy.

Minister znaczy sługa

To zdanie ma szczególną wagę, kiedy wypowiada je była minister.

Rzeczkowska przypomina, że urząd publiczny jest służbą.

Przez ponad 20 lat była urzędnikiem i — jak mówi — właśnie w taki sposób traktowała swoją pracę.

Ale służba nie polega na przekonaniu, że po objęciu stanowiska człowiek automatycznie wie wszystko.

Wręcz przeciwnie.

Trzeba korzystać z wiedzy przedsiębiorców, ekspertów, obywateli i ludzi, których podejmowane decyzje będą dotyczyły.

Bez dialogu nie da się budować dobrych rozwiązań.

Decyzja ostatecznie musi zostać podjęta przez osobę odpowiedzialną. Ale droga prowadząca do tej decyzji nie powinna być jednoosobowa.

Przyzwyczailiśmy się do bylejakości?

W tej części rozmowy pada jeszcze jedno niewygodne zdanie.

Rzeczkowska mówi, że przedsiębiorcy w Polsce często przyjmują postawę: byłoby dobrze, gdyby państwo przynajmniej nie przeszkadzało.

Tylko że to bardzo nisko zawieszona poprzeczka.

Państwo nie powinno jedynie „nie przeszkadzać”. Powinno tworzyć warunki, w których obywatele i przedsiębiorcy mogą się rozwijać.

A my — jak zauważa była minister — trochę przyzwyczailiśmy się do bylejakości.

Dlatego jej rada dla biznesu brzmi:

wymagać. Stukać. Pukać. Przychodzić z rozwiązaniami. Być konsekwentnym.

Nie tylko narzekać, lecz przedstawiać konkretne propozycje.

A właściwie czym jest marka Polski?

Pod koniec rozmowy pojawia się jeszcze jeden temat, którym w BRIEF zajmujemy się od ponad dwóch dekad.

Marka Polski.

Magdalena Rzeczkowska stawia bardzo proste pytanie: jeżeli zapytamy Niemca, Francuza czy Belga, z czym kojarzy mu się Polska, możemy nie być zachwyceni odpowiedzią.

Ale chwilę później odwraca pytanie:

czy my sami potrafimy odpowiedzieć, czym jest marka Polski i na czym chcemy ją budować?

Jej odpowiedź brzmi:

„Szczerze nie wiem”.

I właśnie dlatego potrzebujemy procesu, a nie kolejnego hasła promocyjnego.

Trzeba wspólnie zdefiniować nasze prawdziwe silne strony, wybrać priorytety i zdecydować, które z nich chcemy konsekwentnie budować.

To dokładnie ten sam mechanizm, który pojawia się w rozmowie o wodzie.

Najpierw diagnoza.

Potem strategia.

Następnie koordynacja i odpowiedzialność.

Dopiero na końcu komunikacja.

Woda pokazuje większy problem Polski

Po godzinie rozmowy dochodzę do wniosku, że woda jest doskonałym przykładem znacznie większego problemu.

Mamy ekspertów.

Mamy przedsiębiorców.

Mamy technologie.

Mamy kapitał i coraz silniejszą gospodarkę.

Mamy ludzi, którzy potrafią stworzyć rozwiązania.

Czego brakuje?

Systemu, który połączy te elementy.

Administracji, biznesu i ekspertów pracujących wspólnie. Lidera, który nie próbuje być najmądrzejszy przy stole, tylko potrafi zorganizować proces. Strategii, która wyprzedza kryzysy. Państwa, które słucha i koordynuje zamiast reagować dopiero wtedy, gdy problem staje się widoczny dla wszystkich.

Na końcu Magdalena Rzeczkowska sprowadza rozmowę ponownie do jej punktu wyjścia.

Obok energii i cyfryzacji Polska musi zacząć zajmować się wodą.

Bo:

bez wody nie ma energii.

Bez wody nie ma cyfryzacji.

Bez wody nie ma życia.

I być może właśnie dlatego rozmowę o przyszłości polskiej gospodarki powinniśmy zacząć od czegoś, co do tej pory wydawało nam się tak oczywiste, że niemal przestaliśmy to zauważać.

Od wody.


Źródło: artykuł powstał na podstawie rozmowy Grzegorza Kiszluka z Magdaleną Rzeczkowską oraz transkrypcji nagrania. Automatyczna transkrypcja YouTube została zredagowana językowo; cytaty zachowują sens wypowiedzi z nagrania.

Czytasz nas regularnie? Ustaw Brief jako preferowane źródło informacji w Google.

Obserwuj w Google