Gry to nie zabawa już

351

Jakub Paluch prezentuje fascynujący felieton o tym, jak długą drogę przeszedł esport na przestrzeni lat i od niszowego, krytykowanego przez wielu zjawiska, doszedł do mainstreamu. Jakub Paluch jest wykładowcą na kierunku Esports Business Management w Wyższej Szkole Bankowej w Warszawie.

O wykształceniu i karierze zawodowej wypowiada się setki banalnych myśli. Wszelkiej maści „mądrale” wygłaszają na ten temat nieskończenie wiele pretensjonalnych zdań. Zdarzają się w życiu momenty, gdy mamy wiele wyobrażeń, by nie powiedzieć wymagań, na temat tego jak powinno wyglądać nasze życie: prestiż i pieniądze. „Mądrale” ochoczo dzielą się setkami pomysłów jak to osiągnąć. My natomiast z licznymi oczekiwaniami o przyszłości, wybieramy kierunki formalnego kształcenia, tzw. kariery zawodowej prowadzącej do odpowiedniego stanowiska pracy. Zacznijmy więc od truizmu: te decyzję nie są łatwe!

Do matury uczyliśmy się w strachu. Powtarzano nam, że jeśli jej nie zdamy to będziemy kopać przysłowiowe rowy. Zabawne, że w trakcie ponownego odrodzenia Polski własna firma budująca drogi to wcale nie był taki głupi pomysł. Ostatecznie w kraju mamy juz prawie 4000 km dróg ekspresowych i autostrad. Zajęło nam to 15 lat, chciałoby się z uśmiechem wykrzyczeć. Przystępowaliśmy do egzaminu dojrzałości martwiąc się o odpowiednie kierunki rozwoju, a często z pokusą realizacji oczekiwań rodziców lub tych mądralińskich. Z zazwyczaj niezrozumiałych przyczyn mieliśmy pragnienie o tym by zostać prawnikami lub lekarzami, a dzisiaj raczej inżynierami i programistami. Myślę, że świat ma już ich wystarczają ilość.

Jeszcze częściej nie słuchaliśmy dobrych rad nikogo. Odwieczna walka pokoleń, młodych którym wydaje się że nic nie działa prawidłowo i tych starych którzy system układali. Ostatecznie błogosławieństwiem jest przyznać się, że się nic nie wie, a droga zawodowa to często losowanie i właśnie ta tzw. „ciężka praca”.

Podobno etymologia wyrażenia praca to z czeskiego „prace” czyli „ciężar”. Od noszenia ciężarów już niedaleko do syzyfowej powtarzalności, a co za tym idzie najprawdopodobniej beznadziei. Nastąpi w dalszej części tekstu wiele generalizacji tj. to, że Polacy najczęściej nienawidzą swojej pracy, zarobków, poziomu życia – umówmy się Polacy po prostu nie lubią cierpieć. Motywacja pracowników w Polsce budowana jest do okoła zarobków i pragnienia posiadania. Czemu się tutaj dziwić, Polska to przecież biedny kraj, nawet proszek do prania korzystniej jest kupować w Niemczech. Możliwości za to nieskończone. Kim jestem? Kim będę? Odwieczne pytanie!

Może po prostu, chodzi o kolejny frazes, którym łatwo się żongluje: rób w życiu to co lubisz? Jak? Poznałem kiedyś Amerykanina, finansistę z Nowego Yorku, który osiągnął wszystko i nie widział już więcej wyzwań. Miał tyle pieniędzy, że nie wiedział na co je wydawać. Wybrał na globusie losowo kraj, do którego się przeprowadził i tam znalazł pracę. Zapytany o Polskę stwierdził: – to najlepszy kraj do spełnienia swojego „american dream”, można tutaj osiągnąć co się chce, ale korki są nieznośne.

Zaczęliśmy tworzyć esport ponad dwadzieścia lat temu. Byliśmy zagubionymi dzieciakami przepełnionymi ideą, a mieliśmy po 15-17 lat. Tworzyliśmy pierwsze ligi, projekty, drużyny, zatrudnialiśmy ludzi, no i popełnialiśmy cholernie wiele błędów. Większość z naszych firm zniknęła, ale np. kilku kolegów z Niemiec założyło w tamtych czasach drużynę SK Gaming oraz ligę ESL. Większościowe udziały w firmie holdingowej zostały sprzedane MTG za 78 MLN EUR. Wiecie co? To dużo pieniędzy i to nie tylko jak na projekt związany z grami komputerowymi, który powstawał w okolicach roku 2000.

Dawniej gry komputerowe i esport nie budziły powszechnego podziwu. W zasadzie powszechne było tylko to, że poza niewielką grupką ludzi, nikt nie wiedział o czymś takim jak profesjonalna rywalizacja w gry komputerowe. Wtedy obwieszczenie światu, że chce się „rzucić szkole i robić w grach” powodowało pukanie się w głowę oraz krzyk Międzynarodowego Związku Matek Synów Grających „na komputerach”: zniszczysz sobie życie! Dzisiaj się to trochę zmieniło. Firma z grami komputerowymi jest najlepiej wycenianą firmą na polskiej giełdzie, wyżej niż bank PKO. Nie do wiary? Wiele matek próbowało temu zapobiec, wyrywało modemy, drastycznie odcinając swoje pociechy od Internetu. Kiedy dzisiaj o tym myślę, to jestem pewien, że matki nasłało lobby wydawców książek. Kochajmy je za to, i książki i matki.

Nie mówię, że zbawialiśmy świat, ale bycie pionierem, w jakiejkolwiek dziedzinie, wymaga od człowieka domieszki buntu przystrojonego w zawziętość i odwagę. Być może bez gier komputerowych nasza cywilizacja by przetrwała, ale każda rewolucja budowana jest pośród krzyków niedowiarków i jej przeciwników. Od nic nieznaczącego zjawiska, gry komputerowe przeszły przez etap budzenia agresji, posądzenia o powodowanie uzależnienia i opętania graczy przez Szatana, po niesamowicie interesującą i rozwijającą się branżę. Esport świeci triumfy oglądalności, a młodzi ludzie marzą by być profesjonalnymi, rozpoznawalnymi graczami zarabiającymi miliony dolarów.

Jednym z najpoważniejszych problemów blokujących rozwój esportu są braki kompetentnych, wykształconych ludzi. Ludzi, którzy wiążą z branżą swoją przyszłość. Wiecie co mnie w esporcie fascynuje najbardziej? Społeczność oraz to, że możesz być kim chcesz, wybrać sobie rolę, być jej częścią. Jeśli jesteś dobry to znajdziesz dla siebie nie tylko godne, ale i interesujące życie pośród fantastycznych ludzi. Możesz być każdym. Chcesz prowadzić startup? Być komentatorem? Dziennikarzem? Managerem? Analitykiem? Chcesz być reżyserem, montażystą? Chcesz kręcić reklamy czy reportaże? Może pragniesz zostać specem od mediów społecznościowych? Fotografem? Chcesz wymyślać czy wdrażać? Masz pomysł na ligę? Proszę bardzo. Za tymi wszystkimi zawodnikami, których oglądasz w Internecie, stoją setki ludzi aby to się mogło zadziać. Masz niezłą okazję by zostać jednym z nich. Ludzi w esporcie po prostu brakuje.

W tym roku mój brat pisał maturę. Zapytał mnie co powinien robić. Odpowiedziałem mu: spakuj  plecak, weź trochę pieniędzy i wyjedź do losowego kraju, dojedź tam w dowolny sposób. Z kolegami, z innymi ludźmi albo bez nich, to nie ma większego znaczenia. Prześpij się parę razy pod gołym niebem, niech ucieknie Ci dziesięć razy pociąg, zgub pieniądze, przeżyj wzloty i upadki. Potem pojedź do następnego miasta, znajdź pracę, poznaj ludzi, pokłóć się, zbuduj swoje zdanie, obserwuj, analizuj, słuchaj i rozmawiaj. Wymieniaj poglądy, bądź ciekawy doświadczeń innych. Koniecznie się zakochaj, objedź Ziemię dookoła. Jak wrócisz to jestem przekonany, że będziesz bliżej nie tylko tego co chcesz robić zawodowo, ale również tego kim jesteś. Jestem dodatkowo przekonany, że będziesz to wiedział wtedy lepiej ode mnie. Być może dla kogoś esport będzie właśnie taką podróżą. Dla mnie jest.

Jakub Paluch jest wykładowcą na kierunku Esports Business Management w Wyższej Szkole Bankowej w Warszawie. Kierunek studiów pozwoli studentom poszerzyć swą wiedzę z zakresu biznesowych aspektów branży esportowej, co umożliwi im zaangażować się w profesjonalizację struktur organizacyjnych, występujących w esportowym ekosystemie Więcej informacji o samym kierunku i możliwość zapisów pod tym linkiem.

Komentarze
Ładowanie...

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Akceptuję Dowiedz się więcej